Kto kupuje obrączki? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Zdania są tu podzielone:
    - sam pan młody
    - młodzi
    - rodzice

    Jeśli koszty zespolu, kamerzysty, kościoła, samochodu itp dzielimy
    po polowie, to czy koszt obrączek również? Pomóżcie proszę.
    • My dzielimy wszystkie koszta na pół, więc za obrączki też
      zapłaciliśmy po połowie.
      --
      mój suwaczek
    • U nas wygląda to inaczej. Mamy odłożone pieniądze na wesele że tak
      powiem “na kupce” i na co potrzebujemy, to bierzemy. Jedni rodzice
      dali wiecej, drudzy mniej – to nie istotne, bo sami też moglibyśmy
      za wszystko zapłacić – ale nie ma dzielenia na pół. Ale jeśli mówimy
      bardziej o tardycji, to moim zdaniem pan młody.
      --
      historiapewnejnarzeczonej.blox.pl/html -
      historia moich przygotowań do ślubu i wesela przeplatana moimi
      małymi szczęściami smile
    • Jeśli koszty zespolu, kamerzysty, kościoła, samochodu itp dzielimy
      > po polowie, to czy koszt obrączek również?

      jesli zgodzisz sie na taki podział: obraczki po połowie, to źle na
      tym wyjdziesz, bo twoja obraczka bedzie pewnie mniejsza, to i bedzie
      mniej kosztować. Przemysl to jeszcze raz dziewczyno, bo mozesz na
      tym starcić...
    • Ja chcialam, zebysmy obraczki kupowani wspolnie, ale moj N. (a takze
      przyszla tesciowa) powiedzial, ze obraczki i bukiet Panny Mlodej
      kupuje wg dobrej, polskiej tradycji Narzeczony. Wszystkie koszty
      dzielimy na pol, ale wg. mojego N. to by byl dla niego dyshonor,
      gdyby za obraczki nie placil on, i gdyby nie przyjechal po mnie z
      wiazanka. Tak wiec obraczki wybieramy razem, ale placi N. Pytalam
      sie mojej mamy, czy rzeczywiscie tak jest, i powiedziala mi, ze za
      slubne obraczki rodzicow tez tata placil. Zwyczaje jednak sie
      zmieniaja, wiec uwazam, ze bardziej to zalezy od Was niz tradycji. smile
      • Dziękuję wam za wypowiedzi, ale problem polega nie na tym, "że moja
        obrączka jest mniejsza i ja na tym stracę" - bo nawet o tym nie
        pomyślałam. Tylko o tym, że mój facet i przyszła teściowa nie
        poczuwają sie do tego zeby zapłacić za 2 szt. obrączek, za co moja
        mama suszy mi głowę "jak tak mozna?".
        Niestety na pierwszym zapoznawczym spotkaniu nie uzgodniliśmy tego.
        Ustaliliśmy, że wszystkie koszty dzielimy na pół, ale nikt nie wziął
        wtedy pod uwagę pewnych niezmiennych tradycji.
        Mój N uważa że skoro jego rodzice stwierdzili, że za wszystko
        zapłacą (tzn za swoją połowę) to on nie ma zamiaru nawet złotówki do
        tego interesu dołożyć. Zapewne zapytacie co za dzieciak, otóż ten
        dzieciak ma 31 lat. Nie rozumie też dlaczego ja z własnych
        pieniażków opłacam zaproszenia i kilka innych drobnych zakupów,
        skoro wesele powinni - zdaniem jego rodziców - finansować w całości
        rodzice.

        Co ja mam zrobić? Próbowałam podejść mojego N mówiąc o tradycji, o
        tym jak to rozwiązali znajomi, ale bez oczekiwanego efektu.

        Czy moja mama powinna pogadać na ten temat z jego mamą? Obawiam sie
        tylko, że skończy sie to aferą, że hej, bo taka jest moja przyszła
        teściowa.

        Tylko nie piszcie że mi współczujecie. Wiem, że porywam sie z motyką
        na słońce smile) a moje przyszłe życie może nie być zbyt różowe. Na
        szczęście z teściową nie mieszkam smile)

        Pozdrawiam
    • Jeżeli organizujecie wszystko zgodnie z polską tradycją to
      orkiestra, alkohol, obrączki i kwiaty kupuje pan młody. My na
      szczęście nie mamy takich problemów, bo za wszystko płacimy sami i
      co najwyżej za obrączki może pan młody zapłacić kartą ze swojego
      konta wink
      --
      MisioZdzisio
    • według tradycji to Pan Młody zajmuje się tym tematem.. Ale tradycja zanika więc...
      --
      mój suwaczek
    • moja tesciowa zakomunikowala ze tradycja jest taka ze panna mloda(jej rodzice) kupuja suknie slubna a rodzice mlodego: garnitur, obraczki i alkohol. kazdy placi tez za swoich gosci, znajomnych dzielimy na pol. fotograf, restauracja, transport na pol.
      --
    • to uważam, że takie podziały tylko komplikują sprawy
      jesteśmy (przewaznie smile) zawistni, skąpi i zlośliwi, wyliczamy się
      co do złotówki, więc takie roszady przed ślubem tylko powodują
      niepotrzebne kłótnie

      nie wyobrażam sobie tego, żebyśmy musieli robic liste kto za co
      płaci i dlaczego i czy przypadkiem nie za dużo

      obyście się w finalnych rozliczeniach nie pomylili

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.