I jak zwykle facetowi się upiekło!
Pieprzony patriarchat. Co za idiota jest w stanie uwierzyć, że mąż
nie wiedział o ciążach żony? I te jego śmieszne i bezczelne
tłumaczenia, że pracował, późno wracał i spał w osobnym pokoju, to
skąd się wzięło w tej rodzinie tyle dzieci, z wiatropylenia?
Pięcioro nie żyje, czworo pozostało, to wychodzi dziewięcioro. I
prawie "co rok prorok". Jak ten degenerat może spokojnie po tej
ziemi chodzić i żyć ze świadomością, że w jego rodzinie doszło do
takiej tragedii? To on powinien dostać te 25 lat, bo na bank zmuszał
tę biedną kobietę do mordowania tych dzieci, jeśli nie wprost stojąc
nad nią z siekierą, to wywierając presję i strasząc konsekwencjami w
postaci bicia czy wyrzucenia z domu. To ta kobieta jest ofiarą, bo
skoro nie stwierdzono u niej niepoczytalności, a pozostałe dzieci
wychowała, oznacza to jedno: ten sukinsyn zmuszał ją do takiego
postępowania, być może była zupełnie sama naciskana przez męża,
teściową i innych członków rodziny, którzy traktowali topienie
dzieci w wannie podobnie, jak prosty chłop podchodzi do ślepych
szczeniaków - do wora, kamień i do rzeki. "Pozbądź się problemu"
wystarczy, żeby taka zahukana, sponiewierana i przestraszona osoba,
być może w depresji i ogromnym strachu, co zrobi mąż widząc kolejne
dziecko w domu (na wsi przeliczają to na gęby do wyżywienia),
uzależniona finansowo od psychopaty i sadysty posunęła się do takich
drastycznych czynów. Być może mąż jej wmówił, że to nic takiego,
taka opóźniona aborcja, że jak nikt się nie dowie, to tak, jakby
sprawy nie było. Problemem jest co innego - brak odpowiedzialności
faceta. On sobie teraz będzie chodził wolno i pewnie nikt mu nie
podskoczy, pewnie cała wioska się go bała, a teraz boi jeszcze
bardziej, tacy wiejscy psychole rządzą i nie ma na nich bata. Nie
zabił, bo według takiego morderstwo to ucięcie komuś głowy siekierą,
ale nakłanianie to już nic takiego. Podobnie przed
odpowiedzialnością umykają tatusiowie-alimenciarze, od których
komornik latami nie jest w stanie wycisnąć pieniędzy na dzieci,
które żyją w nędzy, a matka zaharowuje się na śmierć i jeszcze
słyszy, że jest do niczego (niezaradna), młodzi kawalerowie , którzy
zrobili dzieci jeszcze młodszym panienkom, które potem wylatują ze
szkoły, bo odpowiedzialność za ciąże spada tylko na nie, a
tatusiowie bawią się dalej i matek swoich dzieci znać nie chcą itp.I
jeszcze jedno mnie dziwi - na zdjęciach do artykułu widać ładny,
schludny dom, zadbane obejście, pytam, czy naprawdę nie było tu
miejsca dla tych pięciorga? A wcześniejsze mieszkanie, 80-metrowe,
też nie świadczy o nędzy tej rodziny, te dzieci mogły żyć...