Dodaj do ulubionych

Zawzięta nauczycielka

10.01.07, 14:51
Jak rozmawiać z polonistką(szkoła podst.)która jest uprzedzona do ucznia??
Ciagle ma jakieś zastrzeżenia,bzdurne i wyolbrzymione.Jezeli dzieją się złe
rzeczy ,ale dotyczą innych uczniów to jest to pomijane,usprawiedliwione
natomiast jakieś zachowania w roli tego ucznia już nie!!!
Ma swoich pupilków do których zwraca się zdrobniale!!!
Poza tym nie zna swoich uczniów,bo jest nieudolna wychowawczo!!!!
Traktuje tego ucznia bardzo niesprawiedliwie i krzywdząco!!!
Czy jest jakieś wyjście???
Obserwuj wątek
    • empi Re: Zawzięta nauczycielka 10.01.07, 17:38
      zakładam, że jesteś obiektywna w ocenie własnego dziecka. Z tym bywa różnie. Co
      inni rodzice na to, czy mają podobne problemy?. Jeśli tak to szukaj wsparcia
      wśród nich w celu podjęcia wspólnych działań.
      pzdr.
      --
      Jeśli mędrcy zawodzą, to nie znaczy, że głupcy zbawią świat.
      • karola19803 Re: Zawzięta nauczycielka 10.01.07, 19:27
        Powodu uprzedzenia nie znam,pani twierdzi ,że lubi ucznia(tak mówi do rodziców).
        Może dlatego ,że nie podlizuje się jak inni,nie wysyła pani życzeń świątecznych
        (jak to inni robią),nie tworzy intryg,plotek na innych.To co robią inni jest
        cacy a to co ten uczeń to już nie.
        Dziecko bardzo się stara ,jest widoczny (w sensie pozytywnym)na tle szkoły,ale
        nie przez wychowawcę.Problem trudny dla ucznia.
        Kuratorium odpada ,bo wiadomo ,że byłoby to ze stratą dla dziecka!!

        • Gość: Anka Re: Zawzięta nauczycielka IP: *.chello.pl 10.01.07, 21:00
          mając taki problem w rozmowie z pania użyłam następującego sformułowania:
          "Kocham moje dziecko, ale są zachowania, nad którymi nie dyskutuję. Jesli
          zrobiło coś niewłaściwego, dołoże wszelkich starań, aby to sie nie powtórzyło.
          Licze jednak na pani pomoc, jako doświadczonego pedagoga i mądrego wychowacy.
          Czy mogłaby mi pani doradzić co mogłabym zrobić, aby moje dziecko nie czuło sie
          pokrzywdzone i odrzucone?"
          Nie ukrywam,że główny akcent położyłam na słowa "doświadczonego pedagoga i
          mądrego (lub cenionego, już nie pamietam)wychowawcy". Wcześniej powiedziałam
          (zgodnie z prawdą), że dziecko bardzo lubi ten przedmiot i jego wykładowcę.
          No cóż, to taki chwyt psychologiczny, ale zdziałał cuda - syn stał się
          ulubionym uczniem, oceny nadal były bardzo dobre.

          Jeśli nie pomoże - proponuję porozmawiac z innymi rodzicami, bo może inne
          dzieci czują to samo?
          I na koniec dodam, że chyba Cię rozumiem, dziecko też. Chwilami myślę, że
          niektórzy nauczyciele pracują "dla równowagi w szkole", aby równoważyć
          świetnych, cudownych nauczycieli.
        • Gość: jazalogowana Re: Zawzięta nauczycielka IP: *.it-net.pl 10.01.07, 21:42
          Podlizywanie się w podstawówce? Wysyłanie kartek świątecznych i plotek na
          etapie 6 klasy? Nie bardzo wierzę, że dla nauczycielki jest to powód (jeżeli
          jest) do faworyzowania. Zdaje się, że jest odwrotnie - nauczyciele nie
          przepadają za lizusami.
          Nie znam sytuacji, napisałaś niewiele, ale jakoś mi się nie podoba Twoja ocena
          innych dzieci. Skąd wiesz, czy nauczycielka nie zwraca innym uwagi, jeżeli jest
          coś nie tak? Przypuszczam, że tak wynika z wypowiedzi Twojego dziecka. A może
          jest troszke inaczej? Wiesz, dzieci potrafią być zupełnie inne w domu, a inne w
          szkole, a oceny z przedmiotów i zachowanie to dwie różne sprawy. Porozmawiaj
          jeszcze raz, spokojnie, z nauczycielką. Ania (post niżej) potrafiła to zwrobić
          mądrze. I skorzystaj z pomocy pedagoga szkolnego, bo on jest od tego, aby
          reagować, gdy dziecku dzieje się krzywda.
          • karola19803 Re: Zawzięta nauczycielka 11.01.07, 10:59
            Mogłabym tu przytoczyć wiele niewłaściwych reakcji tej pani ,ale nie mogę z
            wiadomych względów.
            Nie mogę użyć słów,które poleca Ania,bo jest to młoda n-lka.Poza tym ciągle
            narzeka na forum klasy,ze jest zmęczona ,że ma dość,że brak jej czasu dla
            własnego dziecka.Nie sprawdza prac w zeszytach ,bo nie ma czasu itp.
            Za słuszne w kwestiach spornych przyjmuje tylko to co powiedzą"pupilki"
            Gdyby dziecko było mniej wrażliwe to nie było by problemu ,no ale nie po
            każdym "spływa"
            Trudno jest dziecku przyjąć ,że wychowawca jest do niego uprzedzony!
            • Gość: doświadczona mama Re: Zawzięta nauczycielka IP: *.lublin.mm.pl 11.01.07, 11:38
              Czasem nic nie mozna zrobić ,bo biorac pod uwage
              plusy i minusy naszej interwencji u nauczycielki
              moze sie okazac ,ze wiecej bedzie minusow,
              ale z wlasnego doswiadczenia jako matka majaca 2 dzieci w szkole
              moge powiedziec ,ze interwencja sie bardzo czesto oplaca .
              Może ta nauczycielka nie zdaje sobie sprawy jaki wywiera negatywny wplyw na
              twoje dziecko ,moze sa inne dzieci w klasie ktore maja podobne odczucia
              co byloby sygnalem ,ze dziecko nie wyssalo sobie z palca swoich teorii

              i wtedy mozesz zaczac jakies dzialania
              nawet jak nauczyciel faktycznie jest nastawiony zle do naszego dziecka
              jak bedziesz sie czesto u niej pokazywac ,w delikatny sposob
              taki jak poradzila ci juz jedna osoba
              w sposob stanowczy ,ale grzeczny
              artykulowala swoje problemy ,obawy,musisz jasno i klarownie
              powiedziec o swoim problemie
              ze dziecko ma klopot z tym i z tym ,
              ze poswiecasz wiele uwagi w domu na rozmowy z nim ,ze jest ono wrazliwe
              to w koncu dla swietego spokoju bedzie musiala cos zmienic w swiom zachowaniu,
              bo bedzie sie juz musiala z toba liczyć

              czasem wpadaj w godzinach przyjec dla rodzicow
              /kazdy nauczyciel ma takie godziny 1 w tyg/
              i pytaj o wyniki dziecka w nauce ,
              jak sie zachowuje ,czy ona jest zadowolona z jego zachowania ,

              najgorsze to isc i klócic sie z nauczycielem i wchodzic z nim w otwarta
              konfrontacje
              twoj ton musi byc stanowczy ,ale nie ulegly
              nigdy nie wolno klasc po sobie uszu
              robic z siebie uleglego petenta
              nie ona ma poczuc ze jestescie rownorzednymi partnerami ,ze
              w razie czego mozesz uzyc bardziej radykalnych krokow,
              a zanim sie trafi do kuratorium warto pojsc i porozmawiec z dyrektorem szkoly,
              ktoremu tez bedzie zalezalo ,zeby sprawa nie wyszla poza mury szkoly

              ja mam pozytywne doswiadczenia
              bylam stanowcza i w wielu sprawach postawilam na swoim
              nie dalam krzywdzic swich dzieci

              pozdrawiam i życzę sukcesu
      • karola19803 Re: a może jednak Karola 19803..... 11.01.07, 17:09
        Opinii wszystkich nie znam,ale słyszałam jak inni mówili o tej pani ,że jest
        niesprawiedliwa i mało obiektywna.Naprawdę mam trzeźwe spojrzenie na dziecko i
        dobrze zdaję sobie sprawę,że dzieci są rózne w różnych sytuacjach.Po rozmowie z
        wychowawcą sama utwierdziłam się w przekonaniu,że ma awersję do dziecka
        (niestety)!
        • Gość: Anka Re: a może jednak Karola 19803..... IP: *.chello.pl 11.01.07, 18:01
          ten tekst (pisany wcześniej)powiedziałam pani, która ma może ok. 30 lat:)
          Jeśli nie pomaga rozmowa (nie oszukujmy się, sa ludzie i betony), proponuję:
          porozmawiać z innymi rodzicami, może uda się przeprowadzić "akcję " na zebraniu
          (wypraktykowane: młoda wychowawczyni zmieniła podejście do swoich wychowanków,
          choć początkowo nie widziała nic niewłaściwego w swoim zachowaniu);
          porozmawiać z kolegami (kolezankami) syna, bo może oni widza to inaczej (też to
          przeszłam);
          zwrócic się do dyrektora lub pedagoga (wtedy należy liczyć się z docinkami
          typu "bo znowu twoja mamusia poleci do dyrektora", ale może dyrektor jest mądry
          i przeprowadzi rozmowe z wychowawczynią w taki sposób, że osiągniecie
          konsensus);
          wytłumaczyć dziecku, że jest mądre, zdolne i Ty wierzysz w jego wiedze i
          umiejętności, i Tobie też jest przykro z powodu postawy pani, ale w życiu
          spotykamy róznych ludzi;
          przenieśc dziecko do innej klasy lub szkoły.
          Jesli są tacy, którzy "o tej pani mówili..." to może zechcą wspólnie z Tobą
          powalczyć o lepsze kontakty dzieci - wychowawca.
          Powodzenia - całym sercem:)
            • karola19803 Re: a może jednak Karola 19803..... 12.01.07, 11:22
              Serdeczne dzięki za rady i wsparcie wszystkim!!!
              Wiadomo,że z n-lami to tak jak z lekarzami ciężko wygrać(zawsze coś znajdą na
              swoje usprawiedliwienie).
              Aniu widać ,że wiesz co przechodzą rodzice i dzieci w takich sytuacjach-
              dziękuje Ci bardzo:)POzdrówka!!!
              • Gość: Anka Re: a może jednak Karola 19803..... IP: *.chello.pl 12.01.07, 15:37
                W przeciwnieństwie do jazalogowana mam inne (choć nie własne)doświadczenia co
                do przenoszenia do innej klasy. Przeniosła swoje dziecko kolezanka, i to w 6
                klasie po tym, jak dziecko płakało po nocach i nie chciało wstawac do szkoły
                (uczennica bardzo dobra, grzeczna, dobrze wychowana). Chodziło także o relacje
                z wychowawczynią (straszą panią). Koleżanka bała się rozmowy z dyrektorem
                szkoły, ale okazało się, że jest on jak najbardziej przychylny decyzji, wręcz
                ją popierał. Teraz dziewczynka chodzi do liceum i nie było do tej pory żadnego
                kolejnego przenoszenia z klasy do klasy.
                Natomiat myślę, że wiem o co jazalogowanej chodzi - że dziecko uczy się, iż
                bez specjalnego wysiłku mamusia wszystko załatwi, jak tylko dzieciaczkowi coś
                sie nie spodoba. Może być i tak, ale to zalezy od umiejętności rozmowy rodzica
                z dzieckiem, a karola jest raczej sensowną mamą:)
                Aha, jeszcze co do tego,że z n-lami i lekarzami trudno wygrać - to specyfika
                każdego zawodu, że bronią swój swego, a w kazdym zawodzie (i powołaniu!) musi
                być równowaga...
                • karola19803 Re: a może jednak Karola 19803..... 13.01.07, 19:32
                  Wniosek odnośnie n-li jest smutny ale przwdziwy-mało jest pedagogów z
                  powołania!!!!!
                  Co można myśleć o wych.która zostawia samych uczniów na zabawie andrzejkowej
                  (była z nimi tylko pół godz.)a sama urywa się ,bo akurat ma sprawę do
                  załatwienia!!Przykłady można by mnożyć!!!
                  I jak bedą wychowani Ci uczniowie??
                  • Gość: Anka Re: a może jednak Karola 19803..... IP: *.chello.pl 13.01.07, 22:04
                    tym bardziej jestem zdania, żeby z nią porozmawiać na zebraniu. Może ona nawet
                    nie wie, że zachowuje się niewłaściwie? Jest przecież młoda (choć znam bardzo
                    młodych, cudownych wychowawców i nauczycieli). Grzeczne, kulturalne
                    naprowadzenie jej na sprawy i problemy dzieci przyczynić sie może do poprawy
                    relacji. Można zaznaczyć, że zalezy wam na tym, aby zarówno dzieci, jak i pani
                    łączyła sympatia i wzajemne zrozumienie. Broń Boże nie mówić, że pani
                    jest "be". Nawet, jeśli na zebraniu nie będzie odzewu, to nalezy liczyć, że w
                    najbliższej przyszłości coś sie zmieni (na lepsze, oczywiście).
                    "Z życia wzięte", naprawdę:)I to bardzo niedawno...
                    • Gość: jazalogowana Re: a może jednak Karola 19803..... IP: *.it-net.pl 13.01.07, 22:38
                      Aniu, Karola pyta, jak pomóc dziecku, ale wszelkie sugestie z góry odrzuca, bo
                      nauczyciel jest be - co wie od swojego dziecka. I nie dowie się, jak naprawdę
                      sytuacja wygląda, jeżeli szczerze z nauczycielem nie porozmawia. Być może
                      dziecko nie jest takie udealne , jak mama widzi ( ale może jest).Nie znam
                      Karoli i jej synka, ale mialam w życiu wiele sytuacji, w ktorych rodzice ,
                      zapatrzeni w swoją pociechę, nie przyjmowali żadnych uwag krytycznych.
                      Przyklady :
                      1. Dzieciątko 6-letnie, znajomi wprosili się do nas na herbatkę. Rodzice nie
                      podejmują innego tematu, jak tylko geniusz swojego dziecka. Argument mamusi - o
                      jego geniuszu świadczy fakt, że leworęczne ! Dzieciątko z nudow (bo tylko
                      dorośli - moje propozycje, że może kredki, może bajka- nie reagowało. Zrobiło
                      sobie zabawę - z nienacka wskakiwało innym gościom ( i gospodarzom) na plecy,
                      dźgając widelcem w dowolną część ciała. Rodzice rozbawieni i szczęsliwi, ale z
                      ogromnym zalem, że w przedszkolu dziecko nie jest lubiane i przedszkolanki się
                      czepiają. Nie wiem, co było, gdy dzieciątko poszło do szkoły, bo zrezygnowałam
                      ze znajomosci.
                      2.Przykład drugi - młodzi rodzice pierwszoklasistki ( magistrowie, robiący
                      karierę w biznesie, wiele lat wstecz). Pani się nie poznała na geniuszu
                      dziecka, bo nie było w klasie najlepsze. Dzecko znane nam ze względu bliskości
                      zamieszkania - przeciętne i zarozumiałe.Mamusia nie rozmawiała z nauczycielką,
                      tylko od razu poleciala do dyrektora i przeniosła dziecko do innej klasy.
                      Niestety, druga pani też się nie poznała, wiec mamusia zmienila szkołę.Po
                      trzeciej klasie mamusia przeniosła dziecko do kolejnej szkoły... Na szczęscie
                      zmieniłam mieszkanie i nie znam dalszych losów.
                      3.Przykład inny - rodzice nauczyciele. Wybrali dla swojego dziecka szkołę i
                      klasę wg siebie najlepszą, bo dziecko nieprzeciętne, więc musi mieć komfortowe
                      warunki.Dziecko rzeczywiście zdolne, ale stawiane w domu na piedestale, każde
                      marzenie spełniane natychmiast. Zmieniano mu klasy co roku,a szkoły co dwa
                      lata, bo bardzo konfliktowe, lekceważace inne dzieci, skarżypyta. Rodzice nie
                      mogli pojąć, że ich idealne dziecko w domu nie jest ideałem w szkole. Mam
                      takich przykładów wiele, dlatego z dużą ostrożnością podchodzę do rodziców,
                      którzy narzekają, a nie podejmują konkretnych kroków , i z góry zakładają, że
                      nauczyciele są źli. Niektórzy są źli, ale większość jest ok, tylko nie potrafią
                      czytać w myślach rodziców.
                      • Gość: Anka Re: a może jednak Karola 19803..... IP: *.chello.pl 14.01.07, 13:03
                        Owszem, są tzw. rozwydrzone pacholęta, ale sa i dzieciaki dobrze ułożone, które
                        mają prawo czuć się tak, jak dziecko karoli.
                        Przykłady zapatrzenia w swojego milaczka sa mi znane i bliskie, ale znam też
                        przykłady tragedii rodzinnych spowodowanych brakiem umiejętności wychowawczych
                        nauczycieli i brakiem reakcji na to rodziców. Podkreślam zawsze, że fachowcy i
                        olewacze są w każdym zawodzie i na każdym stanowisku.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka