Re: Krasnystaw jest na Białorusi?
Autor:
Gość: cia.bzzz.net
IP: *.85-237-171.tkchopin.pl
21.07.07, 21:26
elacja Iwony:
„Kiedy weszliśmy do budynku komendy, pan Tracz popchnął mnie na ścianę i uderzył
z całej siły w twarz otwarta dłonią. Zrobiło mi się ciemno przed oczami i
oparłam się o druga ścianę. Wtedy funkcjonariusz Tracz zaczął krzyczeć i mnie
wyzywać. Używał bardzo wulgarnych słów, m.in. „Ty ku..! Ty szmato! Ty
wszarzu!”. Po każdym obraźliwym epitecie padał cios w twarz. Byłam oszołomiona i
przerażona. Pan Tracz cały się trząsł, był blady i zachowywał się bardzo
agresywnie. Wyglądał jakby był miał napad szału lub jakby był po spożyciu
jakiegoś narkotyku. W tym momencie z pokoju obok wyszedł policjant odbywający
wówczas dyżur na komisariacie. Ucieszyłam się gdyż myślałam, że powstrzyma
dalsze bicie mnie. Funkcjonariusz jednak oparł się o ścianę i bez słowa patrzył
na to jak Pan Tracz mnie tłucze. Nic nie mówiłam, stałam zakuta w kajdanki i
oparta o ścianę, kiedy spadały na mnie kolejne ciosy. Funkcjonariusz Tracz
powiedział: „Jeszcze Ci załatwię prysznic ty ku.., wleją Ci zimną wodę do
pizdy!” po czym kolejny raz mnie uderzył. Ciosy były bardzo bolesne. Było ich
około dziesięciu i padały dopóty, dopóki nie przestałam podnosić oczu na
agresora. Następnie został przyprowadzony mój chłopak Mariusz - miał opuchniętą
twarz. Potem pan Tracz zaprowadził mnie na do pokoju, gdzie zaczął mnie
przeszukiwać. Bardzo mocno złapał mnie za piersi i powiedział „Cycki to nawet
masz”. Czułam się poniżona i bezsilna, bałam się odezwać, robiłam wszystko co
mówił. Następnie zostałam przeprowadzona do pokoju, gdzie już razem z
współzatrzymanymi czekaliśmy na ukończenie czynności policyjnych. Pan Tracz
zaproponował ugodę polegającą na tym, że przeprosimy funkcjonariuszy i otrzymamy
po 100 zł mandatu, a w zamian zostaniemy zwolnieni do domu. W obecności kilku
funkcjonariuszy przeprosiliśmy pana Tracza, który uznając przeprosiny za
satysfakcjonujące zwolnił nas. Udaliśmy się na obdukcje.”
Relacja Mariusza:
„ Funkcjonariusz dowodzący wraz z jednym z nieumundurowanych wykręcili mi ręce
do tyłu i założyli kajdanki. W związku z tym, że byłem, zdenerwowany a czynności
podejmowane przez policjantów sprawiały mi ból i czułem się porwany przez
Policję (nie dowiedziałem się w jakim celu jestem zabierany na komisariat, nie
spożywałem przecież alkoholu w miejscu publicznym), powiedziałem do
funkcjonariuszy „cieciu puść mnie”. Funkcjonariusze zaprowadzili mnie za blok w
pobliżu sklepu i jeden z nich zaczął mnie bić po twarzy. Uderzenia były na tyle
silne, że robiło mi się ciemno przed oczami. Zostałem kilka razy uderzony po
twarzy i policjant krzyczał pytanie „cieciem jestem, cieciem?” i uderzał mnie
bardzo silnie otwarta ręką, za każdym w twarz. W chwilę potem do samochodu
doprowadzeni zostali moja dziewczyna i kolega. Na komisariacie (cały czas miałem
założone kajdanki) jeden z policjantów, ten który był bez munduru zaprowadził
mnie do pokoju na górę i zaczął mnie bić. Krzyczał kolejne pytania: „czy
myślisz, że mam niższe wykształcenie niż ty?”(zwracał się do mnie per TY) i
uderzał mnie zaciśniętą pięścią w brzuch i klatkę piersiową, następnie pytał
„czy myślisz, że znam mniej języków niż ty?” i uderzał mnie po raz kolejny w
brzuch, następnie „czy myślisz, że mam mniej kursów niż ty?” i mnie uderzał po
raz kolejny. Byłem bity kilkakrotnie w brzuch i klatkę piersiową zamkniętą ręką
oraz otwartą ręką w twarz. Bicie sprawiało mi ogromny ból a policjant bił mnie
dotąd dopóki nic nie odpowiadałem i przestałem na niego patrzeć. Następnie
zostałem sprowadzony na dół. Tam, zobaczyłem moją dziewczynę. Miała opuchniętą i
zaczerwieniona twarz. Nic nie mówiła. Drugi policjant wziął mnie pod rękę i
popychając zaprowadził do drugiego pomieszczenia. Tam zaczął krzyczeć do mnie
pytając dlaczego nazwałem go cieciem i zaczął mnie bić. Byłem bity po twarzy
otwartą ręką. Uderzenia były bardzo silne. Otrzymałem kilka ciosów w twarz.
Następnie policjant kazał mi dmuchać w ustnik do pomiaru zawartości alkoholu w
wydychanym powietrzu. Ciężko było mi złapać oddech po tym jak byłem bity po
klatce piersiowej i po twarzy więc nie mogłem odpowiednio dmuchać w urządzenie.
Po dwóch nieudanych próbach policjant powiedział mi, że jeśli jeszcze raz nie
wyjdzie to mnie zabije. Przestraszony i pobity zmobilizowałem się i próba
okazała się udana. Policjant podczas bicia zachowywał się bardzo dziwnie.
Sprawiał wrażenie człowieka nieopanowanego. Bałem się, że może bardzo poważnie
zagrozić mojemu zdrowiu. Jak się dowiedziałem podczas obdukcji, opisując
lekarzowi zdarzenie, stwierdził on, że policjanci bili mnie w sposób umiejętny,
to znaczy żeby sprawić jak największy ból a jednocześnie zminimalizować widoczne
skutki bicia. „