Do czego jest potrzebny rezydent biura podró...

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Bo z kilku dyskusji na forum dowiedziałem się, że właściwe do niczego.
    Zagubiona walizka - nie wina rezydenta, radź sobie sam, inny pokój, niż wykupiony - rezydent nie pomoże tak, jak 50$ w recepcji.. kłopoty zdrowotne - po co zawracać głowę rezydentowi...
    I wyłania się taki oto obraz:
    Rezydent jest od tego, żeby wciskać ludziom wycieczki, od których dostaje %
    A w razie kłopotów pobytowych nie wolno mu zawracać głowy, bo to nie jego wina, że coś jest nie tak, jak powinno być. Powinno się umieć sprawy samemu "załatwić". Znać języki i umieć sobie radzić.
    Po to ludzie wykupują wycieczki zorganizowane, z biurem podróży, z opieką pilota, rezydenta, żeby im głowy broń boże nie zawracać.
    A te narzekania na jakość przewodników turystycznych, też mi wielkie halo - niech sobie każdy poczyta przed wyjazdem o historii i kulturze danego kraju, a nie wymaga od biednego, zmęczonego pilota - przewodnika wiedzy jakiejś...

    Do czego więc oni służą, hm?
    • 14.07.11, 09:56 Odpowiedz
      Rezydent - dla mnie potrzebny po to, by wywiesić godzinę wylotu do Polski na tablicy ogłoszeń. Po co mu głowę zawracać sprawami których i tak nie załatwi.
    • 14.07.11, 10:28 Odpowiedz
      Przypomnijcie sobie swój pierwszy wyjazd do czego wam był potrzebny rezydent. Teraz to ja wiem, że ma sprzedawać wycieczki i wszystko mieć w d... , ale pierwszy raz to była ostoja i gwarancja. Wszystko z czasem się dewaluuje, rezydenci też, dawno się zastanawiałem jak będą loty rejsowe do HRG (tanie) to większości z tego forum nie będą potrzebni rezydenci a nawet BP.
      • 14.07.11, 10:40 Odpowiedz
        Nie przypominam sobie, abym kiedykowliek potrzebowała od rezydenta czegokolwiek poza dostarczeniem do hotelu i podaniem informacji, o której jest wyjazd/wylot. Przy pierwszym wyjeździe (akurat był to Cypr, a nie Egipt) przydał mi się jeszcze do zorganizowania (z dnia na dzień) wyjazdu do Izraela, bo wcześniej nie wiedziałam, że jest taka opcja 9dowiedzialam się od sąsiadów w hotelu). A że akurat nie było polskiego na dyżurze to całość zaaranżowała mi szwedzka rezydentka Vinga.
        A na 'codzień" rezydent nie jest mi do niczego potrzebny - czytac umiem i nry telefonów "interwencyjnych" mam zawsze podane/ zebrane, wyjazdy organizuję sobie sama, co do reszty - "koniec języka za przewodnika".

        Fakt, zanim zaczęłam jeździć sama jako turystka (po tym jak zaczęłam pracę "zabiurkową"), w czasie studiów pracowałam jako pilot wycieczek. Może to jest moje usprawiedliwienie dla niedoceniania znaczenia rezydentów ;-)
        --
        Moje Podróże
        community.webshots.com/user/miriam_1973/albums/most-recent
        • 14.07.11, 11:29 Odpowiedz
          Rezydent?! To znajomek lub krewny królika od spraw niepotrzebnych.Kasę kosi,pomagać nie pomoże,no bo trudności obiektywne zawsze się znajdą.Zazwyczaj to dziewczyny (pomolestować można he he),niewiele kumate.Potrafią zrobić transfer,no ale to potrafi zrobić nawet taki jak ja po parafialnej szkółce.Pewno jakiś język znają(ale niekoniecznie) za wyjątkiem własnego i tych obcych dwu w butach (jak w moim przypadku).Reszta to kicha.Nawet niekiedy tablicy ogłoszeń lub "knigi" z wiadomościami nie uzupełnią.Ostatnio miałem alarmowy powrót dwa dni wcześniej.Zero wiadomości,nawet kartki w szparze pod drzwiami nie było.Dobrze,że byli znajomi,powiadomili,no i kasa na ewentualny powrót indywidualnie na piechotę powiedzmy jak ten "uczony" w piśmie zapomni.Z powodzeniem ich funkcje mogą sprawować miejscowi.Nawet powinni być lepsi.Ale jest jak jest,kiedyś na tym się przewiozą.Dla mnie potrzebni "BARDZO" znaczy do niczego.Rezydent!!!W nazwie zawiera się całość.
    • 14.07.11, 15:14 Odpowiedz
      Może wypowiedzą się tu rezydenci lub pracownicy biur podróży, jaki zakres obowiązków w umowie ma rezydent. Pewnie to bardziej by interesowało różnych forumowiczów, niż to, że niektórym jest on nie potrzebny. Skoro jest i za niego się płaci - to jakieś. obowiązki ma
      • 23.07.11, 23:42 Odpowiedz
        obowiązki rezydenta wg kontraktu? proszę bardzo.
        - transfer
        - pomoc JĘZYKOWA przy zakwaterowaniu (wymaganie od rezydenta zmiany pokoju na inny i tak nic nie da, bo jeśli hotel nie ma lepszego pokoju to go nie da, a jeśli za taki pokój trzeba zapłacić, to rezydent może stawać na rzęsach, a i tak nic nie pomoże)
        - pomoc językowa przy wszelkich problemach (lekarz, apteka)
        - sprzedaż wycieczek
        - pozostawanie pod telefonem ICE
        - spotkania informacyjne

        są rezydenci, którzy realizują tylko pkt pt sprzedaż wycieczek, są też tacy, którzy sprzedaż wycieczek odkładają na bok, a chcą po prostu zainteresować turystów danym miejscem - opowiadają, pokazują zdjęcia, trasy do zwiedzania autem, dowożą do wypożyczalni, do lekarza, jak lokalny kontrahent nawali to zabierają turystów na wycieczkę własnym autem, są gotowi pojawić się w hotelu o 2 w nocy i zabrać kogoś do lekarza itp itd...jeśli coś jest nie tak w pracy rezydenta, to trzeba informować biuro, by miało szansę zmienić danego rezydenta na innego, być może lepszego.
    • 14.07.11, 15:24 Odpowiedz
      Rezydent jest po to żeby wkur.... swoja ignorancją i nic nie robieniem. To takie moje zdanie. A podróże zaczełam od indywidualnego wiedzania Europy (jeszcze z rodzicami w tamtym systemie), później sama to kontynuowałam, jak pojechałam pierwszy raz z BP to i tak nie wiedziałam po co ten rezydent i poszłam na spotkanie na którym się dowiedziałam, ze rezydent jest od wciskania wycieczek i straszenia turystów :)))

      Swoją drogą to ciekawe pytanie od czego oni są, co maja w zakresie obowiązków i jakimi kompetencjami powinni sie legitymować.
      • 14.07.11, 16:41 Odpowiedz
        a kolejna sprawa nie kazdy jest taki oczytany,oblatany w wycieczkach jak wy tutaj wiec jak go nie potrzebujesz to ok ale sa tysiace ludzi ktorzy ich potrzebuja,potrzebuja ich wycieczek bo nie lubia,nie umieja szukac na miescie,moga sie dowiedziec czegos o hotelu bo nie kazdy ma neta nie kazdy umie sie doszukac info o hotelu itp...
        • 14.07.11, 19:26 Odpowiedz
          Po hotelu to mozna sie poprostu przespacerować (ja tak robię) i zobaczyć co gdzie jest. Możliwość kupienia wycieczki u rezydenta fakt , że dla wielu potrzeba i dobra tyle, ze rezydenci chyba nie powinny być tylko od wycieczek? A zazwyczaj tak jest, że inne sprawy olewają i robią coś jak juz są bardzo do muru przyparci. Turysta płaci za opiekę rezydenta (nie mozna z tej opłaty zrezygnować) a skoro płaci to i wymagać może czegoś więcej niz sprzedaży wycieczek? A tu czytamy, "nie pomogła ze zgubionym bagażem", " nie pomógł w załatwieniu lekarza dla mojego dziecka" itp. to co to za opieka, za którą płacimy?
        • 14.07.11, 19:58 Odpowiedz
          a straszyć rezydenci potrafią! Osiągnęli w tym perfekcję. ;)

          Mnie rezydent jest potrzebny aby zorganizował mi transport: lotnisko-hotel-lotnisko oraz powiadomił mnie o godzinach rejsu powrotnego w formie zwyczajowo przyjętej, z reguły informacją na tablicy ogłoszeń biura.
          To wszystko, czego oczekuję.
          Ewentualne problemy rozwiązuje sama. :)
          --
          "Lepiej kontrolować błędy swoje, niż cudze." (Demokryt)
    • 14.07.11, 18:41 Odpowiedz
      Rezydent tylko to sprzedawania wycieczek, mi w Egipcie Ali SALAMA nie pomógł, kazał dzwonić do ubezpieczyciela jak potrzebowałam lekarza do dziecka. I wszystko sama załatwiałam, no jedynie zostałam poinformowana przez rezydenta skróceniu pobytu o jeden dzień:-(
      • 14.07.11, 21:07 Odpowiedz
        w wielu wypadkach rezydent pomaga przy zalatwianiu formalnosci w recepcji przy meldowaniu,nie kazdy jest oblatany i nie kazdy zna angielski zwlaszcza Polacy i ludzie starsi.
        • 14.07.11, 21:43 Odpowiedz
          Czytam te Wasze posty...i nie mogę uwierzyć. Z tego co piszecie podróżujecie bardzo dużo... i czy naprawdę nikt z Was nie spotkał nigdy kompetentnego, życzliwego, chętnego do pomocy rezydenta??? Ja nie korzystam w zasadzie z usług rezydentów, ale zdarzyło mi się spotkać i takich, co ich nic nie interesuje, i takich, co dbają o turystów jak o własne dzieci.
          Często niestety turyści uważają, że rezydent ma wszystko za nich "załatwić", począwszy od zamiany pokoju, który jest całkiem dobry, a na zgłoszeniu w recepcji, że skończył się papier toaletowy/ w środku nocy/ skończywszy.
          • 14.07.11, 23:28 Odpowiedz
            Mi tez sie wczesniej nie chcialo pisać,ale cóż...moim zdaniem na tym forum,te Ludki co im rezydent jest zbędny(mi też)nie powinni tego pisać.Ok jestesmy sprytni i trochę więcej jezdzimy,ale nie zdejmujmy odpowiedzialności z biur podroży do scigania swoich leniuchow!!I,żeby nie było są rezydenci(jak lekarze)co walczą o każdą duszę i nie o kasę im chodzi,a są inni...nawet muszą byc inni bo jak przyjeżdzaja nowi do pracy to im starzy mówią,że za wychylanie to się tu nie popracuje:)
            Dla mnie krótko-jesli rezydent nie pojechal na lotnisko pomoc szukać tej walizki-to jest głąb,a jeśli była to Viva...to wcale mnie nie dziwi....a koledze,ktory pojechal z Viva a sie teraz skarży...no cóż ja uprzedzalem jak działają...zaryzykowałeś..przegrałeś .Naprawdę współczuję bo już nie raz pisalem o zaginionych walizkach...je się da znależć...no ale ktoś musi chcieć.
          • 15.07.11, 00:05 Odpowiedz
            E noo Jak jest biuro podrózy to musi mieć swoich przedstawicieli w terenie bo ktos przeciezmusi tym tłumem ludzi jakos pokieroawac a wczesniej załatwic miejsca albo załatwić inne lokum gdy hotel powie OUT czego doswiadczyła chocby miriam w czasie słynnej wyprawy sylwestrowej czy z okazji jakiegos tam innego swięta z biurem aS gdy towarzystwo siedziało pod chmurka prawie z pół nocy zanim rezydent czegos tam nie załatwił .

            Inna sprawa czy rezydenci dobrze wywiązuja się ze swoich obowiązków ... no to juz inna bajka !
            • 15.07.11, 13:34 Odpowiedz
              zdecydowanie najlepszym wyjściem jest spytanie biura podróży z którym się leci, czego mamy prawo żądać i oczekiwac od rezydenta.
              czy ma szukać walizek?
              czy ma dzwonić po lekarza?
              czy ma dowozić do tegoż?
              za co zapłacisz, to dostaniesz. albo nie.
              ale na pewno nie dostaniesz więcej ponad to, za co żeś człeku zapłacił.
              a zatem - rezydent to nie niańka.

              mnie osobiście rezydent jest potrzebny do tego, by mi dał vouchery hotelowe, dowiózł z lotniska do hotelu, podał godzinę zbiórki i odlotu oraz na lotnisko zawiózł.
              ewentualnie jeszcze może wycieczki sprzedał, ale już chyba na wszystkich mnie interesujących byłam, zatem to odpada.

              podstawy angielskiego zaledwie wystarczą by wypełnić druk w hotelu czy na lotnisku, zarezerwować stolik w restauracji czy wezwać lekarza.
              jeżeli nie, to zawsze trafi się rodak, który angielski zna lepiej niż delikwent.
              --
              [img]http://images44.fotosik.pl/266/58ea10722a7ca480m.jpg[/img]
              każdego dnia rośnie ilość ludzi mogących pocałować mnie w to co powyżej.
              • 15.07.11, 16:10 Odpowiedz
                doral2 napisała:

                > zdecydowanie najlepszym wyjściem jest spytanie biura podróży z którym się leci,
                > czego mamy prawo żądać i oczekiwac od rezydenta.
                Taa, spytanie ... Podstawę do wymagań stanowią nie obiecanki panienki z biura, lecz warunki umowy, gdzie zwykle można wyczytać niewiele mówiący bełkot.
                Natomiast nie wiem czy i co na ten temat mówią przepisy ogólne (bo podobno takie istnieją).
            • 15.07.11, 13:44 Odpowiedz
              Jak wcześniej pisałem.To zazwyczaj znajomki i krewni królika.Podobne mam zdanie i porównanie jak z lekarzami.Judymów tam nie ma!Tylko biznes fakultetowy i spychotechnika.Na chorobach to oni niby się znają jak mniemam,ale na zdrowiu ,no to ani w ząb nie kumają(takie porównanie).Podobnie jest z rezydentami.90% robi kasę,a te 10% z powołania,no to długo i tak nie pożyje.Stare repy go zjedzą na przekąskę,za to tylko,że się wychyla.No i to jest złe.Jakoś tego nikt z naczalstwa nie dostrzega.Tylko co mają zrobić ludziska co liczą na tego rezydenta (nie z pierdołami) a on z zasady olewa.Takich jest większość!

              Ciekawe co wszyscy mondralińscy by zrobili w sytuacji,kiedy to rezydent,na fakultecie,w autobusie,rozpoczął segregację wycieczkowiczów sadowiąc ich zgodnie z * hotelowymi.?Miałem taki przypadek kilka lat temu.Rezydenta już nie było po miesiącu,no bo sam "lekko wyrywny jestem" i nijak pojąć nie mogłem,czym różni się moje 100$ 3* od 100$ 5 *,Ztego i była natychmiastowa reakcja.Cała reszta była potulna jak trusie.Nawet małe dziecko (ok 3 lata) musiała wraz z niepełnosprawnymi zaliczać tylną kanapę gdzie grzał silnik w siedzenie,a klima nie bardzo działała.Tego nie zapomnę,mam nadziejęże i rezydent już nigdy rezydentem nie zostanie.Ale bywają i takie drastyczne przypadki.Więc osobiście nigdy na rezydentów nie liczę.
              • 15.07.11, 15:59 Odpowiedz
                Zawsze na objazdówkach jest problem gdzie kto ma usiąśc - z reguły ci co pierwsi wpłacili na początku a reszta jak Bóg da ..

                Jak biuro ma stosowna liczbe rezydentów to widac , że to biuro paważne a jak nie to znaczy , że to erzac
                • 15.07.11, 18:15 Odpowiedz
                  Ja spotkałem ze 2-3 razy kompetentnego rezydenta ,
                  który rzeczywiście zajmował się pomocą osobom ,
                  nazwijmy to , zagubionym w obcym środowisku za granicą .
                  Jeden z nich pomógł i nam , co prawda było to 7 lat temu
                  ale naprawdę się przydał , są sytuacje w których dobry i życzliwy
                  rezydent jest bardzo przydatny . Niestety trafia do tej pracy , całe
                  mnóstwo osób przypadkowych , a w niektórych biurach to chyba wręcz
                  cudem można znaleść kogoś skorego do jakiejkolwiek pomocy .... dlatego
                  opinia o rezydentach jest taka , a nie inna .
                  • 15.07.11, 21:25 Odpowiedz
                    Piszecie, że rezydent to nie niańka. Wydaje mi się, że rezydent powinien być właśnie niańką. Nie wszyscy jej potrzebują, ale jeżeli zachodzi taka potrzeba, to bez pomocy, opieki niańki widać katastrofę.
                    Zgadzam się, rezydent potrzebny jest w biedzie. Do tej pory nigdy go nie potrzebowałem i oby tak było dalej. Myślę, że większość z nas nie pisze, że wszyscy rezydenci to kanciarze, ale, że do tej pory szło nam nieźle i wystarczyło, że rezydent podał godzinę wylotu /nie musi nas przecież wozić na lotnisko - taksówką jest znacznie szybciej/
    • 15.07.11, 22:32 Odpowiedz
      Ano do tego aby reprezentować biuro, z którego lecimy. Aby przekazać nam niezbędne informacje i zapisac na wycieczki fakultatywne. Aby pomóc wrazie potrzeby..
      Jakby to nie było jest potrzebny taki człowiek tam na miejscu.. Przeciez nikt nie bedzie dzwonił do kraju i narażał sie na koszty..
      A jak sie taki człowiek sprawuje to juz inna historia... Jeden lepiej, drugi gorzej..
      Ja na szczęscie nigdy nie miałam z tym kłopotów. A niańka mi nie potrzebna.. jednak przydaje się ktos taki aby czasem zorganizował to i owo na wakacjach.. W koncu jade wypoczywac..


      --
      <Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe>
      • 16.07.11, 01:41 Odpowiedz
        Zawód rezydenta jest stosunkowo młody, ale przez lata rozwijał się bez żadnych zasad. Żeby zostać rezydentem biura podróży, nie trzeba było spełnić żadnych warunków. Nie było wymagane żadne wykształcenie i żadne przygotowanie do tak odpowiedzialnej pracy. Rezydentami zostawali "krewni i znajomi króliczka", zupełnie przypadkowe osoby, dla których większe znaczenie miał wyjazd za granice/ czasem pierwszy w życiu!/ , niż to, co było najistotniejsze w ich pracy.Tak jest z resztą do dzisiaj, bowiem znowelizowana ustawa o usługach turystycznych , która weszła w życie we wrześniu ubiegłego roku, zaostrzyła kary dla osób pilotujących wycieczki bez uprawnień do kary więzienia włącznie, natomiast nie zmieniła nic jeżeli chodzi o wymagania stawiane kandydatom na rezydenta. Ale ponieważ ocena rezydentów / jak to widać na przykład z tego wątku/ jest dosyć niska, biura podróży/przynajmniej niektóre/ same zaostrzyły kryteria i wymagają od kandydatów na rezydentów posiadania licencji pilota wycieczek. Taka osoba ma choćby podstawową wiedzę /nabytą na kursie i podczas przygotowań do trudnego, trwającego 3 dni egzaminu państwowego/ na temat postępowania w przypadkach losowych i sytuacjach awaryjnych, o ubezpieczeniach, o psychologicznych aspektach pracy rezydenta, wie cokolwiek o sylwetkach osobowości turystów, orientuje się w technikach wywierania wpływu społecznego, czy w technikach negocjacji... Jakkolwiek niedorzecznie to brzmi dla niektórych, to wiedza z tych tematów w mojej opinii jest postawą w pracy rezydenta. Mam nadzieję, że sytuacja będzie się zmieniać na lepsze...ale to na pewno będzie wymagać czasu.
        Tyle na temat rezydentów. Druga sprawa, to wymagania turystów.Czasem ważne, uzasadnione problemy, trudne do rozwiązania...a czasem fanaberie, które nie przyszłyby do głowy bywalcom tego forum.
        • 24.07.11, 00:28 Odpowiedz
          Zakres obowiązków rezydenta, jest sformułowany bardzo ogólnie. Myślę, że wielu niezadowolonych turystów wolałoby, żeby wyglądał inaczej.

          1.Obsługa transferów lotnisko-hotel, hotel-lotnisko oraz hotel-hotel.
          2.Przekazywanie pierwszych informacji związanych z pobytem.
          3.Prowadzenie info-spotkań dla klientów w hotelach.
          4.Sprzedaż wycieczek fakultatywnych.
          5.Monitorowanie jakości oraz standardów bezpieczeństwa usług.
          6.Wsparcie klientów podczas pobytu.
          • 24.07.11, 11:27 Odpowiedz
            Zgadzam się z powyższymi.
            Dla mnie przede wszystkim rezydent jest przedstawicielem BP w którym wykupiłam wyjazd.
            Jest osobą do której mogę się zwrócić ze sprawą, której nie udało mi się załatwić samodzielnie. Kiedy nie jestem czegoś pewna mogę też zapytać o miejscowe zwyczaje, układy itp.
            Jako pierwszy wita nas na lotnisku.
            Organizuje spotkanie informacyjne, przedstawia hotel i udziela rad. ( Oczywiście dla osoby, która czyta fora internetowe oczywiste jest, że nie myjemy zębów kranówką, ale na wakacje jeździ wiele osób, które nie mają pojęcia o kraju do którego jadą. W ubiegłym roku byliśmy w Egipcie w czasie Ramadanu, wyobraźcie sobie, że wielu Polaków ni wiedziała co to takiego!)
            Sprzedaje wycieczki. Ja kupuję wycieczki u rezydenta - wiem, że przepłacam ale daje mi to większe poczucie bezpieczeństwa, pewność obecności polskojęzycznego przewodnika itp.
            Piszecie straszne rzeczy o rezydentach. Byłam w Egipcie dwa razy, oba z biurem SKY CLUB i za każdym razem byłam bardzo zadowolona z pracy rezydentów.
            W ubiegłym roku aby udać się do lekarza należało skontaktować się właśnie z rezydentem. W czasie oczekiwania na samochód ( 10 - 15 minut) byliśmy w stałym kontakcie z Patrycją.
            W tym roku sami załatwialiśmy zamianę pokoju. Natomiast oburzyliśmy się trochę na bardzo podwyższoną cenę wycieczki do Petry, mimo to wykupiliśmy ją. Po trzech dniach rezydent poinformował nas, że rozmawiali z organizatorem, również uznali, że cena jest zbyt wysoka. Otrzymaliśmy chyba po 36USD na głowę zwrotu.
            Rezydenci są potrzebni i przydatni i obym trafiła za rok na tak samo dobrych :)
            Pozdrawiam
            • 24.07.11, 11:35 Odpowiedz
              beakinka70 napisała:
              > Oczywiście dla osoby, która czyta fora internetowe oczywiste jest, że nie myjemy zębów k
              > ranówką, ale na wakacje jeździ wiele osób, które nie mają pojęcia o kraju do kt
              > órego jadą.

              Serio to takie oczywiste z tym myciem zębów? Ja tam czytam fora, ale do głowy by mi nie przyszło zastosować się do takiej głupoty pt. "nie myj zębów kranówką", zawsze myję kranówką i jakoś jeszcze żyję i nikt się na mnie nie mści za to ;)

              >W ubiegłym roku byliśmy w Egipcie w czasie Ramadanu, wyobraźcie sobie, że wielu Polaków >ni wiedziała co to takiego!)

              Na dobrą sprawę po co im taka wiedza? Jadą do hotelu, a tam nikt im nie odmawia jedzenia i picia, ale masz rację ignorancja turystów jest przerażająca czasem :))

              • 24.07.11, 12:51 Odpowiedz
                irhana napisała:

                > Na dobrą sprawę po co im taka wiedza?
                >
                Chociażby po to aby ostentacyjnie się nie obżerać przy pracownikach hotelu, którzy od kilku godzin poszczą.
                Jak widziałam na safari przewodnika, który nie pił nawet wody to jedzenie przy nim było dla mnie niezręczne.
                Pozdrawiam
                • 24.07.11, 18:46 Odpowiedz
                  Dzięki za wyjaśnienia :)))
                  Ja tam się nie objadam ostentacyjnie nigdy, nie tylko w Ramadanie, ale rozumiem że wielu tak robi i to o nich pisałaś. Swoją drogą trochę chyba źle zrozumiałaś mojego posta przyznającego Ci może w trochę przewrotny sposób rację.

