• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Pieśń na rozpoczęcie mszy zamiast mendelsona

  • 02.12.06, 19:32
    Witam! Nie orientujecie się może czy zamiast "marszu mendelsona" można wykonać
    jakiś inny utwór na rozpoczęcie mszy? Podczas ślubu będzie śpiewał mi chórek i
    grał kwartet smyczkowy. Chciałabym aby wykonali piosenkę Rubika w wykonaniu
    Dmochowskiego "Odmierzam czas". Czy jest to możliwe?
    --
    mójsuwaczek
    Edytor zaawansowany
    • 02.12.06, 19:37
      Wszystko można, ale musisz zapytać księdza, czy w ogóle na to pozwoli.
      U nas pozwolił, ale po zakończeniu marsza na organy i trąbkę i tak proboszcz
      zaintonował pieśń kościelną.
      • 02.12.06, 19:41
        Niech sobie później pośpiewa smile Ważne żeby pozwolili mi na tę moją piosenkę bo
        jest naprawdę fajna i pasuje do sytuacji smile( jak już zmierzam w kierunku
        czekającego na mnie przyszłego Mężasmile )

        Z tym, że proboszcz mojej parafii nie pozwala dekorować kościoła a co dopiero
        jeśli chodzi o zmiane piosenki. Myślę jednak, że jak nie drzwiami to oknem smile
        Zrobię wszystko aby się zgodził jeśli mówisz, że to mozliwe
        --
        mójsuwaczek
        • 03.12.06, 09:50
          Masz rację, że fajnie wybrać sobie piosenkę, ale... ślub to przede wszystkim
          sakrament i uroczystość kościelna - trudno się z tym nie zgodzić. Mojej siostrze
          ksiądz nie pozwolił na inną muzykę, nawet nie wpuścił nikogo poza organistą. Po
          prostu takie ustalił zasady. ktoś kiedyś przegiął widocznie.
    • 02.12.06, 19:55
      sandstorm86 napisała:

      > Witam! Nie orientujecie się może czy zamiast "marszu mendelsona" można wykonać
      > jakiś inny utwór na rozpoczęcie mszy?

      Pierwsze słyszę, żeby Mendelssohna grano na wejście. Na zdecydowanej większości
      ślubów, na jakich byłem, i owszem był, ale na wyjście.
      • 05.12.06, 07:29
        Ja też nie spotkałam się jeszcze z Mendelsonem na wejście.
    • 02.12.06, 20:06
      Ja rozmawiałam z dziewczyną, która mi organizuje chór i kwartet (też będzie
      grała) i powiedziała, że na wejście jest Mendelson (są jakieś dwie lub trzy
      wrsje) a na wyjście Ave Maryja (też chyba dwie wersje do wyboru). Ja nie wiem bo
      jakoś nigdy nie zwróciłam na to uwagi. Myślę jednak, że to chyba bez różnicy co
      na początek a co na koniec smile Dla mnie ważne żeby na wejście był Rubik smile
      --
      mójsuwaczek
      • 02.12.06, 21:49
        > Ja rozmawiałam z dziewczyną, która mi organizuje chór i kwartet (też będzie
        > grała) i powiedziała, że na wejście jest Mendelson (są jakieś dwie lub trzy
        > wrsje) a na wyjście Ave Maryja (też chyba dwie wersje do wyboru).

        raczej odwrotnie
        u mnie nie pozwolili grac niczego "swieckiego"
      • 03.12.06, 09:52
        Ave Maria na wyjście? Nieeeeeeeeeee, będzie fatalnie. To jest wolna i
        romantyczna pieśń, akurat na udzielanie komunii albo na tuż po. Gyd wychodzi się
        z kościoła, ma się radisne miny, a tu taka rzewna pieśń? Nieeee smile
      • 30.12.06, 13:52
        a zdradź proszę którą piosenkę Rubika chcecie miec na wejściu do kościoła? smile
        --
        mój suwaczek
    • 02.12.06, 22:00
      Ja na wejście miałam Arię (na strunie G) Bacha na skrzypcach właśnie smile Co
      do "świeckich" piosenek - to zależy od danego kościoła. U mnie to nie było
      możliwe. Pozdrawiam smile
    • 02.12.06, 22:15
      Są przepisy liturgiczne, które zabraniają wykonywania muzyki świeckiej w
      kościele (zarówno w liturgii, jak i poza liturgią). Istnieje jakieś
      prawdopodobieństwo, że być może twój proboszcz chętnie je złamie, ale pozostanie
      faktem, że zostaną one złamane. Muzyka w liturgii to nie jest kwestia gustu.
      Podlega takim samym regulacjom prawa kościelnego, jak pozostałe elementy
      liturgii, np. wystrój ołtarza, dobór czytań, rytuał obrzędów, itd.
      Innymi słowy Twoje pytanie ma taki sam sens, jakby zapytać,czy na pierwsze
      czytanie można wybrać fragment modnego ostatnio czytadła albo ołtarz przystroić
      sałatkami, które akurat się nie zmieściły na stołach w sali weselnej. No bo sam
      chleb i wino to obciach, nie?

      A Marsz weselny Mendelssohna rzeczywiście zazwyczaj gra się na wyjście.
      • 02.12.06, 22:18
        a u znajomych zagrali 'A Whiter Shade of Pale' i wyszlo pieknie. U nas niestety
        nie pozowlilisad
    • 03.12.06, 00:38
      Po pierwsze - słusznie już tu przedmówcy prawili, że "Marsz weselny" F.
      Mendelssohna jeśli pojawia się na ceremonii ślubnej, to na jej zakończenie. Być
      może ta "dziewczyna co organizuje chórek" mowiła o marszu weselnym z
      opery "Lohengrin" R. Wagnera... Albo o czymś zupełnie innym. Wezwanie maryjne
      może się pojawić po końcowym błogoslawieństwie, ale nie służy jako tło do
      wyjścia Młodej Pary z kościoła oraz pochlipywania cioteczek... To wyraz
      modlitwy Młodych (klęczących wówczas w klęcznikach!!), którzy zawierzają swoje
      szczęście Matce Bożej. Dopiero potem można zaintonować utwór służący
      uroczystemu opuszczeniu przez Młodą Parę świątyni.
      Radzę uważnie wczytać się w post aprschnitgera, który jasno i kompetentnie
      tłumaczy zasady rządzące doborem muzyki do nabożeństw kościelnych. Ślubna
      ceremonia jest NABOŻEŃSTWEM, MODLITWĄ, SAKRAMENTEM, i rządzi się pewnymi
      prawami których łamać nie wolno. Czy wyobrażacie sobie np. księdza ubranego w
      szorty i podkoszulek, udzielającego ślubu w katedrze?? Na pewno uznalibyście
      taką okoliczność za gruby nietakt. Taki sam nietakt popełniliby Młodzi żadąjąc
      np. wykonania w trakcie ślubu "Thrillera" Michaela Jacksona "bo przy tej
      pisence poznali się na dyskotece".. Nie to wytłumaczenie, nie ta okoliczniość.
      I tu dochodzę do sedna sprawy: zaczyna mnie już do rozpaczy doprowadzać
      tłumaczenie coraz to kolejnym nowożeńcom, że dziełka Monsieur Rubique'a
      totalnie nie nadają się do oprawy muzycznej slubnej ceremonii. To po prostu
      kiepska, płytka, niewartościowa artystycznie, za to wściekle wypromowana
      muzyczka pop, wożąca się bezczelnie na pamięci Jana Pawla II i uzurpująca sobie
      nazwę "oratorium", podczas gdy oratorium w żadnym wypadku nie jest. Muzyka ta
      nie ma prawa zaistnieć w trakcie nabożeństwa ślubnego, gdyż nie jest
      liturgiczna, posługuje się jedynie kilkoma odwołaniami do religii. Jeśli tego
      typu piosneczkę Panna Młoda zechce przeforsować jako oprawę muzyczną swojej
      ceremonii, to mniej więcej tak, jakby zażadała od księdza zgody na zjedzenie
      przez Młodą Parę hot-doga pod ołtarzem w czasie ślubnej mszy...

      Istnieje tak wiele, i tak pięknej muzyki religijnej, która może zaistnieć w
      trakcie nabożeństwa, liturgicznej i budzącej zachwyt, że naprawde nie ma
      potrzeby odwoływać się do czegoś co jest muzyczną pasmanterią a'la Britney
      Spears uncertain/

      PS. Kwartet smyczkowy to też niestety 100%-owo świecki wtręt do nabożeństwa sad(
      Do oprawy instrumentalnej nabożeństwa w myśl zasad liturgicznych służą organy
      • 03.12.06, 09:39
        Organy też będą grać smile Nie znam się na prawach odprawiania mszy świętej (chodzi
        mi tu właśnie o wplatanie w nabożeństwo świeckich pieśni) ale piosenka Rubika
        bardzo przypadła mi do gustu a o nich się nie rozmawia. Tak czy siak dziś lub
        jutro zapytam księdza co o tym myśli i czy istnieje taka możliwość. Jeśli nie
        można to trudno ale dziewczyny wyżej pisały, że z czymś takim się spotkały lub
        same coś takiego na swoim slubie miały. Może ksiądz mojej parafii złamie zasady
        smile A marsz Mendelssohna faktycznie na koniec, ja źle zrozumiałam bądź dziewcze
        się pomyliło smile
        --
        mójsuwaczek
        • 03.12.06, 12:51
          Jesli nie znasz zasad liturgicznych odprawiania Mszy św.,m przebiegu
          poszczególnych jej elementów oraz doboru oprawy muzycznej - w samym tym wątku
          masz do dyspozycji dwoje zawodowych, doświadczonych muzyków znających te
          zasady. Z arpsnitgerem na czele smile) I na pewno nikt nie odmówi Ci kompetentnej
          pomocy i porady, włącznie z wieloma konkretnymi propozycjami, co wolno wykonać,
          co nie będzie kontrowersyjne, za to piękne, radosne, podniosłe lub liryczne (w
          zależności od życzenie), za to liturgiczne i w pełni pasujące do oprawy
          ślubnego nabożeństwa.

          To, że o gustach się nie dyskutuje, to jasne. Ale zwracam uwage na inny fakt:
          Monsieur Rubique uwielbia pieniążki, i firmy płytowe też. Chyba nie chcecie
          płacić im słonego "odstępnego", względnie równie słonego mandatu, jeśli sprawa
          wyjdzie na jaw?? Chodzi o to, że za użycie "świeżego" utworu w trakcie
          JAKIEGOKOLWIEK wykonania/odtworzenia publicznego wymaga odprowadzenia opłaty,
          na takiej samej zasadzie, jak wnoszą takie opłaty rozgłośnie radiowe...
          • 03.12.06, 13:06
            O opłacie za użycie świeżego utworu nie pomyślałam. Pewnie masz racje. Ja
            kompletnie się na tym nie znam a chciałabym aby oprawa muzyczna była piękna.
            Jeszcze nie wiem jak ze zgodą księdza na wykonanie świeckiego utworu u mnie w
            parafii. Co mogłabyś mi doradzić jeśli chodzi o muzykę i pieśni? Dziewczyna, z
            którą to załatwiam dała mi pare propozycji ale jeszcze nie umówiłyśmy się na
            "przesłuchanie". Wiem, że jest pare wersji różnych pieśni. Polecasz coś?
            --
            mójsuwaczek
            • 03.12.06, 15:20
              Postaram się doradzic coś pięknego, niekontrowersyjnego i radosnego smile)

              Polecam przesłuchać (łatwo ten utwór ściągnąć z netu) pierwszy chór z
              otarorium "Mesjasz" G. F. Haendla: "And the glory of the God". Tekst jest w
              100% zaczerpnięty z Biblii, a utwór pochodzi z oratorium z prawdziwego
              zdarzenia... W tym przypadku ksiądz niema prawa gryamasić, a Ty "zatrudniasz"
              cały skład muzyczny soich oprawiaczy muzycznych: spiewa chór, gra zarówno
              kwartet smyczkowy, jak i organy (jako basso continuo). Poza tym odpada częsty i
              kłopotliwy problem ze zdobyciem nut, którym niestety często wykręcają się co
              bardziej leniwi muzycy, krótym nie chce sie wyćwiczyć nowych
              utworów uncertain/ "Mesjasz" Haendla jest tak słynnym dziełem muzycznym, że nuty
              doniego (partytura i głosy) sa do zdobycia w każdej większej bibliotece
              muzycznej.

              To propozycja na początek mszy. Jesli ją zaakceptujesz, pomyśliumy nad dalszymi
              elementami ślubnej ceremonii ciągiem smile)
              • 03.12.06, 17:13
                Zaraz ściągnę i przesłucham smile
                --
                mójsuwaczek
              • 04.12.06, 12:05
                callja,
                a moze napisalabys wiecej pieknych, niekontrowersyjnych i radosnych? Ten
                fragment z "Mesjasza" jest fantastyczny... Co proponujesz jako pozostale
                elementy ceremonii?
                Pozdrawiam,
                ursus
      • 03.12.06, 22:44
        Callja!

        Bardzo dziekuję za poparcie. Ja też mam już mocno dosyć tłumaczenia, że piosenki
        są dla estrady, nie dla kościoła.
        Zapisy dokumentów kościelnych, m.in. Instrukcji Episkopatu Polski o muzyce
        liturgicznej po Soborze Watykańskim II, Konstytucji o liturgii świętej
        Sacrosanctum concilium, instrukcji Musicam Sacram, Encykliki Musicae sacrae
        disciplina (tytuł tego dokumentu jest b. wymowny) są jednoznaczne. Podałem te
        tytuły dla uświadomienia nieobneznanym, że powyższe przepisy naprawdę istnieją i
        od kilkudziesięciu lat niezmiennie obowiązują, a są pokłosiem zmian dokonanych w
        liturgii po Soborze Watykańskim II.
        Jak widać nie jest tak, że soborowi reformatorzy liturgii pozostawili muzykę
        liturgiczną fantazji wiernych. Zadali sobie sporo trudu, by w sposób precyzyjny
        opisać, jak ta muzyka ma brzmieć, co wolno, a co nie, i potrafili uzasadnić
        dlaczego. Teraz mamy ciągłe podważanie tych przepisów przez współczesnych
        wiernych, którzy w ogóle tych regulacji nie znają i najczęściej nawet o nich nie
        słyszeli, a katalog muzyki religijnej najchętniej upodobniliby do aktualnej
        listy przebojów. Przy takim podejściu można zapytać, do czego tym ludziom
        potrzebny jest Kościół, skoro tak są zdecydowani do wypaczania liturgii. To
        wszystko są próby mniejszych lub większych profanacji. Ludzie, czy Wy sobie
        zdajecie z tego sprawę?

        A teraz trochę o Rubiku, od siebie. Jeszcze kilka dni temu znałem go jedynie z
        niezliczonych plakatów i innych reklam jako dość typowy produkt koncernów. Skoro
        istnieje zapotrzebowanie na dźwięki odwołujące się w jakiś sposób do liturgii,
        oczywiste, że usiłuje się to sprzedać. Przecież żaden fragment rynku nie może
        zostać niezagospodarowany, bo stwarzamy wolne pole dla konkurencyjnego koncernu.

        Kilka dni temu na biurku mojego brata znalazłem płytę pt. "Psałterz Wrześniowy"
        (chyba nie mylę tytułu). Ktoś prosił brata o przegranie. Skorzystałem z okazji
        zapoznania się z twórczością rozsławionego człowieka. Wytrzymałem 15 sekund i
        już mnie odrzuciło. To muzyczna landrynka rzeczywiście pierwszego sortu. Słodzi
        skutecznie, a słabszych pewnie uzależnia, jak papieros czy alkohol. Jeszcze
        nigdy nie zdarzyło mi się czegoś wyłączyć już po 15 sekundach. Tym razem jednak
        nie miałem najmniejszych wątpliwości. Styl tego ułamkowego fragmentu świadczył o
        osobowości jego twórcy tak negatywnie, że spodziewać się po p. Rubiku czegoś
        naprawdę ambitnego pozostaje niemożliwością. To czysta komercja i zero kultury
        wysokiej. Sacropolo. Ale jeśli na discopolo znajdują się amatorzy, czemu na
        sacropolo mieliby się nie znaleźć?
      • 19.12.06, 18:02
        > PS. Kwartet smyczkowy to też niestety 100%-owo świecki wtręt do nabożeństwa sad(
        >
        > Do oprawy instrumentalnej nabożeństwa w myśl zasad liturgicznych służą organy

        Chciałam zapytać, czy w takim razie 100% parafii, w których byłam, pozwala
        przynamniej na jednej niedzielnej mszy na łamanie zasad liturgicznych?

        Nie wspominając o kościołach (mówię to o wyznaniu rzymsko-katolickim) za
        granicą, gdzie nie tylko grają i śpiewają całe zespoły, ale w dodatku wykonywane
        są przerobione (tzn. z tekstem religijnym) piosenki np. rock'n'drollowe?

        Co o tym sądzisz?
        • 19.12.06, 22:25
          Tak, niestety, parafie/księża nagminnie łamią zasady dotyczące wymogów względem
          muzyki liturgicznej. To stały trend zwlaszcza w obliczu bardzo silnego ruchu
          duszpasterstwa młodziezowego. Niestety nastawienie młodzieży jest takie że
          niemal wszystko muzyczne co bez bębenków, gitarek & swingujących chórków etc.
          uważają za "nudy"; tymczasem zarówno poziom artystyczny jak i zawartość
          treściowa ich produkcji pozostawia najczęściej sporo do życzenia sad(

          Próbuja tę sytuację zmienić np. dominikanie, ucząc młodzież śpiewania
          tradycyjnych, jednogłosowych chorałów gregoriańskich bez akompaniamentu. W
          przeważającej większości księża rozkładają jednak ręce i wolą odprawić mszę z
          błędami liturgicznymi, niż słyszeć młodzież wyrzekającą na "staroświeckość" i
          odchodzącą z diakonii. Tymczasem problem główny polega na tym, że piosenki
          oazowe są tworzone nie z myślą o wykorzystaniu ich w trakcie nabożeństw, lecz
          w trakcie prywatnych spotkań modlitewnych - przy ognisku, w sali parafialnej,
          etc. W efekcie, o paradoksie - ulubiona przez Jana Pawła II "Barka" jest
          piosenką oazową, nie zaś pieśnią liturgiczną, i może się pojawić w trakcie
          koncertu piosenki "sacrosong", nie zaś w trakcie mszy sad(
          • 22.12.06, 10:22
            to bardzo ciekawe.

            > Tak, niestety, parafie/księża nagminnie łamią zasady dotyczące wymogów względem
            >
            > muzyki liturgicznej. To stały trend zwlaszcza w obliczu bardzo silnego ruchu
            > duszpasterstwa młodziezowego.

            I dlaczego nikt z tym nic nie robi? To by znaczyło, że zasady liturgiczne są
            tylko po to, żeby być, a nie żeby ich przestrzegać, skoro w większości kościołów
            w warszawie (czyli pod nosem episkopatu), schole sobie spokojnie funkcjonują.

            Jeżeli chodzi o poziom artystyczny, to hmm, zależy on w tym przypadku
            niekoniecznie od rodzaju muzyki, ale raczej od wykonawców. Osobiście słyszałam
            tyle samo fałszujących schol, co i organistów.

            > Tymczasem problem główny polega na tym, że piosenki
            > oazowe są tworzone nie z myślą o wykorzystaniu ich w trakcie nabożeństw, lecz
            > w trakcie prywatnych spotkań modlitewnych - przy ognisku, w sali parafialnej,
            > etc. W efekcie, o paradoksie - ulubiona przez Jana Pawła II "Barka" jest
            > piosenką oazową, nie zaś pieśnią liturgiczną, i może się pojawić w trakcie
            > koncertu piosenki "sacrosong", nie zaś w trakcie mszy sad(

            nie wiedziałam, że piosenki śpiewane przez schole muszą być koniecznie oazowe.
            My korzystamy ze Śpiewnika, który jest podzielony na rozdziały, i są tam
            piosenki na różne części liturgii, oraz oddzialnie takie do śpiewania przy ognisku.

            Tak się jeszcze zastanawiam, czy ten zakaz śpiewania piosenek dotyczy tylko
            liturgii, czy też w ogóle kościoła jako budynku. Bo akurat wiele schol wykonuje
            piosenki luźniejsze typu barka już po mszy, tak sobie zostają i śpiewają z ludźmi.

            Poza tym troszkę się pogubiłam w rozróżnianiu zakazanych instrumentów i
            piosenek. Np. wielu organistów śpiewa piosenki (tzn. wykonuje utwory
            zdecydowanie luźniejsze) i czy to jest dozwolone czy nie? I czy jeżeli dozwoloną
            pieśń liturgiczną wykona się z akompaniamentem skrzypiec, to już będzie niepoprawne?

            Wybaczcie, że zarzucam tyloma pytaniami, ale to ciekawy temat.
            • 22.12.06, 15:17
              Dlaczego nikt nic nie robi z "nieliturgicznością" opraw mszy młodzieżowych??
              Bo kogo więcej ten ma rację wink Nie wyobrażam sobie też, niestety, że młodzież z
              duszpasterstw zacznie nagle śpiewać "Missa Papae Marcelli" Palestriny uncertain/ Dla
              większości jest to muzyka równie egzotyczna, co muzyka papuaska uncertain/ A że wielu
              organistów jest niezbyt kompetentnych muzycznie, to inna (i bardzo przykra)
              sprawa. Czasem, by móc w skupieniu i bez uczucia niesmaku uczestniczyć w mszy,
              trzeba... zmienić parafię na tę z lepszym organistą uncertain/

              Koncert sacrosongu to zupelnie inna sprawa niż nabożeństwo, i może się odbyć w
              kościele, traktowanym w tym momencie jako sala koncertowa, oczywiście z
              zachowaniem szacunku do sfery sacrum przynależnym takiemu miejscu. Sacrosong
              jest także wyrazem ewangelizacji, analogicznie do funkci piosenek oazowych, tej
              roli nie kwestionuje nikt; ale ewangelizacja a liturgia to dwie kompletnie
              różne rzeczy. Tak więc - "Barka" na kocercie, "Barka" 15 minut po mszy albo na
              zebraniu wspólnotowym w parafii - ok; ale nie na nabożeństwie!!

              Co do instrumentów - na pewno nie wolno na mszę wprowadzać saksofonu, akordeonu
              i gitary elektrycznej. Skrzypce tak, w połączeniu z wokalem - tym bardziej, ale
              nie mogą stanowić jedynej oprawy muzycznej, jako że "nie niosą słów" = modlitwy.

              Jeśli masz jeszcze jakieś wątpliwości - pytaj, postaram się wyjaśnić.
        • 20.12.06, 23:36
          Jeśli chodzi o parafie poza Polską, to szczegółowe instrukcje na temat muzyki
          liturgicznej są wydawane przez episkopaty, czyli w każdym kraju może to wyglądać
          trochę inaczej.
    • 04.12.06, 12:07
      Na rozpoczęciu to chyba Ave Marija a marsz na koniec.
      • 04.12.06, 17:47
        Justi54 - przeczytaj, proszę, moje poprzednie posty w tym wątku, a przekonasz
        się, że "Ave Maria" na początek mszy ślubnej BAAAAARDZO nie pasuje...
        Wprowadzając modlitwę maryjną jako początek ślubnego nabożeństwa łatwo złamać
        jeden z wymogów liturgicznych. Marsz weselny (niekoniecznie Mendelssohna, może
        być Wagnera, Mahula, Debussy'ego, Rączkowskiego) też nie jest wymogiem, zamiast
        niego moze zabrzmieć np. radosny chór oratoryjny (np. "Jauchzet, frohlocket"
        z "Weihnachtsoratorium" J. S. Bacha albo "His yoke is easy" z
        oratorium "Mesjasz" G. F. Haendla) albo utwór organowy, np. efektowna "Toccata
        in D" Theodore Dubois.

        usrus - postaram się zaraz podać jakieś propozycje, ale z góry mówię, że dobór
        utworów bardzo zależy od tego, ilu i jakich muzyków macie do dyspozycji jako
        zaangażowanych w oprawę muzyczną ślubnej ceremonii. Raczej odradzam
        zaangażowanie wyłącznie instrumentalistów na tej zasadzie, ze w trakcie
        nabożeństwa zupełnie milknie "słowo śpiewane" = śpiewane teksty modlitewne (już
        św. Augustyn pisał, że "kto śpiewa, ten dwakroć się modli"). Muzyka
        instrumentalna z reguly nie niesie treści liturgicznych, lecz są w tej
        dziedzinie ważne wyjątki, jak organowe "Communiones" G. Frescobaldiego czy
        skrzypcowe "Sonaty różańcowe" J. H. Bibera - tych wyjątków jest zreszta sporo,
        w razie czego odsyłam do kompetentnej osoby: arpschnitgera. Uzupełniając
        temat, muzyka czysto instrumentalna wprowadzana do nabożeństw niestety często
        nie ma żadnego związku z elementem liturgicznym; zwłaszcza, że muzycy-leniuszki
        (celują w tym skrzypkowie, niestety) nagminnie ogrywają śluby utworami
        oklepanymi + w 100% świeckimi, jak powtarzające się w nieskończoność "Marzenie"
        R. Schumanna, "Aria" J. S. Bacha czy fragmenty z "Pór roku" A. Vivaldiego. To
        piękna muzyka, ale ile można sluchać na ślubach w kółko tego samego, w dodatku
        totalnie nie-ślubnego??

        Podaję zatem kilka propozycji, tak na gorąco:
        - jeśli dysponujecie skrzypkiem - poproście o którąś z "Sonat różańcowych"
        Bibera
        - jeśli chórem - poproście o "Gloria" z "Wielkiej Mszy h-moll" albo "Herrscher
        des Himmels" z "Weihnachtsoratorium" Bacha, "His yoke is easy" z "Mesjasza"
        Haendla, albo o offertorium "Sancta Maria, gratia plena" Mozarta
        - jeśli sopranistką - przesłuchajcie np. arie "Rejoice greatly" i "Come unto
        Him" z "Mesjasza" albo "Let the bright Seraphim" z "Samsona" Haendla, "Et
        incarnatus est" z Wielkiej Mszy c-moll albo "Agnus Dei" z "Mszy Koronacyjnej"
        Mozarta
        - jesli tenorem - poproście np. o "Ev'ry valley" z "Mesjasza" Haendla, "Fac me
        cruce" ze "Stabat Mater" Haydna, albo oklasyk: "Panis angelicus" C. Francka

        Są też możliwe różne połączenia, np. sopran + skrzypce ("Laudamus Te" z "Mszy h-
        molll Bacha, "Domine Deus" z "Glorii" Vivaldiego), sopran + trąbka ("Jauchzet
        Gott in allen Landen" Bacha), i wiele innych kombinacji.

        Jest w czym wybierać!!
        • 04.12.06, 19:54
          dzieeeki! ze wstepnych info wynika, ze dysponujemy chorem, ale jeszcze nie wiem
          jakie instrumentarium poza organami...
          ursus
          • 05.12.06, 08:47
            O! Widzę, że propozycje już padły smile Bardzo się cieszę smile zaraz sobie przepiszę
            i już będę zachwycać wiedzą na ten temat gdy pójdę ustalać pieśni na
            mszę.Dziękuję Wam bardzo,bardzo serdecznie smile

            Mam jeszcze jedno pytanko! Będzie mi grał kwartet smyczkowy z organami. Jeszcze
            nie zdecydowałam się czy lepiej zatrudnić chór(tzn niewielki chórek) czy jednego
            faceta (podobno dobry tzn. piękny głos,z tego chóru zresztą)
            Niedługo ma zapaść decyzja co i jak a w czerwcu mają zacząć ćwiczyć itp(ślub mam
            w październiku)

            Zaproponowali mi harfe jeśli chcę. Powiedzcie czy to dobry pomysł?

            Ludzie z chóru i zespołu są bardzo młodzi od 18-21 lat uczą się w szkołach
            muzycznych i studiują na tych kierunkach. Bardzo zdolni, w sumie to będą u mnie
            "po znajomości" Większość z nich już grała na slubach ale nie zarobkowo.

            Organista jakiś nowy jes od niedawna, mam nadzieję, że się dogadają. Podobno
            jest sympatyczny smile

            Życzę Wam Wszystkim miłego dnia.
            --
            mójsuwaczek
            • 05.12.06, 11:52
              Jeszcze
              > nie zdecydowałam się czy lepiej zatrudnić chór(tzn niewielki chórek) czy jedneg
              > o
              > faceta (podobno dobry tzn. piękny głos,z tego chóru zresztą).

              W tym wypadku zwróciłbym uwagę na poziom chóru i poziom solisty. Trzeba to jakoś
              ocenić i wybrać lepszą opcję. Oczywiście, inny repertuar jest dostępny dla
              chóru, a inny dla solisty (pytanie jeszcze, czy to bas, czy tenor), więc należy
              się zastanowić, co bardziej byśmy chcieli usłyszeć. Jeżeli solista na stałe
              współpracuje z chórem, można pomyśleć o tym, by mieć ich w komplecie. To
              znacznie poszerza możliwości (ale pewnie zwiększa koszty).

              Jeśli dysponujemy chórem, można się pokusić o przygotowanie nie tylko tzw.
              części zmiennych mszy św. (w uproszczeniu chodzi o te momenty, w których śpiewa
              się pieśni kościelne), ale także części stałych, czyli Kyrie, Gloria, Credo
              (Gloria i Credo we mszy ślubnej akurat nie jest obowiązkowe), Sanctus z
              Benedictus i Agnus Dei. Takich mszy napisano mnóstwo, we wszystkich okresach
              historii muzyki, z bardzo różnorodnym akompaniamentem instrumentalnym albo bez
              niego, czyli a capella. Msze pisali zarówno najwybitniejsi, jak i ci mniejszego
              talentu. Mszy powstało tak dużo dzięki temu, że uwiąd muzyki liturgicznej
              nastąpił dopiero w XX w.
              Dla chóru z akompaniamentem kwartetu smyczkowego i organów (basso continuo) są
              już dostępne np. msze Haydna czy Mozarta. Myślę tu o krótkich mszach, które zwą
              się poprostu Missa Brevis. Wykonanie takiej mszy bez części Gloria i Credo nie
              wymaganych w liturgii ślubnej nie zajmie nawet 10 minut. Można znależć msze z
              udziałem kwartetu solistów, z jednym solistą albo i bez solistów, czyli dla
              samego chóru. To wszystko jest realnie możliwe do zorganizowania, choć za
              organizację należy się zabrać z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, by wszystko
              dopiąć na 100%. Po drodze mogą się zdarzyć kłopoty ze skompletowaniem materiału
              nutowego, czy zebraniem wszystkich wykonawców. Dlatego zapas czasu jest wskazany.

              Warto tu wspomnieć, jako przykład, mszę niemieckiego neoromantyka, Josefa
              Rheinbergera pod bardzo rozbudowanym tytułem "Kleiner und leichter Messergesang
              fur eine Singsimme mit Orgel- oder Harmoniumbeglaitung" op. 62. Chodzi o
              rzeczywiście krótką i łatwą mszę napisaną na chór jednogłosowy z towarzyszeniem
              organów, które w razie ich braku można nawet zastąpić fisharmonią. To cudowna
              muzyka, dostępna nawet dla skromnych zespołów, które mają kłopoty ze
              skompletowaniem wokalnego kwartetu. W ostateczności może ją wykonać jeden
              solista czy solistka z akompaniamentem organisty. Nawet w tak skromnej obsadzie
              pozostaje utworem wywierającym jak najbardziej pozytywne wrażenia. Ten przykład
              pokazuje, że w każdych okolicznościach można znależć coś odpowiedniego.

              Zaproponowali mi harfe jeśli chcę. Powiedzcie czy to dobry pomysł?

              Napiszę tyle, ile wiem:

              Bywały okresy w historii Kościoła, gdy harfę zaliczano do grupy instrumentów
              zabronionych w liturgii, po raz ostatni przez Piusa X (Motu proprio "Tra le
              sollecitudini").
              W obowiązującej od II Soboru Watykańskiego instrukcji Musicam sacram (1967) czytamy:

              "Przy dopuszczaniu i używaniu instrumentów muzycznych należy brać pod uwagę
              ducha i tradycję poszczególnych narodów. Jednakże to, co według ogólnego
              przekonania oraz w praktyce nadaje się tylko do muzyki świeckiej, należy
              całkowicie wyłączyć z wszelkich czynności liturgicznych i pobożnych ćwiczeń.
              Wszystkie zaś instrumenty muzyczne dopuszczane do kultu Bożego powinny być
              używane w ten sposób, aby odpowiadały świętości obrzędów, dodawały blasku
              kultowi Bożemu i służyły zbudowaniu wiernych".

              Tę sprawę naświetla wyraźniej Instrukcja Episkopatu Polski o muzyce liturgiczne
              po Soborze Watykańskim II (1981):

              "Poza organami wolno używać w liturgii innych instrumentów z wyjątkiem tych,
              które są zbyt hałaśliwe lub wprost przeznaczone do wykonywania muzyki
              rozrywkowej. Wyłącza się z użytku liturgicznego, zgodnie z tradycją, takie
              instrumenty jak fortepian, akordeon, mandolina, gitara elektryczna, perkusja,
              wibrafon itp."

              Ks. prof. Ireneusz Pawlak, za którym podaję te informacje, komentuje następująco:

              Oczywiście, instrumenty te zostały wyliczone jedynie przykładowo. Z pewnością
              można by sporządzić jeszcze dłuższą ich listę.
              Drugim elementem, jaki wymienia Musicam sacram, jest sposób gry na
              instrumentach. Wiadomo bowiem, że na każdym instrumencie można wykonywać muzykę
              z gruntu świecką, rozrywkową, nie przystającą do liturgii. Można to czynić także
              na organach. To wszystko pociąga za sobą dobór repertuaru. Dlatego też
              Instrukcja Episkopatu Polski o muzyce liturgicznej po Soborze Watykańskim II w
              sposób stanowczy zabrania wykonywania muzyki o charakterze świeckim:

              "Podczas liturgii nie wolno wykonywać muzyki mającej charakter świecki, np.
              jazzu, big-baetu itp. Muzyka ta nie jest zgodna z duchem i powagą liturgii, nie
              sprzyja jej refleksyjnemu przeżywaniu, a ponadto wyłącza całe zgromadzenie
              wiernych z udziału w śpiewie."
              • 05.12.06, 12:40
                Dziękuję za rady. Na pewno są mi bardzo pomocne. Muszę więc omówić z nimi teraz
                co i jak żeby zdążyli się przygotować. Podajecie mi tu wiele cennych wskazówek i
                mnóstwo pomysłów, z których na pewno skorzystam. O wielu rzeczach nie miałam w
                ogóle pojęcia! Myślę, że wydrukuję sobie to wszystko co napisaliście i pobiegnę
                z tym do koleżanki, która pomaga mi to zorganizować smile
                --
                mójsuwaczek
                • 19.12.06, 17:32
                  Hejo hej!!!
                  Ponieważ sama gram lub/i śpiewam na ślubach w kościele mogę chyba okazać się
                  pomocna smileNapiszę jak to wygląda u nas:
                  WEJŚCIE (kilka opcji):
                  - Marsz weselny WAGNERA (nigdy Mandelsona!!!)
                  - Aria na strunie G (organy+skrzypce)
                  - jakaś ładna pieśń o miłości (może być też oazowa)
                  - "My way" (organy i skrzypce)
                  OFIAROWANIE
                  - pieśni o miłości,np. "Wspaniały dawco miłości", "Antyfona ślubna", "To
                  przykazanie" ....
                  KOMUNIA + UWIELBIENIE
                  - Ave Maria (2 wersje: Mozarta-Gounoda lub Schuberta)- organy+skrzypce lub
                  organy+wokal
                  - albo "Panis angelicus" -organy+wokal
                  PODPISYWANIE PAPIERÓW PRZEZ PAŃSTWA MŁODYCH:
                  - może być też jakaś pieśń o miłości (jest ich do wyboru naprawde sporo)
                  - albo ww. "Aria na strunie G"
                  - albo "My way"
                  wszystko w zależności od tego, co było grane wcześniej.
                  WYJŚCIE
                  - Marsz weselny Mendelsona

                  Też w tym roku biorę ślub (w sierpniu) smile Pozdrawiam
    • 19.12.06, 22:10
      Hmmmm, jesli tylko taki wybór "pieśni" to niedużo uncertain/ w dodatku niestety ze
      sporym udziałem utworów, które:
      - nie mają statusu liturgicznego, w dodatku sa oklepane do mdłości ("Aria"
      Bacha - ile można?!), albo
      - jako 100% świeckie NIE MAJĄ PRAWA zaistnieć w czasie nabożeństwa (Sinatra w
      czasie mszy??!!)
      - sa niedopasowane do przebiegu liturgicznego nabożeństwa ("Ave Maria" nie
      powinno się pojawić w czasie Eucharystii)
      - piosenki oazowe nie mają statusu liturgicznego, więc również nie powinny być
      śpiewane w czasie mszy; one służa spotkaniom modlitewnym NIELITURGICZNYM = w
      innym celu je pisano
      - wszystkie prawie ww. utwory mają charakter mało współgrający z euforią dnia
      zaślubin
      i jeszcze kilka uwag co do nieścisłości by się znalazło...

      Sugeruję przejrzenie wcześniejszych postów napisanych przeze mnie i
      artschnitgera - dość szczegółowo wyłuszczyliśmy tam wykładnię przepisów
      względem muzyki kościelnej...
      Pozdrawiam
      • 20.12.06, 10:18
        callja - a skad Ty to wszystko wiesz? hmmm...
        ja sama spiewalam i w chorku/zespole kościelnym i w chorze swieckim (swego
        czasu najlepszym w Polsce) - tak strasznie to wszystko rozgraniczasz na
        swieckie, nieliturgiczne!
        Rozumiem, ze chcesz pomoc, dac wskazowki ale gdzie radosc z samej uroczystosci,
        uwierz mi ze Goscie i tak nie maja bladego pojecia co sie spiewa na spotkaniach
        oazowych a co tylko w Kosciele!
        • 20.12.06, 14:36
          Justyna -
          wiem "to wszystko" stąd, że jestem muzykiem z wyższym wykształceniem, i
          zawodowo własnie jako muzyk pracuję... Bardzo często wykonując właśnie muzykę
          liturgiczną. Stąd moje wyczulenie na to "co wolno a co nie wolno".

          Uwierz mi, doskonale rozumiem fakt, że ludzie chcą na ceremonii slubnej
          usłyszeć po prostu to, co lubią, niekoniecznie w 100% zgodne z wymogami. I
          pewne "ugięcie się" jest nawet wskazane. Ale... Czy fakt tego że "goście nie
          wiedzą co wolno a co nie wolno" tłumaczy wszystko i na wszystko pozwala?? To
          już prosta droga do anarchii muzycznej!! Wskutek której samo sedno ślubnej
          ceremonii - MODLITWA, NABOZEŃSTWO ucieka na daleki plan bo wzorem inzyniera
          mamonia "lubimy tylko te filmy co już je obejrzeliśmy" uncertain/ Naprawdę jest
          możliwy kompromis = muzyka w 100% liturgiczna (bez utworów świeckich, oazowych,
          rubikowych etc.) a piękna, radosna, podniosła, spontaniczna i... znana nawet
          największym muzycznym laikom wink Trzeba tylko chcieć smile)
          • 20.12.06, 15:06
            callja - rozumiem, ze pracujesz tez jako muzyk na ceremoniach wlasnie slubnych?
            • 20.12.06, 15:18
              Tak - często pojawiam się jako wykonawca na ślubnych ceremoniach. Gdybym nie
              miała naprawdę sporego doświadczenia "w temacie", ani by mi w głowie
              postało "wymądrzanie się" w całej ww. kwestii wink)
              • 20.12.06, 15:53
                callja - a duzo zyczysz sobie za taki wystep? pytam z ciekawosci wink
                • 20.12.06, 20:14
                  O kwestiach finansowych rozmawiam raczej indywidualnie smile)

                  Gwoli anegdoty powiem tylko, że pewien Pan Młody chciał parę miesięcy temu
                  wielkodusznie zapłacić mojemu koledze-organiście... 5 zł (tak, słownie: pięć
                  złotych polskich!!) i był bardzo zdziwiony, gdy kolega zaprotestował...

                  Stawki są bardzo różne, konkretna kwota zależy od stażu/doświadczenia muzyka,
                  od ilości oraz stopnia trudności konkretnego repertuaru zamówionego przez
                  Młodych, często też od miejsca, gdzie ceremonia się odbywa (duże miasto czy
                  mała parafia). Dużo zależy też od miejscowego organisty, jeżeli mają do niego
                  dołączyć względnio zastąpić go muzycy "z zewnątrz".
                  • 21.12.06, 10:04
                    callja - moje pytanie bylo indywidualne wink
                    Po tych wszystkich "wywodach" ktore od Ciebie wyszly w tym watku, najczesniej
                    bylo to niestety "copy paste" z innych muzycznych stron internetowych (opisy
                    utworow czy inne)widze, ze szukasz poprostu ludzi, ktorym za chwile zaczniesz
                    proponowac swoje uslugi. Moze sie myle ale przekonalam sie nie raz na tym
                    forum, ze ktos angazuje sie w dany watek tylko po to zeby za chwile otrzymac
                    sporo zapytan i co tu duzo mowic - zaproponowac swoje uslugi. Jesli Twoje
                    intencje sa szczere a wiedza poparta doswiadczeniem to gratuluje. Pozdr - J.
                    • 21.12.06, 18:51
                      Justyno,
                      to, co piszesz na mój temat, jest nadużyciem, i w dodatku mocno
                      niesprawiedliwym. Przypisujesz mi "z góry" pewne intencje, nie mając pojęcia o
                      moich celach czy zamiarach. Odpowiedz mi, proszę - czy choć raz podałam, czym
                      się zajmuję, poza ogólnym stwierdzeniem, że jestem zawodowym muzykiem?? Czy
                      podałam, w jakim rejonie Polski mieszkam i pracuję?? czu podałam propozycje
                      jakichś oferty, pakietów, etc.? Nie!!! Nie dyskredytuj zatem, bardzo Cię o to
                      proszę, moich intencji.
                      Podaj mi za to, proszę, z jakiej to "muzycznej" strony pochodza rzekomo cytaty
                      na tematy muzykologiczne, pojawiające się w moich wypowiedziach?? To, co
                      pisałam i piszę na tematy muzyczne, pochodzi wyłącznie "z głowy", czyli z
                      przyswojonej w przeciągu lat wiedzy, i z własnego doświadczenia. Większość
                      swojego życia poświęciłam muzyce, i stąd czerpię swoją wiedzę. Być może
                      pojawiły się tu jedynie swoiste "autocytaty" z innych forów, na których zdarza
                      mi się udzielać - mogłam użyć podobnych sformułowań. Cytaty zamieścił z kolei
                      arpschnitger, co jednak było całkowicie zrozumiałe i logiczne - po prostu
                      pragnął on zapoznać wszystkich z wymogami, jakie Episkopat stawia wobec roli
                      muzyki w czasie nabożeństw.
                      Pojawiam się na forum głównie po to, by uświadomić przyszłym Nowożeńcom pewne
                      kwestie dotyczące muzyki, o których najczęściej nie mieli szans się dowiedzieć,
                      bo też skąd - w szkole, z której coraz częściej znika przedmiot "muzyka" albo
                      jest traktowany jak zło konieczne? A może z TV, gdzie popowo tandetne dokonania
                      p. Rubika są przedstawiane jako wydarzenie muzyczne i duchowe dziesięciolecia??

                      Na drugi raz pomyśl może dwa razy, Justyno, zanim rzucisz na kogoś bezpodstawne
                      i złośliwe oskarżenia.
                      • 22.12.06, 09:44
                        callja - to co napisalas to lekke przesada. Masz jakies kompleksy, czy co?
                        Wyluzuj i przestan wszystkich pouczac!
                        Zyj wlasnym zyciem i pozwol innym zyc tak jak chca, z Rubikiem czy piosenkami
                        oazowymi w tle wink
                        • 22.12.06, 11:36
                          Nie pouczam, tylko informuję, a to zasadnicza rożnica; jesli ktoś się na coś
                          uprze to wiem że nawet tysiącem argumentów merytorycznych go nie przekonam.
                          Tymczasem jednak w 99% przypadków słyszę słowa podziękowania za to, że podałam
                          informacje, o których większość Nowożeńców nie ma pojęcia, bo też nie ma
                          możliwości/okazji ich zdobycia. A po co informuję?? by UŚWIADOMIĆ, może dzięki
                          temu ktoś uniknie popełnienia nadużycia czy falstartu. Gdyby mama nie
                          poinformowała Cię, Justyno, o pewnych zasadach/ustaleniach, to np. poszłabyś
                          może pewnego dnia do szkoły w bikini "no bo przecież jest gorąco".

                          Co do kompleksów.... próbujesz mnie mierzyć swoją miarką?? wink tongue_out
                          • 22.12.06, 13:17
                            callja - idą Święta a ja mam za dobry humor żeby wdawać się z Tobą w dyskusje,
                            poza tym czytanie Twoich mimo wszystko pouczających "wywodów" i odpowiadanie na
                            teksty w stylu " mama nie poinformowała Cię" (uważaj - nie zadzieraj z moją
                            mamą smile ) to dla mnie naprawdę wątpliwa przyjemność!
                            Więc wesołych Świąt życzę z TYLKO kolędami zgodnymi z Twoimi przekonaniami,
                            wykształceniem, doświadczeniem, itp. wink Żadne tam amarykańskie kawałki wink

                            P.S. tekst z UŚWIADAMIANIEM mnie powalil - jak nic pensjonarka! wink
                            • 22.12.06, 14:51
                              Jak do tej pory moja aktywność na forum polegała przede wszystkim na udziale w
                              dyskusjach na konretne = muzyczne tematy. I na tym zamierzam poprzestać.
                              Pierwszy i ostatni raz wdałam się w bardziej "personalną" wymianę zdań na
                              forum, próbując naświetlić pewne kwestie, i przekonałam się, że gdy strona
                              przeciwna nie dysponuje merytorycznymi argumentami, to próbuje w kolejności:
                              - oskarżać o plagiat
                              - oskarżać o kryptoreklamę
                              - podważać kompetencje/doświadczenie
                              - łapać za słówka
                              - wyśmiewać/wykpiwać/dorabiać gębę
                              - wykręcać się nastrojem świątecznym
                              - etc.

                              Konretnych, merytorycznych argumentów nie udało mi się wychwycić.

                              Dyskusję uważam zatem za zakończoną, bo też własciwie jej... nie było.

                              Życzę Wesołych Świąt.
      • 20.12.06, 11:32
        Podałam parę opcji, które się zawsze sprawdzają. Oczywiście Państwo Młodzi mogą
        prosić o co chcą, ale zwykle decydują się na te kawałki, które Wam napisałam. W
        dodatku wszyscy są zachwyceni - liczy się też bowiem wykonanie!!!
        U nas w kościele nie ma problemu z graniem pieśni oazowych, a nawet świeckich
        podczas mszy - jak to dobrze, że mamy takiego elastycznego księdza. Zresztą
        sporo takich jest. Grałam i śpiewałam w wielu kościołach na ślubach i jeszcze
        niegdzie się nie spotkałam, żeby ksiądz miał jakieś ale a propos repertuaru.
        • 20.12.06, 14:44
          Opcje najczęściej się sprawdzające mają netety to do siebie, że są to opcje
          złożone z hiciorów absolutnych uncertain/ O dziwo jednak jeśli wręczyć wcześniej
          Młodej Parze do przesłuchania płytki z obszerniejszym repertuarem niekoniecznie
          totalnie oklepanycm, za to pięknym, to częstokroć poprzestają na ednym
          jedynym "hicie", pozostałe utwory dobierjając według
          niekoniecznie "inzynierowomamoniowego" klucza. I są to często Młodzi będący
          totalnymi LAIKAMI MUZYCZNYMI!! Reklamacji nie było nigdy, już raczej słowa
          wdzięczności "ufff, przynajmniej MÓJ slub nie był ze strony muzycznej taki sam
          jak 500 innych ślubów!!"

          Dla muzyka jest to spora satysfakcja i radość, że mozna było sprawić komuś
          przyjemność indywidualnym podejściem do tak ważnej ceremonii.

          Olu, nie oburzaj się, proszę. Mnie, tak jak Tobie, chodzi przede wszystkim o
          SACRUM i SZTUKĘ. W tej pierwszej liczy się szczerość, w drugiej -
          indywidualność i potrzeba stałego rozwoju.
    • 20.12.06, 11:05
      my zażyczyliśmy sobie na rozpoczęcie TOCCATĘ Bacha.
      organista zagrał tak, że ludzie o mało co nie powypadali z ławek.
      zrobiło to ogromne wrażenie
      • 21.12.06, 09:39
        Callija a z jakiego miasta jesteś? Może z Wawy?
        • 21.12.06, 19:05
          Odpisałam na gazetowy.
          • 21.12.06, 20:15
            tak jak pisało już pare mądrych osób - w kościele nie wykonuje się pieśni
            świeckich. jeżeli komuś nie odpowiada klimat liturgii, sakramentu to chyba nie
            powinien brać ślubu w kościele.
            to nie ma być szopka.
    • 30.12.06, 13:52
      a zdradź proszę którą piosenkę Rubika chcecie miec na wejściu do kościoła? smile
      --
      mój suwaczek
      • 30.12.06, 14:00
        "Odmierzam czas" w wyk Dmochowskiego smile
        --
        mójsuwaczek
        • 30.12.06, 15:00
          świetne słowa ma ta piosenka smile
          może głupie pytanie ale... puszczacie muzykę z laptopa czy ktoś ją będzie grał? smile

          a tak standardowo to jakie piosenki/pieśni gra (organista jak się domyślam) na
          początek mszy??
          bo z mendelsonem spotkałam się tylko na końcu...


          --
          mój suwaczek
          • 30.12.06, 17:52
            Wykonywać będzie chór. Mendelshon faktycznie na końcu, to była pomyłka smile
            Jeszcze nie wiem czy ksiądz się zgodzi więc z tym Rubikiem to jeszcze nic
            pewnego. Osoby, które znają się na tych sprawach pisały, że to niemożliwe aby
            grać muzykę świecką w kościele. Ale zobaczymy smile
            --
            mójsuwaczek
            • 30.12.06, 18:05
              fajnie będzie brzmiało wykonanie chóru - mam nadzieję, że z prawdziwego
              zdarzenia ten chór smile

              pozdrawiam

              --
              mój suwaczek
              • 31.12.06, 11:54
                smile Chór naprawde fajny smile Możliwe też że będzie sam solista bo to jescze nie
                jest pewne na 100%
                --
                mójsuwaczek
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.