Dodaj do ulubionych

czuję się malo atrakcyjna

31.01.07, 16:51
otóż jestem zaręczona i ....
boże - jak mi wstyd o tym pisać!!
Mój facet jest boski, kocham go bardzo mocno i wszystko byłoby OK gdyby nie
to, że jakoś przy nim czuję się zupełnie nieatrakcyjnie.
Przy innych facetach czułam się seksownie, prawili mi komplementy,
podszczypywali ukradkiem, łapali za tyleczek czasami big_grin całowali tak nagle w
szyję czy inne części ciala, czasami wręcz rozbierali wzrokiem...
Wiem, że nie powinnam porównywać mojego ukochanego do poprzednich facetów,
ale nie czuję sie z tym dobrze.

Czy facet może po prostu tego nie umieć?
Edytor zaawansowany
  • k.mat 31.01.07, 18:27
    +oczywiście, że może nie umieć, może też nie mieć takiej potrzeby czy
    temperamentu by w taki sposób okazywać zainteresowanie. Skoro jesteście razem
    to rozumiem, że Wam obojgu zależy, więc nie jest to obojętność z jego strony.
    Może warto z nim porozmawiać, może samej go czasem "uszczypnąć", by pokazać, że
    to lubisz. Może on nie wie, że tak powinien albo że może sobie na to pozwolić.
    Powodzeniasmile
  • gabrielka_k 31.01.07, 18:39
    niestety chyba tak, mój też tak ma, ale mówię mu o tym i stara się jak możesmile
    nie smuć się, tylko z nim porozmawiaj, może on nie wie, że tego potrzebujesz.
    powodzenia, trzymam kciukismile
    --
    mój suwaczek
  • lubna 31.01.07, 19:40
    Może nie umieć, ale jak na mnie, to MUSIAŁBY się nauczyć smile
    --
    lubna ślubna
  • a.bc 31.01.07, 19:45
    A czy wyznacznikiem miłości dla Ciebie jest złapanię Cię za tyłek albo .....
    A może dlatego wychodzisz za mąz za swojego chłopaka, bo on traktuje cie jak
    kobietę a nie jak obiekt seksualny na który trzeba się rzucac?Wiesz zycie we
    dwoje to nie ciągłe poklepywanie tylko raczej rozwiazywanie spraw codziennych i
    pchanie swojego wspólnego wózka do przodusmile

    --
    mój suwaczek
    życie jest piękne
  • asia2511 31.01.07, 19:55
    Nie są ważne tylko sprawy codzienne, fajnie jest czuć że ktoś patrzy na ciebie
    w taki sposób, powie coś podniecającego, albo złapie za jakąś część ciała.Życie
    jest szare i super sa takie urozmaicenia. Mój narzeczony uczy tego, na codzień
    jest spokoinym człowiekiem, ale jak czasami coś powie to naprawdę jest miło.
    Czasami śmiesznie, przyjemnie ale najważniejsze jest dla mnie że mnie
    kocha.Słowami tego nie da się tak wyrazić jak dotykiem czy spojrzeniem.Popracuj
    nad nim.Pozdrawiam
  • in_flagranti 31.01.07, 22:10
    nie, to nie jest dla mnie wyznacznikiem miłości, ale lubię się czuć atrakcyjna
    w obecności mojego faceta, przynajmniej chciałabym...
  • in_flagranti 31.01.07, 22:43
    Próbowałam mu dać to do zrozumienia - nic. Próbowałam mówić wprost - dalej nic.
    On uważa, że skoro mnie kocha i t okazuje to już to wystarczy... A ja
    chciałabym potwierdzenia tego że szaleje na puncie mojego ciała, że go
    podniecam... A to przecież coś innego. Nie będę mu przecieżmówić - teraz zrób
    to a później tamto. Eh....
    Może jestem zbyt próżna?
  • panna_turkus 31.01.07, 23:12
    nie nazwałabym tego próżnością raczej brakiem pewności siebie. budujesz swoje
    poczucie atrakcyjności na tym co mówi (robi) twój partner. przepraszam jeśli to
    zbyt mocne słowo ale w moim przekonaniu to trochę niedojrzałe. dorosła kobieta
    wie czy i kiedy jest atrakcyjna. z drugiej strony - nie każdy facet musi się
    zachowywać a la "nabuzowany hormonami młokos", żeby okazać, że kocha i nie widzi
    innych kobiet. są różne temperamenty. według mnie macie jakieś problemy w
    komunikowaniu sobie nawzajem o własnych potrzebach.
    a czy ty okazujesz mu, że szalejesz na jego punkcie? czy rozmawiacie otwarcie i
    szczerze o swoich potrzebach, czy tylko rzucacie (rzucasz) zdawkowe instrukcje,
    albo robicie (robisz) wyrzuty?
    zastanów się nad tym wszystkim razem z narzeczonym, zamiast szukać odpowiedzi u
    obcych ludzi.
    powodzenia
    --
    panna turkus
    moja
    suwak
  • in_flagranti 31.01.07, 23:27
    To nie jest brak pewności siebie bo nie należę do grona zakompleksionych
    dziewczynek. PO prostu wkurza mnie to że mój facet nie okazuje mi tego co
    okazują mi inni faceci. Ja to po prostu lubię. Bez przesady - nie oczekuję że
    codziennie mnie będzie łapał za tyłek, ale są pewne gesty, spojrzenia, które
    sprawiają, że kobieta czuje się pożądana. I tego mi brakuje.
    Nie szukam tu rozwiązania tylko pytam o zdanie.
    Nie należę też do osób które skrywają swoje wątpliwości przed drugą połówką czy
    delikatnie dają coś do zrozumienia. Jeśli mi się coś nie podoba to gram w
    otwarte karty, więc on wie w czym rzecz.
  • martchen 01.02.07, 08:29
    Mój narzeczony też nie umie okazywać uczuć w towarzystwie. Siedzie zazwyczaj
    jak kołek koło mnie, jakbym była jego koleżanką. Rozmawiałam z nim otwarcie na
    ten temat już mnóstwo razy, ale to taki charakter.Nic nie poskutkowało.Czasami
    mi bardzo tego brakuje. Na co dzien wiem, że mnie bardzo kocha i pokazuje to na
    swój "męski" ( czyt. robi zakupy, gotuje pyszne obiady i czyści buty. m.in.
    oczywiściewinksposób. Ale zastanów się, czy nie wyniósł takiego zachowania z
    domu. Jak zachowuje się jego ojciec, wobec swojej żony? Ludzie zazwyczaj nie
    zdają sobie sprawy, jak bardzo umocowani sa w rodzinnych wzorcach. Dlatego
    głowa do góry. Chociaż wiem, że to czasami bardzo trudne.
    Pozdrawiam
    Marta
  • fragles78 01.02.07, 08:34
    Słuchajcie jest takie stare porzekadło że "Krowa co dużo ryczy mało mleka
    daje". Lepiej być z kimś może powściągliwym, ale człowiekiem w porządku. Ja też
    mam tak, że mój facet nie nosi mnie na rękach i nie przynosi kwiatków
    codziennie, ale w codziennych sytuacjach w życiu wiem na czym stoję i to chyba
    jest najważniejsze.
  • lubna 01.02.07, 10:33
    Nie widzę niczego złego w tym, że mój narzeczony lubi mnie "klepnąć w tyłek" smile Dla nas obu ważne jest, żeby czuć się atrakcyjnym partnerem dla tego drugiego, także w sferze cielesności. I dla mnie również, podobnie jak dla Ciebie, ważne są spojrzenia, zachwycanie się zapachem moich włosów, drobne gesty, które pozwalają mi czuć się piękną i pożądaną przez mojego narzeczonego. Moje zdanie jest takie, że jeśli jest to dla Ciebie ważne, a rozumiem, że jest, a on wiedząc o tym nie zamierza niczego zmienić (cóż, może nie taka jego natura) to... o rety, sama nie wiem. Najprościej napisać, że może warto rozważyć pakowanie się w związek z założenia "na zawsze", jeśli już teraz, na początku odczuwasz brak ważnej dla Ciebie konfirmacji Twojej atrakcyjności. Teraz może jakoś się z tym pogodzisz, ale kto wie, może za 10 lat cudze pożądliwe spojrzenie znów przypomni o tym uczuciu, za którym tęsknisz, a to źle się może odbić na Waszym związku przecież. Nie wiem, jak można tą sytuację rozwiązać. Dziwi mnie, że mówisz o swoich odczuciach i potrzebach mężczyźnie, a on na to nie reaguje po prostu, tylko jak to ciele (przepraszam, nie chcę obrażać jego, tylko jego zachowanie) stoi na swoim i koniec.

    "On uważa, że skoro mnie kocha i to okazuje to już to wystarczy... A ja
    chciałabym potwierdzenia tego że szaleje na puncie mojego ciała, że go
    podniecam..." wydaje mi się, że uwielbianie i rozkoszowanie się ciałem ukochanego człowieka należy do zestawu zachowań "potwierdzających miłość". Po prostu.

    Wydaje mi się, że częśc osób tu myśli, że oczekiwanie podniecania się męża na nasz widok wcale nie jest konieczne, a jeszcze świadczy o jakiejś erotomanii. Według mnie (a sądziłam, że według wszystkich wink erotyczny aspekt miłości to isotna i cóż jedna z piękniejszych, część miłości małżeńskiej. My jesteśmy dla siebie pierwszymi partnerami, a patrzymy na siebie jak napakowani testosteronem po uszy smile I nie widzę w tym nic złego, nic zdrożnego, część wzajemnego ukochania widzę, ot co.
    --
    lubna ślubna
  • neli27 01.02.07, 08:41
    Musisz pogodzić się z tym, że nie wszyscy faceci są tacy sami. Przy tamtych
    czułaś się atrakcyjnie ale mimo to związki się rozpadły. W tym przypadku
    piszesz, że Twój facet jest boski i bardzo go kochasz, więc po prostu zaakceptuj
    to, że jest taki, a nie inny i nie porównuj go z poprzednimi. Nie można mieć
    wszystkiego!!!!!
    --
    Ty nieco szalona, cóż żona to żona
  • mooonika80 01.02.07, 09:54
    a moze ty spróbuj podszczypywac go w tyłeczek,ukradkiem cąłowac,mówic mu ,ze
    jest seksowny? Mysle,ze moze to byc fajna gra i jak zainicjujesz taka zabawe to
    i on zrozumie,ze potzrebujesz adoracji smile
  • marchewkowa_panienka 01.02.07, 10:41
    dla mnie jest trochę dziwne to, że o atrakcyjności ma świadczyć to, ze ktoś
    (nawet ukochany) Cie podszczypuje, poklepuje i czyni inne - według mnie
    prostackie - zaloty....
  • fiolek76 01.02.07, 12:31
    Przyznam ci rację,choćby z tego powodu iż mój narzeczony cały czas mnie
    ukratkiem całuje, podszczypuje w tyłek, głaska po rękach i niby niechcący
    dotyka mego biustu. Ja tego niecierpie!!!!! Od kilku miesięcy intensywnie
    staram się go oduczyć tego nawyku. Czyli różni ludzie, różne temperamenty.

    --
    <a href="<a href="www.przewodnikmp.pl/img-18082007002.png""
    target="_blank">www.przewodnikmp.pl/img-18082007002.png"</a>
  • in_flagranti 01.02.07, 14:36
    to może się zamienimy? suspicious
    to oczywiście żart wink


    Ja lubię jak facet "niechcący" dotyka mój biust czy inne części ciała big_grin
  • fiolek76 01.02.07, 15:48
    Zamienić się nie zamienie,zresztą ty też tego nie chcesz. Mnie przeszkadza
    takie zachowanie mojego R. ale cóż nikt nie jest doskonały. Był czas kiedy nie
    zakładałam krótkich spódniczek (które tak lubie) i bluzek z dekoldem bo gdy on
    zobaczył to oczy mu się robiły maślane, uśmieszek na ustach i akcja.Jak mało
    potrzeba żeby mojego narzeczonego wprowadzić w taki stan, a ja bym chciała go
    troszkę pozdobywać, starać się o niego a tu cóż biedak tylko mnie zobaczy i już
    ma ochotę dotknąć, klepnąć itd. Ale mimo to go kocham.

    --
    <a href="<a href="www.przewodnikmp.pl/img-18082007002.png""
    target="_blank">www.przewodnikmp.pl/img-18082007002.png"</a>
  • carrera2003 05.02.07, 01:36
    ale sama przyznaj - na swój sposób lubisz to, prawda?
  • in_flagranti 01.02.07, 16:19
    uważam że to uwaga nie na miejscu!
  • folavril 01.02.07, 16:36
    też tak trochę mam, ale za to doceniam każdy komplement jak się tylko z jego
    strony pojawi, a potem nim żyję jeszcze jakiś tydzień wink (od wczoraj żyję
    nowym smile )

    ale jednak jest racją - nie można budować swojego poczucia wartości na zdaniu
    innych, choćby nawet swojego mężczyzny... pracuję nad tym żeby tak było.

    róbmy swoje!
  • in_flagranti 01.02.07, 21:05
    mam tak samo- wczoraj napisał mi coś rewelacyjnego smile)) zapamiętam na długo

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka