Re: Biskup, to mąż jednej żony księżulku !!! :))
Autor:
edico
27.07.07, 13:10
Powyższy post można by było sparafrazować słowami "pewny jak ksiądz czyli
pedofilia ideologiczna" i myślę, że nie o to chodziło Ci w przedstawionych
dywagacjach.
Czy nie znacznie rozsądniej było by zastąpić tę bezsensownie dorabianą retorykę
na najzwyklejszą logikę, a grzech lenistwa zamienić chociaż na minimum pracy
niezbędnej nad sobą?
Przyjmując założenie, że zboczeniem jest wszelkie zachowanie niezgodne z naturą
człowieka, wręcz można zaryzykować twierdzenie, że celibat jest zboczeniem w
najczystszej formie. Poprzez nieuzasadnione logicznie, tłumienie naturalnych
popędów człowieka, jest jednocześnie powodem całej masy dewiacji. Ponadto w
takiej interpretacji celibat wydaje się być objawem pychy, bo czymże jest czy
może być chęć poprawiania Stwórcy?
Po raz kolejny wpadasz w miraże fanaberii własnej retoryki.
Przecież Biblia w Nowym Testamencie - z którą wydajesz się być całkowicie na
bakier - przedstawia nieskomplikowane i jasne kryteria, które mają spełniać
kandydaci na biskupa:
"Biskup więc powinien być nienaganny, mąż jednej żony, trzeźwy, rozsądny,
przyzwoity, gościnny, sposobny do nauczania." (1 List do Tymoteusza 3:2)
Przecież zakaz zawierania małżeństw, to nauka szatańska:
1 Tym:
- 4,1 A Duch wyraźnie mówi, że w późniejszych czasach odstąpią niektórzy od
wiary i przystaną do duchów zwodniczych i będą słuchać nauk szatańskich,
- 4,2 uwiedzeni obłudą kłamców, naznaczonych w sumieniu piętnem występku,
- 4,3 którzy zabraniają zawierania związków małżeńskich, przyjmowania pokarmów,
które stworzył Bóg, aby wierzący oraz ci, którzy poznali prawdę, pożywali je z
dziękczynieniem.
- 4,4 Bo wszystko, co stworzył Bóg, jest dobre, i nie należy odrzucać niczego,
cosię przyjmuje z dziękczynieniem;
To wszystko może oznaczać tylko jedno, że księżom katolickim kazano postępować
wbrew nauce Biblii i wbrew Biblii.
Nowy Testament bowiem nie wspomina nic o dziewiczości, lub bezżenności kapłanów
itp. retorycznych interpretacji, do których wydajesz się sposobić w ślad za
traditio_1. Biblia nie przyznaje temu zagadnieniu żadnego znaczenia a celibat
nie wynika z nauk Jeshua.
Jan apostoł był kawalerem, ale z kolei u niego "celibat" wynikał z pewnej
ułomności fizycznej... ! Z kolei Paweł i Barnaba, wyrzekli się małżeństwa, ale
nie że żyli w celibacie. W czasach Pawła nie było mowy o celibacie
duchowieństwa. Ba, mówię "duchowieństwa", chociaż nic takiego nie istniało w
jego czasach. Pierwotne gminy chrześcijańskie wybierały swojego kapłana drogą
głosowania. Zbiorowy instynkt i znajomość realiów dawały rękojmię trafnego
wyboru duchowego kierownika, aniżeli dzisiejsze orzeczenia biskupów, ordinari loci.
Innymi słowy celibat można sprowadzić do niezwykle sprawnego katalizatora, a w
niektórych przypadkach wręcz akceleratora wszelkich zboczeń, czego wystarczające
przykłady znalazły swój wyraz w seminariach i nie tylko. Jest tak dlatego, że
celibat jest sprzeczny z naturą ludzką ukształtowaną (być może) przez Boga. Któż
śmie poprawiać boże - w zamyśle doskonałe - dzieło? A gdzież to takie boskie
upoważnienie można znaleźć?
Celibat służy zatem wyłącznie interesom instytucji kościelnej - ślepe
posłuszeństwo wobec zwierzchników, minimalna szansa na wyjawienie kościelnych
tajemnic w rodzinie (która jest w końcu zawsze bliższa), pozostawienie
nagromadzonych dóbr wewnątrz organizacji kościelnej itd.
Uważam, że sam powrót (rewolucyjny) do źródeł mógłby uratować ten kościół. Ale
pycha jego hierarchii jest porażająca i nie najlepiej temu kościołowi wróży,
czego dałeś przykład w swej naiwnej retoryce. A żadnych zmian cywilizacyjnych w
żaden sposób nie da się zrobić manipulacjami języka liturgii.
--
Niepotrzebne prawa osłabiają te, które są niezbędne.
(Montesquieu)