Re: współdecydowanie o miejscu, w którym się żyje
Tak naprawdę to nie jest ważne kto zaczął, ważne jak się traktuje wyborców,
czyli nas. To MY stanowimy o istocie demokracji, a politycy mogą nas jedynie
PRZEKONYWAĆ do swoich racji, dokonań, planów. Zabiegać o nasz głos.
Każde traktowanie społeczności lokalnej jako bydła, które dało się omamić
czerwonym, czarnym, czy tęczowym obróci się przeciwko temu, kto tym argumentem
szermuje.
To Łodzianie, sól tej ziemi zdecydowali o tym, że pan X, czy Y mogą się zacząć
obawiać o swój angaż. Nie zdecydowali dlatego że mieli taki kaprys, byli pijani,
omamieni, czy doświadczyli zapaści intelektualnej, ale dlatego dostrzegli iż w
ich otoczeniu, w ich życiu, coś się źle dzieje.
Każdy działacz lokalny, niezależnie skąd przychodzi powinien wypisać sobie na
szybie, że został wybrany by SŁUŻYĆ ze wszystkich sił mieszkańcom, nie tylko
tym, którzy go wybierali ale i oponentom aby udowodnić swoją wartość.
Szczere oddanie, pracowitość, troska o ludzi i miasto, pomysłowość i inwencja z
powodzeniem starczy, nie trzeba wciąż przypominać o historycznych zasługach,
osobistej wierze, czy personifikować oponentów jako wrogów miasta, województwa,
ba, całego kraju!
Jeśli dotychczasowy włodarz ma osiągnięcia, rzetelnie je przedstawi, przekona do
siebie Łodzian to ma referendum z głowy.
Jeśli tego nie zrobi, a będzie szczuł to po prostu zostanie odwołany ze
stanowiska, czego mu nie życzę bo kogokolwiek by to spotkało, to jest przykre
choćby z osobistego punktu widzenia.
--
Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu
idiotów.(Stanisław Lem)