Dodaj do ulubionych

Będzie zakaz pudełkowy?

IP: *.toya.net.pl 03.11.09, 22:33
dajcie jeszcze ulgi hipermarketom...
Edytor zaawansowany
  • Gość: pudełko IP: *.4web.pl 03.11.09, 23:22
    "Przyjazne Państwo" - dobrze, że napisane w cudzysłowiu.
  • Gość: a IP: *.146.138.139.nat.umts.dynamic.eranet.pl 04.11.09, 07:42
    Podatków i zusu nie płacą, pewnie jeszcze do opieki chodzą. Później będą
    płakać jacy biedni i chorzy, bez ubezpieczenia. Żyją na koszt innych i jeszcze
    zaśmiecają miasto.
  • Gość: maciacho IP: 195.205.148.* 04.11.09, 08:46
    A samochód który był zakupiony do zwalczania tego procederu?
    Ten urzędnik powinien zostać zwolniony i powinien oddać kase za ten
    samochód i sobie go wziąć. Banda nieudaczników Ci urzędnicy.
  • Gość: WERT IP: 217.76.112.* 04.11.09, 16:05
    Nie wiem czy wszyscy pamiętają, że jednym z haseł wyborczych PO
    było przyjazne państwo.
    Urzędnik polski to jeden z niewielu zawodów, gdzie nie ponosi się
    odpowiedzialności za swoje błędy; ani finansowej, ani moralnej. Tu
    radosna twórczość, dowolna interpretacja przepisów i pomiatanie
    petentem jest codziennością. Przykłady? Proszę bardzo!
    Urząd źle informował
    Oto nasz państwowy gigant ubezpieczeniowy ZUS żąda zwrotu rzekomo
    niezapłaconych składek, od matek prowadzących działalność
    gospodarczą. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że parę
    lat wcześniej urzędnik tegoż ZUS-u poinformował zgłaszające
    działalność kobiety (tylko nauczycielki mogą być tak naiwne), które
    chciały zrobić kokosy na korepetycjach, że tego rodzaju składki
    płacić nie muszą. W międzyczasie wiele z nich otrzymało od ZUS-u
    zaświadczenia o nie zaleganiu w płatnościach. Teraz jednak
    urzędnicy doszli do wniosku, że zrobili błąd i zażądali pieniędzy
    od bogu ducha winnych klientek, łaskawie rezygnując z odsetek za
    zwłokę. Troska o klienta czy zwykła bezczelność?
    Państwo - dobry wujek cudzym kosztem
    Następny przykład - w 2005 roku wprowadzono możliwość wykupu
    mieszkań spółdzielczych na preferencyjnych warunkach dla tych,
    którzy z tym wykupem się nie śpieszyli, bo i po co, przecież na
    bruk ich nikt w Polsce nie wyeksmituje (wystarczy wezwać telewizję
    i głośno krzyczeć). Ci, co wykupili wcześniej, zostali
    wystrychnięci na dudka, bo wierząc w autorytet prawa polskiego,
    stawali na głowie, żeby swoje mieszkania spłacić, oszczędzając i
    biorąc kredyty, a okazało się, że gdyby trochę poczekali, dostaliby
    je za jedna czwartą wartości. Obecnie Trybunał Konstytucyjny uznał
    wspomniany przepis z 2005 roku za niedopuszczalną ingerencję
    państwa w prawo spółdzielcze, ponieważ daje przywileje małej grupie
    spółdzielców kosztem pozostałych.
    No i słusznie! - ktoś powie. Pewnie! Tylko, że z tego wyroku nic
    nie wynika, bo nasz premier stwierdził, że jeśli ktoś już nabył to
    mieszkanie za pół darmo, to niech je zatrzyma, a orzeczenie
    trybunału będzie respektowane w bliżej nieokreślonej przyszłości.
    To tak, jakby zmuszono mnie do sprzedaży sąsiadowi auta za 50 zł, a
    sąd, do którego złożyłam skargę stwierdził, że nie była to może
    uczciwa transakcja, ale jak mu je sprzedałam, to niech sąsiad sobie
    nim jeździ dalej albo je sprzeda - ale teraz już po cenie rynkowej
    oczywiście, tak jak ma zamiar zrobić wielu uprzywilejowanych ceną
    spółdzielców.
    Niech płaci ten, co ma
    Idźmy dalej. NFZ pobiera podwójną składkę od ludzi zatrudnionych na
    dwóch etatach, nie gwarantując im podwójnych świadczeń zdrowotnych.
    Jeśli ktoś mówi, że ci, co więcej zarabiają, muszą więcej płacić
    składek i podatków, to nie rozumie, że procentowe naliczanie tych
    płatności od zarobków właśnie temu służy. Ale populizm u nas ciągle
    modny, więc i takie hasła są chwytliwe. A co w takim razie ze
    świadczeniami zdrowotnymi dla rolników, którzy płacą 0% składki
    zdrowotnej? Czy zauważyliście, że temat KRUS-u jest poruszany w
    mediach tylko po to, żeby upuścić trochę pary w gwizdek? Niech
    sobie ZUS-owcy ulżą i podyskutują, to będą potem spokojniejsi.
    A co z podwójnym opodatkowaniem Polaków pracujących legalnie za
    granicą, które było dla naszego kandydata na premiera bardzo ważnym
    problemem, dopóki nie został premierem? Gdzie te tłumy wracających
    młodych ludzi witanych przez stęsknionych polskich urzędników,
    którzy uprościli dla nich procedury zakładania firmy, płacenia
    podatków i budowy domu?
    Wolny wybór dostawcy w warunkach monopolu
    Kolejnym żartem naszego państwa z obywateli jest zapowiadane
    uwolnienie cen prądu, tak jakbyśmy mieli jakiś wybór. Nawet ci,
    którzy chcą i mają warunki, żeby sami produkować energię, są
    ubezwłasnowolnieni. Postawienie własnej elektrowni wiatrowej jest
    nie tyle kosztowne, co bardzo skomplikowane proceduralnie. Najpierw
    trzeba zebrać wszystkie pozwolenia, min. (o ironio!) - od zakładu
    energetycznego, potem postawić wiatrak, wyprodukować prąd, sprzedać
    go energetyce po to, żeby od niej potem go odkupić. Przyłączając
    prąd do nowego domu trzeba to zrobić na własny koszt, a potem
    poprosić zakład energetyczny, żeby przejął na własność zbudowaną
    przez nas linię. Gdzie jest w tym wszystkim miejsce na ekologię,
    której pełne usta mają nasi decydenci? Gdzie prawdziwe ułatwienia
    dla powstawania alternatywnych źródeł energii?
    Pismo, jakie w ostatnim czasie otrzymałam (jak większość Polaków)
    od Zakładu Energetycznego z informacją o kolejnej podwyżce i
    jednocześnie możliwości wypowiedzenia umowy w ciągu 7 dni,
    odebrałam jako drwinę monopolisty z szarego odbiorcy.
    Dobijanie oświaty
    Obecna minister edukacji przechodzi w reformowaniu oświaty samą
    siebie i ludzkie pojęcie jednocześnie. Od blisko 2 lat słyszymy, że
    6latki mają pójść do szkoły, ale niekoniecznie i tak w ogóle to
    mają prawo, ale nie muszą. Od tych sprzecznych informacji
    nauczyciele z 30-letnim stażem pracy dostają schizofrenii, bo
    zerówki dla 6-latków funkcjonują już w Polsce od 20 lat z dobrym
    skutkiem i nie bardzo wiadomo, jakich dzieci dotyczą radykalnie
    odważne zmiany pani minister Hall. Do jej sukcesów można również
    zaliczyć niesamowicie odważną decyzję o zniesieniu mundurków, choć
    w zasadzie to nie jest ona „przeciw" i nawet „za" strojami
    szkolnymi. Od znajomych nauczycieli słyszałam, że najlepiej byłoby
    wysłać obecne MEN na długie wakacje na Islandię, bo pożytek z niego
    żaden, a przynajmniej tam nikogo by nie denerwowali. Mimo swej
    indolencji i braku konkretnych działań, obecna pani minister cieszy
    się niewspółmierną sympatią mediów, w przeciwieństwie do ministra
    Giertycha, który zanim jeszcze zdążył powiedzieć zdanie, był
    zakrzyczany przez protestujących studentów, których ministrem nie
    był.
    Nieodwzajemniona miłość obywatela
    Nasi urzędnicy będący przedstawicielami państwa drwią sobie z
    obywateli na każdym kroku. Wydają masę bzdurnych zarządzeń, w
    których sami się gubią, wyznaczają terminy, których sami nie
    dotrzymują. Żyjąc już trochę lat i będąc człowiekiem szanującym
    władzę dochodzę do wniosku, że głupi jest ten, który stara się
    spełnić wszystkie nierealne urzędnicze wymysły. Wyznaczony
    ostateczny termin zostaje wydłużany kilkakrotnie, niegospodarne
    szpitale są oddłużane po raz któryś z kolei, zapłacone podatki są
    oddawane, a niesłusznie naliczane kary są egzekwowane. Wydane przez
    RP bezterminowo dokumenty, np.dowody osobiste, prawa jazdy są
    unieważniane jednym beztroskim zarządzeniem. Żyjemy w państwie
    paranoi urzędniczej. Jedynym osiągnięciem komisji Palikota jest
    świętowanie 100 dni jej działania i pajacowata sława jej szefa, bo
    żaden przepis jak do tej pory nie został uproszczony.
    Obecna propaganda sukcesu wmawia nam poprzez media, że rząd stara
    się coś zmienić, ale, że... tylko poprzestaje na staraniu - tego
    już nikt nie dodaje. Rzucono hasło o likwidacji naboru nowych
    roczników do wojska, nie robiąc nic w kierunku tworzenia armii
    zawodowej. Zostajemy więc bez żołnierzy poborowych, z pustymi
    koszarami, pilnowanymi przez dobrze opłacane z budżetu MON agencje
    ochroniarskie, tworzone przez emerytowanych - po 15 latach pracy -
    wojskowych.
    NFZ nie podpisał większości umów na 2009 z ZOZ-ami, bo nie jest w
    stanie przerobić ton dokumentów, które kazał sobie dostarczyć, a w
    telewizji jego przedstawiciele zapewniają, że nikt nie powinien
    zostać bez opieki lekarskiej.
    Kryzys światowy oczywiście nam nie grozi, bo mamy doskonałą
    gospodarkę i nie pozwolimy na wyprowadzanie kapitału z polskich
    filii bankowych do jednostek macierzystych.
    Stocznię Gdańsk i hutę Częstochowa sprzedano po cichu Donbasowi,
    złoża gazu w Wielkopolsce są własnością Anglików, stocznia
    szczecińska jest dofinansowywana z budżetu tuż przed prywatyzacją,
    polskie banki można policzyć na palcach jednej ręki, a media
    zajmują się tematem in vitro dotyczącym garstki dobr

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka