Dodaj do ulubionych

Górki, TBV i miłościwie nam panujący.

24.06.19, 01:07
Sam, z racji zameldowania poza miejscem zamieszkania (meldunek mam na Wieniawie, mieszkam na Dziesiątej) urządziłem sobie solidny spacer (spacery poprawiają samopoczucie, kondycję i nie rozwalają stawów tak jak bieganie - niestety pies, zabrany na ten spacer, przez dwa dni się potem do mnie nie odzywał), żeby zagłosować w referendum.

Szczerze?
Czuję niesmak i zażenowanie.
Ja wiem, że poglądy mam "niemodne" i byłem za "Tekturą" (a przeciw Orionowi), za "małpim gajem" a przeciw TBV... ale są pewne granice tego, co "modniejsi" ode mnie znieść mogą.

Stąd pytanie - czy waszym zdaniem miłościwie nam panujący Skarabeusz przekroczył już Rubikon? Czy też trzeba się jeszcze zrzucić na kilka wiaderek wazeliny, bo jeszcze nie dość w kierunku okrężnicy dewelopera wlazł?
--
Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
Edytor zaawansowany
  • wampir-wampir 24.06.19, 01:32
    Przekroczył, bo mógł. Ty poszedłeś, ja poszedłem, 12% uprawnionych do głosowania (jeśli źle zapamiętałem, to przepraszam) też poszło. Cała reszta nie głosowała. Część z nich nie wiedziała o co chodzi w tym referendum, część - przypuszczam, że zdecydowanie większa - miała i ma gdzieś Górki. No to Żucze może sobie robić, co chce, a przed referendum jasno mówił, że chce tego właśnie, co robi.

    --
    panna Klara i panna Rajmunda
  • qqbek 24.06.19, 16:21
    Deweloper wydał grube pieniądze na kampanię reklamową. W Internetach aż roiło się od pożytecznych idiotów... I dupa, referendum przerżnęli.
    Teraz na chama forsuje się niemalże to samo. Już nie powiem, że jeden z aktywistów dostał ostatnio publicznie, na twarzoksiążkę, takie "dobre rady", które ocierały się już dość mocno o kodeks karny...

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • wampir-wampir 24.06.19, 16:32
    Forsy aktywiści mieli wielokrotnie mniej niż developer. To oczywiste, ale - dostałeś do skrzynki, Ty lub ktoś z Twoich znajomych, informację o co chodzi w referendum? Ja nie. A przecież można było na domowym sprzęcie to wydrukować, zaprosić ludzi, by też to zrobili i roznieśli po sąsiadach czy postali z tym gdzieś w centrum dzielnic, powyjaśniali. Kampania aktywistów ograniczała się do Fejsa i więcej tam było oaseł z wykrzyknikami, niż rzeczowych argumentów.


    To co się ociera o groźby karalne, a na pewno jest nękaniem należy zgłaszać odpowiednim organom, a nie tylko pisać o tym na Fejsie.

    --
    Never fear shadows, for shadows only mean there is a light shining somewhere near by. /Oscar Wilde/
    *
    Je Vous aime et... je vous aime, Gitanes
  • s.monte.z.uma 24.06.19, 22:22
    ...ładnie, wręcz wzruszająco opisujesz swoje przywiązanie do "górek czechowskich", Lublinianom znanym pod nazwą strzelnicy ... a podróż, czyli spacer na referendum opisujesz tak, że łzy wyciska... na forum i w lokalnej prasie sporo jest takich chwytających za serce opisów Tobie podobnych obrońców miejskiej zieleni... dlaczego więc beton i łysina zalewa miasto zwane onegdaj miastem zieleni?!... otóż dlatego, że pan prezydent zna się nie tylko na finansach... trochę liznął też historii, rozgrywa więc (...a miłośnicy zieleni na to pozwalają...) sytuację jak to było w Polsce dzielnicowej... bo i co z tego, że co raz jakiś lokalny miłośnik drzew i krzewów przywiązuje się do nich w obronie ich bytu?... dokładnie nic z tego nie wynika, ponieważ każdy z owych "miłośników" broni tylko tego, co jest zielone za jego, a nie za cudzym płotem... jak onegdaj książęta dzielnicowi... nie mam racji?... tak było na Kalinowszczyźnie, Placu Litewskim, dreptaku, Alejach Racławickich i w wieli innych miejscach (...długo by wymieniać wszystkie szkody - obecne i przyszłe...)... ... ...

    www.dziennikwschodni.pl/lublin/zuk-za-betonem-partycypacyjny-model-zarzadzania-miastem-to-pusty-slogan,n,1000245288.html
    --
    lehardi.org/
  • qqbek 24.06.19, 23:16
    Wiesz - te górki to też spora część mojego dzieciństwa :)
    Tak więc tak, jestem przywiązany.
    A deweloper wiedział co bierze.

    Przypadek Kaliny (wycinanie drzew pod miejsca parkingowe) uznaje za wprost symptomatyczny.
    Najpiękniejsze w starych osiedlach jest to, że są zielone.
    A mordowanie zieleni w imię miejsc parkingowych jest po prostu barbarzyństwem.
    W Lublinie jest ponad 500 samochodów na każdy 1000 mieszkańców, w takim Nowym Jorku nie ma nawet 300.
    W samochodowej paranoi przerośliśmy mistrzów Amerykanów.

    Ludzie śmieją się w dowcipach z Sosnowca, z "powietrza" w Katowicach.
    Ale kurła fiks - przejedźcie się do tych Katowic, do tego Sosnowca, albo choćby porównajcie udział w nich terenów zielonych (czy to w widoku z satelity w mapach Giugla, czy w innym Geoportalu). Żyjemy tu w Lublinie już jak mrówki w mrowisku, większej ilości samochodów i mieszkańców, bez poszerzenia granic miasta, nie sposób sobie już wyobrazić. To nie Hongkong (zresztą co tu pisać, jak 40% powierzchni Hongkongu zajmują nietykalne dla jego mieszkańców parki i rezerwaty, gdzie Lublinowi do Hongkongu chociaż?).

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • wampir-wampir 24.06.19, 23:55
    Nie wiem, Kuba czy samochodoza Polaków jest uleczalna, raczej się pogłębia. Wraz z kolejnymi plusami przybywa kopcących złomów ze szrotów.

    --
    panna Klara i panna Rajmunda
  • qqbek 25.06.19, 00:28
    wampir-wampir napisał:

    > Nie wiem, Kuba czy samochodoza Polaków jest uleczalna, raczej się pogłębia. Wra
    > z z kolejnymi plusami przybywa kopcących złomów ze szrotów.

    Ja z dwóch intensywnie eksploatowanych aut 10 lat temu (przy rodzinie dwuosobowej) doszedłem do jednego auta eksploatowanego ekstensywnie (przy rodzinie czteroosobowej).
    Tak więc mój sukces reprodukcyjny był wprost ODWROTNIE proporcjonalny do ilości aut w rodzinie.

    Owszem - pewnych rzeczy (większe zakupy, wyjazd na weekend, wyjazd na wakacje, przejazdy "całą bandą") albo nie sposób załatwić inaczej, albo dość trudno by było wyszukać alternatywne sposoby. Ale dojazdy do pracy w Śródmieściu? No bez jaj... mam jechać, szukać miejsca, płacić, potem wracać, szukać miejsca, tracić nerwy, tak jak większość biurw w tym mieście? To nie ma najmniejszego sensu. Wczoraj (bo już po północy) do pracy polazłem piechotą. Zazwyczaj jeżdżę MPK, albo rowerem (tym ostatnim rzadko). Samochód biorę, jak muszę coś cięższego zabrać, lub w trakcie pracy poza miasto lub na źle skomunikowaną dzielnicę wyskoczyć. Jak podliczyłem 2018 to do pracy wszystkiego 5 razy samochodem pojechałem.

    Przeraża mnie samochodoza tego narodu.
    Lubię auta (jestem jednym z najczęściej piszących autorów na gazecianym forum Auto-Moto), ale są pewne granice.
    To już nie środek transportu, to złoty cielec, pozwalający oddzielić się od "plebsu" i podróżować w komforcie wdychanych spalin, w pojedynkę, tylko po to, by po długich poszukiwaniach miejsca do zaparkowania spędzić 8 godzin siedząc na dupie przed biurkiem.

    Córkę prowadzam do szkoły piechotą, po czym jeżdżę MPK do pracy. Jeden z urwisów z jej klasy nabijał się z dzieci, które nie jeżdżą samochodem do pracy, że to "biedota". Nawet mi się córka kilka razy skarżyła, że on nie wierzy, że my też mamy samochód i się z niej nabija. No i wyszło raz tak, że tego urwisa odbierał tatko, a i ja skądś wracałem i córkę akurat ten jeden raz ze szkoły samochodem odbierałem. Mina gówniarza, który zobaczył córkę wsiadającą do prawie nowego samochodu parkującego przy 20-letnim Golfie jego ojca - bezcenna.

    Słowem - ten rak toczy już wszystkich, infekując też najmłodsze pokolenie.
    Im wcześniej otrzeźwiejemy, tym lepiej dla nas.
    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • qqbek 25.06.19, 00:30
    *"do szkoły", a nie "do pracy" miało być - tak to jest, jak się post edytuje przed wysłaniem o tej porze :)

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • wampir-wampir 25.06.19, 00:33
    Obawiam się, że to otrzeźwienie przyjdzie, gdy wszystko wokół będzie zabetonowane.

    --
    youtu.be/rLtZKkCIVmI
    *
    www.youtube.com/watch?v=gH203JWfAy0&NR=1
  • s.monte.z.uma 28.06.19, 10:54
    ...i taka mała niedokładność w wyjaśnieniu pana prezydenta o przyczynie przeniesienia sesji rady miasta na niedzielę... otóż termin siedmiodniowy dla wyznaczenia terminu (...nowego, niedzielnego...) posiedzenia rady płynie od soboty (...?...) tydzień wcześniejszej, a nie od czwartku lub piątku poprzedzającego niedzielne posiedzenie... mylę się?... tak więc - niedzielne posiedzenie i uchwały które na niedzielnym (...30 czerwca 2019 r....) posiedzeniu będą podjęte, i tak będą - NIEWAŻNE... :-)...

    lublin.wyborcza.pl/lublin/7,48724,24942000,prezydent-wyjasnia-dlaczego-sie-spieszy-w-sprawie-gorek.html#s=BoxLoLuImg4
    --
    lehardi.org/
  • qqbek 28.06.19, 13:09
    Śmierdzi z daleka nielegalnie przegłosowanym absolutorium. Cóż, ryba psuje się od głowy. Można było budżet kraju w Sali Kolumnowej, bez kworum przyjąć? No to można i absolutorkę I prezent dla TBV klepnąć...

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • s.monte.z.uma 29.06.19, 21:17
    ...no właśnie..."posiedzenie będzie nielegalne"... trudno też pominąć i ten fakt, że termin (...konieczność podjęcia uchwały w "ostatecznym" terminie 30 czerwca 2018 roku, nie daje możliwości złożenia - skutecznie - odwołania...
    ...pomijam fakt, że - jak twierdzi pan prezydent - właściciel "już teraz" może górki zabudować... bo jeśli właściciel już teraz może je zabudować, to po co spieszyć się z uchwalaniem planu zagospodarowania, żeby je mógł zabudować???... może ten plan nie jest w ogóle potrzebny???...
    ...trudno też zaprzeczyć, że treść publikowanej w prasie "umowy" zawartej między właścicielem terenu i ratuszem, nie zawiera terminu urządzenia przez właściciela terenu obiecywanego mieszkańcom "parku"... mylę się?...
    --
    lehardi.org/
  • s.monte.z.uma 29.06.19, 21:20
    ...oczywista pomyłka: nie "30 czerwca 2018 roku"... powinno być: "30 czerwca 2019 roku"...
    --
    lehardi.org/
  • s.monte.z.uma 30.06.19, 23:42
    ...godzina 23.31 dnia 30 czerwca 2019 roku... trwa posiedzenie rady miasta... czy w razie potrzeby doba tego dnia zostanie przedłużona - na potrzeby dotrzymania terminu uchwalenia planu zagospodarowania w dniu 30 czerwca 2019 roku?... przed nami - zadawanie pytań przez mieszkańców... hmmm...

    www.dziennikwschodni.pl/lublin/wyrok-na-gorki-czechowskie-sesja-rady-miasta-lublin,n,1000245659.html
    --
    lehardi.org/
  • s.monte.z.uma 01.07.19, 08:00
    ...30.VI. 2019 skończył się o godzinie 4.38 w dniu 1.VII.2019 roku... dobre: Polak potrafi... :-)))...

    www.dziennikwschodni.pl/lublin/wyrok-na-gorki-czechowskie-sesja-rady-miasta-lublin,n,1000245659.html
    --
    lehardi.org/
  • qqbek 01.07.19, 09:12
    Standardy kaczej "demokracji" przeniesione na grunt lubelski przez "opozycję".

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • s.monte.z.uma 06.07.19, 11:23
    ...pan przewodniczący zadowolony... z "kompromisu"... :-)))... w sprawie "zagospodarowania" górek czechowskich, czyli dawnej strzelnicy... hmmm... a ten kompromis - podobno - godzi ogień i wodę... taki kompromis to kiedyś nazwano: ROZBIORY... mylę się???...

    lublin.wyborcza.pl/lublin/7,48724,24966644,bronie-kompromisu-w-sprawie-gorek-czechowskich-ale-referendum.html#S.MT_lublin-K.C-B.1-L.1.duzy
    --
    lehardi.org/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka