Czytać i myśleć nie mam zamiaru nikogo uczyć. W tym konkretnym wypadku można np.
wziąć pod uwagę tak przecież rozpowszechnioną w katolicyźmie spowiedź na ucho,
która ma skutki wręcz demoralizujące przy całej swej oprawie liturgicznej.
System ten odwraca uwagę od obowiązków moralnych i koncentruje uwagę na
obrzędach, którymi rzekomo można się przypodobać Bogu. Czy w tym wypadku
spowiedź nie jest takim kościelnym opium dla sumienia? Przecież wystarczy się
tylko wyspowiadać ;))
W tym właśnie sensie odnosiłem się do faktu, że nadana forma religijna wyklucza
krytyczną, racjonalną analizę ponoć uświęcanych przez siebie treści. W efekcie
jawi się nam funkcja religii zmierzająca wręcz do bezwolnego i narzędziowego
podporządkowania człowieka religijnego w zamian za fantastyczną wizją "tamtego
świata" oraz rzekomej opieki Opatrzności Bożej nad tym światem. Jeżeli do tego
dodamy głoszoną od lat teologię wolności po polsku realizowaną przez takich
pośredników, jak b-pi Hlond, Wyszyński czy Wielgus - zaserwowany background w
słowach św. Hieronima dla wiernych przestaje budzić jakiekolwiek wątpliwości. I
nie ma to żadnego znaczenia, czy będziesz oświadczał się swej dziewczynie w
gumofilcach przychodząc wprost z placu budowy czy też najzwyczajniej w stroju
Apolla :))
Chociaż i w tym swoim niby przykładzie odniosłeś się do formy a nie do istoty
treści, która Tobą kierowała
--
To zdumiewające, że bogactwo ludzi Kościoła wzięło swój początek od zasady
ubóstwa. (Charles-Louis de Secondat de Montesquieu)
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.