Maratońska prawo jazdy Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Zastanawiam się czy Ci ludzie czerpią jakieś korzyści z oblewania kursantów?
    Przecież jest nie do pomyślenia takie traktowanie i podejście egzaminatorów do
    ludzi! Wiem kto ma prawo jazdy powie,że tak być musi, że ktoś nie umie jeździć
    ... ale przecież to jest nie poważne oblewać na głupotach!!! Spójrzcie jak
    jeżdżą ludzie którzy maja prawo jazdy. Czy tak jak tego wymaga się na
    egzaminie??? Wątpię... (tylko proszę o nie wypowiadanie się osób, które
    zdawały prawko za czasów "łapówek" i jakieś 20 lat temu, teraz idźcie na egzamin.
    • Gość: kkk IP: *.toya.net.pl 23.02.10, 21:59
      Bo to jest system, ale nie system zdawania, tylko oblewania
      • Dla mnie to wszystko mija się z celem!!! Łódzkie WORDY trzepią taka kasę, że to
        jest nie do pomyślenia!!! A jeszcze jedno Ci ludzie którzy tam pracują banda
        debili, ciekawe jak w życiu osobistym traktują ludzi jeśli tak samo to gratuluję
        Panowie, gratuluję. Do cholery trochę kultury i szacunku! Nie jesteście panami
        świata i łaski też nikomu nie robicie!!! Zapomniał wół jak osłem był i uczył się
        jeździć. Pozdrowienia dla pana S. i jego trzody.
        • i można ją nazwać klientką doskonałą, bo wiele razy nawet nie
          wyjechała z placu.

          Masz prawo złożyć skargę na egzaminatora i gorąco Ci to polecam.
          Tobie osobiście nic to nie da, ale jak ludzie przestaną kłaść uszy
          po sobie i łykać gila, to może coś się w końcu ruszy.

          I nie piekl się tak, bo nie świadczy to na korzyść potencjalnego
          kierowcy. Luz, spokój, pisz skargę, kolejne podejście się uda.

          Egzamin to gra. Udowadniasz, że znasz jej reguły, a nie, że umiesz
          jeździć. Tak to traktuj.
          • aaa202 napisała:

            > Egzamin to gra. Udowadniasz, że znasz jej reguły, a nie, że umiesz
            > jeździć. Tak to traktuj.

            Ja nazwałabym to trochę inaczej: gra, bo masz szczęście lub nie, dobry lub zły
            dzień.
            Zgadza się. Na egzaminie musisz udowodnić znajomość reguł. To, jak będziesz
            jeździł później bierzesz na siebie /wypadki, kolizje, straty, etc/.
            Tylko, bardzo proszę, nie snujcie teorii spiskowej.

            Najświeższy przykład z Maratońskiej / w emocjach bardzo subiektywny/:
            syn, wiedząc, że w czasie ferii ma czas,w poniedziałek zdał teorię i zapisał się
            na egzamin na Retkini. Termin: 4 dni. Wybrał sobie godzinę 10-11. I zdał. Po prostu.
            Może ma to we krwi? Pozostali w rodzinie zdawali za drugim podejściem.

            Może wystarczy umieć jeździć?

            • syn niczego we krwi mieć nie musiał, a zwyczajnie mu się
              poszczęściło:)
              • Gość: ja IP: *.adsl.inetia.pl 24.02.10, 18:12
                Zgodzę się po prostu miał szczęście a może też w cale nie musi umieć dobrze
                jeździć .Pan X miał dobry humor i zdał, czysta gra....
                • Gość: gruby IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.12, 12:58
                  Ta " teoria" jak ją nazywacie ma na imię :kierownik WORD-u , który jest przewrażliwiony na punkcie łapówek :) . I tak w skrócie to to wygląda : mianowicie , jeśli pan X ( który jest notabene egzaminatorem ) "przepuszcza" zbyt dużą ilość egzaminowanych ( mówię tu o procentach wszystkich zdających u pan X ) to ląduje u kierownika i musi się spowiadać dlaczego tyle osób zdało , bo porównując do kolegi Y wygląda to jak by "brał"bo pan Y ma zdawalność na poziomie tylko 20% a nie jak pan X 60% . Więc idąc tym tropem wszyscy rano wstają i w drodze do roboty jadą do księgowej co by policzyła ich % , i tak potem na egzaminie starają się zmieścić w tych ramach co by sobie nie naskrobać i PANU KIEROWNIKOWI dupy nie zawracać . A nasza kasa i tak ich ch... obchodzi . Reasumując prosto to wygląda ,ale stres i wyładowanie agresji raczej nie na tych co wyboru nie mają i nas egzaminują ( bo założę się ,że większość z nich jak by mieli lepszą robotę to by woleli w WORDZIE nie pracować i w cale się nie dziwie :) tylko na tych co ich z tej roboty rozliczają . Nie bronie ich ale wiem ,że zawsze są dwie strony medalu . Tak mam prawko kat B ale zdaję na A . Raz już oblałem bo nie sprawdziłem łańcucha ( mam motor na wał i od 5 lat jeżdżę bez wypadkowo ) jak powiedziałem "a co jak ktoś kupi motor z wałem napędowym ?" to usłyszałem ,że to jego sprawa :) .Więc tak moi mili nie zmieściłem się w tych 20% i co ?znowu idę i tym razem może się uda . A takie spojrzenie może komuś pomoże się nie denerwować już bardziej niż jest . pozdrawiam
              • Gość: sloven IP: *.toya.net.pl 24.02.10, 18:19
                Tak tak poszczęściło mu się?

                Jak jadę za jakąś elką (najczęściej znanej szkoły) to mnie ... trafia. Ludzie jeśli na kursie ktoś nie umie ruszać, telepie się 30, rusza żabką i nie umie zmienić pasa, to o czym mowa. Jako kierowca jestem generalnie załamany poziomem szkolenia. Wcale się nie dziwię, że generalnie oblewają Was.
                Jak już ktoś skończył 30 godzin, to uważa, że musi zdać. 30 godzin to uwaga! minimum. Niekiedy nie wystarczy 150, by umieć sensownie poruszać się po mieście. A czy to będzie Maratonska czy Smutna to nie ma znaczenia. Moim zdaniem egzaminy powinny odbywać się w innym mieście niż miasto kształcenia kursanta. Powinno się losować czy to będzie Kraków, Wrocław, Warszawa czy Poznań. A organizowanie egzaminów w Skierniewicach to jest zwyczajnie kpina.
                • Gość: kierowca IP: *.adsl.inetia.pl 24.02.10, 20:45
                  ile masz lat? 50 czy 60 ? ze jestes taki madry a jak ty baranie sie uczyles to
                  juz sie nie pamieta?
                  • Gość: ania150282@o2.pl IP: *.retsat1.com.pl 29.05.10, 13:13
                    Zgadzam się
                  • Gość: z IP: *.toya.net.pl 25.12.10, 23:22
                    ile masz lat? 50 czy 60 ? ze jestes taki madry a jak ty baranie sie uczyles to
                    > juz sie nie pamieta

                    nie pisz "kierowca" - bo ktos pomysli, ze naprawdę nim jesteś ;))))))))))))))))))) im lepsze samopoczucie, tym zazwyczaj lepsza siermiega za fajerą , z "prawem jazdy"- szkoda że na taczkę, zwana kategorią B. Ale zazwyczaj samopoczucie- Zasada sie chowa, bo "co on tam wie" w końcu ma sporo więcej niż 60 lat , a i zmysleniem ciezko u "mistrzów kierownicy", którzy tydzien wczesniej dostali papierek od kogoś, kto "uczył"- bo 3 lata papierek w szufladzie, a doswiadczenia- 0
                • Gość: on IP: *.adsl.inetia.pl 24.02.10, 20:46
                  odezwal sie pan sensowny kierowca ktory zdawal za czasów 2 wojny swiatowej
                • Gość: xxxx IP: *.adsl.inetia.pl 24.02.10, 20:50
                  to skoro mowisz ze po 30 godz nie mozna zdać a raczej nie powinno to ile razy
                  zdawałes? 20? 30?czy 40? ze czujesz sie tak doswiadczony ??? albo nie jak ktos
                  napisal masz z 60 lat i za kawal szynki i flaszke prawko zaliczyłes ha ha ha
                • Gość: 1234 IP: *.adsl.inetia.pl 24.02.10, 20:52
                  wiesz po Twojej wypowiedzy mysle , że masz problemy z glowa. Sam jak sie uczyłeś
                  to za pewne srałeś w majtki jak wsiadałeś do auta.
                  • Gość: egzamin IP: *.adsl.inetia.pl 24.02.10, 20:55
                    odezwal sie jakis stary dziad i się mądrzy. Word łódź to nie porozumienie i
                    ludzie tam pracujacy te. a tym durnym panem sie nie martwcie tylko czekac az ta
                    jego pewnosc jazdy skonczy sie u lakiernika. sam na pewno ma z rok prawo jazdy
                    malucha po starym i wielki król szosy ha ha
                    • Gość: sloven IP: *.toya.net.pl 24.02.10, 22:17
                      A co wiek ma wspólnego z brakiem elementarnej wiedzy kursantów? Nawet jakbym miał 80 to nie zmienia to faktu, że niska zdawalność na egzaminie na prawko wynika w mojej ocenie wyłącznie z braku umiejętności. Bo co można powiedzieć o przygotowaniu jeśli oblewa się na placyku? Ruszanie pod górkę czy jazda po rękawie to elementarz czyli prościzna. A statystyki mówią same za siebie. Masę oblewa jeszcze tam. Nie mówiąc o półinteligentach, którzy nie mogą zaliczyć wielokrotnie testów! No a rodzaje świateł w samochodzie to magia nie do pokonania. I nie pomagają rysunki na przełącznikach, bo narysowane są dla inteligentnych.
                      I to nie tak, że nie można się w 30 godzin nauczyć. Problem w tym, że instruktorzy nie mają żadnego interesu w tym, by dobrze przygotować do egzaminu. Przeciwnie im więcej nie zda, tym więcej wróci na jazdy doszkalające. Rzadko się zdarza instruktor, który w masowej szkole nie boi się o samochód i nie przedkłada własnego świętego spokoju nad dobrym szkoleniem. A jak słyszę, że pan instruktor pracuje nawet ponad 12 godzin dziennie!!! to się wcale nie dziwię, że wyniki są marne.

                      I powtórzę. Czasem sobie jadę do wordu popatrzeć jak uczą. I jestem załamany. Jak takie toczydło się toczy 20 aż nawet 30 to dech zapiera. I ruszyć nie może przez cały cykl świateł. Za trzy skrzyżowania skręca w lewo i jedzie 30 lewym pasem, bo zmieniać pasów nie umie. Egzaminatorzy to muszą być święci ludzie. Nerwowo bym nie wytrzymał.

                      Oceniającym egzaminatorów polecam ten filmik: www.youtube.com/watch?v=YIccUf8I2XE Pewnie tak jeździcie na tych egzaminach za ciągnikami i dlatego nie zdajecie. Ale to już nie wina egzaminatorów.
                      • Gość: anonimka IP: *.astral.lodz.pl 03.03.10, 19:49
                        A słyszałeś człowieku kiedykolwiek o stresie ? Sama zdawałam na Smutnej, egzamin zdany za drugim razem, i za pierwszym oblałam właśnie na placu. Mimo że na jazdach placyk był zdecydowanie moją stroną, jak cała reszta manewrówki.
                        Byłeś w WORD-zie kiedykolwiek, widziałeś egzaminatorów, którzy są wiecznie niezadowoleni ze wszystkiego i odzywają się takim tonem, że strach paraliżuje najodważniejszych ? Założę się, że nie. To się nie odzywaj. Piszę to z pozycji osoby, która prawko ma już 3 lata - egzamin to zabawa. Można umieć jeździć, a oblać za coś głupiego, co na co dzień jest normą na drodze, ale akurat nie spodobało się panu egzaminatorowi, a można jeździć mocno średnio i zdać od razu, bo trafiło się na przyjemnego egzaminatora, mały ruch uliczny, ładną pogodę, uprzejmych kierowców etc.
                        • Gość: sloven IP: *.toya.net.pl 30.05.10, 11:59
                          > A słyszałeś człowieku kiedykolwiek o stresie ? Sama zdawałam na Smutnej, egzamin zdany za drugim razem, i za pierwszym oblałam właśnie na placu.
                          Słyszałem. Pewnie tez usłyszysz jak cała ulica zacznie na Ciebie trąbić, bo nie umiesz wykonać podstawowego manewru. Dopiero wtedy się zestresujesz.

                          W Wordzie byłem. Też zdawałem prawko.
                          Pewnie, że można mieć pecha i nie zdać. Ale sama piszesz, że popełniasz głupoty i dlatego nie zdajesz. Nie popełniaj ich. Tak trudno przejechać pół godzinki idealnie?
                          • Gość: virus IP: *.abb.pl 02.11.10, 12:24
                            Czlowieku to co jest na egzaminie nie ma nic wspolnego ze znajopmoscia przepisow i umiejetnosciami. Trzeba trafic na dobry humor egzaminatora i nawet ludzie ktorzy ucza jezdzic mowia ze te egzaminy nie sprawdzaja nic i tylko nabijaja kabze WORD-u. Wiec nie badz taki madry bo zaloze sie ze jak bys wsiadl teraz za kolko w WORD-ie to bys zdawal pare razy (bo ktos cie wposcil na pas a zgodzie z przepisami to wymuszenie!!!)
                            • Gość: z IP: *.toya.net.pl 26.12.10, 00:01

                              virus- dobrze piszesz , ale ja nie otym pisze. Pewnie bym nie zdał , 1,5mln km, A,B,C,D,E kursy, psychotesty, praktyka po europie kilkanascie lat- prawko warte ok 18 tys za 1 podejsciem ( za którymś tam- sporo wiecej) i zdrowe "opie..." na poczatku od starych kierowców. Ale dodatkowo- wiedza o tym , ze gó... wiem ,i bedę wiedział nawet po 40 latach jeżdżenia, zwracanie uwagi na innych, nie jestem sam na drodze itp itd. A Pisze o burakcach- lewy pas przez całą Łódź- bo bedzie skrecał w lewo, zero ruchu- jada obok siebie 50- 3 pasy, itp itd - gdzie widac p ochwili- że Ci ludzie nie mają pojęcia o jeżdżeniu i raczej nieswiadomie- powodują kolosalne zagrożenie dla siebie i inych. Nie mają pojęcia o jeździe i CO NAJWAŻNIEJSZE !!- uważają ze jeżdża lepiej niż Zasada.
                            • Gość: Pati IP: *.toya.net.pl 11.07.11, 20:29
                              a ja się nie zgodzę! Ja trafiłam na baaardzo kiepski humor egzaminatora!!! czepiał się, dogadywał, cmokał i szeptał coś pod nosem!!! no ale nie mógł mnie oblać bo mimo stresu popełniłam dwa drobne błędy za które nie mógł mnie oblać i zdane za pierwszym podejściem. rada jest taka! jak nie czujesz się dobrze za kółkiem na kursie to nie idź na egzamin tylko wykup sobie kilka dodatkowych godzin i to w godzinach szczytu i nie powtarzaj tylko tras egzaminacyjnych ale pojedź do centrum tam gdzie jest duży ruch i powtarzaj wszystko tyle razy, aż to opanujesz!
                              Egzaminator się czepiał i chciał mnie oblać!!! proszę Was - a od czego są kamerki w autach egzaminacyjnych??? oblał Was niesprawiedliwie??? do wglądu macie nagranie z egzaminu!!! jesteście dobrymi kierowcami?? - to piszcie odwołania!!! parę razy czytałam tu, że oblał bo nie włączyłam/łem kierunkowskazu - a czy zdajecie sobie sprawę jakie to zagrożenie???? popatrzcie najpierw na swoje błędy a potem opluwajcie egzaminatorów i wszystkie WORDy...
                              • Gość: dili IP: *.p.lodz.pl 12.07.11, 09:02
                                Ja też trafiłem na upierdliwego egzaminatora, gbura czepiającego się detali. Ale nie dałem mu powodu do oblania po prostu dobrze jadąc, więc chcąc nie chcąc musiał mi egzamin zaliczyć. Da się zdać za pierwszym razem!
                                A wszystkim zestresowanym na egzaminie powiem, że codzienna jazda po ulicach albo dłuższa podróż po Polsce daje dużo więcej stresu niż egzamin i jeżeli na nim wymiękacie, to popracujcie nad psychiką, bo na drodze będziecie zagrożeniem.
                        • Gość: zenek IP: *.toya.net.pl 01.06.10, 00:43
                          stresie powiadasz ? ale ten "stres" chyba mija kiedy już masz to
                          prawko ? tym samym- predyspozycje, znajomość przepisów itp itd ?
                          Więc jedź jak człowiek- tylko tyle. Nie nadajesz sie- jedź
                          tramwajem. Tokarka- psychotesty. Tonowa czy do 3,5 t maszyna- kazdy
                          idiota się nadaje ? paranoja
                        • Gość: z IP: *.toya.net.pl 25.12.10, 23:41
                          > , która prawko ma już 3 lata

                          piszesz poważnie o ty "już", czy kpisz ? jesli powaznie, to co tu pisać więcej........................
                      • Gość: mr IP: *.retsat1.com.pl 29.05.10, 16:26
                        Słuszny komentarz. Od siebie dodam tylko tyle, że kurs nie nauczył mnie NICZEGO.
                        Zdałam za 4 razem na Smutnej. I nie dlatego, że egzaminator był "nieuprzejmy" -
                        po prostu nic nie umiałam. Wyjeździłam obowiązkowe godziny - głównie na placu
                        manewrowym. Całe szczęście, że mam męża kierowcę z wieloletnim stażem, który
                        nauczył mnie jak należy się poruszać po mieście.
                        Często tez zwracam uwagę jak jedzie kursant - instruktorzy niejednokrotnie
                        zajęci są rozmową przez telefon. Widziałam już ustawianie się do skręcania w
                        lewo od prawej krawędzi jezdni, jazdę bez włączonych świateł itp. Skoro podczas
                        szkolenia zdarzają się takie sytuacje, to nie ma się co dziwić że ludzie
                        oblewają, a potem nie umieją sprawnie się poruszać.
                        • Gość: z IP: *.toya.net.pl 25.12.10, 23:44
                          mr- szkoda czasu, naprawdę. W sieci każdy może pisac, więc to co piszesz madrze- głupi i tak nie zrozumie. Wystarczy poczytać wiadomosci po weekendzie. Gro wypadków, młody gniewny w szrocie z aspiracjami do mistrza kierownicy bo papierek dostał tydzien temu, albo puste cos, bo za dupe dostało auto, wiec moze być chamskie, aroganckie, mieć w dupie innych, a jak loda dobrze robi- to i Zasada się przy niej chowa , bo ona mistrzyni
                      • Gość: zenek IP: *.toya.net.pl 01.06.10, 00:38
                        Popieram Sloven. Poziom "szkolenia" - porazajacy. Psychotesty
                        obowiazkowe- i okaze się ,że poziom półgłówków, panienek
                        wciskajacych gaz na prostej- bo słoneczko, nie myslacych za
                        kierownicą ( przykłady bezmózgowia lalek za kierownica- codzienne)
                        gówniazry po 3 klasach w 30 letnich BMW , które przegladu nie
                        przejda w zyciu , wasatych z rodzina blokujacych ruch na lewym pasie
                        i innych którzy taczki nie powinni prowadzic- wymieniac mozna
                        godzinami. Nie rzecz w samopoczuciu. Rzecz w szkoleniu ( kto ? pajac
                        który 3 lata trzymał prawko w szufladzie, gówno umie i rżnie- PANA
                        INSTRUKTORA ? ) Czy nadety kasa/samopoczuciem "kierowca" - w suvie,
                        czy innym czyms, tydzien po odebraniu prawka- mistrz fajery ? Jadac
                        przez miatso ( nie jestem ideałem- popełniam błędy ale staram się
                        cały czas UCZYĆ !!!!!!!!!) - POŁOWIE PÓŁGŁÓWKÓW NIE DAŁBYM PRAWA
                        JAZDY TACZKĄ,, a głupota, bezmyslność, brak znajomości przepisów-
                        poraza. Włókniarzy, wyjazd z lisciaste. NAKAZ skretu w PRAWO!
                        Idiotka z rodzina skreca w prawo ! Wstrzymuje ruch, łamie przepisy,
                        naraza siebie i swoja ułomną rodzine ( jak z taka idiotką jechac ?
                        odwazni/bezmyslni ludzie) i ładuje się po wysepce, po 2 ciągłych
                        prosto pod auta walace po 100/h. Przyspieszania kiedy ktoś wyprzedza
                        debila- nie wspomne. Piperze, tam mozna długo. To jest polska-
                        skansen z ułomnymi ludxmi których IQ (badania UE ) oscyluje na
                        poziomie 80. czyli małpy. Njagorzej w europie. I TAKICH JEST 80%.
                        Nie ma predyspozycji, nie powinien jeździć taczka, ale nie zdaje
                        sobie sprawy z tego i szczeka jaki to egzaminator zły
                        • Gość: zenek IP: *.toya.net.pl 01.06.10, 00:40

                          NAKAZ skretu w PRAWO!
                          > Idiotka z rodzina skreca w prawo !

                          w lewo oczywiscie ( dla niej oczywiscie- dla normalnych nie całkiem,
                          lol .....................................
                          • Gość: Hahhahahahaha IP: *.toya.net.pl 01.06.10, 00:48
                            No i się zenku sam idioto poplątałeś. Żenujący z ciebie gość.
                            Tylko wyśmiać takiego pajaca./
                            • Gość: z IP: *.toya.net.pl 25.12.10, 23:48
                              > No i się zenku sam idioto poplątałeś. Żenujący z ciebie gość.
                              > Tylko wyśmiać takiego pajaca./
                              śmiej się kretynie- do czasu, kiedy taki jak ty nie zabije ci kogoś z bliskich- bo masz swoje zasady ;) poplatałeś ? pomyliłeś - za to ty nawet nie jesteś w stanie zrozumieć tego o czym piszę . Kto jest wiekszym pajacem pajacu ?
                          • Gość: kursant IP: *.adsl.inetia.pl 06.12.11, 20:30
                            Ha,ha ,,Zenek" jest egzamniatorem:) Powinni ci zmienić leki, lub ty lekarza bo cię okłamuje:)
                            Egzaminatorzy to psychole - czerpiący korzyści z oblewania
                        • Gość: ~~ IP: *.retsat1.com.pl 01.06.10, 15:55
                          Jeszcze pozostaje kwestia: czy ktoś łamie przepisy bo ich nie zna/nie potrafi
                          zastosować, czy też łamie je świadomie. Mnie się niestety często zdarza łamać
                          przepisy:( Np nigdy jeszcze nie zdarzyło mi się jechać z przepisową prędkością:(
                          Natomiast jestem całkowicie świadoma zagrożeń i ewentualnych konsekwencji
                          takiego postępowania. Patrząc na łódzkich kierowców odnoszę wrażenie, że
                          niektórzy odwrotnie...

                          panienek
                          > wciskajacych gaz na prostej- bo słoneczko, nie myslacych za
                          > kierownicą - to się nazywa "miszcz prostej":) Ale każ takiej skręcić w lewo
                          bez sygnalizacji...
                        • a ja wam napisze tak zdałem za pierwszym razem z jednym małym burakiem ale już około 14 lat siedzę za kołkiem i naprawdę ktoś kto po raz pierwszy wsiada do samochodu to niema takiej opcji żeby zdał za pierwszym razem ,wiemy że oni nie uczą jak jeżdzić tylko jak zdać egzamin a to dużą różnica
                      • Gość: z IP: *.toya.net.pl 25.12.10, 23:37
                        sloven- daj spokój, z d.... się nie dyskutuje- szkoda czasu. Pani wyprzedza mnie we mgle, spycha do rowu- bo lusterka- do malowania pewnie. Hamuję, grzecznie zwracam uwagę przez CB- bo panieka ma , w końcu "zawodowiec" przecież ;))))))) - że gdybym przyspieszył jak ma w zwyczaju 99% polskich "kierowców"- ja byłbym w rowie, ona tez, albo na czołówce z bogu ducha winnym biedakiem z przeciwległego pasa. Zamiast przepraszam i jakiejś refleksji- zjeżdżac póxniej !!! słysze: -przepraszam ze cie wyprzediłam- ja ok.1,5 mln km po europie kierowca TIR , badania, psychotesty, doswiadczenie- w mojej ocenie, nadal nedzne. To zero wyprzedza mnie gdzie nikt normalny nie wyprzedzi- za mało czasu i mgła zeby zrobić to bezpiecznie. Trzeba byc idiota by w tych warunkach to robić- wszyscy jada normalnie- poza blondi. Typowe puste tlenione cos , które za d dostało auto- bo samo na to nie zarobiło. Głupotą- nadrabia myślenie. Wyprzedziła i przeprasza- bo jeżdże szybko, ale nie jestem idiota, gdyby był snieg i ok widoczność- to zero znikneło by w lusterku- wyprzedzone i wlokace się 20 km/ na h gdzie mozna jechać 60-70. Innych przykładów- pani omija pojazd po swojej stronie i spycha mnie do rowu, bo za dużo na raz by pojąc ze powinna ustapic- nie wymieniam, szkoda mi nerwow i lusterek by nauczyc idiotkę zasad ruchu, myslenia itp itd.
                        Polska praktyka- zero umiejetności, myslenia, doswiadczenia- tydzien po otrzymaniu uprawnien na taczke- 30 letni szrot na ktory nie ma kasy by byłsprawny, ale ma 200km pod maską i "mistrza" za kierownica, albo blondi któa za dupe dostałą mocne szybkie auto- ale myslenia, umiejetności brak- wiec nadrabia chamstwem, arogancją i tym, ze- ma wieksze auto. To obraz polskich "kierowców" . Na hasło: psychotesty dla wszystkich ( robiac przy tokarce są potrzebne- ale tam mozna zrobić krzywdę tylk osobie)- pojawia się agresja. Na powożenie przez schizów tonami zelastwa , gdzie krzywde mozna zrobić kazdemu- nie potrzebne.....................paranoja. chory kraj
                      • Gość: Anna IP: *.toya.net.pl 01.08.12, 20:25
                        Szanowny Panie kierowco, ja to bym jednak bardzo chciała, aby Pan zechciał łaskawszym okiem spojrzeć na małość naszą/moją.Wczoraj oblałam 12 raz na Retkini. (Zatrzymałam się przed znakiem stop - odruch, kilka dni temu przed tym znakiem postawiono sygnalizację, która ma pierwszeństwo przez znakami ) - egzamin został zakończony. Pan egzaminator, jak żaden inny prawie,ze "podskoczył" z radości. Tym razem podczas 35 minutowego egzaminu nie przekroczyłam 38 km/h i relatywnie 48 km/h tam, gdzie jest dozwolone 60 km/h - usłyszałam, ze jeżdżę jak rakieta. I niech nigdy nie dotknę kierownicy, jeżeli kłamię. Któryś z poprzednich egzaminatorów stwierdził,ze jeżdżę zbyt mało dynamicznie, kiedy na liczniku było ok 45 km/h- Można oszaleć od tych zachcianek panów egzekutorów.(Oczywiście, kiedy to powiedziałam głośnio,człowiek siedzący obok mnie postawił ostre weto, no bo jak to możliwe żeby jeden zaprzeczał drugiemu.Ponadto jego wywodom nie było końca, mimo że mam prawie 40 lat mówił do mnie per TY. Do bazy mieliśmy dość daleko więc zdążył tez się powynurzać,że ludzie sami chcieli, alby kamery były w pojazdach, to są i od tego nie ma odwrotu. Ja, to nawet rozumiem poczucie triumfu tego pana, bo teraz zamiast łapówek, płacimy za każde najmniejsze przewinienie, które w codziennym życiu doświadczeni kierowcy popełniają kilkanaście razy dziennie np. najeżdżanie na ciągłą linię, nie włączanie kierunkowskazów (akurat, to uważam za spory błąd, który możne być przyczyna kolizji) i inne. Potem mój egzekutor mówił już o wszystkich zdających w dość prześmiewczym tonie. Mówił, mówił i nie przestawał. Skończył swój wywód wczorajszym wypadkiem, w którym zginęli ludzie i to miał być chyba argument? Nie wiem i już nie chcę wiedzieć. W mojej subiektywnej ocenie 3 razy na 12 jechałam bardzo przyzwoicie. Pierwszy egzamin, to była kompletna porażka. Trzymałam się kierownicy i wszystko mi się trzęsło. Kolejny nie wyjechałam z placyku pomimo,ze łuk od zawsze wychodził mi bez problemów. Panu, który chciał uczyć mnie na słupki podziękowałam. - Dla mnie to jakieś nieporozumienie liczenie obrotów itp.Kolejny razy, choć jeździłam ponad 40 minut, nie udało mie się wygrać w panem egzaminatorem, podczas przygotowywania się do zmiany pasa złapał mi za kierownicę. Powiedział,że ustawiłam się zbyt blisko lini (nie najechałam na nią ani też nie wjechałam na nią w oczekiwaniu,aż pojazd jadący na lewym pasie przejedzie. Oczywiście ta sytuacja jak wiele innych niczego nie dowodzi, w szczególności moich umiejętności. Nawet jeżeli sam egzaminujacy stwierdza, ze jeździ pani dobrze, tylko brak panie doświadczenia. tylko, ze doświadczenie zdobywa się latami a nie przez 30 h na kursie z instruktorami, którzy wpadają w coraz, to większy zachwyt nad rzekomym talentem kursanta. Raz trafił mi siętaki instruktor, na którym musiałam wymusić samodzielne parkowanie tzn. Warknęłam na niego, zeby wreszcie przestał operować sprzęgłem i hamulcem i się zamknął (teraz troszkę w prawo a teraz w teraz prostujemy) Jest taki czas, kiedy człowiek musi sam wyczuć samochód, bo w realnym życiu nikt obok mnie nie będzie siedział i instruował, co mam zrobić w danej chwili. Główny problem, to że nie adzą człowiekowi pomyśleć. jako świeżynki n ie mamy nawyków, przez mózg przepływa dziesiątki myśli, analiza sytuacji na drodze itp. - Potem na egzaminie trafi się jeszcze jakiś z przerośniętym apetytem na "życie" i porażka murowana. w zyciu juz tak jest, ze ktos kogoś w konia robi. Instruktorzy nas nie uczą, tylko dają nam możliwość przejażdżki najlepiej po prostej drodze (o manewry to się trzeba upominać) czasem trafi sie jakiś wyjątek, ale to się zdarza naprawdę rzadko.Egzaminatorzy zamiast egzaminować i dbać o nasze oraz swoje bezpieczeństwo, wpuszczają nas w maliny. Przysłowiowe kręcenie bączków i inne sztuczki. Kursanci natomiast często nie są w tanie tak naprawdę ocenić swoich "umiejętności". Brak doświadczenia , słaba technika jazdy i błędne wyobrażenie o samym sobie, jako kierowcy spotęgowane komplementami instruktorów daje wynik 30% zdających. Cały ten szum powoduje irracjonalny stres, który sami sobie fundujemy. Osobiście uważam, że nikt po zdaniu prawa jazdy nie powinien czuć się jeszcze kierowcą przez duże "K" za małymi wyjątkami. Egzamin, to wypadkowa wielu rzeczy. Trafił mi się raz instruktor, który był emerytowanym policjantem - zrobił mi 2h egzamin podczas którego zrobiłam jeden błąd i to tylko dlatego, że on uczy "starymi metodami" Według tego instruktora nauki jazdy nie powinnam po skręcie zajmować od razu prawego pasa do jazdy na wprost, tylko lewy skrajny i dopiero potem zmienić pas. Mnie ta metoda wydaje się bezpieczniejsza,ale przepisy stanowią, ze po skręcie np. w lewo kierujący może zając pas 1,2lub 3.Na te 12 razów - jeden raz nie wyjechałam z placu (zawsze jeździłam ponad 30 min.), Bywał większe lub mniejsze porażki podczas jady, głupotki, ale zagrożenie ruchu też się zdażyło. Dwóch egzaminatorów powiedziało mi, ze jeżdżę dobrze, tylko nie mogę dać się złapać. Jeżeli na tym polega ocena umiejętności bezpiecznej jazdy, to ja wszystkim szczęścia życzę. Tym, co zdają i tym, co nie zdają.
                        • Gość: Kasia IP: *.toya.net.pl 23.08.12, 21:29
                          Zdałam na Maratońskiej za 9 razem. Co za osiągnięcie. Stres ogromny, każdy kolejny egzamin trudniejszy, bo porażki zapadają w pamięć. Tym razem miał to być mój ostatni egzamin. Bez względu na wynik. Zdałam, choć jechałam dość nerwowo. Raz tylko rzuciłam okiem na godzinę. Tak bardzo chciałam już to skończyć. Egzaminatorzy są różni, ale ja osobiście żadnemu z nich nie mogę nic zarzucić- popełniałam błędy to i kończyły się moje egzaminy niepowodzeniem.
                          Na szczęście mam to już za sobą.
                    • Gość: nauczyciel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.10, 11:23
                      nieporozumienie piszemy łącznie, a po kropce wielką literą.
                      Jeśli przepisy masz opanowane tak jak ortografię i interpunkcję to pozdrawiam...
                      • Gość: x IP: 217.17.37.* 30.05.10, 12:21
                        A zdanie rozpoczynamy wielką literą. Znalazł się mistrz ortografii...
                        • Gość: xy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.05.10, 11:56
                          Zdanie rozpoczete małą literą to błąd interpunkcyjny nie
                          ortograficzny... znalazł się mistrz-poprawiacz-niedouczek.
                          • Gość: :-) IP: *.toya.net.pl 18.09.11, 15:30
                            > Zdanie rozpoczete małą literą to błąd interpunkcyjny nie
                            > ortograficzny... znalazł się mistrz-poprawiacz-niedouczek.

                            Jak najbardziej ortograf...
                            Moj belfer nie mialby zadnych watpliwosci.
                • Gość: mike IP: *.adsl.inetia.pl 22.12.10, 19:45
                  ktoś solidnie tobie przypieprzyl szpadlem w tyl głowy i teraz bełkoczesz.
              • miałaaa202 napisała:

                > syn niczego we krwi mieć nie musiał, a zwyczajnie mu się
                > poszczęściło:)

                a może umiał? znał przepisy, był w dobrej szkole nauki jazdy?
                hmmm...ciekawe
            • dzisiaj zdawałam 15 raz -Panie przy okienku są nieprzytomne -kiedy zapiaywała mnie na egzamin była tak ubawiona tym że tyle razy nie zdałam że zamiast zapisaac mnie na toyote zapisała mnie na suzuki Przystąpiłam do rgzaminu bo zmarzłam caekając 45 minut na swoją kolej - bo nie moge ciagle dostosowywać casu pracy do terminów egzaminu Egzaminator był wspaniały wytłomaczył mi różnice między samochodami rozumiał że jestem zdenerwowana -alenerwy zwyciężyły i oblałam NIe wierzę ze egzaminatorzy są złosliwi nie zdałam już tyle razy ale zawsze to była moja wina NIE UMIEM POKONAC STRESU EGZAMINACYJNEGO [jeżdżę pokryjomu swoim autem już 2lata i nie miałam zadnej kolizji -czyli umiem jeździc -TOSTRES MNIE WYKAŃCZA
    • Gość: Marta IP: *.pabianice.msk.pl 05.08.10, 05:43
      nie mam pojęcia od czego zależy to czy sie zda czy nie zda. jest wiele czynników
      ale moim zdaniem nastórj egzaminatora ewidentnie może wpłynąc na to czy na
      egzaminie zestresujemy sie na amen :P wiec w sumie tak chyba to zalezy od
      szczescia:P
      • Gość: tom IP: *.ms.lnet.pl 02.11.10, 15:53
        A co powiecie na to, że termin egzaminu praktycznego wyznaczają po miesiącu od zdania teorii. 30 godzin jazdy, 30 dni przerwy i zdawaj człowieku.
    • Gość: N:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.11, 22:02
      Dzis po raz pierwszy podchodzilam do egzaminu praktycznego na Maratońskiej i zdalam!!!!!
      Sama do tej pory w to nie wierze, i mowie Wam wszytskim szczerze , ze egzamin praktyczny to jedna wielka loteria i mowie szczerze sadze ze 99% zdania mojego egzaminu to poprostu fart i sczescie.. dobre Światła na sygnalizacji, sprzyjające warunki na drogach, brak aut, ktorym 3ba bylo ustapic pierszeństwa....szcescie szcescie i jeszcze raz szczescie!
      Pozdrowienia dla Pana egzaminatora, ktory w tym dniu, egzaminował w 16 :D
      • Gość: Adam IP: *.toya.net.pl 05.02.11, 19:11
        Witam
        Czytając wszystkie wypowiedzi na foorum a bylem przed egzaminem , szczerze.. to sie zestresowalem jeszcze bardziej, bo duzo tu lamentow i wogole jak to egz są zli i okrutni
        Moi znajomi mowili mi bym szedl na egz z podejsciem.. ze i tak mogą mnie udupic

        Zdawalem na maratonskiej
        rano wykupilem sobie godzine jazdy, i powiem szczerze ze jezdzilo mi sie zle , bo moj instruktor byl bardziej zestresowany ode mnie i powiedzial ze " dobry kierowca powinien byc troche zestresowany by byl b skoncentrowany" ja wysmialem to , bo ja dobrze jezdze tylko w pelnym chilloucie, bezstresowo.

        Wysiadajac z elki na maratonskiej juz mielismy scene, bo jakas babka wysiadala z auta i z placzem ze 15 raz zdaje i ze tu jest gorzej .. na smutnej jest prosciej.

        Ja jestem zdania ze tutaj jest prosciej,, w sumie tak jak w zyciu,
        niekturzy ludzie komplikują sopbie zycie, i to jest mentalnosc " smutnowcow", bedac w extreme auto szkola, dowiedzialem sie od pewnego instruktora ze ci z maratonksiej nie umią jezdzic i wogole.. takie tam pierdoly ( w glowie uruchomil mi sie bullshit detektor- na szczescie)
        Moim zdaniem na maratonksiej jest jak w zyciu ludzi ktorzy są pogodni i radosni.. są ulice nowe, są lewoskrety, są inteligentne swiatla i są duze przestrzenie , a na smutnej.. wąskie uliczki tramwaje i dziury... i jakos tak smutno.

        takze idac na egzamin bylem w sredniej formie, jedyną osobą ktora wierzyla we mnie .. byla ma kochana dziewczyna, i moze to jej wiara wygrala troszke???

        dolącze do mej opowiesci tylko to ze mam b slaby wzrok i ogolnie na lewe oko nic nie widze

        czekajac w poczekalni bylo troszku ludzi, znow placze i stresy ze ktos po 7 razy zdaje albo po 3... widac za oknem poczekalni, wracjaacych ludzi zaplakanych i wykupujacych kolejne egz...
        nie napawal radoscią.. widzialem ze 8 na 10 ludzi nie wyjezdzalo z placyku.. ja wykupilem sobie w przeddzien placyk i jezdzilo mi sie niezbyt bo byl wieczor i cimno jak w du.. u murzynka :D
        takze .. smutny nastroj .. u ludzi.. az wkoncu wywolali mnie przez glosnik , wiec podszedlem.. wzialem kwitek i podszedlem do 10 teczki mej :D z zewnatrz byla ostro potysowana i z jednej strony wogole nie miala numerku, czekalem w zimnie 10 min az przyszedl pan Bogdan .
        Pan w wieku ok 60 ? mowiący spokojnym tonem i oczka mial przymruzone jak Garfield:P

        Na rekawie nie bylo problemow, mimo ze w kopercie pan Bogdan zaparkowal krzywo !!! i troszke sie balem, no ale luz pojechalem.. odziwo na rekawie na szczescie auto mi nie zgaslo.. i potem odslonil mi pacholeeek.. aaa mialem sprawdzanie swiatel mijania i olej w silniku.. to na luzaku i tu uwaga- od razu wsiadajac do auta .. wlacz swiatla mijania.. nie czekaj na wyjezdzanie z placyku !!! wiec odslonil pacholek i mialem tylem w prawo . PAMIETAJCIe!!!! skrecasz kierownice dopiero jak poczatek auta minie pacholek po lewej stronie !! to wazne bo jak strącisz go to dupa i koniec egz ! bylem na to uczulony. iii pamietajcie , patrzcie czy inne auta nie jezdzą bo jeden ziomek tak oblal bo drugi egzamin mu przeszkodzil i koniec..
        wyjechalem tylem w prawo i potem gorka.. gorka spoko loko . i wyjechalem na miasto,, skret w lewo,, odetchnalem z ulgą, i kolejna uwaga. MOWILEM do siebie co robie.. np " o jestem na drodze z pierszenstwem.. albo o pieszy.. niecierpliwy.. itp" wtedy on wie ze ty wiesz.. ty wiesz ze wiesz.. i wydalasz z siebie stres...
        ogolnie nawiazalem kontakt z egzaminatorem, gadalem duzo. o sobie o jezdzie.. itp..
        zaczelem egz 0 10 - wybralem taki czas.. by zaspanie .. zeszlo z oczu i kazdy byl zadowolony.

        jezdzilismy ponad godzinke.. mialem parkowanie prostopadle przodem.. i pierwszy raz mi sie nie udalo, auto z 5 razy zgaslo ( slaby silnik itp) , i bylo pod gorke.. wiec wyrownywanie z recznego bo sie staczal.. egzaminator wogole nie byl zmeczony zyciem ani wkurzony.. powiedzial bym wyjechal i ze bede mial jeszcze jedną szanse.. pojechalismy na te male osiedle gdzie są skrzyzowania rownorzedne i tam parkowalem. i bylo ok.. chociaz z 2 razy zgasl.. ale uprzedzilem go ze w elce jezdzilem na diesel 1.5 chyba.. i ze moze mi gasnac.. ludzie MOWCIE !! nie bojcie sie.. bo to pomaga.. a jesli dostaniecie jakiegos naprawde capa to mowcie w myslach.

        ostatni blad..- skorygowany.. to mialem skirecic w lewo.. a byla droga 2kierunkowa.. ale niestety nie wiedxzialem.. myslalem ze jednokierunkowa dwupasmowa.. i wlaczylem lewy.. i chcialem juz skrecac.. i jakis bialy samochod ( dziekuje Ci bo dzieki tobie zdalem) , wjechal z przodu i od razu skapnalem sie ze to dwukierunkowa- a niebylo podwojnej ciaglej .. wiec fart- egzaminator powiedzial ze tylko dzieki niemu zdalem bo tak to bym wiechal na pas a on by dal po hamulcu

        potem wrocilismy do wordu a po drodze gadalismy o polityce i medycynie i o zyciu
        Mozliwe ze mialem duze szczescie bo byla idealna pogoda.. nie razilo slonce a opady sniegu ostre zaczely sie dopiero jak ZDALEM egzamin !!!!

        powiem jeszcze jedno ze tydzien przed egzaminem , w duszy mowilem sobie ze natrafie na fajnego egzaminatora, ktory nie bedzie mnie stresowal i zebedą idealne warunki

        Moze powiecie ze po ... 40 godzinach dodatkowych.. albo i 60 ? ktoz to wie.. ze po tylu godzinach .. to nie ma problemu zdac... dla mnie nauczenie sie jezdzic i zdac egzamin .. bylo MARZENIEM, bo wada wzroku ... naprawde mi przeszkadzlaa na początku jezdzic.. np nie umialem jechac prosto .. tylko dryfowalem z lewa na prawo... nie umialem sie trzymac prawej krawedzi, oraz z truden utrzymywlaem koncentracje na wszystkich aspektach jazdy...

        mialem 3 auto szkoly
        Pierwsza znich byla katastrofa- instruktor - byl zamkniety w sobie i .. mowil mi ze robie blad.. ale nie raczyl mi powiedziec.. jak... jezdzic.. wsiadlem do auta .. i mialem jechac... i on byl oburzony ze nie umiem...

        druga szkola extremalna. :P byla szkolą zycia.. i pokory.. koles byl za bardzo pewny siebie, palil w elce, i po 30 min jazdy.. spotykal sie na jakiejs stacji na bautach.. z kumplami by kawe wypic.oraz gadal non stop przez tel - zestaw sluchawkowy- począwszy od syna by sie cieplo ubral, do innych kumpli.. wkurzal mnie totalnie urzywal epitetow pod moim adresem i ciuagle łapal za kierownice i korygowal.. co nie pomagalo - ale wkurzalo.

        ostatnia auto szkola to Efekt, na zapasniczej.
        szkola miesci sie 150m od wordu na maratonskiej.
        ma ok 40proc zdawalnosc.

        plusy:
        - cierpliwosc
        - spokojny ton glosu
        - wyksztalcenie pedagogiczne
        - dobre auto Diesel yarisska...
        - wykorzystanie pelnego czasu - a jesli ucial mi to oddawal.
        - stara sie i kazdego klienta traktuje b dobrze- i zalezy mu by zdali

        minusy
        - szczerze, to nie mam,mimo ze ostatnie jazdy byly stresowe bo mu zalezalo bym zdal no i mi..
        - mialem tylko u niego dodatkowe jazdy - ale mimo tego nauczyl mnie jezdzic jak nikt inny


        Takze reasumujac
        zdalem za pierwszym razem
        mimo ze mam wielkie ograniczenia wzroku i nie bylem urodzonym kierowcą
        skoro ja moglem to kazdy moze.. czy jestes malo pewny siebie.. czy jestes smutasem czy roztargnionym marzycielem jak ja :P
        idzi i zrob to


        pozdrawiam, w razie pytan gg adam 26292414
        sluze radami bo troszke poznalem ten mikro swiat auto szkol i zdawania, znam pare sztuczek i sposobo by sie nie wrąbac w goowno..



        • Gość: OMFG IP: *.toya.net.pl 06.02.11, 09:35
          Zdał prawko, a pisać nie umie.
          PoRD pewnie na pamięć znasz, to teraz zaprzyjaźnij się ze słownikiem.
          • Gość: adamo IP: *.toya.net.pl 07.02.11, 07:22
            Masz racje , slownictwo i blędy w pisowni są b wazne w zyciu, to napewno cie uchroni przed wypadkiem samochodowym, lub krachem na giełdzie :-) peace man.
            • Gość: OMFG IP: *.toya.net.pl 07.02.11, 08:16
              No tak się składa, że są bardzo ważne... ale widocznie to zrozumiesz jak przestaniesz być gimbusem. Prawko dorosłego z Ciebie nie robi i nie zwalnia z myślenia.
              • Gość: adamo IP: *.toya.net.pl 16.02.11, 20:08
                tak sie sklada ze ten wątek jest o konteksie- zdawania prawa jazdy, na maratońskiej,a nie jak blędy jezykowe rujnują zycie wiec czepianie sie literówek .. ma wielkie znaczenie w szkole podstawowej, gdzie zamiast uczyc o zyciu, uczą o pantofelku i gramatyce...
                jak i gramatyka jak i budowa pantofelka, - niebardzo sie przydaje w zyciu :)
                • Gość: OMFG IP: *.toya.net.pl 16.02.11, 21:47
                  Poczekamy aż przyjdzie Ci swoje CV napisać i podanie jakieś.
                  • Gość: adamo IP: *.toya.net.pl 18.02.11, 05:54
                    jesli sie jest pracownikiem, to pisze sie cv :)
                    mam nadzieje ze uda ci sie napisac duuuuzo cv zanim wymyslisz by byc pracodawcą,
                    reasumujac, gramatyka jest wazne, ale nie przy zdawaniu prawa jazdy.. i juz zakonczmy dyskusje - nie na temat ok ?
    • Gość: minsi IP: *.toya.net.pl 18.02.11, 12:07
      ja w zeszłym roku robiłem egzamin na Maratonskiej na A, (B mam już kilkanaście lat) i nie było problemu, zdałem za pierwszym razem. Trochę mnie ofukali że za mało dynamicznie jechałem ale nie było jakiegoś problemu. Może wystarczy coś umieć żeby zdać.
      • Gość: MONA IP: *.toya.net.pl 13.09.11, 12:43
        Czytam wpisy kursantów o egzaminach, i jestem zdołowana. Ja nie dam chyba rady.Zaczełam kurs trochę póżno ,mam dużo więcej lat od osób wypowiadających się na tym forum i jeżeli młodzi bystrzy ludzie nie daja rady po kilka razy, to ja polegnę ,to pewne. o stresie nie wspomne. Wykorzystałam dodatkowe jazdy, ale ciągle mam braki. Parkowanie, zawracanie to dla mnie koszmar. Moze macie jakieś sprawdzone metody jak to prawidłowo wykonać. Mój instruktor nie nauczył mnie jakiegoś prostego sposobu jak to wykonać. Może wasi byli lepsi.Zaliczyłam w życiu bardzo dużo egzaminów , ale ten będzie najgorszy.
      • Gość: Michal G IP: *.toya.net.pl 23.10.11, 14:10
        Najgorsze jest to, że potrafią się przyczepić do Ciebie i oblać:
        - że na mieście poprawiasz lusterka bo ich motor jest tak rozpierd... i co chwila opadają i nic nie widać;
        - że przed zmianą pasa odwrócisz się za siebie żeby upewnić się że nic po nim nie zapie...(lusterka są kiepskie);
        - że nie przepchniesz motoru o 5m na placu bo po prostu zapomniałeś, a pan egzaminator Ci nie podpowie;
        i wiele innych bzdurnych rzeczy.
    • Witam organizuje kursy na prawo jazdy na Ukrainie. Na wszystkie Kategorie. Zapewniam transport, sprawy formalne i urzędowe jak: Meldunek - Szkołę jazdy - Egzamin państwowy - Odbiór dokumentu - Hotel. Zdawalność 100%. NIE POBIERAM ŻADNYCH ZALICZEK. Płacisz dopiero przy osobistym odbiorze dokumentu. Krótkie Terminy. Wszystko w PEŁNI LEGALNE. e-mail: ukrainakalisz@onet.pl tel: 515736354
    • Gość: Turysta IP: 193.238.19.* 27.09.11, 20:08
      Jestem w Łodzi na kilkudniowej delegacji i powiem Wam, że zastanawiam się czy kierowcy w tym mieście w ogóle potrzebują jakiegoś prawa jazdy. Sporo jeżdżę po kraju, ale takiego lekceważenia przepisów jak w Łodzi to jeszcze nie widziałem. Jeżeli odbędą się kiedyś mistrzostwa Polski w przejeżdżaniu na czerwonym, to możecie ubiegać się o pudło i już szykować miejsce na puchar. Jak chodzi o prędkość w terenie zabudowanym, to nie zdziwiłbym się, gdyby ta sprawa była w Łodzi regulowana jakąś odrębną ustawą. Ciekaw jestem statystyk wypadków i ofiar śmiertelnych na tle reszty kraju, ale pewnie też jesteście w czubie. Ogólnie - pełen szacun Łodzianie! Sprawne wycieraczki, Alleluja i do przodu! ;)
      • Gość: mona IP: *.toya.net.pl 05.10.11, 12:17
        Jestem łodzianką i niestety muszę przyznać rację, ze z przepisami jest marnie ale to problem nie tylko Łodzi. Jestem w trakcie kursu nauki jazdy i obserwuję to co się dzieje na ulicach, z pozycji mało komfortowej, czyli uczącego się.Bardzo mnie wkurza jak ,,wytrawni kierowcy,, widząc samochód L z napisem Egzamin państwowy specjalnie utrudniaja jazdę powodując bardzo często oblanie egzaminu.Drodzy kierowcy więcej empatii dla tych uczących i zdających ten trudny egzamin.Sami wiecie że dużo zależy od sytuacji na drodze w trakcie jazdy egzaminacyjnej, pomagajcie . Sami też sie kiedyś uczyliście.
        • Gość: zdająca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.11, 19:01
          CHAMSTWO CHAMSTWO CHAMSTWO
          To co się dzieje w Wordzie na Maratońskiej przechodzi już ludzkie pojęcie!to istna przestępczość!Jeszcze nigdy nie byłam świadkiem takiego bezrawia !kiedy słuchałam opinii moich znajomych o tym jak nie zdawali na stopie,podśmiewywałam się pod nosem myśląc- jakim jełopem trzeba być,żeby oblać na takiej głupocie!I co?Zostałam zawieziona w miejsce,gdzie stop znajduje się na ulicy lekko pochyłej,zatrzymałam się i dowiedziałam się,że nie zdałam.zdziwiona spytałam,jak to możliwe,skoro ewidentnie wcisnełam hamulec.Powód?Samochód stoczył się o parę centymetrów pod wpływem nierównej szosy,co nie można uznać za zatrzymanie,bo kierujący powinnien zrobić wszystko by auto stało w miejscu.Co najlepsze,ja wcale nie czułam,żeby samochód się toczył,bo trzymałam nogę na hamulcu!Kiedy spytałam,gdzie mam iść żeby przejżeć taśmy,dowiedziałam się że cały proces będzie trwał wieki i nie ma to sensu!SKANDAL!OD KIEDY TO NA SZOSIE O BEZPIECZEŃSTWIE JAZDY ŚWIADCZĄ CENTYMETRY,W DODATKU NIEWYCZUWALNE?To przecież maszyna!WORD to sprawnie działający wyłudzacze pieniędzy...i gdzie tu doszukiwać sie sprawiedliwości...
          • Gość: Misia IP: *.toya.net.pl 27.10.11, 10:15
            Współczuję. Masz całkowitą rację. Szukają powodu żeby oblać. Maja takie miejsca na których kursanci z braku obycia na drodze i stresu, oblewają. Ja poległam na placyku, a byłam przekonana ze zdam . Pretensji nie mam bo rzeczywiście troszkę wystawałam na kopertę.Ale myśl o egzaminie na mieście mnie przeraża. Byłam 14 na egzaminie, i tylko dwie osoby wyjechały na miasto,jedna wróciła po kilku minutach. Odkładam egzamin ,biorę kolejne dodatkowe jazdy i obawiam się że długo będę zdawac. Egzaminatorzy sa niestety burkliwi i mało sympatyczni, tworza atmosferę lęku, wtedy trzęsocy się kursant popełnia elementarne błędy i chyba o to im chodzi. KASA PRZYJMUJE KOLEJNĄ OPŁATĘ. Życzę powodzenia na kolejnym egzaminie. Jeżeli pamiętasz to podaj gdzie Cię woził po Retkini. Pozdrawiam. Misia
            • Gość: kandydat IP: *.adsl.inetia.pl 06.12.11, 08:04
              WORD w łodzi to specyficzna instytucja. Nastawiona na ,,oblewanie" kursanta i trzepanie kasy z kolejnych egzaminów. Egzaminatorzy wprowadzają swoim zachowaniem kursanta celowo w stres i czekają kiedy się ,,wyspie". Przecież wiadomo że stres związany z jazdą po zatłoczonych, dziurawych i bardzo często osiedlowych najczęściej żle oznakowanych i pełnych różnych niespodzianek ( jak ma to miejsce na Retkini ) musi spowodować błąd lub jakieś drobne potknięcie. Wtedy na twarzy PANA Egzaminatora widać pełny uśmiech i oddtchnięcie - wreszcie :). Wiem bo już dwa razy zdawałem i wysypałem się na tym. Na jazdach doszkalających ( biorę je z róznymi instruktorami :) jakoś tego nie ma. Łódź - Maratońska - nie do zdania, chyba zostaje Sieradz lub Piotrków - tam podobno jeszcze dość ( jak na Polskie warunki ) normalnie - trzeba umieć jeżdzić i trochę szczęścia :)
    • Gość: :) IP: *.play-internet.pl 26.03.12, 11:03
      Ja uwazam ze dobrze... bo własnie przez głupoty są później wypadki. zdałam dzis (za 3 podejsciem) ale racje mieli ze mnie oblewali za te "głupoty" bo przynajmniej teraz takich błedów nie popełniałam i wbiłam sobie do głowy ze mam sie pilnowac i o wszystkim pamietac :) Dziekuje Panu Tomaszowi Marciniakowi za miło i bez stresowo przeprowadzony egzamin :)

      Dziekuje również Angeli ze szkoły Wojtowicza za dodatkowe godzinki, wsparcie i budowanie wiary w siebie, ze potrafie, ze umiem, ze zdam :)
      • Gość: Gosc IP: *.play-internet.pl 26.03.12, 16:03
        Ja również zdawałam dzisiaj egzamin na prawko na maratońskiej i niestety po 34 minutach jeżdzenia po mieście udało się mnie oblać oczywiście z mojej winy. Trafiłam na mega niesympatycznego egzaminatora, który od początku egzaminu na placu manewrowym swoim zachowaniem i tekstami próbował wyprowadzić mnie z równowagi.No i udało się tyle ,że na mieście.Jestem zła na siebie,że dałam się tak podpuścić temu gburowi,mam nadzieję,że następnym razem będę mądrzejsza o ile stres mnie nie pokona, bo wtedy , to już po egzaminie.
    • Przestancie pisać bzdury zdawałam juz wiele razy i pomimo kleski nigdy nie mogłam powiedzieć ze to egzaminator się uwzioł albo był złosliwy Za kazdym razep popełniam rażace błedy ale jest to mojawina poprostu niewytrzymuję napiecia i ' wysiadam psychicznie po 30 - 25 minutach .To jest moja wina a nie egzaminatorów PRZESTANCIE PISAC BZDURY - CHCECIESIE PODBUDOWAĆ? '
    • Gość: man IP: *.retsat1.com.pl 22.10.12, 12:12
      WORD-y są instytucjami samofinansującymi się a to oznacza ni mniej ni więcej że "pan egzaminator" zarobi tyle ilu obleje kandydatów na prawo jazdy.Znają doskonale Retkinię,wiedzą gdzie można zaciągnąć egzaminowanego żeby się pogubił,mało widoczne znaki,niejasne pierwszeństwa itd. Byłem świadkiem gdy jechała ich cała kupa w 2 autach i skrzętnie obfotografowywali skrzyżowania,analizowali je dokładnie co gdzie i jak...
      Zastanawia mnie tylko jedno... jak silna musi być to instytucja i kogo ma za sobą że tak potężne lobby w postaci firm ubezpieczeniowych,sprzedawców paliw,samochodów,nawet warsztatów samochodowych nie jest w stanie mieć na to wpływu????? Czy na prawdę nikt nie jest w stanie tego zmienić??? W interesie każdej z tych potężnych nie rzadko instytucji jest aby jak najwiecej ludzi posiadało prawo jazdy a co za ty idzie miało auta...ubezpieczało je,tankowało,psuło i nawet powodowało wypadki. Ale nie WORD jest po prostu nietykalny.
      Zdawalność na Maratońskiej z tego co mi wiadomo jest na poziomie ok. 22% !!! Czekając na egzamin ok. 30 min byłem świadkiem "oblania" ok. 14 osób,zdała 1 !! Więc wskaźnik 22% moim zdaniem jest potężnie zawyżony. A żeby zdać trzeba mieć szczęście,nery ze stali i liczyć na dobry humor egzaminatora.
    • Ja zdałam prawko na Maratońskiej za drugim razem. Moje egzaminy wspominam bardzo dobrze (nawet ten oblany-z mojej winy) egzaminatorzy byli kulturalni, profesjonalni i nie powiedziałabym, żeby chcieli mnie na siłę oblać. Za pierwszym razem egzaminowała mnie kobieta, za drugim, tym szczęśliwym razem, facet. Brzmi jak reklama WORDU, ale po tych wszystkich historiach, które czytałam byłam bardzo mile zaskoczona..
      • Gość: Sylwia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.12, 22:04
        Ja zdałam za 3 razem. Pierwszy raz przez głupotę oblałam - wyjechałam na miasto bez włączonych świateł a drugim razem pod koniec egzaminu nie ustąpiłam pierwszeństwa na przejściu dla pieszych przy ul .Wileńskiej a raczej nie zauważyłam pieszych, którzy weszli na skrzyżowanie. Trzecie podejście , to szczęśliwe, odbyło się po miesiącu nie wsiadania do auta bez żadnych jazd, ale dzięki wcześniejszej 10 h nauce jazdy w auto szkole Lider umiejętności nie zostały zapomniane i podeszłam pewnie do egzaminu.
        Za pierwszym razem trafiłam na bardzo przyjaznego egzaminatora - zero stresu. Drugi egzaminator też był w porządku - jedyny minus, że powtarzał parę razy żebym się nie stresowała, co dopiero powodowało mój stres. Za trzecim razem egzaminator nie należał do sympatycznych. Oburzał się gdy wykonywało się jedno polecenia bezbłędnie i raz dał komentarz, który miał na celu wyprowadzenie mnie ze stanu pewności siebie podczas jazdy. komentarz o treści " mam nadzieję, ze ostatni raz zatrzymujemy się przed pustym przejściem", padł podczas gdy zatrzymałam się przed przejściem dla pieszych przy którym stała kobieta chcąca na nie wkroczyć. Oczywiście egzaminator miał nadzieję, że ja podejmę próbę przejazdu, a przy odrobinie szczęścia kobieta wkroczy na przejście i wtedy po egzaminie:) tak ten sam pan oblał moją koleżankę.
        Od egzaminatora, aury jaką stwarza swoja osobą dużo zależy podczas egzaminu, bo wiadomo, ze stres działa na naszą niekorzyść.
        W celu uniknięcia stresu polecam wzięcie tabletki na uspokojenie chociażby nervo -axon wtedy stres jest mniejszy, noga na sprzęgle nie dyga i można się skupić na skutecznej jeździe. powodzenia
    • Gość: Jacek P. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.13, 09:12
      Dzisiaj oblałem na placu manewrowym...( startowałem po raz drugi, pierwszy raz oblałem po blisko godzinnej batalii po mieście...tak długo mnie egzaminator przetrzymywał aż w końcu ku swej radości dopadł na błędzie). Dzisiejszy egzamin to totalna porażka WORD-u...Auta którymi przychodzi nam zdawać egzaminy to bezużyteczne wraki...trupy. Egzaminator Zdzisław M. zanim podjechał pod rekaw sam auto dwa razy odpalał bo mu gasło...potem ten sam przypadek przydarzył się mnie.Doskonale wiedział że auto jest niesprawne a jednak nie raczył mnie o tym poinformować. Ja rozumiem że zbliża się okres wakacyjny i że potrzebują kasy na wyjazdy do Egiptu czy do innych krajów egzotycznych...tylko czemu za moją kasę??????Mam zamiar złożyć skargę do dyrektora WORD-u na ul Smutnej....jeśli to nie pomoże zawiadomię prokuraturę .Trzeba z tym skończyć.
      • Gość: ANGEL IP: *.play-internet.pl 24.05.13, 12:52
        Witam ja podchodziłam 6 razy na ul Maratonskiej dopiero za 7 razem zdałam ale dlatego że miałam szczęscie i obiektywnego egzaminatora .Przy któryms podejsciu otrzymałam samochód który bez powodu gasł nie dałam ruszyc na palcyku więc oblałam , śmiechu nie mogłam opanować i poprosiłam kierownika osrodka o ponowne podejcie do egzaminu ( oczywiscie po uiszczeniu 140 zl za kolejny egzamin , który odbył się tego samego dnia , oczywiscie inne auto odpaliło bez problemu .Pan kierownik powiedział że nie potrafie wyczuć auta . Innym rzaem śnieżyca niesamowita a tu na koniec egzaminu parkowanie równoległe widocznosc krawężnika zerowa , oczywiscie oblałam zwróciłam grzecznie uwage egzaminatorowi że w taką [pogodę daje równoległe ale stwierdził że to dla mojego dobra . Egzamin trwał 30 minut , a poprzednie około godziny i zawsze znalazło się jakich błąd . Dam wam rade którą sama otrzymałam nie poddawac się i próbować do celu.Wiem co piszę bo sama przez to przeszłam więc kochani trzymam za was kciuki i wierze że zdacie Powodzenia .
        • Gość: ANGEL IP: *.play-internet.pl 24.05.13, 13:01
          Kochani egzaminatorzy oczywiscie cenna rada dla Was ;
          Zostawcie swoje problemy w domu , nie przenoście swoich niepowodzeń i bolączek życiowych do pracy , nie musicie podnosic poczucia własnej wartości kogoś oblewając wystarczy kilka sesji terapeutycznych u psychologa . Szkolicie kandydatów na prawo jazdy a nie zawodowych kierowców . Praktyka czyni mistrza a nie godzinna jazda po miescie , tylko po to aby znaleźc punkt zaczepienia do oblania . Sami przechodziliście egzaminy i wiecie jak ciężko zapanować nad stresem .Pozdrawiam Pana Gębalskiego , który zasługuje aby brać z niego przykład wystarczy byc człowiekiem tak jak ON ! :-)
          • Gość: misia IP: *.dynamic.chello.pl 28.05.13, 14:12
            Popieram! Pan A.Gębalski to cudowny egzaminator:)
          • Gość: ewa IP: *.play-internet.pl 19.06.13, 12:29
            zgadzam się w 100%,ja zdałam dzisiaj za 6 razem i to było moje ostatnie podejście,miałam bardzo sympatycznego i wyrozumialego egzaminatora który wie że wprawy i pewności jazdy zdobywa się praktyką,pozdrawiam i dziękuję Panu R.Banaszkiewiczowi,naprawdę super ,prawie pełen luz[choć i tak stres jest OGROMNY].
    • Gość: Kowal IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 26.01.14, 15:55
      Witam, temat może nieco dogrzewany, ale mam nadzieje ze pomogę komuś, kto chce zdawać prawko przy Maratońskiej. Ja robiłem kurs u pana Jankowskiego w Efekcie na Smulsku. Mega gość, dobry specjalista, tłumaczy każdy błąd i do tego cierpliwyyyyyyyyyy!!! Sam mi powiedział, żebym zgłosił się przez stronę www.autoefekt.com.pl, to będę mieć gartisowe godziny jazdy i możliwość płatności w ratach :) pozdr!!

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.