Najgorszą pocztą w Łodzi była poczta na Zielonej 30-coś, na przeciwko pl.
Barlickiego.
To tam jak kiedyś wszedłem o godz. 19.45 z paczką (poczta była czynna do 20.00)
to pani myjąca podłogę wydarła się na mnie "a co to jest?", a pani z okienka
zawołała do drugiej, pokazując na mnie PALUCHEM - "ty, zobacz go! zobacz go!
TERAZ z paczką przyszedł!"
To tam, w czasach jak jeszcze poczta przejmowała się zasadą, że priorytet nadany
przed godz. 17.00 musi dojść do adresata na drugi dzień (obecnie jest tak, że
priorytet nadany przed 15.00 powinien dojść na drugi dzień, no chyba żeby nie
doszedł), jedno z dwóch okienek do nadawania listów było zamykane o 16.45, a w
drugim pani o godz. 17.00, idealnie równo z nadaniem szóstego krótkiego sygnału
w radio błyskawicznie (czasem nawet w trakcie stemplowania przesyłek od jednej
osoby) i z tryumfem w oczach przestawiała datownik na 18.00 i rzucała się
zawiązywać worek pocztowy z priorytetami (który potem leżał pod ścianą z godzinę
lub dłużej, zanim po niego przyjechał samochód).
Na szczęście te pocztę zlikwidowali i tę fajniejszą część załogi przenieśli na
Legionów róg Żeromskiego, a gdzie przenieśli tę gorszą część to nie wiem, mam
nadzieję, że ich już nigdy nie spotkam.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.