Dodaj do ulubionych

Rejs po Nilu z TUI - relacja druga

22.12.12, 22:18
Po pierwsze - serdeczne podziękowania dla jicek_69
Gdyby nie Twój post forum.gazeta.pl/forum/w,622,137227685,137786947,Re_rejs_po_Nilu_TUI_3_osoby.html z JEDNYM zdaniem
> TUI nie wymaga już wykupienia dodatkowego tygodnia pobytu,
nie wpadłabym na pomysł żeby po raz kolejny zaglądać na stronę TUI i szukać rejsu :)

A tak - to była praktycznie chwila i podjęcie decyzji. Lecimy!
Oczywiście w low season żeby było jak najtaniej :)

6.12.2012, czwartek
Wylatujemy. Pobudka o nieludzkiej porze, lotnisko, samolot - wszystko zwykłym trybem. W samolocie siedzimy po prawej stronie (miejsca F, E) - w jakiś czas po przekroczeniu linii brzegowej Egiptu nadlatujemy nad Gizę - widać piramidy! Widać również Sakkarę, chwile później Dahszur. Chyba dopiero w tym momencie dociera do mnie, że nareszcie jestem tu znowu :)

Lądujemy u 12:30 - w Hurghadzie ciepło, plus 24.
Wyłapuje nas przy wyjściu agent TRAVCO, ludzi do hoteli kieruje do odpowiednich autokarów, rejsowiczów prosi o poczekanie razem z nim. Po zebraniu całej grupy (17 osób) prowadzi nas do autokaru i pierwsza dobra wiadomość: nie jedziemy do żadnego hotelu, nie czekamy na żaden konwój, od razu kierunek Luksor!
Po minięciu Safagi i skręceniu w góry pierwsze spostrzeżenia - stan drogi fa-tal-ny. Kiedyś była równa jak stół, teraz niektóre odcinki przebywaliśmy w tempie 20 km/h.
Masakra. Ale naprawiają, kładą nowy asfalt. Tyle że podróż nam zabrała nam ponad cztery godziny.
Tradycyjny postój na kawę w stałym miejscu i odpoczynek - mniej więcej w połowie drogi. WC dwa funty ;/ Ja radośnie porywam z bufetu butelkę soku z guavy, mniam! :) (płacąc za nią jak za zboże, ale co tam, guava po raz pierwszy od trzech lat jest warta każdych pieniędzy ;)

Od Queny już się nie mogę doczekać, siedzę jak na szpilkach. Jedziemy drogą wzdłuż szalejących bugenwilli we wszystkich kolorach, zapada zmrok, wreszcie jesteśmy na miejscu - Luksor i Corniche. Zatrzymujemy się, wysiadamy, bagażowi już czekają na nasze walizki, my idziemy na statek - Jaz Royale www.travcotels.com/Boat.aspx?ShipID=24&LangID=2
Te "Five Stars Deluxe" to on miał parę lat temu ;) - ale nie narzekam, przyzwoity jest. Czysto i wszystko jakoś pozbierane do kupy, nie ma rejwachu i zamieszania jak na innych statkach, w żadnej kabinie się nie pali klima, w żadnej nie leje się woda na podłogę, nikt nie musi nocować na statku obok, bo zabrakło miejsca... ;->

Walizki stoją na recepcji, mu jesteśmy proszeni na czwarty pokład, do baru. Pierwsze spotkanie z pilotem. Jest Ashraf!
Przedstawia się, wita z grupą, do nas podchodzi na końcu i ku naszemu wielkiemu zaskoczeniu - rozpoznaje TZ-a i mnie! Po sześciu latach od poprzedniego rejsu! I wydaje się być nawet ucieszony naszym widokiem ;)
Przydział kabin - oczywiście wszyscy chcą na Upper Deck, a jest kilka na Upper Deck i chyba dwie czy trzy na Main Deck. Mnie jest wszystko jedno, ale co tam, nie będę się wychylać. Losowanie - wyciągam Upper Deck. W sumie różnica naprawdę pomijalna (wszystkie kabiny są identyczne), a na tym rejsie nie ma czasu nie przesiadywanie w kabinach ;/
W ogóle płynęłam już na wszystkich pokładach i po raz drugi nie chciałabym trafić tylko na Nile Deck, ale tutaj dla polskiej grupy kabin na Nile Deck nie było :)
Plan pokładów Jaz Royale www.travcotels.com/DeckPlan.aspx?ShipID=24&LangID=2
(Dla innych statków może być inny.)

Chwila na rozlokowanie się w kabinach, bagażowi donoszą walizki, zaglądam do łazienki... czyściutko! (trauma po RA ;-> )
Rzucamy wszystko, rozpakujemy się za chwilę, teraz kolacja.
Pierwszy wspólny posiłek, spokojnie, na razie nieśmiałe łypanie na współtowarzyszy. Na statku pusto, obok nas tylko grupka Holendrów. Nasza grupa zajmuje trzy stoły, razem jest nas 19 osób, dwie osoby przyjechały już rano po tygodniowym pobycie w hotelu. Przy naszym stole trzy pary, w tym dwoje obcokrajowców, którzy wybrali się na wycieczkę z polskiego TUI.

Po kolacji wyskakujemy na nabrzeże. Zgadza się, świątynia kilkadziesiąt metrów od nas, Winter Palace naprzeciwko, kafejka Metropolitan na swoim miejscu - jesteśmy tam gdzie zwykle ;)

Obserwuj wątek
    • imka.allegro Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 22.12.12, 22:18
      7.12.2012, piątek

      Pobudka. Jak zwykle o tej godzinie w Luksorze wrzucam na siebie byle co i lecę z aparatem na Sun Deck - około dziesięciu balonów wisi nad Zachodnim Brzegiem...
      Śniadanie, pani siedząca naprzeciwko mnie wspomina, że wczoraj nie było posiłku w hotelu w Hurghadzie, a ona czytała w internecie że kiedyś był. Coś zaczynam kojarzyć, pytam co dokładnie czytała. Ano opis tej wycieczki. Zaczynam się śmiać i pytam czy pamięta czyj to był opis. Ano pamięta, bo nawet zabrała wydruk ze sobą, jakiejś Imki. Demaskuję się jako autorka opisu i tak poznaję E. i M :)

      Po śniadaniu zostawiamy pięć dolarów na poduszce na przywitanie dla sprzątających i wychodzimy. Wsiadamy do autokaru - w programie Zachodni Brzeg, ale wyłącznie jako Kolosy Memnona, Dolina Królów i świątynia Hatszepsut. Wypadła Dolina Królowych w porównaniu z programem sprzed sześciu lat.

      Jedziemy wzdłuż Corniche, odbijamy lekko w lewo, kierunek most. Jakieś roboty w pobliżu mostu - estakada, obwodnica, autostrada? - no, coś budują w każdym razie. Przejeżdżamy most (znowu nie ustrzeliłam ładnych sokołów ;/ ) i już jesteśmy na Zachodnim Brzegu, teraz z powrotem te osiem kilometrów drogą między zwykłymi arabskimi zabudowaniami.

      Pierwszy przystanek - Kolosy Memnona. Pogoda wspaniała, nie ma jeszcze upału, ludzi sporo, nagabywaczy również. Kupujemy za dolara kolorową rozkładaną w pionie mapkę Egiptu - Ashraf uprzedził, że jest to jedyne miejsce gdzie można kupić tę mapkę w polskie wersji. Drobiazg taki - ale sympatyczna.

      Po Kolosach podjeżdżamy na krzyżówkę i zatrzymujemy się - Ashraf idzie po bilety. TZ wyskakuje z nim, zamiast dwóch biletów do Hatszepsut prosi o dwa bilety do Ramesseum. Cena taka sama, więc problemu z podmianą nie ma. Ale na razie jedziemy razem z grupą do Doliny Królów.
      Zakaz filmowania i fotografowania w Dolinie utrzymany, zostawiamy aparaty i kamery w autokarze.
      Podjeżdżamy taf-tafem, krótkie wprowadzenie Ashrafa i rozsypujemy się po grobowcach.
      Grobowiec Merenptaha otwarty po renowacji - widziałam go przed konserwacją, sześć lat temu - decyduję się wejść do niego ponownie. Kolory jakby żywsze, kontrast jakby ostrzejszy - ale nie wyglądają na "podmalowane" - po prostu wystarczyło że oczyścili powierzchnie malunków (mam nadzieję! ;)
      Sarkofag prezentuje się (dla mnie!) wspaniale. Ubytki zostały zaszpachlowane na gładko i białą linią zostały na nich wyrysowane reliefy, które były w oryginale - schodzą się z miejscami z oryginalnymi, które utrzymały się przez 3200 lat... :)
      Potem Ramzes VII (bardzo ciekawe zdobienia sarkofagu, aczkolwiek po braku staranności obróbki widać że to już XX dynastia), i Ramzes IX (w komorze grobowej remont ;)
      Nie kupujemy tym razem dodatkowych biletów do dodatkowych grobowców, coś trzeba zostawić na następny raz :)
      A grobowców do obejrzenia jest coraz mniej - teraz było zaledwie dziewięć otwartych.

      Polecam wirtualną wędrówkę przed wyjazdem po stronie www.kv5.com
      Można wirtualnie zwiedzić każdy grobowiec i sobie coś wybrać do obejrzenia na miejscu pamiętając, że jest udostępnionych tylko dziewięć, a na dodatek niektóre są dodatkowo płatne (Tutenchamon, podwójny Ramzesa V i VI)
      Zamknięte już na wieki chyba grobowce Setiego I i Horemheba.

      W sumie uważam że te trzy grobowce udostępnione w ramach biletu są wystarczającą ilością jak ktoś jedzie pierwszy raz, więcej to dla zapaleńców. Który warto odwiedzić? Ja nieodmiennie od lat polecam grobowiec KV14 - Tausert i Setnachta :)

      Po Dolinie jedziemy do Świątyni Hatszepsut. Ashraf zatrzymuję autokar na moment przed podjazdem do świątyni, wyskakujemy z TZ-em mówiąc 'To o pierwszej na statku'. Grupa pojechała smażyć się na tej patelni, a my chcemy dojść do Ramesseum. Prawie natychmiast zatrzymuje się jadący za nami samochód - taxi, taxi? - pada pytanie. No w sumie czemu nie, do tego Ramesseum piechotą jest dość daleko i słońce nieźle już grzeje. Mówię, że najpierw chcemy do Ramesseum, a potem do Luksoru - ile? Seventy five pounds. Ok, wsiadamy bez targów (co okazuje się błędem, ale to potem ;->

      Zwiedzamy Ramesseum. Na samym początku opada nas wycieczka chyba siedmiolatków :) "What's your name?" i prośba o fotkę :) Dzieciak najpierw mi robi fotkę komórką, ale potem znajduje się matka? opiekunka grupy? i gestami pyta, czy może zrobić mi zdjęcie wspólnie z dzieckiem ;)
      Co za czasy - turysta w Luksorze jako atrakcja...

      Nie zdawałam sobie sprawy, że Ramesseum to taka duża świątynia. I mimo wszystko całkiem sporo z niej zostało
      www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/94ce733fe1d8260b.html
      na pewno więcej niż z leżącej praktycznie obok świątyni Merenptaha, którą widać chyba tylko z balonu w postaci zarysów fundamentów...

      Szkoda posągu Ramzesa, od lat leży tak, jak padł po trzęsieniu ziemi które zniszczyło świątynię. Staję naprzeciwko stóp posągu, przymykam oczy i usiłuję wyobrazić sobie jak wyglądał "za życia"... ;)
      www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/14fcb13799d60950.html
      Kręcimy się po tej świątyni chyba z półtorej godziny.

      Taxi na nas czeka, jedziemy. Nie dogadaliśmy się, zawozi nas na przystań. Ok, może być, ale gdybym wcześniej zdawała sobie z tego sprawę, to targowałabym cenę do upadłego, nawet kosztem pieszej wędrówki do Ramesseum. 75LE, zero bakszyszu, wysiadamy.
      Kręcimy się chwilę po nabrzeżu nie bardzo wiedząc co ze sobą począć, oczywiście przewoźnicy zagadują, zbywamy ich - zero pomysłu i koncepcji. Jeden chłopaczek bardziej uparty, chodzi za nami i namawia, pada cena - 10LE. Za kurs naprzeciwko, pod Winter Palace.
      Ok, zgoda na 10LE, idziemy na pomost, chwilkę czekamy na chłopaczka, podpływa motorówką. Pytam TZ-a czy faktycznie tylko 10LE od osoby - okazuje się że źle zrozumiałam i 10LE to za dwie, po 5LE od osoby. Chłopak w miarę sympatyczny, nienachalny, proponuje tylko rejs
      na Banana Island, ale odpuszcza usłyszawszy że już tam byliśmy. Kilka minut i już jesteśmy na drugim brzegu, faktycznie, powrót taksówką przez most (16 km) w obliczu takiej ceny motorówki to był głupi pomysł ;/ Płacenie, bakszysz i wracamy na statek.
      W obliczu promu publicznego za 1 LE od osoby odpływającego praktycznie z tej samej przystani wydatek znowu nadmiarowy, ale frajda o wiele większa. A promem (mam nadzieję) jeszcze zdążymy popływać :)

      Grupa wraca tuż przed obiadem, zaliczyli jeszcze wytwórnię papirusów, zachwytów specjalnych nie słyszałam.
      O 13 obiad. Łykam w pośpiechu, bo statek właśnie odbija od brzegu a ja MMMMUSZĘ obejrzeć filary mostu luksorskiego!
      TZ fotografuje te z prawej
      www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/3588a2d603b1e9c9.html
      ja te z lewej
      www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/16eeabf61bdb9d52.html
      Chyba nareszcie memy komplet fotek filarów :)

      No i zaczyna się rejs, to co lubię najbardziej. Siedzimy na pokładzie, oglądamy brzegi przesuwające się nam przed oczami, no bajka po prostu :)
      O 16 tea-time. Kawa, ciasteczko, poprawiamy sokiem cytrynowym (niestety, kryzys, limonkowego nie ma).
      Około 17 zachód słońca, przed dziewiętnastą dopływamy do Esny. Na śluzowanie czekamy zaledwie kilkanaście minut - są dwie śluzy, obie działają, przeprawy idą migiem w porównaniu z tym co pamiętam. Przepływamy przez nową śluzę.
      O 19:30 - symboliczne coctail party; manager hotelu przedstawia nam personel pokładowy - szefa kuchni, recepcję, inżyniera, kapitana, masażystę... Na statku płyną do Asuanu tylko dwie grupy, polska i holenderska, razem z pilotami grup 31 osób. Maja czas nas dopieszczać ;)
      O 20 kolacja serwowana, TZ jak zwykle grymasi i odsyła kurczaka do kuchni ;-> i po chwili dostaje to samo ale z wołowiną :)
      Po kolacji dekuję się w kabinie i idę spać, kiedyś trzeba odesp
      • imka.allegro Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 22.12.12, 22:19
        8.12.2012, sobota

        Dzień jak co dzień na statku :) Śniadanie, wyjazd do świątyni Horusa. I przeżywam szok - pilot zamawia nam dorożki! Pakujemy się po cztery osoby do jednej i jedziemy. Nie bardzo wiem co jest grane, zawsze w Edfu do tej pory podjeżdżaliśmy autokarami celowo wręcz unikając dorożek. Ale po przyjeździe na parking sytuacja się wyjaśnia - stoją tam wyłącznie dorożki. Ani jednej taksówki, busika, autokaru - nic, zero, null. Mój domysł - prawdopodobnie ktoś, chcąc zapewnić pracę dorożkarzom w Edfu (a o Edfu przecież zawsze słyszałam jako o "mieście dorożek") zadecydował, że turyści muszą do świątyni dojechać wyłącznie dorożkowym środkiem transportu a nie własnym.
        Ok, trudno. Ciekawa tylko jestem jak traktują turystów którzy chcą tam dojść pieszo... ;/

        Rada - schodząc na zwiedzanie ze statku w Edfu od razu dobrać się w zespoły czteroosobowe, składniej wtedy idzie ten dorożkowy boarding. Zapamiętać numer dorożki - wraca się tą samą. Rozlicza się pilot, można dać dorożkarzowi bakszysz.

        Chodzimy po świątyni, w czasie wolnym lecimy obejść ją dookoła. Obchodzić śmiało - jest wyjście z drugiej strony. Powrót dorożkami. Jakim cudem dorożkarze znajdują "swoich" turystów na tym placu, pozostanie dla mnie tajemnicą... ;)

        Wypływamy z Edfu. Ashraf zaprasza nas do baru - przedstawia propozycję fakultetów. Drogo jak zwykle ;> TZ zapisuje się na wycieczkę do Abu Simbel, ja pasuję, byłam już trzy razy, niech choć raz się wyśpię na rejsie ;)
        Rezygnujemy z objazdu po Asuanie, natomiast oboje wybieramy wioskę nubijską. Nie bez znaczenia jest warsztat tkacki jaki wypatrzyłam tam ostatnio na suku ;)
        TZ na dodatek się uparł i chce na wielbłądy. "Bo nie mam zdjęcia na wielbłądzie!" ;>

        O 11 na zaproszenie managera hotelu udajemy się na zwiedzanie statku. Ashraf zapodziewa się gdzieś z naszymi obcokrajowcami, idziemy więc "sami". Jedna z naszych pań zdążyła się już ujawnić jako osoba biegła w lengłydżu, zatem jest proszona o tłumaczenie i tłumaczy rewelacyjnie :)
        Nareszcie to co słyszę na obchodzie ma ręce i nogi :)
        Trochę wstawek marketingowych, ale trochę, można znieść. Silniki, klima, uzdatnianie wody z Nilu (trójstopniowe) - ta woda jest w basenie i w łazienkach. Informacje o statku, długość, szerokość, wysokość, zanurzenie, prędkość, 52 kabiny, w tym dwie suity - i idziemy obejrzeć te suity. Salonik, sypialnia, łazienka z wanną, nasze "zwykłe" kabiny nie odbiegają zbytnio.
        Potem maszynownia
        www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/b51f08f2e1ce277b.html
        - nie schodzę na dół, na pytające spojrzenie managera odpowiadam, że już byłam w maszynowni na innym rejsie, pyta na jakim statku, mówię że na Reginie. Wyraźnie się ucieszył że też na statku TRAVCO-wym :)
        Po maszynowni kuchnia. Manager tłumaczy organizację pracy w kuchni, osobne pomieszczenia na sałatki
        www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/0a0b800ba5977c33.html
        osobno piekarnia
        www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/c0ecab609e5b3cc0.html
        i demonstracja słynnego słoja z tabletkami odkażającymi
        www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/f68c7a5a434fdc1b.html
        Do szykowania potraw wyłącznie woda mineralna. Czyściutko.

        Można wierzyć, można nie wierzyć. Ja się uparłam wierzyć i robiłam to tak skutecznie, że żadna zemsta mnie nie dopadła. Reszty grupy zresztą też nie :)
        Po kuchni ostatni punkt zwiedzania czyli mostek. Kapitan na posterunku :)

        Po obiedzie Sun Deck, upał, opalanie, kilka osób decyduje się na kąpiel w basenie :)

        Dopływamy do Kom Ombo. Statek staje na nocleg, nam się nie chce złazić na brzeg, świątynię zwiedzimy wracając z Asuanu.
        Na kolacji niespodzianka. Jedna z osób przy naszym stoliku ma akurat urodziny, zatem personel z kuchni wnosi uroczyście tort ze świeczką, jest trochę muzyki (jak dla mnie taka bardziej kocia, ale co tam!), ogólny śmiech, Happy Birthday i Sto lat. Bardzo sympatycznie w sumie to wypadło.
        • imka.allegro Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 22.12.12, 22:23
          9.12.2012, niedziela

          O 2:50 statek odbija od nabrzeża Kom Ombo i płynie do Asuanu. Cumujemy o 7:10, TZ po drodze widział Reginę na "zimowym postoju", a ja nie, buuu...
          Postój tym razem wypada średnio, żeby nie powiedzieć źle. Na samym północnym krańcu nabrzeża. No dobra, marudzę, do szari Al Mahatta jest pewnie z pięć minut marszu ;)
          Po śniadaniu wsiadamy do autokaru i przejeżdżając koło cmentarza Fatymidów i przez Starą Tamę docieramy na Wielką Tamę Asuańską. Fotki w lewo, fotki w prawom przy okazji ciekawostka od Ashrafa - TRAVCO podobno ma już w programie rejs Nilem - od Kairu do Asuanu :) Wypadnie pojechać z Niemiec, bo nie sądzę żeby polskie TUI się na taką ofertę zdobyło ;/
          Po Tamie rejs motorówką na Agilkiję - zwiedzamy świątynię Izydy przeniesioną z zatopionej wyspy File. Wracając na łódkę, nieomal w locie, kupuję trzy naszyjniki hematytowe - 40 LE. Cena wywoławcza 15Le za sztukę, aż głupio było mi się targować.
          "Wytwórnia alabastru" po drodze. Przed obiadem płyniemy jeszcze feluką po Nilu - godzina spokoju, wiatr idealny dla żagla, nie musi nas holować żadna motorówka :) Oczywiście jako "atrakcja" rejsu rozłożony kramik z naszyjnikami i innymi drobiazgami - dokupuję trzy bransoletki z hematytu po 10LE - będę mieć eleganckie komplety na suweniry.


          Wracamy na obiad.

          Po obiedzie część grupy rusza na zwiedzanie Asuanu, a my we czwórkę zaczynamy realizować "program własny". Z przygodami, a jakże :)

          Usłyszawszy od pilota cenę za motorówkę - 5$ za osobę - złazimy na nabrzeże. Natychmiast znajduje się chłopak/naganiacz, ale jak na pytanie 'ile za cztery osoby' odpowiada że czterysta funtów, to chce mi się śmiać. "Sto." "Trzysta." Sto." "Dwieście". "Sto." "Sto i bakszysz" - ok, na tyle się zgadzam.
          Wsiadamy na łajbę, naganiacz pokazuje godzinę, nie bardzo łapię o co chodzi, dopiero potem do mnie dociera - 5$ za osobę za godzinę.
          No i się zaczyna - motor nie chce zapalić. Sternik łódki szarpie się z motorem, biega z rufy na dziób i z powrotem, w końcu mu się udaje - motor zaskoczył, płyniemy!... całe 20 metrów. Silnik gaśnie. Sternik coś cuduje, znowu to trwa parę minut, M. biegły w sztuce żeglarskiej podchodzi i zagląda mu przez ramię: "Słuchajcie, on nie ma benzyny!"
          No ładnie! :))

          Znosi nas na statek stojący obok, do statku przycumowana jest z boku motorówka. Nasz sternik przywiązuje naszą łódkę do tej motorówki, po czym... przełazi na tamtą motorówkę, z motorówki na statek i znika. Bez słowa!
          Czekamy jeszcze chwilę, ale krew zaczyna nas zalewać. Złazimy!
          Przechodzimy na motorówkę obok, drabinką na dach i pakujemy się (od strony Nilu!) na obcy hotelowiec. Czekam tylko aż recepcja coś nam powie, jestem gotowa roznieść to wszystko w drzazgi, ale pies z kulawą nogą się nami nie interesuje, ot, czwórka turystów wlazła na statek z drugiej strony, od Nilu, przecież to normalne że turyści zawsze mają głupie pomysły ;)
          Przełazimy przez dwa hotelowce i znowu jesteśmy na nabrzeżu ;>

          Podlatuje następny naganiacz. Ja chwilowo mam dość ich wszystkich, idę po prostu przed siebie zła jak osa, TZ zaczyna z naganiaczem perrtaktować, pierwsze pytanie 'Ale masz benzynę?!'
          Koniec końców schodzimy z drugim naganiaczem na brzeg i czekamy chwilę na drugą łódkę :)
          Podpływa, wsiadamy, facet wsiada razem z nami. Przynajmniej nie usiłował nas naciągnąć, od początku powtarzał że 5$ od osoby.

          No i zaczynamy nasz czwarty rejs tego dnia po Nilu w Asuanie. Mijamy hotelowce, wypływamy na środek, raptem motorówka zwalnia, co jest? pytam się. Niby płatne za godzinę, mu chcemy na Wyspę Kitchenera, a ten się snuje... Facet kiwa do mnie uspokajająco, 'Płytka woda, popatrz!' Wyglądam za burtę - dno Nilu na wyciągnięcie ręki! :) Piasek, kamyki, dużo podwodnego zielska i krystalicznie czysta woda...! :)
          Dopływamy do Wyspy. Pusto. A nawet jeszcze bardziej pusto niż bardzo pusto.
          Kupujemy cztery bilety i zaczynamy spacer po ogrodzie.
          Rozglądam się za kotami, nie po to taszczyłam chrupki z Polski żeby nimi ryby karmić, ale kotów też nie ma!
          W końcu dopadam jakiegoś pod krzakiem, kici, kici, kocina boi się panicznie ale atakuje chrupkę i zaczyna pałaszować. Od razu zlatuje się ich więcej, sypię drugą garść i idziemy dalej. Spotykam inne koty po drodze, też dokarmiam - stanowczo na Wyspie jest ich mniej niż było, ale wyglądają okazalej i zdrowiej, nie są tak przeraźliwie zaropiałe i wychudzone.

          Ogród prawie taki jak zapamiętałam - czysty, chłodny i przyjazny. Jedyna różnica to puste alejki, spacerujących naprawdę niewielu, w dodatku chyba prawie sami Egipcjanie.
          Pół godziny spaceru, schodzimy na przystań na drugim końcu Wyspy, znadudjemy naszego przewoźnika - wracamy.
          Zagaduję do niego, czy jest dużo turystów - nie. Od czasu upadku Mubaraka turystów jest bardzo mało, jest bardzo źle, nie ma pracy, dzieci już drugi rok do szkoły nie chodzą... Pytam ile lat pracuje na Nilu - 27. Nie ma więcej jak 35, czyli zaczynał jako dzieciak...
          Przybijamy do nabrzeża, obok nieszczęsnej łódki która nie miała benzyny, a teraz już ma benzynę, ale ciut za późno ;-P
          Płacę umówione 20$, facet się uśmiecha, dziękuje i nawet nie wyciąga ręki i nie prosi o bakszysz. TZ z drugiej strony podaje mu bakszysz - mówi że dawno nie widział żeby ktoś się tak cieszył z 10 złotych...

          Jakbyście mieli ochotę na samodzielną wyprawę i stali w Asuanie przy północnym 'gejcie' TRAVCO na końcu nabrzeża, to pytajcie o Hamdiego. Po upolowaniu turysty sympatyczny i naturalny w zachowaniu. Bardzo prosił żeby go polecić co niniejszym czynię z czystym sumieniem :)

          E. Ogrodem Botanicznym była nieco rozczarowana - spodziewała się czegoś bardziej okazałego i bardziej egzotycznego. No cóż - to jest Egipt...
          Rzut beretem (przez Nil oczywiście) - Grobowce Dostojników z okresu Średniego Państwa. Też warto byłoby popłynąć - ale zostawiliśmy to sobie na następny raz :)
          Po ogrodzie wracamy na statek, myjemy ręce ;) i idziemy sobie na tea-time :)
          Po kawie i ciasteczku decydujemy się na zwiedzenie Muzeum Nubijskiego. Daleko, za katedrą, a katedra dokładnie na wysokości drugiego końca nabrzeża. Spory kawałek drogi.
          Schodzimy znowu ze statku, wchodzimy na Corniche - do wyboru, taksówka, dorożka... pytam ile taksówką do Muzeum - 45 LE. I rytuał - 20. 40. 20. 35. 20. 30. 20. 25. Odchodzimy kilka metrów. Woła nas. Wracamy i wsiadamy do taksówki za 20 :)
          Pewnie kurs wart 10LE albo i mniej, ale... no właśnie, zawsze jest jakieś ale. Starszy jegomość, ewidentnie chory na chorobę Parkinsona. Pracuje - musi pracować. Jakoś dziwnie się nie obawiałam o jego umiejętności jako kierowcy ;>
          Sprawnie dowozi nas do Muzeum, płaci E., ja daję bakszysz zanim zdążył poprosić. Mówimy żeby nie czekał, bo nie wiadomo o której z tego Muzeum wyjdziemy i lecimy do kasy po bilety.
          Zwiedzamy Muzeum - uważam że jest bardzo dobrze zrobione. Duże i przestronne. Nie ma takiego natłoku eksponatów jak w Muzeum Kairskim, za to wszystko co jest, jest efektownie wystawione i dokładnie opisane. Chodzimy po nim ponad godzinę. Potem idziemy jeszcze obejrzeć ogród przy Muzeum - ciemno zupełnie, ale pięknie podświetlony, jak jeszcze wody do baseników, fontann, fos i kanałów napuszczą... ;)

          Wychodzimy z Muzeum. Oczywiście taksówkarz na nas czeka! Zaczynam mieć podejrzenia, że byliśmy jego jedynymi klientami w ciągu dnia...
          Mówię że teraz idziemy do katedry i ma nas zabrać spod katedry - ok. Drałujemy piechotą jakieś dwieście metrów, katedrę wizytujemy raczej symbolicznie, już wykończona wewnątrz, podzielona na dolny i górny kościół, przed dolnym parking, bazar, rejwach... no cóż, co kraj to obyczaj :)
          Wychodzimy, kilku taksówkarzy oczywiście woła do nas 'taxi, taxi!', nasz taksówkarz rzuca im kilka słów i momentalnie spokój. Nie podkradają sobie klientów. To dobrze.

          Wracamy na statek. Płacimy, bakszysz, taksówkarz z autentyczną kurtuazją otwiera drzwi z mojej strony, wysiadam... teraz zaczęłam się zastanawiać czy był Arabem czy Koptem. Chyba Koptem.
          • imka.allegro Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 22.12.12, 22:25
            Kolacja. Pytam o wrażenia z objazdu Asuanu - mieli niemiłą sytuację pod meczetem gdzie bus został zablokowany przez dorożkarzy. Przy dojeździe stracili ze 20 minut, a przy wyjeździe podobno kolejne pół godziny, do dorożkarzy wysiedli Ashraf i kierowca, nasi siedzieli w zamkniętym busie. Skończyło się na wzywaniu policji.
            Zrobią z tego drugie Edfu i tyle, szkoda tylko że turyści mają niemiłe wspomnienie.

            Impreza nubijska - odpuszczamy sobie. TZ jedzie zaraz do Abu Simbel a ja po prostu chcę spać.


            10.12.2012, poniedziałek

            O 2:50 budzi mnie telefon, TZ wstaje do Abu Simbel a ja radośnie zasypiam ponownie w ułamku sekundy :)
            Drugi telefon o ósmej. Wygrzebuję się na śniadanie.
            Podczas śniadania rozmawiamy, mówię co można obejrzeć w Asuanie w wolnym czasie - grobowce dostojników, Muzeum Nubijskie, Muzeum Asuańskie, Wyspę Kitchenera, niedokończony obelisk, ale wszyscy mają już ustalony plan - wędrówkę na suk.
            Do obiadu zatem obijam się po pokładzie - odpoczywam. Chętnie bym się wybrała do grobowców dostojników lub choćby ponownie do niedokończonego obelisku albo na Wyspę ale samotnie głupio jakoś ;/
            Siedzę na górze, popijam sok cytrynowy, robię fotki, widzę dostawę na nasz statek
            www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/305be805afe0819e.html
            obserwuję inne statki, feluki, motorówki, turystów na felukach i inne ptactwo wodne; skutek: wieczorem pieką mnie przedramiona, spaliłam się, gapa, na czerwono...)

            Abusimblowcy wracają jak siedzę już przy obiedzie. Narzekają na busik, niewygodny jak na blisko 600 km. Chętnych było tylko 8 osób, gdyby było więcej, byłoby coś większego. W każdym wszyscy bardzo narzekali na ciasnotę, jako że do Abu Simbel TUI zawsze daje drugiego kierowcę,
            to po drodze wyrzucili biedaka do innego autokaru ;/ Dobrze że nie pojechałam - ale swoją drogą poprzednio na czternaście osób wszyscy byli chętni, a teraz z siedemnastu (nas nie liczę) zdecydowało się zaledwie siedem. Gdyby TZ nie dołączył, to wycieczka by się nie odbyła w ogóle, zdaje się że 8 osób to minimum ilościowe.

            Obiad, odpoczynek i o 15 wyprawa do wioski nubijskiej. Schodzimy na nabrzeże, wsiadamy do motorówki (nasza czwórka pilnie sprawdza, czy aby to nie ta sama co wczoraj benzyny nie miała... ;) - płyniemy.
            Mijamy Elefantynę, zaczyna się katarakta, na brzegach, wysepkach i kamieniach osły, czaple, kormorany, zimorodki i bernikle. Przy berniklach wyładowują mi się baterie w aparacie, wrr.
            Wielbłądzia przystań - sześć osób jedzie, wysiadają na brzeg, Ashraf pilnuje 'załadunku', wraca - oni jadą, my płyniemy
            www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/6447cac19258eab4.html
            www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/4d78856b9c11fe43.html
            Do wioski docieramy prawie jednocześnie z dwoma pierwszymi wielbłądami, na cztery pozostałe czekamy kilka minut.
            TZ nareszcie ma fotki na wielbłądzie :)

            Przechadzka po bazarku nubijskim, zachód słońca, wizyta w nubijskim domu, krokodyle i krokodylki, chałwa i chleb, nubijska czarna herbata z miętą... wracamy po zmroku, grupa na nas czeka bo z E. ugrzęzłyśmy w szalach. Ręcznie tkane, specjalnie obmacałam to co mieli na krosnach żeby porównać. Żadnych metek więc chyba prawdziwa twórczość nubijska :) Jednocześnie głupio mi jak cholera, nie znoszę jak ktoś na mnie musi czekać :(
            Wracamy nocnym Nilem, Old Cataract juz po remoncie.
            Kolacja, po kolacji około 21 idziemy we czwórkę na suk. Taksówkarz uśmiecha się na nasz widok, ale sorry, tym razem piechotą.
            Wydaje mi się że przelecieliśmy ten suk biegiem - a i tak zajęło nam to dwie godziny. Ręczniki - wymiotło, znaleźliśmy je zaledwie w dwóch miejscach. Uparłam się zapłacić po 40 LE - i zonk. Poniżej ceny proponowałam. Nie zgodzili się.
            Dopiero jak wracaliśmy jeden z handlarzy zawołał TZ-a - stanęło na 225LE za pięć ręczników.

            W "przyprawach" za 10 dkg czarnej herbaty i 10 dkg mięty chciał ode mnie 90 LE. Dłuuugo to trwało, ale się uparłam że więcej niż 25 nie dam. I tak za dużo.
            Uważajcie na przyprawy, w amoku człowiek głupieje i nie wie ile płaci. Potrafią liczyć 1LE za gram. Ja dla uproszczenia liczyłam sobie 1LE = 50gr, po przeliczeniu na złotówki wyłaziła cała abstrakcja ceny proponowanej.

            W kolejnych szalach było całkiem miło, E. chciała jeszcze dwa w paseczki, uparłam się że za dwa ma dać 'talatin' LE :)
            Sprzedawca się uśmiał, zgodził na cenę i powiedział E. że ma nadzieje że wróci ona do Egiptu - tylko niech mnie ze sobą już nie zabiera ;)

            O suku - praktycznie zero turystów oprócz nas. Widziałam może ze trzy blade twarze. Bardzo dużo miejscowych.
            Mam wrażenie ze był większy bałagan niż kiedyś, rozkopany bruk. Zaczepiali w normie, wystarczyło nie reagować. O 23 suk zaczyna się zwijać.
            Wracamy na statek - 'nasz' taksówkarz na Corniche przy statku uśmiecha się do nas i podnosi kciuk :)
            Północ, wychodzę na deck pożegnać się z Asuanem, patrzę na podświetlone Grobowce Dostojników po drugiej stronie Nilu i już wiem, że wrócę tu na pewno...
            www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/f6b437a8c37dbe64.html
            • imka.allegro Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 22.12.12, 22:26
              11.12.2012, wtorek
              Budzę się o 2:50, statek odbija od nabrzeża. Zasypiam, do Kom Ombo dopływamy w połowie śniadania. Zwiedzamy świątynię, egipski kalendarz, egipskie narzędzia chirurgiczne, pytam Ashrafa o mumie krokodyle - okazuje się, że przy wyjściu zorganizowali specjalne muzeum - idziemy!
              Muzeum kapitalne. Poprzednio w dwóch gablotkach w ciemnym pomieszczeniu na terenie świątyni, obecnie w obszernym budynku, mumie krokodyli, sposoby pochówku, zdjęcia, eksponaty - bardzo dobrze zrobione.

              Po zwiedzaniu Ashraf zaprasza nas na kolejne spotkanie, opowiada o egipskim małżeństwie, o prawie i obyczajach, potem rozmowa weksluje na kolejne fakultety, balony (wywołane a jakże, przeze mnie!) i przejazd dorożkami po Luksorze.
              Ponieważ płyniemy, to mamy czas wolny - ja nareszcie robię zakupy w statkowym sklepiku, TZ odbiera koszulkę z wyhaftowanym kartuszem (miał dość kiepsko skrojonych statkowych polo, do wyhaftowania dał własne, specjalnie w tym celu przywiezione ;)
              Około 13:40 przybijamy do Edfu - nowa grupa która zaokrętowała się w Asuanie wychodzi na zwiedzanie świętyni, ja na wyjście do Edfu jakoś ochoty nie mam ;/
              Podczas tea-time pokaz robienia 'zwierzątek' z ręczników ;)
              www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/a4afb422020324e9.html
              O 19:00 Esna, o 20:30 już jestemy po śluzowaniu - to straszne jak szybko mija czas jak się płynie Z POWROTEM :(
              Galabija party. Ja odmawiam udziału i zasypiam w ciągu paru minut. A statek ciągle płynie do Luksoru...


              12.12.2012, środa
              Zgrzytając zębami wstaję o 4:45. No cóż, sama chciałam :)
              Z recepcji odbiera nas pan, wędrujemy kilkadziesiąt metrów nabrzeżem (urok cumowania w centrum) i schodzimy na łódkę. Stół już zastawiony ;)
              Czekamy dość długo, ja oczywiście zaczynam się denerwować ale niepotrzebnie, tym razem wszystko zagrało. Wypełniamy ankiety (trzeba wpisać swoją wagę ;-> ) łódka się zapełnia innymi chętnymi na zwiedzanie z powietrza, w końcu ruszamy.
              Nadal jest ciemno, przepływamy Nil, na przystani wsiadamy do busika i jedziemy na 'startowisko' balonowe.
              www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/6947277e73e99b92.html
              Z daleka już widać że część balonów jest już napełniona i lada moment będzie startować, powoli robi się jasna, nasz balon jeszcze leży na ziemi i dopiero go nadmuchują.
              W końcu ładujemy się do kosza - cztery przedziały pasażerskie, po pięć osób, do środkowego wsiada pilot. Wskazówek z ziemi udziela mu... pilot z którym leciałam sześć lat temu :)
              Start tak łagodny, że dopiero na wysokości paru metrów zorientowałam się, że już jesteśmy w powietrzu.
              Praktycznie nie ma żadnego wiatru. Pilot wykorzystuje chyba każde najlżejsze nawet drgnięcie powietrza żeby nas przesunąć w poziomie.
              Oglądamy świątynię Hatszepsut, wspaniale widać Ramesseum, niedaleko dokładny zarys świątyni Merenptaha, w ogóle mam wrażenie że tych świątyń pod nami są dziesiątki, niektóre do zlokalizowania prawie wyłącznie z powietrza, po obrysie fundamentów.
              Przelatujemy blisko wioski robotników, nad wieloma opuszczonymi domostwami na zboczu, nad kawałkiem pustynnego niczego, gdzie po chwili pojawia się głęboki wykop - w wykopie ewidentnie pozostałość jakiejś kolejnej świątyni, wyraźnie widać kolumny pod ścianami...
              www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/68dd3f1082ba7f7f.html
              Jak zwykle lot trwa za krótko ;/
              Lądujemy, wysiadamy, wracamy busikiem na przystań. Nie dają już koszulek :(
              W busiku za mną siada pilot sprzed sześciu lat - odwracam się, zagaduję, że już z nim kiedyś leciałam :) teraz już nie lata, już jest 'boss' ;)
              Dzięki zagadnięciu dostajemy upust na płytkę DVD z filmikiem - 100LE.
              Wracamy na śniadanie, na statek wpadamy 7:45 :( No cóż, pora roku, słońce wschodzi dość późno, jak lecieliśmy w listopadzie to wyrobiliśmy się na śniadanie pół godziny wcześniej.

              Po śniadaniu ostatnie punkty programu - Karnak i Świątynia Luksorska. W Karnaku urywamy się grupie natychmiast i lecimy do muzeum na wolnym powietrzu (osobno płatne, jeszcze nas tam nie było, genialna Czerwona Kaplica Hatszepsut) a potem samopas zaglądamy tu i ówdzie.
              Turystów mniej "niż zwykle", w sali hypostylowej dało się zrobić masę fotografii bez człowieka. Ale pustki nie było, co to to nie.
              Dopadam skarabeusza - nikogo! przy nim ma. Korzystam z okazji i śmiejąc się zaczynam samotnie go okrążać - trzy razy. Ktoś pamięta ile okrążeń na co było potrzebne? :)))

              Scenka znad 'świętego jeziora' - kamień, na kamieniu kot. Pan w galabiji akurat złowił rybkę na wędkę i macha rybką kotu przed nosem. Kot łapie rybkę i spożywa śniadanko, koniec scenki :)

              Po Karnaku jedziemy do Świątyni. Wspólna fotka przed świątynią (20LE) - mniejsza o fotkę, ale nauczyli się, nie dają gołej fotografii, tylko w ładnym opakowaniu z ciekawymi zdjęciami :)
              Łazimy samopas, ja przede wszystkim lecę do Alei Sfinksów - naprawdę ją przedłużają. Słyszałam że starają się ją odtworzyć na całej długości, pomiędzy Świątynią Luksorską a Karnakiem, nono, będzie co oglądać i gdzie się przechadzać :)

              Po świątyni jubiler, ten sam co poprzednio :)
              Obiad i pryskamy "na miasto". Księgarnia, znowu tracimy majątek, tym razem TZ jakieś DVD wypatrzył. Potem szukamy jakiegoś zwykłego sklepiku spożywczego, zachciało mi się chałwy i dżemu figowego. Ashraf napisał nam na kartce arabskimi robaczkami jak jest 'dżem figowy', damy radę :)

              Znajdujemy sklepik, wchodzimy, uśmiecham się i mówię 'marabit tiin'. Arabka (młoda dziewczyna w chuście) zupełnie zaskoczona, śmieje się, powtarza po mnie to samo tylko z lepszym akcentem ;) ja kiwam głową że tak, podchodzi do półki i zdejmuje słoik, jest!
              Liczę na palcach do czterech, 'Arba!' mówię - dziewczyna śmieje się i ściąga jeszcze trzy słoiki. Potem mówię 'halawa' i zabawa się powtarza :)
              Kupiliśmy dwie duże chałwy, osiem małych i cztery słoiki dżemu, rachunek 175 LE. Coś dużo, ale nie mam głowy do liczenia, zabieramy ciężkie torby, dziękujemy i wychodzimy.
              Na zewnątrz wypatruję w lodówce sok z guavy - zatrzymuję się, ja chcę się napić zimnego soku!
              I raptem się zaczyna coś dziać :)
              Materializuje się obok mnie starsza Arabka i ewidentnie woła mnie z powrotem do sklepu. Wyciąga do mnie rękę (ale nie dotyka mojej dłoni!) coś mówi... Wchodzimy - obie panie rozmawiają ze sobą przez chwilę, po chwili młodsza wyciąga z kasy pieniądze i oddaje mi - pomyliła się i policzyła za dużo i ta starsza Arabka to zauważyła...!
              Zaskoczenie, śmiech, podziękowania :)
              Płacę dodatkowo 2LE za mały kartonik soku i wychodzimy ponownie ze sklepu (ale nie po raz ostatni ;)

              Obładowani ciężkimi siatami wracamy na statek, ja popijając sok, na nabrzeżu już niosę pusty kartonik, niestety, europejska kindersztuba nie pozawala mi na rzucenie go pod nogi. No i podbiega do mnie dzieciak, kilkulatek, wyciąga rączkę, 'Juice', juice' - prosi... Na zwykłe prośby o bakszysz i cukierki jestem odporna, przy soku się załamuję :( Kucam, wyciągam z plecaka drugi kartonik (też guava, innej firmy) i wręczam dziecku. Oczywiście opada mnie chmara innych, sytuacje ratuje jakiś starszy Arab, coś mówiąc i odciągając dzieciaki ode mnie, odebrałam to jako 'pani już coś dała, dajcie pani spokój' ;->

              W holu recepcyjnym rozkładam moje zakupy, część jest dla współpasażerów - TZ się śmieje że manager hotelu zaraz przyjdzie po placowe :)
              Handel :) idzie mi błyskawicznie, do kabiny docieram z jedną chałwą i jednym dżemem ;/

              Do tea-time jeszcze godzina - wyskakujemy na nabrzeże, do Muzeum Mumifikacji jest ze sto, dwieście metrów. I zonk - zamknięte, czynne do 14. Yyyyy.... spacerkiem wracamy na statek.
              Po tea-time zbieram zamówienia na dalsze chałwy i dżemy, namawiam żeby poszli ze mną - TZ i E. wybierają się do Muzeum Luksorskiego, ja z M. i dziecięciem z mamą wybieramy się ponownie do sklepiku.
              Ara
              • imka.allegro Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 22.12.12, 22:29
                Arabka chyba o mało ze stołka nie spadła jak mnie w drzwiach znowu zobaczyła :)
                Wybieram rzeczy dla siebie i zauważywszy że dziewczę ma kłopoty z liczeniem łapię kartkę i "kaligrafuję" jej mój rachunek.
                Oczywiście mylę się w podsumowaniu! (ale na swoją niekorzyść ;)
                Matematycy mogą sprawdzić o ile :D
                ١٨
                ٣٤
                ٣٦
                ---
                ٩٠

                Na moje usprawiedliwienie mogę tylko powiedzieć, że pierwszy raz w życiu podliczałam arabski słupek :)

                Po sklepiku suk - mało toksyczny spacer w jedną i drugą stronę. Na suku dopadają nas TZ z E. - Muzeum Luksorskie tylko do 17 i niestety, pocałowali klamkę...
                Powrót na statek. Przed nami najgorsza część wycieczki - PAKOWANIE. Ble...

                13.12.2012, czwartek
                Pobudka wpół do piątej, ostatnie rzeczy upychane kolanem do walizek. Przed piątą wystawiamy walizki na korytarz, kładziemy pięciodolarówkę na poduszce i schodzimy na śniadanie. Ja przed podróżą ograniczam się do filiżanki kawy i idę do pokoju sprawdzić
                czy niczego nie zostawiliśmy. Walizki już zabrane, stoją przy recepcji.
                Po śniadaniu płacimy rachunek za napoje, można płacić LE, $, €, kartami.
                Żegnamy się ze statkiem wrzucając tipa do puszki 'Tips for crew' i zabierając suchy prowiant na drogę. Wychodzimy za bagażowymi wynoszącymi ostatnie walizki.
                Przy autokarze zauważam, że bagażowy któremu chcę wręczyć bakszysz trzyma w ręku jednego dolara i przekazuje go koledze. Wygląda to tak, jakby naprawdę wszystkie napiwki szły do wspólnej puli - i dobrze. Wręczam mu bakszysz ode mnie i wsiadam do autokaru. Jeszcze jest zupełnie ciemno jak wyjeżdżamy z Luksoru. Jedziemy inną drogą, omijamy Quenę.

                Podczas porannej szarówki już jesteśmy sporo poza miastem - odwracam się - nad Zachodnim Brzegiem, bardzo bardzo wysoko, wisi jeden samotny balon...
                • imka.allegro Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 22.12.12, 22:34
                  Spostrzeżenia dla rejsowiczów styczniowych i wszystkie inne mniej lub bardziej przydatne informacje

                  PIENIĄDZE
                  Po przylocie należy wypełnić karty wjazdowe. Jedna osoba wypełnia, druga może w tym czasie podejść do kantoru,
                  zaraz przy wejściu po lewej stronie.
                  Kurs lotniskowy z 6 grudnia: 6,12 LE za jednego dolara. W zależności od planów proponuję wymienić 50, 100$, a dalej wg potrzeb.
                  Orientacyjne kursy wymiany różnych walut na funty można podejrzeć tutaj
                  fxtop.com/en/currency-converter-past.php?A=100&C1=USD&C2=EGP&DD=06&MM=12&YYYY=2012&B=2&P=&I=1&btnOK=Go!
                  W Luksorze w hotelu Winter Palace, w podcieniach z lewej strony, jest agencja Thomas Cook z kantorem.
                  Można tam również rozmienić większy nominał dolarowy na drobne i w ten sposób pozyskać tak poszukiwane jednodolarówki.
                  Statek cumuje prawie naprzeciwko Winter Palace, dojście to kwestia dwóch minut. Mają przerwę na lunch, po południu czynni od 17.
                  Mijając Winter Place w kierunku południowym po 100 metrach jest Bank of Cairo - jeden bankomat od frontu, drugi przy wejściu, żadnych problemów.
                  W Asuanie obok suku jest cały kwartał banków :) Jak jeden bankomat pluje kartą, iść do następnego. My wypłaciliśmy kasę w Pireus Bank :)
                  Niezależnie od banków i bankomatów sporo zwykłych kantorów.

                  TEMPERATURA I UBRANIE
                  Było ciepło do momentu rozpoczęcia powrotu z Asuanu. Słońce piękne, ale jednocześnie bardzo zimny i silny wiatr. W okolicach zachodu słońca na Nilu obowiązywał polar plus wiatrówka.
                  Rano w dniu wyjazdu w Luksorze było 10 stopni.
                  Proponuję monitorować stronę
                  www.wunderground.com/cgi-bin/findweather/hdfForecast?query=egipt
                  uczciwie przedstawione temperatury o konkretnej godzinie.
                  Zabrać coś pod spodnie, ciepły sweter, dobry polar z kapturem, kurtkę wiatrówkę, pełne buty. Najwyżej coś się nie przyda. Ale jak wspominam mój styczeń to się przydało wszystko.
                  Zima w Egipcie potrafi być zabawna, ponad trzydzieści stopni w południe w Asuanie nie wyklucza dziesięciu stopni nad ranem w Luksorze i lodowatego wygwizdowa na pokładzie w środku dnia na środku Nilu.
                  Po zachodzie słońca już teraz potrafiło być zimno.

                  STATEK
                  Nie jest powiedziane że traficie na Jaz Royale.
                  Natomiast na pewno na jeden z tych
                  www.travcotels.com/OurFleet.aspx?ID=23&LangID=2
                  (wykluczając Tanię, Omara i Reginę).
                  W użyciu widziałam Crown Jewel, Crown Prince, Minerve, Jaz Regency. Niedobór turystów, część statków stoi.

                  JEDZENIE
                  No i tutaj mam problem :) Jak dla mnie jedzenia było wystarczająco, wybór był duży, w ciągu jednego posiłku nie dałam rady wziąć choćby na spróbowanie każdej potrawy, zestawy codziennie się zmieniały. Bardziej niż skromny był niestety zestaw owoców - tylko pomarańcze, banany i guavy. Ostatniego dnia pojawiły się mandarynki.
                  Ale proszę, uwierzcie, każdy miał na ten temat inne zdanie. Dla niektórych jedzenia było "za mało"(?!), dla innych "ciągle to samo" (?!) więc się poddaję;->
                  Słyszałam rozmowę dwóch par - panie psioczyły z lekka na wyżywienie, panowie mieli zdanie diametralnie odmienne, więc nawet w parach nie było jednomyślności w tej materii.
                  Według mnie wszystkie posiłki były czysto i ładnie podane, smaczne, obfite, i z wyborem. Inni mogą mieć inne zdanie i nie będę się z nimi kłócić :)
                  Rejsowicze ze stycznia sami ocenią :)

                  POBUDKI
                  Niemiła sytuacja była, kiedy kilka osób zaprotestowało przeciwko porannemu wstawaniu, za wcześnie dla nich.
                  Nic nie powiedziałam, ale co sobie pomyślałam to moje. Jak się chce wysypiać, to się nie jedzie na zwiedzanie tylko do hotelu na wypoczynek ;/

                  Orientacyjne godziny naszych pobudek
                  czwartek, Warszawa - 3:15
                  piątek, Luksor - 5:15
                  sobota, Edfu - 6:45
                  niedziela, Asuan - 6:45
                  poniedziałek, Asuan - 2:50 Abu Simbel, 8:00 dla pozostałych
                  wtorek, Kom Ombo - 6:45
                  środa, Luksor - 4:45 balony, 6:45 dla pozostałych
                  czwartek, Luksor - 4:30, śniadanie od 5:00, wyjazd

                  BEZPIECZEŃSTWO
                  Na temat polityki i możliwości zamachów terrorystycznych wypowiadać się nie będę, bo się na tym nie znam. Oceniam nasze bezpieczeństwo na ulicy, w Luksorze i Asuanie, tam gdzie chodziliśmy samodzielnie, niekoniecznie po turystycznych wydeptanych ścieżkach.
                  Dość agresywne nagabywanie tylko na nabrzeżach - najlepiej nie reagować. Na sukach o dziwo - o wiele łagodniejsze. Na uliczkach poza nabrzeżem i sukami wręcz święty spokój (panów wołających 'Caleche!' nie liczę ;)
                  Wesołe uśmiechnięte 'Hello!' za strony mijanej arabskiej dziewczyny (w chuście, a jakże) idącej z jakimś chłopakiem. Śmiech sprzedawczyni w zwykłym niewielkim sklepiku, do którego wpadliśmy kupować 'arba marabit tiin'. Autentyczne zaskoczenie i radość przewoźnika w Asuanie któremu wręczyliśmy bakszysz ponad umówioną opłatę (Hamdi, obok północnej przystani Travco, na samym końcu nabrzeża). Sympatyczny chłopak w Luksorze który przewiózł nas na drugą stronę za 10 LE - po 5 LE od osoby (plus bakszysz) - Mosad, łódka Sirius. Taksówkarz, który nas wiózł w Ausanie, widziany potem za każdym razem kiedy schodziliśmy ze statku - zawsze na nasz widok szeroko się uśmiechał i podnosił kciuk do góry.

                  Jednocześnie ostrzeżenie przed kradzieżami - podobno kradną nawet dzieci, maluchy pięcio-, sześcioletnie. Słyszałam o okradzionej w ten sposób pilotce.
                  W Asuanie obcokrajowiec z naszej grupy o mało nie został okradziony, złapał dzieciaka za rękę, kiedy ten już ją trzymał w kieszeni (zapinanej na suwak!)
                  Wydaje mi się, że nie było tego wcześniej - teraz należy bardziej na to zwracać uwagę.

                  Mimo to jakoś nie miałam żadnych obaw wychodząc o 21-ej na suk w Asuanie i wracając z niego po 23-ej, albo kręcąc się wieczorem po Luksorze. Kasę trzymał TZ ;)

                  Edfu - jak dla mnie nieprzyjemne jak zwykle, zatem nic nowego.
                  Kom Ombo - kilka osób przeszło bramkę w stronę miasta i bardzo szybko wróciło. Napastliwe żądania bakszyszu za nic, cukierków, czegokolwiek.

                  Nie powiem że było bezpiecznie, nie powiem że było niebezpiecznie, bo każdy ma swoją własną indywidualną ocenę. Dla mnie niebezpieczne jest np. nurkowanie i w życiu się nie odważę, a przecież setki osób nurkują i bardzo sobie to chwalą. Poczucie bezpieczeństwa to kwestia bardzo subiektywna, nie radzę, nie odradzam, każdy musi ten problem sam przemyśleć.

                  ALL INCLUSIVE
                  Jak dla mnie na statku zupełnie nieopłacalne. Za wszystkie dodatkowe napoje które braliśmy wtedy, kiedy mieliśmy ochotę (lampki wina do obiadów i kolacji, jedną Sakkarę, dodatkowe kawy, soki cytrynowe i kilka drinków bezalkoholowych) zapłacilismy 721 LE czyli około 118$ czyli około 370 zł za dwie osoby.
                  All inclusive zdaje się kosztował 430 zł od osoby, zatem rachunek prosty.
                  Oczywiście, gdybyśmy codziennie wizytowali bar, to wyglądałoby to inaczej.
                  • imka.allegro Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 22.12.12, 22:37
                    SŁYNNA ZEMSTA FARAONA
                    Przed końcem rejsu przeprowadziłam błyskawiczną ankietę wśród naszej grupy
                    19 osób, w tym jedno dziecię w wieku 8-9 lat, oraz dwoje obcokrajowców, którzy wybrali się na ten rejs z polskim TUI.

                    Ankieta zawierała trzy pytania:
                    1. Czy przyjeżdżając na ten rejs wiedzieliście o zemście faraona?
                    17 x tak, 2 x nie (obcokrajowcy)
                    2. Czy odczuwaliście jakiekolwiek dolegliwości, które można by było przypisać zemście (wymioty, biegunka, temperatura)?
                    19 x nie
                    3. Jakie środki zapobiegawcze podejmowali ci, co o zemście wiedzieli?

                    Pierwsza reakcja czternastu osób na to pytanie: "Żadnych!" :))
                    Po zagłębieniu się w detale:
                    - trzy osoby przyznały się do "dezynfekcji alkoholem", w tym jedna dodatkowo do sporadycznego zażywania profilaktycznie węgla;
                    - dwie osoby myły początkowo zęby w wodzie mineralnej, potem im przeszło;
                    - jedna osoba popijała zapobiegawczo coca colę;
                    - nikt nie ograniczał spożycia surowych warzyw i owoców na statku, z dwoma wyjątkami, jeden to kwestie zdrowotne ogólne, a drugi to dziecku surowizny ograniczała mama, do momentu zwiedzenia statku i obejrzenia kuchni. Po zwiedzaniu ograniczenie przestało obowiązywać - dziecko przeżyło ;)
                    - nikt nie przyznał się do spożywania czegoś poza statkiem (no, ja i TZ chlapnęliśmy sobie sok z cytryny w kafejce nabrzeżnej, ale też nic się nie działo :)
                    - kilka osób miało nifuroksazyd i pod koniec rejsu żałowało zbytecznego zakupu ;>
                    - ponad połowa osób jako środek zapobiegawczy wymieniła mycie rąk, z tego cztery osoby były zaopatrzone w mydło antybakteryjne.

                    Każdy postępował prawidłowo wg własnego mniemania i prawdopodobnie każdy jest w tej chwili przekonany, że uniknął zemsty właśnie dzięki swojemu sposobowi postępowania. I tego się trzymajmy - najważniejsze żebyśmy zdrowi byli :)
                    Na "zemstę" nie zachorował nikt.
                    Wnioski? Proszę wyciągnąć sobie samemu... ;)
                    W każdym razie pierwszego dnia na własne ryzyko odradziłam E. zakup Antinalu, mówiąc, że jeśli chce oryginalną pamiątkę z Egiptu, to może sobie kupić i Antinal, ale znam ciekawsze ;) Też przeżyła i mam nadzieję że żalu o to do mnie nie ma :)
                    Ogólnie poziom spanikowania zemstą oceniam jako niski, w porywach średni.
                    Mój sposób na zemstę? Umiar i zdrowy rozsądek, na razie skuteczne (mycie rąk zaliczam do zdrowego rozsądku :)

                    Disclaimer: dotyczy statków którymi pływa TUI. Za standard czystości pozostałych statków oraz wszystkich innych hoteli w Egipcie nie odpowiadam! ;)

                    PROŚBA
                    TUI w opisie wycieczki ma tekst
                    "pakiet wycieczkowy (ok. 150 €) – obowiązkowo, napiwki – fakultatywnie,"
                    Chodzi o te "napiwki".
                    W rzeczywistości nie są to napiwki fakultatywne, dobrowolne, w dowolnej wysokości.
                    Jest to stała opłata, ściągana przez TRAVCO (kontrahent TUI ze strony egipskiej), aktualnie w wysokości 35€ od osoby.
                    Chciałabym uprzedzić jadące osoby o tej opłacie - i aby te osoby złożyły zapytania w TUI odnośnie tej opłaty.

                    Bo sytuacja wygląda następująco - TUI pisze że "fakultatywnie", TRAVCO mówi że obowiązkowe. TRAVCO z tej opłaty rozlicza pilota. Turyści na miejscu mają pretensje do pilota - bo to on od nich chce te pieniądze - i koło się zamyka.
                    Za wszystkie wpłacone pieniądze na wstępy (150€) i na napiwki (35€) pilot wyraził chęć dania pokwitowań. Słyszałam, że szereg osób z naszej grupy ma zamiar składać reklamacje do polskiego TUI.
                    Ja pokwitowania nie wzięłam, bo mi w tym przypadku nie chodzi o pieniądze, tylko o fakt, że biuro ewidentnie wprowadza ludzi w błąd i to od sześciu lat co najmniej. Poprzednio było to samo - ta opłata nie była wymieniona.

                    Ponieważ niechlujstwo TUI w opisie tej wycieczki też widzę od sześciu lat (7 dzień Luksor – Esna), to obstawiam albo takież niechlujstwo w przypadku opisu napiwków - albo działanie celowe i chęć zatajenia rzeczywistych kosztów wycieczki, która i tak nie jest tania.
                    Reklamację dotyczącą tej opłaty w każdym razie złożę, bo chcę się dowiedzieć jak się będą tłumaczyli.
                    Inne biura mają albo jasno podzieloną obowiązkową opłatę na dwie części (wstępy i napiwki), albo od razu połaczoną i wyraźnie opisaną że obejmuje "koszty biletów wstępu, usług lokalnych przewodników, bagażowych, kierowców itp".
                    A TUI coś tu cuduje.

                    Moja prośba do następnych rejsowiczów - duście biuro i nie miejcie pretensji do pilota...

                    KOSZT WYCIECZKI
                    4094 zł za dwie osoby, kupowany w promocji w lipcu. Bez all inclusive, za all należało dopłacić chyba 430 zł od osoby.
                    W połowie listopada ten termin był jeszcze tańszy, poniżej 2000 zł

                    DODATKOWE OPŁATY OBOWIĄZKOWE
                    150€ - pakiet wycieczkowy
                    35€ - napiwki

                    OPŁATY ZA WYCIECZKI FAKULTATYWNE
                    75€ - Abu Simbel
                    20€ - zwiedzanie Asuanu
                    20€ - wioska nubijska
                    10$ - wielbłądy podczas wycieczki do wioski nubijskiej, płatne na miejscu pilotowi, on się rozlicza z wielbłądnikami, im samym można dać bakszysz wg uznania.
                    15€ - dorożki po Luksorze

                    Dzieci płacą połowę, niestety, zapomniałam spytać jaka jest dolna i górna granica wieku dziecka. W każdym razie nasze grupowe ośmioletnie dziecię uczestniczyło za 50%. Nie wiem również czy zniżka dotyczyła tylko wycieczek fakultatywnych, czy również pakietu obowiązkowego.
                    Można przydusić biuro żeby się wypowiedzieli na ten temat.

                    Płacić można w LE, $, €.
                    Niestety, nie można już pilotowi płacić kartą.
                    Przelicznik walut wg aktualnych kursów, teraz liczył 1,3$ za 1€, ok. 7,95LE za 1€, ok. 6LE za 1$
                    Przelicznik walut "uliczny" 1€ = 8LE, 1$ = 6LE

                    Opłaty zupełnie dobrowolne i dodatkowe, wymienione punkty NIE SĄ w programie wycieczki. Większość dla fanatyków-egiptologów domorosłych ;-P
                    30LE - Ramesseum
                    10LE - ogród botaniczny na Wyspie Kitchenera
                    25LE - Muzeum na wolnym powietrzu w Karnaku
                    50LE - Muzeum Mumifikacji, otwarte do 14.
                    80LE - Muzeum Luksorskie, otwarte do 17.
                    50LE - Muzeum Nubijskie w Asuanie
                    10$/8€ - DVD oferowane przez pilota
                    20LE - zdjęcie pod Świątynią Luksorską (na zdjęciu są wszyscy, kupuje kto chce :)
                    25LE - zdjęcie z Abu Simbel (na zdjęciu są wszyscy, kupuje kto chce :)
                    120LE - DVD z lotu balonem

                    RÓŻNICE
                    między tym rejsem a rejsem sprzed sześciu lat: uboższa oferta "zwiedzaniowa" - wypadła z programu Dolina Królowych w Luksorze, Wyspa Kitchenera i niedokończony obelisk w Asuanie.
                    Mimo starań ze strony egipskiej czuć było, że kraj jest dotknięty dużym niedostatkiem, ale nie bardzo potrafię powiedzieć jakie były tego objawy... może brak jabłek na statku, których poprzednio było zatrzęsienie?
                    Może plasterki wołowiny na obiad bardzo cienko pokrojone? Może brak świeżych soków owocowych, które poprzednio można było sobie zamówić do śniadania? Może fakt, że niektórzy sprzedawcy podawali takie ceny, że wstyd było się targować?
                    Może dziecko, proszące już nie o cukierki ani dolara, tylko o resztkę soku z kartonika, który w sklepie kosztuje 2 LE...?

                    ....................................

                    Koniec relacji. Z różnych przyczyn zamierzam wrócić do tego kraju, na taki sam rejs, po raz kolejny. Skoro inni mogą jeździć kilkanaście razy do Hurghady, to ja mogę wracać do Doliny Nilu, zatem nie będę udzielała odpowiedzi na pytanie "Po co tam jechać po raz kolejny i czy w ogóle warto". Na wszystkie inne - bardzo chętnie, pytajcie jeśli coś pominęłam :)

                    Podziękowania końcowe - dla E&M, za Wasze przemiłe i wyrozumiałe towarzyszenie :)
                      • deoand Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 23.12.12, 12:19
                        Cytuję :
                        Skoro inni mogą jeździć kilkanaście razy do Hurghady, to ja mogę wracać do Doliny Nilu, zatem nie będę udzielała odpowiedzi na pytanie "Po co tam jechać po raz kolejny i czy w ogóle warto".

                        I tu całkowita zgoda - po co głupio odpowiadać !
                        Reszta relacji ok może się przydać tym z Tui .
                        • brysia0 Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 23.12.12, 14:43
                          Super relacja. Dzięki. Ja jadę w lutym z Rainbow. Biorę też 2 dzieci. Do Egiptu pierwszy raz, więc jestem trochę niepewna i takie opisy jak Twój bardzo mnie cieszą. jeśli masz jescze jakies złote rady to chetnie przyjmę na priv. Wesołych Świąt.
                          • jicek_69 Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 23.12.12, 18:01
                            Na początek wielkie podziękowania. Bardzo ciekawa i rzeczowa relacja z Twojego kolejnego już Rejsu po Nilu. Widać gołym okiem, że kosztowało Cię to sporo pracy, czasu i... wysilenia pamięci. Szacun dla Ciebie za wytrwałość i chęć podzielenia się informacjami z innymi forumowiczami. Twoja relacja jest bezcenna dla takich osób jak my, które pierwszy raz wybierają się do Egiptu i to od razu na Rejs po Nilu (nie jesteśmy nowicjuszami, sporo dotąd wyjeżdżaliśmy, lecz na pewno Egipt to dla nas całkiem nowe przeżycie). My wyjeżdżamy 17 stycznia, mam wrażenie, że teraz już lepiej przygotowani, po przeczytaniu Twojej relacji. Cieszę się, że miałem swój ułamek w podjęciu przez Ciebie decyzji o udziale w kolejnym Rejsie po Nilu.
                            Pozdrawiam Cię serdecznie, jeszcze raz dziękując za relację. Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku, bogatego w kolejne, niezapomniane wrażenia z podróży.
                            Jot.De


                          • imka.allegro Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 23.12.12, 18:50
                            Unikam jak mogę dawania rad ;)
                            Jeśli masz ochotę na dalszą lekturę, to tu jest opis mojej podróży z Rainbow, w lutym 2010 r.
                            forum.gazeta.pl/forum/w,622,108166598,108166598,Wzdluz_Nilu_Rainbow_relacja.html
                            Akurat z tego wyjazdu nie mam najlepszych wspomnień, no ale zakładając, że któryś wyjazd musiał być pechowy, to u mnie padło akurat na Rainbow.
                            Mam nadzieję że trafisz na lepszy statek, albo jeśli na ten sam, to z mniejszym zamieszaniem. W tej chwili naprawdę ilość turystów jest dostrzegalnie mniejsza, więc nie powinno być takiego bałaganu.
                            • ritazien Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 27.12.12, 11:26
                              Dzięki za fantastyczną relację. Jak możesz jeszcze nieco wysilić pamięć i napisać szczegółowiej jakie były ceny drinków i napojów na statku oraz jaki jest plan oficjalnego zwiedzania Asuanu byłbym niezmiernie wdzięczny :)
                              • imka.allegro Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 27.12.12, 12:11
                                Asuan - z tego co słyszałam, być może niedokładnie, w planie było: katedra koptyjska, meczet + pogawędka w meczecie, suk w Asuanie, objazd Asuanu - stare i nowe dzielnice i jakaś kawiarnia - niekoniecznie w tej kolejności :)
                                Zdaje się że ze względu na opóźnienie z powodu awantury pod meczetem punkt 'kawiarnia' się nie odbył.

                                Pogawędką w meczecie jedna z naszych pań była zdegustowana, nazwała ją indoktrynacją. Jak wspominam tę, której wysłuchałam parę lat temu, to nijak się dopatrzyć indoktrynacji nie mogłam, ot, informacje o religii. Głupio byłoby gdyby Ashraf mówił źle o własnej. Już jako bardziej "indoktrynującą" odebrałam taką pogawędkę w Kairze, w wykonaniu przewodniczki Rosity, Polki urodzonej w Kairze (Rainbow).
                                Moim zdaniem ciekawe jak ktoś słyszy pierwszy raz.

                                Przykładowe ceny napojów różnych: kawa 11LE, sok cytrynowy 11LE, Sakkara 30LE, lampka wina 35LE, jakiś drink alkoholowy 65LE, jakiś drink bezalkoholowy 30LE, rum z colą 77LE.
                                • olianaa Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 27.12.12, 12:51
                                  Imka, dzieki za relację! Bardzo się przyda.
                                  Mam takie pytanie - czy na statku były rodziny czteroosobowe, a jeśli tak, to w jaki sposób załatwiały rezerwację? Obawiam się, że wariant dwie osoby osobno i dwie osobno uderzy nas po kieszeni, bo nie ma wtedy szans na zniżkę dla choćby jednego dziecka. Druga córa ma lat niespełna 16, więc będzie już traktowana jak dorosła, przeżyję, ale młodsza w wersji noclegowej z jednym z rodziców też ma cenę dorosłą. Ciekawam czy te suity nie są dla większej rodziny, a może tylko mają lekko klepszy standard?
                                  Zapytam rzecz jasna w biurze czy jest to do przeskoczenia, ale może akurat jakaś czteroosobowa rodzina była na statku. Gdybyśmy się zdecydowali to i tak z drugim tygodniem stacjonarnym (nie odwrotnie - tu też nie wiadomo czy się uda), do tego nie w Hurghadzie, tylko koniecznie w Marsa. Same fanaberie :-)))
                                  Tak to jest, jak ktoś już wie, czego chce :-)
                                  • imka.allegro Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 27.12.12, 14:38
                                    Zespołów rodzinnych tak licznych nie było.
                                    Jak zerkniesz na plan pokładów, to zobaczysz kabiny łączone wewnętrznymi drzwiami, np. 304 i 306. Suity również mają takie połączenie do dodatkowej kabiny.

                                    Sama suita miała sypialnię z olbrzymim podwójnym łóżkiem
                                    www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/4dace475c74d6010.html
                                    oraz salonik, z dwiema kanapkami, być może rozkładanymi (głowy nie dam!)
                                    www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/8c680b6a1fcca00b.html
                                    Sześć lat temu na Reginie małżeństwo z malutkim dzieckiem (2 lata) zakwaterowało się w takich dwóch połączonych kabinach, jak te 304/306. Nie sądzę żeby płacili za cztery osoby :)
                                    Pertraktuj z biurem, coś się powinno dać załatwić. Co ja mówię, "coś"... wszystko :) Nasz klient nasz pan! :)

                                    TUI za bardzo włazi na głowę polskim klientom (te 63 wersje wycieczek z niemieckiego TUI i JEDNA z polskiego... uch!) Warto byłoby zacząć wymagać... i egzekwować. Jedna z naszych pań miała obiecaną przez biuro kabinę na Upper Deck. Nie zauważyłam jak Ashraf to rozwiązał, czy wręczył pani kartę pokoju od razu, czy losowała jak reszta. A jeśli losowała, to co by było, gdyby wylosowała Main Deck... W każdym razie do mnie nie dobiegły żadne odgłosy niezadowolenia z kabin (ale może tylko nie dobiegły ;-> )

                                    Od razu uprzedzam - kabina na Main Deck jest tyle samo warta co na Upper Deck (a mniej się człowiek po schodach nalata). Unikać należy kabin na Nile Deck (chyba że ktoś lubi wodę pluszczącą mu pół metra poniżej krawędzi okna - ja akurat nie lubię).

                                    Z kolejnością tygodni rejs/wypoczynek problemów nie ma. Dwie osoby zastaliśmy na miejscu po wypoczynku, a inne dwie po rejsie zostawały na wypoczynek, więc tutaj TUI zachowuje się normalnie.
                                    • ceramiadium2000 Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 02.01.13, 15:24
                                      Witaj Imka , brawo.
                                      Jestem tą osobą , ktora zarezerwowała pokoj na gornym pokładzie.
                                      Poinformowałam o tym pilota, oczywiscie nic nie wiedział, wzięłam udział w losowaniu, na szczęscie wylosowalismy gorny pokład, nie mamy pretensji.
                                      Co by było ,gdyby stało sie inaczej-nie wiem , bo niestety TUI, pomimo mojej wyraznej prosby, z wpisaniem w kartę wycieczki, nie obiecywało wyboru pokoi.
                                      Zamierzam złozyc reklamację w sprawie opłaty 35EU na napiwki, przy okazji poruszę i tę sprawę.
                                      Ogolnie-wycieczka udana, głownie dzięki obecnosci Imki i TZ, oraz reszty miłych wycieczkowiczow.
                                      Dla TZ wielkie podziekowanie za ogromną wiedzę o Egipcie, przewyzszajaca wiedzę naszego pilota-przewodnika Egipcjanina, i za umiejetnosc i chęc przekazania jej nam.
                                      W Kom Ombo i w Luksorze ,TZ otaczała całkiem spora grupka ludzi, "łaziliśmy " za nim zresztą wszędzie, bo zawsze cos ciekawego miał do opowiedzenia.
                                      Uwazam, ze aby w pelni przekazac tą wiedzę, musi na takiej wycieczce być polski pilot ze znajomoscią historii Egiptu, tlumaczacy to, co mowi przewodnik egipski, lub egipski pilot i przewodnik z bogatszym polskim.
                                      Inaczej wystepuje wielki niedosyt wiedzy, bo chociaz pojechałam na ta wycieczkę przygotowana, to niuanse , których nie znałam ,wytłumaczył mi TZ, a nie Ashraw.
                                      Ashraw bardzo sprawnie i z duza znajomoscią realiów egipskich prowadził nasza grupę, uprzedzal nas , co moze nas spotkac niemiłego , oraz miłego i za to nasze wielkie podziękowanie.


                                      • imka.allegro Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 02.01.13, 21:10
                                        > musi na takiej wycieczce polski pilot ze znajomoscią historii Egiptu,
                                        > tlumaczacy to, co mowi przewodnik egipski,

                                        Byłam na takiej wersji wycieczki... i nie podobało mi się. Przewodnicy egipscy mówili po angielsku, a polski pilot tłumaczył. Część ginęła u przewodników, z racji ich "różnej" znajomości języka angielskiego, część ginęła w tłumaczeniu pilota z racji jego... hm... polszczyzny. Nawet polski pilot nie jest gwarantem ideału. Mimo wszystko, porównując takie moje dwie wersje odbytych wycieczek, wolę Ashrafa niż przejście przez dwa tłumaczenia.

                                        > lub egipski pilot i przewodnik z bogatszym polskim.

                                        Będzie zatem ciężko ;/
                                        Na innej wycieczce miałam pilota egipskiego który tłumaczył na polski przewodników z arabskiego. I niestety - jak dla mnie był gorszy niż Ashraf (aczkolwiek samą wymowę miał chyba nieco lepszą). Za to tembr jego głosu mnie usypiał ;->

                                        > Inaczej wystepuje wielki niedosyt wiedzy,

                                        U niektórych występuje, u niektórych nie - a pilot jest dla wszystkich ;)

                                        > Dla TZ wielkie podziekowanie za ogromną wiedzę o Egipcie, przewyzszajaca wiedzę
                                        > naszego pilota-przewodnika Egipcjanina, i za umiejetnosc i chęc przekazania jej nam.

                                        Dziękuję, przekażę :))
                                        A żebyś widziała lekki przestrach polskiej pilotki w trakcie wycieczki, która odkrywszy wiedzę TZ-a spytała 'Ale pan nie jest egiptologiem?!!!"

                                        Najlepszy byłby bez wątpienia polski egiptolog. Ale mimo trzech różnych wycieczek w sumie nie udało mi się na tak trafić. Chyba Exim lub Ecco Holiday miały kiedyś takich przewodników...

                                        Jak dla mnie każdy przewodnik sprzedaje wiedzę w zarysie. Nie ma siły, żeby w czasie jaki ma przeznaczony na dany punkt, opowiedział wszystko. Zwłaszcza przy tak bogatym materiale archeologicznym jaki jest w Egipcie.

                                        TZ jest pasjonatem starożytnego Egiptu wielkim i nie da się ukryć, przyćmił elokwencją Ashrafa. Ale już mi obiecał, że na następnej wycieczce będzie siedział cicho ;)
                                        • miriam_73 Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 02.01.13, 22:03
                                          Miałam przyjemność kiedyś podróżować z takim przewodnikiem: to był mój pierwszy wyjazd do Egiptu i temu człowiekowi zawdzięczam nieprzemijającą fascynację tym krajem. Marek Malczewski - chodząca encyklopedia wiedzy o Egipcie. Nie zapomnę, jak "stanął na rzęsach" żebyśmy mogli (wtedy było to trudne, po zamachu w Luxorze w 97 bylo dużo obostrzeń w ruchu turystów) dostać się do Dendery. Więcej - właziliśmy do piwnic, żeby obejrzeć "żarówki" i UFO i zakamarkach takich, że fala spłoszonych nietoperzy łeb urywała...
                                          Prawie dekadę później trafiłam na Maćka Malczewskiego - wdał się w ojca ;-) Z Malczewskim seniorem miałam do czynienia w czasie wyjazdu z Sigmą Travel, młody pracował dla Rainbow Tours. Może nadal z którymś z biur jeżdżą.
                                          --
                                          Moje Podróże
                                          smile.webshots.com/assets
                                          • imka.allegro Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 02.01.13, 22:19
                                            Jeszcze trochę pojeździmy, może trafimy na jakiegoś zapaleńca :)
                                            RT już nie zaryzykuję ;) ale Sigmę mamy na celowniku. Mieliśmy jechać teraz jesienią, ale niestety, odwołali i oddali kasę. Chyba się wystraszyli, był to moment kolejnych zamieszek w Kairze. Albo wystraszyli się ludzie i nie było wystarczającej ilości chętnych.

                                            W każdym razie teraz na razie nie mają w ogóle Egiptu w ofercie - ale ja jestem cierpliwa, poczekam... :)
                                            Oczywiście na wersję autokarową, z Kairu do Luksoru ;>
                                            • johnfoxaudi Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 02.01.13, 23:03
                                              Witam wszystkich . Sledze to forum od czau pierwszego wyjazdu do kraju faraonow w 2008
                                              z RT. Wtedy to wlasnie na rejsie po nilu mialem przyjemnosc spotkac Macka Malczewskiego,ktory byl naszym pilotem. Tak jak Miriam napisla , rodzina Malczewskich wiedze o Egipcie i fascynacje Nim ma chyba we krwi, poniewaz Maciek powalil mnie i wszystkich uczestnikow rejsu swoja wiedza o Egipcie i zaangazowaniem w organizacje imprezy/niebylo rzeczy niemozliwej/ Sama przyjemnosc podrozowac z takimi ludzmi jak on. To wlasnie On zarazil mnie Egiptem. POzdrawiam .
                                • ritazien Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 27.12.12, 12:58
                                  Dzięki, tanio nie jest ale da się przeżyć ;) na allu oszczędziło się blisko 300$ przy 2 osobach, więc na napitki starczy bez żałowania sobie :P

                                  A zwiedzanie Asuanu chyba sobie trzeba będzie samodzielnie zorganizować bo ten program głowy nie urywa. Wolę Elefantynę i grobowce.
                                  • imka.allegro Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 27.12.12, 14:00
                                    No właśnie, zwrot-klucz czyli "bez żałowania sobie".
                                    Ja uważam że myśmy z TZ-em sobie nie żałowali - braliśmy napoje wtedy, kiedy mieliśmy ochotę. Wychodzi mi na to, że all inclusive jest dla tych co mają ochotę cały czas ;)
                                    Poza tym na statku ten all inclusive może się różnić od tego, jaki bywa w hotelach. Żadnych przekąsek w ciągu dnia poza symbolicznym ciasteczkiem podczas tea time dla wszystkich.
                                    Tylko napoje.
                                    Nam do obiadu/kolacji wystarczała lampka wina, a i to nie zawsze braliśmy. All zaczyna być chyba opłacalne dopiero wtedy, jak się bierze butelkę do posiłku :) Albo codziennie wieczorkiem wpada do baru na drinka. No, ja byłam, jak zwykle na takim objeździe, tak niedospana i padnięta, że w wolnej chwili wieczorem to wpadałam - ale do kabiny spać ;->

                                    Co do programu - za pierwszym razem byłam zachwycona tym objazdem (tylko katedra, meczet, suk). Myśl o samodzielnym zwiedzaniu przez głowę mi nie przeszła - nie potrafiłabym się obrócić :) Zupełnie inaczej jest, jak się zna dokładniejszy plan dnia i jedzie z konkretnym założeniem, że jest jakiś czas wolny i że w wolnym czasie się dojedzie tu i tu.
                                    Uważam że akurat i Luksor, i Asuan mają bardzo dużo do zaoferowania.
                                  • imka.allegro Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 27.12.12, 14:08
                                    No ale uczciwie mówiąc, to całkiem sporej ilości osób Rosita bardzo się podobała. W meczecie siedziała z częścią grupy chyba ponad dwie godziny - gdyby nie było zainteresowania, to chyba tyle by nie przetrzymała? :)
                                    Akurat w tym przypadku popyt regulował podaż. To, że ja i TZ o mało nie skisnęliśmy z nudów, to już inna bajka ;)
                                    • miriam_73 Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 27.12.12, 14:40
                                      Aaaa, dokładnie tak, zwłaszcza jak grupce niedopitych załatwiła piwo w normalnej cenie.... Kochali ją, że hej... Ja niestety odebrałam ją jako osobę niekompetentną i niedouczoną (teksty typu "Al Azhar to nic ciekawego", podobnie o całej okolicy Khan Al Chalili zupełnie ją dla mnie zdyskwalifikowały). Kumpel, na dokładkę pasjonat militariów i wojskowości, tylko zgrzytał zębami jak słuchał, jakie głupoty opowiadała o Cytadeli... W Alabastrowym z opowieścią o islamie przetrzymała nas grubo ponad godzinę, myślałam że jajo znoisę. W efekcie zamknęli nam Al Nasira ("nic ciekawego", grrr.....).
                                      O ile na rejsie mieliśmy świetną dziewczynę, bardzo "zorientowaną w temacie" i ewidentnie z pasją, o tyle to - kompletna porażka:
                                      forum.gazeta.pl/forum/w,622,83560589,83892197,Re_Standardowe_Wzdluz_Nilu_z_Rainbow_brawo_.html
                                      --
                                      Moje Podróże
                                      smile.webshots.com/assets
                                      • vicehrabiadebragelone Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 28.12.12, 22:53
                                        Bardzo dobry opis rejsu wszystko opisane tak jak lubie ze szczegółami:)Co do tego all na statku to się nie zgadzam(dla mnie obowiązkowy) temat już poruszany na forum i zdania były podzielone.W sumie to sprawa indywidualna:)Bardzo dobrze ze podałaś aktualne ceny jak i godziny otwarcia miejsc wartych zobaczenia.Co do Edfu i dorożek to sprawa była dość głośna.Biura nie wytrzymały presji ze strony miejscowej mafii dorożkarskiej:)-blokowanie autokarów obrzucanie pojazdów wszelkiego rodzaju zieleniną o odchodach miejscowej fauny nie wspominając:)Pozdrawiam
                                        • imka.allegro Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 29.12.12, 11:56
                                          Co do all - zgoda :) Byleby tylko nikogo nie dyskredytować :) Każdemu wedle potrzeb, a wszyscy będą zadowoleni :)

                                          Dorożki - nie wiedziałam że w Edfu aż taka eskalacja była. No to teraz tylko pozostaje czekać na rozwój sytuacji w Asuanie - podejrzewam, że dość szybko zrobi się tam tak samo.
                                          Sytuacja pod meczetem była (podobno) tak stresująca, że jedna z pań już się psychicznie szykowała do wskoczenia za kółko busa i przejechania taranem przez blokadę... :/
                    • mala-kala Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 16.01.13, 19:21
                      Super relacja!!! byłam 5 razy na rejsie ale tylko raz miałam zacięcie żeby coś napisać Ty zrobiłaś to rewelacyjnie i podzielam Twoje zdanie ,że w tym roku tm wrócę bo nie potrafię tego nazwać ale coś tam mnie ciągnie , muszę am byż . Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia na Nilu.Ewa
                    • irhana Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 03.02.13, 14:45
                      Super relacja, przeczytałam z wielką przyjemnością :) podziwiam za tak fantastyczne zapamiętywanie szczegółów, ja do czegoś takiego nigdy nie mam głowy.
                      Musze się kiedyś wreszcie wybrać na rejs, ktoś pisał że można już z Kairu płynąć, może na taki się załapię :)
                      • janan2 Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 03.02.13, 16:36
                        Z Kairu to pewno jeszcze nie.Mam wątpliwości.To nie czasy Mubaraka.A rejsik może być.Dla wygodnych.Tobie będzie tam nudno nieco,no chyba,że korabl pieprznie w jakieś skały i trzeba będzie wpław do brzegu.Więc dodatkowa atrakcja.Ale masz praktykę,przypominam sobie taką Twoją fotkę.
                        • irhana Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 03.02.13, 20:28
                          No właśnie przez to nudno, jakoś do tej pory się nie zdecydowałam, ja jednak kocham Egipt z całym jego kolorytem, nie tylko faraońskie zabytki. Kiedyś miałam taki pomysł, żeby popłynąć taką większą feluką, spać na niej, zawijać czasem do brzegu w jakimś fajnym miejscu, połazić po jakiejś wiosce na trasie. Takie coś niestety trzeba w okresie raczej letnim niż moim ulubionym zimowym, bo noce na Nilu w zimie są potwornie zimne, mieszkałam nad brzegiem Nilu w Luksorze w styczniu i poranki nad Nilem miłe nie były, jeszcze gorsze niż na pustyni, bo większa wilgotność.
                          Fotką przywołałeś moje wspomnienia, cudownie było sobie popływać w Nilu w okolicach Asuanu, jak sobie przypomnę ten upał, a chwilę później ten kojący chłód wody... cudowna sprawa, więc ewakuacja wpław mi nie straszna, dam radę :D
                        • miriam_73 Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 03.02.13, 20:45
                          Janan, na pewno tak, ale niestety raczej nie w naszych biurach podróży. U sąsiadów za miedzą zachodnią jak najbardziej tak. Kwestia ceny zasadniczo.
                          Przykładziki pierwsze z brzegu:
                          www.phoenixreisen.com/web/index.cfm?pm=detail&idobjekt=3039463
                          www.viking-flusskreuzfahrten.de/rivercruises/aegypten_nil_2013/itinerary.aspx
                          14 dni na statku...
                          --
                          Moje Podróże
                          smile.webshots.com/assets
                            • janan2 Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 05.02.13, 11:03
                              >Całkiem ciekawa propozycja,muszę sie temu przyjrzeć...

                              Qrcze!No więc o co biega!?Masz bliżej,męża za tłumacza i zamiast ujeżdżać byki w Katalonii,no to sprawdz!Poza tym napisałem "pewno",więc mnie słusznie poprawiono.Całkiem dobra opcja z Denderą,Abydos czy Dahshur.No ale trzeba by się fatygować do sąsiadów.Mam troszkę za daleko.Wołami jechać to powolne bydlęta,a na kobyłę,a nawet na siodło, mnie nie stać coby wierzchem sprawniej było,więc tak na oklep!?Daleko mam.Poza tym to chyba na ich kieszeń taka opcja.Ja z zasady groszem nie śmierdzę.No i te luksusy,jakoś mnie onieśmielają.Nie to co u Ciebie,ja w banku nie pracuję tylko na swoim,więc każdy grosz się liczy.W Polsce póki co jednak niedostępne.No i kwestia bezpieczeństwa teraz w Egipcie.Nie to żebym był znowu taki płochliwy,ale czasy Mubaraka minęły i nie jest lepiej.Popytam u Madziarów,oni też sprzedają takie "rodzynki".Mogą mieć ,a z Budapesztu,a tam mam znacznie bliżej.Zresztą dyliżanse kursują więc wygoda zapewniona.Chyba,że wysępił bym u Ciebie leasing tej miotły.Zainteresuj się tematem,dosyć interesujący.
                              • kasia_p45 Re: Rejs po Nilu 2 tygodnie 05.02.13, 18:35
                                Ajtam Janan ty znów wymyślasz :P Jakto za daleko masz? Wsiadasz w eurolot i juz jestes w Monachium czy innym landzie..
                                A potem to juz tylko kierunek Cairo i dwutygodniowy rejs po Nilu..
                                Chętnie bym skorzystała z takiej opcji ale teraz niespokojnie w Egipcie i biore na wstrzymanie.
                                Z tego co słyszałam to od Niemców jest własnie taniej i mają lepsze warunki..
                                Zobaczymy jak to sie wszystko potoczy.. A póki co jade ujeżdżać byki w Barcelonie :PP
                                --
                                >>> C'est la vie <<<
                                • irhana Re: Rejs po Nilu 2 tygodnie 05.02.13, 18:51
                                  Oj tam jedno i drugie wymyśla :D skoro Niemcy organizują, to nie robia tego sami tylko przez jakąś egipską firmę. Lotem do Kairu i tam z Egipcjanami, z którymi i tak się płynie w rejs. Najprostsze rozwiązania zawsze są najlepsze, trzeba tylko poszperać, która egipska firma coś takiego proponuje :))
                                • janan2 Re: Rejs po Nilu 2 tygodnie 05.02.13, 19:57
                                  Co znowu wymyślam!?Piszę jak jest,a że czasami z fantazją dziesięciolatka?...bywa czasami,ale nie z każdym.A eurolotu czy tam samolotu, to ja panicznie się boję.Widzę ze swojej kurnej chatynki lotnisko,ale nie latam.Raz czy dwa się mi przytrafiło,no to tylko obciachu narobiłem.Musiała mi ślubna zawiązywać oczy, przed wejściem do tego stalowego ptaka.Spadnie to to i co!?.Musiałem zdrowaśki klepać całą drogę,do tego niewygodnie bo jakoś kości udowe nieco przydługie i kłopot z miejscem.Jeszcze ten z przodu ma zazwyczaj pretensje,że się wiercę ze strachu i ciasnoty.Zresztą podraża koszty.Przed wylotem konieczna intencja i przelew do Torunia więc za drogo.Same minusy.Więc jednak daleko!Dobry był dywan,ale mole przeżarły.Więc niech nie sępi i pożyczy tej miotły o.Wtedy może będzie bliżej,no i załapię się na ten rejs.
    • imka.allegro Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 29.12.12, 12:15
      ERRATA
      Qena albo Kina - skąd mi się ta Quena wzięła, to nie wiem... ;->

      BALONY
      83€ lub 108$
      załatwiane via pilot i agencja TRAVCO, zatem drogo, ale i tak taniej niż moje poprzednie loty.
      Tym razem Alaska Balloons http:\\www.alaskaballoon.com
      ... Kadrom wspominał coś o 500LE za dwie osoby we wrześniu, przy kupowaniu prywatnie w Sindbadzie ;->

      CENY DLA POMYLEŃCÓW
      (czyli dla pasjonatów-fanatyków latających tam żeby sobie samemu po świątyniach połazić)
      Poniższe bilety zawarte były w obowiązkowym pakiecie wycieczkowym lub w opłacie za wycieczkę fakultatywną.
      Dolina Królów - 80LE
      Świątynia Hatszepsut - 30LE
      Karnak - 65LE
      Świątynia Luksorska - 50LE
      Kom Ombo - 30LE
      Edfu - 50LE
      File - 50LE
      Tama Asuańska - 20LE
      Abu Simbel - 80LE
      • vicehrabiadebragelone Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 29.12.12, 15:24
        Chłopaki w Asuanie też zaczeli szaleć?:)W sumie nie ma sie co dziwić bo turystów mniej a sytuacja gospodarcza zdecydowanie gorsza.Ja tam tylko przestrzegam wszystkie panie żeby nie eksponowały nadmiernego swoich wdzieków bo na takim spacerze po Asuanie miejscowych kijem nie odgonisz:)Miałem taki przypadek i musiałem być czujny jak ważka bo by mi znajomą uprowadzili He!he!Wracając do relacji brakuje mi w niej informacji czy w Kolosach Memnona widziałas gołębie?Sprawa zasadnicza(Prawda Janan?:))Pozdrawiam
        • janan2 Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 29.12.12, 16:59
          Vicehrabiodebragelone!Prawda!Widziałem ,nawet fotki były, ale zawsze można mieć różnice w poglądach lub w obserwowanej rzeczywistości.Każdy wie i widzi indywidualnie,więc i różne odczucia.Relacja owszem,przeczytałem dużo przydatnych informacji.Ja ostatnio po Turcji się "szwędam",strach przed brodatymi i niedogolonymi po "rewolucjach".Ale i pewien niedosyt,na rejs więc się nie wybieram,ale pilnie obserwuję Tabę i wypad na wyjazd pokutny do Jerozolimy po świątecznych balunkach.Dlatego nie włączam się w dyskusję,choć ciekawa.Ale przywołany do tablicy przez Ciebie przynajmniej dopytam o dosyć istotny problem.Wdzięki,wdziękami naszych piękniejszych połówek.Ale można tam jakąś by opchnąć za friko(a nawet z dopłatą)jakiemuś nachalnemu dorożkarzowi !Jak z tym jest.Może by należało jednak się wybrać!?Trochętaka używana i dosyć przychodzona,ale gdzieś po tak ciemku może by uubił jakiś interes.Nie byłbym taki czujny w obronie cnót niewieścich,niech ich same pilnują.Oby tylko Allah zachował przed pyszczeniem i wracała co najmniej piechotą.Jedno pewne wróci jak te gołębie na kolosy,ale nie idzie wytrzymać.Ty to masz przynajmniej dyżury,a ja znoszę jazgot kiedy każdy stukot straszy i dekielek jeszcze nieco gorący.A tak no to czasami tu tylko pisuję w interesujących sprawach.W każdym razie częściej od Ciebie.Za to Kasia_p45 to już całkiem wsiąkła.Wiem że się "rzeni"ale żeby miała zadaną pokutę od uczestnictwa w forum to już nadzwyczajna sytuacja.Pzdr.

          Sorki założycielko wątku za wcinanie się w temat.Ale winien vice,że wywołuje do tablicy.
            • janan2 Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 29.12.12, 20:16
              Też tak sądzę.Nie każdemu się chce i ma umiejętności w pisaniu.Ostatnie o ile sobie przypominam to były Twoje i Kasi.Z rejsu.Sam czytam,zaglądam ale rzadko się udzielam.Też się za czymś rozglądam w Egipcie.Turcja już mi się opatrzyła za tyle pobytów.Ale nęcą mnie podwodne widoki.W Turcji tego nie ma,choć mój pażdziernikowy wypad uważam za udany.Są fotki z opisem na moim fotoforum,coś tam jeszcze zostało.Może znajdziesz znane Ci miejsca,zamiast tych gołębi.Nie ma jednak alternatywy dla Egiptu z bliskiej zagranicy z podwodnymi atrakcjami.Pzdr.
            • kasia_p45 Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 26.01.13, 10:40
              vicehrabiadebragelone napisał:

              > He!he! Janan2 tego to o Kasi nie wiedziałem:)Ja od Turcji odpoczywam ,ale chyba
              > skuszę sie na jakiegoś egipskiego lasta w maju.Wracając do relacji to oby wiec
              > ej takich było.Kawał dobrej roboty!


              Dobra dobra... Córke wyżeniłam własnie to janan sobie ze mnie jaja robi :))


              --
              >>> C'est la vie <<<
      • deoand Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 29.12.12, 15:28
        forum.gazeta.pl/forum/w,19,140452623,140452623,TUI_Poland_strata_26mln_PLN.html
        Oj w tym roku płynąc z TUI to w ramach All będzie sie dostawało na statku bochenek chleba i wiosła aby statek mógł się przemieszczać nocą a turyści TUI z sił nie opadli . Bęben do nadawania rytmu wiosłowania i batogi dla pobudzenia leniwych , Egipcjanie dostarczą gratis .
          • olianaa Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 29.12.12, 20:35
            Deoś, nie zaczynaj o gołębiach drążyć tematu, bo my z jananem potrafimy całkiem wątek zdominować :-)
            Liczymy pióra, łapki, dzioby, omawiamy kolory - gołębi i tego, co pod kolosami zostawiają.
            A swoją drogą imka, kupuję określenie "pasjonat-fanatyk". Bardzo mi się podoba - to ja!
            Ale do tego musi być okresowe podglądanie świata podwodnego, stąd będę polować na rejs plus tydzień w Marsa.
            • janan2 Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 29.12.12, 23:26
              Qrcze!Ola+anna!Nie bądz taka dwa w jednym.Całkiem roztrzepana.Fajnie!To akurat nie deoś.To hrabia,pardon vice, wyskoczył z tymi gołębiami.Więc niewinnemu się zerwało.Ale dobry rzekomo afrodyzjak dla tamtejszych,może i vicehrabiemu byłby przydatny,więc ma takie życzenie całkiem zresztą na miejscu.Tego nigdy nie za wiele.To tak żeby był porządek.Ale znowu się wciąłem.

              Nie ma co dominować nikogo.Wątek całkiem dobry,więc nie ma sensu robić sobie z cudzej pracy żartów.Faktem jest,że z uwagą przeczytałem.Pytać nie mam o co,byłem,więc niewiele się zmieniło.W jasyr tylko mogą brać co wdzięczniejsze panienki.Ale to według wicehrabiego co robił za tarantulę czy tam inną ważkę w obronie cnót niewieścich.Pozostała a raczej rozbudowała się meczetowa indoktrynacja jak widać.Zresztą nietęgo z wiadomościami u gaworzących w tym temacie.Sam dosyć długo leżałem w horyzontalnej pozycji na dywanach w alabastrowym bardziej zainteresowany kunsztem budowniczych kopuły niż tym ble ble.Mnie osobiście bardziej interesuje teraz pobyt z nurkowaniami niż wyprawy lądowe.Powtarzalne,więc nudne jak Turcja.Może też pokutę za siebie i Kasię jednocześnie odprawię pijąc wodę z M.Martwego i nie tylko.Ale na first strach,a z lastami różnie bywa.Byleby mi znowu nie pomylili jakichś świąt powiedzmy N.Roku z B.Narodzeniem jak parę lat temu,bo nagrzeszył bym jeszcze więcej niż wtedy.I znowu byłby powód do powrotu.
              • jicek_69 Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 26.01.13, 08:39
                Wróciliśmy z Rejsu po Nilu w czwartek w nocy, szczęśliwi i pełni wrażeń. W tym miejscu pragnę podziękować imla.allegro za wiele wskazówek i cennych informacji, które pozwoliły nam na przygotowanie się do naszego egipskiego debiutu. Z pewnością przeczytanie wielu Twoich postów przyczyniło się do naszego ogólnego zadowolenia. Wróciliśmy bardzo zadowoleni, Egipt naprawdę jest piękny (przyroda, zabytki), mimo okoliczności, o których niektórzy piszą na pierwszym miejscu (bieda, bałagan). Nam Egipt kojarzyć się będzie z tej bardziej atrakcyjnej strony. Rejs zorganizowany przez TUI profesjonalnie i naprawdę nie było istotnych powodów do czepiania się (pewnie drobiazgi by się znalazły). Płynęliśmy statkiem Crown Empress (bardzo duży, wygodny, z dobrą obsługą i jedzeniem). Zwiedziliśmy i odpoczęliśmy, a o to chodziło nam, kiedy kupowaliśmy ten wyjazd. Tak więc wróciliśmy spełnieni, szczęśliwi, z myślami o... następnym wyjeździe do Egiptu.
                Serdecznie pozdrawiam wszystkich uczestników Rejsu, okazaliście się świetnymi towarzyszami tej pięknej podróży.
                Jeszcze raz pozdrawiam imka.allegro i innych forumowiczów, z których rad korzystałem przed wyjazdem.
                Jot.De

                • imka.allegro Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 26.01.13, 11:10
                  Napisz coś więcej :)

                  Ile było osób?
                  Czy ktoś załapał zemstę? (potrzebne mi to do "prywatnej" statystyki ;)
                  Jak się odbył fakultet po Asuanie - czy był, busikiem czy dorożkami, czy były problemy?
                  Co było z tą opłatą 35€ - czy ludzie się burzyli?
                  Ile osób pojechało do Abu Simbel?
                  Czy ktoś się wybrał na balony?
                  Czy na statku było pełna obsada turystów?
                  Jakie drobiazgi by się znalazły jako niedociągnięcia?
                  I co tam jeszcze Ci się przypomni...;)

                  • jicek_69 Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 26.01.13, 13:36
                    Odpowiadając na pytania:
                    - łącznie z nami było 31 osób,
                    - nie słyszałem, by ktoś skarżył się na problemy żołądkowe, wiem o 1 osobie, która w przedostatnim dniu miała problemy, ale nie sądzę by była to typowa "zemsta",
                    - fakultet po Asuanie był autokarem, żadnych problemów nie mieliśmy,
                    - były emocje przy regulowaniu bakszyszowych opłat, część osób protestowała, natomiast Ashraf proponował obniżenie opłaty o 10 EUR kosztem... własnego napiwku. Po takiej sugestii nawet nie próbowaliśmy się targować - po prostu zapłaciliśmy co proponował i tyle,
                    - do Abu Simbel pojechało 17 osób (transport autokarem),
                    - na balony wybrało się coś koło 8 osób, ale dokładnie nie pamiętam, my odpuściliśmy sobie balon (trochę się baliśmy, trochę drogo - 83 EUR/os., trochę nie chciało się nam wstawać wcześnie rano),
                    - na statku raczej nie było pełnej obsady, ponieważ obsługa odbywał a się tylko w jednym skrzydle restauracji, zakładam, ż statek może przyjąć znacznie więcej gości,
                    - niedociągnięcia organizacyjne (czepiając się): po przyjeździe do Luksoru, Ashraf zabrał nas wszystkich w barze i... przedstawiał program pobytu, następnie omawiał sprawy organizacyjne, na koniec przydzielał kajuty. Trwało to bardzo długo, zwłaszcza, że działo się to wszystko już późnym wieczorem, a my byliśmy po nieprzespanej nocy, locie samolotem i transferze do Luksoru. Szczerze powiem, ż nie za wiele docierało do mnie co mówił Ashraf, marzyłem tylko o prysznicu i zjedzeniu kolacji. Nie można było tego spotkana zorganizować po kolacji ? Inna sprawa to brak polskojęzycznego rezydenta - może mało potrzebny w takiej sytuacji, ale skoro jest w umowie, to jednak TUI nie wywiązało się z jej postanowień (jeżeli nie jest potrzebny, po co oferują tego rodzaju obsługę).
                    Poza tym: statek bardzo przyjemny, b. duży, mieliśmy kajutę na 4 pokładzie (nr 425). Zwiedzaliśmy oczywiście statek, jak opisywałaś wyżej. Było sporo czasu na odpoczynek (wtorek był całkowicie dniem wolnym), więc korzystaliśmy z sun-decku (bardzo dużo leżaków i darmowe ręczniki) i tamtejszego baru. Był spory basen, ale nie korzystaliśmy. Oferowano masaż w kąciku sun-deck, koszt 20 EUR / godz. z masażem całego ciała. Na statku wszędzie bardzo czysto, sprzątanie pokoi 2 razy dziennie (kompozycje z ręczników, a jakże). Kabiny duże, otwierane okna na przeszklonej ścianie kajuty (cała powierzchnia to okno, z rozsuwaną połową skrzydła). Wyposażenie to 2 łożka (wygodne), podłużny stół z lustrem, szafki nocne z lampami, stolik z 2 fotelami, szafa, sejf, lodówka, na podłodze wkładzina dywanowa. Łazienka ładna, czysta, wanna+prysznic, żel, czepki do kąpieli, mydło. Wieczorne animacje odbywały się codziennie, ale nie korzystaliśmy (nie lubimy tego typu imprez). Statek cumował tak, że mieliśmy piękne widoki z okna - na świątynię w Luksorze, Kom Ombo, na panoramę Asuanu, Edfu. Podziwialiśmy nocne przekraczanie śluzy w Esna przy otwartym oknie i okrzykach miejscowych (Ali Baba - to do mnie). Ashraf codzienne, na tablicy informacyjnej przy recepcji zawieszał plan kolejnego dnia z godzinami zbiórek, pobudki, godzinami posiłków, itp. Bagaże wnoszone i wynoszone przez obsługę (podczas zakwaterowania i wykwaterowania). To tyle o statku.
                    Opiszę resztę w kolejnym poście, bo za moimi plecami zrobiła się kolejka do kompa...
                    Pozdrawiam
                    Jot.De


                    -
                      • jicek_69 Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 26.01.13, 18:41
                        Właśnie tym statkiem płynęliśmy. Jednak 31 osób to Polacy, byli też turyści z innych krajów. Jednak statek jest bardzo duży i robi wrażenie. Wiele osób z innych statków robiło sobie sesje zdjęciowe, kiedy przepływaliśmy obok innych jednostek.
                        Pozdrawiam
                        Jot.De
                        • jicek_69 Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 26.01.13, 19:19
                          Plan był realizowany zgodnie z przyjętym harmonogramem - nie będę się rozpisywał, jest dostępny na stronach TUI. Ashraf zaproponował nam tylko jedno odstępstwo - Kom Ombo zwiedzaliśmy wieczorem (w dniu kiedy było zwiedzanie Edfu), zamiast wcześnie rano we wtorek (był dzięki temu cały dzień wolny). Było super, podświetlony zabytek, świetny nastrój, a my przechadzamy się słuchając Ashrafa. Do tego wizyta w muzeum obok świątyni (zmumifikowane krokodyle. Naprawdę fajna sprawa.
                          Dodatkowo wykupiliśmy wycieczki do Asuanu (20 EUR - popołudniowe zwiedzanie z Ashrafem połączone z wizytą w meczecie i kościele koptyjskim), Abu Simbel (75 EUR - naprawdę trzeba !, wyjazd o 4.00, pobudka 2.45), przejazd dorożkami po Luksorze (15 EUR - warto!).
                          Zwiedzanie było czystą przyjemnością - temperatury ok. 28-30 stopni, praktycznie nigdzie nie było problemów ze zbyt wysoką / niską temperaturą. Wszystko przebiegało sprawnie i było optymalnie dużo czasu na obejrzenie i sfotografowanie obiektów. W czasie dojazdu do Doliny Królów trafiliśmy na ... maraton. Musieliśmy trochę polawirować, by przecisnąć się między uczestnikami imprezy. Przy Kolosach Memnona można kupić mapkę Egiptu za 1 EUR / USD. W Dolinie Królów można wejść do grobowca Tutenchamona za 100 egipskich funtów (nie ma możliwości zapłaty walutą). Jest na to czas wolny, więc jeżeli ktoś zechce, musi wymienić walutę wcześniej. Podobno jednak nie jest aż tak atrakcyjny jak inne, największym atutem jest mumia Tutenchamona. Do Edfu jedzie się dorożkami - Ashraf dał nam napiwek dla dorożkarza - pamiętajcie, dajcie mu napiwek jak przywiezie Was do portu (znajdzie Was, wrócicie z tym, z którym przyjedziecie). Jak pojedziecie do wioski nubijskiej weźcie z Polski cukierki dla dzieci - naprawdę żal patrzeć jak proszą o słodycze. My daliśmy kilka opakowań długopisów i pisaków - też zrobiły furorę.
                          Uważajcie na wszelkie formy pomocy ze strony Egipcjan w grobowcach , przy świątyniach, ponieważ każde zainteresowanie się wypowiedzianymi przez nich przez nich słowami kończy się wołaniem o bakszysz. W Na wyspie Philae (świątynia Izydy), bakszyszu oczekiwali za zerwanie liścia mięty i danie do powąchania.
                          Aha, na statku jest możliwość wykupienia all inclusive (jeżeli ktoś nie zrobił tego w Polsce, podobno wychodzi taniej).
                          Podsumowując, wróciliśmy baaaardzo zadowoleni z wycieczki. TUI spisało się bardzo dobrze, organizacja bez zarzutu. Nie rozpisywałem się na temat szczegółów rejsu, bo zrobiła to już profesjonalnie imka.allegro (naprawę wiele osób przywoływało tę relację, ja także bardzo skorzystałem na uważnym przeczytaniu relacji). Starałem się tylko wskazać własne odczucia i spostrzeżenia. Może pewne opisane przeze mnie kwestie uznacie za banalne i ogólnie znane, ale to był nasz pierwszy wyjazd do Egiptu, stąd pewne sprawy były dla nas nowe i dotąd na wyjazdach nieznane. Może przydadzą się innym nowicjuszom.
                          Pozdrawiam i życzę udanego rejsu wszystkim czytającym i wybierającym się w podróż po Nilu.
                          Jot.De
                    • jicek_69 Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 26.01.13, 18:37
                      > Inna sprawa to brak polskojęzycznego rezydenta - może mało potrzebny w takiej sytuacj
                      > i, ale skoro jest w umowie, to jednak TUI nie wywiązało się z jej postanowień (
                      > jeżeli nie jest potrzebny, po co oferują tego rodzaju obsługę).

                      Zwracam honor TUI - w ofercie nie ma mowy o polskojęzycznym rezydencie, tylko o przedstawicielu Travco.

                      Pozdrawiam
                      Jot.De
      • bozen-ka00 Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 05.08.13, 21:44
        Witaj Ashraf. Jestem zaskoczona, że znalazłam Cię na tym forum. Myślę, że byłeś także naszym przewodnikiem na rejsie TUI - byliśmy z mężem w czerwcu tego roku; jeszcze było spokojnie. Właśnie przeczesuję sieć w poszukiwaniu bieżących informacji na temat organizacji rejsów, bo polecałam go siostrze - chce się wybrać we wrześniu. Myślę, że Ty udzielisz najpewniejszych wskazówek. Czy rzeczywiście można wybrać się teraz bezpiecznie do Twojego kraju? Czy rejsy odbywają się bez zakłóceń? Czy program zwiedzania jest realizowany w całości?
        Pozdrawiam, mając nadzieję, że u Ciebie wszystko ok. Bożena
      • brysia0 Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 24.02.13, 10:43
        wróciłam z rejsu 22.02. Dziękuję Ci imko za wiele cennych informacji, niektóre wykorzystałam w praktyce. Byłam na Twoim "ulubionym" statku Le Scribe, ale nie było tak żle. Jestem zadowolona, mielismy kabiny na pokładzie z basenikiem i barem, z super widokiem przez duże okna, zajmowaliśmy z dziecmi 2 kabiny obok siebie. Z tego co wiem, tylko jedna osoba była chora, ale od razu 2 dnia i miało to podobno związek z innymi jeszcze schorzeniami. Ale była potrzebna interwencja lekarza i magiczny zastrzyk. Nigdy nie podróżowałam z TUI, więc nie mam porównania, ale wycieczkę z Raibow uważam za udaną i dobrze zorganizowaną
          • imka.allegro Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 24.02.13, 12:07
            W grudniu też się mijałam :)

            www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/c1a9c7b1f3fdfdd8.html
            www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/4db42ae750ae8272.html
            www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/4432eb583441f286.html

            Te okienka na dole to okienka od kabin na Nile Deck... - i ja tam mieszkałam :/ Chyba nikt się nie dziwi teraz mojej niechęci do Rainbow? ;)

            Brysia, dobrze że trafił Ci się UpperDeck :)
          • brysia0 Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 24.02.13, 19:21
            No to mnie pewnie wyprzedzałes... :-). Bo rzeczywiście Le Scribe w porównaniu z innymi statkami wygląda mało imponujaco... Ale mi jest wszędzie dobrze :-).
            Ritazien, musielismy się jakoś "spotkac" w Egipcie, a nawet o tym nie wiemy. Magia forum.

            A i mam gorący apel do następnych podróżników. Imka pisała o kotach i karmie ( a jakże i ja na wyspie wyciągnęłam whiscasa i wzbudziłam euforię ) ale w Abu Simbel i pod piramidami są STRASZNIE chude psy, głównie suki ze szczeniakami. Weźcie dla nich coś, zjedzą wszystko. Ja im oddałam całe moje śniadanie z paczuszki jaką dostałam jako suchy prowiant, zabrałam moim dzieciom ostatnie suche bułki ...i psom dałam. Ale dzieci mam dobre i nie miały pretensji :-)
            • jicek_69 Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 27.02.13, 18:53
              Jak już jesteśmy przy wspoganiu Egptu - na każdym kroku dzieci wołają cukierków. W wiosce nubijskiej rozdaliśmy wszystkie zapasy, a i mieliśmy w plecaku coś ekstra. Mianowicie - długopisy, kredki, pisaki. Zrobiły furorę, aż żal było patrzeć na dzieciaki, które odeszły z niczym (ileż można tego zabrać). Tak więc apel do kolejnych rejsowiczów - weźcie trochę słodyczy i przyborów do pisania, rysowania. Z pewnością wzbudzicie wielką radość dzieciaków.
              Pozdrawiam
              Jot.De
              • brysia0 Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 01.07.14, 08:52
                Imka , uprzejmie donoszę że znów jadę na rejs. Musiałam zrobić powtórkę, bo bym się inaczej udusiła :-) Wiem, wiem ciepło będzie ale dam radę. We wrześniu zamykają grobowiec Tutenchamona więc muszę pojechać, bo w zeszłym roku odpuściłam i mnie męczy. Ta taka wymówka :-) Prowadzić dla Ciebie statystykę ? :-)
                  • imka.allegro Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 05.07.14, 11:33
                    Sama wyspa bananowa za 45$ to (moim zdaniem) stanowczo za drogo.
                    Ot, miła przejażdżka po Nilu, na miejscu wyspa jak wyspa, z bananowym gajem, częstują małymi banankami prosto z krzaka i to wszystko.

                    Jeśli wyprawa na wyspę połączona jest np. ze zwiedzaniem Medinet Habu i wioską robotników to warto. Sama wyspa za te cenę - nie.

                    Czy da się taniej? Cena feluki z Asuanu to 5$ za osobę za godzinę (grudzień 2012). Na wyspę wystarczy dwie/trzy godziny (już nie pamiętam ile się tam płynie) więc dwie osoby razy dwie lub trzy godziny razy 5$ - wychodzi 20$ lub 30$ max za dwie osoby. A nie 45$ za jedną.

                    Wystarczy podejść na przystań feluk i popytać - sami proponują taką wycieczkę, może mają jeszcze inaczej skalkulowaną. Uwaga - mogą podać cenę zawyżoną np. czterokrotnie.

                • imka.allegro Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 05.07.14, 11:24
                  Brysia, gupie pytanie - OCZYWIŚCIE!
                  Jak najwięcej informacji jak tam jest teraz. Bezcenne, jeśli pisane z punktu osoby która ma porównanie "teraz/kiedyś".

                  Tutanchamon? Szczerze? Byłam cztery razy, w sumie weszłam do dziesięciu grobowców (dwa powtórzyłam, Tausert i Setnachata oraz Merenptaha) i jakoś nie żałuję ominięcia Tutanchamona ;->
                  Aczkolwiek gdybym pojechała kolejny raz, to kto wie...? ;)



                      • brysia0 Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 28.07.14, 23:04
                        No to się melduję. TURYSTO wracaj do Egiptu! Moje poniższe spostrzeżenia są tylko na podstawie resju , a nie pobytówki w kurorcie :-). No bo przecież 1 dnia w zabójczym Empire nie zaliczę do ekskluzywnych. Byłam z Rainbow, tym razem rejs "potęga południa". w porównaniu z zeszłym rokiem: są pustki w "obiektach do zwiedzania". Byłam w Luksorskiej, Medinat Habu, Dolina Królów, wioska robotników, Hapszetsut, Kom Ombo, Edfu, Abu Simbel, Karnak, Philae..... i w większości tych miejsc byliśmy jedyną wycieczką! Lub jedną z dwóch, trzech. "konwój" do Abu Simbel liczył 1 autokar ( nasz ) i 3-4 busiki! Oczywiście dla komfortu zwiedzania to jest super, ale to jest upadek dla Egiptu. W porównaniu z zeszłym rokiem - dużo policji turystycznej. Mniej nagabywania, bo chyba nawet "one-dollarowcy" boją się przestraszyć turystów. Większość statków stoi, na Nilu mijał nas 1 ( słownie: jeden). Imka: Le Scribe stoi i rdzewieje :-). Za tę samą cenę wycieczki mieliśmy zmianę na statek 5*, a w Luksorze staliśmy zaraz naprzeciwko świątyni. T0 dla mnie - w porównaniu z zeszłym rokiem - był szok. Sorki za chaos w opisie, ale padam na nos. Chętnie odpowiem na wszelkie pytania. Jest bezpiecznie, nie zastanawiajcie się nawet nad rejsem, tylko jedźcie.
                            • brysia0 Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 29.07.14, 08:50
                              Och, jak miło, że ktoś na mnie czeka :-). Napiszę też za jakiś czas do Ciebie Imko na gazetowego, ale musze się ogarnąć.... Byłam z Raibow, ale sam rejs nie trwa 7 dni tylko 4 , buuuu. Za to są mocne plany na rozszerzenie tej oferty o .....taaadam: Abydos i Denderę i wtedy rejs już 7 dni. Teraz myślą, liczą i może ta oferta będzie na przyszłą jesień. To co Imka, szykujemy się na wspólny wypad?
                              Aha, grobowiec Merenptacha już zamknięty, dobrze że zdążyłam w zeszłym roku.
                                  • brysia0 Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 29.07.14, 14:23
                                    O, ja byłam "wdłuż Nilu" w zeszłym roku, super sprawa :-) Dobór kajut wygląda tak, że przewodniczka pozbierała "listę życzeń " i starała się je spełnić. Wszystkie kajuty są przestronne, żadne nie są na poziomie wody więc w sumie nie ma większego znaczenia co się dostanie. Palący dostają kajuty na najwyższm pokładzie, by miec blisko na zewnątrz, palić mozna tylko na pokładzie na dworze.
                                    I kolejna zmiana, poza lepszym statkiem: do Kairu leci się teraz samolotem z Asuanu, a nie pociągiem. :-) Chociaż pociąg miał swój urok....
                                      • volvo74 Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 29.07.14, 15:14
                                        że co? nie ma pociągu ? eh widzę że bede zaskoczony na każdym miejscu , zresztą ja lubię niespodzianki jak są miłe. Jak by ci się przypomniało o innych zmianach napisz ,bo chyba starsze posty mocno się zdezaktualizowały
                                        • brysia0 Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 29.07.14, 16:18
                                          kwestia pociąg/samolot może być zmienna. Na chwilę obecną jest samolot z uwagi na zbyt małą ilość turystów na pociąg sypialny ( lokalsi chyba z sypialnego nie korzystają ;). Teoretycznie we wrześniu może być inaczej. Więc mogą być różne niespodzianki :-)
                                          Teraz statek 5* a nie niżej i 3 posiłki na statku, a nie 2, jak w zeszłym roku.
                                          Weż koniecznie chrupki dla kotów do ogrodu botanicznego i psią karmę, jeżeli jedziesz do Abu Simbel :-) Tam wszystko głodne i chude chodzi..... :-(
                                          I trochę 1-dolarówek, bo się przydają :-)
                                          • volvo74 Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 30.07.14, 09:48
                                            :) chrupki i karma kupiona już w tam tym tyg.
                                            czy będzie więcej ludzi wątpię znowu w masmediach jadą po Egipcie jak co roku w wakacje dziś np, że bomba w Kairze zabiła ludzi po tym co widziałem uodporniłem się na takie newsy

                                            co do tego samolotu zamiast pociągu- skoro zamiast całej nocy jazdy leci sie kilkanaście min to co z czasem dodatkowym koczuje się gdzieś czy dają dodakowy nocleg?

                                            i jeszcze mam pytanie do was często czytałem wzmianki o jakimś skarabeuszu w Karnaku co sie go obchodzi itp.niestety nie mogę znaleść postu co i jak z nim jak by jakiś link albo krótka wzmianka?
                                            dziekuje
                                            • brysia0 Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 30.07.14, 10:14
                                              Nie znam szczegółow logistycznych lotu do Kairu, więc nie pomogę. Ja z tego nie korzystałam, więc nie dopytywałam.
                                              Skarabeusza trzeba obejść 3 razy w kierunku przeciwnym do ruchu zegara i myśleć intensywnie o marzeniu, które ma się spełnić:-). Przewodnik na pewno powie coi jak, a poza tym tam co chwilę ktoś lata wokół cokołu, więc trudno nie zauważyć :-)
                                                • volvo74 Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 30.07.14, 11:29
                                                  hehe niech mają radochę,lepiej z tego niż z tego jak co nie którzy zachowują sie po alkoholu wszędzie są takie miejsca , mogą mówić że to przesądy ale i w Betlejem i Watykanie trzeba coś dotknąć na szczęście , tylko nie mów że do Fontany di Trevi też nie wrzuciłeś jakiś grosik?
                                                  • imka.allegro Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 30.07.14, 11:52
                                                    Ze skarabeuszem są różne wersje - trzy, pięć i siedem razy.
                                                    Trzy na szczęście w miłości, pięć na powodzenie finansowe, siedem na liczne potomstwo (albo odwrotnie ;)

                                                    Wersja zależy od przewodnika, nikt już nie pamięta ile na co, więc proponuję baaardzo uważać :D
                                                    A skarabeusz jest obok świętego jeziora w Karnaku. Przeważnie od razu widać gdzie, bo kupa ludzi lata w kółko, ale akurat jak ja byłam, to trafiłam na pustki totalne i oblatywałam go sama :)

                                                  • volvo74 Re: Rejs po Nilu z TUI - relacja druga 04.09.14, 06:35
                                                    sorki że tak pytam ale juz spakowany i wylot tuż tuż
                                                    pytanie widziałem gdzieś filmik jak turyści pływali (kąpali się ) w Nilu na pewno to okolice Asuanu ale nie wiem czy to w okolicach katarakty czy w wiosce nubijskiej? wie ktoś może?
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka