Dodaj do ulubionych

Za mało w kościele na tacy. Proboszcz chce więcej

    • amsterdam53 Za mało w kościele na tacy. Proboszcz chce więcej 04.03.10, 09:29
      Ludzie są biedni i proboszcz nie powinien żadać od biednych żeby
      dali tylko zaprzestać głupich pomysłów,ludzom brakuje pieniędzy na
      chleb a ten dureń woła na kościół.Niedługo na tace nikt nie będzie
      dawał bo naród dzięki klechom staje się coraz biedniejszy, miliony
      złotych idą z kasy państwowej na klechów a dzieci w szkołach mdleją
      z głodu.
    • Gość: gosc dyktatura kk IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 06.03.10, 13:12
      Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/d,10

      "Dokonało się coś dziwnego: znikła partia,
      znikła dyktatura systemu komunistycznego,
      a Kościół, w postawach niektórych krewkich
      księży, zaczął uzurpować sobie podobne prawa."

      Stanisław Obirek, teolog, b. jezuita


    • desidero1 Księża boją się podatku kościelnego,jak diabeł ... 07.03.10, 18:50
      Księża boją się podatku kościelnego, jak diabeł święconej wody

      Lewica powinna pomóc Kościołowi. Właściwie mogłaby mu pomóc także
      prawica. Jak? Wprowadzając sprawdzone rozwiązanie, które zapewniłoby
      Kościołowi stałe i pewne dochody – podatek kościelny.

      Na początek trzeba sprostować dość rozpowszechnione, błędne
      rozumienie tego pojęcia. Na ogół uważa się bowiem, że podatek
      kościelny to podatek płacony przez Kościół. Nic bardziej mylnego. To
      podatek na Kościół – taka współczesna dziesięcina, która z
      powodzeniem sprawdza się w wielu krajach. W tym we wszystkich
      właściwie ostojach europejskiego katolicyzmu. Więcej nawet, w swojej
      ojczyźnie – w Niemczech, zapewnia Kościołowi takie wpływy, że ten
      może wydatnie wspierać, na przykład, będący w znacznie gorszej
      sytuacji finansowej katolicyzm francuski.

      Mimo to nasi księża boją się tego podatku jak diabeł święconej wody.
      Ciekawe dlaczego?

      Non possumus

      Polski Kościół nie chce słyszeć nawet o rozmowie na ten temat. Żeby
      zobaczyć, jaka atmosfera panuje wokół idei podatku kościelnego,
      wystarczy przejrzeć katolickie czasopisma i portale. Aż roi się tam
      od niezwykle „oryginalnych” stwierdzeń i pomysłów. Co ciekawe, część
      autorów nie ukrywa, że nie wie o czym pisze. Ba. Wcale nie chce
      wiedzieć.

      Taki na przykład Łukasz Adamski napisał w portalu Opoka: „Nie mam
      zamiaru analizować struktury podatku kościelnego w krajach
      europejskich i jego wpływu na gospodarkę. Mnie interesuje raczej
      moralny aspekt pomysłu opodatkowania miłości do Jezusa Chrystusa i
      Jego Ojca. Opodatkowanie kultu jest niczym innym, jak opodatkowaniem
      najważniejszej rzeczy dla katolika – jego Stwórcy. Trudno o bardziej
      absurdalny i bezczelny sposób na okradanie obywatela niż zabieranie
      mu części pieniędzy, które przeznacza na swój Kościół”. Niestety,
      katolicki publicysta nie daje wskazówek na temat tego, jak można
      ściągać pieniądze od stwórcy. Szkoda, bo pewnie niejednego by to
      zainteresowało. Nie za bardzo wiadomo też o jaką kradzież mu chodzi.
      Wszak w wypadku podatku kościelnego państwo jest zaledwie
      pośrednikiem. Zdaje się też, że autor myli podatek kościelny z
      sensowniejszym niż teraz opodatkowaniem kleru (tacy) – co swoją
      drogą także jest ciekawym pomysłem.

      Adamski potrafi uderzyć nawet w tony miłości bliźniego: „Należy
      pamiętać, że pieniądze, które wierni dają »na tacę« nie idą tylko na
      renowację świątyń czy pensje dla duchowieństwa, ale są również
      przeznaczane na cele charytatywne czyli pomoc ubogim”. Aż chce się
      zapytać, czy na ten sam cel idą hektary, które klerowi przekazuje
      Komisja Majątkowa. Warto też podkreślić, że nie bardzo wiadomo, o
      jakich najuboższych chodzi. Wszak zgodnie ze zdroworozsądkową i
      powszechną wiedzą księża do najuboższych nie należą. Biednym
      pomagają też – z chlubnymi wyjątkami – w dość umiarkowany sposób. A
      niektórzy – przykro to mówić – hołdują zasadom kapitalizmu w jego
      najdzikszym wydaniu.

      Argumentów z nieco innej półki używa w „Przewodniku Katolickim” ks.
      Jan Drob. Były ekonom Konferencji Episkopatu Polski uderza w
      filozoficzne tony. Podatek kościelny jest zły. Zły, bo
      niesprawiedliwy: „Zdecydowanie jednak sprzeciwiam się systemowi
      niemieckiemu, bo jest on z gruntu niesprawiedliwy. Podatek płaci tam
      bowiem tylko wierzący, a korzystają na nim wszyscy, również ci
      niewierzący. Te pieniądze idą przecież także na utrzymanie zabytków,
      na całą infrastrukturę społeczną, na pomoc socjalną czy na
      szkolnictwo”. Gdy wszyscy, również ci niewierzący, zrzucają się na
      cele wyznaniowe lub by „oddać” Kościołowi kilka hektarów, to ksiądz
      ekonom nie ma nic przeciwko.

      Ks. Drob nie zapomina także o opodatkowaniu kleru. Oczywiście – cóż
      za zaskoczenie – nie można tego zrobić, ponieważ „taca jest już
      opodatkowana, bo przecież wierny ofiarowując swój datek, wcześniej
      wielokrotnie zapłacił za niego rozmaite podatki”. Chciałoby się
      rzec, że to tak jak z wypłatą. Ciekawe tylko, czy od kogoś z nas
      Urząd Skarbowy przyjąłby takie tłumaczenie.

      Osiem miliardów euro

      W pierwszej chwili to oburzenie nie dziwi. W końcu nikt z nas nie
      lubi podatków. Jednak, gdy przyjrzeć się dokładniej temu, jak to
      rozwiązanie działa np. w Niemczech i jak duże sumy wchodzą w grę,
      łatwo zmienić zdanie.

      Niemcy to prekursor wprowadzania podatku kościelnego. Pomysł takiego
      rozwiązania wynikał z finansowych problemów kościołów, które mocno
      odczuły sekularyzację swych dóbr przeprowadzoną na początku XIX
      wieku. Podatek nie miał służyć ich „dobiciu”. Stała za nim chęć
      zapewnienia związkom wyznaniowym stałego finansowania, a co za tym
      idzie – możliwości istnienia i... skutecznego działania.

      Już w 1827 roku wprowadzono podatek kościelny w pierwszych landach.
      Ponieważ eksperyment powiódł się, szybko inkorporowały go także
      kolejne części Niemiec. Funkcjonuje do dziś. I – co ciekawe – w
      okresie Republiki Weimarskiej za zachowaniem tego rozwiązania
      aktywnie lobbowały niemieckie kościoły. Znawczyni tematu, Anna
      Siewko-Frey napisała: „Kościoły szybko rozpoznały zalety
      finansowania za pomocą podatku kościelnego i przy okazji debaty
      parlamentarnej nad kształtem Republiki Weimarskiej nalegały na
      konstytucyjne zagwarantowanie im tego prawa”. Udało im się to i
      wtedy, i zaraz po II wojnie światowej, gdy pracowano nad konstytucją
      Republiki Federalnej Niemiec.

      Zgodnie z rozwiązaniem niemieckim „świecka ręka” zbiera od wiernych
      datki na kościół. Są one automatycznie odprowadzane wraz z podatkiem
      dochodowym i przekazywane do wskazanego przez podatnika związku
      wyznaniowego. Wszystko odbywa się łatwo, lekko i „przyjemnie”.

      Lekko i przyjemnie zwłaszcza dla kościołów, które corocznie
      otrzymują ponad 8,5 miliarda euro (mniej więcej pół na pół: kościoły
      ewangelickie oraz Kościół katolicki). Kwota ta stanowi właściwie
      całość wpływów (ponad 90 proc.) niemieckich związków wyznaniowych.
      Zapewnia im spokojną egzystencję i możność skupienia się na celach
      statutowych i wyznaniowych.

      Kwoty są tak duże, bo wysokość podatku to, zależnie od landu, ok. 8
      do 10 proc. całości podatku dochodowego. Co niezwykle istotne –
      podatku tego nie płacą ci, którzy nie płacą PIT. A więc osoby, które
      mieszczą się w wysokiej w Niemczech (ponad 7,5 tys. euro) kwocie
      wolnej od podatku. Nie płacą go też emeryci, renciści i – co
      oczywiste – dzieci. Państwo pobiera od kościołów jedynie niewielkie
      kwoty pokrywające koszty administracyjne. Znów zależnie od landu
      jest to od 2 do 4,5 proc. Choć zdarza się także więcej. Na przykład
      w Bawarii, gdzie Kościół katolicki mocno ingeruje w zbieranie
      podatku kościelnego te koszty wzrastają nawet do 9 proc.
      przechodzących przez urzędy podatkowe kwot. Jak z tego widać czasami
      administracja państwowa sprawdza się lepiej niż ta kościelna. Choć
      to akurat może zaskakiwać jedynie nielicznych.

      Nieco gorzej mają kościoły w innych krajach, które wprowadziły takie
      rozwiązanie. Na przykład we Włoszech działa to podobnie do
      naszego „1 procenta”. W deklaracji podatkowej wskazuje się, na który
      z największych (tzw. uznanych) kościołów chce się przekazać 0,8
      proc. swojego podatku. Przy czym zamiast związku wyznaniowego można
      wskazać na przykład świecką organizację charytatywną. Włochy – w
      przeciwieństwie do Niemiec – wraz z podatkiem kościelnym wprowadziły
      zakaz przekazywania dotacji dla związków wyznaniowych, ale mimo to
      finansują je pośrednio na przykład poprzez opłacanie katechetów lub
      finansowanie renowacji zabytków. System włoski (który z równym
      powodzeniem można by nazwać hiszpańskim) został z niewielkimi
      modyfikacjami wprowadzony także na Węgrzech.

      Ciekawe jest to, że właściwie wszędzie
      • desidero1 c.d. 07.03.10, 18:52
        Dlaczego nie?

        Skąd więc ten paradoks, że w Polsce to lewica najczęściej jest
        kojarzona z podatkiem kościelnym? Powodów jest kilka. Wszystkie
        sprowadzają się do tego, że polski Kościół nie życzy sobie regulacji
        swoich przychodów. Nie życzy sobie, bo mu dobrze, a wprowadzenie
        podatku kościelnego mogłoby ukrócić znane chyba wszystkim: „Co
        łaska, ale najmniej...” i żerowanie na chrztach, ślubach i
        pogrzebach. Żerowanie, które najboleśniej uderza właśnie w
        najbiedniejszych wiernych. Bo dać trzeba – w końcu co sąsiedzi
        powiedzą – a nie ma z czego.

        Jednak kasa, która teraz jest zapewne większa niż byłaby po
        wprowadzeniu podatku, to jedno. Drugą sprawą jest to, że takie
        rozwiązania to swoisty spis powszechny dla katolików. Dziś nikomu
        nie chce się wypisywać z Kościoła. Nie ma potrzeby, by to robić. Tym
        bardziej, że większość Polaków mimo swojego antyklerykalizmu czuje
        się chrześcijanami i „genetycznymi” katolikami. W wypadku istnienia,
        podobnej do niemieckiej, sankcji finansowej motywacja
        do „zalegalizowania” swojego stosunku do kleru (bo przecież nie do
        wiary...) byłaby całkiem spora.

        Boleśnie doświadczyły tego niemieckie Kościoły. Od zjednoczenia
        corocznie występuje z nich po 100 tys. wiernych. Jednocześnie spada
        liczba powołań. Szacuje się, że w ciągu nadchodzącej dekady 70 proc.
        parafii może nie mieć własnego proboszcza. Kler, zwłaszcza polski,
        zwala winę za to właśnie na pieniądze. Powód jest jednak zupełnie
        inny. Ludzie, którzy zniechęcają się do Kościoła ze względu na
        pieniądze, potwierdzają swoje wystąpienie, bo mają do tego
        motywację. Zniechęcenie poprzedza wystąpienie.

        Zdaje się, że tego właśnie boi się polski Kościół. Księża świadomi
        stanu rodzimego katolicyzmu i obojętności lub niechęci, z jaką się
        coraz częściej spotykają, wiedzą, że taki „spis powszechny” nie
        wypadłby dla nich pozytywnie i bezpowrotnie skończyłoby
        się „reprezentowanie” 99,9 proc. obywateli. Jednocześnie układ
        finansowy, w jakim funkcjonują teraz, jest wymarzony dla tych,
        których w stanie duchownym pociąga przede wszystkim dobrobyt. Kasa
        jest. Pracy zbyt wiele nie ma. I – co najlepsze – nikt tak naprawdę
        nie wie, ile księża zarabiają i wydają.

        Ja sam jestem przekonany, że przyjdzie dzień, w którym sprawa się
        odwróci i za sprawą rosnącego zniechęcenia do instytucjonalnego
        Kościoła oraz związanego z tym spadku dochodów „z tacy” i
        sakramentów kler sam zacznie lobbować za wprowadzeniem tych
        sprawdzonych rozwiązań. Dzięki temu przynajmniej częściowo zniknie
        państwo w państwie i finanse Kościoła zostaną choć trochę
        uregulowane. Skąd ta pewność? Odpowiedź brzmi: Komisja Majątkowa,
        która jest w tym dziele skutecznie wspomagana przez wielu
        proboszczów.

        Tomasz Borejza

        www.alternatywa.com/modules.php?name=News&file=article&sid=2395
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka