Re: Pokoleni JP2 i traditio1 w ferworze pouczania
Autor:
Gość: Ed
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
28.07.07, 14:05
Z ciekawością przyglądałem się tej dyskusji. Jednak po ostatnim poście zaczynam
mieć wątpliwości traditio1, czy rozumiesz sam, to co piszesz nie mówiąc już o
ambicjach tłumaczenia myśli innych.
Po pierwsze, wątek dotyczy sensu zmiany języka liturgicznego z języka polskiego
ponownie na łacinę, co jest w efekcie zabiegiem najwyżej magicznym i niczym
więcej. Jaki jest bowiem inny powód używania tego języka w liturgii, którego
wierni nie rozumieją?
Po drugie, co to zabawne. Niektórzy konserwatyści religijni tłumaczą się
powrotem do łaciny, podczas gdy językiem kościoła pierwotnego był najpierw
aramejski a potem grecki - nie mówiąc już o tym, że wszystkie ewangelie spisane
zostały chyba tylko w języku koptyjskim. Przecież wspólnota chrześcijańska w II
w. nadal była grecka. Gdyby tak na prawdę chcieli powrócić do tradycji, to może
powinni powrócić co najmniej do greki? :)
Po trzecie, z efektów rozległości własnej wiedzy sam się wysypałeś zamieniając
meritum dyskusji na retoryką ad personam z powodu braku innych argumentów, czego
wyraźnie dowodzi powyższy post.
Po czwarte, bluźnisz na temat JP2 zgodnie z zasadami przyjętymi przez tzw.
środowisko "Pokolenia JP2" czego niestety nie jesteś w stanie dostrzec.
Posłużę się tu przykładem jezuita o. Stanisława Musiała, który zapytany o polską
"pomnikomanię papieską", odparł:
"To mnie przeraża". Nazywa się go Ojcem Świętym, Jego Świątobliwością itp.
Podczas gdy Jezus, który ma być jakoby założycielem Kościoła katolickiego (?? –
przyp. wł.), tego surowo zabraniał: "Nikogo na ziemi nie nazywajcie waszym
ojcem; jeden bowiem jest Ojciec, Ten w niebie" (Mt 23.9). Najwidoczniej
niektórzy z katolików doczytali się tego zakazu, ponieważ na jednej z
pielgrzymek wierni z Polski trzymali olbrzymi transparent: "Tatusiu Św. –
kochamy Cię". Czyli Bogu świeczkę a diabłu ogarek? :))
Prawdą jest, że o "tatusiach" Jezus nie wspominał, a więc nie jest to grzechem.
Jednocześnie ta mniej grzeszna i milsza formuła "Tatuś Święty" nie narusza
ewangelii Mateusza.
Zastanów się więc na poważnie, kto tu chcąc tłumaczyć myśli innych a także
pouczać, powinien zgruntować własne zasoby wiedzy.