Re: Dyrektor chce zdjąć krzyże, arcybiskup krytyk
Autor:
Gość: Chrześcijanin
IP: *.icpnet.pl
23.11.09, 20:14
Siema wszystkim,
na wstępie - skoro już deklarujemy wzajemny szacunek, to nie drwijmy z siebie
nawzajem (mam na myśli 'Niech sobie tam wisi krzyż, albo i cała droga
krzyżowa'). Wydaje mi się, że zdejmowanie krzyży to troszkę przegięcie tak
zwanej pałki, bo skoro ateiści są (jak często deklarują) tacy wyrozumiali i nie
interesuje ich wiara, to dlaczego obecność krzyża ma ich w jakikolwiek sposób
ciemiężyć. Wystarczy nie zwracać nań uwagę, to chyba nie trudne. Zabrońmy też,
idąc z postępem, całowania się par heteroseksualnych w miejscach publicznych bo
geje i lesbijki poczują się obrażeni, ok? Nie chcę dalej brnąć w prowokacje więc
napiszę prosto z mostu - niezależnie od tego jakie masz wyznanie (lub nawet
jeśli go nie masz), jeśli jesteś człowiekiem mądrym to potrafisz (ateisto)
przebywać w pokoju, w którym wisi na ścianie krucyfiks bez proszenia gospodarza
o jego zdjęcie, (katoliku) przebywać w pokoju, w którym krzyża nie ma, bądź wisi
inny symbol, innej wiary. Chodzi po prostu o to: 'daj żyć każdemu tak jak chce'
bo zabraniając mi wieszać krzyża ograniczasz mi też moją wolność. Ja bym
proponował takie rozwiązanie: Jeśli nauczyciel, do którego 'należy' dana klasa
jest wierzący i chce żeby tam wisiał krzyż, to niech tak będzie. Tak przy
okazji, proszę wybaczyć ale 'dzieci' same w sobie się na pewno nie poczują
obrażone obecnością krzyża, bo one wartości wyciągają od rodziców, więc no....