Dodaj do ulubionych

Bez obrączek, świadków, wesela, itd....

08.08.09, 17:03
CZy ktoś tam miał lub zamierza mieć?

Zawarcie naszego związku małżeńskiego -cywilnego -odbyło się bez obrączek, w
dzień powszedni, bez świadków (naszych, bo urzędowi byli), gości, wesela,
wystawnych kreacji,bukietów, sesji zdjęciowych, limuzyn, podróży poślubnych.
Byliśmy sami, samiutcy- jak chcieliśmy! Pieszo do ślubu, potem do knajpy na
obiad i na ciacha do cukierni. I do domu w ulubione dżinsy.
Acha, mąż przyjął moje nazwisko.

Pewnieśmy nietypowi. Na ile? Znamy tylko jedną parę,która miała podobnie, ale
oni: 1. związek zawierali za granicą, 2 ona nie jest
Polką.

Pozdrawiam niezaobrączkowanych i zaobrączkowanych.
Edytor zaawansowany
  • 08.08.09, 17:22
    Ja miałam kościelny i były obrączki. Ale dzień powszedni, ubiór
    codzienny, dwójka świadków (czyli niezbędne minimum obecnych przy
    ceremonii), bez kwiatów, dojazd i powrót autobusem.
    Pozostaliśmy przy swoich nazwiskach, bo tak jest praktycznie. Nie
    trzeba wymieniać żadnych dokumentów.
  • 08.08.09, 17:53
    No to i ja się dopiszę smile
    Ślub w konsulacie, świadkowe (2 dziewczyny) z konsulatu, ślub w
    piątek, dojazd metrem, ciuchy zwykłe (ja w spodniach), bez fryzjera,
    makijażystki, bukietu, toastu, marszu Mendelsona, gości (byliśmy
    sami we dwoje), fotografa (pani z konsulatu zrobiła nam zdjęcia
    naszym aparatem), kamerzysty, przyjęcia itd.
    Potem dalsze zwiedzanie Paryża, croissanty z budki na ulicy, po
    południu obiad w restauracji we dwoje.
    Jedyna rzecz, którą mieliśmy to obrączki.
    Genaralnie potraktowaliśmy to wydarzenie jako wyjazd wakacyjny ze
    ślubem. Dodatkowo była podróż przedślubna jak i poślubna wink
  • 08.08.09, 18:12
    Miło czytać, że podzielamy podobny gust smile

    Nam też zdjęcia robiły urzędniczki USC naszym aparatem. Ceremonia była krótka i
    wesoła- wszyscy sprawiali wrażenie uradowanych samymi okolicznościami))))

    Do Horpyny: nie wiedziałam, że do kościelnego wymagani są świadkowie. Zawsze mi
    się wydawało, że instytucja, jeżeli stawia wymagania, musi je umożliwić. Tu-
    zapewnić świadków. Czy jest na to jakiś przepis? Pytam z ciekawości.
  • 08.08.09, 18:31
    Krez,
    My się szykujemy do kościelnego w październiku i tutaj już nie ma
    mowy o minimalu tongue_out Teraz będzie impreza full wypas big_grin
    Ale cywil i tak był najpiękniejszy serce
  • 08.08.09, 18:52
    Aaaa...To inna inszość. Nasz cywilny ślub był tym jedynym i chodzi mi właśnie o
    ten jedyny- bez względu na to, jaki: czy religijny czy cywilny.
    Udanego kościelnego życzę.

    Ale co z tymi świadkami przy kościelnym?
  • 08.08.09, 23:38
    musi byc dwoch swiadków (płeć bez znaczenia) i pierwszy swiadek
    czyli ksiadz
  • 09.08.09, 07:28
    Dzięki za odpowiedź.
    Rozumiem, że świadkowie jako świadkowie są potrzebni- zarówno przy cywilnym jak
    i kościelnym. Mnie chodzi o to, która strona musi ich "zapewnić"- instytucja czy
    nupturienci? Przy cywilnym zapewnia ich urząd, co oczywiście nie wyklucza
    "zapewnienia" ich przez tych drugich, i co jest (chyba) powszechniejsze.
    Piszę "chyba", bo czasem pewne "oczywistości" przestają nimi być, jak się im
    dokładniej przyjrzymy.
  • 09.08.09, 07:53
    Ja miałam ochotę zrobić taki ślub...tylko mybig_grinbig_grin

    Miałam jeden problem.Gdy byłam w średniej szkole moja koleżanka
    zrobiła taki numer(pomijając fakt,że po niecałym roku sie rozwiodła
    i jej rodzice dowiedzieli sie dopiero o rozwodzietongue_out)
    No i nieopatrznie obiecałam mamie,że napewno będzie obecna na moim
    ślubietongue_out Jakoś głupio mi było łamać obietnicęwink
    --
    ...budzi się we mnie zwierzę...ale obawiam się,że to leniwiec wink

    ...gdy nie masz nic do ofiarowania...ofiaruj uśmiech...smile))
  • 09.08.09, 08:06
    Nerri- dzięki.
    Niezła aparatka ta koleżankabig_grinbig_grinbig_grin
    Też miałam problem, co z mamą. Której może być przykro, itd. Ale zaryzykowałam.
    I okazało się, że mama wszystko rozumie. Wszyściusieńko. Więcej: jest
    zadowolona, żeśmy nasz dzień spędzili po naszemu. Ale ona nietypowa jest jednak.
    Nie czytam tego forum od dechy do dechy, zatem nie wiem, czy już jesteś "po",
    czy jeszcze "przed". Wiem, że warto spełniać swoje marzenia, zwłaszcza te do
    spełnienia smile. To akurat takim jest.
    Pozdrawiam smile
    Pozdrawiam
  • 09.08.09, 08:28
    Ja dokładnie za tydzień będę miała pierwszą rocznicęsmile

    Moja mama wie do czego jest zdolna jej córeczka i podstępem wymusiła
    obietnicę parę lat wcześniejwink
    A ja aż tak mocno o tym nie marzyłam...bardziej zależało mi na tym
    aby nikt mi sie(oprócz męża) nie wtrącał w organizację i to aby
    zaprosić tych których chcę mieć przy sobie w tym dniu a nie tych
    których wypadawink
    I to miałamsmile Mój mąż z kolei chciał tylko mnie w białej kiecce...i
    nie wiem czemu musiałam obiecać,że będzie biała,tradycyjna i nie
    ubiorę na ślub glanówtongue_out
    --
    ...budzi się we mnie zwierzę...ale obawiam się,że to leniwiec wink

    ...gdy nie masz nic do ofiarowania...ofiaruj uśmiech...smile))
  • 09.08.09, 08:40
    Hehe, glany są suuuper, a już do białej kiecy big_grin
    Najważniejsze, że mieliście "po swojemu". I zapewne będziecie mieli dalej.
    Pozdrawiam
  • 09.08.09, 09:01
    Ale glany przecież były!
    Co prawda na sesji, ale liczt się fakt wink
    Wiem, bo sama widziałam album Nerri smile
  • 09.08.09, 09:05
    A to świetnie! Ja nie widziałam, więc nie wiedziałam smile
    Ale nie o to chodzi (czy widziałam).

    Chodzi o to, by było...jak najlepiej. A u Nerri było.
    Czego i pozostałym nowożeńcom życzę.

  • 09.08.09, 09:07
    My mieliśmy ślub-tajemnicę.
    Nic nikomu nie powiedzielismy, a mnie jest ciężko trzymać język za
    zębami tongue_out Po prostu wszyscy wiedzieli, że jedziemy na wakacje.
    Dopiero po powrocie się wydało. Moja mama przez jakiś miesiąc nie
    mogła mi uwierzyć, że wyszłam za mąż. Dopiero jak przysłali nam
    pocztą akty ślubu i jej pokazałam, to trochę uwierzyła wink
    Drugi taki numer zrobiłam niedawno jak sobie strzeliłam operację
    plastyczną. Też nikt nic nie wiedział, no ale to insza inszość wink
  • 09.08.09, 10:59
    Domyślam się, że Wasza tajemnica miała swe powody smile
  • 09.08.09, 10:46
    Przy kościelnym wymaga się dwóch świadków, inaczej ślub nie jest
    ważny. Ksiądz jest na drugim miejscu. W przypadkach, gdzie nie ma
    możliwości kontaktu z księdzem i nie wiadomo, jak długo to będzie
    trwało (np. wojna), ślub może odbyć się bez księdza, byleby było
    właśnie dwóch świadków. Bo zgodnie z prawem kanonicznym ślubu nie
    udziela ksiądz, tylko młodzi sobie nawzajem przez złożenie przysięgi
    w obecności świadków.

    Taki ślub, chociaż bez obecności księdza, jest z kościelnego punktu
    widzenia jak najbardziej ważny.

    Świadkami mogą być osoby przypadkowe. Jeżeli ślub jest udzielany w
    kościele, to można poprosić na świadków organistę i kościelnego.
  • 09.08.09, 11:07
    Horpyno,dzięki. O to mi tylko chodziło, czy trzeba owych świadków przyprowadzić
    z sobą, czy nie trzeba. Ergo, na kim leży konieczność "zapewnienia" owych świadków.
    Sytuację wyjątku rozumiem - wtedy świadków muszą zapewnić (bo nikt inny nie
    może, jako że dzieje się to poza instytucją). Ale w sytuacji zwyczajnej, jak
    rozumiem, instytucja nie może się tego dopominać.

    Piszę o tym na okoliczność wspomnianej już przeze mnie "oczywistości", która
    oczywistością nie jest. Ot, takie obrączki, które nie są żadnym elementem
    koniecznym procedury, są opcjonalny elementem ceremonii. A zdarzało mi się
    spotkać z reakcją zdziwienia, że nie są koniecznym elementem procedury.

    Chodzi mi właśnie o owe opcjonalności. Ciekawi mnie stosunek do nich. Na ile
    bywają popularne, z jakich powodów itd.
  • 11.08.09, 09:38
    Aha, my nie mamy też żadnych zdjęć. Nie odczuwaliśmy takiej potrzeby.
  • 11.08.09, 15:44
    Ja miałam dokładnie taki sam jak Twój tyle że ubrałam sukienke i nie
    jechaliśmy metrem a poszliśmy spacerkiem bo obok mieliśmy hotel wink
    Bez świadków, kilka zdjęć. Rok będzie we wrzesniu. Rodzice do tej
    pory wypominają tongue_out
    --
    wink
  • 11.08.09, 15:56
    naftalka5 napisała:

    > Ja miałam dokładnie taki sam jak Twój tyle że ubrałam sukienke i
    nie
    > jechaliśmy metrem a poszliśmy spacerkiem bo obok mieliśmy hotel wink
    > Bez świadków, kilka zdjęć. Rok będzie we wrzesniu. Rodzice do tej
    > pory wypominają tongue_out

    big_grin

    My ślubowaliśmy 5.5.2006
  • 09.08.09, 10:52
    Ja sobie prawde mówiąc nie wyobrażam takiego ślubu ale jeśli jest to
    czyimś marzeniem to dlaczego nie. Mnie by tylko było głupio właśnie
    przed rodzicami czy najbliższymi przyjaciółmi, nie wyobrażam sobie,
    żebym mogła im coś takiego zrobić. Rozumiem, że nie żałujecie i to jest
    ostateczny ślub? smile
  • 09.08.09, 11:13
    Nie żałujemy smile Dlaczegóż mielibyśmy żałować?

    Mogłabyś napisać, dlaczego sobie nie wyobrażasz? Napisałaś, że nie wyobrażasz
    sobie, byś mogła komuś COŚ TAKIEGO zrobić. Coś takiego to znaczy: CO? Być ze
    sobą i dla siebie w tym czasie jest odebraniem komuś czegoś?

    Napomknę też, gwoli uniknięcia nieporozumień- nie absolutyzuję określonych form
    ceremonii, niech każdy ma co lubi. Interesuje mnie społeczna świadomość, a na
    nią składają się poszczególni ludzie. Jestem ciekawa, ot co.
  • 09.08.09, 11:14
    Ach, jeszcze jedno: ostateczny ślub. Co to takiego?
  • 09.08.09, 11:53
    Ale ja nie neguje takich ślubów. wink Jeśli byliście tego pewni i to
    było spełnienie waszych marzeń to bardzo dobrze, że nie daliście się
    wciągnąć w ślubną machine która dla was w tym przypadku byłaby nie
    przyjemnością a tylko powodowałaby frustracje.
    Ostateczny ślub to skrót myślowy, chodziło mi o to, czy np. nie
    chcecie za pare lat wziąć kościelnego tak jak Emily z całą pompą. wink
    Ja jestem ogólnie bardzo towarzyską osobą i nie wyobrażam sobie, żeby
    ludzie dla mnie najbliżsi nie dzielili ze mną tej radości i
    szczęścia. To jest taki piękny dzień, że chce żeby i inni troche tej
    magii dostali a poza tym ja również chcę dzielić nasze szczęście z
    ludźmi nam najbliższymi. Oprócz tego, nie wyobrażam sobie, żeby mój
    ojciec nie mógł mnie odprowadzić do ołtarza, czy żeby nie zatańczył
    ze swoją jedyną ukochaną córeczką na jej weselu. Tak samo mama chce
    mnie wyprowadzać w przysłowiowej białej sukni i zobaczyć największe
    szczęście swojego dziecka. I dlatego napisałam, że ja sobie nie
    wyobrażam zabrać im i sobie tych emocji i tego szczęścia. ;D
    To nie był atak na ciebie, bo ja jestem pierwsza która uważa, że PM
    powinna spędzać ten dzień w każdym szczególe jak sobie wymarzyła.
    Dlatego tak jak napisałam bardzo dobrze się stało, że ten dzień był
    zgodny z waszymi marzeniami. big_grin Przecież nie ma obowiązku marzyć o
    obrączkach, weselach i sukniach. big_grin
  • 09.08.09, 12:07
    ja sobie nie wyobrazam takiego slubu, bo chce dzielic sie radoscia w tym dniu z
    bliskimi osobami, a poza tym jestem prozna i chce zeby wszyscy nas podziwiali i
    chce byc glowna bohaterka dnia i najpiekniejsza laska big_grin i wcale tego nie
    ukrywam hehe big_grin
    choc jak odbieralam dowod osobisty kilka lat temu to moj chłopak namawiał mnie
    zebysmy poszli pietro nizej do USC tongue_out ale za krótko sie znalismy wtedy, jeszcze
    pol roku ze soba nie chodzilismy smile no i raczej zabrakłoby mi wtedy odwagi smile
    --
    life is brutal and full of zasadzkas-11 września 2010 r. popełnimy małżeństwo suspicious
  • 11.08.09, 11:01
    > ja sobie nie wyobrazam takiego slubu, bo chce dzielic sie radoscia w tym dniu z
    > bliskimi osobami, a poza tym jestem prozna i chce zeby wszyscy nas podziwiali i
    > chce byc glowna bohaterka dnia i najpiekniejsza laska big_grin i wcale tego nie
    > ukrywam hehe big_grin

    Dobre i szczere big_grin Ja (choć nie jestem jakaś strasznie skryta i nieśmiała) nie
    widzę siebie na takim hucznym weselu. Spinałoby mnie to. Ja chcę celebrować
    fakt, iż jakiś wariat (big_grinbig_grin) zdecydował się na życie ze mną i publicznie się do
    tego przyznał i co gorsza przysiągł big_grin a tu mi kamerzysta kręci jak jem rosołek,
    poprawiam make up, albo chcę dać cmoka mężowi i ktoś podłapuje to krzycząc
    gorzko gorzko i dawaaaaaj na całego. To nie dla mnie smile
  • 09.08.09, 14:06
    Zia, nie czuję się atakowana smile Po prostu zauważam różnice, i to znaczące, i
    jestem ciekawa ich przyczyn. Oraz skutków. Ewentualnych, oczywiście smile
    Nie, nie zamierzamy brać kościelnego. Ale to chyba nie ma znaczenia, jaki ślub-
    już o tym pisałam- czy kościelny czy cywilny.
    Jak dla mnie, to sobie nie wyobrażam udziału innych w tak ważnym DLA NAS dniu.
    Byliśmy tylko dla siebie. I to były emocje, o które nam chodziło.
    Przecież można o tym porozmawiać, prawda?
    Pozdrawiam
  • 09.08.09, 14:49
    Tak się tylko asekuruje. smile Nie ma znaczenia dla mnie jaki ślub, mnie
    samej nie za bardzo po drodze z kościołem. Tylko chodziło mi o to, że
    czasem właśnie bierze się cichy ślub cywilny tylko we dwoje a potem
    kościelny z pompą. smile
    Dlaczego nie chcieliście nikogo innego? Nie chcieliście się podzielić
    waszym szczęściem?
  • 09.08.09, 15:05
    Nie chcieliśmy. Są chwile, kiedy - naszym zdaniem, oczywiście- lepiej być
    samemu. Lub we dwoje. Ta jest właśnie taka. To małżonkowie sobie przyrzekają.
    SOBIE, nie - innym. Wszelkie zamieszanie, cudza obecność, odbiera coś z tego
    WYJĄTKOWEGO wspólnego. Urzędnika nie da się wyminąć, świadków też, co robić.
    Ale wolelibyśmy uniknąć ich obecności.
    Ot, taki koncept.

    Gdybym jednak miała mieć gości na ślubie, urządziłabym małe przyjęcie. Bardzo
    małe. Taki gust. W żadnym razie nie pozwoliłabym, by te chwile zależały od
    terminów, kosztów, składu gości, no - tego całego oprzyrządowania. Tylka nasza
    wola. Nam podporządkowana, bo to MY jesteśmy w tym najważniejsi.
    Pozdrawiam.
  • 09.08.09, 17:09
    Popieram smile i podziwiam konsekwencję smile Znam wiele osób, które nei
    wyobrazają sobie ślubu "z pompą" i weseliska "na cztery fajery", ale
    robią takie, bo rodzice żądają, a rodzinka grozi śmiertelną
    obrazą... A potem widzi się Młodych umęczonych ślubnym kieratem i
    marzących o chwili, gdy wreszcie będą mogli zostać sami.

    Jeśli ktoś chce by chwili powiedzenia sobie "tak" towarzyszyła cisz
    i intymność - popieram gorąco!!!
  • 09.08.09, 17:14
    Dziękuję, Calljo. O to nam chodziło- o tę intymność. Cieszę się, że ktoś to
    rozumie.
  • 09.08.09, 19:58
    Ja rozumiem. I uważam, że każdy, kto bierze ślub, powinien brać go w
    takiej oprawie, jaka mu odpowiada. I nikt nie powinien nikomu nic
    narzucać, ani się obrażać.

    Aha, jak powiedziałam księdzu, jakie mam życzenia odnośnie
    uroczystości, to się bardzo ucieszył. Bo nareszcie czuł, że udzieli
    ślubu dla ślubu, a nie na pokaz.
  • 09.08.09, 22:09
    Tak.
    Pozdrawiam serdecznie
  • 09.08.09, 17:17
    Ja mam mieszane uczucia. Z jednej strony chcialabym wlasnie malutka uroczystosc
    (z rodzicami jednak mimo wszystko i z rodzenstwem), a z drugiej strony tez lubie
    byc gwiazda i miec impreze tylko i wylacznie dla siebie. Zapewne skonczy sie na
    czyms posrednim - najblizsza rodzina i garstka przyjaciol, bez wielkiej imprezy,
    z obiadem raczej niz z tancami.
  • 09.08.09, 18:25
    nsc23 napisała:

    > Ja mam mieszane uczucia. Z jednej strony chcialabym wlasnie malutka uroczystosc
    > (z rodzicami jednak mimo wszystko i z rodzenstwem), a z drugiej strony tez lubi
    > e
    > byc gwiazda i miec impreze tylko i wylacznie dla siebie. Zapewne skonczy sie na
    > czyms posrednim - najblizsza rodzina i garstka przyjaciol, bez wielkiej imprezy
    > ,
    > z obiadem raczej niz z tancami.

    Byle bylibyście zadowoleni. W końcu to Wasze Święto. Wszystkiego najlepszego!
  • 10.08.09, 09:06
    Zamierzam mieć podobnie - bez wesela, tylko z najbliższą rodziną i przyjaciółmi,
    których mamy niewielu (tych prawdziwych). Skromna uroczystość w kościele (ślub
    jednostronny), później obiadokolacja w restauracji. Bez wódki.

    Dotąd tak naprawdę od nikogo nie usłyszałam "rozumiem cię" - mimo że wszyscy
    wiedzą, że my oboje nie lubimy takich imprez, bycia w centrum uwagi, wspólnego
    tańca, gorzko-gorzko... Wszyscy pytają: "ale JAK TO?!".

    Zaręczyliśmy się w zeszłym roku, od tamtej chwili wszyscy pytają, kiedy ślub.
    Kiedy odpowiadam, że za 2 lata, reakcja jest znana: "ale JAK TO?! DOPIERO?!".

    Przywykłam. Widać tak musi być, że szokuję ludzi moim straszliwie
    nonkonformistycznym podejściem do tradycji. Miło czytać, że nie ja jedna smile
    --
    "Rowerzyści świadczą o jakości współczesnego miasta, niczym raki o czystości
    jeziora, są oznaką tego, że miasto jest sprawnie i bezpiecznie zorganizowane."
    http://ich4pory.blogspot.com

    majself = płeć żeńska
  • 11.08.09, 07:51
    Zauważyłam, że rozumienie/nierozumienie rozkłada się po kilku liniach, z których
    najważniejsza (mym zdaniem) to zadowolenie z własnych decyzji i ich pewność.
    Człowiek, który ma jakiś (najczęściej zagrzebany w psychice) problem z tym, że
    jego ślub/wesele go coś kosztowało (emocjonalnie, finansowo, estetycznie czy
    inaczej), kiedy zobaczy, że mógł inaczej, to musi odpowiedzieć negacją
    (agresją), by ratować swoją decyzję (z którą ma problem).
    Inne linie oczywista tyż są((((Ale powstał by elaborat smile

    Pięknego ślubu Wam życzę smile
  • 11.08.09, 09:33
    u mnie byloby technicznie nie mozliwe aby wziac cichy slub. rodzicom byloby
    przykro. napewno przystaliby na skromna uroczystosc, ale ja chcialabym zaprosic
    tez moich chrzestnch, rodzenstwo mamy, kuzyna z zona i jeszcze pare osob. wtedy
    wiadomo, ze moj przyszly tez chcialby iles osob z rodziny. nie chce nam sie
    organizowac dwoch osobnych imprez zeby uczcic to rowniez ze znajomymi, wiec
    zdecydowalismy sie na jedna wspolna i tak lista jest na ok. 100 osob (wiadomo,
    ze iles z przyczyn roznych moze nie moc). slub cywilny tez chodzil mojemu TŻ po
    glowie, zaraz po zareczynach, juz szybko, natychmiast... ale pomyslalam sobie,
    ze wtedy ten koscielny nie bedzie mial dla mnie takiego wydzwieku, i wole
    poczekac i miec dwa w jednym smile raz moc zalozyc obraczke i slubowac milosc do
    konca zycia... eeeh

    co do Ciebie autorko to jak najbardziej popieram i gratuluje, najwazniejsze
    robic cos zgodnie ze swoim serduchem i przekonaniem smile

    pozdrawiam

  • 11.08.09, 10:01
    Zazdroszczę. Też tak chciałem ale żona nie dała się przekonać.

    Gratulacje!
  • 11.08.09, 10:25
    Zazdroszcze. Moj nie chcialby tak. Ja owszem. Gratuluje odwagi, pomyslu i sposobu.
  • 11.08.09, 13:43
    Jednego nie rozumiem. Piszecie - ja bym tak chciała, ale narzeczony nie chce
    cichej i skromnej uroczystości, więc robimy weselicho. Albo odwrotnie - ja tak
    nie chcę, chcę ślub i wesele na 150 osób i mimo że narzeczony nie chce to tak ma
    być i koniec.
    Wg mnie już same przygotowania do ślubu uczą kompromisu i wspólnego życia. Ślub
    to ogromne przedsięwzięcie i chyba warto zrobić tak, żeby to był WASZ wspólny
    wymarzony dzień, a nie szopka na którą nie ma się ochoty, ale wypada bo rodzice
    (którzy najczęściej finansują całą imprezę i w związku z tym czują się w
    obowiązku wyręczać dzieci w organizacji i robią to niestety często po swojemu),
    krewni zza granicy którzy nie widzieli się z nami od lat (z którymi kontakt jest
    znikomy) i w końcu jest okazja żeby się spotkać.
    Choćbyśmy wymarzyli sobie z narzeczonym ślub na Biegunie Północnym to robiłabym
    wszystko, żeby to było spełnienie naszego marzenia smile Kwestia dogadania się smile
  • 11.08.09, 14:38
    ja tez mam w planach cichy slub w urzedzie bez rodziny i znajomych,
    tylko ja i moj ukochany. planuje to zrobic podczas wyjazdu
    wakacyjnego smile
    a jak wroce to wtedy bede zbierac kase na slub koscielny i male
    przyjecie weselne - nie chce miec imprezy na 100 iles tam osob.
    zreszta mam tak mala rodzine, ze pewnie sie zmieszcze w 50 osobach smile
  • 11.08.09, 15:16
    Ja właśnie jestem po rozmowie z lubym i stwierdziliśmy, że rezygnujemy z wesela.
    Będzie ślub cywilny gdzieś koło południa (świadkowi zapewne urzędowi), później
    pójdziemy do restauracji na obiad. Wieczorem ze znajomymi do kina i do nas na
    imprezkę połączoną z parapetówą. W weekend odwiedzimy rodziców i teściów
    (mieszkają w innym mieście), zjemy coś razem, pójdziemy na spacer. Co do zdjęć,
    to chyba weźmiemy aparat do USC i pstrykniemy sobie fotkę, bo jakąś pamiątkę z
    tego dnia chcemy mieć. Aha, i założę białą suknię, bo o takiej zawsze marzyłam.
    I w białej sukni, z bukietem, z eleganckim mężem u boku pójdę do lokalu smile
    Pozdrawiam serdecznie smile
  • 11.08.09, 15:56
    taki skromny i cichy ślub to również moje marzenie smile niemniej jednak
    myślę, że bez obrączek się nie odbędzie... to jednak ma swoją symbolikę
    i ten element chciałabym zachować smile
  • 12.08.09, 08:04
    Cieszę się, że nie my jedni wyznajemy taką "estetykę". Bo tak naprawdę o związek
    chodzi.
    Dziękuję za miłe słowa. Tym, którzy mają rodziny z problemami, życzę
    determinacji i nie poddawania się. Wszystkim powodzenia.
  • 12.08.09, 08:50
    Na szczęście coraz więcej osób decyduje się na celebrację samego faktu zaślubin
    po swojemu i nie wykorzystuje tego wyjątkowego dnia do picia na umór, nażarcia
    się i obtańcowania wszystkich wujków. Gratuluję odwagi w przeżyciu tego dnia tak
    jak WY chcieliście smile
  • 12.08.09, 09:49
    picie na umór i obżeranie się do rozpuku, to taka sama żalosna
    skrajnośc jaką reprezentuje autorka wątku, dla której jest to w
    dodatku n-ty związek...


    --
    "Prawdopodobnie będziemy mieli do czynienia z Rosją bardziej
    imperialną w swoim sąsiedztwie, niż była za Jelcyna. Ale nie
    postrzegam jej jako mocarstwa stanowiącego wyzwanie dla
    cywilizowanego świata, bo jest za słaba."
    Fareed Zakaria
  • 12.08.09, 10:22
    Przeciwnik rozwodów?

    I dlaczego- żałosna?
  • 12.08.09, 11:29
    widać masz cioteczko jakiś kompleksik zapodając to samo na kilku
    roznycch forach i warując na necie non-stop...ale rozumiem, z
    przechodzonym towarem niepierwszej świeżości faktycznie nie ma czego
    świętować, wystarczy dorobić psudoyntelygentne uzasadnienie...


    --
    "Prawdopodobnie będziemy mieli do czynienia z Rosją bardziej
    imperialną w swoim sąsiedztwie, niż była za Jelcyna. Ale nie
    postrzegam jej jako mocarstwa stanowiącego wyzwanie dla
    cywilizowanego świata, bo jest za słaba."
    Fareed Zakaria
  • 12.08.09, 12:19
    des4 napisał:

    > widać masz cioteczko jakiś kompleksik zapodając to samo na kilku
    > roznycch forach i warując na necie non-stop...ale rozumiem, z
    > przechodzonym towarem niepierwszej świeżości faktycznie nie ma czego
    > świętować, wystarczy dorobić psudoyntelygentne uzasadnienie...


    Jak widać, pseudoyntelygent zrozumiał. Czyli - dotarło do właściwego odbiorcy.
    >
  • 12.08.09, 12:42
    Hmm były narzeczony/mąż?
    Zazdrosna koleżanka?
    Była przyjaciółka?
  • 12.08.09, 12:57
    lka1985 napisała:

    > Hmm były narzeczony/mąż?
    > Zazdrosna koleżanka?
    > Była przyjaciółka?

    Nie moja!!!
  • 12.08.09, 13:03
    Wiem, wiem. Glonik to miało być do Ciebie tylko do des4 - autora tego uroczego
    wpisu.
  • 12.08.09, 13:59
    lka1985 napisała:

    > Wiem, wiem. Glonik to miało być do Ciebie tylko do des4 - autora tego uroczego
    > wpisu.


    Hi hi, taż wiem.
    Się nie stresuj, onaż wszędzie tak jojczy - jak mój pies, kiedy go nie biorę ze
    sobą.
    Widać nikt jej nie chciał zabrać ze sobą.
    Jessssssssss, ależ ja wredna potrafię być.
    Za to mnie chyba glonikowy kocha wink
    Pozdrawiam
    G.
  • 12.08.09, 23:28
    Nie. 'Katoliczka' - przeczytaj sobie jej posty w watku 'spowiedz przedslubna'
    (obecnie na drugiej stronie). Hipokryzja pelna geba.
  • 12.08.09, 21:15
    Nudszi ci się czy co?Każdy organizuje dzień swojego ślubu wedle
    uznania. Kultura i dobre obyczajew nakazują nie krytykować cudzych
    decyzji w kwestii ślubu, szukać tak zwanego "drugiego dna" i tym
    podbnych. MOżna dyskutować ale bez jadu. Autorka zrobiła tak jak
    chciała i chwała jej za to. Proste? A może za trudne?
  • 13.08.09, 08:25
    Dla córeczek mamusi i tatusiów, którzy płacą za wesele to jest trudne do
    zrozumienia. Bo przecież jak można mieć swoje zdanie i zorganizować to po swojemu.

    Pozdrawiam wink
  • 12.08.09, 10:50
    des4 napisał:

    > picie na umór i obżeranie się do rozpuku, to taka sama żalosna
    > skrajnośc jaką reprezentuje autorka wątku, dla której jest to w
    > dodatku n-ty związek...


    A co konkretnie znaczy Twoja wypowiedź?
    Czy żałosna jest skromna uroczystość, czy też drugi (trzeci, co kto se chce)
    związek. Poproszę o doprecyzowanie.

    Autorce wątku chcę powiedzieć, że zrobiłam , a raczej zrobiliśmy podobnie. nie
    piszę tu jak, bo już pisałam o tym.
    Ale dodam, że taka postawa jest częściej spotykana u osób, które wiek mają
    bardziej zaawansowany niż inne przyszłe Panny Młode na tym Forum.
    U Nas obrączki były - srebrne, nabyte w jakiejś "podstacji" którejś z galerii.
    Ale nabyte zostały duuuuuużo wcześniej i nie na ślub. Te obrączki były symbolem
    - i są, że chcemy być razem.
    Dużo serdeczności przesyłam i żynia pieknego życia życzę.

  • 14.08.09, 09:11
    lka1985 napisała:

    > Na szczęście coraz więcej osób decyduje się na celebrację samego
    faktu zaślubin po swojemu i nie wykorzystuje tego wyjątkowego dnia
    do picia na umór, nażarcia się i obtańcowania wszystkich wujków.

    Wyobraź sobie, że ani ja, ani mój świeżo zaślubiony małżonek, ani -
    o dziwo - żaden z gości - nie upił się na weselu na umór, nie nażarł
    zapewnie też, co najwyżej najadł, bo choć może nie jesteśmy z
    wyższych sfer, to jednak przy stole nie żremy, tylko jemy. Wujkowie
    moi bardzo się cieszyli, mogąc ze mną zatańczyć i ja też się
    cieszyłam, że są ze mną i że się cieszą, bo generalnie lubię swoją
    rodzinę, nawet jeśli jej poszczególni członkowie nie są idealni wink

    Niektórzy mają dziwne wyobrażenia o weselach na więcej niż 20 osób wink
    Ostatnio dosyć często miałam zaszczyt uczestniczyć w uroczystościach
    zaślubin a potem bawić się na weselu moich znajomych czy rodziny -
    NIGDZIE nie działy się rzeczy tak często krytykowane przez
    wielbicieli "obiadów w knajpce tylko z rodzicami".

    Pozdrawiam serdecznie, pisząc z obrączką na palcu wink

    --
    Nie wiem, nie znam się, nie orientuję się, zarobiona jestem.
  • 12.08.09, 11:29
    Ja z Narzeczonym bierzemy ślub za miesiąc, tylko cywilny, Świadkami dwie
    dziewczyny -nasze siostry. Zostajemy przy swoich nazwiskach. Obrączki na lewej
    ręce. Bez fotografa, limuzyny, wesela. Najbliższa rodzina, a potem wspólny obiad
    w knajpie, a potem do domu -zimna płyta, alkohol. Tydzień później impreza dla
    najbliższych znajomych.
  • 12.08.09, 22:39
    Hehe,
    Mi rodzina, mimo, że samemu ślubowi niezbyt przychylna, nie wybaczyłaby do końca
    życia, gdybym nie zorganizowała jakiegokolwiek wesela smile
  • 13.08.09, 08:23
    I tego właśnie nie rozumiem. I co? Za chwilę powiesz, że rodzina nie wyobraża
    sobie żebyście mieszkali w bloku więc weźmiecie kredyt i wybudujecie dom?
    Rodzice stwierdzą, że jakie to małżeństwo bez dzieci i szybko zaczniecie myśleć
    nad potomstwem? Rodzina pogardzi wakacjami nad Bałtykiem więc szarpniecie się na
    Dominikanę?

    Nie łapię. No cóż.
  • 13.08.09, 08:47
    Czesc Dziewczyny
    myslimy (tak jeszcze na luzie) o tym, aby cywilny ślub wziac za
    granica w konsulacie. ale jak czytam to nie ma mozliwosci
    zalatwienia tego tao "od reki". Minimum miesac sie czeka od zlozenia
    roznych pism na termin. Nie mozna wczesniej - podobno ustawowy
    termin. Dodatkowo swiadkowie - preciez nie uda nam sie zabrac
    przyjaciol na slub. Czy ktos inny moze byc swiadkiem slubu cywilnego
    a ktos inny potem koscielnego w PL?
    Wklejam przykladowe miejsca, gdzie bysmy chcieli wziac slub.
    Jak to zalatwialyscie?


    www.polishconsulateny.org/index.php?p=94
    www.barcelonakg.polemb.net/?document=51
  • 13.08.09, 13:24
    Ja wszystko sama załatwiałam przez mejla. Trwało to ok. 3 miesięcy.
    Niestety nie da się wejść do konsulatu i wyjść z obrączką na palcu,
    od tak od ręki. Trzeba załatwić różne papiery i pozwolenia u nas w
    Polsce.
    Co do świadków, to my poprosilismy o świadków z konsulatu.
    Argumentowaliśmy to tym, że jedziemy sami we dwoje i nikogo z nami
    nie będzie. Konsulat zapewnił nam dwie dziewczyny - pracownice i nie
    było z tym żandego problemu.
    Teraz bierzemy kościelny i nawet do głowy mi nie przyszło, żeby
    ściągać tutaj te dwie biedne dziewczyny z konsulatu, żeby były
    świadkami wink
  • 13.08.09, 17:55
    Emily, a możesz napisać jakie to papierzyska do załatwienia są przy takim
    ślubie? Pozazdrościłam Ci i też tak chcę, a raczej chcemy, bo mój N. pierwszy
    raz zapałał wreszcie prawdziwym entuzjazmem co do formy ślubu smile
    Co trzeba poza aktami urodzenia, oświadczeniem o braku przeszkód (skąd je
    wziąć?) i dowodami osobistymi?
    --
    Sygnaturki linkujące do innych forów są złem, gdyż pogłębiają tylko uzależnienie
    od forum wskazując nowe, ciekawe wątki do uzależniania się od.
    Jupiii!
  • 14.08.09, 21:32
    Ojej, to było tak dawno temu, że już dokładanie nie pamiętam wink
    Ja napisałam po prostu mejla do konsulatu z zapytaniem czy udzielą
    nam ślubu, i jeśli tak to co jest potrzebne. Dostałam listę rzeczy /
    dokumentów po kolei do załatwienia. Oświadczenie o braku przeszkód
    chyba załatwialiśmy w USC. Za ślub płaciliśmy już w konsulacie. I tu
    uwaga trzeba być kilka dni wcześniej żeby się zgłosić do konsulatu i
    załatwić ostatnie formalności. My byliśmy 2 dni wcześniej.
    A gdzie chcecie się pobrać? smile

  • 15.08.09, 19:36
    Chyba faktycznie najprościej będzie do konsulatu napisać/zadzwonić. Myślimy nad
    Rzymem smile
    --
    Sygnaturki linkujące do innych forów są złem, gdyż pogłębiają tylko uzależnienie
    od forum wskazując nowe, ciekawe wątki do uzależniania się od.
    Jupiii!
  • 17.08.09, 15:35
    Emily,bo tak sie zastanawiam jak to jest u Was. Już jesteście m i ż,
    po długim czasie bieżecie kościelny, czemu? Jaką datę będziecie
    obchodzić jako rocznicę ślubu smile Pytam się, bo sama nie wiem jak to
    u nas zorganizować. Chcę z jednej strony czegoś innego - stąd
    wyjazd, a z drugiej strony wiem, że będziemy mieli potem imprezę i
    ślub kościelny - tylko czy ktoś w ogóle przyjdzie skoro już będziemy
    m i ż??? Czy stwierdzą - wymyślają?
  • 17.08.09, 16:07
    Dużo pytań, ciekawych smile
    Odpowiadam. Ślub kościelny bierzemy po 3 latach, 5 miesiącach i 5
    dniach po cywilnym. Dlaczego kościelny? Mąż tak samo jak długo
    zbierał się do cywilnego (ok. 8 lat wink), tak równie szybko zapytał
    kiedy kościelny. Właściwie to zapytał o to od razu po cywilnym.
    Chciałam mu zrobić trochę na złość i powiedziałam, że poczeka tyle
    samo co ja wink Wymyślałam różne powody, np. że najpierw muszę
    schudnąć, bo chcę mieć ładną sukienkę albo że najpierw muszę mieć
    operację itd. Tak się złożyło, że niedawno warunki się spełniły smile
    Dodatkowo pod koniec zeszłego roku mój brat w jednym zdaniu
    poinformaował mnie, że będzie mieć dziecko i że mam być chrzestną.
    Jak wiadomo posiadanie tylko ślubu cywilnego nie pozwala na bycie
    chrzestnym. Mój mąż nie mógł być chrzestnym swojej bratanicy. I to
    spowodowało, że uległam trochę wcześniej wink Naprawdę chciałam
    przetrzymać trochę męża, ale myślę że te 3 lata w zupełności
    wystarczą. Tak więc głównym motorem naszych obecnych działań jest
    to, że mam być chrzestną. Jak mnie brat w końcu nie poprosi to się
    do niego chyba już nie odezwę wink
    Rocznice będziemy obchodzić dwie smile Teraz obchodzimy rocznicę co
    miesiąc, idziemy na obiad / kolację do restauracji, mąż przynosi mi
    kwiaty. Więc będzie jeszcze jeden dobry powód żebym nie musiała
    gotować (nie znoszę) każdego piątego i dziesiątego dnia miesiąca wink
    U nas jest tak, że o naszym ślubie wiedzą praktycznie tylko
    najbliżsi. Nie wiem dlaczego rodzice męża nie chcą o tym mówić
    rodzince. Tak więc dla nich to nie będzie wydziwianie tylko pierwszy
    ślub. A my sami się nie chwalimy. Wystarczy, że jak wysyłamy kartki
    świąteczne to podpisujemy jednym nazwiskiem. Co poniektórzy się
    domyślili o co chodzi, a niektórzy nadal zwracają się do mnie moim
    panieńskim nazwiskiem. Teraz już oficjalnie będziemy ich mogli o tym
    poinformować.
    Mam nadzieję, że odpowiedziałam na wszystkie pytania.
    pozdrawiam smile
  • 20.01.10, 22:18
    A możesz zdradzić jak załatwiłaś świadków z konsulatu w Paryżu? Mi
    odpowiedzieli, że trzeba mieć swoich, a też chcieliśmy pojechać sami we dwoje..?
  • 21.01.10, 10:01
    tomek.zukowski napisał:

    > A możesz zdradzić jak załatwiłaś świadków z konsulatu w Paryżu? Mi
    > odpowiedzieli, że trzeba mieć swoich, a też chcieliśmy pojechać
    sami we dwoje..
    > ?

    Po prostu powiedziałam, że jedziemy sami i czy ktoś z konsulatu nie
    mógłby nam świadkować. 4 lata temu nie robili z tym żadnych
    problemów.
  • 20.01.10, 22:35
    Czy można nie mieć obrączek na ślubie cywilnym? W trakcie ceremoni pada tekst
    "Jako symbol łączącego Państwa związku wymieńcie proszę obrączki". Jeśli się nie
    chce/nie może mieć obrączek na ślubie cywilnym to wystarczy poinformować o tym
    UC, czy olać to i po prostu przyjść bez obrączek?
  • 21.01.10, 09:19

    Wypada poinformować. Tak z prostej grzeczności i życzliwości, żeby
    nie wprawiać urzędnika w zakłopotanie.
  • 28.11.16, 13:24
    o! i my mamy podobny plan smile
    Powiedz, proszę, w jakim mieście braliście ślub? bo podobno nie w każdym urzędzie można "załatwić" świadków

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.