                  A idąc Twoim tokiem myślenia to powinnyśmy zakładać burkini a nie bikini żeby ich nie wodzić na pokuszenie, przykładów można by możyć wiele.
                  • 24.07.11, 19:32 Odpowiedz
                    irhana napisała:

                    > A idąc Twoim tokiem myślenia to powinnyśmy zakładać burkini a nie bikini żeby i
                    > ch nie wodzić na pokuszenie, przykładów można by możyć wiele.



                    Mojemu mężowi bardzo się podobały i myślę, że miałby nic przeciwko temu gdybym zaczęła się tak ubierać :)
                    Nie przesadzajmy, myślę, że trudno porównywać do siebie te dwa rodzaje postu;)
                    Może ostentacyjnie to niewłaściwe słowo, ale ogólnie oddaje sens tego o co mi chodziło.
                    Pozdrawiam
    • 24.07.11, 00:45 Odpowiedz
      Raz byłem w Egipcie z ITAKĄ. Rezydentka bardzo miła i kompetentna. Byliśmy na wyjeździe integracyjnym i było nas około 100 osób. Cały wyjazd był super, organizacja, czas, załatwianie problemów i "problemów". Odczuwałem, że przydzielono nam kobietę, która nie pierwszy raz opiekowała się taką grupą. Będę chwalił ją zawsze ale były momenty, kiedy wyczuwałem, że ma dość. Jej starania, podziękowania z naszej strony studziły bzdetne pytania i wymagania innych uczestników wycieczki. I wtedy dało się odczuć, że jest zmęczona i unika nawet tych "normalnych". W takiej sytuacji rozumiałem ją w pełni, ale jeśli rezydent opiekuje się parą, albo kilkoma na hotel i jest beznadziejny - tego nie zrozumiem nigdy. Jak pisaliście wcześniej - "świeżak" albo olewator biznesmen chcący się wzbogacić na strachu nowych turystów wymyślając historie o nie ubezpieczaniu fakultetów z biur lokalnych itp.
      Podsumowując rezydent na wycieczce jest w pracy!!! A ja jak pracuję to tak pracuję ażeby na urlopie wypocząć. Ktoś musi pracować aby ktoś mógł odpoczywać. Bez przesady oczywiście ale pewne wymagania rezydent spełniać powinien. Niech jeden z drugim załatwi tańszą wycieczkę to i na napiwkach lepiej wyjdzie. A nie żeby zarabiać nie wiadomo ile na sprzedaży fakultetów ze 100% przebitką. OK wystarczy już... pozdrawiam radzących sobie bez cwanych rezydentów. A tych "nie cwanych" trzeba doceniać :-)
    • 29.07.11, 10:54 Odpowiedz
      Osobiście uważam, że dla osób które nie znają języka rezydenci to świetny punkt informacyjny.
      --
      Pozdrawiam Marta

      biuro podróży Gliwice
    • 31.07.11, 22:08 Odpowiedz
      Zawsze mogłam liczyć na rezydentów biura z którym ostatnio latam na wczasy. Mili ludzie, sympatyczni. Bardzo dobrze przygotowani do swojej pracy. Pomagają właściwie we wszystkim, opiekują się turystami. Można u nich wykupić wycieczki fakultatywne, prosić w razie czego o pomoc - u mnie np załatwili mi pokój z widokiem na morze. ich obecność jest obowiązkowa.
    • 31.07.11, 22:17 Odpowiedz
      No nie wiem. Mnie rezydent przydał się bardzo kiedy dostałam 40 gorączki to właśnie on wezwał lekarza do hotelu. Poza tym mam poczucie (może trafiam na solidne osoby), że jest ktoś na miejscu, kto w razie jakiegoś wypadku będzie wiedział co trzeba zrobić.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.