W warunkach "naturalnych" ssaki odgryzają pępowinę, zjadają łożysko
i błony płodowe, a młode wylizują.
Oczywiście nie robią tego celowo, tylko takie zachowania utrwaliły
się ewolucyjnie, jako najkorzystniejsze.
Usunięcie popłodu ma znaczenie czysto sanitarne (nie gnije w norze,
gnieździe, czy innym miejscu. Spożycie go przez matkę daje jej
skoncentrowaną dawkę białka, żelaza i innych substancji dla
przyspieszenia regeneracji po porodzie.
Zmiażdżenie naczyń pępowinowych nasila mechanizm obkurczania się
naczyń pępkowych u noworodka, co dodatkowo zabezpiecza przed
skrwawieniem się po przerwaniu pępowiny.
Ze względu na to, że mechanizm obkurczania naczyń może byc czasem
zaburzony, ludzie dodatkowo podwiązywali, a obecnie zaciskają
pępowinę, odkażają kikut i zabezpieczają w pierwszej fazie
opatrunkiem zamykając potencjalne wrota zakażenia.
Oczywiście można rzecz pozostawić własnemu losowi, ale takie
postepowanie zwiększa ryzyko wystąpienia powikłań, nie dając nic
ponad dobre samopoczucie rodziców.
Łożyska nie jedzą, ale kto wie. Może ultranaturaliści kiedyś i na to
wpadną :)
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.