współdecydowanie o miejscu, w którym się żyje
miejskie_narty założył wątek, który dopiero stał się polityczny po reakcji
spanikowanych możliwością odwołania obecnego prezydenta forumowiczów.
Gdyby dotychczasowy prezydent miał osiągnięcia dla Łodzi i Łodzian to używałby
ich jako argumentów przeciwko tym, którzy chcą jego odwołania i pomysł spaliłby
na panewce zaraz po powstaniu. Z nerwowych ruchów; wyzywania od komunistów,
przypominania o swojej heroicznej przeszłości i nawoływania do bojkotu emanacji
demokracji czyli referendum można wyciągnąć wniosek, że merytorycznych
argumentów brak.
Nie będę wnikał kto ma racje, jakie powodowały nim pobudki i cele. Chcę jedynie
zauważyć, że to nikt inny, a mieszkańcy naszego miasta zadecydowali że
referendum MUSI się odbyć. To zbiorowa mądrość społeczności lokalnej, którą
można jedynie przyrównać do zbiorowości gospodarnych mrówek w mrowisku
zadecydowała o tym co jest lepsze dla gniazda, dla przyszłości. Żaden polityk,
partyjka, czy grono lobbystów nie ma prawa podważać samej istoty tej mądrości,
która w świecie ludzi nazywana jest demokracją.
Co do samego sposobu zachęty do współdecydowania o losach miasta to ja mam
propozycję, by to była jakaś kolorowa, otwarta akcja. Nie jakieś ponure
tłumaczenie i rozdawanie ulotek, których i tak nikt nie czyta, a coś
spontanicznego, coś co wywoła na twarze Łodzian uśmiech, spowoduje wewnętrzne
rozluźnienie, przywróci nadzieję, sympatię do mijanego na ulicy obywatela, może
nawet z czasem przywróci zwyczaj witania się, nawet nieznanych sobie osób w
pobliżu domu, mieszkania itp.
Zacząłbym od czegoś w klimacie parady wolności.
To ja tyle miałem....
:)
--
Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu
idiotów.(Stanisław Lem)