Dodaj do ulubionych

Motywy poślubiania cudzoziemców

17.05.07, 19:38
Na forum nie brakuje kobiet, które mają narzeczonego/męża obcokrajowca, np.
Niemca. Ciekaw jestem, co was szczególnie motywuje do zawierania związku
małżeńskiego z mężczyzną innej narodowości. Perspektywa lepszego jutra? Chęć
wyrwania się z kraju, w którym, nie owijając w bawełnę, statystyczny obywatel
ma zarobki na granicy upokorzenia i nie może zbyt wiele zaoferować swojej
partnerce?
Zaraz posypią się głosy, że to "wielka miłość", ale nie ma się co oszukiwać,
zauroczenie prędzej czy później mija i potem nad wszystkim górę biorą motywy
zdroworozsądkowe.

Ciekawe, czy któraś z was będzie potrafiła zdobyć się na odrobinę szczerości.
Obserwuj wątek
    • memphis90 Re: Motywy poślubiania cudzoziemców 17.05.07, 19:49
      Hej, z tego postu wynika, ze wychodzenie za maz za krajowca- gołodupca, wbrew
      zdrowemu rozsądkowi i wyrachowaniu, niwecząc perspektywy na lepsze jutro z
      pensją powyżej granicy upokorzenia- to właśnie jest "wielka miłość". Jak dla
      mnie bombasmile Mike, skad u Ciebie nagle tyle optymizmu, gdzie się podział Twój
      cynizm i wyrachowanie?
    • spragnienie Re: Motywy poślubiania cudzoziemców 17.05.07, 20:14
      Powodow do zawarcia malzenstwa jest wiele. Z pewnoscia jednym z nich jest lepsza
      perspektywa jutra... Jedni biora slub, bo boja sie samotnosci, inni z kolei sa
      miec zapewniony obiad i seks co woeczor.... Nie doszukiwalabym sie w zwiazkach z
      cudzoeimcami drugiego dna. Tak jak w kazdej relacji cos liczy sie bardziej lub
      mniej, i tyle....
      Znam wiele dziewcyzn, ktore poslubily obcokrajowcow i zostaly w kraju, wiec
      Twoje domysly sa lekko smieszne....
      • mike2005 Re: Motywy poślubiania cudzoziemców 17.05.07, 20:40
        spragnienie napisała:

        > Znam wiele dziewcyzn, ktore poslubily obcokrajowcow i zostaly w kraju, wiec
        > Twoje domysly sa lekko smieszne....

        Tak, tylko że taki Anglik, Francuz czy Niemiec mieszkający w Polsce raczej nie
        będzie pracował za 1500 czy 2500 zł.
        • spragnienie Re: Motywy poślubiania cudzoziemców 17.05.07, 20:51
          Przykro mi, ze nie jestes cudzoziemcem. Zalosc i kompleksy kapia z pyszczka za
          kazdym wystuaknym przez Ciebie zdaniem.
          Ja w Polsce raczej nie chcialam pracowac za 1500, 2000 zl, dlatego wyjechalam za
          granicewink. Radze wyjechac, zarabiac wiecej, moze wtedy zrozumiesz, ze dodatkowe
          2000, 3000 zl nie robia zbyt wielkiej roznicy i ze niewiele jest osob, dla
          ktorych kwestia pieniedzy jest jedynym powodem, by slub wziasc....
          • mike2005 Re: Motywy poślubiania cudzoziemców 17.05.07, 21:13
            spragnienie napisała:

            > Przykro mi, ze nie jestes cudzoziemcem.

            Skąd wiesz, że nie jestem cudzoziemcem (np. półkrwi)?

            > Ja w Polsce raczej nie chcialam pracowac za 1500, 2000 zl, dlatego wyjechalam za
            > granicewink. Radze wyjechac, zarabiac wiecej, moze wtedy zrozumiesz, ze dodatkowe
            > 2000, 3000 zl nie robia zbyt wielkiej roznicy i ze niewiele jest osob, dla
            > ktorych kwestia pieniedzy jest jedynym powodem, by slub wziasc....

            Ja nie muszę - w przeciwieństwie do ciebie - nigdzie wyjeżdżać, żeby mieć
            przyzwoite zarobki. Nie kaleczę też ojczystego języka tak jak ty (ślub można WZIĄĆ).
      • kartynka Re: Motywy poślubiania cudzoziemców 17.05.07, 20:49
        To moze ja sie wypowiemsmile Biore slub z obcokrajowcem w Czerwcu. Powody sa
        calkiem banalne - przede`wszystkim miloscsmilePoznalam Go w Polsce, jeszcze za
        czasow studenckich; spotykalismy okolo 9 miesiecy, pozniej kontrakt mu sie
        skonczyl i wyjechal. Kontakt byl glownie przez maila i spotykalismy sie mniej
        wiecej co 4/6 tygodni. Po obronie magisterki, stwierdzilam, ze mam dosyc zabawy
        w 'internetowa milosc'i chce sprobowac naprawde jak by to bylo, zeby pozniej w
        z zyciu nie zalowac.
        Jeszcze w trakcie imprezy pozegnalnej mowilam do znajomych, spoko, spoko, za
        trzy miesiace gora bede z powrotem jak nie wypalismile
        No i teraz minelo juz 6 lat jak jestesmy razem, zareczeni od poltora roku i
        slub w czerwcusmile

        Ciezko bylo na poczatku, bo tesknilam za domem, Wroclawiem, znajomymi itd.
        Teraz nie wyobrazam sobie zyc bez Niegosmile
        Czy sprawy finansow maja na to wplyw; na pewno jakis tak - wiem, ze po studiach
        nie mialabym dobrej pracy w Polsce za dobre pieniadze - tutaj dostalam ta
        szanse i pne sie po szczeblach kariery - sama, moj Narzeczony tylko mnie w tym
        wspiera.
        --
        mój suwaczek
    • la_mona Re: Motywy poślubiania cudzoziemców 17.05.07, 20:50
      Przykro mi, że Cię zawiodę Mike, ale wychodzę za Niego, bo się kochamy i żyć bez
      siebie nie możemy... Nie bądź cyniczny, czego się upatrujesz w takiej decyzji???
      domyślam się, że Ty szukając kandydatki na żonę doszukujesz się jak najbardziej
      kobiety majętnej, która zaoferuje ci "lepsze jutro"? i nic poza tym??? co z
      ciebie za materialista...
      • bakoma1 Re: Motywy poślubiania cudzoziemców 17.05.07, 21:05
        ja rowniez rozczaruję - mam męża Francuza bo się w nim totalnie zakochalam.
        mamy super synka. mieszkamy w Polsce , juz się namieszkałam za granicą (tam
        rozwiodłam sie z pierwszym mężem Polakiem). Nawet nie mielismy pomysłu zeby
        stąd wyjezdzac.więc motyw banalny jak serial tv - milosc milosc miłosc
      • mike2005 Re: Motywy poślubiania cudzoziemców 17.05.07, 21:16
        la_mona napisała:

        > domyślam się, że Ty szukając kandydatki na żonę doszukujesz się jak najbardziej
        > kobiety majętnej, która zaoferuje ci "lepsze jutro"? i nic poza tym??? co z
        > ciebie za materialista...

        Wierz mi, że przy mojej sytuacji finansowo-zarobkowej nie potrzebuję się bogato
        żenić, żeby zapewnić sobie byt na przyzwoitym poziomie.
    • lifesurfer Re: Motywy poślubiania cudzoziemców 17.05.07, 21:04
      wydaje mi sie,ze sa takie same jak motywy do wyjscia za maz za Polaka...
      wprawdzie
      moj Szecowny jak najbardziej Polak ale przed nim mialam kilku chlopakow
      obcokrajowcow. Na poczatku podobalo mi sie to,ze mowia w innym jezyku (jezyki
      obce sa moim konikiem). Baaardzo dawno temu umawialam sie z Irolem i moglam go
      sluchac godzinami, potem jakis Wloch sie napatoczyl i tez fajnie bo zupelnie
      inna kultura,itd. Ale nic z tego nie wyszlo bo nie byli na tyle
      interesujacy,zeby byc z nimi na dluzej. A jezeli chodzi o zarobki... hmm
      pamietaj,ze sa Polacy, ktorzy sporo zarabiaja i nie trzeba wychodzic za
      obcokrajowca,zeby dobrze wyjsc za mazwink
        • lifesurfer Re: Motywy poślubiania cudzoziemców 17.05.07, 22:08
          no to teraz Cie nie rozumiem. W takim razie powinines raczej zapytac, dlaczego
          dziewczyny wychodza za maz za obcokrajowcow, skoro w Polsce tylu fajnych i
          dobrze zarabiajacych facetow...

          Z wlasnego doswiadczenia moge ci powiedziec, ze przecietny czy tez raczej
          statystyczny obcakrajowiec zdecydowanie bardziej dba o siebie niz statystyczny
          Polak i jak dla mnie jest po prostu ciekawszy (ma zazwyczaj fajne hobby,
          interesuje sie wieloma rzeczami). Cale szczescie trafil mi sie Polak, ktory
          bije statystycznego obcakrajowca na leb i szyjesmile
          • mike2005 Re: Motywy poślubiania cudzoziemców 17.05.07, 22:40
            lifesurfer napisała:

            > no to teraz Cie nie rozumiem. W takim razie powinines raczej zapytac, dlaczego
            > dziewczyny wychodza za maz za obcokrajowcow, skoro w Polsce tylu fajnych i
            > dobrze zarabiajacych facetow...

            Czy ja wiem, czy aż tylu ich jest?

            > Z wlasnego doswiadczenia moge ci powiedziec, ze przecietny czy tez raczej
            > statystyczny obcakrajowiec zdecydowanie bardziej dba o siebie niz statystyczny
            > Polak i jak dla mnie jest po prostu ciekawszy (ma zazwyczaj fajne hobby,
            > interesuje sie wieloma rzeczami).

            Coś o tym wiem.
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=60722946&a=60722946
    • caysee Re: Motywy poślubiania cudzoziemców 17.05.07, 21:28
      Obecnie zadnym problemem nie jest zamieszkanie za granica bez posiadania
      malzonka-obcokrajowca. Jak juz komus zalezy na wyrwaniu sie z kraju i zarobkach
      na poziomie moze to zrobic nie kombinujac w szukanie sobie kandydata za granica.
      Poza tym, gdyby tylko o te zarobki i mieszkanie za granica chodzilo, to rownie
      dobrze mozna by sobie znalezc zaradnego faceta w Polsce i wyjechac z nim za
      granice - wyjdzie na to samo, tylko mniej problemow z komunikacja z nim i jego
      rodzina.

      Wiec wierz mi, z reguly kobiety ktore zwiazaly sie z obcokrajowcami maja raczej
      inne motywy niz chec wyrwania sie z kraju i posiadanie bogatego meza.

      --
      Make love, not war smile
      • larsi88 Re: Motywy poślubiania cudzoziemców 02.09.07, 13:51
        przede wszystkiem za maz dla pieniedza wychodzilo sie moze ze 100 lat tem a nie
        teraz. Niemcy to nie raj i o prace tez jest ciezko! ajak sie ma skonczone
        studia w Polsce tez sie dostanie prace!Dzeiwczyny toche wiary w siebie i wlasny
        kraj! Nie rozumiem jednego, ze ktos kto ma wyksztalcenie woli sprzatac w
        Niemczech niz miec normalna prace w Polsce! WSTYD! WSTYD! WSTYD!
    • golinda Re: Motywy poślubiania cudzoziemców 18.05.07, 09:21
      mike2005 napisał:

      > statystyczny obywatel
      > ma zarobki na granicy upokorzenia i nie może zbyt wiele zaoferować swojej
      > partnerce?
      >
      >
      >
      Nie wiem, gdzie mieszkasz i pracujesz, ale już ci współczuję, że
      jesteś "statystycznym obywatelem" i masz takich dookoła siebie.
      Szkoda też, że tak myślisz o swoim kraju...Jak się nie podoba, to możesz zawsze
      na zmywak do Anglii pojechać...A nie, nie możesz - tam trzeba znać chociaż
      podstawy angielskiego...
      No cóż, pozostaje ci żyć na granicy upokorzenia...


      --
      "Wszystkie bębny piekieł wzywają na sabat!"
    • nionczka Re: Motywy poślubiania cudzoziemców 18.05.07, 09:45
      Dla kasy? Zarabiam wiecej niz moj narzeczony.
      Zeby wyjechac z Polski? Wyjechalam juz dawno i w najblizszych latach zamierzamy
      przeniesc sie z powrotem do Warszawy (oboje).


      To juz nie te czasy, zeby "dewizowy" narzeczony byl obietnica swietlanej
      przyszlosci.

      Nie kazdy jest statystycznym obywatelem i zyje na granicy upokorzenia w Polsce i
      nie kazdy cudzoziemiec ma kase, prace i nie wiem co jeszcze.

      I naprawde sa na tym swiecie i wtym kraju osoby, dla ktorych pieniadze nie stoja
      na pierwszym miejscu.
      • ania55 Re: Motywy poślubiania cudzoziemców 18.05.07, 11:04
        Polki dla Polakow!

        Proponuje zabrac paszporty wszystkim Polkom w wieku nadajacym sie do
        zamazpojscia i wprowadzic obowiazkowe sesje swatania z krajanami plci meskiej.

        Jestes typowym polskim macho, z waskim umyslem gdzie stereotyp wypelnia
        wiekszosc tegoz umyslu. Wszystkie lecimy na kase, obojetne nam jak wybranek
        wyglada, wiek niewazny. Tylko pieniadze nam w glowach.

        Ciekawe dlaczego wychode za cudzoziemca? hmmmm. Moze dlatego ze draznia mnie
        Polacy Twojego pokroju?
    • a1ma Obcokrajowcy to nie tylko Niemcy 18.05.07, 11:59
      Moje znajome wychodzą za Nigeryjczyków, Bułgarów, Serbów, Tunezyjczyków,
      Egipcjan... Nie jesteś ciekawy, co nimi kieruje?

      A swoją drogą - dla mnie to trochę niezrozumiałe i ryzykowne. Nie umiałabym
      chyba stworzyć tak doskonałego partnerstwa z człowiekiem wychowanym w innej
      kulturze, mówiącym innym językiem... Zawsze pozostaje ta bariera, która nie
      pozwala porozumieć się w 100%. Zdecydowanie cieszę się, że zakochałam się w
      Polaku i nie muszę jej pokonywać wink

      --
      9 czerwca 2007
      Łódzkie Forum Ślubne
      • mayagaramond Re: Obcokrajowcy to nie tylko Niemcy 18.05.07, 12:06
        > A swoją drogą - dla mnie to trochę niezrozumiałe i ryzykowne. Nie umiałabym
        > chyba stworzyć tak doskonałego partnerstwa z człowiekiem wychowanym w innej
        > kulturze, mówiącym innym językiem... Zawsze pozostaje ta bariera, która nie
        > pozwala porozumieć się w 100%.

        Bariera jest zawsze, bo nikt nie wychowal sie w takiej samej rodzinie. Co ma
        dziecko rozwodnikow wspolnego z dzieckiem ze szczesliwej rodziny, w ktorej mama
        co niedziele piecze szarlotke? Co ma panna z malego miasteczka/ze wsi wspolnego
        z Warszawiakiem? Jak sie dogadac, jesli mama jednego byla gospodynia domowa, a
        druga pracowala na dwa etaty?
        Rozniece kulturowe nie zaczynaja sie po przekroczeniu granicy na Odrze/Nysie lub
        Bugu.


        --
        <Wege entstehen dadurch, dass man sie geht (F. Kafka)>
          • nionczka Re: Obcokrajowcy to nie tylko Niemcy 18.05.07, 12:22
            Bariera jezykowa w naszym przypadku nie istnieje, lacznie z gra slów, niusansami
            i calym zapleczem kulturowym. Ja nadrobilam zaleglosci telewizyjne z lat 80
            (czyli to do czego odnosza sie Hiszpanie w codzinnych rozmowach wink), moj
            narzeczony obejrzal wszytskie obowiazkowe komedie polskie i cytuje Seksmisje,
            Kingsajz, Misia, Rejs i inne lepiej niz niejeden Polak.
            Jesli chodzi o roznice kulturowe, rzeczywiscie wiecj ich mam z rodzina mojej
            mamy niz z rodzina narzeczonego. Nawet kiedy czytam to forum widze jak bardzo
            sie roznimy miedzy soba mimo tej samej narodowosci.
          • mayagaramond Re: Obcokrajowcy to nie tylko Niemcy 18.05.07, 12:23
            Nie wiem czy to zalezy od narodowosci: sa ludzie i taborety. Choc przyznam ze
            trudno mi bylo dogadac sie z wiekszoscia osob z pld ameryki, ktore poznalam (a
            pracowalam z nimi przez rok w Anglii), bo ich rozmowy krecily sie tylko i
            wylacznie wokol przeszlych i przyszlych imprez... Ja co prawda lubie imprezy,
            uwielbiam salse, ale sa tez inne tematy, ktore mnie interesuja.


            --
            <Wege entstehen dadurch, dass man sie geht (F. Kafka)>
        • mike2005 Re: Obcokrajowcy to nie tylko Niemcy 18.05.07, 18:26
          mayagaramond napisała:

          > Bariera jest zawsze, bo nikt nie wychowal sie w takiej samej rodzinie. Co ma
          > dziecko rozwodnikow wspolnego z dzieckiem ze szczesliwej rodziny, w ktorej mama
          > co niedziele piecze szarlotke? Co ma panna z malego miasteczka/ze wsi wspolnego
          > z Warszawiakiem? Jak sie dogadac, jesli mama jednego byla gospodynia domowa, a
          > druga pracowala na dwa etaty?
          > Rozniece kulturowe nie zaczynaja sie po przekroczeniu granicy na Odrze/Nysie
          > lub
          > Bugu.

          Kumpel (warszawiak z dziada pradziada) chajtnął się z wiejską dziewuszką (z
          Podlasia). Twierdzi, że żadna miastowa nie waliła się tak dobrze i nie była tak
          usłużna.
      • kamelia04.08.2007 to nie chodzi o język obcy a o dobrą wolę... 18.05.07, 12:21
        cóz może byc niezrozumiałego i ryzykownego.
        My z narzeczonym rozmawiamy ze soba w obcym języku dla każdego, po niemiecku, a
        narzeczony jest francuzem, i sto razy z nim jest mi łatwiej dojść do
        porozumienia niż z moim byłym - polakiem. wtedy żarlismy sie jak psy, to była
        dopiero bariera, porozumienie 0%.

        To też jest powód dlaczego nie jestem z polakiem, tylko z tym właśnie
        obcokrajowcem. chodzi o brak komplekasów i szacunek dla kobiet
                  • mayagaramond Re: to nie chodzi o język obcy a o dobrą wolę... 18.05.07, 14:04
                    Gdyba Polacy rzeczywiscie tak bardzo wyrozniali sie kultura osobista to w
                    autobusach itp. nie byloby siedzacych facetow.

                    Jesli chodzi o kulture osobista, to bardziej pamietam walke o miejsca w nocnym
                    relacji Wroclaw-Warszawa lub tez wysiadanie z zatloczonego autobusu - moj
                    "Germanicus", gdybym nie powiedziala glosno babom (tak, babom) by daly ludziom
                    wysiasc, to by na petle do Falenicy musial jechac...

                    --
                    <Wege entstehen dadurch, dass man sie geht (F. Kafka)>
                    • zosiaczek25 Re: to nie chodzi o język obcy a o dobrą wolę... 18.05.07, 14:11
                      Skoro juz o kulturze osobistej polskich gentlemenow mowa. Przypomina mi sie
                      tylko pewna sytuacja w autobusie w Warszawie. Zima jak cholera, sliko, a ja
                      ciagne po centralnym torbe a w srodku komputer. Nikogo oczywiscie chetnego nie
                      ma, wiec sama tego kompa z gadzetami po schodach taszcze. Staje na przystanku i
                      mam szczescie, bo akurat podjezdza moj autobus. Probuje sie do tego autobusus
                      jakos wcisnac, ale z ta torba po sniegu nie bardzo mi to wychodzi a widze, ze w
                      drzwiach stoi dwoch menczyzn- tacy po 30tce, wiec posiadaja jakies maniery,
                      mysle sobie. Prosze ich o pomoc, a oni na to: "och, ale mnie krzyz boli" z
                      glupawym usmiechem. Torbe oczywiscie wciagnelam jakims cudem sama. Ale na tym
                      sie nie skonczylo. Panowie musieli cala droge komentowac swoje bole krzyza
                      glosno sie zasmiewajac. To sie nazywa dobre wychowanie.
                      • mike2005 Re: to nie chodzi o język obcy a o dobrą wolę... 18.05.07, 18:31
                        zosiaczek25 napisała:

                        > Skoro juz o kulturze osobistej polskich gentlemenow mowa. Przypomina mi sie
                        > tylko pewna sytuacja w autobusie w Warszawie. Zima jak cholera, sliko, a ja
                        > ciagne po centralnym torbe a w srodku komputer. Nikogo oczywiscie chetnego nie
                        > ma, wiec sama tego kompa z gadzetami po schodach taszcze. Staje na przystanku i
                        > mam szczescie, bo akurat podjezdza moj autobus. Probuje sie do tego autobusus
                        > jakos wcisnac, ale z ta torba po sniegu nie bardzo mi to wychodzi a widze, ze w
                        > drzwiach stoi dwoch menczyzn- tacy po 30tce, wiec posiadaja jakies maniery,
                        > mysle sobie. Prosze ich o pomoc, a oni na to: "och, ale mnie krzyz boli" z
                        > glupawym usmiechem. Torbe oczywiscie wciagnelam jakims cudem sama. Ale na tym
                        > sie nie skonczylo. Panowie musieli cala droge komentowac swoje bole krzyza
                        > glosno sie zasmiewajac. To sie nazywa dobre wychowanie.

                        Jeśli w realu jesteś taka jak na tym forum, to się im wcale nie dziwię smile
                  • mayagaramond Re: to nie chodzi o język obcy a o dobrą wolę... 18.05.07, 16:10
                    Prasuje rzadko, moj mezczyzna umie uprasowac i koszule i podkoszulekwinkPrasuje
                    czasem tylko dlatego, ze mam w zasadzie wiecej czasu niz on. Jak bylismy teraz
                    na weselu, to nocowalismy u znajomych. Oprocz nas byly tam jeszcze dwie parki -
                    dziewczyny sie nadziwic nie mogly, jak zobaczyly mojego chlopaka prasujacego
                    sobie koszule.

                    A gotowac umiemsmile I lubie. Tylko, ze moj facet nie siada na kanapie z gazeta
                    pytajac "co na obiad?". Jak trzeba to sam tez pieczen zrobiwink W koncu cos musial
                    jesc zanim mnie poznalwink


                    --
                    <Wege entstehen dadurch, dass man sie geht (F. Kafka)>
                    • eurekaek Re: to nie chodzi o język obcy a o dobrą wolę... 31.08.07, 13:30
                      Ja lubie prasowas i gotowac smile Moj luby (zza Odry) przepuszcza mnie
                      w drzwiach i ustepuje miejsca mnie i innym kobietom (na poczatku
                      bylo to dla niego dziwne ale zorientowal sie ze lubie i uwazam to za
                      normalne wiec po prostu sie dostosowal) jest cois co mi brakuje w
                      porownaniu z nim w polskich facetach i chodzi chyba o szacunek do
                      kobiet i wlasnie partnerskie układy... a poza tym milosc nie wybiera
                      i wbrew pozorom wszytsko w europie bazuje na tej samej podstawie
                      kulturowej.... np w porownaniu z afryka czy am. pld... wiec bez
                      przesady...
    • vobi Re: Motywy poślubiania cudzoziemców 20.05.07, 22:46
      mike2005 napisał:

      > Posłuchaj głupia cip0, ja nie potrzebuję nigdzie wyjeżdżać, zarabiam tu kupę
      > szmalu, więc za granicę jeżdżę głównie turystycznie, a na zmywaku zapie..ć
      > mogą takie jak ty.

      Ja piernicze... to juz jest MEGA zenada. Wieczny kosz dla mike2005. I dziwie sie ze w ogole jeszcze ktos z ta zalosna kreatura dyskutuje.
      --
      Mozesz pomoc
      • shellerka hehe:d 31.08.07, 14:27
        otóż moje drogie cztery lata temu bylam po traumatycznym rozstaniu z
        narzeczonym, załamana genrelanie zyciem tutaj i wyjechałam sobie do dalekiej
        japonii. Poznałam tam mezczyzne, ktory ujał mnie tym, ze natychmiast oznajmil mi
        ze bede jego zona, rozpieszczal, traktowal strasznie serio, zdobywał i po dwoch
        miesiacach zalatwil wszelkie formalnosci łącznie ze sciagnieciem moich
        dokumentow do ambasady polskiej. po trzech miesiacach niecalych dodam znajomosci
        pobralismy sie - sama nie wiem jak to sie stalo. Dostalam jakiegos amoku??? NIE
        WIEM. Ale wiem, ze potem polecielismy do Polski zeby poznac sie z moja rodzinka
        i jak wrocilam - wyleczona z traumatycznych przejsc, spotkalam sie z
        przyjaciolmi, to cała "milosc" do japonczyka mi uleciala. Wiem, ze postapilam
        podle, bo on wrocil do Japonii, kupil mi bilet i za dwa tygodnie mialam do niego
        wrocic, do ostatniej chwili obiecywalam mu ze tak oczywiscie, a zostałam.
        Zostałam, bo dotarlo do mnie ze to dwie odmienne kultury (potem mialam chlopaka
        brytyjczyka i to ze Królestwo jest bliżej nic nie zmienia - dwa rozne swiaty,
        dwa rozne jezyki...) Potem był rozwód, którego on dać nie chciał. Żądał - tak!
        Żądał mojego powrotu. Na szczescie sąd orzekł rozwód bez jego zgody - zaocznie.
        Teraz wychodze za mąz za polaka i wiem, ze cuda sie zdarzają i sa szczesliwe
        zwiazki mieszane - przykladem moja siostra cioteczna i jej brytyjczyk, ale to
        nie dla mnie.
        • shellerka ps. 31.08.07, 14:29
          a jak mi sie ludzie pytaja dlaczego wyszlam za bylego meza, to odpowiadam ze z
          ciekawosci albo ze nie chcialam byc dluzej starą panną (miałam wtedy "aż" 23 latabig_grin
          • kingusia1974 Re: ps. 01.09.07, 20:07
            No tak ja w swoim zyciu tez spotkałam wielu beznadziejnie
            nieodpowiedzialnych ludzi, głownie po stronie męskiej, ale widze, że
            po stronie żeńskiej tez takie dziwaczne jednostki mozna znaleźć.
        • hotelarz.giuseppe Re: hehe:d 14.10.19, 10:07
          shellerka napisała:

          > otóż moje drogie cztery lata temu bylam po traumatycznym rozstaniu z
          > narzeczonym, załamana genrelanie zyciem tutaj i wyjechałam sobie do dalekiej
          > japonii. Poznałam tam mezczyzne, ktory ujał mnie tym, ze natychmiast oznajmil mi
          > ze bede jego zona, rozpieszczal, traktowal strasznie serio, zdobywał i po dwoch
          > miesiacach zalatwil wszelkie formalnosci łącznie ze sciagnieciem moich
          > dokumentow do ambasady polskiej. po trzech miesiacach niecalych dodam znajomosc
          > i
          > pobralismy sie - sama nie wiem jak to sie stalo. Dostalam jakiegos amoku??? NIE
          > WIEM. Ale wiem, ze potem polecielismy do Polski zeby poznac sie z moja rodzinka

          Wstrząsająca historia Pani Nick smile
    • mayalin44 Re: Motywy poślubiania cudzoziemców 31.08.07, 14:46
      Oto szczera odpowiedz:
      Majac 18 lat wyjechalam na studia do Niemiec i...faktycznie chcialam
      zostac w tym kraju i znalezc sobie prace. Podczas studiow jednak
      poznalam HIszpana. Po paru latach szczesliwego zwiazku
      postanowilismy sie pobrac.Slub za rok. NIgdy wczesniej nie
      zakladalam, ze bede zyc w Hiszpanii...Moj przyszly maz ma tam juz
      prace...a i mi bardziej odpowiada Hiszpania niz NIemcy- ludzie sa
      inni i slonca wiecejwinkhehehe.
      Wiec nie mow, ze glownym powodem sa zarobki i perspektywy lepszego
      zycia...Tak zrzadzil los...i jestem szczesliwasmile
    • moniqkka Re: Motywy poślubiania cudzoziemców 31.08.07, 15:46
      A ja wyszlam za cudzoziemca....z milosci. Inteligentny, przystojny,
      czuly i kochajacy, i wspierajacysmile Cokolwiek by sie nie dzialo wiem
      ze bedzie przy moim boku. Pytanie jest nie "jak mozna sie zakochac",
      pytanie jest "jak mozna sie nie zakochac?" Moje szczescie w
      nieszczesciu jest, ze poznalam mojego meza-cudzoziemca zanim
      poznalam jakiegos super faceta z Polski (bo wierze, ze tacy jeszcze
      sa). A roznice kulturowe nie sa bariera. Oboje jestesmy otwarci, on
      na moje tradycje a ja na jego..brak tradycjismileI tak probujemy
      znalezc zloty srodek i tworzymy nasz wlasny swiat. Co do pieniedzy,
      to wierz mi, to byla ostatnia rzecz jaka moj maz mogl wniesc do
      naszego zwiazkusmile Ale milosci sie nie wybiera..

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka