Dodaj do ulubionych

Plagiat ? Norm Rowerowych- oswiadczenie

15.10.09, 10:04

Odpowiadając na zapytania i doniesienia, ponizej oswiadczenie,
relacja, które pokazuje jak to wyglądało:


"Prasa donosi o problemie związanym z wdrożeniem w naszym mieście
Wytycznych do planowania, projektowania i utrzymywania dróg
rowerowych w Łodzi"

Pomysł uregulowania lokalnym prawem zasad budowy rowerowej
infrastruktury wyszedł ze środowiska użytkowników rowerów. Wspólnie
o powstanie takich standardów zabiegało kilka łódzkich organizacji
pozarządowych. Przyglądając się wzorom z innych miast chcieliśmy, by
także u nas, wydawać publiczne środki na inwestycje dobrej jakości –
bezpieczne i wygodne.

Przypomnijmy: w wakacje ubiegłego roku aktywiści do pomysłu
stworzenia i wdrożenia lokalnego prawa o standardach jakości budowy
dróg rowerowych przekonali miejskich radnych. Pomysł był prosty – w
kilku miastach obowiązywały już wtedy podobne rozwiązania – np. w
Krakowie, Wrocławiu… To teksty tych obowiązujących aktów prawnych,
tłumaczących dokładnie, jak najlepiej drogi dla rowerów
zaprojektować i wybudować, miały służyć jako podstawa do
przygotowania Wytycznych dla Łodzi. Wspierający od początku cały
proces wiceprzewodniczący Rady Miejskiej, p. Krzysztof Piątkowski,
oraz radny Bartosz Domaszewicz działali wspólnie przekonując do idei
kolegów. Podjęli także wysiłki, by otrzymać oficjalne pozwolenie na
wykorzystanie tekstu z Krakowa (mimo, że akty prawne nie są
chronione prawem autorskim) dla potrzeb naszego miasta. Niestety,
okazało się, że Rada Miejska nie ma kompetencji do przyjmowania tak
szczegółowych rozwiązań. By jednak nie zostawić całego pomysłu bez
szans na realizację, radni poszukali innego sposobu. Swoją uchwałą
zobowiązali prezydenta miasta do przygotowania rowerowych Wytycznych
oraz uchwalenia ich w drodze społecznych konsultacji. Tekst
krakowskich i wrocławskich norm został udostępniony Zarządowi Dróg i
Transportu, odpowiedzialnemu za wykonanie uchwały, jako propozycja
strony społecznej. Liczyliśmy, przyznamy tu szczerze, na brak
inicjatywy ze strony urzędu dodatkowo „wsparty” dość krótkim
terminem na wykonanie uchwały. Mieliśmy nadzieję na przyjęcie
właściwie gotowego już wtedy opracowania zaakceptowanego wstępnie
przez radnych i organizacje pozarządowe. Ale ZDiT przedstawił
zamiast „naszego” zupełnie inny tekst – niesławnych obecnie
standardów z Warszawy - jako podstawę do konsultacji. Uzasadnienie?
Bo są lepsze, łatwiejsze do zrozumienia dla inżynierów i
projektantów, ułożone według bardziej odpowiadającej urzędnikom
filozofii! Oczywiście Zarząd twierdził, że ma prawo wykorzystać
warszawskie opracowanie i oczekiwał ze strony środowiska rowerzystów
jedynie wprowadzania merytorycznych uwag, by tekst dostosować do
łódzkich realiów. Co w związku z zupełną zmianą całego dokumentu
kosztowało wiele godzin dyskusji i pracy, dodajmy – realizowanej z
naszej strony na zasadzie wolontariatu. Na tryb powołania zespołu
konsultacyjnego oraz ustalanie sposobu jego pracy spuszczamy
litościwie zasłonę milczenia... Po wszystkich tych perypetiach
uroczyste podpisanie końcowego tekstu było powodem do autentycznej
radości i poczucia sukcesu (przynajmniej po stronie społeczników).
Wytyczne wprowadzono ostatecznie w czerwcu tego roku w życie jako
prezydenckie rozporządzenie, o czym uczestnicy konsultacji zostali
oficjalnie poinformowani dopiero niemal 2 miesiące później.

Dziś okazuje się, że Zarząd prawa do wykorzystania warszawskiego
opracowania prawdopodobnie nie miał. Miasto zostało skompromitowane
i – nie oszukujmy się – także wszyscy biorący udział w
konsultacjach, również po stronie społecznej. Trochę jak w starym
dowcipie o audycjach radia Erewań….

Płynie z tego zdarzenia (smutna) nauka, że właściwie nigdy nie
należy ufać urzędnikowi. Nie tylko w kwestiach merytorycznych ale
też prawnych. Szczególnie jeśli próbuje udowodnić, że zna się na
czymś, na czym de facto znać się nia ma prawa, bo danym zagadnieniem
nigdy się nie interesował. Gdyby zasób wiadomości o potrzebach
rowerzystów i pożądanym standardzie inwestycji dla nich
przeznaczonych był tak szeroki w Zarządzie Dróg, jak wskazywał na to
przedstawiony do konsultacji tekst Wytycznych, to de facto
wprowadzanie dodatkowych uregulowań byłoby niepotrzebne. Co o
specyfice infrastruktury rowerowej odpowiedzialni za nią w naszym
mieście wiedzą, łatwo ocenić po jakości miejskich inwestycji.
Łódzkie ścieżki rowerowe zbyt pochlebnie o projektantach,
wykonawcach i zatwierdzających budżety na ich budowę urzędnikach
myśleć nie pozwalają. To, że dodatkowo powinniśmy sprawdzać
uprawnienia ZDiT do wykorzystania materiałów, które przedstawia jako
własne opracowanie, szczerze przyznamy – przez głowy nam nie
przeszło.

Ostatnia refleksja, ze strony osób uczestniczących praktycznie w
pracach nad Wytycznymi (…). Konsultacje były trudne i długie, w ich
efekcie powstał dokument dający szansę na poprawę jakości dróg i
innej infrastruktury dla rowerów. Spotkania, mimo spięć i częstej
różnicy zdań na wiele kwestii pomiędzy ZDiT a rowerzystami,
wspominamy jako dobre i nieczęste jak dotąd doświadczenie
dopuszczenia mieszkańców do realnego decydowania o kształcie
własnego miasta. Najgorszym, co mogłoby nas teraz spotkać byłoby
wycofanie zarządzenia prezydenckiego i powrót do sytuacji gdy
lokalnych standardów nie ma.

Być może całe zamieszanie, za które zapewne zapłacimy podobnie jak
za wykorzystanie wzorów warszawskiego Systemu Informacji Miejskiej,
nie miałoby miejsca, gdyby za interesy niechronionych użytkowników
ruchu drogowego (pieszych, rowerzystów i pasażerów publicznego
transportu) odpowiadał konkretny, dobrze merytorycznie przygotowany
zespół, pod stałym i światłym kierownictwem. Zespół taki w ramach
swych zadań czuwać powinien nad całością miejskiej polityki
transportowej w odniesieniu do konkretnych grup użytkowników i
konsultować z nimi swoje pomysły. Wtedy byłaby jakaś szansa na drogi
rowerowe równe, bez kwadratowych zakrętów i słupa w ich środku, nie
urywające się nagle; na przystanki szerokości pozwalającej na
wsiadanie i wysiadanie z pojazdów bez wzajemnego tratowania się
przez pasażerów MPK, na przejścia dla pieszych w tych miejscach, w
których są one potrzebne; na wykonanie wszystkiego z troską o
komfort osób z niepełnosprawnością. Tak pracuje się już w niektórych
miastach (np.: Trójmiasto, Tczew, Wrocław) tworzenie rozwiązań
przyjaznych dla rowerzystów nie jest naddatkiem, którego nikt
wykonywać nie chce, lecz jednym z ważnych elementów strategii
transportowej.

Oczywiście, najpierw jeszcze trzeba mieć jakąś politykę, jakąś
strategię…

Niemal cały proces powstawania łódzkich Wytycznych, wraz z
korespondencją pomiędzy ZDiT a stroną społeczną, prześledzić można
na stronie www.rowerowalodz.pl oraz w artykułach na stronie ŁMK i
GPO".


Jeśli dotrwaliście w tym czytaniu do tego miejsca, to jeszcze treść
pisma jakie dzis zostało wysłane do wszystkich osób które
współtworzyły Normy dla Łodzi:


"Sz. P. Lech Kwiecień
p.o. Dyrektora Zarządu
Zarząd Dróg i Transportu
ul. Piotrkowska 175
90- 447 Łódź


W nawiązaniu do doniesień prasowych opublikowanych w dniu 14.10.2009
w dzienniku Polska- Dziennik Łódzki pod adresem
lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/45929,warszawa-oskarza-lodz-o-skopiowanie-analizy-sciezek,id,t.html

jako strona społeczna i jedna z osób współtworząca omawiane w
artykule Wytyczne do planowania, projektowania i utrzymania dróg
rowerowych w Łodzi, jestem wstrząśnięty opublikowanymi informacjami.
W związku z tym, domagam się wyjaśnienia w formie pisemnej,
czy prawdą jest, jakoby ww. Wytyczne były plagiatem Standardów
projektowyc
Edytor zaawansowany
  • Gość: zegnamy IP: *.org.all.de 15.10.09, 10:10
    wszystko was zaskakuje: zima, śnieg, brak asfaltu w miejscach po wykopanych dziurach, czystość ulic, odśnieżanie, sterowanie ruchem ulicznym......

  • paralentum 15.10.09, 10:52
    Nawet w tym oświadczeniu jest prawie dosłowny cytat z wczoraj
    krytykowanego przez ciebie nieloga, bez podania źródła oczywiście, ale
    poza tym zgadzam się, zresztą coś takiego jak normy budowy ścieżek
    rowerowych to chyba w całej polsce powinny być takie same. Chyba że w
    warszawie maja inne rowery
  • miejskie_narty 15.10.09, 12:05
    Dzięki za wyjaśnienia.

    Dobrze wiedzieć, że jest ktoś, komu zależy (oprócz GW;-)).

    Pozdrawiam.


  • Gość: koszerny ogórek IP: *.toya.net.pl 15.10.09, 17:00
    Szanowni Państwo z GPO i Rowerowej Łodzi jako tzw. „strona
    społeczna” uzurpują sobie prawo do wypowiadania się w imieniu
    Łodzian na temat tego, jak mają wyglądać trasy rowerowe w mieście!
    Poziom ZDiTu jak i tzw. „strony społecznej” jest podobny jeśli nie
    taki sam i za plagiat – kradzież dobra intelektualnego -
    odpowiedzialność rozkłada się równomiernie na wszystkie strony,
    które wspólnie dyskutowały a następnie przyjęły ten plagiat,
    prawdopodobnie podpisując się pod nim. Odpowiedzialność finansowa za
    wasze wspólne działanie spadnie jednak tylko na ZDiT i Łodzian, gdyż
    tzw. „strona społeczna” tylko uzurpuje sobie prawo do występowania w
    cudzym imieniu ale już nie ponosi konsekwencji swojego działania.
    Taka mała dygresja jeszcze
    na stronach dość wielu tzw. „organizacji społecznych” z Łodzi, które
    uzurpacją sobie w imieniu większości działania na rzecz czegoś tam,
    znajdują się filmy promujące ich działalność. W większości tych
    filmów znajduje się podkład muzyczny, który na 99,999% został
    wykorzystany bez zgody twórców i jest łamaniem prawa autorskiego.
    To samo dotyczy przynajmniej jednej strony internetowej poświęconej
    fotografiom cyklistów w Łodzi, na której rozpoznałem swoją koleżankę
    z pracy jadącą rowerem po Piotrkowskiej. Zdjęcie to zostało
    opublikowane na stronie bez jej zgody, wiedzy i niewątpliwie nie ma
    cech zdjęcia reporterskiego, które można byłoby opublikować bez
    takiej formalności a więc naruszono jej prawo do wizerunku – mam
    nadzieję, że jako prawniczka wyciągnie konsekwencje wobec autorów
    strony.
    Reasumując
    ZDiT popełnił plagiat – złamał prawo, swoim „autorytetem” poparły go
    tzw. „organizacje społeczne”, dla których prawo autorskie jest czymś
    niewartym uwagi a płacić będą za to Łodzianie jeśli miastu zostanie
    wytoczony proces.
    Szanowni Państwo z GPO i Rowerowej Łodzi, wobec powyższego
    wypowiadajcie się sami za siebie i ponoście tego konsekwencje a nie
    tłumaczcie się, że urzędnik powiedział: , że podpisanie się pod
    cudzym jest normalne i nie jest karane.
  • Gość: m IP: *.retsat1.com.pl 16.10.09, 06:55
    czy innymi psychoterrorystami. Ja to się nawet nie dziwię takim urzędnikom, że
    jak głupi się zachowują potem. Jak nie to tv na nich grupy społeczne naślą,
    paszkwila gazeta wyprodukuje etc. Bo merytoryczne aspekty, doświadczenie i
    fachowość w obecnych czasach przegrywają z głośniejszym byle wrzaskiem. To można
    i głupawki dostać.
  • staahoo 15.10.09, 17:20



    rowerowalodz.blogspot.com/2009/01/normy-rowerowe-wysanie-do-zespou-norm.html

    Wysłany e-mail do Zespołu opracowującego Normy o treści:


    "...w załączniku przesyłam najnowszą, lecz wciąż nie obowiązującą
    wersje norm
    warszawskich, na których podstawie Państwo opracowaliście Normy dla
    Łodzi.
    Pragnę zwrócić uwagę, iż wiele znaczących uwag, zawartych również w
    poprawkach Grupy Rowerowa Łódź, została uwzględniona.

    Pozdrawiam...


    "Wersja warszawska do ściągnięcia poniżej

    tnij.org/cnsm
    Autor: Mariusz o 04:23
  • staahoo 15.10.09, 20:53

    TransEko wyjaśnia
    :

  • Gość: m_n IP: *.opera-mini.net 16.10.09, 11:12
    No to teraz brakuje jeszcze oficjalnego oświadczenia zdit-u. A za 2 lata uzasadnienia wyroku.:) poważnie mówiąc myślę, że sprawa ta bardzo źle wpłynie na podejście urzędników do współpracy z endżiosami, a to źle dla miasta. Obym się mylił.
  • Gość: NGOska IP: *.static.dsl.as9105.com 16.10.09, 23:43
    Gorzej? A można gorzej? Każdą duperelę trzeba wyrywac jak psu z
    gardła...
    A konsultacje społeczne polegają na zaciemnianiu sytuacji. Bez
    względu na temat. Niby się coś zmienia ale w porażająco wolnym
    tempie, szczególnie w Łodzi.
  • Gość: dp IP: *.toya.net.pl 17.10.09, 12:14
    oświadczeniu i czy piszący oświadczenie poczuwają się do pokrycia
    przynajmniej części kosztów, w razie przegranego procesu o plagiat,
    który się podpisali?
  • staahoo 17.10.09, 12:24
    To trochę jak w peerelowskiej restauracji kelner do gościa: "- To
    nie ja, to kolega."
  • Gość: dp IP: *.toya.net.pl 17.10.09, 12:30
    czyli nie pada jak rozumiem..
    Co to bedzie jak ci wszyscy społecznicy dostana już robotę w UMŁ i
    sami ze sobą będą prowadzili konsultacje społeczne dla dobra ogółu..
  • staahoo 17.10.09, 14:15
    Orgazm?
  • Gość: pd IP: *.toya.net.pl 17.10.09, 14:56
    Ale zawsze będzie można liczyć na niezawodnego diogiegopsa, który dupy
    nie ruszy sprzed komputera, ale zawsze rzuci jakieś miłe słówko, coś
    doradzi, zrozumie i pokaże jak samemu coś robi.
    Od czasu gdy olano twoje cv w wyborczej, stałeś się strasznie
    zgorzkniałym człowieczkiem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.