Dodaj do ulubionych

Nie zmieniać nazwiska...co myślicie?

10.05.08, 23:44
Dziewczyny co myślicie o tym żeby panna młoda została przy swoim
nazwiku? Wiem, że to mało popularne, i wiele z Was powie że to zły
pomysł... ja nie chcę zmieniać nazwiska, ale nie wiem czy nie
utrudni nam to życia, np. załatwiania spraw w urzędach czy innych
formalnych? Czy znacie takie pary, w których panna została przy
swoim nazwisku?
Edytor zaawansowany
  • milowy_las 11.05.08, 00:03
    ja nazwiska nie będę zmieniała bo nie chce mi się poźniej biegać po urzedach i
    wymieniać wszystkie papiery tongue_out A tak w ogóle lubię moje nazwisko bo jest
    niepowtarzalne,podwójnego nie chcę bo słyszałam że często się w rubryczkach w
    urzedach nie mieszczą. Od przyszłej tesciowej juz sie nasłuchałam, ze to
    przecież nie wypada, jak w przyszłości będę tłumaczyła się dzieciom czemu
    rodzice inaczej się nazywają,że w szpitalu nie powiedzą mi nic o stanie zdrowia
    dziecka czy męża i że będę musiała wszędzie latać z aktem małżeństwa jako dowód
    że jestem żoną tego pana o innym nazwisku niż ja.
  • zeberrka 13.05.08, 09:17
    Dziadek mojego narzeczonego powiedział mu kiedyś, że jak żona nie chce nazwiska
    męża, to znaczy że nie chce go "całego".
  • aniaoam 29.05.08, 13:59
    A jak mąż nie chce przyjąć nazwiska żony to znaczy że jej nie chce "
    całej" ?
  • asia_katowice 29.05.08, 20:57
    A małżeństwo to chyba partnerstwo? Czy jakaś chora fuzja?
    U nas jest do tego stopnia partnersko, że po długich rozmowach,
    przemyśleniach, stanęło na tym, że ja zostawiam, a narzeczony będzie
    miał dwuczłonowe. smile
  • drinkit 08.11.08, 13:12
    milowy_las napisała:
    podwójnego nie chcę bo słyszałam że często się w rubryczkach w
    > urzedach nie mieszczą.

    Od urodzenia nosze dwa nazwiska i gwarantuje ze ZAWSZE sie mieszcza
    w rubryki i nie jest to uciazliwe, jak wydaje sie niektoym osobom, i
    nie jestem pokarana przez los (tez slyszalam o czyms takim).
  • aska90 11.05.08, 00:06
    Po pierwsze, nie jest to mało popularne. W jaki sposób pozostanie przy swoim
    nazwisku miałoby utrudnić życie? Jakich spraw w urzędach na przykład? W nowych
    dowodach i tak nie ma wpisanego stanu cywilnego, więc to, że X nazywa się
    Kowalska, a Y - Kowalski nie oznacza jeszcze, że są małżeństwem.
    Nie czujesz potrzeby zmiany nazwiska, nie rób tego. Po prostu.

    Par znam kilka, w tym siebie. Ale ja akurat ze ślubnym jesteśmy nietypową parą,
    bo już przed ślubem mieliśmy identyczne nazwiska, po rodzicach, więc po ślubie
    każde zostało grzecznie przy swoim. Potomek nosi nazwisko tatusia;D.
  • milowy_las 11.05.08, 00:15
    moja kolezanka w zwiazku ze zmiana nazwiska miała troche problemow na uczelni z
    wpisami do indeksu, listonosz jej nie chcial wydac listu poleconego nawet na akt
    malzenstwa, dlugo czekała na wymiane dowodu,legitymacji i prawka. Niby kilka
    dokumentow ale problem jest, nie chce zeby sprawy urzedowe byly tym czym masz
    sie sugerowac przy zachowaniu panienskiego nazwiska, aczkolwiek zachecamsmile
  • aska90 11.05.08, 00:21
    Pytanie dotyczyło problemów w urzędach, które wynikną przy pozostaniu przy
    panieńskim nazwisku, a to, co opisałaś wynika z jego zmiany.
  • katie3001 11.05.08, 05:27
    Ja też nie zmieniam nazwiska bo niby dlaczego? Mąż staje się moim
    właścicielem? Nie chce mi się tez biegac po urzędach i wymieniać,
    zresztą nazwisko narzecoznego mi się nie podoba. Ustalilismy, ze
    nasze dzieci będą miały podwojne nazwisko bo nie rozumiem pomijania
    nazwiska matki.
  • anna-maria3 11.05.08, 07:25
    Ja za 3 tygodnie biorę slub i nie zmieniam nazwiska... Po pierwsze dlatego, ze
    rzeczywiscie nie chce mi się wymieniać wszystkich dokumentów, przerejestrowyać
    firmy itd... Po drugie, lubię swoje nazwisko, jestem do niego przyzwyczajona, w
    sferach słuzbowych jest ono kojarzone z moją osobą. Po trzecie przez prawie 30
    lat nazywałam się X - to moje nazwisko rodowe, dlaczego nagle od dnia slubu
    miałabym się go wyzbyć i nazywać Y? A podwójne odpada, bo byłoby strasznie
    długie... Rodzice uznali, że to co najmniej dziwne, ale jako że nasz zwiazak
    ślub i życie są dziwne, pogodzili się z tym. Teściowie jeszcze nie wiedzą, ale
    wiem, ze się obrażą. I co tego... To ja do końca życia mam to nazwisko nosić i
    to ja musze sie z nim dobrze czuć... A dziecko nosi nazwisko po tacie.
    Pozostałe też będą nosiły po nim...

    Jeśli chodzi o załatwiania spraw po slubie - nawet jesli noszenie przy sobie
    aktu małżeństwa i aktu urodzenia dziecka okaże się do załatwiania pewnych spraw
    niezbędne, to nie widzę problemu. Noszę w torebce tyle rzeczy, notesików,
    kosmetyczek i innych pierdół, że dwie kartki nie zrobią żadnej różnicy...

    Dzieki za założenie tego tematu. Myslałam, że rzeczywiscie jestem dziwna,
    rozumując w ten sposób, ale skoro nie jestem sama, to moze nie jest ze mna tak
    źle wink
  • agnieszka.aim 11.05.08, 07:50
    A czy dokumentów tak cy inaczej nie trzeba zmienić ze względu na rubrykę "stan
    cywilny"....?

    P.S. ja zostaję przy swoim, ale oficjalnie będą dwa.
    --
    mój suwaczek
  • anna-maria3 11.05.08, 08:02
    Ale w tej chwili w zadnym dokumencie nie ma informacji o stanie cywilnym...
    Dowiadywałam sie też w ZUSie i Skarbówce - jeśli nie zmieniam nazwiska to nie
    musze niczego zgłaszać... Nie wiem jak z bankiem, ale nawet jesli trzeba to
    zgłosic (co byłoby logiczne, bo majątek od tej chwili bedzie wspólny), to chyba
    wystarczy telefon na infolinię i ustna zmiana...
  • michal_powolny12 11.05.08, 12:00
    Potwierdzam.Nie dość że w dokumentach nie ma rubryki stan cywilny to
    jeszcze od lat i Urząd Skarbowy i poczta nie wyda listu/nie udzieli
    informacji gdy nie pomachasz pełnomocnictwem. Od nazwiska o wiele
    ważniejsza jest sprawa ustroju majątkowego małżeństwa. Pozornie
    najwygodniejsza jest wspólność majątkowa, w rzeczywistości
    najlepszym rozwiązaniew zwłaszcza dla osób mających firmy jest
    rozdzielność.
  • wrobelek0403 15.11.08, 17:10
    bzdura, od trzech lat odbieram korespondencje dla tescia i szwagra, na poczatku
    jako narzeczona, teraz jako żona - dla pani na poczcie liczył sie adres
    zameldowania, a nie nazwisko, którego nie zmieniłam smile

    natomiast pani z kablowki gadac ze mna nie chciała, bo umowa jest na meza
    (nazwisko nie miało tu nic do rzeczy) - jej pech, bo ja bardziej ugodowa jestem wink

    --
    kobieta nie umiejąca haftować nie może w pełni spełnić się życiowo...
  • kuleczka123 11.05.08, 13:09
    Fajnie, że jest nas więcej wink Ja też nie chcę zmieniać nazwiska bo
    lubię swoje. Narzeczony też zrozumie, gorzej z resztą rodziny...
    Noszenie 2 nazwisk to według mnie totalny bezsens, długie,
    niewygodne i niepraktyczne, a i tak często używa się tylko tego 2go
    nazwiska.
    Jeśli dzieci będą nosiły inne nazwisko niż mama - hm... tu się
    zastanawiam czy nie będzie żadnych trudności w szpitalu, szkole,
    urzędach... Czy wszędzie będę musiałą nosić akt ślubu albo akt
    urodzenia? To jednak trochę kłopotliwe.
    Pamiętam że widziałam jak na poczcie kobieta nie mogła odebrać listu
    dla męża bo miała inne nazwisko (choć mieszkali pod tym samym
    adresem), a więc jednak nie jest z tym tak prosto.
  • zamyslona4 11.05.08, 13:25
    niestety sa poczty gdzie dla meza nawet po zmianie nazwiska nei
    wydaja....
    ja tez jestem przerazona zmiana dokumento, ale jakby nagle poczulam
    chec przypieczetowania NAS wspolnym nazwiskiem, choc absoutnie maz
    (przyszly) nei namawia.....
    --
    mój suwaczek
  • michal_powolny12 11.05.08, 13:56
    Już wyjaśniam. W szkole/szpitalu zawsze musisz udowodnić że jesteś
    żoną/matką delikwenta/ów. Jednolitość nazwiska nic nie da. A co do
    poczty-aby odebrać cudzą przesyłkę i tak trzeba mieć pełnomocnitwo.
  • aska90 11.05.08, 15:41
    > Pamiętam że widziałam jak na poczcie kobieta nie mogła odebrać listu
    > dla męża bo miała inne nazwisko (choć mieszkali pod tym samym
    > adresem), a więc jednak nie jest z tym tak prosto.
    Ja za to nigdy nie miałam z tym problemu. Nawet gdy na pytanie, kim jestem dla
    adresata Iksińskiego, odpowiadałam zgodnie z prawdą, że jego konkubiną.
  • anna-maria3 11.05.08, 17:20
    Ja też nigdy nie miałam problemu... Na każdej poczcie wystarczyło, że pokazałm
    dowód osobisty z takim samym jak partner miejscem zameldowania... Owszem, czasm
    listonosz pytał, kim dla siebie jesteśmy, wiec odpowiadałam zgodnie z prawdą.
    Niedawno przeprowadziliśmy się i tutaj listonosz nie pyta. Załozył, podobie jak
    wszyscy sąsiedzi, że skoro mieszkamy razem i mamy dziecko, to jesteśmy
    małżeństwem... Ale sie zdziwią, jak za 3 tygodnie zobaczą mnie w sukni slubnej wink

    Jeśli chodzi o Skarbówkę i ZUS, to wiele już spraw za przyszłego małżonak
    załatwiałam i nie miało znaczenia, kim dla niego jestem - musiałam mieć opłacone
    upoważnienie... Jako zona też musiałąbym je mieć...

    A dzieci i szkoła... Rówieśnicy sa bardzo okrutni i zawsze znajdą powód, zeby
    drugie dziecko wysmiać. Jeśli powodem ma być odmienne nazwisko matki, to chyba
    nie pozostaje nam nic inengo, jak tłumaczyć dziecku od samego początku, że takie
    jest prawo i takie mamy możliwości... Pewnie łatwo mi mówić, bo sama jeszcze nie
    muszę tłumaczyć... Czas pokaże... Miejmy nadzieję, że do tego czasu
    społeczeństwo okaże się bardziej tolerancyjne i pozostanie żony przy panieńskim
    nazwisku nie będzie czyms dziwnym i nienormalnym...
  • babcia.hela 12.05.08, 11:51
    A mi "na konkubinę" nigdy nie chcieli dać...
    Tyle, że sytuacja nieco bardziej skomplikowana: różne nazwiska, różne adresy
    zameldowania, nawet różne miasta. Jednak nic nie wskazuje na to, że którakolwiek
    z tych rzeczy miałaby się zmienić po ślubie. Sama jestem ciekawa jak to będzie wink
  • kamelia04.08.2007 12.05.08, 09:47
    "Ustalilismy, ze
    > nasze dzieci będą miały podwojne nazwisko bo nie rozumiem pomijania
    > nazwiska matki."


    Dzieci, wg. polskiego kodeksu rodzinnego, nie mogą mieć nazwiska dwuczłonowego pochodzącego od nazwisk obojga rodziców.
    Musicie się zdecydować, albo będą nosiły nazwisko ojca, albo matki.


    na wypadek, gdybyś mi nie wierzyła:

    Art. 88. § 1. Dziecko, co do którego istnieje domniemanie, że pochodzi ono od męża matki, nosi jego nazwisko, chyba że małżonkowie oświadczyli, że dziecko nosić będzie nazwisko matki. Oświadczenia w tej sprawie składane są jednocześnie ze złożeniem oświadczeń w sprawie nazwisk przyszłych małżonków.


  • katie3001 12.05.08, 11:12
    no to mam problem....nie chce aby moje dzieci nosiły brzydkie nazwisko...
  • babcia.hela 12.05.08, 11:43
    Dziecko może nosić nazwisko matki lub ojca, czyli jeśli chcecie by Wasze dzieci
    nosiły podwójne nazwisko, to jedno z Was powinno właśnie takie mieć.
  • justynaaaa2 12.05.08, 11:37
    kamelia04.08.2007 napisała:

    > Dzieci, wg. polskiego kodeksu rodzinnego, nie mogą mieć nazwiska dwuczłonowego
    > pochodzącego od nazwisk obojga rodziców.
    > Musicie się zdecydować, albo będą nosiły nazwisko ojca, albo matki.

    Ja znam dwie osoby, które mają podwójne nazwisko, w sensie po rodzicach (chyba).
    Poznałam je w liceum, więc z racji wieku raczej wątpliwe, żeby drugie nazwisko
    pochodziło od małżonka smile
    No chyba, że jest jeszcze jakaś inna sytuacja w której dziecko może mieć
    nazwisko dwuczłonowe, skoro wg kodeksu nie może mieć po obojgu rodzicach, ale
    nic mi nie przychodzi do głowy...
    Ciekawe.
    --
    Gdy kochasz to, co robisz, nigdy nie będziesz musiał pracować...
    Postanowiłam się tego trzymać...
    www.flordekor.pl
  • kamelia04.08.2007 12.05.08, 11:57
    nie do końca chyba zrozumiałaś, dzieci nie mogą mieć nazwiska dwuczłonowego, przy takim założeniu, że jeden człon pochodzi o jednego rodzica, a drugi człon od drugiego rodzica. Nie można tworzyć, hybryd, czyli zlepków z nazwisk OBOJGA rodziców.

    Jeśli rodzic ma nazwisko rodowe dwuczłonowe, to dziecko może mieć też nazwisko dwuczłonowe, po tym rodzicu.
    Takie właśnie przypadki spotkałaś, że dziecko ma nazwisko dwuczłonowe po rodzicU, a nie po rodzicaCH. Ja też spotkałam taki przypadek w liceum, dziewczyna miała dwuczłonowe nazwisko po ojcu. Ojciec miał nazwisko rodowe.
  • justynaaaa2 12.05.08, 12:10
    Już skojarzyłam o co chodzi po tym co babcia.hela napisała.
    Faktycznie od tej strony tego nie przemyślałam smile
    Dzięki za odpowiedź.
    --
    Gdy kochasz to, co robisz, nigdy nie będziesz musiał pracować...
    Postanowiłam się tego trzymać...
    www.flordekor.pl
  • wrobelek0403 15.11.08, 17:14
    kamelia, no chyba ze małzonkowie zdecyduja się na wspolne dwuczłonowe nazwisko
    (złozone z obu swoich) wtedy i dzieci beda miały takie.
    --
    kobieta nie umiejąca haftować nie może w pełni spełnić się życiowo...
  • kamelia04.08.2007 12.05.08, 14:22
    od jakiegoś czasu jest planowana nowelizacja kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, która by wychodziła twoim planom na przeciw. Może poczekaj ze ślubem, aż sejm przegłosuje i nowelizacja krio wejdzie w życie.

    Po nowelizacji byłoby tak:

    Art. 88. § 1. Dziecko, co do którego istnieje domniemanie, że pochodzi od męża matki, nosi nazwisko będące nazwiskiem obojga małżonków. Jeżeli małżonkowie mają różne nazwiska, dziecko nosi nazwisko wskazane w ich zgodnych oświadczeniach. Małżonkowie mogą wskazać nazwisko jednego z nich albo nazwisko utworzone przez połączenie nazwiska matki z nazwiskiem ojca dziecka.
    § 2. Oświadczenia w sprawie nazwiska dziecka są składane jednocześnie z oświadczeniami o nazwiskach, które będą nosić małżonkowie. Jeżeli małżonkowie nie złożyli zgodnych oświadczeń w sprawie nazwiska dziecka, nosi ono nazwisko składające się z nazwiska matki i dołączonego do niego nazwiska ojca.
    § 3. Przy sporządzeniu aktu urodzenia pierwszego wspólnego dziecka małżonkowie mogą złożyć przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego zgodne oświadczenia o zmianie wskazanego przez nich nazwiska dziecka albo oświadczenia, o których mowa w § 1, jeżeli nazwisko dziecka nie zostało przez nich wskazane.
  • katie3001 12.05.08, 14:39
    wielkie dzięki ale narzeczony zgodził się aby nasze dzieci miały moje nazwisko
    smile. On pamięta jak dzieciaki w szkole śmiały się z jego nazwiska (ma trochę
    smieszne) i chce uchronic przed tym nasze dzieci smile. Ale muszę szczerze
    przyznać, że akurat moj narzeczony nie ulega stereotypom wink ale to nie oznacza,
    ze ma słaby charakter.
  • nati.82 12.05.08, 11:13
    Podwójne nazwisko dla dziecka? a za to je tak karacie na dzień dobry? Jak córka
    wyjdzie za mąż, to sobie do tego zestawu dołączy trzecie i pasuje, co?
  • kamelia04.08.2007 12.05.08, 11:25
    obawiam się, że trzeciego członu nie może być
  • nati.82 12.05.08, 11:46
    A gdyby takie dziecko z podwójnym nazwiskiem, wychodząc za mąż chciało sobie to
    nazwisko zostawić, to co wtedy? Albo swoje, albo męża?
  • babcia.hela 12.05.08, 11:54
    Albo swoje w dotychczasowej formie albo męża - może akurat też podwójne? wink
  • kamelia04.08.2007 12.05.08, 11:59
    właśnie tak jak mówisz, albo ma swoje-od-urodzenia-dwuczłonowe, albo przybiera
    nazwisko męża/żony.
  • kajak75 12.05.08, 12:00
    NIe mozna miec wiecej niz 2 nazwisk. Osoba o podwojnym nazwisku po slubie moze
    miec znowu podwojne z uwzglednieniem nazwiska malzonka. Np. pani X-Y wychodzac
    za pana Z moze nazywac sie:
    X-Y
    X-Z
    Z-Y
    Z-X
    Y-Z
    lub
    Z
  • babcia.hela 12.05.08, 12:05
    O ile "podwójne nazwisko" składa się z dwóch nazwisk, a nie z herbu i nazwiska
    na przykład, których rozdzielić nie można.
    Nie znam wykładni prawnej - to zasłyszana urzędnicza opinia z wiarygodnego źródła smile
  • kamelia04.08.2007 12.05.08, 12:11
    mylisz się, nazwisko rodowe x-y jest całością i nie można go kroić na kawałki.
    W tym przypadku osoba nosząca przed ślubem nazwisko x-y, a wchodząca w związek
    małżeński z z, może po ślubie nazywać sie x-y albo z. Innej możliwości nie ma.
  • marweg25 19.05.08, 10:56
    Mylisz się można kroić nazwiska - tak jak napisane powyżej. Mam w
    rodzinie taki przypadek. Drugie małżeństwo - po pierwszym ślubie
    pani miała podwójne nazwisko swoje rodowe + męża nr 1. Po drugim
    małżeństwie ma swoje rodowe + męża nr2
  • marweg25 19.05.08, 10:57
    Aha i przy rozwodzie nie pozbyła się nazwiska byłego męża
  • wrobelek0403 15.11.08, 17:17
    marweg, ale to co pisze Ty i kamelia to dwie rózne sprawy - ona pisze o nazwisko
    dwuczłonowym - rodowym np. Marta Zmuda Trzebiatowska. Ty o dwuczłonowym
    "poslubnym". W tym drugim wypadku mozna pozbyc się członu po byłym mezu i dodac
    po nowym.
    --
    kobieta nie umiejąca haftować nie może w pełni spełnić się życiowo...
  • drinkit 08.11.08, 13:19
    nati.82 napisała:

    > Podwójne nazwisko dla dziecka? a za to je tak karacie na dzień
    dobry? Jak córka
    > wyjdzie za mąż, to sobie do tego zestawu dołączy trzecie i pasuje,
    co?

    Bredzisz kobieto. Jak juz napisalam wyzej, od urodzenia mam dwa
    nazwiska i nie jest to zadnym utrudnieniem dla mnie. Po slubie
    zachowam oba nazwiska. Trzyczłonowego nie mozna miec.
  • kuleczka123 11.05.08, 13:19
    aska90:
    >już przed ślubem mieliśmy identyczne nazwiska, po rodzicach, więc
    >po ślubie
    > każde zostało grzecznie przy swoim. Potomek nosi nazwisko
    tatusia;D.

    Pozostałaś przy swoim nazwisku, ale masz takie jak Twój mąż, czy
    dobrze rozumiem? Także nie była potrzebna żadna zmiana, cała
    rodzinka ma takie samo nazwisko?
  • aska90 11.05.08, 15:38
    Dobrze rozumiesz. Obydwoje przed ślubem nazywaliśmy się, dajmy na to, Iksińscy,
    nie było więc czego zmieniać. Każde z nas mogło co najwyżej dołączyć nazwisko
    tego drugiego, ale Iksińska-Iksińska albo Iksiński-Iksiński jakoś do nas nie
    przemawiało.
    Nasze nazwiska są na tyle popularne, że w sumie nie ma w tym nic dziwnego, że na
    siebie trafiliśmy.
    Nie dość, że cała rodzinka ma takie samo, to jeszcze rodzice mają te same
    imiona. Dopiero nazwiska panieńskie matek nas różnią. W sumie szkoda.
  • tilaa-a 11.05.08, 18:23
    A nie próbowałyście przekonać przyszłego męża, żeby zmienił na Wasze
    panieńskie?
    Ja też zostaję przy swoim.
    Myślę, że jedyny problem to wredne dzieci, które mogą śmiać się z
    dziecka, że rodzice mają inne nazwiska.
  • kuleczka123 12.05.08, 14:27
    > A nie próbowałyście przekonać przyszłego męża, żeby zmienił na
    Wasze
    > panieńskie?
    > Ja też zostaję przy swoim.

    Ja próbowałam - nie zgadza się wink
    A ja też chce zostawić swoje....
  • kaamilka 12.05.08, 14:38
    u mnie by to śmiesznie brzmiało... moje nazwisko jest pochodną
    imienia męża smile
    --
    MisioZdzisio
  • alija_2 11.05.08, 18:59
    Za miesiąc wychodzę za mąż i zostanę przy swoim nazwisku. Nigdy nie wyobrażałam
    sobie innej możliwości. Mój narzeczony zaakceptował to bez najmniejszych
    problemów. Moje nazwisko jest częścią mojej tożsamości. Nosiłam je 29 lat i nie
    widzę żadnego powodu by go zmieniać. Oczywiście wzbudza to wiele kontrowersji,
    zwłaszcza, że mieszkam w bardzo małej miejscowości, ale zupełnie się tym nie
    przejmuję. Zawodowo jestem socjologiem zajmującym się m.in. sytuacją kobiet.
    Przez stulecia przyjęcie nazwiska męża było symbolem wyjścia kobiety spod władzy
    ojca/braci i poddania się pod władzę męża. Taki niestety był wymóg społeczeństwa
    patriarchalnego. Kobiety nie tylko nie miały prawa do dysponowania majątkiem ale
    także własną osobą.
    A jeśli chodzi o dzieci to będę im tłumaczyła, że tak jak one noszą nazwisko
    swojego taty, tak ja noszę nazwisko mojego.
  • kreatywni 11.05.08, 19:53
    A ja własnie zmieniam nazwisko po ślubie.
    Dlaczego? Mnie się własnie wydaje, że tak będzie łatwiej. Wolę raz wymienić kilka dokumentów niż potem biegać z aktem ślubu i urodzeniem dziecka zawsze przy sobie.
    Poza tym nie jestem specjalnie przywiązana do swojego nazwiska tak jak wy. Nie czuję parcia, że to część mnie. Wręcz przeciwnie uważam to za podkreślenie pewnej zmiany w moim życiu, innego etapu... Wychodzę z założenia, że to nazwisko nadal ze mną będzie tylko jako panieńskie. Fajnie jest mieć panieńskie nazwisko wink
    W sumie najistotniejszym z mojego punktu widzenia argumentem jaki tu przeczytałam było łączenia dotychczasowego nazwiska z naszą osobą na tle zawodowym. Ja mam obecnie 23 lata i mam nadzieję, że wszyscy zainteresowani zdąrzą się przyzwyczaić, że jako żona noszę nazwisko męża.


    --
    na inny temat
  • michal_powolny12 11.05.08, 22:44
    I tu się mylisz. I tak będziesz latać i tak. Musisz zrozumieć że ani
    Poczta Polska/firmy kurierskie/Urząd Skarbowy czy inne takie nie
    wydadzą przesyłki/nie udzielą informacji jak nie pokażesz formalnego
    pełnomocnictwa. I po co zmieniać nazwisko?
  • anna-maria3 11.05.08, 22:13
    > A jeśli chodzi o dzieci to będę im tłumaczyła, że tak jak one noszą nazwisko
    > swojego taty, tak ja noszę nazwisko mojego.

    Bardzo Ci dziekuję za to zdanie... Będę miała odpowiedź na kolejny bzdurny
    argument przeciwko pozostaniu przy swoim nazwisku - co powiesz dziecku...
  • arlets1 11.05.08, 19:43
    jest wręcz przeciwnie - właśnie coraz więcej dziewczyn zostaje przy
    swoim - ja żałuję ponieważ mam dwa nazwiska i nie wiem po co mi
    to ... bo i tak wszędzie używam swojego nazwiska! Tylko w bankach i
    na bardzo ważnych papierkach mówię o dwóch! nie dośc że one do
    siebie nie pasują poniewąz są długie nie to była porażka - to się
    nabiegałam żeby w dokumentach mieć dwa! i to tylko dlatego bo mi
    mama powiedziała że jego rodzinie będzie przykro teraz jestem zła!
  • agnieszka.aim 11.05.08, 20:09
    Piszę o tym bo ktoś wspomniał smile Właśnie wrociłam z rodzinnej imprezki i moja
    decyzja o pozostaniu przy swoim nazwisku zostala dobrze przyjeta smile
    --
    mój suwaczek
  • emi_forever 12.05.08, 10:17
    Cześć,
    Slub za dwa miesiące. Nazwiska prawdopodobnie nie zmienię. Za długo
    noszę swojesmile)
    DO mojego jestem przyzwyczajona, lubię je. Na szczęście, narzeczony
    nie nalega na zmianęsmile
    Mam nadzieję, że trudności zw. z róznymi nazwiskami w małżeństwie
    będą nieduże. Zresztą, jakie miałyby być? Tak jak często tu pisano,
    wiekszość sprawa wymaga pełnomocnictwa, a nie wspólnego nazwiska. CO
    do dzieci-nazwisko będzie po ojcu. W wawie, gdzie mieszkam bardzo
    często zdarza się, że dziecko ma inne nazwisko niż matka-z tego
    powodu np., że matka po ponownym zamążpójsciu zmieniła nazwisko
    (matka nosi wtedy nazwisko drugiego męża, a dziecko zostaje z
    nazwiskiem po tacie).
    Pozdrawiam wszystkie, które chcą zostać przy panieniskimsmile)
    e
  • elwee 12.05.08, 13:34
    Witam..
    Ślub za trzy miesiące. Do swojego nazwiska dodam nazwisko mojego
    przyszłego. Na papierze będą dwa, ale posługiwac się będę
    papnieńskim. Za dużo osiągnęłam, by to teraz zaprzepaścić.Natomiast
    dzieci będą miały mego ślubnego. Trochę żałuję,bo mogły mieć dwa,ale
    trudno, nie jest to powód do płaczu... Najważniejsze jest przeciez
    szczęście, nie nazwisko smile
  • mojboze 12.05.08, 14:07
    A ja zmieniam. Lubie swoje nazwisko, ale lubię też nazwisko narzeczonego.
    Zmieniam, bo podwójne brzmi za długo, a inne nazwisko to masa nieporozumień.
    Jeśli chodzi o przesyłki, to faktycznie w według prawa trzeba mieć
    pełnomocnictwo, ale w istocie często nie wymaga się tego od osób z tym samym
    nazwiskiem. Jest też kwestia dzieci, które bywają okrutne. Rozumiem ideologię
    zachowania własnego nazwiska, ale nie chcę narażać na nieprzyjemności moich dzieci.
    Poza tym widziałam wzruszenie mojego N. kiedy poinformowałam go o swojej
    decyzji. To było warte porzucenia dotychczasowego nazwiska.

    Jest sposób, aby dzieci miały podwójne nazwisko - mąż musi dołożyć do własnego
    nazwisko żony smile
  • michal_powolny12 12.05.08, 23:29
    A gdzie to wydają przesyłki bez pełnomcnictw patrząc tylko na
    nazwisko? Pytam tak z ciekawości. Mojej mamie choć nosimy to samo
    nazwisko i mieszkaliśmy pod tym samym adresem ani poczta ani urząd
    skarbowy nie wydał żadnych przesyłek. Masz więc kontakt z
    bałaganiarską pocztą i takimiż urzędami.
    A co do dzieci. Małolaty zawsze znajdą sobie powód do dyskryminacji
    rówieśnieków.
  • mojboze 13.05.08, 12:30
    Nigdy jeszcze nie spotkałam się z odmową wydania przesyłki na poczcie, gdy
    nazwisko i adres były dokładnie takie same. Może poczty do których chodzę mają
    bałagan, musi być ich kilkanaście w sumie, ale przyznaję, że nie byłam we
    wszystkich pocztach w Warszawie. Nie dają przesyłek, które mają opcję zwrotną
    potwierdzenia odbioru, np.: sądowe.

    Jasne, że dzieci zawsze znajdą powód, co nie znaczy, że ja muszę te powody
    dawać. Zresztą było kilka innych powodów, dla których chcę mieć nazwisko męża.
  • michal_powolny12 13.05.08, 14:15
    Jam z prowincji i żaden urząd pocztowy nie wydał mojej matce
    noszącej to samo nazwisko i ten sam adres zameldowania żadnej
    przesyłki (urzędowej/poleconej/niegabarytowej) adresowanej na mnie.
    A co dawania dzieciakom pretekstu do dyskryminacji to nie ma takiej
    rzeczy która by nie wywołała agresji. Taki jest świat.
  • mojboze 13.05.08, 16:40
    Widać mamy inne doświadczenia i nie ma o czym dyskutować.
    Spotkałam się w życiu z tak wieloma sytuacjami, że nic mnie nie przekona, że
    noszenie tych samych nazwisk nie jest ułatwieniem w wielu "społecznych" sprawach.

    A co do agresji, nie masz racji Michale. Są dzieci agresywne, są typowe ofiary
    agresji i są takie, które przez młode lata przechodzą bezboleśnie. Niestety to
    jaka jest sytuacja w domu (lub na jaką wygląda)ma największy wpływ na pozycję
    dziecka w przedszkolu.
  • michal_powolny12 13.05.08, 19:58
    Co do agresji dzieci nie zgodzę się z tobą. Chodziłem do jednej z
    najgorszych łódzkich podstawówek. Na logikę workiem treningowym
    powinna być dziewczynka która jako jedyna nie chodziła na religię
    (była Żydówką). Jednak tak nie było. Klasa za to gnębiła
    największego chuligana (który na logikę powinien być klasowym
    przywódcą). Miał on tradycyjną rodzinę, jego ojciec był wielokrotnie
    notowany i był królem ulicy. A jego syn dostawał w ciry od równie mu
    podobnych. Z drugiej strony spokój miał delikwent w którego rodzinie
    każde z dzieci miało inne nazwisko.
  • mojboze 14.05.08, 12:15
    Michale, super, że jesteś z Łodzi smile
    Uwielbiam to miasto, zaraz po moim rodzimym smile

    A do rzeczy...
    Nasze osobiste doświadczenia z dzieciństwa na pewno kształtują nasz
    światopogląd, ale niestety nie są obiektywne, i nie zawsze stanowią jakąś
    generalną zasadę. O agresji u dzieci trochę wiem, z racji zarówno
    wykształcenie, które nieco o te tematy zahacza, jak i dwuletniej pracy kuratora.
    Silne, otwarte, lubiane dziecko, które ma rodziców o różnych nazwiskach może być
    klasowym liderem. Ale jest znacznie większe prawdopodobieństwo, że tak się nie
    stanie. Zależy jeszcze jakie będzie jego otoczenie (inne dzieci), wielkości
    miasta, pozycji społecznej rodziców, koloru włosów, itp. Dziecko z mniejszego
    miasta, które będzie nieśmiałe, ciche może skończyć jako "bękart". Niestety
    mentalność zmienia się najwolniej...

  • gryzikiszka 13.05.08, 16:23
    mojboze napisała:

    > Jest też kwestia dzieci, które bywają okrutne. Rozumiem ideologię
    > zachowania własnego nazwiska, ale nie chcę narażać na nieprzyjemności moich dzi
    > eci.

    Nie wiem, skąd ten pomysł (pojawiający się tu zresztą wielokrotnie). Ja mam inne nazwisko niż mama i nigdy w życiu nie słyszałam z tego powodu żadnego komentarza. Nawet ze zdziwieniem się nie spotkałam. Radzę się zastanowić raczej nad wyborem imienia dla dziecka - ostatnio wybiera się coraz bardziej wymyślne. To jest dopiero powód do dokuczania.
  • lelabo 12.05.08, 21:04
    Ja zmieniam. Nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej. Chociaż...
    Przez wiele wiele lat używałam tych samych argumentów co większość
    dziewczyn tutaj. Ale potem poznałam mojego przyszłego męża i nie
    miałam wątpliwości, że chcę z nim stworzyć rodzinę i chcę abyśmy
    nosili wspólne nazwisko jako symbol tej nowej rodziny.
    Od początku też nie miałam wątpliwości, żeby jego nazwisko było
    wspólnym. Ale tu już z powodów praktycznych. On nie jest Polakiem i
    moje nazwisko z jego imieniem brzmiałoby co najmniej śmiesznie. W
    drugą stronę jest prościej, bo ja mam imię, które tak samo brzmi w
    jego kraju, więc w zestawieniu z jego nazwiskiem jest naturalne. A
    na dodatek jego nazwisko nie wskazuje na żadną narodowość, więc na
    mieszane małżeństwo jest idealne.
  • lipcowa-panna 13.05.08, 00:22
    Ja zmieniam na nazwisko męża, bo jak nie zmieniam nazwiska to po co ślub można
    żyć na kocią łapę a według prawa i tak dzieci będą nosić nazwisko po ojcu to
    raz, a dwa moim zdaniem takie pozostawanie przy panieńskim to takie
    wyodrębnianie siebie ze związku przecież mamy po ślubie tworzyć jedność a nie
    jedność z kilkoma ale. Jedna z przedmówczyń napisała za dużo osiągnęłam żeby
    teraz zmieniać nazwisko, to nie nazwisko pracuje na szacunek na zaufanie tylko
    nasza osoba a nasza osoba po ślubie się nie zmieni, a i jeszcze jedno ja dla
    swojego męża poświęciłabym więcej niż karierę niż to co osiągnęłam bo miłość to
    sztuka kompromisów i wyrzeczeń a nie stawiania uparcie na swoim przekonałam się
    na własnej skórze po ślubie. Wiem że moje przekonania nie pasują do nowoczesnej
    wyzwolonej kobiety ale niestety taka jest prawda
  • michal_powolny12 13.05.08, 00:49
    Po ślubie dwoje ludzi tworzy jedność. Ani nazwisko ani ustrój
    majątkowy nie są tego wyróźnikiem. Oczywiście że na markę pracuje
    osoba nie nazwisko. Tyle że jest ono znakiem rozpoznawczym.
    Zmieniasz nazwisko-znikasz z obrotu. Jak udowdnisz że Anna Y to sama
    osoba co Anna X? Każdemu będziesz wysysłać alt ślubu? Miłość to
    sztuka kompromisów a nie sztuką samozniszczenia. Może mi powiesz że
    moje małżeństwo to związek sobków skoro każde z nas ma swoje inne
    nazwisko? Są inne formy wyrażania uczuć.
  • mojboze 13.05.08, 13:07
    Może mi powiesz, że to, że przyjmę nazwisko męża to sztuka samozniszczenia ? smile))

    Niestety majątek i nazwisko to dość istotne sprawy w małżeństwie, i są
    wyróżnikiem jedności, choć może nie najważniejszym. Udawanie, ze aspekt
    dziedziczenia, majątku nie istnieje, że jest tylko miłość to jak tłumaczenie
    biedakowi, że pieniądze szczęścia nie dają a propos dzisiejszego artykułu w GW.
    Otóż te wątki są bardzo ważne, choć nie powinny nigdy być celem w małżeństwie.

    A nawiasem mówiąc, czasem na markę pracuje nazwisko...

    Nie możemy po prostu przyjąć, że każdy ma swoje motywacje do przyjęcia lub nie
    nazwiska męża? To, że zmieniam nazwisko, nie oznacza braku niezależności, tak
    samo fakt posiadania panieńskiego niekoniecznie jest powodem nowoczesności...

    Tak się składa, że wiele kobiet z wyrobionym nazwiskiem zmienia je po ślubie i
    działa dalej smile
  • listekklonu 13.05.08, 07:41
    O rany, ale masz cierpiętnicze podejście do małżeństwa. Mam przynajmniej
    nadzieję, że te wszystkie wyrzeczenia działają w obie strony, a nie tylko Ty
    musisz we wszystkim ustępowaćsad
  • anna-maria3 13.05.08, 08:39
    Życie na kocia łapę to jednak nieco inna forma zwiazku niż małżeństwo... Nie
    twierdzę, że gorsza, bo sama tak żyję od 4 lat. Mamy dziecko, planujemy kolejne,
    a ślub bierzemy nie dla świata, nie dla ludzi, tylko dla siebie, żeby
    wewnętrznie czuć, że jesteśmy mężem i żoną. Nazwisko tego nie zmieni - to trzeba
    po prostu czuć. Nie uważam, żebym nie zmieniając nazwiska dawała mężowi do
    zrozumienia, że kocham go mniej, albo jakos inaczej... Wręcz przeciwnie - skoro
    chcę, by był moim mężem, to znaczy, że chcę z nim być. Zmiana nazwiska na
    nazwisko męża utarła sie przez pokolenia, bo większość tak robiła i robi i tyle
    - niczego to nie oznacza, niczego nie wyraża i nie jest wyznacznikiem "jakości"
    związku - w końcu w USC masz kilka możliwości zmiany (lub nie) nazwiska - gdyby
    oczywistym było, że po ślubie należy przyjąć nazwisko męża i już, to nie
    tworzono by takich mozliwości - nazwisko męża przyznawane by było żonie "z urzędu".
  • martina.15 13.05.08, 00:54
    jakos od razu przypomnialy mi sie watki tych ktore nazwiska nie zmienily a
    potem... coz a potem chcialy zmienic i juz nie bylo to takie latwe.

    badz co badz ja zmienie na pewno- w najgorszym wypadku bedzie to nazwisko
    dwuczlonowe. potem dzieci beda mialy nazwisko ojca i one beda powiedzmy
    wszystkie nowak i zostanie jedna kowalska na cale zycie inaczej sie nazywajaca
    bo nie chciala dokumentow wymieniac.
    ja to mam troche od innej strony bo moja corcia jest moja, "panienska"- czyli ma
    moje nazwisko. jesli maz-in-spe stanie sie mezem naprawde moze dac jej nazwisko-
    i wtedy ona i przyszle dzieciaki beda mialy jednolite nazewnictwo. a jesli nie-
    bedzie roznie i jakos tak... nie chcialabym zeby tak bylo. po prostu jak
    jestesmy rodzina to nia badzmy i tyle, pod jednym nazwiskiem, chocby i to mialo
    byc to ladne nazwisko zony.
    --
    Hanusia tu...
    My
    Hanusia ma...
  • martina.15 13.05.08, 01:11
    acha i jeszcze jedno- moze to tradycyjne podejscie ale jakos przyzwyczajona
    bylam, takze przez moje zainteresowanie badaniem korzeni mojej rodziny- ze moje
    nazwisko jest panienskie. ze przejmuje potem nazwisko meza. bo taka tradycja, bo
    tak sie buduje rodziny (czy nazwiska rodzin)... bo jakbym przez trzy pod rzad
    pokolenia miala mieszanke bo albo to dziadka nazwisko albo babci a tu albo tata
    przejal mamy albo odwrotnie... to niestety krecka bym dostala i do XIX wieku z
    drzewem genealogicznym bym nie doszla, nie mowiac o dalszych "galeziach"
    a przy okazji herbu- to powinnam mowic o sobie imie nazwisko, herbu doliwa? ktos
    wie? smile
    --
    Hanusia tu...
    My
    Hanusia ma...
  • kuleczka123 13.05.08, 09:49
    No właśnie.... jeśli nie zmieni się nazwiska a dzieci będą nosić
    nazwisko po tatusiu, to cała rodzinka będzie np. Iksińskich, a tylko
    matka sama, o innym nazwisku... trochę głupio....
    Natomiast to że pozostanie przy swoim panieńskicm nazwisku jest tym
    samym co życie na kocią łapę - totalna bzdura! tylko noszenie
    takiego samego nazwiska jak mój mąż jest wyznacznikiem prawdziwego
    małżeństwa?....to poglądy jak ze średniowiecza.
  • katie3001 13.05.08, 10:02
    Witam. Juz jesteśmy po wizycie w urzędzie i obydwoje ustaliliśmy, że każde
    pozostaje przy swoim nazwisku a dzieci będą nosiły moje. Mój narzeczony mi tym
    b. zaimponował bo wiem, ze taka decyzja nie była łatwa. Nazwisko mojego
    narzeczonego mnie się osobiście nie podoba a kocham Go za to jaką jest osobą a
    nie za nazwisko. Zmiana nazwiska przez kobietę to tylko stereotyp - pozostałość
    zmiany "właściciela" kobiety - nic więcej.
  • hanna26 13.05.08, 11:35
    Mam podwójne nazwisko i jestem z tego powodu bardzo zadowolona. Zostawiłam swoje, bo przez lata publikowałam pod swoim nazwiskiem, a trudno przekonywać wszystkich czytelników, że Hanna X to to samo co Hanna Y. Jednoczesnie jednak chciałam przyjąć też nazwisko męża. Więc jedynym wyjściem było podwójne nazwisko.
    Jestem małżonką od siedmu lat i ani przez chwilę nie żałowałam mojej decyzji. Dla nas (dla mnie, dla męża i dla naszych dziecismile) to bardzo fajne, jak przyjaciele czy znajomi mowią o naszej rodzinie: "Te Iksiki", albo "chodźmy do Iksików" czy "państwo Iksikowie z małymi Iksikami" (mąż ma charakterystyczne nazwisko). Najstarsza córka, która chodzi do przedszkola zawsze mówi z dumą, że "jesteśmy wszyscy fajnymi Iksikami", że "jesteśmy piątką zgranych Iksików" itd.
    Cóż, wszystko to sprawa indywidualna. Najważniejsze, żeby później nie żałować swojego kroku.
    Pozdrawiamsmile


    --
    Jakość zabawy, podobnie jak jakość życia nie zależy od warunków materialnych

  • mojboze 13.05.08, 13:31
    Fajowy post. Słodki kawałek z tymi "Iksikami" smile
    No to też jeden z wielu argumentów za zmianą nazwiska.
  • travka1 13.05.08, 14:26
    no i wyszlo na to ,ze ojcem dzieca bedzie dziadeksmile))
  • michal_powolny12 13.05.08, 11:37
    Nazwisko wyróżnikiem rodziny? Fajny dowcip. Idźmy dalej. Wyróżnikiem
    rodziny jest wspólne zamieszkiwanie pod jednym dachem więc jeżeli
    małżonkowie pracują i mieszkają w różnych miastach nie są rodziną.
    Jeżeli nie mają wspólnego konta nie są rodziną.
    Jeżeli zawarli intercyzę nie są rodziną.
    Jeżeli są samodzielnymi właścicielami nieruchomości nie są rodziną.
    Fajne nie?
  • alija_2 13.05.08, 11:54
    Często pada argument, że przyjęcie nazwiska męża jest symbolem
    założenia rodziny, budowania czegoś wspólnie a także ogromnej zmiany
    w naszym zyciu. Wszystko prawda. Dlaczego jednak w naszym
    społeczeństwie z zasady nowa rodzina "legitymuje się" nazwiskiem
    mężczyzny? Przecież tę nową rodzinę można budować też pod szyldem
    nazwiska kobiety. To, że pozostaję przy swoim nazwisku jest także
    wyrazem mojego buntu przeciwko zasadom patriarchalnego
    społeczeństwa, w którym np. posiadanie rodziny przez kobietę oznacza
    dla pracodawcy problemy, brak zaangażowania itd. Natomiast mężczyzna
    posiadający żonę i dzieci jest traktowany powaznie, bo jemu rodzina
    ma dać oparcie i stabilizację. Natomiast dla kobiety ma być żródłem
    problemów. Nie potrafię tego pojąć! Świat zmienia się małymi
    krokami - pozostanie przy swoim nazwisku traktuję jako formę takiej
    malutkiej zmiany świadomości (przynajmniej moich najbliższych).
  • babcia.hela 13.05.08, 12:36
    > Świat zmienia się małymi
    > krokami - pozostanie przy swoim nazwisku traktuję jako formę takiej
    > malutkiej zmiany świadomości (przynajmniej moich najbliższych).

    Kto ma zmieniać świat jak nie konkretni ludzie? Zawsze się od tego zaczyna - od pojedynczych przypadków. I myślę, że warto mieć wpływ na to, że komuś dzięki naszemu przykładowi opadną klapki z oczu, którymi widział do tej pory jedynie słuszne wyjście. Nie mówię, że któraś opcja jest lepsza, raczej chodzi mi o to, że świat jest bardzo różnorodny i możliwości mamy coraz więcej i - z całym szacunkiem dla tradycji - nie ma sensu zamykać się w stereotypach.
  • mojboze 13.05.08, 13:45
    Nie mieszajmy do tego ideologii na rzecz równouprawnienia kobiet! Ja zmieniam
    nazwisko, ale to nie oznacza, że wyznaję patriarchalne poglądy na kwestie
    rodzinne. Jedni pozostają przy własnym nazwisku, inni chodzą na manifestacje i
    działają w organizacjach kobiecych, chociaż przyjmują nazwisko męża.

    A dla informacji - nie tylko w naszym społeczeństwie przyjmuje się nazwisko
    męża, tak jest w większości społeczeństw. To skutek wielu setek lat zależności
    kobiet.
  • alija_2 13.05.08, 14:43
    mojboze napisała:

    > Nie mieszajmy do tego ideologii na rzecz równouprawnienia kobiet!
    > kobiet.

    Ja się tylko zastanawiam, dlaczego nasza rzeczywistość jest tak
    skonstruowana, że zdecydowana większość kobiet przyjumuje nazwisko
    przyszłego męża i traktuje to jako coś naturalnego? Natomiast inne
    rozwiązania, zwłaszcza zmiana nazwiska przez męzczyznę budzą wiele
    kontrowersji i drwin? Kiedy przyjmę nazwisko męża to będzie to coś
    naturalnego, ale kiedy on przyjmie moje będzie się musiał gęsto
    tłumaczyć?!
  • mojboze 13.05.08, 16:49
    Tak jak pisałam, dzieje się tak ze względu na setki lat historii społecznej.
    Przyjmuje się nazwisko mężczyzny, bo taka jest tradycja, zwyczaj - było to
    związane z dziedziczeniem patrylinearlnym. Można to zmieniać, ale zmiany będą
    bardzo powolne. Osobiście nie mam nic przeciwko, aby mąż wziął nazwisko żony. Po
    prostu fajnie, jak mają tak samo na nazwisko.
    Ja biorę nazwisko męża, bo nie mam nic przeciwko tej tradycji (póki mam wolny
    wybór, wszystko w porządku), bo to ładne nazwisko. Ale znam parę, gdzie
    mężczyzna wziął nazwisko żony, bo lepiej brzmiało, a im zależało, aby podkreślić
    fakt, że są jedną rodziną.
  • wrobelek0403 15.11.08, 17:30
    no z ta wiekszościa to bym tak nie szafowała, nawet w dosc patriarchalnych
    Włoszech nie ma już zmiany nazwiska na mezowskie. I tak w prawie całej Europie
    Zachodniej. Kazde z małzonkow zostaje przy swoim.

    To nasze rozwiazania są najbardziej demokratyczne - bo pozostawiają najszerszy
    wybor małzonkom.

    --
    kobieta nie umiejąca haftować nie może w pełni spełnić się życiowo...
  • martina.15 13.05.08, 11:54
    hoho zagalopowales sie mocno
    pisalam o tym i podkreslalam ze chodzi o genealogie i heraldystyke, stad taki
    wniosek, stad ta "kontrowersja".
    a to o czym piszesz coz... zawsze wymieniasz jakas przeszkode tudziez wytwrzona
    bariere, nawet finansowa, w malzenstwie- wiec moze cos w tym jest. no kurcze a
    ja nie myslalam o tym ze rozne nazwiska oddalaja malzonkow od siebie... ;P
    --
    Hanusia tu...
    My
    Hanusia ma...
  • michal_powolny12 13.05.08, 14:44
    Dobrze pojechałem za daleko. Ale i tak sprawy genealogii i heraldyki
    mnie nie przekonają do konieczności zmieniania przez kobietę
    nazwiska po ślubie. Moja rodzina (i po stronie matki jak i ojca) ma
    strasznie pokręconą historię. Dokopałem się już przodków Żydów,
    Czechów,trzech Niemców, sześciu Austriaków, pięciu Rosjan. Na
    dodatek co mnie rozbawiło są tam i zakonnice i księża trzech różnych
    wspólnot religijnych. I nie wiem co jeszcze wygrzebię.Całkiem fajna
    zabawa którą utrudnia używanie przez przodków lewych nazwisk (w
    wieku XIX i XX).
    Widzisz dla mnie żadne sprawy majątkowe i z działki aktów stanu
    cywilnego nie mówią NIC o małżeństwie. Jakim jest, jak ci ludzie ze
    sobą żyją, kim są. Powiem dosadnie: takie gadżety zwisają mi
    zdechłym kalafiorem. Może ukształtował mnie w ten sposób dom gdzie
    rodzice którzy kochali się żyli przez wiele lat na dwa domy? Może
    moje własne wybory kiedy z żoną żyliśmy na dwa domy? Może to że
    dziadkowie także mieli rozdzielność majątkową (i to już przed wojną)?
    Nie wiem.Wiem tylko tyle że ani nazwisko ani wspólny adres ani
    wspólny majątek nie dadzą rodziny gdy sami małżonkowie nie będą
    chcieli jej stowarzyć.
  • awisnien 13.05.08, 17:12
    a ja się tak zastanawiam - jeżeli on ma "śmieszne" nazwisko, z
    którego śmiały się dzieci w szkole i chce oszczędzić tego swoim
    potomkom, to dlaczego nie przyjmie nazwiska żony?
    ona zadowolona, że ma nadal swoje ładne, dzieci zadowolone, bo nikt
    się nie śmieje i on zadowolony, że los mu zesłał kobietę o pięknym
    nazwisku i w końcu, po tylu latach koniec "udręki" wink
    dla mnie to lekko dziwne, że stajemy przed wyborami, że albo dwa
    inne nazwiska (pomijam sytuację, gdy ktoś tego chce lub istnieją
    inne względy np. zawodowe), co generuje potencjalne problemy, albo
    to od faceta, choć brzydsze. A on nie chce się w końcu ładnie
    nazywać?
  • des4 14.05.08, 12:00
    zmiana nazwiska jest naturalna...zawsze się używa potem np. "państwo
    Kowalscy"...dla malzeństwa w którym każde nosi swoje oryginalne
    nazwisko byłoby to raczej smieszne...

    korona której królewnie z głowy by spadła jesli zmieniłaby nazwisko
    na meża???

    dlatego dorabia się ydeologię do pierdoły...
  • kamelia04.08.2007 14.05.08, 12:19
    może u ciebie na wsi zapomnianej przez cywilizację na dziewuchy najpierw wołano
    maciejówna (bo była córką macieja), a potem jak wyszły za mąż zaraz po
    skończeniu 18 lat, po wołano na nie antkowa (bo żona antka). Zawsze była czyjaś
    własnością.

    Świat sie zmienia i musisz wiedzieć, że dla kobiet wyedukowanych i świadomych
    swojej wartości wyjście za mąż i wejście pod manus męża nie jest czym o czymś
    całe życie marzyły.

    Czas zdjąć konserwę z mózgu...Nie wszystko jest tak jak u ciebie na prowincji
  • mojboze 14.05.08, 12:42
    Z twojego postu wynika, że jak któraś bierze jednak nazwisko męża to
    niewyedukowana i z prowincji. A propos jeszcze niedawno w Warszawie i w innych
    dużych miastach mówiło się o żonie od nazwiska męża, np.: Kowalikowa, słynna
    Goździkowa itd...

    Ale faktycznie, branie nazwiska po mężu jest uwarunkowane historycznie,
    kulturowo, a nie naturalnie...
  • tacomabelle 14.05.08, 13:34
    i ciemnogród dla naszych wyedukowanych światłych kobiet kariery i
    sukcesu...

    tam jeśli kobieta ma męża, np. Johna Smitha, to mówiwi się na
    nią "Johnowa Smith" a o ich malzeństwie Mr and Mrs John Smith...

    tragedia i patriarchalizm...

    ja tam jestm z prowincji i wole aby identyfikowano mnie, po nazwisku
    jako zone swojego meza niż jaka tam Iksińską, dla której nazwisko
    jest najważniejsze...

    BTW, mam ładne nazwisko, prawie 500 lat tradycji, jednak tworząc
    rodzinę, przejelam nazwisko meżowskie, zresztą co kto woli, jak ktos
    chce być szczebrzeszyńska-starocerkiewnosłowiańska, to niech sobie
    pretensjonalnie bedzie, nawet jeśli w komputerach okienka beda miały
    za malą pojemność...
  • mojboze 14.05.08, 13:41
    Ale dałaś przykład...
    Niestety, ale UK to bardzo tradycyjny kraj. I tak jest to zwyczaj patriarchalny.

    Dla mnie jest najważniejsze, aby rodzina się nazywała jednakowo, a czy to będzie
    nazwisko męża czy żony, to wszystko jedno, może najlepiej, aby było ładniejsze?
    Może wtedy bardziej byłyby dziewczynki, a nie dziedzice nazwiska smile))))
  • kamelia04.08.2007 14.05.08, 13:53
    dość patriarchalne, jeśli chodzi o te kwestie, czego nie jesteś w stanie
    dostrzec w swoim zachwycie.

    Ty wolisz być czyjaś własnością, ja wolę być sobą. Samodzielność jest trudna,
    widać na twoim przykładzie, że nie każdy jej chce.
  • nati.82 14.05.08, 13:57
    kamelia ty zostałaś przy swoim nazwisku czy masz podwójne?
  • kamelia04.08.2007 14.05.08, 14:13
    podwójne, choć w PL nie "dostrzegany" jest francuski człon wink, z kolei we FR
    ciężko tamtejszym urzędnikom zrozumieć, że nazwisko może być dwuczłonowe.
  • tacomabelle 14.05.08, 14:11
    no jeśli dla ciebie przyjęcie nazwiska meża to wejście na stan jego
    posiadania i zanik samodzielności, to tylko wspólczuć...

    etykietka liczy się dla ciebie bardzij niż zawartośc...
  • mojboze 14.05.08, 14:12
    Bez przesady, przejęcie lub nie czyjegoś nazwiska wcale nie przesądza o
    samodzielności i byciu czyjąś własnością. Znam kobiety, które zachowały własne
    nazwisko i są totalnie uzależnione od małżonków (finansowo i emocjonalnie), oraz
    takie, które mają nazwisko męża i są bardzo niezależne.
    O byciu sobą nie świadczy nazwisko, a podjęcie samodzielnej decyzji, bez względu
    na to jaka będzie.
  • alija_2 15.05.08, 19:57
    W pluralistycznym społeczeństwie każdy ma prawo dokonywać wyborów. Są takie z
    nas, które przyjmą nazwisko mężczyzny, stworzą dwuczłonowe lub tak jak ja
    zostaną przy swoim. Nie oceniam tego, każdy ma swoje racje.
    I nie należę do "królewien, którym korona by spadła gdyby zmieniły nazwisko".
    Lubię pytać dlaczego ludzie zachowują się tak a nie inaczej, wiedzieć jakie
    doświadczenia za tym stoją. Argument, że inni (vide kraje anglosaskie) coś robią
    od wieków zupełnie mnie nie przekonujesmile
    Mieszkam na wsi przy granicy z Ukrainą, nie robię wielkiej kariery, jestem
    szczęśliwa z moim mężczyzną, chcę mieć dzieci, nie gotuję, moja rodzina od
    wieków uprawiała ziemię, jestem feministką... To moja historia
  • miska_malcova 15.05.08, 21:10
    mam podwójne - nigdy nie miałam z nim problemów. Wszędzie się podpisuję dwoma
    nazwiskami. Mam łade 2 nazwiska, bo tak chciałam smile
    --
    z miłości do papieru...
  • lipcowa-panna 17.05.08, 00:16
    Co do postu moja koleżanka pracuje w USC i tam na 10 pań pozostających przy
    swoim nazwisku co 3 przychodzi po kilku latach się dopytać czy mogłaby jednak
    zmienić na męża. Moim zdaniem niezależność to nie zmiana nazwiska podporządkować
    się można mężowi zostając przy swoim nazwisku a piorąc mu skarpetki i robiąc
    wszystko za jaśnie pana. A co do wypowiedzi Kameli wiesz nie rozumiem Ciebie
    zupełnie taka jaśnie kulturalna pani z Ciebie a w niektórych wypowiedziach
    słychać takie właśnie drobnomieszczańskie poglądy chcesz manifestować swoją
    wolność niezależność od mężczyzny to po co brałaś ślub przecież ślub też jest
    swojego rodzaju podporządkowaniem traci się tą wolność np. nie pojadę na weekend
    do Hiszpanii bo mąż złamał nogę tzn że co że jestem zacofaną kurą domową bo
    podporządkowałam się jego chorobie i zostaję z nim w domu ;p
  • aiczka 29.05.08, 17:10
    > Co do postu moja koleżanka pracuje w USC i tam na 10 pań pozostających przy
    > swoim nazwisku co 3 przychodzi po kilku latach się dopytać czy mogłaby jednak
    > zmienić na męża.

    A co który mężczyzna, który pozostał przy własnym nazwisku przychodzi z podobnym
    pytaniem? ^_^ Im to nie przeszkadza? ^_^


    > np. nie pojadę na weekend
    > do Hiszpanii bo mąż złamał nogę tzn że co że jestem zacofaną kurą domową bo
    > podporządkowałam się jego chorobie i zostaję z nim w domu ;p
    Oh, to już rozumiem zdziwienie kolegów, kiedy powiedziałam, że nie idę na
    imprezę, bo niezalegalizowany ukochany jest chory! Nawet mi nie przyszło do
    głowy zrobić inaczej, a tu wychodzi na to, że wykroczyłam poza jakąś normę
    społeczną ^_^
  • bajsarka 15.05.08, 21:27
    I nie mamy z tego powodu żadnych problemów.
    WIęcej problemów jest z rzeczami kupionymi przed ślubem, np. z
    samochodem, którego przy prowadzeniu firmy jedno z nas nie może
    włączyć w środki trwałe i amortyzować, bo to "nie moje".

    A nazwisko to i tak nic nie zmienia, ponieważ każde z Was będzie
    występować w swoim imieniu, a w urzędowych sprawach podajesz swoje
    dane i męża. I już. Żadnych problemów.
    --
    Pozdrawiam!
  • beesok 16.05.08, 23:21
    Ja tez nie zmieniam - 1) bo lubie swoje nazwisko i przez 30 prawie
    lat zdazylam sie przyzwyczaic smile 2) wg mojej religii/tradycji
    kobieta nie przejmuje nazwiska meza choc moze jezeliby tego chciala
    3) dzieci beda mialy paszporty hiszpanskie a tam wszyscy maja dwu-
    czlonowe nazwisko "urzedowo" po matce i ojcu wiec moje beda nosily
    oba nasze nazwiska

    Przyznam, ze jedynym argumentem do zmiany dla mnie byla chec
    posiadania wspolengo nazwiska z dziecmi smile u mnie problem rozwiazal
    sie naturalnie wink))))


  • kingusia1974 17.05.08, 11:18
    Ja tez nie zmieniam nazwiska i wszystko jest dobrze. I tylko glupi ,
    zazdrośni ludzie pytają "co nie kochasz swojego męża". Ale nie
    reaguje na cudza glupote.
  • aiczka 29.05.08, 17:11
    Równie dobrze można ich pytać "a co, nie kochacie swoich rodziców?" ^_^
  • diplomatica 17.05.08, 22:23
    ja jestem juz prawie rok po slubie i nazwiska nie zmienilam. generalnie zadych
    problemow to nie powoduje. przynajmniej do dzisiaj.
    maz nie chcial bym zmieniala i ja tez nie chcialam, a moj tata to sie tylko
    ucieszyl.
    a co do podwojnych nazwisk - w krajach hiszpansko i portugalskojezycznych to
    jest NORMA. A czesto maja podwojne imie i podwojne nazwisko. Poza tym zaleznie
    od kraju, tez z reguly kobiety nazwisk nie zmieniaja.


    --
    suwaczki.waszslub.pl/img-2007061800400430.png
  • tacomabelle 19.05.08, 11:03
    nie wiedziałam...

    co mnie obchodzą portugalskie normy, nasze polskie gorsze???

    a jakie są normy u Dinków w Sudanie??? może też się powzorujemy???
  • asia_katowice 29.05.08, 20:53
    Świetny pomysł. Jesteśmy tydzień po podpisaniu oświadczeń
    potrzebnych do zawarcia małżeństwa - ja zostaję przy panieńskim
    nazwisku, dzieci też moje, a mój mąż będzie miał dwuczłonowe.
    Pozdrawiam i życzę podjęcia właściwego wyboru.
    Jedna ważna rzecz przy podjęciu decyzji - słyszałam od koleżanki, że
    ważne żeby mama nie miała innego nazwiska niż dzieci - bo wszędzie
    trzeba mieć ze sobą dokumenty. Więc najważniejsze: tak kombinuj,
    żeby było wspólne (jedno, np. Twojesmile albo w drugim członie jednego
    z Was- będzie rodzinnie.
  • iizabelaa 30.05.08, 08:08
    Super pomysł smile)) U nas ja się zgodziłam na podwójne i dzieci też podwójne, a
    mąż swoje. Twoje rozwiązanie mi się o wiele bardziej podoba smile))
  • michal_powolny12 31.05.08, 01:51
    Nieprawda. Zawsze będa pytać czy X jest mnatką młodego człowieka Y.
    I nazwisko nie ma tu nic do rzeczy. Na szczęście.
  • mam_na_nia_alergie 11.10.08, 19:51
    Ja jeszcze ślubu niemam i dość długo mieć nie będę ale już ustaliliśmy że ja
    zostaje przy swoim, dzieci też moje a facet się zastanawia czy swoje czy moje
    czy dwuczłonowe... Ja kocham swoje nazwisko i chcę dać je dzieciom, wiec nie
    widze w tym nic złego
  • gioseppe 08.11.08, 22:00
    na pewno wygodniejsze, niż zmienic na dwuczlonowe

    przynajmniej dla mnie wytlumaczalne - kobieta chce uniknac zmiany dokumentow itd..
  • nissa.fr 20.11.08, 10:34
    Humorystycznie przytocze wypowiedz mojego NieTescia. Gdy sie poznalismy zapytal syna o moje nazwisko. Ten mu podal, na co NieTesc po chwili zadumy: uhm .. taaaa ... oba (moje i jego) beznadziejne!Wyjasniam, ze moje nazwisko jest mile w brzmieniu, ale panie we wszelakich urzedach lamia sobie na nim uszy i jezyk, za to mojego NieMeza cos z gatunku Miednica. Skutek bedzie taki, ze zostane przy swoim nazwisku, bo przyjmujac nazwisko NieMeza nazywalabym sie ... identycznie jak NieTesciowa!
  • kaamilka 20.11.08, 10:46
    > bo przyjmujac nazwisko NieMeza nazywalabym sie ... identycznie j
    > ak NieTesciowa

    nie rozumiem tego argumentu. czy Wy wszystkie macie naprawdę takie
    paskudne teściowe? przecież te kobiety (zazwyczaj) wychowały Waszych
    cudnych mężów, więc nie mogą być takie złe!
    moja teściowa zawsze stoi po mojej stronie bo wie, jakiego gagatka
    wychowała tongue_out
    --
    Nie ma litości dla bezmyślności
  • nissa.fr 21.11.08, 14:28
    Nie chodzi o to, ze mam wredna NieTesciowa, tylko o IDENTYCZNE imie. Jest mi poprostu fajniej ze swoim nazwiskiem.
  • mojboze 21.11.08, 15:47
    nissa.fr napisała:

    Jest mi po
    > prostu fajniej ze swoim nazwiskiem.

    Po tej całej dyskusji z argumentami feministycznymi, pocztowymi,
    formalnościowymi, tradycyjnymi itd, ten chyba jest jedyny, który mógłby mnie
    przekonać do pozostania przy swoim nazwisku smile
  • mam_na_nia_alergie 19.02.09, 16:19
    "Ja tez nie zmieniam - 1) bo lubie swoje nazwisko i przez 30 prawie
    lat zdazylam sie przyzwyczaic smile 2) wg mojej religii/tradycji
    kobieta nie przejmuje nazwiska meza choc moze jezeliby tego chciala
    3) dzieci beda mialy paszporty hiszpanskie a tam wszyscy maja dwu-
    czlonowe nazwisko "urzedowo" po matce i ojcu wiec moje beda nosily
    oba nasze nazwiska

    Przyznam, ze jedynym argumentem do zmiany dla mnie byla chec
    posiadania wspolengo nazwiska z dziecmi smile u mnie problem rozwiazal
    sie naturalnie wink)))) "

    Przepraszam że o to pytam, ale możesz powiedzieć jaka jest Twoja religia? Bardzo
    mnie to ciekawi, bo sama szukam takiej (znaczy chcę przejść, tam gdzie niema
    dyskryminacji kobiet) pozdrawiam
    --
    "Jestem jak róża Niekochana więdnę Jestem jak dziecko Odepchnięta cierpię Lecz
    oczy mam suche a usta gorące Nie szukam bajki w życiu i walczę do końca
    Najostrzejsze słowa łatwo mnie nie zranią Mówisz kocham inną i odejdę za nią
    Choć oczy mam suche a usta gorące Wiem bajka skończona Zgasło moje słońce
    Wokoło graphite Zastyga skała Gdy koniec bajki Tak pragnę silną być A jestem
    słaba Wygrywa graphite Tak długo milczałam chcąc abyś usłyszał Jak serce moje
    śpiewa,Na horyzoncie wschodziło słońce A ty mówiłeś przebacz I oczy mam suche a
    usta gorące
    Tylko moje wiersze smutne Nie szukam bajki w życiu swoim
    Bajki są okrutne Wokoło graphite Zastyga skała Gdy koniec bajki

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.