Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • CZy ktoś tam miał lub zamierza mieć?

    Zawarcie naszego związku małżeńskiego -cywilnego -odbyło się bez obrączek, w
    dzień powszedni, bez świadków (naszych, bo urzędowi byli), gości, wesela,
    wystawnych kreacji,bukietów, sesji zdjęciowych, limuzyn, podróży poślubnych.
    Byliśmy sami, samiutcy- jak chcieliśmy! Pieszo do ślubu, potem do knajpy na
    obiad i na ciacha do cukierni. I do domu w ulubione dżinsy.
    Acha, mąż przyjął moje nazwisko.

    Pewnieśmy nietypowi. Na ile? Znamy tylko jedną parę,która miała podobnie, ale
    oni: 1. związek zawierali za granicą, 2 ona nie jest
    Polką.

    Pozdrawiam niezaobrączkowanych i zaobrączkowanych.
    • Ja miałam kościelny i były obrączki. Ale dzień powszedni, ubiór
      codzienny, dwójka świadków (czyli niezbędne minimum obecnych przy
      ceremonii), bez kwiatów, dojazd i powrót autobusem.
      Pozostaliśmy przy swoich nazwiskach, bo tak jest praktycznie. Nie
      trzeba wymieniać żadnych dokumentów.
      • No to i ja się dopiszę smile
        Ślub w konsulacie, świadkowe (2 dziewczyny) z konsulatu, ślub w
        piątek, dojazd metrem, ciuchy zwykłe (ja w spodniach), bez fryzjera,
        makijażystki, bukietu, toastu, marszu Mendelsona, gości (byliśmy
        sami we dwoje), fotografa (pani z konsulatu zrobiła nam zdjęcia
        naszym aparatem), kamerzysty, przyjęcia itd.
        Potem dalsze zwiedzanie Paryża, croissanty z budki na ulicy, po
        południu obiad w restauracji we dwoje.
        Jedyna rzecz, którą mieliśmy to obrączki.
        Genaralnie potraktowaliśmy to wydarzenie jako wyjazd wakacyjny ze
        ślubem. Dodatkowo była podróż przedślubna jak i poślubna wink
        • Miło czytać, że podzielamy podobny gust smile

          Nam też zdjęcia robiły urzędniczki USC naszym aparatem. Ceremonia była krótka i
          wesoła- wszyscy sprawiali wrażenie uradowanych samymi okolicznościami))))

          Do Horpyny: nie wiedziałam, że do kościelnego wymagani są świadkowie. Zawsze mi
          się wydawało, że instytucja, jeżeli stawia wymagania, musi je umożliwić. Tu-
          zapewnić świadków. Czy jest na to jakiś przepis? Pytam z ciekawości.
          • Krez,
            My się szykujemy do kościelnego w październiku i tutaj już nie ma
            mowy o minimalu tongue_out Teraz będzie impreza full wypas big_grin
            Ale cywil i tak był najpiękniejszy serce
            • Aaaa...To inna inszość. Nasz cywilny ślub był tym jedynym i chodzi mi właśnie o
              ten jedyny- bez względu na to, jaki: czy religijny czy cywilny.
              Udanego kościelnego życzę.

              Ale co z tymi świadkami przy kościelnym?
              • musi byc dwoch swiadków (płeć bez znaczenia) i pierwszy swiadek
                czyli ksiadz
                • Dzięki za odpowiedź.
                  Rozumiem, że świadkowie jako świadkowie są potrzebni- zarówno przy cywilnym jak
                  i kościelnym. Mnie chodzi o to, która strona musi ich "zapewnić"- instytucja czy
                  nupturienci? Przy cywilnym zapewnia ich urząd, co oczywiście nie wyklucza
                  "zapewnienia" ich przez tych drugich, i co jest (chyba) powszechniejsze.
                  Piszę "chyba", bo czasem pewne "oczywistości" przestają nimi być, jak się im
                  dokładniej przyjrzymy.
                  • Ja miałam ochotę zrobić taki ślub...tylko mybig_grinbig_grin

                    Miałam jeden problem.Gdy byłam w średniej szkole moja koleżanka
                    zrobiła taki numer(pomijając fakt,że po niecałym roku sie rozwiodła
                    i jej rodzice dowiedzieli sie dopiero o rozwodzietongue_out)
                    No i nieopatrznie obiecałam mamie,że napewno będzie obecna na moim
                    ślubietongue_out Jakoś głupio mi było łamać obietnicęwink
                    --
                    ...budzi się we mnie zwierzę...ale obawiam się,że to leniwiec wink

                    ...gdy nie masz nic do ofiarowania...ofiaruj uśmiech...smile))
                    • Nerri- dzięki.
                      Niezła aparatka ta koleżankabig_grinbig_grinbig_grin
                      Też miałam problem, co z mamą. Której może być przykro, itd. Ale zaryzykowałam.
                      I okazało się, że mama wszystko rozumie. Wszyściusieńko. Więcej: jest
                      zadowolona, żeśmy nasz dzień spędzili po naszemu. Ale ona nietypowa jest jednak.
                      Nie czytam tego forum od dechy do dechy, zatem nie wiem, czy już jesteś "po",
                      czy jeszcze "przed". Wiem, że warto spełniać swoje marzenia, zwłaszcza te do
                      spełnienia smile. To akurat takim jest.
                      Pozdrawiam smile
                      Pozdrawiam
                  • Przy kościelnym wymaga się dwóch świadków, inaczej ślub nie jest
                    ważny. Ksiądz jest na drugim miejscu. W przypadkach, gdzie nie ma
                    możliwości kontaktu z księdzem i nie wiadomo, jak długo to będzie
                    trwało (np. wojna), ślub może odbyć się bez księdza, byleby było
                    właśnie dwóch świadków. Bo zgodnie z prawem kanonicznym ślubu nie
                    udziela ksiądz, tylko młodzi sobie nawzajem przez złożenie przysięgi
                    w obecności świadków.

                    Taki ślub, chociaż bez obecności księdza, jest z kościelnego punktu
                    widzenia jak najbardziej ważny.

                    Świadkami mogą być osoby przypadkowe. Jeżeli ślub jest udzielany w
                    kościele, to można poprosić na świadków organistę i kościelnego.
                    • Horpyno,dzięki. O to mi tylko chodziło, czy trzeba owych świadków przyprowadzić
                      z sobą, czy nie trzeba. Ergo, na kim leży konieczność "zapewnienia" owych świadków.
                      Sytuację wyjątku rozumiem - wtedy świadków muszą zapewnić (bo nikt inny nie
                      może, jako że dzieje się to poza instytucją). Ale w sytuacji zwyczajnej, jak
                      rozumiem, instytucja nie może się tego dopominać.

                      Piszę o tym na okoliczność wspomnianej już przeze mnie "oczywistości", która
                      oczywistością nie jest. Ot, takie obrączki, które nie są żadnym elementem
                      koniecznym procedury, są opcjonalny elementem ceremonii. A zdarzało mi się
                      spotkać z reakcją zdziwienia, że nie są koniecznym elementem procedury.

                      Chodzi mi właśnie o owe opcjonalności. Ciekawi mnie stosunek do nich. Na ile
                      bywają popularne, z jakich powodów itd.
          • Aha, my nie mamy też żadnych zdjęć. Nie odczuwaliśmy takiej potrzeby.
        • Ja miałam dokładnie taki sam jak Twój tyle że ubrałam sukienke i nie
          jechaliśmy metrem a poszliśmy spacerkiem bo obok mieliśmy hotel wink
          Bez świadków, kilka zdjęć. Rok będzie we wrzesniu. Rodzice do tej
          pory wypominają tongue_out
          --
          wink
          • naftalka5 napisała:

            > Ja miałam dokładnie taki sam jak Twój tyle że ubrałam sukienke i
            nie
            > jechaliśmy metrem a poszliśmy spacerkiem bo obok mieliśmy hotel wink
            > Bez świadków, kilka zdjęć. Rok będzie we wrzesniu. Rodzice do tej
            > pory wypominają tongue_out

            big_grin

            My ślubowaliśmy 5.5.2006
    • Ja sobie prawde mówiąc nie wyobrażam takiego ślubu ale jeśli jest to
      czyimś marzeniem to dlaczego nie. Mnie by tylko było głupio właśnie
      przed rodzicami czy najbliższymi przyjaciółmi, nie wyobrażam sobie,
      żebym mogła im coś takiego zrobić. Rozumiem, że nie żałujecie i to jest
      ostateczny ślub? smile
      • Nie żałujemy smile Dlaczegóż mielibyśmy żałować?

        Mogłabyś napisać, dlaczego sobie nie wyobrażasz? Napisałaś, że nie wyobrażasz
        sobie, byś mogła komuś COŚ TAKIEGO zrobić. Coś takiego to znaczy: CO? Być ze
        sobą i dla siebie w tym czasie jest odebraniem komuś czegoś?

        Napomknę też, gwoli uniknięcia nieporozumień- nie absolutyzuję określonych form
        ceremonii, niech każdy ma co lubi. Interesuje mnie społeczna świadomość, a na
        nią składają się poszczególni ludzie. Jestem ciekawa, ot co.
        • Ach, jeszcze jedno: ostateczny ślub. Co to takiego?
          • Ale ja nie neguje takich ślubów. wink Jeśli byliście tego pewni i to
            było spełnienie waszych marzeń to bardzo dobrze, że nie daliście się
            wciągnąć w ślubną machine która dla was w tym przypadku byłaby nie
            przyjemnością a tylko powodowałaby frustracje.
            Ostateczny ślub to skrót myślowy, chodziło mi o to, czy np. nie
            chcecie za pare lat wziąć kościelnego tak jak Emily z całą pompą. wink
            Ja jestem ogólnie bardzo towarzyską osobą i nie wyobrażam sobie, żeby
            ludzie dla mnie najbliżsi nie dzielili ze mną tej radości i
            szczęścia. To jest taki piękny dzień, że chce żeby i inni troche tej
            magii dostali a poza tym ja również chcę dzielić nasze szczęście z
            ludźmi nam najbliższymi. Oprócz tego, nie wyobrażam sobie, żeby mój
            ojciec nie mógł mnie odprowadzić do ołtarza, czy żeby nie zatańczył
            ze swoją jedyną ukochaną córeczką na jej weselu. Tak samo mama chce
            mnie wyprowadzać w przysłowiowej białej sukni i zobaczyć największe
            szczęście swojego dziecka. I dlatego napisałam, że ja sobie nie
            wyobrażam zabrać im i sobie tych emocji i tego szczęścia. ;D
            To nie był atak na ciebie, bo ja jestem pierwsza która uważa, że PM
            powinna spędzać ten dzień w każdym szczególe jak sobie wymarzyła.
            Dlatego tak jak napisałam bardzo dobrze się stało, że ten dzień był
            zgodny z waszymi marzeniami. big_grin Przecież nie ma obowiązku marzyć o
            obrączkach, weselach i sukniach. big_grin
            • ja sobie nie wyobrazam takiego slubu, bo chce dzielic sie radoscia w tym dniu z
              bliskimi osobami, a poza tym jestem prozna i chce zeby wszyscy nas podziwiali i
              chce byc glowna bohaterka dnia i najpiekniejsza laska big_grin i wcale tego nie
              ukrywam hehe big_grin
              choc jak odbieralam dowod osobisty kilka lat temu to moj chłopak namawiał mnie
              zebysmy poszli pietro nizej do USC tongue_out ale za krótko sie znalismy wtedy, jeszcze
              pol roku ze soba nie chodzilismy smile no i raczej zabrakłoby mi wtedy odwagi smile
              --
              life is brutal and full of zasadzkas-11 września 2010 r. popełnimy małżeństwo suspicious
              • > ja sobie nie wyobrazam takiego slubu, bo chce dzielic sie radoscia w tym dniu z
                > bliskimi osobami, a poza tym jestem prozna i chce zeby wszyscy nas podziwiali i
                > chce byc glowna bohaterka dnia i najpiekniejsza laska big_grin i wcale tego nie
                > ukrywam hehe big_grin

                Dobre i szczere big_grin Ja (choć nie jestem jakaś strasznie skryta i nieśmiała) nie
                widzę siebie na takim hucznym weselu. Spinałoby mnie to. Ja chcę celebrować
                fakt, iż jakiś wariat (big_grinbig_grin) zdecydował się na życie ze mną i publicznie się do
                tego przyznał i co gorsza przysiągł big_grin a tu mi kamerzysta kręci jak jem rosołek,
                poprawiam make up, albo chcę dać cmoka mężowi i ktoś podłapuje to krzycząc
                gorzko gorzko i dawaaaaaj na całego. To nie dla mnie smile
            • Zia, nie czuję się atakowana smile Po prostu zauważam różnice, i to znaczące, i
              jestem ciekawa ich przyczyn. Oraz skutków. Ewentualnych, oczywiście smile
              Nie, nie zamierzamy brać kościelnego. Ale to chyba nie ma znaczenia, jaki ślub-
              już o tym pisałam- czy kościelny czy cywilny.
              Jak dla mnie, to sobie nie wyobrażam udziału innych w tak ważnym DLA NAS dniu.
              Byliśmy tylko dla siebie. I to były emocje, o które nam chodziło.
              Przecież można o tym porozmawiać, prawda?
              Pozdrawiam
              • Tak się tylko asekuruje. smile Nie ma znaczenia dla mnie jaki ślub, mnie
                samej nie za bardzo po drodze z kościołem. Tylko chodziło mi o to, że
                czasem właśnie bierze się cichy ślub cywilny tylko we dwoje a potem
                kościelny z pompą. smile
                Dlaczego nie chcieliście nikogo innego? Nie chcieliście się podzielić
                waszym szczęściem?
                • Nie chcieliśmy. Są chwile, kiedy - naszym zdaniem, oczywiście- lepiej być
                  samemu. Lub we dwoje. Ta jest właśnie taka. To małżonkowie sobie przyrzekają.
                  SOBIE, nie - innym. Wszelkie zamieszanie, cudza obecność, odbiera coś z tego
                  WYJĄTKOWEGO wspólnego. Urzędnika nie da się wyminąć, świadków też, co robić.
                  Ale wolelibyśmy uniknąć ich obecności.
                  Ot, taki koncept.

                  Gdybym jednak miała mieć gości na ślubie, urządziłabym małe przyjęcie. Bardzo
                  małe. Taki gust. W żadnym razie nie pozwoliłabym, by te chwile zależały od
                  terminów, kosztów, składu gości, no - tego całego oprzyrządowania. Tylka nasza
                  wola. Nam podporządkowana, bo to MY jesteśmy w tym najważniejsi.
                  Pozdrawiam.
    • Popieram smile i podziwiam konsekwencję smile Znam wiele osób, które nei
      wyobrazają sobie ślubu "z pompą" i weseliska "na cztery fajery", ale
      robią takie, bo rodzice żądają, a rodzinka grozi śmiertelną
      obrazą... A potem widzi się Młodych umęczonych ślubnym kieratem i
      marzących o chwili, gdy wreszcie będą mogli zostać sami.

      Jeśli ktoś chce by chwili powiedzenia sobie "tak" towarzyszyła cisz
      i intymność - popieram gorąco!!!
    • Ja mam mieszane uczucia. Z jednej strony chcialabym wlasnie malutka uroczystosc
      (z rodzicami jednak mimo wszystko i z rodzenstwem), a z drugiej strony tez lubie
      byc gwiazda i miec impreze tylko i wylacznie dla siebie. Zapewne skonczy sie na
      czyms posrednim - najblizsza rodzina i garstka przyjaciol, bez wielkiej imprezy,
      z obiadem raczej niz z tancami.
      • nsc23 napisała:

        > Ja mam mieszane uczucia. Z jednej strony chcialabym wlasnie malutka uroczystosc
        > (z rodzicami jednak mimo wszystko i z rodzenstwem), a z drugiej strony tez lubi
        > e
        > byc gwiazda i miec impreze tylko i wylacznie dla siebie. Zapewne skonczy sie na
        > czyms posrednim - najblizsza rodzina i garstka przyjaciol, bez wielkiej imprezy
        > ,
        > z obiadem raczej niz z tancami.

        Byle bylibyście zadowoleni. W końcu to Wasze Święto. Wszystkiego najlepszego!
    • Zamierzam mieć podobnie - bez wesela, tylko z najbliższą rodziną i przyjaciółmi,
      których mamy niewielu (tych prawdziwych). Skromna uroczystość w kościele (ślub
      jednostronny), później obiadokolacja w restauracji. Bez wódki.

      Dotąd tak naprawdę od nikogo nie usłyszałam "rozumiem cię" - mimo że wszyscy
      wiedzą, że my oboje nie lubimy takich imprez, bycia w centrum uwagi, wspólnego
      tańca, gorzko-gorzko... Wszyscy pytają: "ale JAK TO?!".

      Zaręczyliśmy się w zeszłym roku, od tamtej chwili wszyscy pytają, kiedy ślub.
      Kiedy odpowiadam, że za 2 lata, reakcja jest znana: "ale JAK TO?! DOPIERO?!".

      Przywykłam. Widać tak musi być, że szokuję ludzi moim straszliwie
      nonkonformistycznym podejściem do tradycji. Miło czytać, że nie ja jedna smile
      --
      "Rowerzyści świadczą o jakości współczesnego miasta, niczym raki o czystości
      jeziora, są oznaką tego, że miasto jest sprawnie i bezpiecznie zorganizowane."
      http://ich4pory.blogspot.com

      majself = płeć żeńska
      • Zauważyłam, że rozumienie/nierozumienie rozkłada się po kilku liniach, z których
        najważniejsza (mym zdaniem) to zadowolenie z własnych decyzji i ich pewność.
        Człowiek, który ma jakiś (najczęściej zagrzebany w psychice) problem z tym, że
        jego ślub/wesele go coś kosztowało (emocjonalnie, finansowo, estetycznie czy
        inaczej), kiedy zobaczy, że mógł inaczej, to musi odpowiedzieć negacją
        (agresją), by ratować swoją decyzję (z którą ma problem).
        Inne linie oczywista tyż są((((Ale powstał by elaborat smile

        Pięknego ślubu Wam życzę smile
        • u mnie byloby technicznie nie mozliwe aby wziac cichy slub. rodzicom byloby
          przykro. napewno przystaliby na skromna uroczystosc, ale ja chcialabym zaprosic
          tez moich chrzestnch, rodzenstwo mamy, kuzyna z zona i jeszcze pare osob. wtedy
          wiadomo, ze moj przyszly tez chcialby iles osob z rodziny. nie chce nam sie
          organizowac dwoch osobnych imprez zeby uczcic to rowniez ze znajomymi, wiec
          zdecydowalismy sie na jedna wspolna i tak lista jest na ok. 100 osob (wiadomo,
          ze iles z przyczyn roznych moze nie moc). slub cywilny tez chodzil mojemu TŻ po
          glowie, zaraz po zareczynach, juz szybko, natychmiast... ale pomyslalam sobie,
          ze wtedy ten koscielny nie bedzie mial dla mnie takiego wydzwieku, i wole
          poczekac i miec dwa w jednym smile raz moc zalozyc obraczke i slubowac milosc do
          konca zycia... eeeh

          co do Ciebie autorko to jak najbardziej popieram i gratuluje, najwazniejsze
          robic cos zgodnie ze swoim serduchem i przekonaniem smile

          pozdrawiam

    • Zazdroszczę. Też tak chciałem ale żona nie dała się przekonać.

      Gratulacje!
    • Zazdroszcze. Moj nie chcialby tak. Ja owszem. Gratuluje odwagi, pomyslu i sposobu.
    • Jednego nie rozumiem. Piszecie - ja bym tak chciała, ale narzeczony nie chce
      cichej i skromnej uroczystości, więc robimy weselicho. Albo odwrotnie - ja tak
      nie chcę, chcę ślub i wesele na 150 osób i mimo że narzeczony nie chce to tak ma
      być i koniec.
      Wg mnie już same przygotowania do ślubu uczą kompromisu i wspólnego życia. Ślub
      to ogromne przedsięwzięcie i chyba warto zrobić tak, żeby to był WASZ wspólny
      wymarzony dzień, a nie szopka na którą nie ma się ochoty, ale wypada bo rodzice
      (którzy najczęściej finansują całą imprezę i w związku z tym czują się w
      obowiązku wyręczać dzieci w organizacji i robią to niestety często po swojemu),
      krewni zza granicy którzy nie widzieli się z nami od lat (z którymi kontakt jest
      znikomy) i w końcu jest okazja żeby się spotkać.
      Choćbyśmy wymarzyli sobie z narzeczonym ślub na Biegunie Północnym to robiłabym
      wszystko, żeby to było spełnienie naszego marzenia smile Kwestia dogadania się smile
    • ja tez mam w planach cichy slub w urzedzie bez rodziny i znajomych,
      tylko ja i moj ukochany. planuje to zrobic podczas wyjazdu
      wakacyjnego smile
      a jak wroce to wtedy bede zbierac kase na slub koscielny i male
      przyjecie weselne - nie chce miec imprezy na 100 iles tam osob.
      zreszta mam tak mala rodzine, ze pewnie sie zmieszcze w 50 osobach smile
    • Ja właśnie jestem po rozmowie z lubym i stwierdziliśmy, że rezygnujemy z wesela.
      Będzie ślub cywilny gdzieś koło południa (świadkowi zapewne urzędowi), później
      pójdziemy do restauracji na obiad. Wieczorem ze znajomymi do kina i do nas na
      imprezkę połączoną z parapetówą. W weekend odwiedzimy rodziców i teściów
      (mieszkają w innym mieście), zjemy coś razem, pójdziemy na spacer. Co do zdjęć,
      to chyba weźmiemy aparat do USC i pstrykniemy sobie fotkę, bo jakąś pamiątkę z
      tego dnia chcemy mieć. Aha, i założę białą suknię, bo o takiej zawsze marzyłam.
      I w białej sukni, z bukietem, z eleganckim mężem u boku pójdę do lokalu smile
      Pozdrawiam serdecznie smile
    • taki skromny i cichy ślub to również moje marzenie smile niemniej jednak
      myślę, że bez obrączek się nie odbędzie... to jednak ma swoją symbolikę
      i ten element chciałabym zachować smile
      • Cieszę się, że nie my jedni wyznajemy taką "estetykę". Bo tak naprawdę o związek
        chodzi.
        Dziękuję za miłe słowa. Tym, którzy mają rodziny z problemami, życzę
        determinacji i nie poddawania się. Wszystkim powodzenia.
        • Na szczęście coraz więcej osób decyduje się na celebrację samego faktu zaślubin
          po swojemu i nie wykorzystuje tego wyjątkowego dnia do picia na umór, nażarcia
          się i obtańcowania wszystkich wujków. Gratuluję odwagi w przeżyciu tego dnia tak
          jak WY chcieliście smile
          • picie na umór i obżeranie się do rozpuku, to taka sama żalosna
            skrajnośc jaką reprezentuje autorka wątku, dla której jest to w
            dodatku n-ty związek...


            --
            "Prawdopodobnie będziemy mieli do czynienia z Rosją bardziej
            imperialną w swoim sąsiedztwie, niż była za Jelcyna. Ale nie
            postrzegam jej jako mocarstwa stanowiącego wyzwanie dla
            cywilizowanego świata, bo jest za słaba."
            Fareed Zakaria
            • Przeciwnik rozwodów?

              I dlaczego- żałosna?
            • des4 napisał:

              > picie na umór i obżeranie się do rozpuku, to taka sama żalosna
              > skrajnośc jaką reprezentuje autorka wątku, dla której jest to w
              > dodatku n-ty związek...


              A co konkretnie znaczy Twoja wypowiedź?
              Czy żałosna jest skromna uroczystość, czy też drugi (trzeci, co kto se chce)
              związek. Poproszę o doprecyzowanie.

              Autorce wątku chcę powiedzieć, że zrobiłam , a raczej zrobiliśmy podobnie. nie
              piszę tu jak, bo już pisałam o tym.
              Ale dodam, że taka postawa jest częściej spotykana u osób, które wiek mają
              bardziej zaawansowany niż inne przyszłe Panny Młode na tym Forum.
              U Nas obrączki były - srebrne, nabyte w jakiejś "podstacji" którejś z galerii.
              Ale nabyte zostały duuuuuużo wcześniej i nie na ślub. Te obrączki były symbolem
              - i są, że chcemy być razem.
              Dużo serdeczności przesyłam i żynia pieknego życia życzę.

          • lka1985 napisała:

            > Na szczęście coraz więcej osób decyduje się na celebrację samego
            faktu zaślubin po swojemu i nie wykorzystuje tego wyjątkowego dnia
            do picia na umór, nażarcia się i obtańcowania wszystkich wujków.

            Wyobraź sobie, że ani ja, ani mój świeżo zaślubiony małżonek, ani -
            o dziwo - żaden z gości - nie upił się na weselu na umór, nie nażarł
            zapewnie też, co najwyżej najadł, bo choć może nie jesteśmy z
            wyższych sfer, to jednak przy stole nie żremy, tylko jemy. Wujkowie
            moi bardzo się cieszyli, mogąc ze mną zatańczyć i ja też się
            cieszyłam, że są ze mną i że się cieszą, bo generalnie lubię swoją
            rodzinę, nawet jeśli jej poszczególni członkowie nie są idealni wink

            Niektórzy mają dziwne wyobrażenia o weselach na więcej niż 20 osób wink
            Ostatnio dosyć często miałam zaszczyt uczestniczyć w uroczystościach
            zaślubin a potem bawić się na weselu moich znajomych czy rodziny -
            NIGDZIE nie działy się rzeczy tak często krytykowane przez
            wielbicieli "obiadów w knajpce tylko z rodzicami".

            Pozdrawiam serdecznie, pisząc z obrączką na palcu wink

            --
            Nie wiem, nie znam się, nie orientuję się, zarobiona jestem.
    • Ja z Narzeczonym bierzemy ślub za miesiąc, tylko cywilny, Świadkami dwie
      dziewczyny -nasze siostry. Zostajemy przy swoich nazwiskach. Obrączki na lewej
      ręce. Bez fotografa, limuzyny, wesela. Najbliższa rodzina, a potem wspólny obiad
      w knajpie, a potem do domu -zimna płyta, alkohol. Tydzień później impreza dla
      najbliższych znajomych.
    • Hehe,
      Mi rodzina, mimo, że samemu ślubowi niezbyt przychylna, nie wybaczyłaby do końca
      życia, gdybym nie zorganizowała jakiegokolwiek wesela smile
      • I tego właśnie nie rozumiem. I co? Za chwilę powiesz, że rodzina nie wyobraża
        sobie żebyście mieszkali w bloku więc weźmiecie kredyt i wybudujecie dom?
        Rodzice stwierdzą, że jakie to małżeństwo bez dzieci i szybko zaczniecie myśleć
        nad potomstwem? Rodzina pogardzi wakacjami nad Bałtykiem więc szarpniecie się na
        Dominikanę?

        Nie łapię. No cóż.
        • Czesc Dziewczyny
          myslimy (tak jeszcze na luzie) o tym, aby cywilny ślub wziac za
          granica w konsulacie. ale jak czytam to nie ma mozliwosci
          zalatwienia tego tao "od reki". Minimum miesac sie czeka od zlozenia
          roznych pism na termin. Nie mozna wczesniej - podobno ustawowy
          termin. Dodatkowo swiadkowie - preciez nie uda nam sie zabrac
          przyjaciol na slub. Czy ktos inny moze byc swiadkiem slubu cywilnego
          a ktos inny potem koscielnego w PL?
          Wklejam przykladowe miejsca, gdzie bysmy chcieli wziac slub.
          Jak to zalatwialyscie?


          www.polishconsulateny.org/index.php?p=94
          www.barcelonakg.polemb.net/?document=51
          • Ja wszystko sama załatwiałam przez mejla. Trwało to ok. 3 miesięcy.
            Niestety nie da się wejść do konsulatu i wyjść z obrączką na palcu,
            od tak od ręki. Trzeba załatwić różne papiery i pozwolenia u nas w
            Polsce.
            Co do świadków, to my poprosilismy o świadków z konsulatu.
            Argumentowaliśmy to tym, że jedziemy sami we dwoje i nikogo z nami
            nie będzie. Konsulat zapewnił nam dwie dziewczyny - pracownice i nie
            było z tym żandego problemu.
            Teraz bierzemy kościelny i nawet do głowy mi nie przyszło, żeby
            ściągać tutaj te dwie biedne dziewczyny z konsulatu, żeby były
            świadkami wink
            • Emily, a możesz napisać jakie to papierzyska do załatwienia są przy takim
              ślubie? Pozazdrościłam Ci i też tak chcę, a raczej chcemy, bo mój N. pierwszy
              raz zapałał wreszcie prawdziwym entuzjazmem co do formy ślubu smile
              Co trzeba poza aktami urodzenia, oświadczeniem o braku przeszkód (skąd je
              wziąć?) i dowodami osobistymi?
              --
              Sygnaturki linkujące do innych forów są złem, gdyż pogłębiają tylko uzależnienie
              od forum wskazując nowe, ciekawe wątki do uzależniania się od.
              Jupiii!
              • Ojej, to było tak dawno temu, że już dokładanie nie pamiętam wink
                Ja napisałam po prostu mejla do konsulatu z zapytaniem czy udzielą
                nam ślubu, i jeśli tak to co jest potrzebne. Dostałam listę rzeczy /
                dokumentów po kolei do załatwienia. Oświadczenie o braku przeszkód
                chyba załatwialiśmy w USC. Za ślub płaciliśmy już w konsulacie. I tu
                uwaga trzeba być kilka dni wcześniej żeby się zgłosić do konsulatu i
                załatwić ostatnie formalności. My byliśmy 2 dni wcześniej.
                A gdzie chcecie się pobrać? smile

                • Chyba faktycznie najprościej będzie do konsulatu napisać/zadzwonić. Myślimy nad
                  Rzymem smile
                  --
                  Sygnaturki linkujące do innych forów są złem, gdyż pogłębiają tylko uzależnienie
                  od forum wskazując nowe, ciekawe wątki do uzależniania się od.
                  Jupiii!
                  • Emily,bo tak sie zastanawiam jak to jest u Was. Już jesteście m i ż,
                    po długim czasie bieżecie kościelny, czemu? Jaką datę będziecie
                    obchodzić jako rocznicę ślubu smile Pytam się, bo sama nie wiem jak to
                    u nas zorganizować. Chcę z jednej strony czegoś innego - stąd
                    wyjazd, a z drugiej strony wiem, że będziemy mieli potem imprezę i
                    ślub kościelny - tylko czy ktoś w ogóle przyjdzie skoro już będziemy
                    m i ż??? Czy stwierdzą - wymyślają?
                    • Dużo pytań, ciekawych smile
                      Odpowiadam. Ślub kościelny bierzemy po 3 latach, 5 miesiącach i 5
                      dniach po cywilnym. Dlaczego kościelny? Mąż tak samo jak długo
                      zbierał się do cywilnego (ok. 8 lat wink), tak równie szybko zapytał
                      kiedy kościelny. Właściwie to zapytał o to od razu po cywilnym.
                      Chciałam mu zrobić trochę na złość i powiedziałam, że poczeka tyle
                      samo co ja wink Wymyślałam różne powody, np. że najpierw muszę
                      schudnąć, bo chcę mieć ładną sukienkę albo że najpierw muszę mieć
                      operację itd. Tak się złożyło, że niedawno warunki się spełniły smile
                      Dodatkowo pod koniec zeszłego roku mój brat w jednym zdaniu
                      poinformaował mnie, że będzie mieć dziecko i że mam być chrzestną.
                      Jak wiadomo posiadanie tylko ślubu cywilnego nie pozwala na bycie
                      chrzestnym. Mój mąż nie mógł być chrzestnym swojej bratanicy. I to
                      spowodowało, że uległam trochę wcześniej wink Naprawdę chciałam
                      przetrzymać trochę męża, ale myślę że te 3 lata w zupełności
                      wystarczą. Tak więc głównym motorem naszych obecnych działań jest
                      to, że mam być chrzestną. Jak mnie brat w końcu nie poprosi to się
                      do niego chyba już nie odezwę wink
                      Rocznice będziemy obchodzić dwie smile Teraz obchodzimy rocznicę co
                      miesiąc, idziemy na obiad / kolację do restauracji, mąż przynosi mi
                      kwiaty. Więc będzie jeszcze jeden dobry powód żebym nie musiała
                      gotować (nie znoszę) każdego piątego i dziesiątego dnia miesiąca wink
                      U nas jest tak, że o naszym ślubie wiedzą praktycznie tylko
                      najbliżsi. Nie wiem dlaczego rodzice męża nie chcą o tym mówić
                      rodzince. Tak więc dla nich to nie będzie wydziwianie tylko pierwszy
                      ślub. A my sami się nie chwalimy. Wystarczy, że jak wysyłamy kartki
                      świąteczne to podpisujemy jednym nazwiskiem. Co poniektórzy się
                      domyślili o co chodzi, a niektórzy nadal zwracają się do mnie moim
                      panieńskim nazwiskiem. Teraz już oficjalnie będziemy ich mogli o tym
                      poinformować.
                      Mam nadzieję, że odpowiedziałam na wszystkie pytania.
                      pozdrawiam smile
    • Czy można nie mieć obrączek na ślubie cywilnym? W trakcie ceremoni pada tekst
      "Jako symbol łączącego Państwa związku wymieńcie proszę obrączki". Jeśli się nie
      chce/nie może mieć obrączek na ślubie cywilnym to wystarczy poinformować o tym
      UC, czy olać to i po prostu przyjść bez obrączek?

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.