W Lublinie powstanie placówka lecząca niepłodność metodą naprotechnologii. Kościół przedstawia ją jako alternatywę dla zapłodnienia in vitro. - Moim zdaniem to pseudonauka - mówi prof. Marian Szamatowicz, prekursor leczenia metodą in vitro w Polsce
Kościół od zawsze chciał się grzebać w kwestiach, z których sam się wyłączył.
Od zawsze też traktował kobiety nie jak ludzi, tylko jak dwunożne macice do
rodzenia mu kolejnych wiernych.
Dziwi mnie więc bardzo stosunek kościoła do metody in-vitro, która wielu
bezdzietnym małżeństwom jest w stanie dać upragnionego potomka.
Bo otóż okazuje się, że ciąża pochodząca z gwałtu lub przestępstwa powinna być
chroniona (niedawny przypadek 14-latki w lubelskim szpitalu) i grzechem
śmiertelnym jest dla niedoszłej matki usunięcie takowej. Ciąża zaś będąca
wynikiem świadomego i zaplanowanego działania dwojga kochających się ludzi,
którym w leczeniu bezpłodności pomaga lekarz (no i osławiona "próbówka"), bo nic
innego nie pomogło, staje się grzeszną ciążą.
Wiem, wiem, nie rozumiem nic... pewnie za kilkadziesiąt (kilkaset?) lat znów
zmienią zdanie i ziemia nie będzie już płaska (chociaż Galileusza to i tak nie
uratowało przed haniebnym aresztem i procesem, nie mówiąc już o pieczystym
zrobionym z Giordano Bruno na Campo di Fiori). Ale czy kościół nie widzi, że
traci w ten sposób ostatnich zwolenników z niemoherowej części społeczeństwa?
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.