Dodaj do ulubionych

Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM

10.02.09, 20:21
Mam pytanie do kobiet, które mają już za sobą wizytę u swojego ukochanego, a
dokładniej pomieszkiwały z Nim w wynajętym mieszkanku. Jakie są Wasze
wrażenia i wspomnienia z wspólnego mieszkania, chodzi mi o zachowanie, gesty,
reakcje, a może i oczekiwania Waszego Egipcjanina.
Nie mogę doczekać się mojego wylotu, ale zaczynam zadawać sobie pytanie "czy
ja dam sobie tam radę"...
Czy są pewne sprawy, o których powinnam wiedzieć, oprócz orfi.
Proszę o Wasze historie z pobytu, jestem bardzo ciekawa, jak Wam się udał taki
pobyt, pewnie pamiętacie mnóstwo zabawnych sytuacji, ot chociażby ten pierwszy
moment kiedy się zobaczyliście na żywo...jak to wyglądało (no bo wiecie, jak
tu się przywitać z ukochanym gdy serce z radości skacze, każdy cm ciała
pragnie wtopić się w cieplutkie ciałko habibi, a tu szlaban już na samym
progu) i z jakimi uczuciami się wiązało...
Pozdrawiam i zachęcam do pisania :>

Obserwuj wątek
    • lani-2012 Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 10.02.09, 22:20
      Jeżeli zamierzasz jak to nazwałas pomieszkiwac w wynajetym mieszkaniu
      to przeczytaj dobrze to forum. Nnapewno wyciagniesz jeden wniosek.
      Pamietaj wez duzo dolcow bo zanim to zrobisz czyli w topisz sie
      " w ciałko habibi" trzeba zapłacic za wynajem tego mieszkanka.

      • beata7.0 Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 10.02.09, 22:32
        lani-2012 napisała:

        > Jeżeli zamierzasz jak to nazwałas pomieszkiwac w wynajetym
        mieszkaniu
        > to przeczytaj dobrze to forum. Nnapewno wyciagniesz jeden wniosek.
        > Pamietaj wez duzo dolcow bo zanim to zrobisz czyli w topisz sie
        > " w ciałko habibi" trzeba zapłacic za wynajem tego mieszkanka.
        >

        W moim przypadku za mieszkanie i wszystko co jedliśmy oraz inne
        zakupy płacił Mój Chłopak. Ale ja już pisałam, że to nie jest
        standardowy egipski facet, więc chyba nie mogę służyć za przykład...
        • lani-2012 Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 10.02.09, 22:35
          beata7.0 napisała:

          > lani-2012 napisała:
          >
          > > Jeżeli zamierzasz jak to nazwałas pomieszkiwac w wynajetym
          > mieszkaniu
          > > to przeczytaj dobrze to forum. Nnapewno wyciagniesz jeden wniosek.
          > > Pamietaj wez duzo dolcow bo zanim to zrobisz czyli w topisz sie
          > > " w ciałko habibi" trzeba zapłacic za wynajem tego mieszkanka.
          > >
          >
          > W moim przypadku za mieszkanie i wszystko co jedliśmy oraz inne
          > zakupy płacił Mój Chłopak. Ale ja już pisałam, że to nie jest
          > standardowy egipski facet, więc chyba nie mogę służyć za przykład...


          FARCIARA ;))))))))
          • beata7.0 Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 10.02.09, 22:41
            lani-2012 napisała:

            > > W moim przypadku za mieszkanie i wszystko co jedliśmy oraz inne
            > > zakupy płacił Mój Chłopak. Ale ja już pisałam, że to nie jest
            > > standardowy egipski facet, więc chyba nie mogę służyć za
            przykład...
            >
            >
            > FARCIARA ;))))))))

            hehehe. Pomimo tego, że to był kawał porządnego faceta, od kilku dni
            nie jesteśmy razem.
            Nawet z uczciwym Muzłumaninem kobiecie z Europy, Chrześcijajce nie
            uda się zbudować trwałego, szczęśliwego związku. To moje zdanie.

            P.S. Apropos Farciary - pisałam, że wyglądał jak młody bóg?;);)
    • beata7.0 Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 10.02.09, 22:30
      Ja spedziłam czas z moim byłym w mieszkniu.
      Było totalnie normalnie...Rano śniadanie, on uwielbiał moją kawę, ja
      kombinowałam jakieś takie wymyślne rzeczy, widomo:):)Potem
      chodzilismy spotkać sie ze znajomymi, (oczywiście jak juz wyszłam z
      łazienki - każda kobieta wie, ile zajmują włosy, jakiś makijaż i
      najważniejsze - co na siebie włożyć;);) popołudniami gotowaliśmy
      obiad. On raczej siekał, ciął i takie tam z warzywami, ja tworzyłam
      mięsne uczty:)Raz on zrobił obiad, z tej ich fasoli, ale całkiem,
      całkiem:)Zazwyczaj to on mył naczynia po obiedzie, ogólnie był
      czyscioszkiem, sprzatał po sobie, składał rzeczy.
      Zupełnie normalnie, to była tak fantastyczna normalność, do którą
      chyba tak naprawdę chodzi w związkach.
      TV sobie grło przez pół dnia, jak u mnie w domu:)Spalismy do
      południa, przestawiając budzić co kolejne 10 minut:P Bez achów i
      ochów, po kilku godzinach miałam wrażenie jakbyśmy od zawsze
      mieszkali razem. Jakoś wszystko nam pasowało, nie przeszkadał mi ani
      jeden jego gest. Wieczorami rozmawialiśmy do rana, on palił
      papierosa za papierosem, ja popijałam białe wino. Poznałam jego rytm
      dnia, miejsca gdzie robi zakupy, po prostu, codzienność.
      Poza brakiem pralki..chyba wszystko było standardowe. Ale to ,jakim
      człowiekiem jest Twój facet, czy będzie o czym rozmawiać, to sprawa
      oczywiście indywidualna.
      Dla mnie to był niesamowity czas. Nie oddałabym ani sekundy:)
        • sonique84 Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 11.02.09, 18:59
          Dziękuję za odzew z Waszej strony, mam nadzieję, że wątek jeszcze nie umrze
          przez parę dni, ponieważ bardzo liczę i czekam na Wasze wiadomości.

          Co do orfi, to ja chyba chcę to podpisać - dla bezpieczeństwa, a może i do
          świętego spokoju, boję się panicznie, że chwycą nas i deportują mnie... MATKO
          JAKI WSTYD!!!!!

          Bardzo mnie ujęła wiadomość od beata7.0, dziękuję Ci za nią. Twoja wypowiedź
          bardzo chwyciła nie za serce!!! Nic tylko marzyć, żeby i mój pobyt był bajką...
          • keria_1 Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 11.02.09, 19:08
            Nie masz się czego bać, aż tak tam ludzi nie sprawdzają ;) ja normalnie
            mieszkałam z moim facetem w jego mieszkaniu i pod nosem prawie mieliśmy
            policjantów, a nikt nas o nic nie pytał, mimo że chodziliśmy za rękę, nosiliśmy
            razem zakupy itp.
          • beata7.0 Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 11.02.09, 19:22
            sonique84 napisała:

            > Bardzo mnie ujęła wiadomość od beata7.0, dziękuję Ci za nią. Twoja
            wypowiedź
            > bardzo chwyciła nie za serce!!! Nic tylko marzyć, żeby i mój pobyt
            był bajką...

            Szczerze to miała zupełnie inny cel pisząc to, niż przedstawić
            bajkową historię...
            Jak napisałam dalej - pomimo tego wszystkiego ZERWAŁAM Z NIM!
            I to chciałam pokazać. Super facet, Ten czas tylko z nim to był
            magiczny świat, pomimo, że zupełnie normalny...ale to i tak nie
            pokonało granic, jakie są w tego typu związkach.
            Chodzi mi o to, że jeśli z porzadnym facetm Muzłumaninem nie da się
            zbudować związku kobiecie z Europy, Chrześcijance, to co dopiero z
            kimś, kto wzbudza mnóstwo podejrzeń, nie jest wiarygodny, czy
            kombinuje na prawo i lewo...
            A tak w ogóle to spedzilismy ten tydzien razem będąc już parą od 8
            miesięcy, widząc się wcześniej kilka razy, gdy nie mieszkaliśmy
            razem. Ja nie musiałam się obawiać, kim się okaże, bo to nie
            była "gra w ciemno".
            Ale ja już pisałam...On nie jest typowy w porówaniu do młodych
            facetów z Hurgady.

            Jego bliski znajomy miał "dziewczynę" z Rosji...Starsza kilka lat na
            pewno od niego, brzydka jak noc, spalona solarium i z białymi od
            tlenienia włosami.Oczywiście strasznie go kocha, przyjeżdzała do
            niego co miesiąc i z tej miłości brała go na zakupy, do raczej
            droższych sklepów. O czym rozmawiali to nie mam pojęcia, bo ona ani
            w ząb po angielsku, a on dukał coś po rosyjsku...jednego wieczoru
            poszliśmy na spacer w czwórkę, oni weszli do sklepu, bo Lena chciała
            kupić ukochanemu nową kurtkę i patrzę na mojego facerta pytająco..a
            on, "A co mam mu powiedzieć?Jego życie, jego sprawa. Nie wtrącam
            się."...I niestety wiem, że to ten model Rosjanki jest popularny w
            Hurgadzie, a nie mój..
            Ale Ludzie wszędzie są różni.
            • bozena.36 Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 11.02.09, 20:01
              Ja bym na twoim miejscu policją się nie przejmowała. Mój znajomy 3 lata mieszkał
              ze swoją obecną żoną bez ślubu bo ta nie umiała się zdecydować czy chce go
              poślubić i żadnych nieprzyjemności oboje nie mieli
            • sonique84 Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 11.02.09, 20:03
              Bardzo sie przejmuję moim wyjazdem, ponieważ lecę sama do obcego kraju. To
              będzie nasze pierwsze spotkanie, ponieważ cała nasza znajomość nawiązała się po
              moim powrocie do Polski. Oboje żyjemy tylko marcem i moimi odwiedzinami :)) Mój
              A. powtarza mi, że mam się nie martwić, że wszystko już czeka, łącznie z Nim.

              W jednej chwili umieram z podniecenia, że to już za 27 dni, w drugiej chwili ze
              strachu jak nam to razem będzie...Przejmuję się wszystkim, gotowaniem, bo też
              chcę, żeby uwielbiał moje specjały, robieniem zakupów, wyjściami na plażę no i
              wieczornymi wypadami...
              Pragnę tego wyjazdu...

              PS.a czy Wy brałyście jakieś polskie specjały ze sobą z Polski, np." pomysł na"
              bo bałyście się, że tam czegoś nie dostaniecie?
              Wiem, wiem jestem szalona, ale muszę wiedzieć :))
              • shakirra1 Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 11.02.09, 20:23
                sonique84, ja kiedy odwiedzalam swojego obecnego meza, to nigdy
                niczego nie ugotowalam oprocz wody na herbate:-) Kiedys zasugerowal
                mi, ze moglabym zrobic obiad, ale nie spotkal sie ten pomysl z moja
                aprobata:-)) Ja nie cierpie siedziec w kuchni i pichcic:-)) Zawsze
                jedlismy na miescie.
                Orfi rowniez nigdy nie podpisywalam i on mi nigdy tego nie
                proponowal. Mysle, ze wiekszosc mieszanych par wynajmuje mieszkania
                bez orfi.
              • lani-2012 Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 11.02.09, 20:35
                sonique84 napisała:

                >
                > PS.a czy Wy brałyście jakieś polskie specjały ze sobą z Polski, np." pomysł na"
                > bo bałyście się, że tam czegoś nie dostaniecie?
                > Wiem, wiem jestem szalona, ale muszę wiedzieć :))


                Rozbawiłas mnie tym "pomysł na " :))

                W sklepach w Hurghadzie znajdziesz prawie wszystko od nutelli
                po neske.
    • magda1.1 Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 11.02.09, 22:37
      sonigue84 jak czytam twoje posty to przypominasz mi mnie przed 2
      miesiacami tez zastanawiałam sie jak to bedzie.i powiem ci ze byłam
      rozczarowana moim facetem.dwa dni pierwsze były super a pózniej było
      juz coraz gorzej poniewaz oni uwazaja ze kobieta nie powinna
      samodzielnie myslec tylko wykonywac ich polecenia.a my europejki
      jestesmy inaczej wychowane mój facet gdzy poczuł sie pewnie pokazał
      mi swój despotyczny charakter o którym wczesniej nie miałam pojecia.
      (powiedziałam mu ze pokazał mi swoja druga twarz a on na to ze ma
      dziesiec twarzy a wczesniej był taki słodziutki i dobry i
      czuły......)było mi bardzo przykro ,płakałam ale teraz mysle ze
      dobrze sie stało przynajmniej pozbyłam sie złudzen.wiec miej oczy
      szeroko otwarte , ciesz sie tym spotkaniem ,ale dobrze obserwuj bo
      oni potrafia sie swietnie maskowac.pozdrawiam
      • bozena.36 Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 12.02.09, 01:00
        A kto za te Wasze gniazdko zapłaci??? Jeśli jedziesz tam się tylko zabawić to się niczym nie przejmuj i korzystaj z życia tylko nie złap przy okazji jakiegoś syfa. Pewien Egipcjanin mówił mi ,że on średnio sypia w ciągu miesiąca z 3 panienkami. Łatwo policzyć z iloma kobietami ma kontakt rocznie...Straszne jeśli dodać, że tam prawie wszyscy są siebie warci....
        Ale mnie nie musisz słuchać bo nie jestem obiektywna. Ja się wyleczyłam na zawsze z miłości do gatunku arabskiego. Oczywiście zdarzają się wyjątki ale większość arabów to pasożyty, lenie, cwaniaki, nieroby,pozbawieni wszelkich ludzkich odruchów faceci itd.Sorry jeśli kogoś uraziłam ale jak pobędziecie dłużej ze swoim habibkiem przyznacie mi rację.
        Madzia a Ty to jesteś farciarą od razu pokazał Ci swoją prawdziwą twarz. Ja musiałam czekać 4 lata żeby przekonać się jaka z niego świnia.
      • asoltysiak Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 12.02.09, 01:05
        oj moja droga.....chyba wszystkie przeżywałysmy to samo przed
        pierwszym samodzielnym wyjazdem ..... mój 2 lata temu, ale pamiętam
        jak dziś te wszystkie emocje i ugięte nogi (własnie ze strachu - jak
        to będzie) na lotnisku. Było dziwnie, nie wiedziałam co mam zrobić
        ze sobą....przytulilismy się dopiero w samochodzie, a buziak
        pierwszy gdy dotarliśmy do domu :)Teraz, po dwóch latach znajomosci
        i 10 wizytach w egiptowie jest inaczej....habibe przytula na
        lotnisku i już nie ma z tym problemu :) Jeśli chodzi o ORFI - uwierz
        że my go nie mamy a podróżujemy sporo do Cairu do rodziców i nigdy
        nie mieliśmy żadnych problemów.....Polskie jedzenie - moim zdaniem
        to zależy od habisia....mąż mojej koleżanki reaguje dość nerwowo gdy
        ona próbuje nakarmić go polskim jedzeniem, natomiast mój wręcz
        uwielbia....spytasz co? więc....pierogi z mięskiem (oczywiście bez
        wieprzowiny), kabanosy drobiowe, mozzarellę, bigosik taki postny
        (bez wieprzowiny) wędzonego kurczaka i parę jeszcze
        innych...generalnie zawsze około 6-7 kg w mojej walizce to jedzenie
        Wożę też kawę...Nesca espresso - mój habiś uwielbia a kawa w
        egipcie...no cóż, o gustach się nie dyskutuje ale pyszna nie jest
        Aaaa.....zapomniałam....barszczyk czerwony w słoiku taki
        rozpuszczalny - uwielbia :)
        Jeśli nastawiasz się że bedziesz tam normalnie gotowała to z mojego
        doświadczenia największy problem z mąką....testowałam chyba ze trzy
        rodzaje i ona jest taka jakaś dziwna....w sensie jakby nie
        oczyszczona....doskonała do placuszków ( trochę przez to jak
        ciasteczka owsiane smakują)ale do normalnego ciasta np to się nie
        nadaje....ale może ja nie umiem poprostu jej znaleźć

        no cóż to chyba tyle ....jak byś chciała więcej to pisz na gg 1835008
        pozdrawiam
        A
        • engela_engela Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 12.02.09, 12:17
          Czytając Twoją opowieść (jak poniżej) naszło mnie pytanie
          Kto kogo utrzymywał ? Jeżeli cały czas spędzaliscie ze sobą ...


          Ja spedziłam czas z moim byłym w mieszkniu.
          Było totalnie normalnie...Rano śniadanie, on uwielbiał moją kawę, ja
          kombinowałam jakieś takie wymyślne rzeczy, widomo:):)Potem
          chodzilismy spotkać sie ze znajomymi, (oczywiście jak juz wyszłam z
          łazienki - każda kobieta wie, ile zajmują włosy, jakiś makijaż i
          najważniejsze - co na siebie włożyć;);) popołudniami gotowaliśmy
          obiad. On raczej siekał, ciął i takie tam z warzywami, ja tworzyłam
          mięsne uczty:)Raz on zrobił obiad, z tej ich fasoli, ale całkiem,
          całkiem:)Zazwyczaj to on mył naczynia po obiedzie, ogólnie był
          czyscioszkiem, sprzatał po sobie, składał rzeczy.
          Zupełnie normalnie, to była tak fantastyczna normalność, do którą
          chyba tak naprawdę chodzi w związkach.
          TV sobie grło przez pół dnia, jak u mnie w domu:)Spalismy do
          południa, przestawiając budzić co kolejne 10 minut:P Bez achów i
          ochów, po kilku godzinach miałam wrażenie jakbyśmy od zawsze
          mieszkali razem. Jakoś wszystko nam pasowało, nie przeszkadał mi ani
          jeden jego gest. Wieczorami rozmawialiśmy do rana, on palił
          papierosa za papierosem, ja popijałam białe wino. Poznałam jego rytm
          dnia, miejsca gdzie robi zakupy, po prostu, codzienność.
          Poza brakiem pralki..chyba wszystko było standardowe. Ale to ,jakim
          człowiekiem jest Twój facet, czy będzie o czym rozmawiać, to sprawa
          oczywiście indywidualna.
          Dla mnie to był niesamowity czas. Nie oddałabym ani sekundy:)
          • sonique84 Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 12.02.09, 20:04
            A więc tak, jadę w tajemnicy przed całym światem, a przynajmniej przed moją
            rodziną. Mam zamiar wykupić tygodniowy pobyt w hotelu, najprawdopodobniej padnie
            na Al Divan, bo jest najtańszy.
            Na pobyt w hotelu na kusiła mnie lektura tego forum, bo faktycznie nie wiem co
            zastanę tam na miejscu.

            Powiedzcie mi, jak mam załatwić moją nieobecność w hotelu, powinnam zgłosić to w
            recepcji lub rezydentowi, że będę spędzać czas poza obiektem 24h?
            Hmmm i jeszcze jedna sprawa, w recepcji zatrzymują paszport, prawda? Chodzi mi
            też o bransoletkę, dobrze byłoby ją mieć, gdybym zechciała wrócić do hotelu np.
            po 3 dniach...

            Poza tym nie wiem czy nie skorzystać jeszcze z pokoju po moim przylocie (chodzi
            mi o odświeżenie się po podróży, czyli prysznic i takie tam...w końcu przylecę w
            środku nocy) a następnie poproszę żeby mój A. podjechał po mnie pod hotel, czy
            lepiej na lotnisko od razu, co radzicie????

            Kosztami dzielimy się na pół, myślę że to dobra opcja. Nikt nie będzie miał
            potem pretensji, że ja więcej a Ty mniej.

            Aaaaa i jeszcze jedno, chodzi o mięsko, najlepsza będzie kura, co? :))) no bo
            miękka, szybka no i smaczna.

            PS. Mam już pierwszą rzecz w walizce, świeczuszki na nasze romantyczne wieczory
            :)))))




            • lagoona123 Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 12.02.09, 20:37
              ja właśnie wróciłam z egiptu podobnie jak Ty(sonique84 poleciałam w
              tajemnicy,wykupiłam wycieczke, hotel amar sina,polecam bo jest blisko do NB i
              nie drogo , plus w kazdej chwili mogłam podjechac do hotelu,choc warunki
              panujace tam masakra no ale coz,czego mozna sie spodziewac po3*,al divan jest
              przy samym lotnisku(((cenowo wychodzi tak samo i z tego co wiem jak juz
              wykupilas wycieczke na miejscu mozesz sie zapytac o zmiane hotelu na amar
              sina(chyba1własciciel.jesli chodzi o paszport mozesz zostawic na recepcji,ja
              zostawiłam w sejfie tylko bilet,paszport miałam non stop przy sobie)
              • sonique84 Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 12.02.09, 20:44
                lagoona123 napisała:

                > ja właśnie wróciłam z egiptu podobnie jak Ty(sonique84 poleciałam w
                > tajemnicy,wykupiłam wycieczke, hotel amar sina,polecam bo jest blisko do NB i
                > nie drogo , plus w kazdej chwili mogłam podjechac do hotelu,choc warunki
                > panujace tam masakra no ale coz,czego mozna sie spodziewac po3*,al divan jest
                > przy samym lotnisku(((cenowo wychodzi tak samo i z tego co wiem jak juz
                > wykupilas wycieczke na miejscu mozesz sie zapytac o zmiane hotelu na amar
                > sina(chyba1własciciel.jesli chodzi o paszport mozesz zostawic na recepcji,ja
                > zostawiłam w sejfie tylko bilet,paszport miałam non stop przy sobie)


                I jak było??? Opowiadaj!!!!
                A mówiłaś w recepcji, że nie będzie Cię w hotelu, mówili coś , pytali o coś,
                korzystałaś z pokoju, miałaś kontakt z rezydentem, gdzie odebrał Cię Twój luby?
                • sakala_beauty Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 12.02.09, 20:53
                  sonique84 napisała:

                  > lagoona123 napisała:
                  >
                  > > ja właśnie wróciłam z egiptu podobnie jak Ty(sonique84 poleciałam w
                  > > tajemnicy,wykupiłam wycieczke, hotel amar sina,polecam bo jest blisko do
                  > NB i
                  > > nie drogo , plus w kazdej chwili mogłam podjechac do hotelu,choc warunki
                  > > panujace tam masakra no ale coz,czego mozna sie spodziewac po3*,al divan
                  > jest
                  > > przy samym lotnisku(((cenowo wychodzi tak samo i z tego co wiem jak juz
                  > > wykupilas wycieczke na miejscu mozesz sie zapytac o zmiane hotelu na amar
                  > > sina(chyba1własciciel.jesli chodzi o paszport mozesz zostawic na recepcji
                  > ,ja
                  > > zostawiłam w sejfie tylko bilet,paszport miałam non stop przy sobie)
                  >
                  >
                  > I jak było??? Opowiadaj!!!!
                  > A mówiłaś w recepcji, że nie będzie Cię w hotelu, mówili coś , pytali o coś,
                  > korzystałaś z pokoju, miałaś kontakt z rezydentem, gdzie odebrał Cię Twój luby?


                  Nie chcesz miec coś swojego a dokładnie coś nie zaplanowanego
                  coś co wydarzyło sie impulsownie pod wplywem emocji.
                  Chcesz działac według schematu:
                  na zasadzie przylece dam mu buziaka wezne kąpiel w hotelu
                  zostawie paszport itd
                  A poza tym dał Pan Bóg Ci rozum to go używaj!!!!!!
                • lagoona123 Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 12.02.09, 21:09
                  było cudownie,niestety nie mógł odebrac mnie z lotniska bo byl w
                  pracy,pojechałam autobusem do hotelu,miałam czas zeby sie odswiezyc,przygotowac
                  na spotkanie;)1noc spedzilismy imp w nb,a pozniej w nowym domu;))bagaz
                  zostawiłam w hotelu,nast dnia mialam spotkanie z rezydentem.powiedziałam mu ze
                  nie bedzie mnie w hotelu przez 14dni,doradzil mi zeby zgłosic to na recepcji ze
                  wg bezpieczenstwa i po to zeby obsługa pozniej nie wyłudziła na mnie kasy za
                  jakies szkody(pobyt w hotelu 3*);)typu zepsuty prysznic itp.i tak tez zrobiłam;)
                  wez sobie nr do twojego rezydenta w razie gdybys nie miała czasu na spr czasu o
                  ktorej godz musisz zwolnic pokoj i o ktorej bedzie bus na lotnisko.ale Ci
                  zazdroszcze;)))na ile lecisz,wykupiłas już hotel?
            • asoltysiak Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 13.02.09, 23:52
              jedź ale uważaj na siebie proszę
              Jeśli masz wątpliwości to najlepiej zrób tak by od razu po przylocie
              pojechac do hotelu i się zameldować....przy meldowaniu zabierz
              paszport z recepcji i zawsze miej go ze sobą. skąd pomysł, że w
              hotelowej roecepcji zabierają paszport? To nie prawda, a jesli
              spotka Ci próba zatrzymania paszportu przez recepcję wyraźnie i
              stanowczo zażądaj zwrotu.Muszą Ci oddać.
              W hotelu nie musisz się tłumaczyć gdzie jedziesz i dlaczego cię tam
              nie ma - to twoja prywatna sprawa i nikomu nic do tego.
              Pamiętaj, że jeśli nie zameldujesz się w hotelu w ciągu 24 godzin od
              planowanego przyjazdu to pokój, mimo, że go opłaciłaś, przepada!!!
              Kolejnym ważnym krokiem jest wzięcie numeru do rezydentki - jeśli
              nie będziesz jednak mieszkać w hotelu zadzwoń do niej na dzień przed
              planowanym wylotem i upewnij się, że godzina wylotu nie uległa
              zmianie.I jeszcze jedno - jeśli tyo habiś będzie odwoził cię na
              lotnisko to pamiętaj, że tam bramki zamykaja na 1,5 godziny przed
              odlotem i jesli się spóźnisz ( ja raz tak miałam) to koniec - nie
              wpuszczą cię i już.
              Uważaj na siebie i baw się dobrze
              pozdrawiam
              A
              • sonique84 Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 14.02.09, 10:53
                asoltysiak napisała:

                > jedź ale uważaj na siebie proszę
                > Jeśli masz wątpliwości to najlepiej zrób tak by od razu po przylocie
                > pojechac do hotelu i się zameldować....przy meldowaniu zabierz
                > paszport z recepcji i zawsze miej go ze sobą. skąd pomysł, że w
                > hotelowej roecepcji zabierają paszport? To nie prawda, a jesli
                > spotka Ci próba zatrzymania paszportu przez recepcję wyraźnie i
                > stanowczo zażądaj zwrotu.Muszą Ci oddać.
                > W hotelu nie musisz się tłumaczyć gdzie jedziesz i dlaczego cię tam
                > nie ma - to twoja prywatna sprawa i nikomu nic do tego.
                > Pamiętaj, że jeśli nie zameldujesz się w hotelu w ciągu 24 godzin od
                > planowanego przyjazdu to pokój, mimo, że go opłaciłaś, przepada!!!
                > Kolejnym ważnym krokiem jest wzięcie numeru do rezydentki - jeśli
                > nie będziesz jednak mieszkać w hotelu zadzwoń do niej na dzień przed
                > planowanym wylotem i upewnij się, że godzina wylotu nie uległa
                > zmianie.I jeszcze jedno - jeśli tyo habiś będzie odwoził cię na
                > lotnisko to pamiętaj, że tam bramki zamykaja na 1,5 godziny przed
                > odlotem i jesli się spóźnisz ( ja raz tak miałam) to koniec - nie
                > wpuszczą cię i już.
                > Uważaj na siebie i baw się dobrze
                > pozdrawiam
                > A
                >

                Dziękuję, za szczegółowe i przydatne informacje.
                Ktoś może się dziwić po co mi aż tak szczegółowe info, problem w tym, że nie
                władam bardzo dobrze językiem angielskim i stąd moja panika. Poza tym chcę
                udowodnić sobie i całemu światu, że i ja mogę jechać sama do obcego kraju
                (jestem po związku z tzw. polskim "arabem", czyli do niczego się nie nadajesz,
                nic nie potrafisz, daj se z tym lepiej spokój, zostaw - ja to załatwię, daruj
                sobie...)

                pozdrawiam
          • beata7.0 Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 13.02.09, 00:13

            Podzieliliśmy sie kosztami. Ja przytransportowałam się do Egiptu,
            cała reszta nalezała do niego, czyli mieszkanie, jedzenie itp.
            Jak to powiedział: "Przyjdź do Egiptu i nie musisz się o nic wiecej
            martwić". Tak też dokładnie było.
            Byliśmy cały czas razem, ponieważ wziął urlop w pracy na czas mojego
            przyjazdu.
              • sonique84 Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 14.02.09, 10:36
                engela_engela napisała:

                > ech..fajnie Ci było:) Właśnie ,jak to jest u nich z urlopami?
                > Otrzymują je bez problemu?


                Właśnie jak to jest z tymi urlopami????

                Mój wyjazd jest chwilowo zawieszony, mój A. przestał sie odzywać.
                W czwartek napisałam do Niego co sie dzieje, czemu milczy???
                W odpowiedzi dostałam " oh, kochanie jestem bardzo zajęty, bo chcę mieć wolne od pracy jak przyjedziesz, tylko dla ciebie, nie smuć sie, mam nadzieję, że to rozumiesz"

                I co ja mam myśleć, w sumie to logiczne...
                Ostatnio w styczniu też miał wolne, jechał do domu, bo ojciec miał operację na nowotwór, może faktycznie musi teraz nagonić swoje zaległe godziny...

                Na razie wypakowałam moje świeczki z torby, a walizkę schowałam z powrotem do szafy :(((

                Szalenie mnie dziwi ta cisza, co On nie potrafi znaleźć 2 minut w ciągu całego dnia na sms'a do mnie???

                Ps. Tylko nie piszcie za ostro, bo moje serce jest bardzo słabe.
                • beata7.0 Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 14.02.09, 15:47
                  sonique84 napisała:

                  > engela_engela napisała:
                  > Właśnie jak to jest z tymi urlopami????
                  >
                  > Mój wyjazd jest chwilowo zawieszony, mój A. przestał sie odzywać.
                  > W czwartek napisałam do Niego co sie dzieje, czemu milczy???
                  > W odpowiedzi dostałam " oh, kochanie jestem bardzo zajęty, bo chcę
                  mieć wolne o
                  > d pracy jak przyjedziesz, tylko dla ciebie, nie smuć sie, mam
                  nadzieję, że to r
                  > ozumiesz"
                  >
                  > I co ja mam myśleć, w sumie to logiczne...
                  > Szalenie mnie dziwi ta cisza, co On nie potrafi znaleźć 2 minut w
                  ciągu całego
                  > dnia na sms'a do mnie???

                  Skąd ja to znam..hehehehe Never ending story. Ja tak miałam cały
                  czas. Batalie z moim byłym stoczyłam aby wreszcie uzyskać jakś
                  ciagłość w komunikacji.
                  To była jedna z tych rzeczy, które doprowadzały mnie do furii.
                  Powody mogą być różne, albo szachrajstwo i kombinowanie, albo
                  totalna bezmyslność, albo własnie podejście: "To ja decyduję, kiedy
                  się widzimy. Jak nie mam ochoty to się nie widzimy i koniec! Skoro
                  nie odpisałem to znaczy, że nie mogłem, bo byłem zajęty". I co z
                  tego że był zajęty..To były właśnie te momenty, kiedy dostawałam
                  otrzeźwienia. Do jasnej cholery! I ja ma tak żyć do końca życia??!Bo
                  on nie miał czasu, to ja ma sie zamartwiać dwa, trzy dni? BO ON TAK
                  CHCIAŁ to ja się mam na to godzić?!...

                  Soniqu - moja wiadomość - TO SIE BĘDZIE POWTARZAĆ CAŁY CZAS, JAK ZŁY
                  SEN! Nie licz, że te jego zniknięcia się skończą... Nawet jak będzie
                  miał "logiczny powód" i nie będzie kłamał (czego nie jesteś w stanie
                  na 100% sprawdzić)..to ta jego beztroska, że to przecież nic
                  takiego, był zajety i już. Mój z robrajającym uśmiechem mówił, jak
                  już przyszedł na skypa: "Przecież jestem teraz, w czym problem?". A
                  mnie mało szlag nie trafił...

                  Ciekawe, ile Ty wytrzymasz..jeśli masz na to ochotę, oczywiście...
                  • buba-0 Re: No właśnie 14.02.09, 16:18
                    Ja to też przerabiam. Wczoraj wygarnęłam mu wszystko co leżało mi na wątrobie w
                    10 sms-ach. Kiedy zapytałam czy dotarły i co on na to, przeczytałam że on nie
                    rozumie o co chodzi oraz co chciałam wyrazić tymi słowami i ja znowu robię
                    problemy między nami, a w ogóle to faktycznie dostał te 10 wiadomości tylko
                    zapomniał od wczoraj. Wniosek jest jeden, robią co chcą, rozumieją co chcą,
                    zrobią z tobą wszystko co chcą.
                    Jeszcze jedną sytuację przerabiałam, kiedy podałam mu termin mojego przyjazdu po
                    jego naciskach usłyszałam że to za bardzo długi czas i jego już tam nie będzie
                    bo zmienia pracę. Mało mnie krew nie zalała, a za 3 dni że zostaje specjalnie
                    dla mnie. Czasem jest jak na huśtawce. To nie do zniesienia na dłuższa metę i ja
                    zaczynam zdawać sobie z tego sprawę .
                    • buba-0 Re: No właśnie 14.02.09, 16:27
                      I teraz zobacz, kupujesz bilety na lot w dwie strony, bez pobytu w hotelu, a dzień przed twoim wylotem do habibka on ci mówi, że musi do domu jechać bo mama jest chora. I dlatego ja nie zgodziłam się na wynajęcie mieszkania, bo jeszcze trochę rozsądku mi zostało i potrafię przewidzieć ewentualny czarny scenariusz
                    • beata7.0 Re: No właśnie 14.02.09, 16:38
                      buba-0 napisała:

                      >on nie rozumie o co chodzi oraz co chciałam wyrazić tymi słowami i
                      ja znowu robię
                      > problemy między nami, a w ogóle to faktycznie dostał te 10
                      wiadomości tylko
                      > zapomniał od wczoraj. Wniosek jest jeden, robią co chcą, rozumieją
                      co chcą,
                      > zrobią z tobą wszystko co chcą.
                      >Czasem jest jak na huśtawce. To nie do zniesienia na dłuższa metę i
                      ja zaczynam zdawać sobie z tego sprawę.

                      Buba, no to widzę że wreszcie Cię olsniło:) Zero w tym ironii, bo
                      mnie też musiało olśnić.
                      Ileż ja miałam takich sytuacji...to była jakaś taka ciągłe walka. Po
                      którejś aferze, jak on ciagle mówił, że przecież tak mnie kocha i
                      chce dla mnie jak najlepiej, i pyta , o co mi chodzi, powiedzialam
                      jasno: Chce regularnie, co dwa dni wiedzieć się z Tobą na skypie,
                      kontakt tel, lub smsowy codziennie. Inaczej to ja pieprze cały ten
                      związek. Obiecał, że tak będzie...Było chyba prze 10 dni...A potem
                      powtórka z rozrywki. Potrafił robić takie numery: Pisał-Widzimy się
                      jutro o 9..Ja czekam, on nie przychodzi..piszę mu smsa, co jest?
                      Cisza...Jakoś nad ranem odpowiedź, że musiał odwieźć kumpla na
                      lotnisko i nie mógł przyjść..(rzeczywiście tego kumpla odwoził), ale
                      nie w tym rzecz. Na poczetku tłumaczyłam mu jak dziecku, że jak sie
                      umówił ,to ma się pojawić, a jak nie może, to ma dać znać i nie 5
                      godzin po umówionym terminie, a przed nim. Nie docierało.W końcu
                      przestałam tłumaczyć...to nie miało sensu. Co mi z tego, że mnie nie
                      okłamywał...jak był totalnie bezmyślny w takich sparawch. Liczył się
                      jego czas i jego sprawy. Nad dłuższą metę można dostać szału, obłędu
                      i co tam jeszcze kto chce.
                      W końcu sama zaczełam znikać(choć było to cholernie trudno), nie
                      odpowaidac na smsy od razu..coś go tknęło. Tylko ja już nie miałam
                      siły...
                      Po zerwaniu pierwsze co poczułam to ulgę...Ogromną ulgę, że ta
                      karuzela wreszcie sie skończyła. On pisze do mnie teraz, prawie
                      codziennie dalej, ale ja już jestem wolna. Przyznam, że robi to z
                      klasą, takie miłe, prawei neutralne wiadomości bez wyznań miłości.
                      Pomiom tego wszystkiego szanowaliśmy sie nawzajem i to widać teraz.
                      Wciaż jest tym ukochanym..ale już we wspomnieniach.
                      • buba-0 Re: No właśnie 14.02.09, 16:48
                        Wszystko to samo. Mogę się pod tym podpisać własna krwią. Na początku chciałam się od niego czegoś dowiedzieć o nim, zadawałam pytanie, odpowiedzi wcale. Napisałam że kultura wymaga odpowiadać na pytania. Odpowiada teraz, tylko biedaczek czasem zapomina. Albo odpowiedź jest tak ogólna, że nic konkretnego z niej nie wynika.
                        • buba-0 Re: No właśnie 14.02.09, 17:01
                          A do tego wszystkiego ich cechą jest złośliwość, że niby cię karze, bo coś mu
                          się nie spodobało, albo poczuł się obrażony lub zawstydziłaś go swoimi słowami.
                          OKO ZA OKO. Nie raz zostałam "ukarana".
                          • sonique84 Re: No właśnie 14.02.09, 20:04
                            No to jedziemy na jednym wodzie...

                            Ten tydzień mam straszny, dobrze że się już kończy.
                            Irytuje mnie to, że jeśli chcę się coś dowiedzieć o Nim, muszę napisać do Niego
                            pierwsza, bo On nie zajarzy, że ktoś może czekać na wieści z Jego strony.

                            ...i znowu nie wytrzymałam i napisałam do Niego, że zastanawia mnie to jego
                            milczenie i mam złe przeczucia i niech mi wreszcie powie co się dzieje...
                            W odpowiedzi dostałam: że muszę Go zrozumieć, bo czasami jest zajęty i nie może
                            pisać, ale myśli o mnie cały czas i bardzo kocha"

                            I co, po co mi było pisać do Niego, wiem coś więcej? NIE!!!

                            Zwariuję, czasami myślę, że wszystkie konkretne informacje już padły, ma mnie
                            zaklepaną na 10 marca, czas więc szukać nowej na resztę miesiąca...

                            A może zbyt panikuję, non stop słyszę UWAŻAJ, MIEJ OCZY SZEROKO OTWARTE no i
                            wytrzeszczam te gały!

                            Aaaa, może jest jeszcze jeden powód Jego milczenia, w zeszłym tygodniu miałam
                            wycinane znamię, lekarz stwierdził, że to zmiana rakowa.
                            Wtedy mój A.szalał, bardzo się martwił, pytał jak się czuję, jak nigdy - ujął
                            mnie tą postawą, czasami 5 razy czytałam te Jego zatroskane smsy!
                            No i może tu jest problem, mój A. ma ojca chorego na nowotwór, więc widzi
                            przebieg choroby i biedak się wystraszył, że czeka Go to samo u mego boku...
                            • beata7.0 Re: No właśnie 14.02.09, 22:41
                              sonique84 napisała:

                              > ...i znowu nie wytrzymałam i napisałam do Niego, że zastanawia
                              mnie to jego
                              > milczenie i mam złe przeczucia i niech mi wreszcie powie co się
                              dzieje...
                              > W odpowiedzi dostałam: że muszę Go zrozumieć, bo czasami jest
                              zajęty i nie może
                              > pisać, ale myśli o mnie cały czas i bardzo kocha"
                              >
                              > I co, po co mi było pisać do Niego, wiem coś więcej? NIE!!!

                              Moja Droga, trafiłaś w samo sedno!
                              W pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że nawet jak mi już odpowie,
                              to ta odpowiedź niczego nie zmieni i niczego nie wyjaśni...Po jakimś
                              czasie mogłam zgadnać treść całego smsa, zanim go wysłał, w
                              zalżności jak długo się nie odzywał. To chyba jakiś rodzaj gry
                              pokazującej kto tu rządzi. Na pocztku pisałam mu, jak może ignorować
                              wiadomość z konkretnym pytaniem i informacją, że czekam właśnie na
                              niego i czemu go nie ma..On odpisywał: "Nigdy Cię nie ignoruję, jak
                              możesz tak mówić?!Jak w ogóle możesz zarzucać mi coś
                              takiego?!..Koniec smsa!Bez żadnego wyjaśnienia, czemu jednak go nie
                              ma, choć miał przyjść..Koniec, tak jakby fakt ignorowanie mnie
                              zależał od jego myśli, a nie realnych czynów.

                              Gwarantuję wam, że to się nie skończy...WY SIĘ BEDZIECIE
                              KOŃCZYĆ!..dzień po dniu, tydzień po tygodniu to będzie wysysać wam
                              energię, aż będziecie na skraju wytrzymałości tej sytuacji.

                              To nawet teraz nie ma znaczenia, czy on kłamie, mój mnie nie kłamał
                              i wiem to na pewno, ale nie kłamanie kogoś nie wystarczy dla udanego
                              związku...To jak walka z wiatrakami. Tłumaczysz coś po raz setny,
                              wierzysz, że tym razem będzie ianczej..i jest tak samo jak zawsze.
                              To naprawdę był super facet, inteligentny, zabawny, żaden kurortowy
                              tani cwaniak...No ale...

                              Wiecie co mi powiedział, jak z nim zerwałam?
                              "Jak możesz, co sie z Tobą stało? oszalałaś? Zawsze byłem w porządku
                              z Tobą, NIGY NIE ZROBIŁEM CI NIC Z TYCH RZECZY KTÓRE EGIPCJANIE
                              ROBIĄ DZIEWCZYNOM"...Niech każda to sobie skomentuje po swojemu...
                            • oliwka.26 Re: No właśnie 14.02.09, 23:35
                              Postępowałam dokładnie tak jak Ty i chyba większośc dziewczyn..
                              Aż w końcu powiedziałam sobie dośc, mam swoją dumę.. Poza tym uświadomiłam
                              sobie, że to jego postępowanie mnie po prostu męczy, drażni, irytuje, a do niego
                              i tak nic nie dociera.. Oni to chyba mają w genach.. już taka ich natura..
                              Dlatego też tak się zawzięłam, że zaczęłam z nim walczyc jego bronią..
                              Przestałam pisac jako pierwsza, przestałam odpisywac od razu, czasem odpisywałam
                              na drugi dzień a on w tym czasie bombardował mnie sms-ami i telefonami, których
                              nie odbieram.. Czasem odpisuje bardzo ogólnikowo o co teraz on ma pretensje..
                              Nigdy się nie tłumaczę z niczego.. Niejednokrotnie wiem, że wina jest po mojej
                              stronie a wychodzi na to, że on zawinił.. Nie zawsze mam czas z nim rozmawiac na
                              skype (choc go tak naprawdę mam).
                              Trochę to trwało, czasem pękało mi sece, czasem moje ręce same rwały się do
                              pisania, czasem już nawet pisałam sms-a a potem go kasowałam..
                              W każdym razie wytrwałam i wygrałam.. Brak zainteresowania boli ich
                              najbardziej..;-)
                              Teraz to on się stara a nie ja.. Niejednokrotnie żali się, że pierwsza się do
                              niego nie odzywam, że chyba już go nie chcę.. na co ja odpowiadam, że nie mam po
                              prostu czasu i kto jak kto ale on chyba powinien doskonale to zrozumiec, a jeśli
                              nie rozumie to już trudno, to nie mój problem. I trwa to już całe 9 miesięcy...;-)
                              A na pytanie - dlaczego taka jestem, odpowiadam: uczyłam się od mistrza..;-)
                              Role się odwróciły i powiem szczerze, że teraz jest mi dobrze z tym..
                              A tak na marginesie to jak jadę tam to zawsze wykupuję wczasy mimo iż w hotelu
                              nie bywam, ale zabezpieczenie jakieś warto miec..;-) I przede wszystkim nigdy
                              nie mówię mu dokładnej daty, zawsze tylko miesiąc bo ma to byc dla niego
                              niespodzianka...;-) Przynajmniej tak mu to tłumaczę.. Nie oznacza to jednak, że
                              w innych miesiącach nie odwiedza go jakaś inna, bo tego niestety nie wiem..
                    • sowa_55 Re: No właśnie 14.02.09, 17:59
                      Buba: bo to czasem jest tak ze w jednym czasie przylatuja dwie lub
                      trzy i trzeba ktoras oklamac ze sie nie ma czasu dla niej,lub ze
                      ktos z rodziny nagle zachorowal, taka jest prawda!!!!
                      • buba-0 Re: No właśnie 14.02.09, 18:04
                        sowa_55 napisała:

                        > Buba: bo to czasem jest tak ze w jednym czasie przylatuja dwie lub
                        > trzy i trzeba ktoras oklamac ze sie nie ma czasu dla niej,lub ze
                        > ktos z rodziny nagle zachorowal, taka jest prawda!!!!

                        sowa, trafna uwaga tylko trochę nie na temat :)
                    • sowa_55 Re: No właśnie 14.02.09, 18:07
                      buba-0 napisała:

                      > Ja to też przerabiam. Wczoraj wygarnęłam mu wszystko co leżało mi
                      na wątrobie w
                      > 10 sms-ach. Kiedy zapytałam czy dotarły i co on na to,
                      przeczytałam że on nie
                      > rozumie o co chodzi oraz co chciałam wyrazić tymi słowami i ja
                      znowu robię
                      > problemy między nami, a w ogóle to faktycznie dostał te 10
                      wiadomości tylko
                      > zapomniał od wczoraj. Wniosek jest jeden, robią co chcą, rozumieją
                      co chcą,
                      > zrobią z tobą wszystko co chcą.
                      > Jeszcze jedną sytuację przerabiałam, kiedy podałam mu termin
                      mojego przyjazdu p
                      > o
                      > jego naciskach usłyszałam że to za bardzo długi czas i jego już
                      tam nie będzie
                      > bo zmienia pracę. Mało mnie krew nie zalała, a za 3 dni że zostaje
                      specjalnie
                      > dla mnie. Czasem jest jak na huśtawce. To nie do zniesienia na
                      dłuższa metę i j
                      > a
                      > zaczynam zdawać sobie z tego sprawę .
                      Jak to nie na temat????????????????
                      • buba-0 Re: No właśnie 14.02.09, 18:15
                        Moim zdaniem, była to z jego strony normalna złośliwość, i nie chodziło tutaj o
                        panienkę, ale o bardzo odległy termin mojego przyjazdu. Dał upust swojemu
                        arabskiemu niezadowoleniu. O to mi chodziło i dlatego napisałam ,że nie na
                        temat. I jedyna moja broń to zachowanie takie jak jego. Nie wiem ile tak
                        wytrzymam.Pewnie do wyjazdu nie pociągnę.
        • lani-2012 Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 12.02.09, 19:32
          asoltysiak napisała:

          > oj moja droga.....chyba wszystkie przeżywałysmy to samo przed
          > pierwszym samodzielnym wyjazdem ..... mój 2 lata temu, ale pamiętam
          > jak dziś te wszystkie emocje i ugięte nogi (własnie ze strachu - jak
          > to będzie) na lotnisku. Było dziwnie, nie wiedziałam co mam zrobić
          > ze sobą....przytulilismy się dopiero w samochodzie, a buziak
          > pierwszy gdy dotarliśmy do domu :)Teraz, po dwóch latach znajomosci
          > i 10 wizytach w egiptowie jest inaczej....habibe przytula na
          > lotnisku i już nie ma z tym problemu :) Jeśli chodzi o ORFI - uwierz
          > że my go nie mamy a podróżujemy sporo do Cairu do rodziców i nigdy
          > nie mieliśmy żadnych problemów.....Polskie jedzenie - moim zdaniem
          > to zależy od habisia....mąż mojej koleżanki reaguje dość nerwowo gdy
          > ona próbuje nakarmić go polskim jedzeniem, natomiast mój wręcz
          > uwielbia....spytasz co? więc....pierogi z mięskiem (oczywiście bez
          > wieprzowiny), kabanosy drobiowe, mozzarellę, bigosik taki postny
          > (bez wieprzowiny) wędzonego kurczaka i parę jeszcze
          > innych...generalnie zawsze około 6-7 kg w mojej walizce to jedzenie
          > Wożę też kawę...Nesca espresso - mój habiś uwielbia a kawa w
          > egipcie...no cóż, o gustach się nie dyskutuje ale pyszna nie jest
          > Aaaa.....zapomniałam....barszczyk czerwony w słoiku taki
          > rozpuszczalny - uwielbia :)
          > Jeśli nastawiasz się że bedziesz tam normalnie gotowała to z mojego
          > doświadczenia największy problem z mąką....testowałam chyba ze trzy
          > rodzaje i ona jest taka jakaś dziwna....w sensie jakby nie
          > oczyszczona....doskonała do placuszków ( trochę przez to jak
          > ciasteczka owsiane smakują)ale do normalnego ciasta np to się nie
          > nadaje....ale może ja nie umiem poprostu jej znaleźć
          >
          > no cóż to chyba tyle ....jak byś chciała więcej to pisz na gg 1835008
          > pozdrawiam
          > A


          10 razy w ciągu 2 lat w Egipcie to SPORY WYDATEK. O kurcze to starsznie duzo
          Nawiązujac do pieniedzy to mam nadzieje ze chociaz jest juz Twoim mezem
          ze te pieniadze nie tylko leciały tam i z powrotem.
          Mam na mysli ze chociaz sie opłacało.
          Ze to super facet i bedziecie zyli długo i szczesliwie i w dostatku.


    • gosiaczekm3 Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 14.02.09, 12:39
      Hej!Miesiąc temu też mialam podobne dylematy.Mój ukochany sam wnajmuje
      mieszkanie i z góry ustaliliśmy,że będę mieszkała u niego.Po namowach moich
      koleżanek wykupiłam jednak wycieczkę tygodniową z hotelem Al Diwan.Jednak mój
      habibi przyjechał po mnie na lotnisko i do hotelu nigdy nie dotarłam.Rozmawiałam
      tylko z pilotem wycieczki na lotnisku,że nie będzie mnie w hotelu. Strasznie sie
      bałam bo wszystkie dokumenty i pieniądze miałam przy sobie.Okazało sie, że
      niepotrzebnie.Było cudownie.Spędzaliśmy ze sobą cały czas ponieważ mój ukochany
      miał urlop.Nie podpisywałam orfi i nie mieliśmy żadnych problemów.Myślałam, że
      ten pobyt pozwoli mi odpowiedzieć na wiele dręczących mnie pytań.Ale tydzień to
      za mało. A oni naprawdę potrafią być niezłymi aktorami. Bądź jednak ostrożna i
      miej oczy szeroko otwarte.Wykorzystaj ten czas jak najlepiej dla siebie.Może to
      być najpiękniejsza przygoda Twojego życia, ktorą będziesz opowiadała
      wnukom.Życzę powodzenia.
      • sonique84 Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 14.02.09, 20:17
        gosiaczekm3 napisała:

        > Hej!Miesiąc temu też mialam podobne dylematy.Mój ukochany sam wnajmuje
        > mieszkanie i z góry ustaliliśmy,że będę mieszkała u niego.Po namowach moich
        > koleżanek wykupiłam jednak wycieczkę tygodniową z hotelem Al Diwan.Jednak mój
        > habibi przyjechał po mnie na lotnisko i do hotelu nigdy nie dotarłam.Rozmawiała
        > m
        > tylko z pilotem wycieczki na lotnisku,że nie będzie mnie w hotelu. Strasznie si
        > e
        > bałam bo wszystkie dokumenty i pieniądze miałam przy sobie.Okazało sie, że
        > niepotrzebnie.Było cudownie.Spędzaliśmy ze sobą cały czas ponieważ mój ukochany
        > miał urlop.Nie podpisywałam orfi i nie mieliśmy żadnych problemów.Myślałam, że
        > ten pobyt pozwoli mi odpowiedzieć na wiele dręczących mnie pytań.Ale tydzień to
        > za mało. A oni naprawdę potrafią być niezłymi aktorami. Bądź jednak ostrożna i
        > miej oczy szeroko otwarte.Wykorzystaj ten czas jak najlepiej dla siebie.Może to
        > być najpiękniejsza przygoda Twojego życia, ktorą będziesz opowiadała
        > wnukom.Życzę powodzenia.


        Dzięki,
        nie masz pojęcia jak czekam na 10 marca, mam zamiar przeżyć przygodę swojego
        życia, ale czasami myślę, że nie dożyję tego dnia...

        Niby TYLKO 26 dni zostało, a może AŻ 26 dni...

        Wieeeeeele może się jeszcze zmienić w moim życiu, nie przypuszczałabym nigdy, że
        na 4 tygodnie przed wylotem będę się bała, że nie będę miała do kogo lecieć...

        Głupio mi, bo kilka dni temu pytałam o sosy, mięso, co kupić, co zabrać, co
        gotować a dziś te problemy są mi tak dalekie...

        Jak tu się upewnić, że On faktycznie nie ma złych zamiarów, że czeka na mnie, że
        nadrabia te godziny w pracy żeby od 10 marca być non stop ze mną??
        • shakirra1 Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 16.02.09, 19:40
          Sonique, nie jedz do faceta, ktoremu nie ufasz. Jego zachowanie jest
          bardzo dziwne. Jesli masz jakiekolwiek watpliwosci, to nie jedz i
          daj sobie spokoj. facet jesli czeka na dziewczyne nie zachowuje sie
          w ten sposob. Pozdrawiam i zycze dobrych decyzji.
        • sonique84 Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 01.03.09, 12:38

          > nie masz pojęcia jak czekam na 10 marca, mam zamiar przeżyć przygodę swojego
          > życia, ale czasami myślę, że nie dożyję tego dnia...
          >
          > Niby TYLKO 26 dni zostało, a może AŻ 26 dni...
          >
          > Wieeeeeele może się jeszcze zmienić w moim życiu, nie przypuszczałabym nigdy, ż
          > e
          > na 4 tygodnie przed wylotem będę się bała, że nie będę miała do kogo lecieć...
          >
          > Głupio mi, bo kilka dni temu pytałam o sosy, mięso, co kupić, co zabrać, co
          > gotować a dziś te problemy są mi tak dalekie...



          Przepraszam za tak długą nieobecność...

          Pewnie nie jedna z Was zastanawia się co z moim wyjazdem...
          a więc...ZDECYDOWAŁAM SIĘ!!!!

          W piątek kupiłam ofertę do Al Divan, wylot 10/03 o godzinie 6 rano.
          Z lekką ręką wydałam 1879zł, czego nie robi się w imię wielkiej miłości...

          Od razu napisałam do mojego A. że trzymam bilet w ręce.
          Odpowiedź była błyskawiczna: "Oh my Sweet I am very, very, very happy!"

          Nazajutrz z samego rana zaczęłam szperać w szafach i kombinować co ze sobą wziąć
          a czego nie...

          O 15:30 dostałam sms'a od A. że nie potrafi się skupić w pracy, że kocha, tęskni
          i nie potrafi się doczekać mojego widoku.
          W tej wielkiej radości przy okazji zrobiłam generalny porządek w szafach :-))

          Godzina 17:30 sms...

          Stała się tragedia, ojciec mojego A. zmarł na nowotwór, muszę anulować mój
          przyjazd, On musi jechać do domu...

          Tyle z mojego romansidła................................

          Jutro idę do biura podróży odebrać moje 50% kwoty wpłaconej na pobyt w Egipcie.

          Nic więcej nie napiszę, bo serce mi pęka...


          PARSZYWE ŻYCIE!!!!!!!!!!!!!!!!!
          • beata7.0 Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 01.03.09, 12:59
            sonique84 napisała:

            > Godzina 17:30 sms...
            >
            > Stała się tragedia, ojciec mojego A. zmarł na nowotwór, muszę
            anulować mój
            > przyjazd, On musi jechać do domu...
            >
            > Tyle z mojego romansidła................................
            >
            > Jutro idę do biura podróży odebrać moje 50% kwoty wpłaconej na
            pobyt w Egipcie.
            >
            > Nic więcej nie napiszę, bo serce mi pęka...
            > PARSZYWE ŻYCIE!!!!!!!!!!!!!!!!!

            Ale Cię zrobił cham jeden...
            Ale nie ma tego złego...teraz już chyba wiesz, że gdybyś tam
            pojechała mogłabyś stracić dużo wiecej niż połowę tej kwoty..Chyba
            nawet nie da się przeliczyć na pieniądze.

            Trzymaj się i najlepsze co możesz teraz zrobić, jak minie pierwszy
            smutek, wyciągnąć z tej lekcji życiowej konsekwencję.
            Nie daj się tylko znowu zmanilpulować! Pewenie za jakiś czas
            dostaniesz smsa: "I miss U, I love U"...Brak jakiejkolwiek
            odpowiedzi będzie najlpszą odpowiedzią, na dodatek cieżką dla niego
            do przełknięcia. Nie wymiękaj:)A jeszcze sobie za to kiedyś
            podziękujesz:)

            Ja odciełam sie ze wszystkim. I dziś czuję, że znowu oddycham. To
            było jak uzależnienie.

            Pozdrawiam:)
    • sonique84 Re: sonique84, czy dostsłaś moja wiadomosć? 14.02.09, 20:50
      tak, dostałam.
      Zastanawiam się tylko czy napisać Mu to już czy dopiero za kilka dni.
      Ostatnio pisałam Mu, że problem mam z urlopem, co zresztą prawdą było, ale
      dogadałam się.

      Myślę, że warto odczekać, bo pomyśli, że zwichrowana jestem.
      Zresztą z tą chorobą to wcale nie musi być kłamstwo, bo w czwartek mam wyniki
      histopatologiczne i może faktycznie sie okazać, że nigdzie nie pojadę...
    • sonique84 Re: sonique84, czy dostsłaś moja wiadomosć? 14.02.09, 21:00
      Bardzo chętnie, ale nie dziś, bo zakuwam do egzaminu, kończę szkołę.
      Podaję Ci mój nr GG: 12012732, mój mail: soniajanus@poczta.onet.pl, podaję ten
      mail, bo z tego gazetowego nie korzystam.
      Podaję Ci także mój nr tel, myślę, że to nie przegięcie, to nr komórki firmowej:
      502 149 771, możesz dzwonić.
    • sowa_55 Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 14.02.09, 21:29
      Na Photoblogu znalazlam link pod jednym ze zdjec i obejzalam ten
      film jestem przerazona, jak mozna tak oszukiwac dziewczyny, a z
      drugiej strony dlaczego dziewczyny sa tak naiwne.
      Film jest w jezyku niemieckim, o dziewczynie ktorej wciska sie
      ciemnote chodzi o Orfi podaje wam link!
      rtl-now.rtl.de/mildoku.php?film_id=10145&player=1&na=1&index=1
      Ja plakalam po obejzeniu tego filmu, bo tak mi szkoda mlodej naiwnej
      dziewczyny ktora rzucila szkole rodzine dla Egipcjanina!A on ja
      oklamuje i wciska jej klamstwa!
        • mariapolo Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 15.02.09, 12:31
          hmmmmm ale pan mlody pozal sie boze :) gdzie ta niemra miala oczy:) od razu
          widac co jest grane :) koles wyglada jak kij do mopa, niedozywiony, nos jak
          klamka do zakrysti gdyby nie uszy to ta czapka beysbolowa zatrzymala by sie mu
          na nosie :) nooo ale podobno u egipcjan hahahaha liczy sie serce:)
            • sowa_55 Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 15.02.09, 14:18
              Moja kolezanka uczy niemieckiego w szkole i razem ogladalysmy ten
              film.
              Napisze w skrocie: Mloda dziewczyna byla z babcia na urlopie i
              poznala A, przerwala nauke zawodu i postanowila wyjsc za niego za
              maz, nie znajac tradycji i sytuacji w jaka sie moze wkopac,
              spakowala walizki i pojechala do niego, on odebral ja z lotniska i
              zawiozl do przygotowanego mieszkania, babcia nie wytrzymala zasiegla
              informacji co to jest Orfi i postanowila poleciec za wnuczka zeby
              jej naswietlic sytuacje w jaka sie pakuje ale ona zrobila swoje,
              wierzyla w piekne slowa Asharaf ktory obiecal jej wielkie wesele na
              50 osob no i Mahr 500000 Le" bardzo tanio sie sprzedala" Babcia
              zawiozla jej slubna sukienke matki gdyz wiedziala ze ona marzyla o
              tym aby ja miec ubrana do slubu. Na weselu bylo 8 osob, Adessa chce
              ugotowac mezowi obiad wiec wybrala sie z babcia na targ, gdzie
              brzydzila sie cokolwiek kupic, babcia chciala jej na to wszystko
              otworzyc oczy ale ona nadal patrzy przez rozowe okulary, babcia
              wrocila do domu i dalej szuka mozliwosci aby jaj otworzyc oczy i
              sciagnac ja do domu, gdyz zawarte przez nia Orfi malzenstwo jest bez
              swiadkow i nie moze bac zalegalizowane.Babcia sie dowiedziala ze
              Asharaf ma zone Egipcjanke w Kairze....to tak w skrocie

      • sowa_55 Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 15.02.09, 22:03
        tpyge napisała:

        > Wielkie dzięki Sowa
        Prosze, i jeszcze musze dodac do tego wszystkiego ze Asharaf nie
        zbyt dobrze trafil, gdyz rodzina Adessy jest bardzo biedna, ale o
        tym dowiedzial sie pozniej, wiec dal ogloszenie ze Anissa poszukuje
        pracy, z czegos musi zyc no nie????????????
    • kiciaaaa2 Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 15.02.09, 14:54
      ja również to obejrzałam i bardzo ale to bardzo współczuję rodzinie
      tej laski.gówniara nie wie co robi. no targedia jakaś.czy ona choć
      przez chwilę zastanawiła się kim tam będzie opócz niewolnicy ale
      wątpię żeby i pomyślała nawet o tej roli.ciekawe czym on się zajmuje
      bo chyba do biednych nie należy, mieszkanko całkiem fajne ma, no i
      jaka pościel;)
      • mariapolo Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 15.02.09, 15:25
        kiciaaaa2 takie mieszkanko w hurghadzie w takim samym standardzie jestem ci w
        stanie zalatwic na dluzej za 300$ miesiecznie, tyle to chyba uzbierasz ze swego
        majatku z polski ktory sprzedasz zanim sie wprowadzisz do swego ahmeda:) powinno
        ci wystarczyc na pare miesiecy zycia w ,,luksusie,, :)
        • kiciaaaa2 Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 15.02.09, 15:38
          halo ktosiu! czy ja powiedziałam, że chcę do egiptu i do jakiegoś
          Ahmeda????? jakies kompleksy masz czy co, ze tak atakujesz
          dziewczyny? a może jakiś Ahmed właśnie cie wystawił i nie masz już
          szans na taki luksus:)
          • mariapolo Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 15.02.09, 16:53
            kiciaaaa2 hahahaha dziecko ja jestem zbyt madra bym dala sie wystawic jakiemus
            arabskiemu recznikowemu czyscicielowi basenu czy sprzedawcy pompowanych
            materacy:). Pierwsze o co sie pytam kazdego habibka ktory mi opowiada jaka to ja
            jestem piekna ize mnie kocha to sie pytam ile daje mi mahru:) a nastepnie
            wysylam do pierwszego z brzegu jubilera ktorych w hurghadzie jest na peczki
            srednio co 100metrow i kaze sobie przyniesc zareczynowy pierscionek z brylantem
            za min 1500$........kolesie zmywaja sie w tempie alarmowym mruczac cos tam tylko
            pod nosem zazwyczaj i juz potem nie zawracaja mi wiecej moich 4 liter:)
            • kiciaaaa2 Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 15.02.09, 18:17
              jakżeś taka mądra to po co wogóle rozmawiasz z takim ręcznikowym,
              czyscicielem basenu czy sprzedawcą pompowanych materacy? no ale
              wydzę, że chyba ciebie krecą te podpalane habisie heh a myslałam, że
              laski na wakacjach mają choć trochę szacunku do siebie;)
              • beata7.0 Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 15.02.09, 22:31
                Soniqu i jak tam?
                Jedziesz, nie jedziesz?

                Ehhh, szaleństwo z tymi facetami. Właśnie przeglądam sobie zdjecia z
                ostatnieo wyjazdu..No fajnie było, nie ma co ukrywać, poza tym mój
                były należy do zdecydowanie przystojnych mężczyzn:))))))Miło się
                ogląda:)

                Każdego dnia nabieram do tego dystansu. Wczoraj dostałam goracego
                smsa walentynkowego:)Bardziej mnie rozbawił niż rozgrzał:) Ale w
                pozytywnym sensie...Na szczeście mi pozostanie wiekszość dobrych
                wspomnień, choć nie mam cienia watpliwości że to nie miało żadnej
                przyszłości..
                • sakala_beauty Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 15.02.09, 23:20
                  beata7.0 napisała:

                  > Soniqu i jak tam?
                  > Jedziesz, nie jedziesz?
                  >
                  > Ehhh, szaleństwo z tymi facetami. Właśnie przeglądam sobie zdjecia z
                  > ostatnieo wyjazdu..No fajnie było, nie ma co ukrywać, poza tym mój
                  > były należy do zdecydowanie przystojnych mężczyzn:))))))Miło się
                  > ogląda:)
                  >
                  > Każdego dnia nabieram do tego dystansu. Wczoraj dostałam goracego
                  > smsa walentynkowego:)Bardziej mnie rozbawił niż rozgrzał:) Ale w
                  > pozytywnym sensie...Na szczeście mi pozostanie wiekszość dobrych
                  > wspomnień, choć nie mam cienia watpliwości że to nie miało żadnej
                  > przyszłości..


                  Nie ma cienia wątpliwosci ze nie przełkłas jeszcze swojego habibi
                  pomimo ze udzielasz rad jak to trzeba sie pozegnac i
                  pouczasz innych.
                  Utrzynujesz z nim kontakt zapewniajac siebie ze to wszystko skonczone
                  ze nie miało szans na przyszłości.
                  Piszesz ,sorki ale sama do siebie zeby miec to na piśmie.
                  Mysle ze chcesz aby ktos ci powiedział nie wiem ze
                  tak dobrze zrobiłaś???
                  I nie mów ze jestes głeboko przekonana ze wiesz ze dobrze zrobiłas
                  bo wystarczy przeczytac kilka Twoich postów.
                  Próbujesz przekonac nie innych ale siebie
                  • kleoluder1 Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 16.02.09, 16:49
                    sakala_beauty napisała:

                    > beata7.0 napisała:
                    >
                    > > Soniqu i jak tam?
                    > > Jedziesz, nie jedziesz?
                    > >
                    > > Ehhh, szaleństwo z tymi facetami. Właśnie przeglądam sobie
                    zdjecia z
                    > > ostatnieo wyjazdu..No fajnie było, nie ma co ukrywać, poza tym
                    mój
                    > > były należy do zdecydowanie przystojnych mężczyzn:))))))Miło się
                    > > ogląda:)
                    > >
                    > > Każdego dnia nabieram do tego dystansu. Wczoraj dostałam
                    goracego
                    > > smsa walentynkowego:)Bardziej mnie rozbawił niż rozgrzał:) Ale w
                    > > pozytywnym sensie...Na szczeście mi pozostanie wiekszość dobrych
                    > > wspomnień, choć nie mam cienia watpliwości że to nie miało
                    żadnej
                    > > przyszłości..
                    >
                    >
                    > Nie ma cienia wątpliwosci ze nie przełkłas jeszcze swojego habibi
                    > pomimo ze udzielasz rad jak to trzeba sie pozegnac i
                    > pouczasz innych.
                    > Utrzynujesz z nim kontakt zapewniajac siebie ze to wszystko
                    skonczone
                    > ze nie miało szans na przyszłości.
                    > Piszesz ,sorki ale sama do siebie zeby miec to na piśmie.
                    > Mysle ze chcesz aby ktos ci powiedział nie wiem ze
                    > tak dobrze zrobiłaś???
                    > I nie mów ze jestes głeboko przekonana ze wiesz ze dobrze zrobiłas
                    > bo wystarczy przeczytac kilka Twoich postów.
                    > Próbujesz przekonac nie innych ale siebie


                    Sakkala beauty.. no chyba nie twierdzisz ,że łatwo jest o kimś
                    zapomnieć w 1 dzień i zerwać.. Na to potrzebne są miesiące.. a nawet
                    lata.. Możliwe ,że ten habibi beaty 7.0 kocha ją tak jak nikt inny
                    tu w Polsce nie pokocha..
                    Trzeba być bardzo silnym by zrezygnować z miłości.. by nie ranić tej
                    drugiej osoby..
                      • sashamari Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 16.02.09, 19:19
                        Jeżeli chodzi o wątek ‘z ukochanym pod jednym dachem’ to powiem szczerze, że
                        też się wybierałam do ‘mojego habisia’ i miało to być na podobnej zasadzie, że
                        ja biorę hotel, ale wspólnie będziemy mieszkali w willi nad morzem wynajętej
                        przez niego.. Do wyjazdu nie doszło.. tylko, że ja miałam inny dylemat przed
                        wylotem.. na pewno nie to co mam ze sobą zabrać z polski jakie sosy.. czy mięso,
                        ja przed wyjazdem rozmawiając z moim R. poprosiłam go żeby zrobił sobie badania
                        osobiście dla mnie to było NAJWAŻNIEJSZE, nawet zrobiłam je sama bo skoro
                        wymagam tego od drugiej osoby uważam, że ja też takowe powinnam mieć, nie wiem
                        jak tam ale w Polsce jest czarno na białym napisane imię nazwisko data i wynik i
                        oczywiście pieczątka, nie wiem dokładnie jak wygląda to tam, ale poprosiłam go o
                        to samo.. na co on strasznie zaczął kręcić.. mówić, że u nich to jest bardzo
                        wstydliwe.. później, że kiedyś już takie badania robił i że on miał tylko jedną
                        kobietę z którą spał.. i że gdybym wiedziała jaki on jest czysty to nawet bym
                        jego stopy pocałowała (fakt był bardzo bardzo czysty) no ale cóż.. zaproponował,
                        że oboje zrobimy te badania jak przyjadę bo chyba liczył, że w ciągu tygodnia
                        nie będzie na to czasu.. tylko wtedy nie wiedział o tym, że dla mnie nie ma nic
                        ważniejszego..
                        Wiadomo, że jak już jedziemy i decydujemy się na mieszkanie pod wspólnym
                        dachem to również będzie się to wiązało ze wspólnym spaniem a krew nie woda ;)
                        bynajmniej takie jest moje zdanie.. i chyba każda z pań jadących tam myślących o
                        wspólnym mieszkaniu również liczy się ze wspólną sypialnią? A jeżeli nie, to
                        post kieruje do tych które się z tym liczą.. R. miał 27 lat twierdził, że spał
                        tylko z jedną kobietą ja osobiście nie wierze, ale nawet gdyby to nigdy nie
                        wiemy z kim spała właśnie ta jedna pani.. ale oczywiście znając ich podejście do
                        sprawy i patrząc na to co się tam dzieje, czytając fora.. albo oglądając liczne
                        komentarze pod zdjęciami możemy sobie same oszacować z iloma średnio mogą mieć
                        kontakt w ciągu roku.. mnie osobiście to przeraziło.. A musimy wiedzieć, że u
                        mężczyzn różnie bywa z zabezpieczeniem i słyszałam, że podobno egipskie
                        prezerwatywy są bardzo złej jakości.. osobiście nie ryzykowałabym i bałabym się
                        nawet kontaktów z prezerwatywą.
                        Ktoś może powiedzieć, że takie coś jest przesadą ale ja nawet decydując się
                        na spanie z panem z polski wiedząc, że miał on w swoim życiu dajmy na to 6
                        partnerek też poprosiłabym o takie badania.. gdyby mnie osoba bliska mojego
                        sercu poprosiła o takie badania nie czułabym się urażona bo niestety sami możemy
                        być nieświadomi i nie chodzi tu tylko o wirus HIV ale również o żółtaczkę typu
                        C, którą najzwyklej można zarazić się w szpitalu przy różnego rodzaju zabiegach
                        a która jest przenoszona również drogą płciową.
                        A najbardziej już dał mi do myślenie jeden z postów nie wiem dokładnie gdzie
                        go czytałam.. od jednego z lekarzy, że odmian żółtaczek jest tam tyle, że nawet
                        szczepionki nas przed nimi nie chronią.. nie mówiąc o innych chorobach.. musimy
                        pamiętać, że to jest Afryka! Przed takim wyjazdem uważam, że każda z nas powinna
                        się i nad tą kwestią dobrze zastanowić! Bo życie naprawdę potrafi być brutalne..
                        a ta romantyczna przygoda niekoniecznie może pozostawić za sobą jedynie miłe
                        wspomnienia..
                        • mariapolo Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 16.02.09, 19:58
                          Sashamari jestes madra odpowiedzialna kobieta szkoda tylko ze tak wiele kobiet z
                          Polski nie jest tak madrych ani odpowiedzialnych. Reszcie proponuje poszukac w
                          internecie nainowszych badan z WHO na temat HIV sa zastanawiajace gdyz okazuje
                          sie ze prezerwatywa nie chroni calkowiecie przed AIDS niezalezne badania
                          Angielskie i Niemieckie wykazaly podobny wspolczynnik mowiacy o 30% osob
                          zarazonych Hiv mimo stosowania prezerwatywy okazuje sie ze wirus jest mniejszy
                          niz pory w gumce.
                    • beata7.0 Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 16.02.09, 21:22
                      kleoluder1 napisała:

                      > Sakkala beauty.. no chyba nie twierdzisz ,że łatwo jest o kimś
                      > zapomnieć w 1 dzień i zerwać.. Na to potrzebne są miesiące.. a
                      nawet
                      > lata.. Możliwe ,że ten habibi beaty 7.0 kocha ją tak jak nikt inny
                      > tu w Polsce nie pokocha..

                      hehehe, no dzięki Klo!
                      Sądziłam, że dobrze mi życzysz;)
                      Ja mam bardziej optymistyczne nastawienie na przyszłość. Młoda
                      jestem, całe życie przede mną:)

                  • beata7.0 Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 16.02.09, 20:05
                    sakala_beauty napisała:

                    > Nie ma cienia wątpliwosci że nie przełkłas jeszcze swojego habibi
                    > pomimo ze udzielasz rad jak to trzeba sie pozegnac i
                    > pouczasz innych.
                    > Utrzynujesz z nim kontakt zapewniajac siebie ze to wszystko
                    skonczone
                    > ze nie miało szans na przyszłości.
                    > I nie mów ze jestes głeboko przekonana ze wiesz ze dobrze zrobiłas
                    > bo wystarczy przeczytac kilka Twoich postów.
                    > Próbujesz przekonac nie innych ale siebie

                    Trochę racji masz, ale tylko trochę:)
                    Na pewno to forum w wielu przypadkach pełni rolę terapetyczną i
                    pewnie dla mnie też w jakimś stopniu jest to miejsce, gdzie mogę
                    otwarcie mówić o tym co było, czy dać ujście emocjom.
                    Ja jestem przekonana o tym, że dobrze zrobiłam, ale nie da się w
                    parę dni zrobić w głowie formatowania dysku i zapomnieć. To
                    normalne, że sa jeszcze emocje, żywe wspomnienia. Jestem człowiekiem
                    nie maszyną. Z czasem zostaną miłe wspomnienia i zapamiętana lekcja
                    życiowa.
                    Nie pouczam innych, wyraźnie zaznaczam, że to co pisze, to moje
                    zdanie i wynika z moich obserwacji, od pouczania jest tu już taka
                    jedna, co Sową się zowie:)



                    • sakala_beauty Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 16.02.09, 21:44
                      beata7.0 napisała:

                      > Trochę racji masz, ale tylko trochę:)
                      > Na pewno to forum w wielu przypadkach pełni rolę terapetyczną i
                      > pewnie dla mnie też w jakimś stopniu jest to miejsce, gdzie mogę
                      > otwarcie mówić o tym co było, czy dać ujście emocjom.
                      > Ja jestem przekonana o tym, że dobrze zrobiłam, ale nie da się w
                      > parę dni zrobić w głowie formatowania dysku i zapomnieć. To
                      > normalne, że sa jeszcze emocje, żywe wspomnienia. Jestem człowiekiem
                      > nie maszyną. Z czasem zostaną miłe wspomnienia i zapamiętana lekcja
                      > życiowa.
                      > Nie pouczam innych, wyraźnie zaznaczam, że to co pisze, to moje
                      > zdanie i wynika z moich obserwacji, od pouczania jest tu już taka
                      > jedna, co Sową się zowie:)
                      >
                      >
                      >
                      >Musze powiedziec ze jetes bardziej dojrzała niz przypuszczałam.
                      poza tym moge powiedziec inteligetna i wysoką kulura osobista.

            • shakirra1 Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 16.02.09, 20:13
              mariapolo napisała:

              > kiciaaaa2 hahahaha dziecko ja jestem zbyt madra bym dala sie
              wystawic jakiemus
              > arabskiemu recznikowemu czyscicielowi basenu czy sprzedawcy
              pompowanych
              > materacy:). Pierwsze o co sie pytam kazdego habibka ktory mi
              opowiada jaka to j
              > a
              > jestem piekna ize mnie kocha to sie pytam ile daje mi mahru:) a
              nastepnie
              > wysylam do pierwszego z brzegu jubilera ktorych w hurghadzie jest
              na peczki
              > srednio co 100metrow i kaze sobie przyniesc zareczynowy
              pierscionek z brylante
              > m
              > za min 1500$........kolesie zmywaja sie w tempie alarmowym mruczac
              cos tam tylk
              > o
              > pod nosem zazwyczaj i juz potem nie zawracaja mi wiecej moich 4
              liter:)

              Maria, tylko ze nie kazdy facet w Egipcie jest recznikowym,
              sprzedawca, kelnerem czy animatorem. Oczywiscie mozemy rozmawiac w
              tym tonie i sobie wzajemnie dosrywac.
              Co do mahru, to jest to tylko Wasze wyobrazenie, ze oni placa az
              takie kwoty. Owszem placa, ale ci z bardzo zamoznych rodzin. Czesto
              kobiecie musi wystarczyc 2000 LE i najczesciej sa to takie kwoty.
              Nie sadze tez, zeby ktorykolwiek Polak dawal wam pierscionki z
              brylantami i obsypywal tysiacami dolarow.
              Moim mahrem byl srebrny pierscionek (zgodnie z koranem, ze moze byc
              to cokolwiek), bardziej istotna jest dla mnie rozdzielnosc majatkowa
              i jest to dla mnie pewne zabezpieczenie. mahru nie potrzebuje, bo
              chce pracowac, jestem wyksztalcona i nikt nie zamknie mnie w kuchni
              czy z dzieciakami w domu. A jak mu sie nie podoba, to droga wolna:-)
              Dlatego maz mnie szanuje. I nie dlatego, ze dal mi mahr na tysiace
              dolarow:-)
                • sowa_55 Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 17.02.09, 16:03
                  engela_engela napisała:

                  > znajomi z egipcjanie mówili mi ,że wystarczy np. wisiorek jako
                  mahr
                  To bardzo tanio chca was kupic!!!!Dla Egipcjanek Mahr musi bac tak
                  wysoki zeby im zapewnic wszystkie ich potrzeby finansowe, one nie
                  daja sie tanio kupic!!!!!!!!!!!!!!!!
                  • engela_engela Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 17.02.09, 17:20
                    Nie jestesmy egipcjankami , za to niezalezne finansowo i
                    pracujące ,mamy swoją kasę i nie jestesmy do kupienia poprostu .
                    Mnie może nie dać nic ,wystarczy mi on ,to jaki jest ,jego
                    charakter, poprostu on :)
                    Mam całkowicie inne podejscie do tej otoczki
                    • mariapolo Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 17.02.09, 18:33
                      engela_engela napisała:

                      > Nie jestesmy egipcjankami , za to niezalezne finansowo i
                      > pracujące ,mamy swoją kasę i nie jestesmy do kupienia poprostu .
                      > Mnie może nie dać nic ,wystarczy mi on ,to jaki jest ,jego
                      > charakter, poprostu on :)
                      > Mam całkowicie inne podejscie do tej otoczki

                      czyli ze mozesz nawet go utrzymywac tak?????? :):)
                      • shakirra1 Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 17.02.09, 19:13
                        Sowa, Mariapolo

                        Przecietna egipcjanka jest zabierna przez meza do jego rodzinnego
                        domu, gdzie rodzic dzieci, gotuje i zajmuje sie starymi rodzicami
                        meza. Maz ja utrzymuje w zwiazku z tym ma prawo wymagac (podobnie
                        jest na calym swiecie w momencie, gdy ktos jest od kogos zalezny).
                        Mahr jest zabezpieczeniem kobiety w razie rozwodu. Przecietnego
                        egipcjanina nie stac na brylanty i tysiace dolarow. To co piszecie
                        jest bzdura wyssana z palca i chyba rzeczywiscie macie jakies
                        problemy. Zycje tutaj, znam Egipt od podszewki. Sa nieliczne bogate
                        rodziny, gdzie daje sie bardzo wysoki mahr.
                        Moj maz pracuje, ja jeszcze nie, ale zamierzam. Nikt nikogo nie
                        utrzymuje, jestesmy partnerami i sie szanujemy. Mamy rodzielnosc
                        majtkowa, kazdy jest niezalezny. Dla mnie brylanty i dolary nie maja
                        znaczenia. Nie jestem na sprzedaz. Potrafie zadbac o siebie sama.
                        dzieki temu zyskuje szacunek mezczyzny.
    • sakala_beauty Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 17.02.09, 19:48
      To staje sie juz nudne czytając wciaż te same słowa które stanowia
      3/4 Twoich wypowiedzi cyt.
      -ręcznikowy
      -czyściciel basenu
      -sprzedawca pompowanych materacy
      -kelner
      -ręcznikowy
      do tego jeszcze płetwy, wielbład i mahr .


      Prosze Mariapolo wszyscy znaja "zawody" jakie wykonuja w
      wiekszości młodzi ludzie w Hurghadzie czy Sharm. Przeciez
      to sa miejscowości turystyczne i właśnie wokół tego wszystkiego kreci
      sie tam biznes. Fakt stoja oni na koncu tego ogniwa ale coz
      przeciez zadna praca nie hańbi a poza tym tam właśnie w wiekszości mozna dostac taka prace.

      A Ty pewnie jestes zastepca prezesa badz w chodzisz w sklad zarzadu spolki
      lub miedzynarodowej koporacji????

      • mariapolo Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 18.02.09, 09:28
        sakala_beauty napisała:

        > To staje sie juz nudne czytając wciaż te same słowa które stanowia
        > 3/4 Twoich wypowiedzi cyt.
        > -ręcznikowy
        > -czyściciel basenu
        > -sprzedawca pompowanych materacy
        > -kelner
        > -ręcznikowy
        > do tego jeszcze płetwy, wielbład i mahr .
        >
        >
        > Prosze Mariapolo wszyscy znaja "zawody" jakie wykonuja w
        > wiekszości młodzi ludzie w Hurghadzie czy Sharm. Przeciez
        > to sa miejscowości turystyczne i właśnie wokół tego wszystkiego kreci
        > sie tam biznes. Fakt stoja oni na koncu tego ogniwa ale coz
        > przeciez zadna praca nie hańbi a poza tym tam właśnie w wiekszości mozna dostac
        > taka prace.
        >
        > A Ty pewnie jestes zastepca prezesa badz w chodzisz w sklad zarzadu spolki
        > lub miedzynarodowej koporacji????
        >
        NIC Z TEGO jestem zwykla ksiegowa w jednej z firm w Warszawie z pensja ciut
        wyzsza niz srednia krajowa :)/ ile to jest sprawdz sobie w GUS / ale to i tak
        sprawia ze nigdy nie wziela bym pod swoj dach pana Araba golasa ktorego musiala
        bym utrzymywac zanim by znalazl prace gdzies w kebabiarni a nawet jak by ja
        znalazl to moja stopa zyciowa zapewne dzieki niemu spadla by znacznie:). Nie
        wspomne juz o tym bym mieszkala w Egiptowie i wegetowala na granicy ubustwa jak
        wegetuje wiele dziewczyn z polski przejadajac pieniadze ktore przywiozly z kraju
        bo na prace tam maja niewielkie szanse nie wspomne juz o wielkosci zarobkow w
        Egipcie. Wiec pytanie brzmi czy w imie mielosci do Egipskiego chlopca warto
        skazywac sie na biede ubustwo i wegetacje?
        • vadera12345 Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 18.02.09, 10:08
          Wiec pytanie brzmi czy w imię miłości do Egipskiego chłopca warto
          > skazywać się na biedę ubóstwo i wegetacje?

          Absolutnie warto, gdyż jest to bezcenna nauka, a jak wiadomo człowiek uczy się
          wyłącznie na własnych błędach, a nie na cudzych.
              • 4lata Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 18.02.09, 12:03
                mariapolo...przyznaj szczerze, że podobają Ci się faceci z Egiptu:D
                ale Ty to trochę za duże wymagania im stawiasz i najchetniej to
                zapolowałabyś na jakiegos biznesmena...Egipt wcale nie jest aż taki
                ubogi w porównaniu do innych państw w Afryce i myślę, że sprytna
                kobitka, znajaca język mogłaby sobie całkiem dobrze poradzić no
                chyba, że jest jej dobrze jak siedzi w domu z dziećmi i jest zdana
                tylko na łaskę swojego męża...wszystko zależy od kobiety a każdego
                faceta da się urobić nawet zaborczego Araba;)
                • mariapolo Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 18.02.09, 12:17
                  4 lata no baaaaaaaaaaa jasne ze te czarne oczka i oliwkowa cera:) Tylko ze w
                  Hurghadzie na 10 facetow Arabow 8 to zaborcze dupki mocno uzywane bez szkoly a 2
                  w miare normalnych pod warunkiem ze sie wie jak z nimi postepowac:). W kraju mam
                  przynajmniej wiekszy wybor moze Polacy nie maja czarnych oczkow i sniadej cery
                  ale na 10 to przynajmniej 8 jest w miare normalnych po ktorych wiadomo czego sie
                  spodziewac:).....ach gdyby tak jeszcze ta sniada skora
                  • 4lata Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 18.02.09, 13:37
                    ja w Hurgadzie jest tak cienko z tymi chłopami to wybierz się do
                    Aleksandrii albo do Kairu w jakieś elitarne środowiska...mój znajomy
                    Egipcjanin jak zobaczył photoblog to powiedział, że na nim są sami
                    farmers:D czyli raczej nieucywilizowani i wiadomo czego można sie
                    spodziewać-niczego...a nasi rodacy hehe też są fajni ale niektóre
                    dziewczyny czasem chcą odmiany, która nie zawsze wychodzi na
                    dobre..a najgorsze jest własnie to że niektórzy z nich są zabójczo
                    przystojni, piękna skóra, oczy, zadbane stopy w japonkach
                    hehe....ale żebym ja o którymś z nich pomyślała poważnie to musiałby
                    chyba na rzęsach stanąć:D:D:D
        • engela_engela Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 18.02.09, 12:14
          Nigdy nikogo nie utrzymywałam i nie mam zamiaru tego robić, jak
          nauczysz tak masz.
          Co się tak uparłyscie ,że ich trzeba utrzymywać, to wybor kazdej z
          Was.
          Oni wcale nie chca być utrzywani ,ale skoro my europejki jestesmy
          takie chętne na dawanie im pieniedzy to przecież nie będą odmawiać.
          A co , polsce inaczej?
          Jak tylko widzą ,ze mogą doic to sie nie zastanawiają.Wy też zresztą.
        • shakirra1 Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 18.02.09, 18:42
          mariapolo napisała:

          Wiec pytanie brzmi czy w imie mielosci do Egipskiego chlopca warto
          > skazywac sie na biede ubustwo i wegetacje?

          Maria, wszystko zalezy od tego, jakiego "chlopca":-) Ja meza nie
          utrzymuje, jest wspolwlascicielem firmy i sobie radzi. Poki co
          utrzymuje mnie, a sama zamierzam otworzyc swoja restauracyjke za
          jakis czas. Nie znam Polek zyjacych w Hurghadzie w UBOSTWIE,
          poniewaz wiekszosc pan, ktore zdecydowaly sie na ten krok ma
          przyslowiowe "jaja", nie boi sie zmian w zyciu i za zwyczaj sa to
          bardzo przedsiebiorcze kobiety.
          Nikt Ci nie mowi, ze masz zamieszkac w Hurghadzie, ale nie wmawiaj
          komus ubostwa i posluguj sie wyswiechtanymi stereotypami. Ja, jesli
          nie wyjdzie mi w Egipcie wroce do Polski, mam tutaj mieszkanie i
          glowe na karku. Nigdy nie zylam w ubostwie i nie zamierzam.

        • sakala_beauty Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 18.02.09, 21:26
          Wystarczy rozejrzec sie dookoła lub chociaż by poczytac kilka postów
          zeby wywnioskowac ze bieda jest pojęciem względnym.

          Wiem ze Ty Mariapolo definiujesz je z zasobnością portfela.

          Co do Twojego pytania czy warto?
          hmmm...?
          nie wiem
          ale słuszna była uwaga Shakirry1 która napisała ale dla jakiego chłopaka

          Nie bede ściemniac ze jestem nie wiem "lepsza" bo
          nigdy nawet bym nie spojrzała na Araba.
          Bo inaczej nie trafiłabym na to forum.

    • sowa_55 Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 25.02.09, 14:05
      Autor: shakirra1 16.05.08, 21:58
      > Dodaj do ulubionych

      > Moja milosc nie pracuje w hotelu, jest kapitanem na lodzi w
      centrum
      > nurkowym. Poniewaz pochodzi z Hurghady (nie jest przyjezdnym) nie
      > chce ujawniac imienia

      A to jezeli chodzi o wielka milosc Pani S pozostawiam bez komentarza

      • shakirra1 Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 25.02.09, 17:23
        sowa_55 napisała:

        > Autor: shakirra1 16.05.08, 21:58
        > > Dodaj do ulubionych
        >
        > > Moja milosc nie pracuje w hotelu, jest kapitanem na lodzi w
        > centrum
        > > nurkowym. Poniewaz pochodzi z Hurghady (nie jest przyjezdnym)
        nie
        > > chce ujawniac imienia
        >
        > A to jezeli chodzi o wielka milosc Pani S pozostawiam bez
        komentarza
        >

        Centrum nurkowe jest interesem rodzinnym, po śmierci ojca mój mąż
        stał jego współwłaścicielem. Do tej pory pływa na łodzi, bo po
        prostu to lubi i sprawia mu to przyjemność.
        Pisałam o tym w innym wątku.
        Zaczyna mnie to już po woli bawić:-)
    • sarniak Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 27.02.09, 15:21
      Witaj Sonique,
      Przeczytalam Twoj watek, chcialam Ci tylko napisać, ze mam nadzieje ze Twoje
      sprawy dobrze sie ulozyly i ze byl to tylko przejsciowy problem. Podjelas juz
      decyzje? Wyjezdzasz 10?
      Mam nadzieje ze wszystko ok,
      Pozdrawiam,
      S.
      • sonique84 Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 01.03.09, 12:50
        sarniak napisała:

        > Witaj Sonique,
        > Przeczytalam Twoj watek, chcialam Ci tylko napisać, ze mam nadzieje ze Twoje
        > sprawy dobrze sie ulozyly i ze byl to tylko przejsciowy problem. Podjelas juz
        > decyzje? Wyjezdzasz 10?
        > Mam nadzieje ze wszystko ok,
        > Pozdrawiam,
        > S.

        ZDECYDOWAŁAM SIĘ!!!!

        W piątek kupiłam ofertę do Al Divan, wylot 10/03 o godzinie 6 rano.
        Z lekką ręką wydałam 1879zł, czego nie robi się w imię wielkiej miłości...

        Od razu napisałam do mojego A. że trzymam bilet w ręce.
        Odpowiedź była błyskawiczna: "Oh my Sweet I am very, very, very happy!"

        Nazajutrz z samego rana zaczęłam szperać w szafach i kombinować co ze sobą wziąć
        a czego nie...

        O 15:30 dostałam sms'a od A. że nie potrafi się skupić w pracy, że kocha, tęskni
        i nie potrafi się doczekać mojego widoku.
        W tej wielkiej radości przy okazji zrobiłam generalny porządek w szafach :-))

        Godzina 17:30 sms...

        Stała się tragedia, ojciec mojego A. zmarł na nowotwór, muszę anulować mój
        przyjazd, On musi jechać do domu...

        Tyle z mojego romansidła................................

        Jutro idę do biura podróży odebrać moje 50% kwoty wpłaconej na pobyt w Egipcie.

        Nic więcej nie napiszę, bo serce mi pęka...


        PARSZYWE ŻYCIE!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • sashamari Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 01.03.09, 13:40
          Bardzo mi przykro sonique84, że tak to wszystko wyszło :( ale wiesz co ja
          wierze, że nic w naszym życiu nie dzieje się bez przyczyny!! I kiedyś będziesz
          się z tego śmiała! Na pewno jest Ci teraz ciężko.. mi też było bardzo ciężko..
          ja nie zdecydowałam się na ten krok żeby pojechać, nigdy nie oszukał ale
          wszystko było grubymi nićmi szyte.. Dobrze, że napisałaś tutaj o tym może to
          będzie kolejna przestroga dla dziewczyn żeby się poważnie zastanowiły i że oni
          niestety – czy tego chcemy czy nie, najczęściej okazują się zwykłymi, parszywymi
          oszustami! Ale wiesz co.. ja wierze w KARĘ BOSKĄ! Zobaczysz, że zapomnisz o
          nim.. i dobrze, że tak się stało bo mogłabyś naprawdę jeszcze więcej stracić..
          jeszcze bardziej się zaangażować..

          beata7.0:
          >Ale Cię zrobił cham jeden...
          >Ale nie ma tego złego...teraz już chyba wiesz, że gdybyś tam
          >pojechała mogłabyś stracić dużo wiecej niż połowę tej kwoty..Chyba
          >nawet nie da się przeliczyć na pieniądze.

          >Trzymaj się i najlepsze co możesz teraz zrobić, jak minie pierwszy
          >smutek, wyciągnąć z tej lekcji życiowej konsekwencję.
          >Nie daj się tylko znowu zmanilpulować! Pewenie za jakiś czas
          >dostaniesz smsa: "I miss U, I love U"...Brak jakiejkolwiek
          >odpowiedzi będzie najlpszą odpowiedzią, na dodatek cieżką dla niego
          >do przełknięcia. Nie wymiękaj:)A jeszcze sobie za to kiedyś
          >podziękujesz:)

          >Ja odciełam sie ze wszystkim. I dziś czuję, że znowu oddycham. To
          >było jak uzależnienie.

          Zgadzam się z Beatą.. i dokładnie to jest jakieś chore uzależnienie, które to
          oni potrafią doskonale w nas podsycać.. jak tak naprawdę się nad tym zastanowić
          to nie jest nawet zauroczenie tylko ogłupienie..
          Trzymaj się cieplutko!! Na pewno wszystko się ułoży i nic się nie martw.. nie
          jesteś jedyna i na pewno nie ostatnia! Może ktoś od Ciebie odkupi tą wycieczkę i
          nie stracisz tych 50%.. a jemu napisz, że jest skończonym ****** albo postrasz,
          że umieścisz go na photoblogu.. i już nie uda mu się oszukać żadnej dziewczyny –
          niektórzy z nich się tego boją :]
          Pozdrawiam!!
        • li.ly Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 01.03.09, 15:18
          Przykro mi Sonique84 ze tak sie podziało.
          Decyzja i tak nalezy do Ciebie czy polecisz
          czy zrezygnujesz.
          Moze Twój A . nie kłamie i naprawde zmarł mu tata.
          A moze to jest wymówka i ohydne kłamstwo.
          Ale napewno masz jakieś szanse sprawdzenia tego
          nie tu ale tam na miejscu.
          Wówczas nie będziesz sie zastanawiac czy masz
          mu współczuc czy zapomniec o habibi.
          A poza tym moze potrzebne sa Ci wakacje nawet
          jeśli miałabyś je spędzic sama.
          Będziesz miała czas dla siebie a promienie słońca
          napewno wszystko Ci rozjaśnią jaka by nie była
          prawda. Nie postąpuj pochopnie i nie załamuj sie.
            • sashamari Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 01.03.09, 16:04
              Ale przestań! nie ma się czym załamywać!! Pamiętaj, że nie jesteś sama.. i nie
              Ty jedyna, chyba lepiej, że tak się to skończyło.. lepiej teraz niż później.
              Niestety moje zdanie jest takie, że nie możesz mu ufać.. :( nie wierze w to co
              napisał.. Wiem, że Ci teraz ciężko tym bardziej, że wszystko było już nagrane..
              ale to minie..
              A ten filmik na youtubie no nie powiem może wycisnąć łzy.. mogłabym stworzyć
              podobny.. ale to chyba byłyby tylko zdjęcia..
              Pozdrowienia z sąsiedniego miasta na śląsku ;)
            • mell-anie Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 01.03.09, 16:07
              Ale lipa! Lepiej wczesniej niz pozniej jak bys podjela powazniejsze kroki albo
              dalej w to zabrnela...Trzymaj sie i nie załamuj(łatwo mówić-wiem)ale przynajmnie
              kubeł zimnej wody i problem rozwiazal sie sam,tylko biletu szkoda.
            • 4lata Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 01.03.09, 16:25
              o fuck!ale z niej pasztet!!! szkoda chłopa ehhe ale jak sobie
              pomyślę, że tacy całkiem nieźli grzmocą tam takie laski jak ona to
              mi się niedobrze robi...a myślałam że jednak fajni przyciągaja tylko
              fajnych, jednak widać jestem w błędzie i zaczynam rozumieć ta całą
              sexturystykę bheeheh
            • beata7.0 Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 01.03.09, 16:58
              sonique84 napisała:

              > Załamujcie mnie dalej...
              >
              > Znalazłam na you tube 2 filmiki, oto linki:

              www.youtube.com/watch?v=882KJxy8Mak&feature=PlayList&p=8C02A7593FD7EFDA&playnext=1&index=4a

              > Za 10 dni miałam tworzyć własną never ending love story....
              >
              Soniqe - naprawdę badź dzielna.
              Pod żadnym względem nie jechałabym tam!!! Doskonale rozumiem tę
              sytuację, gdyż po pierszym razie w Egipcie, kolejne razy jechałam
              już tylko dla niego. Byłabyś w miejscu, gdzie wszystko będzie się
              kojarzyć z jednym, to będzie jak czas rozdrapytania serca, a nie
              wypoczynku.
              Może uda się odsprzedać wycieczkę?
              Jak nie, lepsze 505 w garści i nie popełnienie mega głupstwa, niż...

              Nie wierze w jego szczerość zupełnie. Podczas jednej z moich wypraw
              w przedostatnim dniu mojego pobytu niespodziewanie przyjechała do
              mojego eks rodzina. Nie widział ich kawał czasu, było to
              zaskoczenie, mógł się wypiąć, albo mnie zostawić, a zorganizował to
              tak, że wział mnie na spotkanie z nimi. Spędzilismy fantastycznie
              jeden wieczór, po czym odprowadził ich do wynajętego na czas ich
              pobytu mieszkania i wrócił żeby ze mna spedzić resztę czasu. Jako
              komuś zależy to kombinuje, a nie wali tekstem: "Nie przyjeżdżaj,
              tata zmarł"...Ściema...
              Fajny chociaż ten Twój oszust był? Pomijam kwestię zakochania i
              zaślepienia. Tak na trzeźwo, czy był fajnym facetem? Intelignetny,
              bystry, ciekawy, może zabójczo przystojny? Naprawdę jest kogo
              żałować?

              P.S. Laska z filmiku jest koszmarna..jakaś taka wulgarna. Pasują do
              siebie jako pięść do oka;)

              • sonique84 Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 01.03.09, 17:09

                > Fajny chociaż ten Twój oszust był? Pomijam kwestię zakochania i
                > zaślepienia. Tak na trzeźwo, czy był fajnym facetem? Intelignetny,
                > bystry, ciekawy, może zabójczo przystojny? Naprawdę jest kogo
                > żałować?

                Jaki jest mój A.?

                Cudowny... na tyle, na ile Go znam.

                Dla mnie wyśniony, wymarzony, ten jedyny...
                Przede wszystkim nad wyraz serdeczny i wesoły, a przy tym taki dojrzały, poważny...
                • beata7.0 Re: Z UKOCHANYM POD JEDNYM DACHEM 01.03.09, 17:19
                  sonique84 napisała:
                  > Jaki jest mój A.?
                  >
                  > Cudowny... na tyle, na ile Go znam.
                  >
                  > Dla mnie wyśniony, wymarzony, ten jedyny...
                  > Przede wszystkim nad wyraz serdeczny i wesoły, a przy tym taki
                  dojrzały, poważn

                  no...I jak cudnie Cię traktuje....Soniqu- otwórz oczy. Zakochałaś
                  się, miałaś szczere intencje, wierzyłaś..koleś Cię perfidnie
                  oszukał.Nie można siebie winić, że się człowiek zakochał, to nie
                  jest jeszcze naiwność. Ale obyś się nie winiła, że zamiast przyjąć
                  lekcję od życia, Ty mu wybaczasz, uwierzysz w naciągane
                  wytłumaczenia i nadal "kochasz namiętnie" - bo to już jest głupota i
                  mega naiwność.
                  Co on Ci musi zrobić, żebyś przestała mu wierzyć - dać sie przyłapać
                  z inną? Kolejny raz odmówić Ci spotkania? Wyciągnać kase i zniknąć?
                  Chcesz na to czekać?...

                  Pozdrawiam ciepło - nie trać zdrowego rozsądku i trzymaj się:)