No tak, w Kampinoskim Parku Narodowym nie ma lodziarni... I jednak mam nadzieję,
że nie będzie!
Ja zauważyłam, że moje dzieci znacznie dłuższe trasy pokonują bez zmęczenia i
narzekania w bardziej urozmaiconym terenie (góry, skałki, albo chociaż pagórki),
niesamowicie łaziły np. po Czeskim Raju, nie zauważając nawet, ile kilometrów
przeszły. Na naszych mazowieckich równinach jest pod tym względem gorzej, bo
marsz/jazda po płaskim jakoś szybciej im się nudzi. Nie mogę narzekać bo i tak
są wytrwali, ale wszelkie rekordy wytrwałości biją, kiedy trzeba raz z górki,
raz pod górkę.
Powodzenia w dalszych wyprawach!
PS Nie wydaje mi się, żebyś znalazł na tym forum wielu rodziców, którym
dedykowałeś ten tekst. Tu raczej tacy, dla których dzieci i podróże (dalekie i
bliskie) nie wykluczają się wzajemnie

Ale tym przyjemniej czytać fajną relację
--
---------
Malwina
www.flaczynscy.art.pl