Dodaj do ulubionych

Wakacje z teściową w sypialni ratunku

26.06.07, 18:58
Pisałam już o swoich problemach małżeńskich no ale teraz to już mi ręce
opadają mój ukochany mężuś wymyślił że na wakacje ( mieliśmy jechać na sycylie
na 2 tygodnie sami) nie pojedziemy na sycylie bo za drogo tylko nad nasze
polskie morze, wszystko by było ok gdyby nie fakt że mój mężuś wpadł na pomysł
że pojedziemy z jego matką , bo dawno nigdzie nie była no i z jego bratem i
brata nażeczoną, jak próbowałam poprosić wytłumaczyć była wielka awantura, co
ja mam zrobić ślub był w maju ja chce pobyć z mężem troche sama ale on sam
wymyśla takie sytuacje że głowa mała mam się zgodzić kiedy ja nie chce z nimi
jechać co mam zrobić
Edytor zaawansowany
  • a.bc 26.06.07, 19:03
    troszczy sie o swoją matkę, poza tym jest towarzyski- to tak na poczatek
    A w sumie bedziecie mieli osobne pokoje i w czym problem?
    --
    mój suwaczek
    życie jest piękne
  • skarbeczek 26.06.07, 19:08
    nie bądź zaborcza, wyczuje to i zwieje gdzie pieprz rośnie. A poza tym -
    będziecie ze sobą całe życie (czego Wam źyczę), a czasem warto zapomnieć o
    sobie... Jeśli teściowa będzie Ci przeszkadzała, albo w jakikolwiek sposób
    uprzykrzała wyjazd - powiedz to! Jeśli Twój narzeczony ma zdrowe podejście do
    sytuacji to zrozumie, jeśli nie - uciekaj gdzie pieprz rośnie bo ani się
    obejrzysz, a będziesz kuchtą na drugim planie, zamiast żonką na pierwszym, a
    prym w Waszym małżeństwie powiedzie teściowa... Na razie radzę zdrową obserwację
    sytuacji...
    --
    Mój suwaczek w portalu Ślub-Wesele.pl
  • tetlian 03.07.07, 07:13
    Wakacje z teściową to koszmar minionego lata.
    --
    Jak premier spoliczkował brata
  • zuzia_8 26.06.07, 19:09
    osobne pokoje? znam takie mamusie - rano będzie pytać o której śniadanko,
    planować caly dzień etc. strach się bać. Malżeństwo powinno być troche samo,
    szczególnie na początku. A po mamusi, która przechowuje syneczka u siebie i
    chce z nim jechać na wakacje dyskrecji nie ma co oczekiwać.
    --
    img214.imageshack.us/img214/6591/mojasukniaww0.jpg

    mój suwaczek
  • kazulenka18 26.06.07, 19:10
    Problem w tym że chcą wynająć wspólny domek, a pozatym pierwsze wspólne wakacje
    możliwość bycia ze sobą razem tylko razem chce go lepiej poznać ja nie wiem jak
    Ty byś zareagowała na wakacje z teściową ja rozumiem za rok ale nie świeżo po
    ślubie szczególnie że moja teściowa to mnie nie znosi i po takich wakacjach to
    może być duży problem z naszym małżeństwem
  • burza4 26.06.07, 21:24
    z czym ty masz problem, dziewczyno?
    mówisz otwartym tekstem "wykluczone, jedziemy sami, to nasza podróż poślubna" i
    tyle. Może mu się to nie podobać, ale musi przyjąć do wiadomości, że z mamusią
    NIE JEDZIESZ. Nie ma tu czego tłumaczyć.
  • a.bc 26.06.07, 21:32
    to może twój mąż chce was jakoś do siebie zbliżyć przez te wakacje

    --
    mój suwaczek
    życie jest piękne
  • izka_z1 26.06.07, 21:41
    kazulenka18 masz naprawde ogromny problem. Poświęciłam trochę czasu na
    zapoznanie się z Twoimi postami na tym forum i wynika z nich jasno, że problemy
    to Twoja specjalnośćsmile
    Może już sobie odpuścisz dalszą zabawę.

    Pozdrowienia dla wszystkich Forumek
  • rokets_w 03.07.07, 00:11
    izka_z1 napisała:

    > kazulenka18 masz naprawde ogromny problem. Poświęciłam trochę czasu na
    > zapoznanie się z Twoimi postami na tym forum i wynika z nich jasno, że
    problemy
    >
    > to Twoja specjalnośćsmile
    > Może już sobie odpuścisz dalszą zabawę.

    O czym ty mówisz twa wypowiedz nie ma sensu
    olał bym takiego chłopa i zostawił by sypiał z mamuśka
    >
    > Pozdrowienia dla wszystkich Forumek
  • rokets_w 03.07.07, 00:06
    a.bc napisała:

    > troszczy sie o swoją matkę, poza tym jest towarzyski- to tak na poczatek
    > A w sumie bedziecie mieli osobne pokoje i w czym problem?
    Głupi jestes ten typ. A może jeszcze ze swoją mamuską razem sypiac woli. HA HA
    HA HA HA HA
  • j_jaworska 06.07.07, 20:30
    A może zróbcie tak jak ja ze swoim M.Też po ślubie pojechaliśmy nad polskie
    morze.Tydzień pobyliśmy sami a na następny dojechali do nas moi
    teściowie.Przyznam tylko,że teściów mam cudownych więc bawiliśmy się świetnie
    ale może wy pójdziecie na kompromis i część urlopu spędzicie sami a część z
    rodzinką...
  • mala_duza 27.06.07, 11:26
    Wytłumacz na spokojnie, bez awantur, że chcesz aby te wakacje były tylko wasze
    w dwójkę. Powiedz, że nalezy się wam odpoczynek po całym zamieszaniu związanym
    ze ślubem i możliwość nacieszenia się sobą.
  • dove.white 27.06.07, 11:27
    wpadłaś w bagno.Jeses pomiędzy Mamusią a zoną.Jezeli facet tak chcę znaczy ze
    jst maminsynkiemsad
    Wspólczuje CI
    --
    Z najprostszych słów swój poranny składać wiersz.
    W kolorach dwóch raz zobaczyć to co niewidzialne jest ...
  • zwierzatko_mojej_mamy 27.06.07, 11:39
    a dlaczego tak od razu bagno ?
    i dlaczego maminsynkiem?

    ja nie byłam na wakacjach z moją mamą już jakieś 4 lata i gdyby wyszło tak, że
    właśnie wtedy może wziąć urlop to bez wahania zamieniłabym wakacje na sycylii na
    2 tygodnie nad polskim morzem albo w tatrach..

    mój T. mógłby wziąć wtedy swoich rodziców i siostry z dziećmi wink i w ogóle by mi
    to nie przeszkadzało..

    rozumiem, że podróż poślubna to "samemu we dwoje", ale nie robiłabym tragedii

    po prostu rodzice nie młodnieją - tfu tfu może ich niedługo zabraknąć tfu tfu
    tfu przez lewe ramię , człowiek się wyprowadził z domu, nie siedzą mi na głowie
    i nie marudzą, nie wlecze się za mną pępowina, a we dwoje zawsze zdążymy pojechać.

    *******
    suwaczek
  • kocurki_dwa 27.06.07, 11:38
    ja nie mam na szczęscie tego problemu.Ja zaraz po slubie czyli pewnie 3-4 lipca
    jedziemy nad morze SAMI!!!
    Do wzmocnienia kontaktów z mamusią męza nie potrzeba wspolnych wyjazdów, moze
    być np wyjscie na zakupy do kina czy nawet rodzinny grill.
    Mnie wkurza jak moja teściowa ingeruje w sprawy wesela.Do zamawiała ciasta mimo
    moich protestów.Czepia się wystroju sali narzeka ze będzie 60 osób.Słowem jestem
    kłebkiem nerwów więc myśl ze musiałabym jechać z teściami na wakacje mnie
    przeraża zero - prywatności!!!!.

    Radzę

    Pogadaj z swoim i powiedz mu jak to widzisz- nie krzycz tylkosmile
    Jezeli zdecyduje ze jedziecie to jedz ale zero sexu i nie pozwol się
    dotykać.Musisz go jakoś ukarać i powiem Ci coś Bądz cholernie miła do mamusismile
    mimo ze jej nie trawisz .wiem co mówię.Jesli Ciebie nie lubi to ją wkurzy i
    wróci do domu- znam takie przypadkismile
    --
    I co Bóg złączył człowiek niech nie rozdziela..
  • mala_duza 27.06.07, 16:06
    musisz go ukarac...zero sexu....
    co to??? miłośc dwojga ludzi sprowadzona do kupczenia własnym ciałem, a sex
    jako system kar i nagród???? Okropność!!!!
  • zosiaczek25 27.06.07, 11:43
    komedii opartej na takich wspomnieniach z miodowego miesiaca. Lepszy pewnie
    nawet od "Wejscia smoka" z tesciowa w roli glownej na moim slubie. smile
  • salsa.loca 27.06.07, 16:05
    a co sie działo, bom nie w teacie?? smile
    --
    Każdy jest niewolnikiem swoich myśli
  • zosiaczek25 27.06.07, 16:18
    W skrocie. Tesciowie zrobili mi horror przed slubem cywilnym. Mieli nie
    przyjezdzac. A gdy slub juz sie zaczal, wparowali z hukiem na sale. smile
  • salsa.loca 27.06.07, 16:21
    zosiaczek25 napisała:

    > W skrocie. Tesciowie zrobili mi horror przed slubem cywilnym. Mieli nie
    > przyjezdzac. A gdy slub juz sie zaczal, wparowali z hukiem na sale. smile



    no to faktycznie wejscie smoka


    moze chcieli zrobic wrazeniesmile)
    --
    Każdy jest niewolnikiem swoich myśli
  • zosiaczek25 27.06.07, 16:44
    I im sie udalo. uncertain Dostalismy od nich w prezencie m.in. album slubny. Mozna w
    niego wklejac zdjecia oraz pisac rozne wspomnienia. I jest w nim rozdzial
    dotyczacy slubu cywilnego. Jeden z punktow brzmi: "zdarzenie, ktorego nigdy nie
    zapomnimy". Chcialam napisac "wejscie smoka", ale maz sie obrazil... wink
  • ewelita 27.06.07, 11:48
    Może nie będzie tak źle...
    Ja byłam z przyszłymi teściami na urlopie i bylo ok. Co prawda mieliśmy osobne
    sypialnie, "teściowie" z gatunku nie wtrącających się i nie upierdliwych. Kazdy
    robil co chciał, spacerowaliśmy, plażowalismy osobno, a po powrocie z plaży
    teściowa jeszcze nam obiadek ugotowała i podała!
    Było tanio i wygodnie, he, he
    --
    jestem szczęśliwa...
  • rozsadnie_myslaca 27.06.07, 12:24
    no,takie problemy to chyba sami powinniscie załatwic miedzy
    soba.Porozmawiajacie o tym na spokojnie
  • nati.82 27.06.07, 12:31
  • kasik_22 27.06.07, 15:56
    Wcześniej Twój mąż nie miał takich pomysłów? Powiedz mu wprost że chcesz pobyć z
    nim sama...wydaje mi się ze facet który jest świeżo po ślubie powinien to
    zrozumieć. A jak nie zrozumie to jakieś dziwne będzie...to moze niech jedzie sam
    nad to morze z mamusią a Ty zostań w domusmile
  • salsa.loca 27.06.07, 16:04
    hola hola, dziewczyny

    znow góre nad wami wzieła poprawnosc polityczna

    dziewczyna wzieła slub w MAJU, a mężus funduje jej wakacje z mausią i okjami
    przez okrytarz

    brrrrrrrrrrrr

    a w zyciu bym sie nie zgodziła i jeszcze sama bym mu zrobiła awanture az by
    talerze latały

    to co on pęowiny nie odciął czy jak

    juz widze wasze miny jak ukochany mowi "serduszko, jedziemy z mamusią nad morze
    , na wczasy bo mamusia juz dawno nie była.

    no chyba go Bóg opuscił! i was tez skoro popieracie i jeszcze wysuwacie
    argumenty za tym rozwiazniem

    no ja rozumiem gdyby slub był rok temu w maju albo lepeij dw lata temu, no to
    mozna Mamie zrobic przyjemnosc ale tak???
    a kiedy niby oni maja sie soba nacieszyc

    moja Mam jakbym jej cos takiego zaproponowałam dwa miesiace o moimi slubie to by
    mnie chyba do psychiatry posłała


    nie zgadzaj sie
    bedziesz nianczyc biedna mausie zamiast uzywac z meżem
    seks tylko ozno w nocy jak teściowa zasnie
    zero swintuszneia i rzmow z pieprzykiem, na plazy kostium po same zeby i zdnego
    toples
    nudy nudy i jak worcisz to bedziesz jeszcze bardziej zmeczona niz przed wyjazdem

    ja tam nie rozumiem-jakby mi chłop wyjechał z takim koksem to na pewno bym sie
    zawanturzyła-on by nie miał szans w tym starciu
    --
    Każdy jest niewolnikiem swoich myśli
  • zwierzatko_mojej_mamy 27.06.07, 16:24
    no ja tam nie wiem wink

    może po prostu nie czuje tej presji "podróży poślubnej" wink albo przez to, że
    przyszli teście nie wchrzaniają się nam do życia, że nie uważam tego za
    poroniony pomysł wink

    gdyby nadze stosunki były inne to na pewno miałabym obiekcje, ale w moim
    przypadku nieszczególnie - no dobra - jako zadośćuczynienie za tydzień nad
    morzem z całym tałatajstwem wymagałabym tygodnia na tej sycylii tylko we dwoje
    na przykład wink

    być może jak będę po ślubie to inaczej będę na to patrzeć wink

    *******
    suwaczek
  • talula19 27.06.07, 22:30
    No, nareszcie ktoś doczytałwink
    To nie jest przecież zwykły wyjazd wakacyjny, bo takich będzie wiele i na pewno nic się nie stanie, jeśli czasem ktoś z rodziny dołączy.
    Tu mówimy o wyjeździe na MIODOWY MIESIĄC, na którym absolutnie nie wyobrażam sobie żadnego towarzystwa, nawet ludzi najbliższych i najbardziej nam ulubionych, poza nami. Bo to czas dla nowożeńców, to czas, by cieszyć się dopiero co zawartym małżeństwem.
    Powiedz mężowi, że skoro wyjazd zagraniczny odpada, to jedziecie nad morze, ale sami...
    --
    będę żonką
  • zosiaczek25 28.06.07, 08:00
    A nawet jesli to bylby nie miesiac miodowy tylko zwykle wakacje, to co? To
    wowczas normalne, ze ciagnie cala rodzine? Dla mnie to chore. Na wakacje z
    rodzicami, to sie jezdzi bedac dzieckiem. Jedna z moich siostr ma takich
    tesciow, ktorych przez kilka lat musieli ciagac ze soba na wakacje. Zareczam
    wam, ze sie siostra wcale dobrze nie bawila. Na urlop czlowiek jezdzi, zeby
    odpoczac, nabrac dystansu do codziennych problemow. A tesciowa, jak tesciowa.
    Tymbardziej szczesliwa, ze syneczek wzial ja na wakacje, bedzie co dzien robic
    sniadanko, kawunie, chodzic razem na plaze i kontrolowac bikini synowej i kazde
    jej zachowanie. Urlop z tesciami= zero relaksu. A spedzic czas z rodzicami
    mozna, gdy sie ich odwiedzi na pare dni. Ale nie wyjezdzajac na urlop! W zyciu
    by mi do glowy nie przyszlo, zeby zabierac na urlop wlasna rodzine. Maz na
    szczescie tez swojej nigdy by nie wzial. Zawsze urlop planujemy tak, ze na
    tydzien lecimy/jedziemy gdzies sami. A potem na tydzien do rodzicow. I kazdy
    kogo znam wlasnie tak robi.
  • adzia79 28.06.07, 08:13
    żeby jej smutno nie było. A najlepiej zamieszkać w jednej "izbie" jak za
    starych dobrych czasów. Litości dziewczyny (te które mówią że wakacje z
    teściową to nie problem). Moja teściowa to taki tempy egzemplarz że też jak się
    dowie że jedziemy nad morze to swojego męża za gacie do samochodu i wio. Potem
    buszuje po plaży w poszukiwaniu nas. Więc w tym roku mąż oszukał wiedźme i
    podał inną miejscowość niż faktycznie jechaliśmy. Mieliśmy potem niezły ubaw.
    Żeby niebyło ona wie że kontakty z nią to dla nas żadna przyjemność a
    szczególnie nie mamy ochoty oglądać jej na wakacjach mimo to robiła nam na
    złość i pokazywała że rządzi.
    --
    Kacperek
  • talula19 28.06.07, 10:02
    Myślę, że wszystko zależy od relacji z rodzicami, jeśli się z nimi przyjaźnimy, to na pewno miło jest spędzić ze sobą trochę czasu. Jak ktoś tu wcześniej napisał -rodzicom lat nie ubywa, nam również. Zgadzam się, że to bardzo ważne, by małżeństwo miało jasno określone granice i stanowiło odrębną rodzinę... Tu sytuacja jest szczególna, nie wyobrażam sobie, żeby rodzice w ogóle chcieli jechać z młodymi na ich podróż poślubną, ja bym nie chciała!
    --
    będę żonką
  • zosiaczek25 28.06.07, 10:07
    Nie no. Spedzic troche czasu, a jezdzic z rodzicami na wakacje to dwie zupelnie
    rozne sprawy. Rodzicom lat nie ubywa, ale podobnie jak nam wszystkim. I z tego
    powodu powinnismy miec wyrzuty sumienia? Tak jak pisalam, spedzic z rodzicami
    czas, mozna odwiedzajac ich na tydzien czy jak dlugo sie chce- tudziez zaprosic
    ich do siebie. Ale urlop to zupelnie inna sprawa. Na urlop nie jezdzi sie z
    mamusia, tatusiem, bratem, bratowa etc.
  • zwierzatko_mojej_mamy 28.06.07, 12:20
    a i tu sie mylisz wink u mnie w domu to sie zabijamy wink 24 godziny i chcę uciekać
    - a właśnie na urlopie jest spoko - każdy chce odpocząć i sie hamujemy - dość
    wybuchowe z nas osoby wink

    ja rozumiem, że podróż poślubna to co innego, ale koleżanka napisała "wakacje" w
    topiku, a nie podróż poślubna - więc tak naprawdę to nie wiem jak tam mają. wink

    a co do wyrzutów sumienia to nie posiadam z tego powodu, że lat im ubywa i nam,
    tylko, że często poniewczasie okazuje się, że nie spędzaliśmy tyle czasu ile
    chcieliśmy z ważnymi dla nas osobami, bo ważniejsze były inne (bardziej
    egoistyczne) sprawy wink i już od 2 lat staram się jednak o to żeby samej gdzieś
    zadzwonić i spytać się "jak leci?" - wynikiem tego jest np. scedowanie na mnie
    obowiązku organizacji "spotkań po latach" klasy z liceum, bo jako jedna z
    nielicznych mam większość numerów telefonów ;P

    i jeszcze jedno - gdzie napisano, że nie można z mama, tata, bratem i bratową???
    właśnie z przyszłą bratową nie możemy pojechać w tym roku do Francji - brak
    urlopu w tym terminie (i bardzo oboje żałujemy z T.), jedziemy za to z kumplem z
    pracy i jego żoną - tutaj pewnie dostanę błogosławieństwo - z obcymi wolno,
    rodzina won??!!

    *******
    suwaczek
  • barnabela 03.07.07, 21:04
    > i jeszcze jedno - gdzie napisano, że nie można z mama, tata, bratem i bratową??

    Nigdzie nie napisano - sęk w tym, że autorka tego wątku NIE CHCE jechać z
    teściową, i moim zdaniem ma prawo nie chcieć. Jeśli Ty lubisz wyjeżdżac z
    teściami - chwiała Ci za to, ale nie każdy musi lubić to samo co Ty.
  • radka773 03.07.07, 13:02
    Radzę teraz powiedzieć nie. Jeśli raz ulegniesz w kwesti teściowej to twój mąż
    będzie oczekiwał tego zawsze. Zawsze znajdzie się jakiś szczytny cel, żeby pomóc
    mamie. To piękne, że tak się o nią troszczy, ale skoro jego brat i jego
    narzeczona mogą z nią pojechać na wakacje, to wy możecie sobie odpuścić.
  • madziuniunia 27.06.07, 16:15
    Szok! Ile wy się znaliście? Co on za numery wykręca normalnie mamisynek. Ja
    wżyciu bym sie nie zgodział - tym bardziej że pewnie traktujesz to jako podróż
    poslubną. Słuchaj to straszne ale ja bym postawiła mu warunek albo jedziecie
    sami albo on jedzie z mamusią i rodzinka a ty zostajesz!
    Chyba masz koleżanki z którymi wrazie czego moze cos zorganizować.
    DZIEWCZYNO NIE POZWÓL WEJŚĆ SOBIE NA GŁOWĘ!!!Teraz się zgodzisz to za chwile
    wszystkim będzie rządził - i jeszcze mamusia z wami zamieszka
  • kamelia04.08.2007 27.06.07, 16:22
    jak pozwalsz sobie swoim życiem kierować przez starych, a twój "mężuś"
    (dlaczego nie "mężunio"?) to "synuś mamusi". Dobrana z was para, oboje
    ubezwłasnowolnieni przez rodziców.
    Z tego co teraz i wcześniej napisalaś to twój "mężuś" ma cię w głębokim
    poważaniu. Chyba, że ty tylko marzysz o wyjściu za "mężusia"...

    Mniej infantylizmu, a więcej dorosłości, w słownictwie też.


    Słowo narzeczona pisze sie tak: naRZeczona.
  • kamelia04.08.2007 27.06.07, 16:26
    jak to co?
    jak nie chcesz z nimi jechać to nie jedź i już. proste?
    podróż poslubna jest dla młodych a nie dla młodych, mamusi, brta i jego
    narzeczonej.
    dziewczyno, czy tobie wszyscy na łeb włażą, kot też?
  • yoggi13 27.06.07, 19:45
    Zabierz swoją matke, ojca, brata , siostrę lub przyjaciela. Spędzaj z nimi dużo
    więcej czasu niż z mężem czy teściową. Może zrozumie, choć watpię. Każde inne
    wakacje, ale nie pierwsze wspólne. Litości
  • m.jadlowska 27.06.07, 20:26
    nie zgadzaj się na to. miałam kiedyś chłopaka, który też miewał takie pomysły na
    życie, to jest nienormalne. na szczęście mój obecny N. jest dojrzalszy, poza tym
    omówiłam z nim to przed ślubem.

    wspólny obiad czy weekend z rodzicami od czasu do czasu - ok. ale bez przesady.
    dojrzałe małżenstwo musi się odłączyć od rodziców żeby mogło się połączyć ze sobą.
  • jogibaboo 02.07.07, 10:17
    Nie rozmawialiśmy ze sobą już od pierwszego wieczora i tak dalej przez blisko
    półtora roku. Od tej chwili jestem wyleczony z rodzinnych wyjazdów.
    --
    Nie bądź bezpieczny. Poeta pamięta.
    Możesz go zabić - narodzi się nowy.
    Spisane będą czyny i rozmowy.
  • gosiarkar 02.07.07, 10:58
    Typowy synek mamusi.
    Powiem tyle, walcz z tym, że matka jest dla niego AŻ tak ważna - z czasem moze
    sie przerodzić, ze matka bedzie najwazniejsza=wasze zycie bedzie
    podporzadkowane matce, po porady bedzie biegal do mamusi, na obiadki itp.
    Przede wszystkim pogadaj z mezem i nie odpuszczaj nawwt po roku, dwóch.
    WALCZ !!!!!!!!!!!
    Jesli teraz nie ukrócisz tego zachowania to bedzie tylko gorzej, az bedziesz
    miala dosc.
    powodzenia - będzie ciężko ale jak będziesz stanowcza to teściowa odpuści i mąż
    też zrozumie
  • wenussa 02.07.07, 22:03
    To jest twój mąż! Na pewno bardzo się kochacie, on w końcu zrozumie. To jest
    nienormalne, żeby jechać na takie wakacje, zresztą sama to widzisz i nie masz na
    to najmniejszej ochoty. Zgadzam się, jak teraz twardo nie zaprotestujesz będzie
    tylko gorzej. Nie jedź! Miej ich wszystkich w dupie! Jak to nie pomoże i mąż
    pojedzie tam do mamy i brata bez Ciebie, to w sumie po co Ci taki mąż?! On ma
    być twój! Macie się rozumieć, wspierać, a nie żeby on takie cyrki odstawiał!
    Mocno trzymam kciuki!!!
  • evvik 02.07.07, 15:20
    dziwne, że najbardziej przeciwne są przyszłe teściowe...
  • barnabela 03.07.07, 21:08
    > dziwne, że najbardziej przeciwne są przyszłe teściowe...

    Bo może to są przyszłe ROZSĄDNE teściowe, które nie będą wtykać nosa swoim
    dzieciom w ich życie.
  • chopper11 02.07.07, 17:51
    A może by tak podróż poślubna, z innym mężem? Albo zdecydowanie poprawi relację
    z własnym albo zlikwiduje je w ogóle. Przynajmniej czas spędzisz przyjemnie, a
    szanowny Małzonek niech w spokoju wypoczywa z Mamusią Bratem i Narzeczoną
  • rokets_w 02.07.07, 23:53
    Weż rozwód z nim o wyjdz za mnie a takich sytuacii nie bedzie. ja wolał bym byc
    tylko z toba i kochał bym sie bez końca
    Była bys ze mna najszczesliwszą kobietą na swiecie
  • gosiarkar 03.07.07, 14:53
    taaa...
    szczytem marzeń kobiet jest sex non stop
    toś trafił bratku hehe
  • monia515 03.07.07, 15:03
    Ja uważam, że z mężem będę całe życie 'sam na sam'; a moja mama nie jest już
    najmłodsza, ma szare życie praca-dom i jeśli tylko nadarzy się okazja, to
    bardzo bym chciała, żeby wyrwała się z nami na wakacje. Sama przecież nie
    pojedzie- ma tylko mnie i ja jestem jej coś winna.
  • burza4 03.07.07, 15:43
    i porzuci ojca swego i matkę swoją czy jakoś tak... i to jest zgodne z naturą.

    jakoś nie widzę małżeństw, gdzi obie strony ochoczo witają takie pomysły.
    Zresztą - to "sam na sam" z mężem jest czystą teorią, na co dzień jest się tak
    zabieganym, że brakuje czasu dla siebie.

    Myślący racjonalnie rodzic nie pakowałby się na wakacje z nowożeńcami, bo to
    nie jest na miejscu po prostu. Powiedzmy sobie szczerze - osoby kilkadziesiąt
    lat starsze nie stanowią porywającego towarzystwa dla młodych ludzi, a wakacje
    nie są od tego żeby się zanudzić.
  • bystra_26 03.07.07, 16:24
    Nic nie jesteś winna mamie!!!

    Każdy ma swoje życie, za nie jest odpowiedzialny, i NIE MA PRAWA wymagać, że
    ktoś się dla niego będzie poświęcać. Szare życie dzisiaj to wynik
    wcześniejszych wyborów, nie ty jesteś za to odpowiedzialna. Rodzice sami muszą
    zadbać o swoje życie towarzyskie i pomysły na wolny czas, bo dzieci kiedyś
    odchodzą, by założyć własną rodzinę, i trzeba żyć dalej nie oczekując, że
    będzie się w centrum uwagi.

    Mąż jest ważniejszy od matki. I zwłaszca na początku małżeństwa, gdy nie ma
    dzieci, trzeba jak najwięcej czasu spędzać tylko we dwoje, bo później już nigdy
    nie będziecie mieli takiego luksusu.
  • monia515 04.07.07, 11:38
    bystra_26 napisała:

    > Nic nie jesteś winna mamie!!!
    >
    > Każdy ma swoje życie, za nie jest odpowiedzialny, i NIE MA PRAWA wymagać, że
    > ktoś się dla niego będzie poświęcać. Szare życie dzisiaj to wynik
    > wcześniejszych wyborów, nie ty jesteś za to odpowiedzialna. Rodzice sami
    muszą
    > zadbać o swoje życie towarzyskie i pomysły na wolny czas, bo dzieci kiedyś
    > odchodzą, by założyć własną rodzinę, i trzeba żyć dalej nie oczekując, że
    > będzie się w centrum uwagi.
    >
    > Mąż jest ważniejszy od matki. I zwłaszca na początku małżeństwa, gdy nie ma
    > dzieci, trzeba jak najwięcej czasu spędzać tylko we dwoje, bo później już
    nigdy
    >
    > nie będziecie mieli takiego luksusu.

    Ja uważam, że jestem jej winna opiekę na stare lata- przeżyłyśmy razem 38 lat-
    opiekowała sie mną, była i jest najlepszą przyjaciółką, we wszystkim mnie
    wspierała. Dlaczego teraz mam ją zostawić samą sobie? Została sama- potrzebuje
    mnie.
    I jeszcze coś- czy uważacie, że odśpiewanie na weselu głupiej
    piosenki 'cudownych rodziców mam' wystarczy???? Gratuluję w takim razie mamom
    takich córek.
  • bystra_26 04.07.07, 11:50
    Nie chodzi o zostawienie matki na pastwę losu, ale o właściwą hierarchię...
    Mam wrażenie, że powoduje Tobą jakieś poczucie winy, a to nie jest dobre.


    Pierwszy jest mąż, a Ty masz z tym jak widać duży problem. I z uświadomieniem
    sobie, że konakty społeczne i relacje naszych rodziców nie mogą się sprowadzać
    do swoich dzieci... Dzieci wyfruwają z gniazda, a pozostać powinni przyjaciele
    i znajomi.
  • koalaa 06.07.07, 07:48
    monia515 napisała:
    I jeszcze coś- czy uważacie, że odśpiewanie na weselu głupiej
    > piosenki 'cudownych rodziców mam' wystarczy???? Gratuluję w takim razie mamom
    > takich córek.


    to w końcu to jest dzień matki ( ojca ) czy wesele ??
    dziękujemy swoim zyciem, opieką nad rodzicami, ale podróz poslubna powinna byc
    tylko dla mlodych. rodzice powinni to zrozumieć
  • dzidka73 03.07.07, 23:47
    To jej zafunduj wyjazd do sanatorium.
    Może pojechać sama, będzie miała odskocznię od "szarego życia".
  • monia515 04.07.07, 11:46
    dzidka73 napisała:

    > To jej zafunduj wyjazd do sanatorium.
    > Może pojechać sama, będzie miała odskocznię od "szarego życia".

    A po co sanatorium? Właśnie o to chodzi, że raz do roku mogę zabrać swoja mamę
    na parę dni nad morze czy w góry i spędzic z nią trochę czasu. Nie rozwali to
    mojego małżeństwa. Na codzien nie mam czasu, żeby często ją odwiedzać, nie
    widujemy się całymi tygodniami, więc fajnie jest razem gdzieś pojechać. Ani ja,
    ani mój mąż nie widzimy w tym nic złego.
  • kazulenka18 06.07.07, 23:22
    Hej dopiero jakoś dziś znalazłam czas żeby zajrzeć do wątku, przeczytałam
    wybiórczo kilka i powiem szczerze dzięki wielkie za podane pomysły i za
    wszystko, vinikg napisał znaleźć czas, ale jak??? teraz jestem we wrocławiu po 5
    godzinach jazdy pociągiem dniu spotkań z kontrahentami siedze sama w pokoju
    hotelowym mój mąż na wyjeździe w krakowie, zaraz pewnie zadzwnoi na dłuższą
    rozmowe ale i tak nie zastąpi mi to jego braku, troche lepiej już się dogadujemy
    ale dużo się jeszcze musimy nauczyć a co do wakacji, jedziemy razem bez nikogo
    tak zakręciłam w robocie że nas wysyłają do krakowa i tam zaostajemy na tydzień.
    Miejmy nadzieję że się dogadamy.
    PS
    Spojrzenie zasapego Misia z ropkami w oczach z rana naprawde bezcenne wierzcie mi smile
  • kakao2006 07.07.07, 11:38
    Spojrzenie zasapego Misia z ropkami w oczach z rana naprawde bezcenne wierzcie
    > mi smile


    To obrzydliwe i nie śiadczy o najlepszym zdrowiu... Może powiedz mu żeby znalazł czas na wizyte u okulisty? Albo może to chore zatoki?
  • kazulenka18 07.07.07, 20:03
    Zażartowałam sobie, z tymi ropkami, to akurat są ślipka mojej nufinki z rana jak
    mnie budzi, bo ma zapalenie spojówek i jej ślipka ropieją, a co do męża i
    teściowej, gdybym mogła cofnąć czas a byłabym mądrzejsza o to wszystko nie
    dopuściłabym do tego ślubu, bo moja szanowna teściowa się wpieprza we wszystko,
    nawet w to co jemy
  • viking2 04.07.07, 02:58
    Kazulenka18, cos Ci poradze (troche to nadete napisac "z doswiadczenia", ale z
    perspektywy 26 wspolnych lat - i nadal trwajacych, bo zyczymy sobie co najmniej
    nastepnych 26 - juz sie przez pare zakretow zyciowych przetelepalismy).
    Usiadz spokojnie z mezem i powiedz mu to, co powiedzialas nam. Najwieksze
    problemy rosna z malych spraw, o ktorych w pore jedno drugiemu nie powiedzialo,
    nie wyjasnilo, o co chodzi. Powiedz mu o tym w czasie przeznaczonym na wspolna
    rozmowe, w domu, na kanapie, a nie w samochodzie w drodze po zakupy, albo rano
    przed wyjsciem do pracy. My, faceci, mamy inna konstrukcje psychiczna: chcesz mi
    powiedziec o swoich obawach, problemach, wewnetrznych przezyciach? Fajnie,
    powiedz mi, ze mamy pogadac i oboje znajdzmy na to czas. Nie zaczynaj na 10
    minut przed moim wyjsciem do pracy, bo to nie jest pora na psychologizowanie -
    ja mam co innego na glowie. Rozmawianie i dogadywanie sie ma tak naprawde na
    celu jedno: osiagniecie kompromisu. Pierwszym kompromisem musi byc wybor czasu
    na "powazna" rozmowe - to nie moze odbywac sie w przerwie pomiedzy wyniesieniem
    smieci a rozpoczeciem prania. To znaczy moze, ale skutki z pewnoscia nie spelnia
    Twoich oczekiwan.
    A jezeli (oby tak nie bylo!) okaze sie, ze Twoj maz nie moze znalezc czasu na
    rozmowe z Toba - juz teraz, w miesiac czy dwa po slubie - to zastanow sie
    gleboko sama, czy jest sens brnac w to dalej. Bo perspektywa jest alternatywna:
    albo nie bedziecie rozmawiac nigdy (spedzicie wspolne lata tylko mowiac do
    siebie nawzajem, ale nie rozmawiajac), albo czekaja Cie lata awantur, lez,
    wzajemnego obrazania sie, cichych dni i wzajemnego ranienia uczuc sobie nawzajem
    w wieloletniej walce, zebyscie w koncu jednak zaczeli rozmawiac. Ale w tym
    ostatnim przypadku, nie ma gwarancji, ze wygrasz...
    Zatem - sami, bez obecnosci osob trzecich i "adwokatow" - bierzecie sobie dwie
    filizanki herbaty i siadacie przy stole lub na sofie i zaczynacie rozmowe.
    Umowcie sie, ze bedzie bez krzykow i awantury - cos na zasadzie "jesli to, co
    mowie, jest dla ciebie nieprzyjemne - powiedz mi o tym, a sprobuje wyrazic to
    inaczej". Jesli oboje jestescie "temperamentni" - napisz duzymi literami na
    kartce "to nie jest konfrontacja, tylko dialog" i poloz przed Wami na stole.
    Powodzenia.
  • kasjo.pl 04.07.07, 10:19
    viking-jesteś wielki! Więcej porad,proszę!
  • viking2 06.07.07, 04:42
    kasjo.pl napisała:

    > viking-jesteś wielki!

    Wiem, juz mi to waga w lazience pokazala...smile)

    Ale na serio, podstawowa - i chyba najwazniejsza - rada jest taka, ze dwoje
    ludzi, ktorzy zamierzaja razem spedzic zycie MUSI ze soba nawzajem rozmawiac.
    Nie tylko tym, ze "Marysia taka sobie nowa ladna garsonke uszyla...", albo ze
    "Kazikowie to w tym roku jada na Karaiby, a my co?", ale i o sprawach powaznych,
    o tym, co boli, co rani, co cieszy i co napawa nadzieja - i o tym, co ja odbiera
    i podcina skrzydla. Pomysl: ten drugi czlowiek robi albo mowi cos, co sprawia,
    ze jest Ci zle, ze cos Cie boli, albo moze nawet nie az tak: jest "tylko" jakis
    niedosyt, jest nie tak, jak mialo byc. I co, chcesz z tym poczuciem zalu i
    niespelnienia zostac na nastepne 30-40 lat? Toz to masochizm! A najczesciej ta
    druga osoba - ktora przeciez tez jest z Toba nie z musu, tylko dlatego, ze chce
    - wcale nie wie, ze cos, co robi jest bolesna zadra. Ma inny charakter, inna
    osobowosc, inaczej odczuwa (o to nietrudno: tyle roznych osobowosci, ilu ludzi).
    W tym akurat przypadku na forum, mowimy o mlodym malzenstwie, pare miesiecy po
    slubie. Trudno zakladac, ze juz wkradla sie pomiedzy nich rutyna, rozczarowanie
    wspolnym zyciem, obojetnosc i zniechecenie, jak w niedobranym malzenstwie o
    30-letnim stazu. Jesli nawet tak sie stalo (mam nadzieje, ze nie!) - to tym
    bardziej wlasnie teraz jest czas na decydujaca rozmowe i rozstrzygniecie tego
    wszystkiego, zanim zmarnuja sobie nawzajem kolejne 10 czy 15 lat. Ale
    prawdopodobnie ich problem to wzajemne "dotarcie sie", osiagniecie porozumienia
    co jest a co nie jest akceptowalne dla tej drugiej osoby, wypracowanie jakiegos
    kompromisu - bo w zyciu zawsze jest cos za cos. Nie mozna tylko tylko wymagac,
    tak jak i nie mozna tylko "dawac z siebie" - bo wtedy to jest chory zwiazek.
    A niby jak maja sie dotrzec i osiagnac kompromis bez rozmawiania? Przeciez nie
    milczeniem i - z cala, bezgraniczna pewnoscia - nie awanturami. Dopoki trwa
    rozmowa, w gre wchodza intelekt, przyzwoitosc, szczodrosc, racjonalizm,
    szlachetnosc. Kiedy zaczynaja sie pretensje i awantura, gore biora emocje,
    zaczepnosc, chec walki i "wygrania" konfrontacji. Zauwaz, co pisze: "wygrania".
    A tam, gdzie jest "wygrana" (po ktorejkolwiek stronie), tam - z definicji - nie
    ma juz miejsca na kompromis. I, tak naprawde, nie "wygrywa" nikt.
  • 666locha666 04.07.07, 11:13
    Współczuję i jednocześnie nie mogę się nadziwić, czy Ty nie widziałaś, że on ma takie zapędy? przecież tego nie dało się przeoczyć - nie wyobarażam sobie jechać z matką i dziewczyną/żona nad "bełtyk" zamiast na sycylię ;| horror !
    pisze to jako facet - musze powiedzieć, że moi rodzice mieli bardzo zdrowy stosunek do relacji: dzieci - rodzice- nigdy się nie narzucali, zawsze tłumaczyli, ale do głowy mi nigdy by nie przyszło i im - jak można zabrać matkę albo teściowa na wakacje wink to jest jak z Franca Kawki
    nic dziwnego że jest tyle rozwodów skoro wiekszość ludzi nie rozumie podstawowej zasady higieny życia: do rodziców to max raz na 3 tygodnie na kawę i to wszystko!
  • mozambique 06.07.07, 13:39
    locha , a kto to jest Franc Kawka ????

    taki co o ptakach pisze ? czy ksiazeczki dla dzieci ?
    --
    Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
  • emeryt601 05.07.07, 09:06
    Nie bierz na wczasy nikogo.Weź słownik ortograficzny.
    Brawo Kamelia...
  • calineczka2 05.07.07, 19:25
    Moze ty mojego bylego meza dostalas?

    Moj exsmaz po slubie chcial jechac z rodzicami na podroz poslubna.
    Zaproponowali, ze nam ja zasponsoruja, jesli ich wezmiemy z nami.
    Nie zgodzilam sie, ale i tak sie uparl, ze tego roku, ktorego bralismy slub
    poljechalismy na 3 wyjazdy, wszystkie z jego rodzicami. Pobudka 5 rano,
    wycieczki samochodem z tesciami, ciotka, wujkiem i psem...

    Nastepnej wiosny uparlam sie na te podroz poslubna i sama znalazlam i wykupilam
    wycieczke. Kilka dni przed wylotem okazalo sie, ze jego brat z dziewczyna tez
    jada! Maz wiedzial dobrze, ze dziewczyny jego brata nie znosze i ze to miala
    byc podroz poslubna. Oczywiscie do mnie byly pretensje, bo sie obrazilam na
    laske jak mi robila uwagi co do mojego wygladu...

    Skonczylo sie rozwodem. Oczywiscie byly inne powazniejsze powody, ale te
    przymusowe wakacje z jego rodzicami z pobudka o 5 rano tez zrobily swoje...
  • wielorak 06.07.07, 11:58
    "pierwsze wspólne wakacje, możliwość bycia ze sobą razem tylko razem chce go
    lepiej poznać" --halo halo czegoś tu nie rozumiem, jakie pierwsze wakacje?
    wcześniej razem nie jeździli? lepiej poznać? po ślubie? to ile sie wcześniej
    znali? kot w worku?
  • olenka_a 06.07.07, 14:11
    Nie wiem skąd głosy, że jesteś zaborcza... To chyba normalne, że młoda zona
    chce pobyć z mężem sam na sam. Jeszcze będa mieli w życiu okazje do bycia
    towarzyskim. Miło, że mąż taki opiekuńczy wobec mamusi. Ale na wakacje to ja
    bym chciała jechac z nim sama. Nie dosyć, że ustapiłas w sprawie Sycylii to
    jeszcze to...On tez powinien byc choć troche elastyczny i wyrozumiały.

    Możecie zrobic tez tak, że trochę pobędziecie sami (wczesniej wyjedziecie, ale
    troche dłużej zostaniecie), a trochę z rodziną męża.

    Wytłumaczenie, że będą miali osobne pokoje jest kiepskie. Bo jak sie jedzie w
    większej grupie to zawsze trzeba sie liczyć z tym, że trzeba czas spędzac
    razem, wspólnie ustalac plan dnia i takie tam...Dlatego ja nawet za wyjazdami
    ze znajomymi nie przepadam. Taka zosia samosia jestem. Im mniej ludzi tym
    lepiej wypoczywam.
    --
    nasz ślub smile
  • kocurki_dwa 06.07.07, 14:46
    wyobraź sobie ze było by gorzej jakbyście pojechali z samą teściową
    Jzeli jedzie jego szwagier to juz lepiejsmile zawsze mamusie mozna komuś oddac pod
    opiekesmile

    --
    I co Bóg złączył człowiek niech nie rozdziela..

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.