Dodaj do ulubionych

Młody zarabia mniej. Nawet, gdy jest już stary

IP: *.play-internet.pl 18.02.11, 08:12
Taki widać los ZWM-owców: Młodych Wykształconych - Z Wielkich Miast
Obserwuj wątek
    • Gość: www Biurokracja!!!! Znowu ten rak!!! Czemu... IP: 222.128.41.* 18.02.11, 08:22
      Czemu w tym kraju jest taka biurokracja? Czemu jest jakies debilne rozporzadzenie, ze trzeba wyslac dokumenty rejestracyjne firmy i spotkac sie z urzedasem?

      Ktos niby mialby skladac falszywe oferty pracy? Zeby co? Cieszyc, sie, ze bezrobotny przyjdzie na rozmowe? Przeciez to idiotyzm.

      Mysle, ze te PUPy moznaby zastapic portalem internetowym. Pisanie CV to tez zart jakis. Rozumiem, ze to moze byc jakis zgrzyt, gdy sie popelnia bledy, albo gdy ten dokument jest zle przygotowany ale BEZ JAJ!! Zawsze mozna z netu sciagnac wzor!!

      Studiowalem w UK przyjechal tam polski budowlaniec, jezyk cos tam cos tam, ale slabo sie dogadywal. Poprosil mnie, zebym mu CV pomogl przygotowac. Sciagnal sobie wszystko z netu, przetlumaczyl jak umial i mojej pracy to tam moze bylo 5 minut.

      Na koniec szef rzucil okiem na CV przez 1 minute, popatrzyl, ze on tam ma cos z dachami i go zatrudnil....

      Bo licza sie kwalifikacje, a nie dobrze napisane CV!!!
      • Gość: adam Re: Biurokracja!!!! Znowu ten rak!!! Czemu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.11, 10:17
        Gość portalu: www napisał(a):

        > Czemu w tym kraju jest taka biurokracja?

        Musi być biurokracja, bo jedynym znanym rządowi tego kraju sposobem na zmniejszanie bezrobocia jest zwiększanie liczby biurew i biurwysynów. Od 2008 r. ich liczba wzrosła o 50 tysięcy, w tym roku przybędzie kolejnych 30 tysęcy (idą wybory, kazdy głos się liczy). Obecnie mamy 500 tysięcy urzędników, w porównaniu ze 150 tysiącami w 1989 r. (a mówiło się, że komuna miała przerośniętą biurokrację).
        • Gość: BB Studiowaliście bezsensowne kierunki, to macie IP: *.kp.pl 18.02.11, 12:48
          Ludzie, wy sobie jaja robicie? Ogarnijcie się! Połowa postów na tym forum to żale sfrustrowanych absolwentów bzdurnych kierunków. Co wy oczekujecie, że każda fabryka sklejki czy kostki brukowej na zadupiu będzie szukała specjalistów do spraw komunikacji społecznej? W Polsce jest może ze 100 takich stanowisk, a absolwentów kierunków na których wmawiano studentom, że można to robić pewnie z kilka tysięcy rocznie.
          Ja zaczynałem studia 10 lat temu i już wtedy wszędzie było głośno, że nie ma pracy po fabularnych kierunkach, a mimo to co roku słyszę, że na jakieś gów…ne kierunki typu politologia czy kulturoznawstwo jest po 15 osób na miejsce przy 200-300 osobach na roku. Obecnie jestem kierownikiem dużego projektu informatycznego i szlag mnie trafia jak widzę poziom absolwentów. Przychodzi taki na rozmowę i sprzedaje komunikat typu „Jestem miły i sympatyczny, co prawda nie umiem robić tego co Pan wymaga, ale szybko się uczę i powinienem dużo zarabiać bo skończyłem renomowaną uczelnię, a tam mi powiedzieli, że będę dużo zarabiał, a poza tym chcę mieć fajne mieszkanie i rząd mówił, że jest praca”. A ja się pytam. Co mnie to k… obchodzi. Ludzie, zrozumcie, że praca to usługa, którą ktoś komuś świadczy. Co byście zrobili, gdybyście wsiedli do taksówki, a kierowca powiedziałby Wam, że co prawda nie potrafi prowadzić samochodu i nie zna miasta, ale szybko się uczy, a poza tym powinniście mu dużo zapłacić, bo miał piątki z WF w podstawówce i ma żonę i dzieci na utrzymaniu? W 30 sekund siedzielibyście w innej taksówce. I to samo robią pracodawcy, szukają sobie lepszych kandydatów.
          Chcecie pracę to uczcie się programować, zarządzać sieciami, administrować systemami, tworzyć systemy Business Intelligence czy ERP. U mnie w zespole specjalista dostaje 5-7 tysięcy brutto, dlatego, że znalezienie pracownika z konkretnymi umiejętnościami to naprawdę sztuka. Ostatnio jakaś firma z Bydgoszczy podkupiła mi człowieka dając mu 11 tysięcy brutto. Niestety teraz każdy jest humanistą i kończy jakieś bezsensowne kierunki, po których jedyne co potrafi to pisać, czytać i kopiować fragmenty książek. Tylko ja się pytam, kto i po co ma płacić komuś za takie umiejętności. Nie piszcie, proszę, że nie ma pracy. Pracy jest aż za dużo, tylko nie ma komu obsadzać dobrych stanowisk, bo po rynku pałęta się armia totalnie nieprzydatnych humanistów, którzy jedyne co potrafią to wyżalać się na forach.
          • Gość: janek Re: Studiowaliście bezsensowne kierunki, to macie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.11, 12:52
            Drogi BB, pisząc to reprezentujesz punkt widzenia dużego miasta i solidnej, dużej firmy. Pytanie ile jest takich pracodawców w skali Polski?
            Na prowincji nie jest tak różowo, o czym przekonałem się na własnej skórze... a nawet założenie własnej działalności w jednej z w/w musi wiązać się z popytem na tego typu usługi. A na prowincji nawet nie ma ich komu sprzedać i koło się zamyka...
          • Gość: gosc Re: Studiowaliście bezsensowne kierunki, to macie IP: 212.160.172.* 18.02.11, 14:27
            Kolego to też wina Państwa - po co nam tyle uczelni wyższych??? Pootwierali jakieś pierdoły z pseudowykładowcami i robią ludziom wodę z mózgu że z ich uczelni to sami specjaliści wychodzą i zarabiają kokosy :) No ale po co otwierać uczelnię w wyposażenie której trzeba włożyć masę kasy (uczelnia techniczna) jak wystarczy wynająć 2 pomieszczenia pod aule i wpajać ludziom "ciekawą wiedzę teoretyczną". Ja skończyłem PW - lekko nie było- ale przynajmniej czegoś się nauczyłem bo z 30 h w tygodniu 15 miałem w laboratoriach. I praca się znalazła i to przed skończeniem studiów.
            Mamy 5-10% wartościowych uczelni i 90% pseudouczelni, dla których liczy się tylko kasa bo właściciel musi zarobić. A młodzi po średniej gonią na studia bo przecież nie mieć mgr to obraza rodziny. To nic że to jest 5 lat straconych - ważne że jest mgr. A najważniejsze jest to żeby jak najszybciej obrać konkretny kurs/specjalność i już po 4 latach technikum można łatwo znaleźć pracę i zarabiać. A tak to mamy 6 podstawówki + 3 gimnazjum + 3 ogólnego liceum + 5 lat studiów i mamy osobę która coś tam wie po trochu ze wszystkiego ale w niczym się nei specjalizuje.
            pozdrawiam
    • terminatorbzdur dupe podnieść, a nie lamentowac 18.02.11, 08:22
      “Ewa, 25-letnia germanistka z Białegostoku od 2,5 roku nie może znaleźć sensownej pracy. Wszystkie oferty sa poniżej jej kwalifikacji, na zlecenie lub na czarno. Obecnie skleja pudełka w drukarni po 5 zł za godz. - Jeśli nie znajdę pracy do jesieni, wyjeżdżam do Finlandii”

      A dupe podnieść, a nie lamentowac, i wyjechac do sensownego miasta, gdzie szukaja germanistow
      Na pewno nie jest to Bialystok

      "komunikacja interpersonalna"? co to jest?
      zejdzcie ludzie na ziemie! mieszka w Nowym Jorku czy na polskim zadupiu?
      trzeba bylo studiowac np. ksiegowosc to by praca sama go szukala
        • terminatorbzdur kto nie ryzykuje, ten wegetuje 18.02.11, 09:30
          znam kilkadziesiat osob w Wawie, ktore wyjechaly z zadupia i daly sobie rade (oczywiscie z wyzszym wyksztalceniem);
          a skonczona germanistyka (podobnie jak inne popularne filologie zachodnie) ma to do siebie, ze latwo o dobrze platna prace w zawodzie (szkola + korki prywatnie + kursy dla firm) i dlatego nie trzeba wykladac makaronu w markecie za 5 zl/godz.
          mysle, ze podobnie jest we Wrocku, Poznaniu, Krakowie
          wiec przestan pie...c trzy po tyrzy
          • Gość: adam Re: kto nie ryzykuje, ten wegetuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.11, 10:26
            terminatorbzdur napisał:

            > znam kilkadziesiat osob w Wawie, ktore wyjechaly z zadupia i daly sobie rade (o
            > czywiscie z wyzszym wyksztalceniem);

            Żeby wyjechać do Warszawy z zadupia, nawet jeśli ma się już załatwioną pracę, trzeba mieć przynajmniej kilka tysięcy w gotówce na początek, albo znajomych/krewnych, którzy pomogą. Tak samo jest zresztą, gdy się wyjeżdża do Londynu. Z tym, że w Londynie jest łatwiej zarobić na samodzielne utrzymanie niż w Warszawie.

            > a skonczona germanistyka (podobnie jak inne popularne filologie zachodnie) ma t
            > o do siebie, ze latwo o dobrze platna prace w zawodzie

            Tak kiedyś było, ale od kilku lat rynek pracy nauczycieli języków i tłumaczy jest nasycony. Germanistom może się trochę teraz poprawić z powodu otwarcia niemieckiego rynku pracy: mogą uczyć ludzi w kraju lub sami wyjechać za zachodnią granicę.

            > mysle, ze podobnie jest we Wrocku, Poznaniu, Krakowie
            > wiec przestan pie...c trzy po tyrzy

            NIe wiem, jak we Wrocławiu czy Poznaniu, ale w Krakowie jest tak samo, jak tam, gdzie ta pani mieszka. Niektórym się udaje, ale mnóstwo ludzi z wyższym wykształceniem wyjeżdża do Warszawy lub za granicę. Więc przestań p*dolić trzy po trzy.
            • Gość: janek Re: kto nie ryzykuje, ten wegetuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.11, 12:43
              wiecie co, mam skończony dobry kierunek techniczny na politechnice, podczas studiów już pracowałem. Zdobyłem szerokie doświadczenie w swojej dziedzinie, od malutkich firm kilkuosobowych, po największe korporacje na Świecie (1,5 roku doświadczenia z zagranicy). Po studiach zostałem w jednym, z większych polskich miast. Praca nie najgorsza, w miarę dobrze płatna. Niestety na tyle skomplikowało mi się życie prywatne, że musiałem wrócić do rodzinnego miasteczka na prowincję... wyobraźcie sobie, że nie mogę znaleźć pracy. Jak pokazuję pracodawcom CV to przecierają oczy ze zdumienia, że ktoś z takimi "papierami" aplikuje u nich o pracę... nie wiem czy ci kierownicy i menadżerowie boją się o swoje posadki czy co, ale dostaję tylko odmowy, choć oczekiwań finansowych nie mam wygórowanych (mogę pracować za pensję w okolicach średniej krajowej). Niestety polska prowincja rządzi się swoimi prawami.

              ps. paradoksalnie ciągle dostaję oferty z firm headhunterskich z Warszawy, Wrocławia i zagranicy... jakbym tylko mógł w tej chwili skorzystać to przerwałbym ten kilkumiesięczny ciąg bycia bezrobotnym i zatrudniłbym się tam.
        • terminatorbzdur kto nie ryzykuje, ten wegetuje 18.02.11, 09:40
          Gość portalu: antyHipokryta napisał(a):

          > jak wyjechac?ty chyba chory jestes- za place sie dziewczyna nie utrzyma w innym
          > miescie- wegetuje tylko i wylacznie dla tego ze mieszka u mamusi i na jej garn
          > uszku- wynajecie mieszkanai i przeprowadzka to marzenia scietej glowy- nie ma z
          > a co- jezeli juz ma sie przeprowadzac to tam gdzie sie utrzyma z pensji- za gra
          > nice!!

          nie, zdrowy jestem
          znam kilkadziesiat osob w Wawie, ktore wyjechaly z zadupia i daly sobie rade (oczywiscie z wyzszym wyksztalceniem);
          a skonczona germanistyka (podobnie jak inne popularne filologie zachodnie) ma to do siebie, ze latwo o dobrze platna prace w zawodzie (szkola + korki prywatnie + kursy dla firm) i dlatego nie trzeba wykladac makaronu w markecie za 5 zl/godz.
          mysle, ze podobnie jest we Wrocku, Poznaniu, Krakowie
          wiec przestan pie.....c trzy po tyrzy, ze wynajecie mieszkania, pzreprowadzka, wegetacja ...
          • hooligan1414 ya ya, naturlich 18.02.11, 09:54
            łatwo o pracę, w szkole
            polecam zastrzyki jakieś i pasami do łóżka
            jeśli chodzi o korki to branie mają na ogół ci z uprawnieniami egzaminatorów maturalnych
            czyli kółko się zamyka
          • Gość: kamillo Re: kto nie ryzykuje, ten wegetuje IP: *.siemens.16.pl 18.02.11, 10:44
            Akurat jeśli chodzi o Niemiecki to dużo jest dobrze płatnej pracy z tym językiem. U mnie w firmie nawet ostatnio zatrudniono germanistkę bo dużo współpracujemy z Niemcami. Na zachodzie jest dużo takich ofert i dobrze płacą, ale na pewno nie w szkole.
            Tak czy inaczej jest trudno znaleźć pracę. Ja też znam wiele osób w Warszawie, Krakowie, Wrocłąwiu (sam wyjechałem do Wrocławia), wszyscy po studiach, ale niewiele z tych osób stać na lepsze życie niż wegetacja. Co można zrobić za 1200 zł?? Opłacić pokój, rachunki - to już 600zł. Bilet, komórka, jedzenie to kolejne min.400 zaopatrując się w markecie, a gdzie ciuchy, gdzie rozrywka, gdzie cokolwiek innego jak oszczędzanie?? Pozostaje wegetacja o ile znajdzie się prace... :/
      • dfgfdg Re: dupe podnieść, a nie lamentowac 18.02.11, 08:33
        terminatorbzdur napisał:

        > A dupe podnieść, a nie lamentowac, i wyjechac do sensownego miasta, gdzie szuka
        > ja germanistow
        > Na pewno nie jest to Bialystok

        Dokładnie tak. Praca dla Germanistów jest ale w Szczecinie, Poznaniu, Wrocławiu. W tych miastach nie ma z nią żadnych problemów. Z drugiej jednak strony chyba wolałbym Finlandię :)
      • zorya32 Re: dupe podnieść, a nie lamentowac 18.02.11, 08:59
        A ostatnio właśnie dzwoniła do mnie pani z firmy z Białegostoku - szukali tłumaczki z niemieckim, angielskim i rosyjskim. Tam też jest praca, tylko człowiek obecnie musi się uczyć całe życie. Ja wkuwam dwa dodatkowe języki obce - dzięki temu już mam więcej klientów niż np. rok temu. Da się, tylko trzeba być zaangażowanym. Inna sprawa, że nie mam jeszcze dzieci. Gdyby były, pewnie nie miałabym czasu się dokształcać...
          • pikkollo A skąd wiesz że nie potrafi ? 18.02.11, 10:48
            Jeśli biegle komunikuje się w tym języku, to i pewnie coś znajdzie dla siebie.
            Prawda jest taka że Polska często nie ma nic do zaoferowania takim ludziom jak pani Ewa. Uczą się wiele lat, a później nie ma dla nich pracy, lub jest tylko taka, że nie zarobią nigdy na mieszkanie czy utrzymanie rodziny.
            Otwarcie rynku pracy w Niemczech spowoduje że Polska utraci kolejne mózgi, ale za to zostanie elektorat populistycznych partii ...
            • imw wynika to z tekstu: 18.02.11, 12:36
              Ewa, 25-letnia germanistka z Białegostoku od 2,5 roku nie może znaleźć sensownej pracy.
              gdyby coś sensownego umiała to znalazłaby pracę
    • Gość: mlody mlodzi to elektorat PeLo IP: *.sdm.de 18.02.11, 08:25
      dobrze im tak!! chcieli scierwo-liberalow przy wladzy to maja! przy najblizszych wyborach glosuje na slonce peru, trzeba zapewnic mlodym leczenie bolem. Im gorzej tym lepiej.
      Czekam na tym forum na wypowiedzi roznej masci warcholstwa i oszolomstwa POpierajacego PeLo.

      Mlodzi Dajnamiczni Wyksztalceni Z Wielkich Miast Znajacy Jezyki Obce
      MDWZWMZJO
    • gulcia77 Re: Młody zarabia mniej. Nawet, gdy jest już star 18.02.11, 08:28
      Kurcze!!!!\
      Ja chyba żyję w innym świecie!!!! Mieszkam w Bytomiu, mieście, które od lat jest kojarzone z biedą i bezrobociem. Skończyłam wyśmiewany kierunek - kulturoznawstwo. I... nie narzekam. Mam swoją własną firmę, która pomalutku rozkręcam. Mieszkam w wynajętej dziupli, ale jest mi dobrze. Nigdy nie wybrzydzałam jeśli chodzi o pracę, jak trzeba było - lałam piwo za barem. Cały czas poświęcałam swojej największej umiejętności i talentowi - nauce języków obcych (posługuję się swobodnie czterema), studiowałam antropologię kultury, bo była mi ona potrzebna do własnego rozwoju, a nie po to, żeby mieć "magistra" i może to jest tajemnica. Umieć ograniczyć swoje potrzeby materialne kiedy tego potrzeba i po prostu ciężko pracować...
        • Gość: Paweł Re: Pozwalniać osoby bez wyższego wykształcenia IP: *.opera-mini.net 18.02.11, 08:48
          Fatalny pomysł.

          Jeśli już to w Polsce za dużą wagę przywiązuje się do wykształcenia i ogólnie tytułów i stopni naukowych. Lekarz to lekarz, architekt to architekt, adwokat to adwokat - dyplom mieć muszą, ale... W większości pozostałych przypadków powinny decydować konkretne umiejętności, a nie jakiś papierek z wyższej szkoły tego i tamtego... Jeśli ktoś z maturą, czy nawet bez jest dobry w tym co robi, to po cholerę go zwalniać?

          P.S. Od razu przypomniała mi się pewna znajoma, która zadeklarowała, że jej chłopak "musi mieć minimum magistra" i już.
          Komentarz zbyteczny...
      • Gość: A.B. Pierdu, Pierdu IP: *.mtu.de 18.02.11, 10:42
        Kolejna z tych, którzy/które opanowali 10 języków i swobodnie się nimi porozumiewają.

        Jak rozumiem, w twoim przypadku te języki to polski, gwara bytomska, łacina podwórkowa oraz Pidżin-English (czyli angielszczyzna z RPA)?
        • gulcia77 Re: Pierdu, Pierdu 18.02.11, 10:48
          Ojej, to ty pewnie nawet rosyjskiego nie umiesz, choć młotkiem do głowy w podstawówce kładli :)
          Angielski, niemiecki, hiszpański, rosyjski, at your service.

          Pidgin-english nie jest w rzeczy samej z RPA. Tam raczej rozwinął się afrikaans.
              • Gość: A.B. Re: Pierdu, Pierdu IP: *.mtu.de 18.02.11, 11:40
                Użyłem tego sformułowania jako przenośni, nie ma to nic do rzeczy.

                A co się tyczy tematu, zapewne nie masz pojęcia, co to znaczy opanować biegle język obcy.

                Cztery języki zaś (!!) sa w stanie opanować osoby o genialnych uzdolnieniach lingwistycznych. I na pewno takowe nie rozlewają piwa w barach... (he he).
                • gulcia77 Re: Pierdu, Pierdu 18.02.11, 11:45
                  Kurcze, no racja :)
                  Tak się składa, że do nich po prostu należę. Tak, takie z wybitnymi zdolnościami językowymi rozlewają piwo w barze, jeśli zdecydowały się na samodzielność w młodym wieku, a mamusia z tatusiem pieniążków na życie nie dawali.
                  Poszukaj, zadzwoń do mnie i sprawdź jak ze znajomością języków u mnie jest :)
                  • Gość: A.B. Re: Pierdu, Pierdu IP: *.mtu.de 18.02.11, 12:01
                    No dobra, pokonałaś mnie.

                    Na początek zacznijmy od anglika. Przetłumacz proszę te fragmenty popularnych utworów:

                    1. Dick promptly edged back from the investigating finger, a sly look of confusion passing swiftly over his face. "That's my other clothes," he explained.

                    "What I say," said Philip, still eyeing his companion as if only a constant vigilance could hope to detect what he might not be up to next, "what 7 say is, your mother's jolly lucky to get expensive things given to her—good things, even if they are left-offs Most of our old stuff goes to the Jumble Sales. I bet," he suddenly broke off, "I bet if your real father found you skulking here, he'd whack you hot and strong."

                    The alert and supple body beside his own had suddenly stiffened, and the dangling spindle legs beneath the pew ceased to swing.



                    2. You may talk vaguely about driving a coach-and-six up a good
                    old flight of stairs, or through a bad young Act of Parliament; but I
                    mean to say you might have got a hearse up that staircase, and taken it
                    broadwise, with the splinter-bar towards the wall and the door
                    towards the balustrades: and done it easy.
                    • Gość: dexter Re: Pierdu, Pierdu IP: 212.159.240.* 18.02.11, 12:11
                      A.B., czy jak ci tam. Idź wylewać frustrację gdzie indziej, co?
                      Przedmówczyni nie musi Ci nic udowadniać. Będzie udowadniać swoją umiejętność języków temu, kto będzie chciał skorzystać z jej usług filologicznych. I to tylko wówczas, jeżeli sama też będzie tym zainteresowana.
                    • gulcia77 Re: Pierdu, Pierdu 18.02.11, 12:17
                      1. Dick gwałtownie odsunął się od palca (dłoni) przesłuchującego. Cień zakłopotania przemknął po jego twarzy. "To moje inne ubrania" wyjaśnił.
                      "Tak jak mówiłem" powiedział Philip wciąż wgapiając się w jego towarzysza, jakby tylko bezustanna czujnosć mogła uchronić go od bycia następnym. Wystarczy???
                      Dwa transporty mi się wysypały, muszę reagować.

                      Tłumaczenie będzie na privie jak wrócę wieczorem od klienta
                      • Gość: A.B. Re: Pierdu, Pierdu IP: *.mtu.de 18.02.11, 12:59
                        OK, Gulcia. teraz tylko przetłumacz swój przekład na POLSKI, bo na razie nie chwytam sensu.


                        Kolejna próbka to niemiec, może coś takiego:

                        (1) Verwertungsrechte sind der Exekution wegen Geldforderungen entzogen.
                        (2) Die wegen einer Geldforderung auf ein Werkstück geführte Exekution ist unzulässig, wenn durch dessen Verkauf das Verbreitungsrecht des Urhebers oder eines Werknutzungsberechtigten verletzt würde.

                        (3) Absatz 2 gilt nicht für Werkstücke, die zur Zeit der Pfändung von dem zu ihrer Verbreitung Berechtigten oder mit seiner Einwilligung verpfändet sind.

                        (4) Bei Werken der bildenden Künste wird durch das Verbreitungsrecht die Exekution auf Werkstücke nicht gehindert, die von dem zur Verbreitung Berechtigten zum Verkauf bereitgestellt sind.

                        (5) Mittel, die ausschließlich zur Vervielfältigung eines Werkes bestimmt sind (wie Formen, Platten, Steine, Holzstöcke, Filmstreifen u. dgl.) und einem dazu Berechtigten gehören, dürfen wegen einer Geldforderung nur gleich einem Zugehör des Vervielfältigungsrechtes mit diesem in Exekution gezogen werden
                      • Gość: A.B. Re: Pierdu, Pierdu IP: *.mtu.de 18.02.11, 13:24
                        Trzecia próbka to francuski, tym razem postarałem się o prosty tekścik:

                        Nous l’avons vue, la guerre. Nous avons vu les hommes redevenus des brutes, affolés, tuer par plaisir, par terreur, par bravade, par ostentation. Alors que le droit n’existe plus, que la loi est morte, que toute notion du juste disparaît, nous avons vu fusiller des innocents trouvés sur une route et devenus suspects parce qu’ils avaient peur. Nous avons vu tuer des chiens enchaînés à la porte de leurs maîtres pour essayer des revolversneufs, nous avons vu mitrailler par plaisir des vaches couchées dans un champ, sans aucune raison, pour tirer des coups de fusil, histoire de rire.
                        Voilà ce qu’on appelle ne pas tomber dans le plus hideux matérialisme.


                        Pozdrawiam!
                        • Gość: A.B. Re: Pierdu, Pierdu IP: *.mtu.de 18.02.11, 14:01
                          Sorry, przepraszam najmocniej. O francuzie nie było mowy, tylko o hiszpanie.... Sorówka.

                          A ten niemiecki wierszyk to nie ja! (można sprawdizć po IP).


                          SoAhora bien, lo que contribuyó sin duda a la consagración del tópico, aparte de los méritos del pasaje, tan acorde con el regocijo, típico en aquella época, ante cualquier confusión de lo asnal con lo humano, son las asociaciones más o menos proverbiales que lo envuelven todo: el famoso olvido de Cervantes con respecto a la pérdida y hallazgo del rucio; el tema de la amistad de este con su amo, con antecedentes en el refranero; la encarnación de Sancho y su asno en figuras carnavalescas que desfilaban por las calles en fiestas públicas, como las organizadas en honor de la Inmaculada Concepción en Utrera y Baeza en 1618.
      • zwyklyglupol Zaraz cię tu zniszcza:) 18.02.11, 12:20
        Bo w Polsce można być pijakiem, można żonę lać, można być na bezrobociu od pięciu lat, ale jak pochwalisz się,że sobie w życiu jakoś dajesz rade to cię zniszczą, wyzwą od córek/synów komuchów, dziwek dających szefowi itp. Piękny kraj. Kocham tę Polskę, ale jednak zawsze gdy wyjeżdżam to sto matrów za granicami czuję jakby mi kamień spadł z serca...
    • Gość: Anna Młody zarabia mniej. Nawet, gdy jest już stary IP: *.internetia.net.pl 18.02.11, 08:32
      Niestety to prawda. Studiowałam dziennie ale mam sporo doświadczenia w różnych pracach. Urząd Pracy mi osobiście tylko utrudnia życie i szukanie pracy, a gdy już znalazłam firmę, w której chociaż mogę odbyć staż związany z kierunkiem studiów... muszę czekać 6 tygodni na wszystkie sprawy organizacyjne za nim go zacznę.. Ja chcę, pracodawca chce..urząd? Nie wiem po co funkcjonuje.. Pani w urzędzie nie miała pojęcia jak zakwalifikować mój kierunek w swoim formularzu, ciekawe jak te same osoby potem są wstanie ocenić przydatność stażu, który chcę zrobić w kontekście mojego wykształcenia..

      Gdy znalazłam ofertę pracy, dla której średnie zarobki netto wynoszą 2.5/3 tys zł.. zaoferowano mi minimalną pensję krajową i umowę zlecenie.. po 5 latach studiów na renomowanej uczelni z dobrymi wynikami i osiągnięciami. Czy na prawdę jest aż tak źle, czy też pracodawcy kryzys wykorzystują jako wymówkę do bezkarnego zaniżania pensji?...

      pasazbielizny.pl biustonosze Triumph Felina Samanta itp :)
      • gulcia77 Re: Młody zarabia mniej. Nawet, gdy jest już star 18.02.11, 08:37
        A co ty, konkretnie, potrafisz, po 5 latach studiów na renomowanej uczelni??
        To jest chyba największy dramat młodzieży. Mają wykształcenie, bez konkretnych umiejętności, ale "skończyli renomowaną uczelnię" i się im "należy". Ja skończyła UŚ, a logi9styki uczyłam się od podstaw, metodą prób i błędów. I nie marudziłam pracując za 1200 PLN, kiedy, gorzej wykształceni niż ja, uczyli mnie konkretnego fachu. Teraz spijam śmietankę, mam 34 lata.
        Ale zasuwam codziennie jak mały samochodzik!!!!
          • gulcia77 Re: spijasz śmietankę? twój man pewnie to lubi :) 18.02.11, 09:10
            Tak, mój man to lubi :))) Ja zresztą też.
            Kasy na tyle, że wpadam do księgarni i ni boli mnie kupienie tego czego chcę.
            W innym rozliczeniu się nie orientuję. Sprzęt grający mam dobry, zbierany latami. Telewizor stoi i się kurzy, a komputer służy mi do pracy i poza porządnym office'm i dostępem do netu więcej mi nie potrzeba.
            Jeśli chodzi o motoryzację, to 19-letnie Audi świetnie się sprawdza. Generalnie jest mi w życiu dobrze.
        • Gość: Anna Re: Młody zarabia mniej. Nawet, gdy jest już star IP: *.internetia.net.pl 18.02.11, 09:49
          A co możesz wiedzieć o tym co ja potrafię? Mam 25 lat.. mam czekać 10 lat żeby jeździć 19 letnim audi i móc kupić sobie książkę?...a w okolicach 40, żeby ktoś mi dal kredyt na mieszkanie?..Wrzeszczysz tutaj i obrażasz. Właśnie osoby, które zgadzają się za takie 1200 pracować zazwyczaj psują rynek. Po co zapłacić tyle ile się należy i ile by zapłacono za wykształcenie np w UE skoro zawsze przecież znajdzie się ktoś kto za te ochłapy, które nie wystarczają na nic, chyba, że mieszkasz z rodzicami albo ktoś Ci w spadku dał mieszkanie... Mi 1000zł oferowano za pracę, w której mój kierunek studiów był wymagany.. nie coś kompletnie nie związanego czego miała bym się uczyć od podstaw i za co jeszcze dwa trzy lata temu zaraz po studiach dostawało się właśnie te 2,5/3 tys. netto.. a nieliczni dostają jeszcze teraz ale zazwyczaj po znajomości, bo przecież znajomemu nie zaproponujesz takiej "głodowej" kwoty..

          Więc zastanów się dwa razy za nim stwierdzisz, że każdy nic nie potrafi i skończył jakiś "nieżyciowy " kierunek i nie ma pojęcia o niczym.. Ludzi po studiach, którzy nic nie potrafią produkują zazwyczaj uczelnie w mniejszych miastach, które się potworzyły jak była " moda" na studia i każdego się wypychało na nie siłą... a niektórzy ludzie powinni skończyć dobre technikum czy szkołę zawodową na poziomie..ale to także w Polsce kuleje dlatego potem powstaje rzesza desperatów, którzy są zmuszeni za te śmieszne pieniądze pracować i nikt z tego nie ma korzyści bo zazwyczaj specjalistami są kiepskimi, a pensje nie wzrastają.
          • gulcia77 Re: Młody zarabia mniej. Nawet, gdy jest już star 18.02.11, 10:07
            Łoj, chyba uderzyłam w czuły punkt :)
            Ja Ci nie każę czekać do 40-tki, żeby jeździć 19-letnim Audi i wziąć kredyt na mieszkanie.
            Na Twoje pytanie - nikt mi nic nie dał, nie mieszkam z rodzicami. Spokojnie mogłabym sobie kupić mieszkanie, tylko po co??? Wolę sobie wyskoczyć na weekend do Rotterdamu, albo na Krym czy do Timisoary.
            To jest po prostu kwestią priorytetów.
            Wyciągam miesięcznie na rękę ok. 11 tys. PLN. Opłacam sobie ubezpieczenia, życiówkę, etc. Remontuję stary domek w okolicach Wałcza, żeby za kilka lat móc sobie wstać rano i pójść popływać w jeziorze.
            • Gość: Anna Re: Młody zarabia mniej. Nawet, gdy jest już star IP: *.internetia.net.pl 18.02.11, 10:25
              O czym Ty mówisz. To przykre, że niektórzy słyszą tylko to co chcą usłyszeć.

              Nie dostrzegasz chyba tego, że realia cenowe się zmieniają i to co mógł ktoś mieć za 1000zł, nie pokryje 1/3 kosztów tego co za te pieniądze kupić można teraz... 10 lat a nawet 5 lat temu w dużym mieście kawalerkę można było dostać nawet za 500zł. Aktualne ceny mieszkań? 1200zł i więcej... to jak?.. kolejnym złotym rozwiązaniem będzie dwa etaty za 1000zł żeby żyć samodzielnie, a trzeci sobie dołożę już w ciąży żeby było mnie stać na dziecko? Czy może się wysterylizować bo to przecież kwestia priorytetów a nie zdrowego rozsądku..
              • gulcia77 Re: Młody zarabia mniej. Nawet, gdy jest już star 18.02.11, 10:32
                Nie, Anno. Nie o tym mówię. JA wiem, ze w Polsce nie ma raju. Ale życie mnie nauczyło, że praca nie hańbi. I że z racji ukończenia studiów wyższych nie należy się absolutnie nic. Choćby dlatego, że nauka poszła w ilość, a nie w jakość. Nie zarzucam personalnie Tobie, że nic nie umiesz. Ale niestety, z racji prowadzonej działalności mam do czynienia z tłumami "magistrów" z Bożej łaski. Więc naturalną koleją rzeczy wszyscy mają trudniej.
                Mam pytanie, jeśli byłabyś łaskawa odpowiedzieć. Po co poszłaś na studia?? Po to, żeby zyskać możliwość zdobycia pracy za dobre pieniądze, czy dlatego, że czułaś niedosyt wiedzy, chciałaś "pootwierać sobie klapy" i próbować zrozumieć życie i świat?? Uwierz, to własnie od tej odpowiedzi zależy czy odniesiesz swój własny, wewnętrzny sukces, czy też będziesz niespełniona i sfrustrowana.
                • Gość: Anna Re: Młody zarabia mniej. Nawet, gdy jest już star IP: *.internetia.net.pl 18.02.11, 11:05
                  Dla mnie studia były naturalna koleją rzeczy i mi się udało studiować to co mnie pasjonuje i ciekawi. I potrzebują mnie i chcą i zapraszają na rozmowy... a po konkretnej rozmowie proponują 1000zł netto albo najlepiej to pare miesięcy za darmo. Oczywiście, że praca nie hańbi.. ale niechże dadzą ją wykonywać za godne pensje. Hańbi raczej postępowanie pracodawców, bo do mniejszości należą Ci którzy rzeczywiście nie mogą zapłacić więcej ale chcą dać szansę na rozwój i tworzenie czegoś razem. Większość niestety mogła by swobodnie zapłacić więcej. A wymówki o kryzysie i innych plagach, są nie na miejscu kiedy zatrudniasz kogoś, bo nie wystarcza rąk i głów do pracy, a potem oznajmia się bezkarnie, że niestety nie stać nas na pensję. Zatrudniasz? Potrzebujesz. Nie potrzebujesz? Redukujesz ilość etatów, bądź wprowadzasz inne sposoby oszczędzania. W PL brakuje tego średniego szczebla wykształcenia. A pracodawcy nieetycznie wykorzystują panujące warunki na rynku pracy. I nie jest tak, że się nie należy...należy się. Jak pracujesz w zawodzie i masz wiedzę pasję i umiejętności to się należy.
                  • gulcia77 Re: Młody zarabia mniej. Nawet, gdy jest już star 18.02.11, 11:15
                    Tak się złożyło, ze to raczej mój zawód wybrał mnie, a nie ja jego. Przez pięć lat wegetowałam za grosze, ale zbierałam kontakty, telefony, przypominałam się mailowo. Doskonale wiedziałam jakie zyski przynosi praca z konkretnymi firmami, a ile ja z tego mam pensji.
                    Idąc na swoje miałam zbudowaną bazę kontrahentów i wiedziałam od czego zacząć. Przez pierwszy miesiąc miałam komp postawiony na parapecie i telefon na plastikowym stoliczku z JYSK'a. Ograniczyłam swoje potrzeby do minimum, pakując każdy grosz w firmę. Wierz mi, było ciężko. Nie żałuję. Może dla Ciebie jest to jakaś droga.
                    I będę się upierać. Nie należy się z racji samego papierka. Trzeba udowodnić swoją wartość. Jesteśmy biednym krajem, masz rację, że źle się tu żyje. ale... Naprawdę można znaleźć swoje miejsce.
                    Przepraszam, że tak się rozpisuję, ale po prostu czasem nie dociera do mnie prymitywizm marzeń. Mieszkanie na kredyt? Po co? Nowy samochód, choć stary jeszcze jeździ? Po co??
                    Dzieci?? TAK!!! Niestety, nie mogę więc nie mam. I jeśli mi czegokolwiek w życiu brakuje, to własnie tego. Ale za to jestem ciocią na pełen etat :)
                  • ponury_swiniarz Re: Młody zarabia mniej. Nawet, gdy jest już star 18.02.11, 11:22
                    A skad pracodawca ma wiedziec ze Ci sie nalezy skoro skonczylas dopiero co studia i nie masz pracy? gdybys, powiedzmy miala prace za 1000 zlotych, moglabys poszukac innej za 1500 bo potencjalny pracodawca wiedzialby, ze jestes warta co najmniej 1000 zlotych = doswiadczenie zdobyte w obecnej pracy. Kto wie, cz np. obecny pracodawca, wiedzac ze szukasz pracy za 1500 nie zaoferowalby Ci 2000 bo ceni sobie twoja prace i nie chcialby Cie stracic. Ale nie - tobie sie nalezy na wejsciu million dolarów bo masz wiedze i pasje i, jak twierdzisz, umiejetnosci (nabyte gdzie? na cwiczeniach na uczelni?). Z taka postawa roszczeniowa to tylko na zasilek, bo za granica tez Ci na piekna buzie nie zaplaca £100,000. Napierw trzeba udowodnic pracodawcy swoja wartosc.
                      • Gość: shal Re: Młody zarabia mniej. Nawet, gdy jest już star IP: *.techmedia.com.pl 18.02.11, 14:46
                        Pierdzielisz bzdury wierudne. W Polsce jest może 3-5% Pracodawców, którzy mają takie podejście do pracownika. Nawet są w stanie walczyć o niego jeżeli widzą, że zarabia on na niego. Reszta wie doskonale, że rynek jest nasycony biedą i znajdą frajera, który będzie latał 14 godzin tylko dlatego by mieć za co wyżyć. Taka jest rzeczywistość. Znam firmy gdzie płacono ludziom 1300 zł na rękę za ciężką robotę umysłową, a pomimo tego że mieli oni umiejętności nie znajdowali innej pracy. co z tego że mieli know how jak nie mieli znajomości :] rozejrzyj się wokoło. 90% pracy to protekcja :] o budżetówce nie piszę bo tam to sięga 99% :] chyba że na stanowisko obsługi klienta albo inne równie śmiesznie płatne za 1500. Robota za pieniądze powyżej średniej krajowej jest już dawno obsadzona i ustalona. I pamiętaj życie to nie tylko Warszawa, Wrocław i Kraków :]
                  • Gość: elo co sie nalezy??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.11, 11:25
                    Jako pracodawca mam do zalatwienia pewien problem - mozna na tym zarobic tyle i tyle, odpowiednia czesc oddajac zlodziejowi zlodziei (panstwu) i co tu jest do nalezenia lub kwalifikacji?

                    Patrze na rynek pracy i oferty ludzi ktorzy maja rozne poziomy wyksztalcenia, moge zaplacic tyle a tyle za realizacje okreslonych zadan - im wyzsze masz kwalifikacje tym lepiej gdyz (zakladam) jestes bardziej inteligentna i latwiej sobie poradzisz z zadaniem. Place tyle ile wyliczylem. Pasuje Ci - to wchodzisz w to, nie pasuje Ci - nie wchodzisz a ja biore nastepnego z listy. Tak to dziala - nie ma zadnego 'nalezy sie'...
                    • gulcia77 Re: co sie nalezy??? 18.02.11, 11:33
                      Baaa, ale to jest najtrudniejsze do pojęcia.
                      Studia nie są po to, żeby otrzymać pracę, tylko po to, aby mieć szerszy ogląd sprawy, jaką jest życie - w tym także zawodowe. I nie ma znaczenia, czy się kończy politechnikę, czy filozofię. Ważne, żeby mieć swoją pasję, zainteresowania i być w czymś po prostu dobrym. Naprawdę, lepiej być dobrym elektrykiem niż kiepskim filozofem. Ale w naszym kraju gdzie "studiuje" circa 85% młodzieży - trudne to do pojęcia.
                      I - do Anny - własnie przez to, że wyższe wykształcenie tak bardzo się zdewaluowało, masz takie poczucie frustracji.
                      • Gość: gosc2 Re: co sie nalezy??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.11, 12:07
                        nie chodzi o to co sie nalezy czy nie ale o szanse na tzw przyszlosc dla Polakow (mlodych i starych), faktem jest ze wedlug raportow 70 % pracujacych zarabia ponizej sredniej krajowej , faktem jest ze zarowno mlodzi do 30 roku zycia jak i starzy 40 + zycia sa najbardzie narazeni na dlugotrwale bezrobocie - faktem jest ze realne wynagrodzenia (w stosunku do kosztow tzw utrzymania) spadaja,rynek pracy dramatycznie kurczy sie (nie tylko w Polsce) a to daje bardzo ponura wizje przyszlosci ,
                        zadne nawet najlepsze wyksztalcenie nie przyda sie jesli nie bedzie zapotrzebowania na prace -
                        a nie bedzie jesli bedzie sie kurczyla tzw masowa konsumpcja , ta z kolei bedzie sie zmniejszac bo pracy jest coraz mniej wiec wynagrodzenia sa coraz nizsze to takie bledne kolo wywolane globalizacja i przeniesieneim produkcji przemyslowej z Europy do Azji..
              • Gość: ka-ha Re: Młody zarabia mniej. Nawet, gdy jest już star IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.11, 11:02
                Anka, ale takie jest życie! Moi rodzice rok po ślubie mieszkali u rodziców, teraz tez nie jest to jakiś ewenement. Sama kończyłam studia kilka lat temu jako mgr inż., znam biegle 3 języki i pracę dostałam bez znajomości ALE wcześniej w czasie studiów odbębniłam w firmie roczny staż ZA DARMO ucząc się praktycznych aspektów zawodu i w tym czasie dałam się poznać jako lojalny, rokujący młody pracownik. Ciężko było, ale traktowałam to jako inwestycję na przyszłość. Zanim uzyskałam dyplom sami już się interesowali czy na pewno u nich zostanę. W tydzień po odebraniu dyplomu miałam STAŁĄ umowę o pracę - żebym przypadkiem nie rozważała wyjazdu za granicę. pracuję w zawodzie, doszkalam się, a pracodawca oferuje mi jeszcze udział w nowych, ciekawych dla mnie projektach, wykorzystujących znajomość języków
                • Gość: Anna Re: Młody zarabia mniej. Nawet, gdy jest już star IP: *.internetia.net.pl 18.02.11, 11:29
                  Ok, miałaś okazję wykazania się i ktoś docenił Twoją pracę. Miło, że tak się zdarza. Ja także udzielałam się w firmach bezpłatnie, aby zdobyć doświadczenie. Tylko, u mnie kończyło się tym, że gdy przychodziło do momentu wykazania się ze strony pracodawcy, to wykazywał się jedynie inwencją w oszczędzaniu pieniędzy :/ Po mnie była kolejna osoba, ja byłam po jeszcze innej, czy ktoś dostał tam stałą pracę, bo ewidentnie pracownika potrzebują? Nie. Biorą kolejnego naiwnego, który liczy na to, że po daniu z siebie 100% za darmo, dostanie chociaż marne pół etatu. To niestety jest znacznie częstszy scenariusz niż ten Twój. Ale jak wspomniałam, fajnie, że chociaż niektórym się udaje i spotykają pracodawcę z sumieniem.

                  Moi rodzice też mieszkali u rodziców po ślubie...a rok później przydzielono im mieszkanie ;) Nam raczej mieszkań nikt nie da ;)
              • ponury_swiniarz Gulcia ma racje 18.02.11, 11:10
                Ja zaczynalem jako student od wakacyjnych prac w Austrii a w czasie studiow pracowalem w kraju za poldarmo (600 zl za miesiac). Studia nie przygotowany mnie do pracy a wiedza teoretyczna okazala sie malo przydatna. Doswiadczenia, jak gulcia, zdobylem na zasadzie prob i bledow, mimo ze kierunek studiow byl zwiazany z moja praca. Teraz, w wieku 31 lat wyciagam tyle co gulcia (tyle ze bez spijania smietanki). Gdybym wybrzydzal i narzekal pewnie siedzialbym teraz w domu i pisal listy do gazety...
                • Gość: Anna Re: Gulcia ma racje IP: *.internetia.net.pl 18.02.11, 11:57
                  Wszystko to rozumiem. Ale

                  1. piszesz listy do gazety ;)
                  2. dorabianie w czasie studiów to nie jakaś nowość ja też to robiłam, a wakacje praktycznie dla mnie nie istniały, ale ja pracowałam w UK a nie w Austrii.

                  3. to co piszesz ogólnie nijak się ma do tłumaczenia m.in tego:

                  "Jeśli młodzi już znajdują pracę mniej więcej zgodną z kwalifikacjami, zarabiają mniej niż ci, którzy startowali trzy lata temu. W 2008 r. średnie zarobki absolwenta w pierwszej pracy wynosiły 2,5 tys. zł. W zeszłym roku - o 200 zł mniej - wynika z Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń firmy Sedlak & Sedlak."

                  A ja głównie wypowiadam się w tym temacie... średnia 2,5 tys to nie 1 tys... z zatrudniania ludzi za 1 tys. taka średnia nie wyjdzie choćby nie wiem jak się człowiek gimnastykował ;) ... skoro rok temu było to 2,3 tys...to nadal nie mogło tu przeważać 1tys zł.. ta cała dyskusja powinna mieć miejsce więc po wynikach średniej płacy za rok 2011. Wtedy się okaże czy słusznie się na nas tak naskakuje, że narzekamy na oferowane zarobki. To że droga zawodowa może być zawiła? jasne..ale wszystko ma swoje granice..moje pokolenie stoi niebezpiecznie blisko tej granicy. Nie chodzi tu o udowadnianie niczego. Na prawdę jest coraz gorzej z zatrudnieniem.
                  • ponury_swiniarz Re: Gulcia ma racje 18.02.11, 12:42
                    > 1. piszesz listy do gazety ;)

                    Nigdy! Komentarz to nie list.

                    A co do srednich to trzeba wiedziec ze np. 3000 w Warschau, 2000 w Krakau i 1000 w Bialystok, daje srednia 2,000 ale to nie znaczy ze w Bialystok, Warschau i Krakau pownni placic 2,000. A co do pokolenia - nigdy nie bylo latwo. Nawet na zachodzie, ludzie po studiach sa grupa o najwiekszym wskazniku bezrobocia i najtrudniej im znalezc prace, wiec nie ma co narzekac tylko zabrac sie do roboty i starac sie piac w gore (obecnie rzadko wystepuje cos takiego jak praca na cale zycie), ewentualnie zalozyc wlasna dzialalnosc, jak ktos nie chce byc lemingiem. Wez prace za 1000 to juz ci nie zaoferuja stazu za darmo w nastepnej firmie. Zgadzam sie ze pieniedza smieszne, ale lepsze to niz 0zl.
      • szatek100 Re: Młody zarabia mniej. chyba że jest córką mini 18.02.11, 09:03
        Nasze "elity" potrafią zadbać o swoje latorośle, aby dzieci motłochu nie zabierały im szans na karierę. Widzimy, jak dzieci Polityków (np. Tuska) dostają prestiżowe stołki, jak dzieci celebrytów są promowane w szoł-biznesie. Polska jest pieknym krajem, jeśli tylko masz układy. Jedynym zagrożeniem jest zły Kaczyński.
        --
        =======================================================
        Cześć Zbyszek
    • sykosonik Re: Młody zarabia mniej. Nawet, gdy jest już star 18.02.11, 08:37
      Bzdura, bzdura, BZDURA!

      Narzekają ci, którzy przez całe studia opieprzali się w przekonaniu, jacy to nie są wspaniali i jak to pracodawcy się na nich nie rzucą. To samo jest na studiach inżynierskich: like-a-geek.jogger.pl/2010/08/17/kto-jeszcze-chce-zarabiac-jak-specjalista-tuz-po-studiach/

      Tymczasem jest prosty sposób na zarabianie dwóch średnich krajowych jeszcze przed skończeniem studiów. Wystarczy zamiast obrażać się na świat wziąć sprawy w swoje ręce: like-a-geek.jogger.pl/2011/02/17/jak-obnizyc-podatki-wersja-rysunkowa/
    • Gość: mart Re: Sytuacja w Bia(sry)stoku IP: *.icpnet.pl 18.02.11, 08:37
      Bia(sry)stok to największe zadupie jakie sobie można wyobrazić. Tabuny chłopów ściągające z okolicznych wsi (Sokółka,Mońki,Siemiatycze) tworzą to "niby" miasto. Zero infrastruktury,Zero przemysły,Mentalność ludzi sięgająca lat 50 i głębokiego PRL-u, najpopularniejsze stanowisko pracy to kierowca TIR-a wszystko to razem sprawia ze z wykształceniem można czekać tam na prace i 10 lat , oczywiście za najniższe pensje w kraju. Zyje się tam tylko jako tako dlatego ze z co drugiego domu ktoś ciężko pracuje na rodzinę za granicą i dosyła Funty, czy popularne niegdyś na Podlasiu Dolary.A z wyżej wspomnianych wsi importują mleko , jajka i inne produkty spożywcze od sowich rodzin. Prawda jest taka, mam tam znajomych po studiach którzy od 3 lat nie mogą znaleźć żadnej sensownej pracy (poza stanowiskiem kierowcy TIR-a). Wystarczy wynieść się z tego "ruskiego zadupia" do Warszawy, albo tak jak ja do innego miasta na Zachodzie (Poznań, Wrocław) pracy zacząć pracować za sensowne pieniądze i w sensownym zawodzie.Niestety w XXI w. trzeba być mobilnym albo przegrywać jak "mieszczuchy" Bia(sry)stoku.
      • hooligan1414 typowe dla polactwa - gadać bez pojęcia 18.02.11, 09:19
        Byłeś kiedys w Białymstoku, brudasie siem liet nie mytyj? Zero przemysłu? Działa tu bardzo wiele firm produkcyjnych, często liderów w swojej branży, tyle ze nie sa to sprywatyzowane giganty po gierku i twój mały mózg tego nie ogarnia. Przemysł spożywczy (największy Polmos, Browar Dojlidy, PMB), Drzewny i materiałów budowlanych (Biaform, Silikaty), metalowy i Maszynowy (Altrad Spomasz, Samasz, NIBE-Biawar, Instal), elektroniczny i precyzyjny i vtworzyw sztucznych (Biazet, Philips, Promotech, Biaform, KAN, Optec, ChM, AC SA), fabryka dywanów Agnella, fabryka mebli, KILKANAŚCIE firm produkujących bieliznę (polskie zagłębie) i wiele innych. Dużo firm budowlanych budujących także w reszcie Polski, sporo firm hadlujących ze wschodem (węgiel, gaz, stal, nawozy sztuczne). Więc jak widzisz nie odstaje zbytnio od reszty kraju. Zasadniczy problem jest tez analogiczny jak w reszcie kraju - pracuje ten, kto już pracuje. Trzyma się tej roboty i ma (w swoim pojęciu) OK - problem jest z modymi szukającymi pracy - bo są dopiero na początku, co lepsze miejsca obsadzone i tak to jest
          • hooligan1414 spomasz działa 18.02.11, 10:05
            nalezy do francuskiego Altrada juz od kilkunastu lat - produkuja jakieś mydło i powidło, no ale przędą - jakiejś betoniarki, taczki, barierki, ale i duże kotły warzelniane i duże zbiorniki. Z innymi firmami jest podobnie - tylko: tak jaki pisałem - więksozść kadry technicznej 40-50 lat - zaczynali, kiedy te firmy były jeszcze państwowe w PRL - więc warunki do startu i nabycia doświadczenia mieli cieplarniane. Produkty proste; technologia też. Więc te chłopy będa tam siedzie do emerytury, albo i dłużej. czyli jeszcze 20-30 lat. no kogo maja zatrudnic? nowego technologa do projektowania betoniarek? Przecież od 30 lat tłuka te same modele. Ważne są niskie koszty, warunkowanie niezawysokimi wypłatami i częściowym bazowaniu na majątku z PRL
        • Gość: mart Re: typowe dla polactwa - gadać bez pojęcia IP: *.icpnet.pl 18.02.11, 10:49
          Niestety synku z tego zadupia się wyrwałem jakieś 10 lat temu. Te 5 firm na krzyż nazywasz przemysłem ??
          hehe . Właśnie dlatego nie wiesz co to "przemysł" ,prawdopodobnie nigdy też za tą wieś nie wyjechałeś. No może z wycieczką do stolycy. Bia(sro)stok to tylko regionalne skupisko ludzi z okolicznych wioseczek którzy napatrzyli się na wielkomiejskość w Belgii , czy USA , i z tym mniemaniem powrocili do Polski B z wielkimi nadziejami. Przwda jest taka w Polsce liczą się tylko najwięksi Stolyca,Kraków,Poznań,Wrocław,Trojmiasto,Silesia, Łodź i może Szczecin oraz Aglomeracja Bydgosko-Toruńska. Reszta jest skazana na powolne starzenie i wymieranie i meigracje.
    • Gość: iroko Młody zarabia mniej. Nawet, gdy jest już stary IP: *.dynamic.chello.pl 18.02.11, 08:39
      Skończyłam dzienne prawo na UW (z wyróżnieniem). W czasie studiów pracowałam jako sekretarka a potem asystentka prawnika w dużej firmie. Sęk w tym, że na umowę zlecenie za 1000 zł na rękę. Tak jak i 90% moich znajomych ze studiów. ŻADNE z nas nie ma umowy o pracę, ŻADNE z nas nie zarabia więcej niż 1500 zł na rękę. Nie wiem skąd to bezrobocie 15%, powinno być co najmniej 30%. A teraz trzeba jeszcze opłacić aplikację i się utrzymać. Ciekawe za co? Na różnych prywatnych imprezach śmiejemy się tylko ile kto wysłał CV i nie dostał nawet maila z jakąkolwiek odpowiedzią (rekord to 324 w ciągu 3 miesięcy). Fajnie nie? A podobno takie dobre studia. Póki co zaangażowaliśmy się w wolontariat, żeby mieć jakikolwiek kontakt z udzielaniem porad prawnych. I to prawda, że ciężko zostać adwokatem bez znajomości - nie dla tego, że nie można dostać się na aplikację, teraz wystarczy się nauczyć. Ale trzeba się jeszcze za coś do trzydziestki utrzymać, a jak się nie ma znajomości, żeby dostać dobrze płatną pracę, albo bogatych rodziców, no to niestety z aplikacji trzeba zrezygnować. 5 lat studiów na najlepszym wydziale prawa w Polsce. Powodzenia tym, którzy mają jeszcze jakieś złudzenia :)
      • Gość: gwidon Re: Młody zarabia mniej. Nawet, gdy jest już star IP: *.128.35.211.static.crowley.pl 18.02.11, 09:06
        a czego się spodziewałaś ? kokosów po prawie ? pewnie uwierzyłaś, że typowy prawnik to ma mercedesa, apartament z wypasem, a na wakacje lata do egiptu i tajlandii... Pewnie, są i tacy tyle że kilkuset w skali całego kraju, a prawników czy raczej absolwentów prawa CO ROKU 10 000 !!! więc jak sobie wyobrażać, że w takim tłumie będzie się miało szanse na jakiekolwiek większe pieniądze ? chyba że ma się masę szczęścia i trafi na odpowiednich ludzi albo po prostu rodzinka gdzieś wetknie. Ale znowu - ilu takich jest z wielkim szczęściem albo ustawioną rodziną ? garstka a reszta będzie płakała z wściekłości, że skończyła dzienne prawo na UW (UJ, UAM, wstawić dowolne) a ma z tego całe g.....
        To po prostu beznadziejny kierunek bez perspektyw, tylko oczywiście nikt na słowo nie uwierzy jak ktoś już przeszedł i mówi jak naprawdę jest. Jak to w Polsce - nie uwierzę drugiemu na słowo, sam się sparzę to dopiero będę wiedział i przyznam rację. Tyle że wtedy to już za późno i zostanie płacz....
        • Gość: iroko Re: Młody zarabia mniej. Nawet, gdy jest już star IP: *.dynamic.chello.pl 18.02.11, 09:42
          Ja akurat nie poszłam na studia prawnicze na fali głupich serialów typu magda m, poszłam bo chciałam pomagać (spoko, tutaj złudzenia straciłam już dawno, ale spełniam się w wolontariacie). Chciałabym mieć umowę o pracę i zarabiać przynajmniej średnią warszawską. Wydaje mi się, że to nie są wygórowane oczekiwania. Chciałabym zarabiać tyle, żeby utrzymać się na średnim poziomie i móc sobie pozwolić na dziecko. Za 1500 zł jest to w Warszawie niemożliwe.
            • Gość: gwidon Re: Młody zarabia mniej. Nawet, gdy jest już star IP: *.128.35.211.static.crowley.pl 18.02.11, 10:47
              generalnie jest kiepsko z pracą ale w Warszawie to akurat nie przesadzajmy - wnoszę że jesteśmy w podobnym wieku (do 30 l.) a wśród moich znajomych to jednak całkiem spora część ma te zarobki powyżej stawki którą podałeś, czyli powyżej 2 500 netto. Nie są to jakieś megatysiące ale jednak ok 3k netto ludzie całkiem często dostają. Warunek - coś w głowie i porządne studia, nie jakaś socjologia czy europeistyka bo z tym to nie ma nawet co na ulice wychodzić chyba że do ulotek.
              B. ciężko jest też po prawie bo jest masa absolwentów (wszyscy idą na prawo bo ciągle wierzą że to taka kariera i pieniądze) ale tu są największe nożyce płacowe - od 0 zł za pełen etat do 6-7 tysięcy dla młodego absolwenta. Oczywiście ci ostatni to kilka osób na CAŁĄ Wawę, 90 % zarabia grosze albo w ogóle nie pracuje, pozostałe 10 & zarabia jakieś w miarę przyzwoite pieniądze (powyżej 2k netto).
        • Gość: iroko Re: Młody zarabia mniej. Nawet, gdy jest już star IP: *.dynamic.chello.pl 18.02.11, 09:52
          I właśnie dlatego uważasz, że to jest normalne, że nie mamy szans na umowę o pracę, ani na wynagrodzenie umożliwiające normalne życie, a nie tylko wegetację na garnuszku rodziców? To nie ja ustalam limity przyjęć na studia. Nota bene na prawie na UW to jest wyjątkowo śmieszne - przyjmują co roku 400 osób na studia dzienne i 900 na wieczorowe. Kończy studia ok.500 osób, niestety nie znam już tutaj proporcji. Ale każdy z tych 900 to dla UW dodatkowe 7500 zł rocznie, więc po co z nich rezygnować?
          • Gość: gwidon Re: Młody zarabia mniej. Nawet, gdy jest już star IP: *.128.35.211.static.crowley.pl 18.02.11, 10:41
            o ale właśnie dlatego nie będziesz zarabiała więcej niż 1500 zł. Zrozum, że skoro UW wypuszcza powiedzmy 800 absolwentów (bo tyle realnie wychodzi, poziom jest fatalny nawet na UW więc trzeba się mocno postarać żeby nie skończyć) a do tego dochodzą setki z wielu innych uczelni "kształcących" prawników w Warszawie, to potem pracodawca może ci rzucić taką ofertę bo wie że i tak ma na biurku 40 innych CV od zrozpaczonych absolwentów prawa, którzy chcą cokolwiek złapać byle parę groszy zarobić.
            O to tu właśnie chodzi - przyjmuje się tabuny ludzi na studia (np. prawnicze) a realne potrzeby rynku to jakieś 20 % liczby przyjmowanych. Reszta bije się więc o grosze.

            Ale żeby to wiedzieć trzeba trochę otworzyć oczy a nie myśleć o niebieskich migdałach i widzieć siebie jako prawnika bogacza. Kto uwierzył w te bujdy to dziś po prawie ma mega problem.
          • kotek.filemon Re: Młody zarabia mniej. Nawet, gdy jest już star 18.02.11, 11:00
            > To nie ja ustalam limity przyjęć na studia.

            Ale to ty, składając papiery, dokładnie wiesz ile ten limit wynosi. Większość obecnych maturzystów co prawda nie umie liczyć i nie potrafi wyobrazić sobie konsekwencji ukończenia studiów razem z 500 innymi osobami, ale cóż...


            --
            Przekaż 1% podatku
      • Gość: E Re: Młody zarabia mniej. Nawet, gdy jest już star IP: *.183.pn.adsl.brightview.com 18.02.11, 12:18
        Podoba mi sie, ze piszesz kulturalnie i konkretnie. Rozumiem, ze narzekasz, mnie rowniez bylo w Polsce bardzo ciezko po studiach i uwazam, ze taka sytuacja dla mlodych to absolutny skandal!!! nic sie nie zmienilo przez 10 lat. Ale niewazne. Chcialam zapytac, czy bylabys zainteresowana praca Asystentki za okolo 3,5 na reke. Pod warumkiem, ze znasz ang., bardzo dobrze, biegle. Praca asystentki dla rektora jednej z wiekszych uczelni w Polsce. Zalety: bardzo fajni ludzie w teamie, praca od pon-pt, od 9-17 (no czasem dluzej), prestizowe kontakty, wspolpraca z zanjwspanialsza pania mecenas pod sloncem!!! nad dokumentami wymagajacymi konsultacji prawnej (czyli chociaz asystentka, to jest mozliwosc rozwijania sie w prawie itd), swieta wolne oczywiscie, przerwa na lunch (jesli nie jest busy), stolowka na miejscu (ale trzeba sobie kupic). Jesli jestes zainteresowana, to przeslij mi CV na adres: krokpokroku@onet.eu , pozdrawiam E