Dodaj do ulubionych

Cywilny w grudniu, kościelny w kwietniu...

24.09.08, 14:43
No i zagmatwaliśmy trochę w swoim życiu. Zrezygnowaliśmy ze ślubu na święta,
jednak chcielibyśmy skorzystać z ich uroku i wziąć ślub cywilny, zaś wesele i
część kościelną zostawić sobie na wiosnę. JEDNAK moi przyszli teściowie
uważają, iż teraz, w kwestii formalnej takiej opcji nie ma (nasłuchali się od
"życzliwych" o konkordacie jako jedynej formie zwarcia związku małżeńskiego).
Ja jestem innego zdania, mój narzeczony jest zbity z tropu. Pytam więc Was:

cywilny w grudniu a kościelny w kwietniu. Czy takowa opcja jest możliwa?
Edytor zaawansowany
  • kaamilka 24.09.08, 14:48
    A i owszem, jest. Pytanie brzmi "tylko po co?". Ale to nie moje
    kredki wink
    --
    Nie ma litości dla bezmyślności
  • matylda08811 24.09.08, 15:01
    takie opcje są oczywiście możliwe ale będziecie mieli problem z
    kościelnym bo skoro jesteście katolikami to powinniście wziąć ślub
    konkordatowy a nie żyć w związku bez sakramentu małżeństwa. Co
    będzie ze spowiedziami przedmałżeńskimi? Pierwsze o co pytaja
    księża to czy narzeczeni mieszkają razem i o rozgrzeszeniu mowy być
    nie może. Oczywiście do ślubu dojdzie, spowiedź będzie możliwa tuż
    przed lub dzień przed ślubem ale po co te korowody, nerwy,
    wysłuchiwanie od księży w obu parafiach i ew. spowiedników nie
    prościej wziąć ślub konkordatowy i już. Decyzja należy oczywiście
    tylko i wyłącznie do Was.
  • bamisia 24.09.08, 15:25
    eee, bez przesady, nie strasz bo wcale nie jest tak zle.
    zreszta para planuje slub koscielny i co tu zmieni podpisany 4 miesiace wczesniej dokument... (wiem wiem to tak na chlopski rozum, a ksieza jednak troche inaczej te pary traktuja).
    w kazdym razie zadnych problemow nie ma; zamiast do dwoch spowiedzi, przystapicie do jednej (ze tak splyce)

    jak juz jestescie nastawieni na ten grudzien, to pewnie, rozdzielcie sobie te przyjemnosci na dwiesmile co 2 sluby to nie 1.

    ale ciekawe, o co chodzi Twoim tesciom. a mieliscie juz cos pozalatwiane w zwiazku z grudniowym weselem, jakies zadatki?
    --
    www.dwukropek.pl/2,74376,3100469,23533946,Poznan_Slub_i_wesele___Suknie_slubne,139-33.html
  • makbecik 25.09.08, 01:32
    jak już pisałam - zagmatwaliśmy ;P chcemy mieć wesele ale w grudniu jest to nie
    możliwe z racji finansowej (sala była już zaklepana ale jeszcze bez zadatku). W
    lutym będziemy mieli już maluszka więc chcemy zalegalizować nasz związek przed
    rozwiązaniem ale w żadem sposób nie tracić na urokliwości ślubu oraz dzieleniu
    się tym z naszymi rodzinami i znajomymi. Tak więc skoro jest to tylko możliwe -
    to będę się kłócić z każdym w sutannie jeśli będzie trzeba (chyba nie wiedzą co
    ich czeka ;P )
  • bystra_26 25.09.08, 09:28
    Jak dla mnie to takie niepotrzebne kombinowanie. Po co ten ślub jak
    będziesz w 7 miesiącu...? Masz jakąś gwarancję, że będziesz sie
    dobrze czuć? Moja koleżanka od 31 tygodnia do rozwiązania w 38
    leżała na patologii mimo że wcześniej wszystko było jak z książki!
    Po co więc ta impreaza - żeby dziecko było ślubne? Przecież samo
    sobie łatwo policzy, że się poczęło przed nocż poślubną. Trzeba było
    o tym myślec zawczasu i najpierw wziąć ślub, a potem myśleć o
    dzieciach... a nie teraz kombinować jak koń pod górkę.
    --
    <a może zacząć na tym zarabiać?>
  • matylda08811 25.09.08, 09:54
    To wyjaśnia wszystko, oczywiście że cywilny w grudniu (nie można
    wcześniej?)
  • horpyna4 25.09.08, 14:15
    To możecie urządzić uroczystość "dwa w jednym", czyli ślub połączony
    z chrztem dziecka. Serio, wcale nie nabijam się. Widziałam niedawno
    coś takiego. Nikt nie kręcił nosem na białą suknię i welon, a ksiądz
    był bardzo serdeczny dla młodych i coś tam entuzjastycznie mówił o
    ich miłości.
  • a_weasley 01.10.08, 20:06
    matylda08811 napisała:

    > będziecie mieli problem z kościelnym bo skoro
    > jesteście katolikami to powinniście wziąć ślub
    > konkordatowy a nie żyć w związku bez sakramentu
    > małżeństwa.

    Ciekawe... braliśmy cywilny w maju, a kościelny we wrześniu, większość
    formalności kościelnych załatwialiśmy jako małżeństwo cywilne i nikt nam słowa
    nie powiedział.
    Inne zaprzyjaźnione małżeństwo miało jeszcze większą przerwę, prawie 9 miesięcy.
    Wzięli cywilny, żeby uzyskać zdolność kredytową i po kościelnym od razu
    zamieszkać na swoim. Też księży to nie obchodziło.
  • szampanna 24.09.08, 15:08
    oczywiście, można. W czasach, kiedy wchodził dopiero ślub
    konkordatowy, pamiętam, że ludzie mieli inne obawy - czy jak wezmą
    konkordatowy, to dadzą radę się rozwieść wink (no nie narzeczeni,
    tylko rodzice, ale też miło) No i brali 2 śluby oddzielnie, żeby
    sytuacji prawnej nie zagmatwać na przyszłość wink
  • kamelia04.08.2007 24.09.08, 15:50
    w obrzadku rzym-kat, jako jedynego, który wywołuje skutki prawne.
    Nadal formą podstawową zawierania zwiazku małzenskiego jest slub
    cywilny (art. 1 § 1. kodeksu rodzinnego).

    Rozwiazanie: najpierw slub cywilny, potem koscielny jest jak
    najbardziej mozliwe. Na odwrót raczej nie.

    Mnie by, na twoim miejscu, sie nie chciało jednak w kwietniu
    poslubiac drugi raz własnego męża, skoro poslubiłam go raz i tak jak
    trzeba w grudniu.
  • trusia29 24.09.08, 22:04
    Kamelia - małe sprostowanko - na odwrót także jest mozliwe, gdyz nie
    każdy slub kościelny jest konkordatowym i wywołuje skutki w sferze
    prawa cywilnego. Wszystko zalezy od woli małżonków.
  • kaamilka 24.09.08, 22:17
    Żaden ksiądz nie da Ci ślubu jeśli on nie ma być konkordatowy, a nie masz
    zawartego wcześniej cywilnego.
    --
    Nie ma litości dla bezmyślności
  • moniczka1198 25.09.08, 17:59
    No nie do końca....
    Moja siostra 15 lat temu brała ślub kościelny a niecałe 2 lata temu cywilny.
    Ale to oczywiście było że tak powiem "po znajomości" smile
    --
    18 kwiecień 2009 r.
  • angazetka 25.09.08, 18:06
    15 lat temu nie było jeszcze slubów konkordatowych, to raz. A dwa,
    że małżeństwo zawarte tylko przed ołtarzem z punktu widzenia prawa
    nic nie znaczy i tu "znajomości" nie mają nic do rzeczy.
  • moniczka1198 25.09.08, 19:46
    dlatego ja mówię o ślubie kościelnym jako osobno a cywilny osobno. Jasne że
    przez cały czas siostra dla państwa była panną, ale o to właśnie chodziło żeby
    tak było. Tak naprawdę to ksiądz dał im ten ślub wtedy ale z zastrzeżeniem że
    jak najszybciej się tylko da, wezmą ślub cywilny. A że w życiu jest różnie i
    trwało to ponad 10 lat to już inna inszość.
    --
    18 kwiecień 2009 r.
  • jayin 28.09.08, 19:58
    dokładnie tak.
    cywilny bez koscielnego - można.
    sam kościelny, bez skutków prawnych - nie ma takiej legalnej opcji.

    --
    Forum M.
    Szanty.Art.Pl
    Szczecin
  • kamelia04.08.2007 25.09.08, 09:38
    nie ma tak na szczeście,
    ksiądz ci udzieli slubu kanonicznego, jesli wczesniej został zawarty
    z tym samym osobnikiem slub cywilny, albo jesli ten slub kanoniczny
    jest jednoczesnie slubem wywołujacym skutki prawne (konkordatowy).



    trusia29 napisała:

    > na odwrót także jest mozliwe, gdyz nie
    > każdy slub kościelny jest konkordatowym i wywołuje skutki w sferze
    > prawa cywilnego.

    nie każdy slub koscielny wywołuje skutki prawne, bo przychodza do
    koscioła pary bedace małżenstwem, po to żeby zawrzec sam slub
    kościelny. Nie mniej jednak nie udzieli ksiadz slubu koscielnego
    ludziom, którzy nie maja slubu cywilnego.
  • kasiakasia111 27.09.08, 16:05
    Już o tym gdzieś było, Kamelia ma rację
  • quasimodo82 01.10.08, 16:01
    No cóż. Moja koleżanka 2 lata temu brała ślub kościelny (ale nie w kościele
    katolickim, tylko w protestanckim). Cywilny dopiero jakieś pół roku później, bo
    narzeczony-mąż miał problemy z zameldowaniem / odnowieniem dowodu. A że są
    bardzo wierzący, zależało im, żeby nie musieć czekać.
    Moim zdaniem księdzu nie powinno być nic do tego, czy jest ślub cywilny, czy
    nie, ponieważ obowiązuje rozdzielność kościoła i państwa. Ale potrafię sobie
    wyobrazić, że wielu księży myśli inaczej.
  • a_weasley 01.10.08, 20:02
    trusia29 napisała:

    > nie każdy slub kościelny jest konkordatowym
    > i wywołuje skutki w sferze prawa cywilnego.

    Do tego miejsca prawda.

    > Wszystko zalezy od woli małżonków.

    A to już nie takie proste. Generalnie ksiądz nie ma prawa dać ślubu osobom nie
    mającym ślubu cywilnego. Są od tego wyjątki - małżeństwo zawierane tajnie, za
    zgodą biskupa, albo niebezpieczeństwo śmierci - ale to są bardzo szczególne
    sytuacje.
  • 2spanielki 25.09.08, 19:08
    oj tam, ale wy zagmatwaliscie....
    MAKBECIK sluchaj, w tym roku ja i moj "wpół mążwink" bralismy slub
    cywilny w lutym, a w przyszlym roku w czerwcu bierzemy slub
    koscielny, możliwe?
    Możliwe.
    Poza tym nie straszcie tymi księżami, bo to też ludzie, my
    powiedzieliśmy prosto z mostu bez dygotania zębami : "slub w
    przyszlym roku bo sali nie ma" - dodam ze to bylo na naszej
    wspolnej pierwszej koledzie w tamtym roku w naszym domku (jeszcze
    cywilnego nawet nie bylo) i co? - i nic
    takze ksieza to tez ludzie a poza tym niech sobie pogada i tak nic
    nie zmieni
    moi rodzice tez byli na weto - przyzwyczaili sie
    pozdrawiam i uszy do gory, wszystko da sie w tej kwestii zalatwic
    tak jak chcesz, normalnie, na spokojnie
  • 2spanielki 25.09.08, 19:19
    a nie sluchaj sie tych co gadaja po co dwa razy?
    tak naprawde slub cywilny bedzie milym i uroczystym dniem ale na
    slub koscielny sie wyczekuje z biciem serca ;o
    w twoim przypadku kiedy jestes w ciazy to napewno bedzie wam sluzylo
    bo nikt nie napisal i nie pomartwil sie o dziecko, kiedy sie urodzi
    a wy bedziecie mieli slub cywilny to bedzie wszystko normalne -
    dziecko twoje i twojego meza prawda? - tak
    natomiast gdy nie bedziecie spokrewnieni jako maz i zona i urodzi
    sie dziecko to "odpukac w niemalowane" moga sie pojawic problemy
    ja wiem ze to z innej beczki ale rozpisywac sie nie chce na takie
    prawne przepisy, podam ci taki przyklad z zycia wziety:
    dziewczyna byla w ciazy z chlopakiem X, on ja zostawil i pojawil sie
    pan Y, pobrali sie... czyje jest dziecko? Pana Y, czemu? bo byl
    mezem tej dziewczyny kiedy maluch sie urodzil a pan X nie staral sie
    zeby przed narodzinami dziecka byc ojcem malucha prawnie i teraz sa
    problemy
    to tylko glupi przyklad niedotyczacy Was ale chcialam ci pokazac ze
    wasze dziecko i wasze malzenstwo jest wazne kiedy wasz maluszek sie
    juz pojawi na swiecie
  • makbecik 25.09.08, 23:05
    hihi... no namieszaliście w głowach nawet mi wink
    Ślub ma się odbyć - to jest warunek teściów (jak się uda to nawet w październiku/listopadzie). Chodzi głównie o zalegalizowanie związku, który i tak miał być zalegalizowany. Szanuję moich teściów i szanuję ich zdanie dlatego też nie buntuję się na ich "widzimisię" (coś w stylu "bo sąsiedzi będą gadać") ale fakt faktem z moim lubym idziemy na tą specyficzną ugodę nie z racji ich stanowczości tylko z racji właśnie prawnej sytuacji dziecka. Bo po co mamy się tłuc po wszelkich urzędach by zarejestrować mnie jako matkę dziecka łącznie z dzidzią a do tego sterta papierzysk w sprawie "potencjalnego" taty?
    No i jak ktoś wyżej napisał - cywilny będzie taką formą typowo osobistą, w gronie rodziców. Wyszalejemy się i uczcimy jak być powinno później (a i dzidzia może taką miliodrobinkę skorzysta wink )

    co do sposobu 2 w 1... biorąc pod uwagę fakt iż wyemigrowałam prawie 400 km od domu i rodziny to jest to wręcz wspaniały pomysł na oszczędne zgromadzenie moich najbliższych na jakby nie patrzeć 2 ważnych uroczystościach wink

    wielkie dzięki. Jutro nawiedzę aparat administracyjny w USC i podręczę ich w kwestiach typowo formalnych smile
  • bystra_26 26.09.08, 12:19
    Chyba wcale wzięcie tego ślubu cywilnego nie rozwiąże wam problemów.
    Każdy urzędnik, a także ustawodawca, ma pojęcie, że ciąża trwa nie 2
    miesiące, ale jakies 9, więc nie ma bata, żeby 2-miesięczny mąż był
    domniemanym ojcem właśnie narodzonego dziecka. Na 90% i tak
    będziecie musieli dopełnić jakiejś papierologii.

    Co do kościelnego - zastanówcie się, czy ma sens w Waszej sytuacji,
    skoro jedno z 10 przykazań niewiele was obchodzi/obchodziło. W sumie
    nie chodzi o Was, ale o to, czy będziecie w stanie wychować dziecko
    na niepapierowego katolika własnym przykładem... Nad chrztem tez się
    głeboko zastanówcie - bo on nakłada na Was pewne obowiązki i na
    przyszłe dziecko też, a nie jest tylko imprezą rodzinną. Bo dużą
    niekonsekwencją będzie, jak za kilka lat będziesz mieć dylemat, czy
    posłać dziecko do Komunii w Kościele, z którego podstawowymi naukami
    się nie zgadzasz, a teraz ochrzcisz je bez zastanowienia i wzięcia
    odpowiedzialności za jego wychowanie w wierze.
    --
    <a może zacząć na tym zarabiać?>
  • kasiulkkaa 26.09.08, 12:56
    Z drugim akapitem się zgadzam, ale w pierwszym bredzisz jak potłuczona.
  • bakali 26.09.08, 13:41
    Makbecik, ty się jeszcze nad tym wszystkim zastanów. Ja na Twoim miejscu nie
    upierałabym się na ślub kościelny, szczególnie dwa miesiące po porodzie, bo już
    teraz Ci mowie, że nie dasz rady. Wesele z dwumiesięcznym niemowlakiem, Panna
    Młoda świeżo po porodzie? Według mnie to nie jest dobry pomysł. Po pierwsze, dwa
    miesiące po ciąży i porodzie na pewno nie będziesz wyglądać i czuć się kwitnąco,
    więc ominie Cię w jakiś sposób pełna radość z ważnej chwili. Po drugie:
    dwumiesięcznego dziecka nie można zostawić na dłużej, trzeba tulić, karmić (w
    sukni ślubnej?), być ciągle obok. Być może trafi Ci się wyjątkowo anielskie
    dziecko, które tego nie wymaga, ale wątpię. Po trzecie: po co tak na siłe?
    Rozumiem, że chcecie zalegalizować związek, być małżeństwem, jeszcze przed
    urodzinami dziecka. Weźcie więc ślub cywilny, rozwiąże wszytskie sprawy prawne.
    Po nim też mozna zrobić przyjecie, mniej niż wesele uciążliwe dla Panny Młodej
    w bardzo zaawansownaje ciąży.
    Ślub kościelny, jeśli juz się na niego zdecydujecie, wezcie kiedy dzidzius
    trochę podrośnie, może połączcie go z chrztem. Choć naprawdę zastanówcie się nad
    tym kościelnym. Bo branie ślubu, żeby ludzie nie gadali, dla mnie jest bez sensu.
    Powodzenia.
  • 2spanielki 27.09.08, 09:07
    a mi sie bystra_26 wydaje ze piszesz od rzeczy i w pierwszym i w
    drugim akapicie...
    co do pierwszego urzedowo jest wazne tylko kiedy dziecko sie urodzi,
    jesli jest naewt maz 2-dniowy i po tych 2 dniach od slubu cywilnego
    urodzi sie male to jest tez ojcem, bo jest mezem jego matki w dniu
    narodzin!!!
    co do drugiego: o jakim przykazaniu piszesz? czekaj... "nie
    cudzoloz"?
    ...znaczy sie dziewczyna ktora jest w ciazy a nie ma meza jest
    nieposluszna czy cos i zla i nie nadaje sie do kosciola...? tak
    myslisz? o to chodzi? bo piszesz tak odwracajac kota ogonem.
    Powiem co ja mysle, Ci ktorzy sie wymadrzaja w taki sposob na temat
    religii, malo wiedza, skad wiesz czy ona wychowa dziecko na
    niedobrego katolika? skad wiesz ze dla nich to tylko impreza
    rodzinna? naprawde rob za wrozke, bawisz sie w kata religijnego "ten
    do kosciola moze wejsc, ten nie" przeczytaj sobie " powrot syna
    marnotrawnego" nie kazdy musi byc tak swiety jak ty...
    pozdrawiam, Ciebie tez
    bo nie chce Ci dopi...przyc tylko spowodowac zebys sie zastanowila
    nad tym co piszesz, bo religia to jest kazdego bardzo prywatna
    sprawa, i nie nalezy tak oceniac
  • kasiakasia111 27.09.08, 16:23
    "...znaczy sie dziewczyna ktora jest w ciazy a nie ma meza jest
    > nieposluszna czy cos i zla i nie nadaje sie do kosciola...? "

    - nie, to znaczy, że zgrzeszyła przeciw drugiemu przykazaniu i póki naprawdę
    nie żałuje, nie może przystępować do sakramentów. Czy się nadaje do Kościoła?
    Sama powinna sobie na to odpowiedzieć, może nadaje sie o wiele bardziej niż my,
    a może nie. Niech jednak sama powie: nadaję się i chcę, nie nadaję i się i
    olewam sprawę.

    "skad wiesz czy ona wychowa dziecko na
    > niedobrego katolika? "

    - zalezy jak rozumiesz słowo "dobrego" - takiego, który chce iść za Bogiem i
    Jego przykazaniami? Pewnie na takiego go nie wychowa, bo sama się nie stara.

    "skad wiesz ze dla nich to tylko impreza
    > rodzinna? "

    - oczywiście, że dla nich to nie tylko impreza rodzinna, to ważny moment, w
    których przeżyją duchowo, jakoś wewnętrznie połączenie ich w związku małżenskim.
    Tylko ze nie chodzi o jakies tam przezycie duchowe, tylko o staniecie przed
    zywym Chrystusem.

    Chce tylko zaznaczyc, ze poniewaz jestesmy na forum o slubach, to ciagle
    wychodzi temat wspolzycia przed slubem, ale mi (i podejrzewam ze innym tez)
    chodzi o niebranie slubu nie tylko przez osoby, ktore łamia szóste przykazanie,
    ale osoby, ktore zlewają przykazania w ogóle, nie zyją Bogiem, nie staraja sie
    wejsc z Nim w relacje. Niie mamy fioła tylko na punkcie seksu przed slubem,
    tylko na temat brania slubu bez szanowania Dziesięciu Przykazańwink I podejrzewam
    ze nikt z nas nie uwaza tych, ktorzy nie biora koscielnego za jakichs gorszych,
    wrecz przeciwnie: na najwiekszy szacunek zasluguja osoby, ktore zyja zgodnie ze
    swoim sumieniem.
  • 2spanielki 27.09.08, 18:10
    staram sie zrozumiec kasiakasia111 ale jest mi naparawde trudno, nie
    lubie obwijania gadki w bawelne
    niby wszystko ok, ale wszystko negujesz
    religia jest wazna, Bóg jest wazny
    "Pewnie na takiego go nie wychowa, bo sama się nie stara." - skad Ty
    o tym wiesz? bo ja niezuwazylam slow "nie wierze w Boga", "nie zyje
    z Nim w zgodzie"
    Jejku, dzieki Tobie zrozumialam, ze wszyscy w Boga wierzymy ale
    kazdy inaczej,
    bo sorry, ale dobry katolik to dla mnie nie ten co biega co dzien do
    kosciola, modli sie wieczorami, a w towarzystwie kumpli przeklina
    pije i spedza kazdy weekend z innym partnerem... zreszta tak
    naprawde to ja nie potrafie okreslic jaki powinien byc dobry
    katolik, bo jestesmy tylko ludzmi, i mozemy sie starac,
    nie masz prawa oceniac makbetki ze wychowa zle syna z religia!
    spojrz na siebie, wydajac takie wyroki uwazasz sie pewnie za swietna
    katoliczke, jestes krzyzakiem wydajacym wyroki ktory sie chowa za
    krzyzem
    ja nie chodze co dzien, nawet nie co tydzien do kosciola, nie uwazam
    sie za swietna katoliczke, tylko za katoliczke, i nigdy nie
    odwazylam sie oceniac kto wychowuje dziecko na dobrego lub zlego
    katolika, ani kto jest jakim katolikem
  • k.l2 27.09.08, 19:47
    Aż się wypowiem..

    Uważasz się za katoliczkę.. A na jakiej podstawie, skoro nie przestrzegasz
    przykazań kościelnych? (piszę na podstawie Twoich słów "nie chodzę co tydzień do
    kościoła" w kontekscie przykazania "w niedzielę i święta we Mszy św. nabożnie
    uczestniczyć).

    Nie chodzi mi o to,żeby "wyganiać" ludzi z koscioła.. Każdy ma prawo przyjść.
    Ale bądź uczciwa wobec siebie.. Jeśli jesteś katoliczką to staraj się
    przestrzegać przykazań.

    PS. Ja nie jestem święta.. I nawet trudno mi być naprawdę katoliczką. Ale się
    staram żyć zgodnie z tym co mówi Kościół..
  • kasiakasia111 28.09.08, 21:08
    > lubie obwijania gadki w bawelne
    > niby wszystko ok, ale wszystko negujesz
    > religia jest wazna, Bóg jest wazny

    -> ja tez sie staram zroozumieć, ale kompletnie nie wiem o co chodzi...

    ja niezuwazylam slow "nie wierze w Boga", "nie zyje
    > z Nim w zgodzie"

    -> żyjąc w stanie grzechu śmiertelnego, nie jesteśmy w stanie żyć z Bogiem w
    zgodzie, bo grzech cięzki jest odłaczeniem się od Niego

    > Jejku, dzieki Tobie zrozumialam, ze wszyscy w Boga wierzymy ale
    > kazdy inaczej,

    -> co...:/?

    > bo sorry, ale dobry katolik to dla mnie nie ten co biega co dzien do
    > kosciola, modli sie wieczorami, a w towarzystwie kumpli przeklina
    > pije i spedza kazdy weekend z innym partnerem...

    -> nie, to ten co biega do kościoła i nie spędza każdego weekendu z innym
    partnerem; ej, nie czaję o co Ci biega...uncertain

    zreszta tak
    > naprawde to ja nie potrafie okreslic jaki powinien byc dobry
    > katolik,

    -> to poczytaj Katechizm

    > nie masz prawa oceniac makbetki ze wychowa zle syna z religia!
    > spojrz na siebie, wydajac takie wyroki uwazasz sie pewnie za swietna
    > katoliczke, jestes krzyzakiem wydajacym wyroki ktory sie chowa za
    > krzyzem

    -> Ty za to masz prawo mnie oceniać, choć o mnie nie masz pojęcia; ja nie
    oceniam osoby, tylko fakt życia w grzechu ciężkim;

  • makbecik 27.09.08, 20:07
    1. nie chodzi o to czy mąż 2 czy 9 miesięczny a o to, że jeśli urodzę pod swoim
    panieńskim nazwiskiem, to ojciec dziecka pomimo mojego oświadczenia będzie
    ciągany po urz\ędach ze stertą papierków. Jeśli będę już po ślubie - razem
    zgłaszamy narodziny do urzędu i razem wypisujemy takie same dokumenty. Po prostu
    mniejsza biurokracja. Nie wydaje mi się by urzędnicy z taką wielką chęcią pchali
    się do mojego łóżka wink

    2. jest w tym nieco prawdy ale gdyby do tego odnosić się w pełni to spora liczba
    małżeństw kościelnych jest sformalizowana przez wielki błąd i pomyłkę.

    jeśli jeszcze mowa o 10 przykazaniach... litości... wielu z was zabija
    codziennie a jakoś się nie przejmuje tym faktem wink

    Żeby nie było - kościelny nie jest dla sąsiadów żeby nie gadali tylko dla nas i
    naszego pragnienia sformalizowania naszego związku przed Bogiem.
  • k.l2 27.09.08, 20:18
    Makbecik.. nie rozumiem o czym myślisz pisząc o zabijaniu..? Wyjaśnisz?

    A poza tym, skoro jesteś wierząca, to cieszę się ,że weźmiesz ślub kościelny smile
    Lepiej późno niż wcale wink
  • miska_malcova 27.09.08, 23:59
    makbecik napisała:


    > jeśli jeszcze mowa o 10 przykazaniach... litości... wielu z was zabija
    > codziennie a jakoś się nie przejmuje tym faktem wink

    zaintrygowałaś mnie... Co miałaś na mysli?
  • 2spanielki 28.09.08, 19:48
    chcialabym zajrzec w wasze zycie i zobaczyc czy jestescie co chwile
    na nabozenstwie w kosciele, czy cos z niego wynosicie dla siebie,
    czy jestescie rzeczywiscie tacy wzorowi...
    sory nie napisalam tego slowa a za slowka glownie lapiecie "ja tez
    staram sie byc katoliczka" ok?, makbetka z tym zabijaniem to tez
    pewnie metafora, ale wy musicie sie kazdego blednie wyjasnionego
    slowka uczepic,
    niewiem czy masz prawo mi pisac ze nie zyje zgodnie z kosciolem,
    sumieniem,
    są takie pewne mądre słowa które kiedys ktos powiedzial i ktore
    powinnas sobie przyswoic:
    JESLI CHCESZ NAPRAWIAC SWIAT I WSZYSTKICH LUDZI, TO ZACZNIJ OD SIEBIE
    w pismie Swietym tez masz przypowiesci dotyczace tych slow,
    nie rzucaj kamieniami, spojrz w lustro
    ja widze siebie, staram sie byc lepsza, w religii tez, zdarza mi sie
    nie pojsc w niedziele i swieta do kosciola, szkoda tylko ze nie
    spytasz sie o powody...
    zazdroszcze ze ty zawsze jestes w Kosciele i nigdy mszy sw nie
    opuscilas... ;/

  • makbecik 28.09.08, 22:42
    2spanielki napisała:

    > makbetka z tym zabijaniem to tez
    > pewnie metafora, ale wy musicie sie kazdego blednie wyjasnionego
    > slowka uczepic,
    >
    >

    poniekąd tak... chodzi mi przykazanie "nie zabijaj". Nigdzie nie jest napisane
    "nie zabijaj człowieka", a jednak ludzie codziennie jedzą szynki, kurczaka itp.
    Zwierze jest istotą żywą tak jak człowiek. W kwestii biologicznej nie jesteśmy
    jakimś nadnaturalnym tworem tylko ssakiem tak jak świnia czy krowa. Kwestia
    rozbudowanego mózgu, kończyn i możliwości kontaktu poprzez mowę nie upoważnia
    nas do bycia lepszymi (choć wielu z ludzi za takich się uważa). Jest to tylko i
    wyłącznie wynik ewolucji. Kwestia duchowa także nie czyni nas lepszymi.
    "Wymyśliliśmy" sobie Boga, przykazy, nakazy i rzesze schematów więc się do nich
    stosujmy. Bóg po to stworzył zwierzęta by je kochać - stworzył też przykazania
    by je stosować. Dlaczego kwestia "nie zabijaj" ma tyczyć się tylko zabijania
    człowieka?. Spożywając mięso przyczyniacie się więc do śmierci zwierząt.
    Łamiecie Boskie przykazania, zabijacie. Zakatowanie psa przeżywacie ogromnie
    potępiając oprawcę. Nikt nie pomyśli, że krowa, zanim zostanie szynką ma
    rozcinany żywcem brzuch i podwieszona za nogi na haku wykrwawia się na śmierć,
    że świnia od małego stoi w klatce bez możliwości swobodnego ruchu, zanikają jej
    mięśnie, ktre są "pompowane" anybiotykami, że kura zostaje pozbawiona skrzydeł i
    dziobu po to, by nie poranić swoich współtowarzyszek napchanych w klatce niczym
    żydzi pakowani do wagonów rosyjskich (chętnym mogę powysyłać reportaże na płycie
    cd). Debatuje się tylko o tym, czy oby produkt finalny jest dobrze przypieczony
    i doprawiony. Żyjecie bardziej grzesznie niż wam się zdaje ale przejmujecie się
    tym czy ktoś - jak Bóg przykazał - chodzi do kościoła i daje na tacę.
    Wstydzilibyście się ;P

    Niby to nie to samo ale czy napewno? wink

    Poniekąd "neguje się" moje zachowanie negując tym samym takie samo bądź podobne
    zachowanie milionów par w Polsce, które uważają się za katolików choć księdza
    widzą tylko na Wielkanoc i na pasterce. Nie ukrywam, że ja również... ale jest
    to moja świadoma decyzja choćby z racji propagowania opinii, że dla mojego
    kontaktu z Bogiem nie potrzebuję pośredników, którzy nie do końca potrafią
    pełnić swoją rolę. Umiem się modlić, umiem korzystać z Pisma Świętego, umiem i
    rozmawiam z Bogiem kiedy tego potrzebuję, świątynia zawsze jest otwarta - nie
    tylko w niedzielę - kiedy poczuję potrzebę, wiem jaka jest do niej droga. Nie
    widzę w tym wszystkim miejsca dla księży, którzy wg mnie w dzisiejszych czasach
    z funkcji duchowej uczynili zawód jak wiele innych. Wielokrotnie żyją w
    większych luksusach niż ich wierni i za przeproszeniem odwracają się do nich
    dupą w potrzebie. Jest to tylko i wyłącznie moja opinia, nie mam zamiaru
    narzucać jej nikomu, zwłaszcza dziecku, dla którego przez pierwsze lata będę
    autorytetem. Chcę by moje dziecko doszło do własnych wniosków, chcę by było
    ochrzczone, by miało komunię świętą, chodziło na religię i do kościoła. Jeśli
    kiedyś dojdzie do podobnych wniosków co ja - będę to szanowała. Jeśli uzna, że
    kościół jest dla niego potrzebny do osobistego rozwoju duchowego - uszanuję to i
    będę dumna z niego, jako człowieka, który jednak widzi coś, czego ja nie mogę
    się dopatrzeć. Jeśli chodzi o kwestię katolicyzmu, wiele osób w Polsce patrzy na
    to przez pryzmat stereotypu, jakiś kanonów nałożonych przez media, sąsiadów,
    rodzinę... kwestia wiary jest wyłącznie indywidualną sprawą każdego człowieka i
    to przede wszystkim w sobie winno się ją kształtować i pielęgnować. Świątynia i
    duchowni są po to by nas w tym wspierać. Nawet sam Jezus, głosząc swe mądrości,
    nie głosił ich w świątyniach, przy duchownych (no kilka razy mu się zdarzyło wink
    ) ale m.in. na plaży czy (w przypadku ostatniej wieczerzy) w prywatnej izbie.
    Poleciłabym wam coś, co kościół uznaje za herezje jednak wielu z was uzna to
    pewnie za objaw nawiedzenia tudzież kategorii grzechu ciężkiego. Do pewnych
    rzeczy należy podejść z dystansem. Jak już mówiłam - kwestia wiary jest naszą
    indywidualną sprawą - każdy z nas pewne rzeczy spostrzega i rozumie inaczej.
    Jeden jest otwarty na szerzenie swojej wiedzy i porównywanie "frontów" - inny
    zaś nie. Ja to oczywiście szanuję smile


    Przepraszam, za mój wywód poniekąd nie na temat (główny) ale czasami drażnią
    mnie osądy innych opiniujących bezpodstawnie moją duchowość. Twierdziłabym
    nawet, iż w tej kwestii jestem bardziej oczytana (teologicznie) niż część z was.
    Oczywiście przepraszam, jeśli kogoś uraziłam (nie chciałam) ale winniście
    zrozumieć, że nie każdy człowiek jest zwykłym, szarym obywatelem egzystującym w
    codziennym społeczeństwie i ma prawo do swojej woli - waszym jedynym wyjściem
    jest tylko i wyłącznie to uszanować. Cała reszta osądów, twierdzeń itp jest
    naruszeniem jego prywatności i najzwyklejszym w świecie objawem że tak powiem
    nietolerancji wink (swoją drogą rozumiem iż to jest forum czyli panuje swawolka wink )



    Jeszcze jedno... opiniujecie 10 przykazań... a gdzie u was miejsce na
    NAJWAŻNIEJSZE przykazanie Boże, na 2 przykazania miłości, hę? wink

    Życzę Wam rozsądku, miłości i przede wszystkim pokory wink
    pozdrawiam smile
  • twoj_aniol_stroz 28.09.08, 23:20
    W kwestii przykazania Nie zabijaj. Bóg to przykazanie, jak również
    pozostałą resztę przekazał człowiekowi do zastosowania dla człowieka
    i w stosunku do człowieka. Dowodem na to jest choćby zesłanie
    Izraelitom na pustynie przepiórek. Jak myślisz po co je dostali?
    Żeby tulić do łona? Nie, po to, żeby służyły za pożywienie
    Izraelitom. To co zaprezentowałaś jest sztucznym dorabianiem teorii
    do własnych pomysłów na życie, a streścić to można jednym zdaniem:
    No może i nie jestem dobrą katoliczką, ale inni też nie są, więc po
    co się starać.
    Kwestia księży i życia we wspólnocie jaką jest Kościół. Bardzo
    wygodne jest mówienie, że nie potrzebuję do wiary ani kościoła, ani
    księdza. Tylko jedna uwaga. W Piśmie Św jest wyraźnie powiedziane,
    że wiara bez uczynków jest martwa. Jezus świątynię nazwał wyraźnie
    Domem Ojca, wyraźnie także pokazał ważność wspólnoty ludzi modlących
    się - gdzie dwóch albo trzech modli się w imię moje, tam ja jestem
    pośród nich. A wady księży? To są ludzie, tacy jak Ty, ja i reszta i
    tak samo jesteśmy grzeszni wszyscy. Najłatwiej jest pokazywać palcem
    na księdza i mówić o nim, że odwraca się od ludzi. Dużo trudniej
    byłoby pójśc i powiedzieć mu to wszystko osobiście i jeszcze
    dodatkowo zrobić to z miłością i skutecznie. Poza tym, my sami
    jesteśmy tak samo zobowiązani do miłości wobec drugiego człowieka
    jak księża, nas przykazanie miłości także dotyczy i to nie tylko
    względem najbliższych, czy przyjaciół, ale przede wszystkim względem
    ludzi w potrzebie, ubogich (zarówno materialnie, jak i duchowo),
    pokrzywdzonych, nieszczęśliwych...
    Kwestia wychowania dziecka w wierze katolickiej. Sama przyznajesz,
    że bywasz w kościele na Pasterce i w Wielkanoc. Wychowanie w wierze
    nie polega tylko na czytaniu Pisma Św, ale właśnie także na wspólnym
    uczestniczeniu we Mszy Św, w Sakramentach, w modlitwie. To mama
    pierwsza składa dziecku rączki do modlitwy, to mama jest przykładem
    i to ona pokazuje swoim zachowaniem jak należy postępować.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma
    ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • k.l2 29.09.08, 00:15
    Ja nie zamierzam Cię naprawiam, z sobą mam dość roboty..
    Ale skoro jest to forum, to się wypowiem, może dam Ci do myślenia. Tylko
    stwierdzam fakt istnienia przykazania kościelnego dotyczącego obecności na
    niedzielnych Mszach obowiązującego tych, którzy uważają się za katolików.
    Ale do do przemyślenia dla Ciebie, a nie moja ocena. Nie zakładam, że jesteś ode
    mnie gorszym człowiekiem w ogóle. Ale moim zdaniem w tym punkcie popełniasz
    błąd, dlatego się wypowiadam. (oczywiście- nie wiem jakie masz powody, bo Cię
    nie znam, być może są one usprawiedliwieniem- ale to kwestia Twojego sumienia)
    Oczywiście, są bardzo mądre słowa o rzucaniu kamieniem, ale litości- czy mój
    komentarz na forum Cię kamieniuje? Bo są też pewne słowa o upominaniu bliźniego,
    który błądzi.. I nie jest powiedziane, że upominać ma bezgrzeszny! (bo takich
    nie ma).
    I nie masz mi czego zazdrościć- do pewnego wieku nie chodziłam regularnie do
    kościoła. Na szczęście w pewnym momencie zrozumiałam jak jest to ważne. Teraz
    się uczę z tego korzystać, choć długa droga przede mną.

    twoj_aniol_stroz -zgadzam się w 100 procentach!
  • 2spanielki 30.09.08, 11:55
    wszystkim nam chodzi tak naprawde o to samo, tylko sie troszke
    czepiamy siebie nawzajem, jasne jest ze powinnismy jako wierzacy
    chodzic do kosciola - przyznaje wam racje, naprawde, jednak sa
    sytuacje kiedy nie idziemy na to nabozenstwo koscielne, i mi chodzi
    tylko o to ze kazdy pewnie ma takie sytuacje, i nie nalezy nikomu
    przez to ublizac podwazajac juz jego wiare w Boga,
    swiat jest taki a nie inny, nie zrezygnuje z pracy i nie znajde sie
    pod mostem bez mieszkania dlatego ze musze isc do kosciola na msze,
    jak ktos mieszka z rodzicami ktorzy go utrzymuja albo ma mase czasu
    wolnego to ok, ja bym chodzila na kazde nabozenstwo w kosciele,
    niestety rzeczywistosc jest inna, i nawet jesli makbetka nie pojdzie
    do kosciola bo jest w ciazy (-w ogole wielkie GRATULACJE bo nie
    pogratulowalam Ci nawet) i zle sie czuje - to sory ale ma do tego
    prawo i nikt nie ma prawa podwazac jej wiary,
    mi chodzi tylko o to - zebyscie zaczeli myslec o sobie jak byc
    lepszym katolikem, a nie pisac komus czy w ogole nim jest - bo jej
    nie znacie nawet!!!,
    choc to co piszecie ma oczywiscie sens - i sie zgadzam, ale temat
    wiary to intymna wrecz sprawa, ja sie zboire na odwage i zgodze z
    makbetka, ze moja wiara w Boga nie za bardzo ptrzebuje posrednikow,
    chodze do Kosciola zeby jednoczyc sie z ludzmi, ksiezy szanuje,
    aczkolwiek nie uwazam ich za jakichs nadludzi, tylko za osobe ktora
    przekazuje slowa pisma sw
    pozdrawiam, nie negujcie mnie, to jest tylko moje zdanie - nie
    musicie nic sobie z moich wywyodow robic ani niczego z nich nie
    wyciagac, to tylko moja opinia, nie piszcie ze zle mysle itd. bo
    kazdy ma swoje zdanie w tej i innych sprawach... swiat musi byc
    zroznicowany wink
  • bystra_26 30.09.08, 13:00
    2spanielki napisała:

    > swiat jest taki a nie inny, nie zrezygnuje z pracy i nie znajde
    sie
    > pod mostem bez mieszkania dlatego ze musze isc do kosciola na msze,
    > jak ktos mieszka z rodzicami ktorzy go utrzymuja albo ma mase
    czasu
    > wolnego to ok, ja bym chodzila na kazde nabozenstwo w kosciele,

    Nie popadajmy w skrajności.
    Jako katolika obowiązuje Cię tylko 1 Msza w tygodniu.
    45-60 minut dla wypełnienia obowiązku w tygodniu to nie jest jakiś
    luksus, to jest podstawa. A jeśli ktoś prowadzi takie życie, że nie
    daje rady pójść na tą Mszę w niedzielę (jak nie da rady, to
    wieczorna Msza sobotnia zastępuje niedzielną!), to jeśli uważa się
    za katolika, zmieni swoje życie, nawet kosztem tego, że zmieni pracę
    na inną, która z tym minimum zycia religijnego katolika nie będzie
    kolidować. U wierzącego wiara ma wpływ na codzienne życie.


    > niestety rzeczywistosc jest inna, i nawet jesli makbetka nie
    pojdzie
    > do kosciola bo jest w ciazy (-w ogole wielkie GRATULACJE bo nie
    > pogratulowalam Ci nawet) i zle sie czuje - to sory ale ma do tego
    > prawo i nikt nie ma prawa podwazac jej wiary,

    Kościół uznaje niedopełnieni obowiązku Mszy św. w niedzielę z
    przyczyn obiektywnych, wiesz? Czyli chory mający nakaz siedzenia w
    domu nie musi pójść na Mszę, ale taki, który nie musi leżeć i na
    zakupy w sobotę spokojnie poszedł, na Mszę jest w stanie pójść. To
    samo z ciążą - to nie jest choroba i jak nic się nie dzieje, i na
    inne rzeczy ma sie siłę, to na Mszę też (ewentualnie trzeba wybrać
    Msze gdzie jest mniej ludzi albo wyjść na tyle wczesnie, żeby mieć
    miejsce siedzące).

    > mi chodzi tylko o to - zebyscie zaczeli myslec o sobie jak byc
    > lepszym katolikem, a nie pisac komus czy w ogole nim jest - bo jej
    > nie znacie nawet!!!,

    Przez neta nie możemy ocenić poziomu rozwoju wiary danej osoby.. i
    tego nie robimy. Mamy prawo jednak ocenić pewne zewnętrzne
    zachowania, które z minimum obowiązującycm katolika sa sprzeczne...
    a tym samym powodują wątpliwość, co do tego czy ktoś w praktyce
    katolikiem jeszcze jest (na papierze ochrzczony w KK to katolik, ale
    w dorosłości wymagane jest praktykowanie wairy po katolicku).

    > choc to co piszecie ma oczywiscie sens - i sie zgadzam, ale temat
    > wiary to intymna wrecz sprawa, ja sie zboire na odwage i zgodze z
    > makbetka, ze moja wiara w Boga nie za bardzo ptrzebuje
    posrednikow,
    > chodze do Kosciola zeby jednoczyc sie z ludzmi, ksiezy szanuje,

    I tu się mylisz i to grubo. Twoja osobista relacja z Bogiem to może
    i sprawa prywatna, ale wiara już nie. Zasady wiary czy ich łamanie
    przejawia się na co dzień w twoim życiu i to inni mogą ocenić. Jeśli
    np. ktoś zmienia panienki jak rękawiczki i twierdzi, że jest
    katolikiem, to Kościół jako instytucja i wspólnota wierzących ma
    prawo go upomnieć, bo psuje wizerunek Kościoła i katolików swoim
    zyciem.
    Jeśli nauka Kościoła nie jest Ci potzrbna, albo nie bardzo się z nią
    zgadzasz i np. nie zamierzasz wychować dzieci zgodnie z katolicka
    moralnością (ta oficjalną), to... ja jako katolik nie chcę, żebyć
    brałą ślub w Kościele, którego nauką nie będziesz żyć, a Twoje
    dzieci dopiero na ślubie się obudzą, że seks przedmałżeński to jest
    w tym Kościele grzech.
  • megasaba 30.09.08, 13:33
    I kto tak mówi ! katoliczka?! wstydź się,no tak a może byś jeszcze
    chciała decydować o tym czy ktoś może wziąć ślub kościelny lub
    przychodzić do kościoła! Mam nadzieję że się wyspowiadasz na tę
    okoliczność.A z tymi dziećmi co to się mają niby obudzić .... czy
    Ty aby nie przesadzasz. Jesteśmy tylko ludźmi, zwykłymi
    śmiertelnikami i popełniamy mnóstwo błędów i gdyby iść w zgodzie z
    Twoimi przekonaniami to kościoły świeciłyby pustkami. A życie pisze
    nam przedziwne scenariusze i jaki będzie Twój tego nikt nie wie
    nawet Ty sama.
  • k.l2 30.09.08, 14:18
    Bystra, zanim napiszę ,że się z Tobą zgadzam zapytam czy się jednak nie
    zagalopowałaś... O ile masz rację wg mnie z "psuciem wizeruku Kościoła, przez
    "niepraktykujących katolików" " , o tyle nie rozumiem, czemu chciałabyś ,żeby
    tacy ludzie nie brali ślubu kościelnego. Przecież nie jest kwestią czy im się
    należy czy nie, ale jest to sakrament więc takie rozumowanie nie wchodzi w grę.
    Jasne,że idealnie byłoby gdyby ludzie przyjmowali go świadomie- ale nawet jeśli
    tak nie jest, nie przestaje być łaską..
    I ja jak najbardziej popieram śluby kościelne, tych, którzy uważają się za
    wierzących. Nawet jeśli co niedziela do kościoła im nie po drodze. Liczę, że
    łaska sakramentu ich zmieni.

    A z resztą Twojej wypowiedzi się zgadzam!
  • bystra_26 30.09.08, 14:32
    k.l2 napisał(a):

    > Bystra, zanim napiszę ,że się z Tobą zgadzam zapytam czy się
    jednak nie
    > zagalopowałaś... O ile masz rację wg mnie z "psuciem wizeruku
    Kościoła, przez
    > "niepraktykujących katolików" " , o tyle nie rozumiem, czemu
    chciałabyś ,żeby
    > tacy ludzie nie brali ślubu kościelnego. Przecież nie jest kwestią
    czy im się
    > należy czy nie, ale jest to sakrament więc takie rozumowanie nie
    wchodzi w grę.
    ?>

    k.l2, a nie jest tak, że do sakramentów należy się przygotować i
    mają one swoje "warunki wstępne". Nie podoba mi się cyrk, który na
    tym forum, robi co rusz ktoś w kwestii spowiedzi przedślubnej, nauk
    przedmałżeńskich czy poradni rodzinnej... tylko dlatego, że chce
    ślubować przed Bogiem (a to wcale nie równa się, że trzeba to robić
    w KK), ale broń go Boże przed przedslubnymi wymaganiami Kościoła
    katolickiego. To jest rodzaj schizofernii albo braku podstaw
    logicznego myślenia conajmniej.

    Nie mam nic przeciwko parom, które pół roku przed slubem się
    nawracają, porządkują swoje życie religijne itp., a po ślubie im
    tak zostaje i praktykują regularnie choć w tym minimalnym wymiarze.
    Takim chwała!

    Ale niestety zdecydowana większość kolejny raz na Mszy pojawi się w
    Święta albo przed chrztem dziecka dopiero... często mając do księdza
    pretensje o to, że namawia ich do spowiedzi skoro od ślubu nie byli.
    Tacy będą psuć KK wizerunek - no bo przecież skoro mieli ślub w KK,
    to dla otoczenia są katolikami.

    Wracając znów do dzieci.
    Wiem z autopsji, jak to jest zostać ochrzczoną z tradycji i nie mieć
    w domu przykładów jak żyć wiarą na co dzień. Zaczynasz chodzić na
    religię i widzisz, że nauka Kościoła sobie, a Twoja rodzina sobie...
    a jednak to rodzina pierwsza wpłynęła na Twoje zachowanie. Spotykasz
    rówieśników, którzy wychowali się w praktykujących rodzinach i wiele
    rzeczy, które dla ciebie są ciężką pracą nad sobą, wyssali z mlekiem
    matki i są dla nich jak druga natura. I jeszcze w któryms momencie
    poznawszy np. katolicką etykę seksulaną (te dodatki poza 6.
    przykazaniem) myślisz, że dużo by ci łatwiej w życiu było, nie
    zostać ochrzczoną w niemowlęctwie, tylko koło 20 samej wybrać
    rozsądy odłam chrześcijaństwa jako Twój kościół.
  • k.l2 30.09.08, 14:47
    Z ludzkiego punktu widzenia masz rację. Ja po prostu wyrażam nadzieję, że
    poprzez sakrament małżeństwa Bóg wpłynie na takich "katolików" niezależnie od
    ich świadomości.
    Na mnie np. ogromny wpływ miała spowiedź, do której na dobrą sprawę nie byłam
    przygotowana. Poszłam,bo tak wypadało.. Ale Pan Bóg to wykorzystał.

    Natomiast faktycznie, w całej tej dyskusji brakuje mi definicji słowa "katolik"..
    -ochrzczony w KK?
    -praktykujący lub starający się praktykować?
    -wychowany w tradycji katolickiej?..

    ale niech każdy sobie sam odpowie jakim katolikiem jest.

    Bystra, nie rozumiem Twojego podejścia do chrztu.. Dla mnie to ten sam problem
    sakramentu. Dobrze,gdyby był odpowiednio wykorzystany i rodzice ochrzczonego
    dziecka dbali o rozwój duchowy. Ale nawet jeśli tego nie robią, efekt sakramentu
    pozostaje.
    I przeszkadza, jeśli po dorośnięciu człowiek chce zmienić wyznanie..
  • nati.82 30.09.08, 20:07
    Wizerunek kościoła psują przede wszystkim księża. Bystra naprawdę wierzysz, że
    ktoś jest w stanie nawrócić sie przed ślubem? Ja nie, a głównie dlatego, że
    nauki przedmałżeńskie i poradnia rodzinna to najczęściej oderwane od
    rzeczywistości gadanie, mówię z doświadczenia. Czy według ciebie jestem
    katolikiem, jeśli nie chodzę do kościoła, ale się modlę?
  • k.l2 30.09.08, 20:27
    nati.82
    Protestanci, ewangelicy, prawosławni etc. też się modlą..
    Dlaczego uważasz się akurat za katoliczkę a nie np. protestantkę ?

    A księża nie biorą się z kosmosu, tylko z naszego społeczeństwa, rodzin. Jakie
    społeczeństwo tacy księża.
  • nati.82 01.10.08, 09:26
    Jeśli więc komuś wystarczy, że ksiądz, który sam nie stosuje się do tego, czego
    wymaga od wiernych, jest orędownikiem politycznym i 80% spraw z życia kościoła
    sprowadza do pieniędzy, to ok. Mi nie wystarcza. Może byłoby tak, gdybym nie
    znała księży z powołania, takich, z którymi rozmowa sprawia, że rzeczywiście
    żałuję tego, co złe, a cieszę się z tego, co mam. Jednak to wyjątki.
  • 2spanielki 01.10.08, 09:08
    chcialam byc mila, chcialam byc delikatna, ale ci ktorzy tu mnie
    obrzucaja blotem to....
    "Jeśli nauka Kościoła nie jest Ci potzrbna, albo nie bardzo się z
    nią
    > zgadzasz i np. nie zamierzasz wychować dzieci zgodnie z katolicka
    > moralnością (ta oficjalną), to... ja jako katolik nie chcę, żebyć
    > brałą ślub w Kościele, którego nauką nie będziesz żyć, a Twoje
    > dzieci dopiero na ślubie się obudzą, że seks przedmałżeński to
    jest
    > w tym Kościele grzech."
    ty nie chcesz zebym brala slub w Kosciele!!! i czego jeszcze??? moze
    mam sie poddac sterylizacji, bo wedlug ciebie wychowam moje dzieci
    na nie-katolikow!!!
    dla mnie jestes osoba bezczelna - bo ja podaje przyklady i nie masz
    o mnie zielonego pojecia i to co od ciebie slysze to dla mnie
    totalnie obrazliwe i destrukcyjne
    spojrz na statystyki z tym wspolzyciem - ja sie patrze na zycie - to
    zle?, bo widze ze zyjesz tylko w swoim swiecie, a tu nawet Kosciol
    idzie do przodu i wie wiecej o wspolczesnym swiecie
    ja zegnam, bo widze ze tolerancja u ciebie jest tak niska, ze po
    prostu szkoda slow, zapominasz ze czlowiek jest tylko czlowiekem,
    chociaz ty sie pwenie uwazasz za ideal...
    pojde w niedziele, jak co niedziele do Kosciola, i pomodle sie za
    Ciebie...
  • bystra_26 01.10.08, 13:56
    > ty nie chcesz zebym brala slub w Kosciele!!! i czego jeszcze???
    moze
    > mam sie poddac sterylizacji, bo wedlug ciebie wychowam moje dzieci
    > na nie-katolikow!!!
    > dla mnie jestes osoba bezczelna - bo ja podaje przyklady i nie
    masz
    > o mnie zielonego pojecia i to co od ciebie slysze to dla mnie
    > totalnie obrazliwe i destrukcyjne

    Kobieto, gdzie napisałam, że to jest Twoje życie?
    Napisałam wyraźnie JEŚLI... a jak jest, to Ty sama wiesz.

    Wyrazić swoje zdanie o tym, jak pewne praktyki psuja wizerunek
    katolików, mam prawo na forum!

    To, że moej wypowiedzi działają na Ciebie obraźliwie, to Twój
    problem, a nie mój. Ja podaję przykłady i moją ocenę pewnych
    zachowań, jak akurat odnadujesz się w tych przykładach, to znów Twój
    problem.

    > spojrz na statystyki z tym wspolzyciem - ja sie patrze na zycie -
    to
    > zle?, bo widze ze zyjesz tylko w swoim swiecie, a tu nawet Kosciol
    > idzie do przodu i wie wiecej o wspolczesnym swiecie

    KK nigdy nie pochwalał współzycia przed ślubem i wciąż wyraźnie
    mówie, wbrew statystykom!, że to jest GRZECH i to CIĘŻKI. Ludzie
    obniżają swoje standardy moralne, ale KK wciąż ma te same 10
    przykazań i własną ich interpretację.

    To, że ksiądz ci da rozgrzeszenie w konfesjonale jeszcze nie daje
    gwarancji, że masz odpuszczone, wiesz? Kluczowy jest żal za grzechy -
    samo odklepanie spowiedzi niestety czyni ją nieważną.

    > ja zegnam, bo widze ze tolerancja u ciebie jest tak niska, ze po
    > prostu szkoda slow, zapominasz ze czlowiek jest tylko czlowiekem,
    > chociaz ty sie pwenie uwazasz za ideal...

    Teraz Ty wykazujesz zadziwiającą (nie)znajomość mojej osoby.
    W katolicyzmie nie ma czegoś takiego jak totalna tolerancja - może
    poczytaj przezd slubem Katechizm, żebyś wiedziała jakie sa podstawy
    Twojej wiary katolickiej - błądzących trzeba upominać, grzechy
    piętnować, a z ignorancją walczyć. Wiara ma być aktywna, a nie
    bierna.

    > pojde w niedziele, jak co niedziele do Kosciola, i pomodle sie za
    > Ciebie...

    Dziękuję, bardzo mi miło.
    --
    <a może zacząć na tym zarabiać?>
  • 2spanielki 01.10.08, 15:45
    "To, że moej wypowiedzi działają na Ciebie obraźliwie, to Twój
    problem, a nie mój."
    - i tu sie odezwal ideal katolika, ktory naucza...
    "To, że ksiądz ci da rozgrzeszenie w konfesjonale jeszcze nie daje
    > gwarancji, że masz odpuszczone, wiesz? Kluczowy jest żal za
    grzechy
    > samo odklepanie spowiedzi niestety czyni ją nieważną."
    - pewnie ze nie mam odpuszczone, pewnie potrzebuje na to twojej
    zgody i laski co? a skad wiesz ze nie zaluje?
    "samo odklepanie spowiedzi niestety czyni ją nieważną."
    - sorry, jesli mam tylko sobie odklepywac spowiedz, to w ogole bym
    do niej nie chodzila, bo po co? zeby odklepywac? co za sens? ja w
    ogole tego nie rozumiem, o co ci chodzi...
    "Ludzie> obniżają swoje standardy moralne"
    - a ty je pewnie sobie podwyzszasz... faktycznie, 2 przykazanie o
    kochaniu bliznich pasuje do ciebie jak ulal...
    "W katolicyzmie nie ma czegoś takiego jak totalna tolerancja - może
    > poczytaj przezd slubem Katechizm, żebyś wiedziała jakie sa
    podstawy
    > Twojej wiary katolickiej - błądzących trzeba upominać, grzechy
    > piętnować, a z ignorancją walczyć. Wiara ma być aktywna, a nie
    > bierna."
    - o swojej wierze wiem, katechizm znam, w nauczyciela sie nie baw
    ok? za to widze ze Ty niestety malo o zyciu wiesz.. a ze mna nalezy
    upominac, pietnowac czy walczyc?
    nie wyjezdzaj mi z tym ze "Teraz Ty wykazujesz zadziwiającą (nie)
    znajomość mojej osoby." jesli chcesz wiedziec to zrobilam to
    specjalnie, bo skoro nie dociera do Ciebie normalne ludzkie
    tlumaczenie, to zaczelam udawac wszechwiedzaca tak jak ty to
    robisz...
    zmieniaj swiat - skoro chcesz to robic, ale mnie i moja wiare w Boga
    zostaw w spokoju, a jesli nie podoba Ci sie ze naleze do tego samego
    Kosciola, to Ty masz problem, bo ja go nie posiadam, ja sie ciesze
    kiedy ktos kto juz dawno nie byl w Kosciele przychodzi do niego, i
    nigdy bym nie rozdawala biletow dla tych "lepszych" katolikow do
    Kosciola ani biletow aby otrzymac laske Boga i przyjac sakrament
    malzenstwa...
    jestesmy po prostu rozne, ALE NIE TY A NIECH BÓG I LOS NAS OSĄDZI,
    i prosze zebys juz wiecej tego nie robila...

  • 2spanielki 01.10.08, 09:22
    pojde w niedziele jak co niedziele z moim mezem (na razie cywilny,
    koscielny zaplanowany) do Kosciola, my zwykli ludzie, ktorzy staraja
    sie byc caly czas lepszym czlowiekem, ktorzy niestety popelniaja
    bledy - ale zaluja i naprawiaj jesli jest mozliwosc, ktorzy lubia
    ludzi, zwierzeta, ktorzy pomagaja jesli jest mozliwosc, my zwyykli
    ludzie pojdziemy do Kosciola na Msze sw. i ksiadz nas wpusci, nawet
    sie usmiechnie jak zawsze...
  • kasiakasia111 01.10.08, 17:40
    To ja tylko krótkie pytanie do tych "katolików" co do komunii nie chodzą - jak
    objawia się wasz katolicyzm? Ktoś już tu słusznie zapytał (niestety chyba bez
    odpowiedzi...) - czym różni się od protestantyzmu???
  • makbecik 01.10.08, 19:33
    Msze święte z kościoła protestanckiego moim zdaniem mają więcej z duchowego
    przeżycia niż te katolickie. Ja osobiście uważam iż jestem przede wszystkim
    chrześcijanką - wierzę w Boga. To jak siebie nazywam Boga nie powinno obchodzić
    bo jest przecież JEDEN Bóg...

    Poza tym przeraża mnie ta wasza batalia o to która racja jest racjesza... -_-
  • k.l2 01.10.08, 19:51
    Makbecik, mnie nic do tego czy jesteś protestantką, katoliczką, muzułmanką czy
    żydówką.. Szanuje różne wyznania i religie.
    Tylko odpowiedz na pytanie- dlaczego akurat mówisz o katolicyźmie, skoro się z
    nim nie zgadzasz?
  • quasimodo82 01.10.08, 15:48
    Wszystko chyba zależy, czy ksiądz będzie robił problemy. Mój proboszcz, jak
    poszłam wypytać, co trzeba załatwić, z miejsca zapytał CZY ślub będzie konkordatowy.
    Osobiście znam pary, które najpierw poszły do ślubu cywilnego, a potem do
    kościelnego. I nie chodzi o to, ze dopiero później dojrzeli. Tak zaplanowali i już.
    Osobiście uważam, ze jest to trochę zawracanie głowy. Ale mój narzeczony też tak
    to właśnie chce to urządzić (ślub cywilny w Niemczech, kościelny i wesele w
    Polsce, w odstępie kilku miesięcy) i chyba mu ustąpię.
    I tak mieszkamy razem, jak pewnie wiele obecnych tutaj par.
  • foczkaka 01.10.08, 15:57
    Znam wiele par które brały najpierw ślub cywilny - taki właśnie szybki,
    skromniejszy i bez wielu gości - głównie ze względu na skutki prawne. Dobrze że
    w ogóle chcecie brać kościelny i że ma on dla Was znaczenie. A to jak się do
    niego przygotujecie, to że macie dziecko juz przed ślubem itd., to już Wasz
    wybór i Wasza sprawa. Nie mówię teraz o tym czy to dobre czy złe, po prostu to
    że bierzecie wcześniej cywilny nie ma żadnego wpływu na ocenę moralną., nie
    różnicie sie w tej kwestii od par które po prostu mieszkaja ze soba przed ślubem.
    W kwestii jeszcze innego rozwiązania - znam pary które wzięły ślub konkordatowy,
    ale taki raczej cichy, tylko wśród najblizszych, bez wesela. Robili tak ze
    względów czy to finansowych, czy właśnie nazwijmy to "ciążowych", a w rocznicę
    ślubu robili po prostu duże przyjęcie dla rodziny i przyjaciół, z muzyka,
    pięknymi kreacjami i wszystkim tym co zwykle robimy na weselach, właśnie po to
    żeby uczcić to że są razem.

    --
    18 kwiecień 2009 smile
  • 2spanielki 01.10.08, 16:01
    zegnam sie z wami wszystkimi bo zaczyna sie robic tutaj
    male "piekelko"(- to metafora!!!), ktos mnie tu juz nawet wyzwal ;/
    jak powiedzial qusimodo - albo tak jakos (przepraszam zapomnialam) -
    jest duzo takich par
    nie wiem co mam jeszcze napisac, bo co tylko napisze to pewnie
    wyzwiska pojda od tych co do Kosciola co tydzień chodza...
    - to nie bylo obrazliwe, powiedzcie nie jest tak? oczywiscie nie
    wszyscy...
    spadam pozdrawiam mimo wszystko, czasami przyjemnie podyskutowac,
    tylko jak sie robi niekulturalnie - co mnie tez juz ponioslo -
    sorry - to wole odejsc
  • vanishka 01.10.08, 16:02
    Super, zaraz się dowiemy że jesteś odrynatorem oddziału hehe - nie
    wysilaj się nie uwierzę. Zreszta wykonywany zawód nic nie ma do
    bycia takim czy siakim katolikiem.

    Ale nadal nie odpowiedziałaś mi jakim cudem zamierzasz iśc do
    komunii trwając w grzechu ciężkim, i jak w końcu jest z tym
    uczestnictwem we Mszy - każda niedziele czy nie każda - po prostu
    uściślijmy bo gubisz sie w zeznaniach.
  • 2spanielki 01.10.08, 16:04
    vaniska chcesz moj numer gg?
  • 2spanielki 01.10.08, 16:06
    a jesli mam uscilslic to tylko w tym ostatnimzdaniu pisze o sobie, a
    tak pisze o ludziach ogolnie, znajomych, rodzinie... o ludziach
    rozumiesz?
  • 2spanielki 01.10.08, 16:05
    albo podam ci nazwisko znajdziesz mnie w rejestrze bo z mezem
    prowadzimy stacje
  • koizumi_r 01.10.08, 16:27
    wg mnie pomysł z 2 ślubami jest całkiem niezły. Szczególnie jeśli oczekujecie
    dziecka. i nie przejmuj się tym co niektórzy tu wypisują. Prawdziwy katolik nie
    rzuca kamieniami w innych... niestety tutaj odezwało się przysłowiowe "polskie
    piekiełko". gdybym planowała ślub też zastanaiwałabym bym się nad 2 osobnymi- w
    końcu już zdarzały się historie gdzie ksiądz po ślubie konkordatowym zapomniał
    wysłać dokumentów do USC tongue_out... ale poważnie. podział na 2 sluby ma często
    podłoże ekonomiczne- łatwiej jest z wieloma rzeczami, przykładem mogą być nawet
    kredyty...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka