Re: IV RP w kościelnych eurudytów obrodziła :o))
Autor:
edico
29.07.07, 10:52
traditio1 napisał:
> Brak ontologicznego fundamentu to poprostu brak spójnej i uzasadnionej
> koncepcji człowieka. Deklaracja oparta jest o idę człowieka, a nie o jego
> realną, zgodną z rzeczywistością koncepcję. ...
Znowu uciekasz się do swojej w retoryki niezmiennie wciąż ignorując fakty.
Stosownie do Lexicon Philosophorum (1613), ontologia jest to nauka o "pierwszych
zasadach i ostatecznych przyczynach" bytu. Zresztą nie inaczej pojmuje się ją i
w dniu dzisiejszym wskazując jednocześnie na to, że zajmuje się ona teorią bytu,
problemami jego natury, sposobami istnienia i przejawienia, stosunkami pomiędzy
bytami itp. Tyle odnośnie samego pojęcia ontologii.
Jeżeli papież wypowiada się na temat o bytu, to o jakim bycie mówi i jaki to byt
usiłuje wcielić w życie?
Znamienne tu są słowa samego papieża Leona X (1513-1521) - "Patrzcie, co bajka o
Jezusie Chrystusie dla nas zrobiła".
Cytat obrazujący wyrachowanie i cynizm w wykorzystaniu wiary religii nie ulega
tutaj żadnej wątpliwości.
Czy nie uważasz, że papieże będąc zastępcami Boga na tej ziemi trochę więcej
wiedzą na temat tego ontologicznego fundamentu i najpierw z Bogiem powinni
uzgodnić tak ważną kwestię przed popędzaniem tego typu historyjek w tłumy
wiernych???
Zważ ponadto, iż na II Soborze Trydenckim przyjęto, że tradycja Kościoła jest
ważniejszym źródłem objawienia od Słowa Bożego!!!
Zatem Pismo Święte to to, co Kościół Katolicki uznał za święte, a reszta (jak
np. chociażby jedno z przykazań dekalogu) nie obowiązują wyznawców katolickiej
odmiany chrześcijaństwa?
Pismo Święte ustanowił (w początkowym składzie) w 325 r. Cesarz Konstantyn na
soborze nicejskim. Aby nie można było dojść "samodzielnie" do przekonań
sprzecznych z doktryną Kościoła, w 1229 r. papież Grzegorz IX zakazał czytania
"Biblii" pod sankcją kar inkwizycyjnych (w tym również powiedzmy kary
grillowania)!!!
Słowa papieża Leona XIII z 1903 roku (1878-1903) nie budzą w tym zakresie
żadnych wątpliwości, że:
"Kościół wstrzymuje się na razie od prześladowania heretyków tylko dlatego,
ażeby nie pogarszać stosunków w dzisiejszych okolicznościach wyjątkowych, ale
bynajmniej nie wyrzeka się prawa do tych prześladowań, skoro to tylko stanie się
możliwe. Bo Kościół ma prawo i ma obowiązek tłumienia błędów dowiedzionych i
karania winnych."
Winnych? A konkretnie czego? Boskich czy kościelnych przewinień?
Obowiązkowym kościelnym Kanonem stało więc tylko to, co Kościół każe, a nie to,
co jest Słowem Bożym?
Odpowiedź jest bardzo prosta. Oczywiście, że tak - bo większość kanonów poszłaby
w diabły najgrubszego kalibru, gdyby tak odczytać ponownie najstarsze źródła, a
na to nie można przecież pozwolić z oczywistych dla instytucji Kościoła względów
:))
A więc co pozostaje w rezultacie z tego fundamentu ontologicznego???
Ucz się więc, ponieważ sama retoryka jest tu narzędziem niezbyt przydatnym do
logicznego wyjaśnienia tego zjawiska.
> ... Tam, gdzie respektowane są prawa
> boże (w znaczeniu ius divina - Bóg posiada pojęcie człowieka, jego ideę
> sprawczą), które to prawo urzeczywistnia się w prawdzie o człowieku, w jego
> ontycznej strukturze - tam też repsektowane są prawa człowieka. I na odwrót -
> gdzie zaprzecza się prawom człowieka, urąga się Bogu.
Opierasz się na bardzo wątpliwej argumentacji odwołującej się raczej do
mistycyzmu niż rzeczy istotnych dla każdego żyjącego człowieka.
Mimo głoszonej wszem i wobec o chrześcijańskiej NIESKOŃCZONOŚCI Boga
(nieskończenie wielki, nieskończenie mądry, nieskończenie potężny czy nawet
nieskończenie dobry), nie tylko nie wynika jego istnienie ale także żadnego z
przypisywanych mu w ten sposób atrybutów w żaden sposób nie da się uzasadnić.
Przyczyna takiego stanu rzeczy jest wręcz prozaiczna.
Po prostu taki stan rzeczy może istnieć wyłącznie poza logiką, a wtedy wszystko
jest możliwe i nasz wszechświat jest jakimś tylko wyjątkiem, gdzie z dziwnego
kaprysu stwórcy obowiązują w nim jakieś tam prawa fizyki czy reguły logiki. Ale
i w takiej sytuacji także absolutnie nic nie wynika o naturze Boga.
Jak więc z takiej materii można wyciągnąć wniosek o relację między rozumem a
wiarą - nie mówiąc już o funkcjach rozumu - a tym bardziej, że Bóg ma jakieś
pojęcie człowieka? Przecież cała historia katolicyzmu wyraźnie temu zaprzecza
nie wspominając już o jakichś o prawach człowieka w jej wydaniu!!!
Czym uzasadnisz postawioną swoją tezę, że "wiara ma kluczowe znaczenie dla
wzrostu człowieka w człowieczeństwie". Na takiej samej zasadzie można przecież
postawić tezę, że wiara ma takie same kluczowe znaczenie dla wzrostu konia w
jego końszczyźnie, bo w jakim innym przecież celu Kościół katolicki mógłby
wyprawiać msze dla zwierząt?
A może jeszcze dodasz do tego, że różnicę między tzw. NOM a Mszą Wszchczasów
zwierzęta rozumieją doskonale bez względu na język liturgii?
Czy nie uważasz, że prowadząc w oparciu o takie argumenty swoją ewangelizację i
religijne dysputy urągasz nie tylko własnej inteligencji, ale także Bogu i całej
idei głoszonej niby w jego imieniu???
Sam poprzednio pisałeś: "Już Arystoteles przestrzegał przed prowadzeniem
jałowych sporów. I radził: "Z niedouczonymi (apaudeusein) się nie dyskutuje,
tylko wysyła się ich po naukę.""
Czy nie rozsądniej było by zamiast nawiązywania do niezbyt chwalebnych tradycji
braku logiki w myśleniu po prostu powiedzieć uczciwie - "Ite missa est"???
Jak się czujesz moralnie godząc np. wiarę we wniebowzięcie Matki Boskiej
posiadając jednocześnie wiedzę o fizycznym istnieniu jej mogiły?
--
Gdy zabraknie historii, zastępują ją bajki.
(Charles-Louis de Secondat de Montesquieu)