Dodaj do ulubionych

Dlaczego dyrektorki bronią chipsów i coli w skl...

IP: *.e-pauf.pl 14.09.11, 09:06
całkowicie popieram ten pomysł. Nie rozumiem Dyrektorów szkół. Mam nadzieję, iż nie mają udziału w obrocie tych sklepików z otyłością...
Edytor zaawansowany
  • Gość: Mama IP: *.toya.net.pl 14.09.11, 09:12
    Popieram pomysł w 100%.
  • Gość: Nika IP: *.4web.pl 14.09.11, 13:48
    Uczeń w szkole powinien jesc po prostu SNIADANIE (przyniesione z domu) albo obiad (ze szkolnej stołowki) Kiedy pojawiły się tzw. "sklepiki" ? Kiedy polikwidowano stołówki szkolne. Kiedy pojawiła się taka nadwaga, ze dziś 15 letnia dziewczyna wygląda na matkę niejednej 30-stki gabarytowo? Kiedy Polacy przestali gotować w domu i jeść w stołówkach, a zaczęli kupować na wynos i odzywiać się pizzą/kebabami/ burgerami i mrozonym zarciem na wynos typu pizza Riga.
  • flipvert 14.09.11, 09:19
    "Gdyby to od niej zależało, soki i owoce byłby w szkołach już dawno."
    Wzrusza mnie wiara pani diabetolog,ze soki owocowe to cos rownie zdrowego jak owoce.Dentysci pewnie by sie nie zgodzili a i pani d. powinna uzupelnic swoja wiedze.
    Pomysl chwalebny,ale w Polsce zawsze wszystkim pod gore,wiec skonczy sie pewnie na artykulach w gazetach.
  • skunk 14.09.11, 09:19
    W filmie Super Size Me ukazano dyrektorów szkół, którzy trzymają fast foody pod wpływem agentów wielkich koncernów, dla których catering to biznes. Nasi robią to po prostu z głupoty. I to jest w tej sprawie najbardziej żenujące.
  • Gość: bbb IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.11, 09:30
    Jeżeli dyrektorzy się tak upierają to wniosek jest tylko jeden: Śmieciowe żarcie sprzedaje się w szkolnych sklepach dobrze, więc obroty są wysokie. Jeżeli obroty są wysokie to sprzedawca dużo zarabia. Jeżeli dużo zarabia to zależy mu na utrzymaniu punktu. W takim razie godzi się płacić szkole wysoki czynsz. Szkoła z wysokiego czynszu ma pieniądze, którymi łata dziury w budżecie. A przy okazji coś pójdzie bokiem, żeby obie strony były zadowolone ze współpracy i nikt przypadkiem nie pomyślał o narzuceniu sprzedaży wyłączenie zdrowych produktów.
  • Gość: gosc IP: *.toya.net.pl 14.09.11, 16:15
    o ile wiem pieniędzy z wynajmu nie dostaje szkoła tylko wydział edukcji a o menu sklepikw jako rodzic z rady szkoły byłam pytana ja, dwie inne mamy, trójka uczniów i trójka nauczycieli. i wynikło z tego zupełne zlikwidowanie napojów energetyzujących w sklepiku - w którym oprócz wody mineralnej są napoje słodzone, kawa i herbata, oprócz kanapek z warzywami w środku - a nie tylko z sałatą oraz surówek są burgery, hotdogi i mini pizze, które też są chętnie kupowane bo są na ciepło, oprócz jabłek są tez pączki i chipsy. i nie cudujmy, tylko postawmy na normalność. Najlepsze jest śniadanko przyniesione z domu, zadbane przez mamę, dobrze skomponowane, sklepik jest na sytuacje "awaryjne".
  • Gość: Joanna IP: *.toya.net.pl 14.09.11, 16:27
    w domu też dajesz dziecku napoje słodzone, minipizze, burgery, pączki i chipsy? Zawsze zakładam, że ludzie, z którymi rozmawiam, są rozsądni, zdrowi na umyśle i nie krzywdzą z premedytacją swoich dzieci. Zakladam więc, że twoje dziecko jada normalnie: warzywa, owoce, nabiał, ciemne pieczywo, ryby i od czasu do czasu kawałek mięsa. Choć uważam, że to ostatnie nie jest konieczne. To dlaczego, do jasnej cholery, chcesz truć swoje i cudze dzieci w szkole? I jeszcze twierdzisz, że to normalne?
  • Gość: gosc IP: *.toya.net.pl 14.09.11, 16:43
    mojedzieci nie jedzą minipizzy, burgerów ani zapiekanek, dostają za to do szkoły codziennie kanapkę (kupuję rozmaite rodzaje pieczywa) z dobrą wędliną lub serem, papryką,pomidorem,ogórkiem albo jeszcze czymś innym, jabłko lub brzoskwinię albo inne owoce, jak długo lekcje to jeszcze nabiał w pudełku albo wafla z ziarenek. Sklepik racze po mineralną albo orbitkę. Dla mnie dobre mięsko jest konieczne. Ale mnóstwo koleżanek i kolegów moich dzieci nie dostaje żadnego śniadania do szkoły tylko 2 złote. Inic na tonie poradzę. Bo to jest wybór innych rodziców. A co do trucia -ja głosowałam przeciwko słodyczom i słodkim napojom, ale głosów w radzie szkoły jest 9. Przegraliśmy (ja i grono pedagogiczne przeciwko reszcie rodziców i uczniom). Inna kwestia, czy jogurcik np.danone jest zdrową żywnością? z lektury etykiety to nie wynika, podobnie jak mnóstwo innych "zdrowych" jedzonek (np. activia która nie powinna być używana winncyh przypadkach jak poleczeniu antybiotykami, bo rozleniwia system immunologiczny i jelita, chleb razowy tylko z koloru, jogurty z aspartamemalezatobeztłuszczu itp).Więc nie mądruj się i nikogonie oskarżaj tyko sama idź na zebrania szkolne, wejdź w skład rad szkolnych i walcz
  • al.pharg 14.09.11, 16:51
    Gość portalu: gosc napisał(a):

    > mojedzieci nie jedzą minipizzy, burgerów ani zapiekanek, dostają za to do szkoł
    > y codziennie kanapkę (kupuję rozmaite rodzaje pieczywa) z dobrą wędliną lub ser
    > em, papryką,pomidorem,ogórkiem albo jeszcze czymś innym, jabłko lub brzoskwinię
    > albo inne owoce, jak długo lekcje to jeszcze nabiał w pudełku albo wafla z zia
    > renek. Sklepik racze po mineralną albo orbitkę. Dla mnie dobre mięsko jest koni
    > eczne. Ale mnóstwo koleżanek i kolegów moich dzieci nie dostaje żadnego śniadan
    > ia do szkoły tylko 2 złote. Inic na tonie poradzę. Bo to jest wybór innych rodz
    > iców. A co do trucia -ja głosowałam przeciwko słodyczom i słodkim napojom, ale
    > głosów w radzie szkoły jest 9. Przegraliśmy (ja i grono pedagogiczne przeciwko
    > reszcie rodziców i uczniom). Inna kwestia, czy jogurcik np.danone jest zdrową ż
    > ywnością? z lektury etykiety to nie wynika, podobnie jak mnóstwo innych "zdrowy
    > ch" jedzonek (np. activia która nie powinna być używana winncyh przypadkach ja
    > k poleczeniu antybiotykami, bo rozleniwia system immunologiczny i jelita, chleb
    > razowy tylko z koloru, jogurty z aspartamemalezatobeztłuszczu itp).Więc nie mą
    > druj się i nikogonie oskarżaj tyko sama idź na zebrania szkolne, wejdź w skład
    > rad szkolnych i walcz


    W takich radach rodziców są zazwyczaj ci najbardziej zaradni i myślący o dziecku inaczej tj. włażący w tyłek p. dyrektor. Dlatego trzeba sklepiki ukrócic odgórnie i koniec piesni.
  • Gość: Joanna IP: *.toya.net.pl 14.09.11, 17:40
    Oczywiście, że tak. Niejednokrotnie dyrektorzy sami sobie wybierają takie rady spośród swoich koleżaneczek, których dzieci chodzą do najlepszej klasy w szkole, specjalnie dla nich utworzonej. I co to za pomysł, żeby w ogóle kogokolwiek pytać o zdanie w takiej sprawie, szczególnie dzieci? O to czy wsadzić do więzienia mordercę, też będziecie pytać jakąś radę? Brawo, Panie Piątkowski za podjęcie mądrej decyzji!
  • Gość: gosc IP: *.toya.net.pl 14.09.11, 19:30
    poczytaj przepisy oswiatowe, jest obowiązek aby istniały w szkołach rady składające się z nauczycieli, uczniów i rodziców, dyrektor przyjmuje tylko ich sprawozdanie i opinie. do rady rodziców wchodzą osoby ze wszystkich trójek klasowych, i oczywiście co roku na zebraniu rodzice aż się biją kto do tej trójki trafi...... koniec końców trafiają tam ci, którym zależy na tym gdzie, czego i jak dzieciak się uczy, albo ci którzy się zgłoszą, zeby wreszcie skończyć zebranie (doóki nie wybierze się trójka wychowawca nie może skończyć zebrania).przynajmniej tak to działa w oglniaku i w gimnazjum,w podstawówce w radzie nie ma uczniów o ile mi się dobrze wydaje.
  • Gość: Joanna IP: *.toya.net.pl 14.09.11, 21:45
    Wiem. I wiem też, że nie o wszystko dyrektor musi pytać radę. A już na pewno nie musi pytać o to, co ma być sprzedawane w sklepiku. A nawet jeśli dyrektor pyta o opinię, to nie jest ona wiążąca dla niego. W szkole decyzje podejmuje dyrektor, a nie jakaś rada. A co do zebrań, to doradzam zwyczajnie wstać i wyjść albo w ogóle na zebranie nie przychodzić. Przecież nikt nie może przetrzymywać dorosłych ludzi w klasie szkolnej wbrew ich woli. Podobnie jest z wszelkiego rodzaju opłatami. Nie musisz ich uiszczać i nikt nie może zmusić cię do tego. Proponowałabym panu Piątkowskiemu żeby zajął się też tzw. obiegówkami w szkołach. Na koniec roku każe się dzieciakom biegać od pokoju do pokoju i uzyskiwać stempelki poświadczające, że zapłaciły za komitet rodzicielski, ksero i znaczek na świadectwo oraz zwróciły książki w bibliotece. Oczekiwałabym, że podobny proceder zostanie zakazany. A niezwrócone książki będą odzyskiwane w drodze procesu cywilnego, a nie szantażem. Osobiście nie zamierzam za nic płacić w szkole i niech mi tylko dyrektorka spróbuje odmówić wydania dziecku testu na sprawdzianie! Bo w szkole mojego dziecka grozi się, że jesli nie zapłacę za ksero, to moje dziecko będzie pisało klasówki ręcznie, a pozostałe dzieci (te, które zapłaciły) dostaną testy wydrukowane). Chyba mam w tym roku wenę do walki ze szkołą. Choć do rady rodziców nie dam się wybrać, bo comiesięczne spotykanie się z tzw. panią dyrektor jest ponad moje siły i nerwy. Każde takie spotkanie odchorowuję.
  • Gość: <> IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.11, 22:02
    Droga Joasiu, masz absolutną rację. Nikt nie może nic od Ciebie i twojego dziecka wymagać... i nikt nie ma obowiązku (poza Tobą) pilnować aby się prawidłowo odżywiało. Wychowaj sobie dzieciaka i już ,a nie chcesz uruchamiać urząd miasta aby uniemożliwił mu żarcie g..na. Nie potrafisz sobie poradzić z własnym dzieciakiem, ale wiesz co powinna szkoła , miasto . Nie umiesz go wychować to nie dawaj mu kasy do szkoły.
    zakaz śmieciowego jedzenia jest bez sensu. Po raz kolejny rodzice chcą zwalić niewygodne decyzje z siebie na innych.
    Należałoby raczej wprowadzić nakaz posiadania w sklepiku również zdrowej żywności. To od Ciebie zależy co dzieciak kupi.
  • Gość: Joanna IP: *.toya.net.pl 14.09.11, 22:50
    Zapewne jesteś jakimś ajentem, który chce robić kasę na dziecięcej głupocie? A ja cieszę się, że władze miasta zamierzają ci to uniemożliwić. Najbardziej by mnie satysfakcjonowało zamknięcie wszystkich szkolnych sklepików w podstawówkach i gimnazjach. Bo w tych szkołach dzieci nie są jeszcze na tyle świadome, żeby pozwolić im kupować sobie żywność. A poza tym, w szkolnych sklepikach dochodzi często do wyłudzania pieniędzy przez zdemoralizowanych uczniów. Nie mówiąc o tym, że zamożniejsze dzieciaki popisują się swoimi pieniędzmi przed biedniejszymi. Nie ma żadnego, racjonalnego powodu, dla którego dzieci miałyby robić zakupy w szkolnych sklepikach.
  • Gość: <> IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.09.11, 08:01
    Tak, rozszyfrowałaś mnie bezbłędnie....jestem ajentem sieci szkolnych sklepików i dodatkowo producentem chipsów .
    A tak na poważnie, uważasz ,za twoje dziecko nie jest na tyle świadome ,aby samo robiło zakupy - nie dajesz mu pieniędzy do szkoły. Prawda jakie proste.Tylko jest pewien problem w wieku 9-10 lat dzieci zaczynają jeździć na kolonie i żrą tam bez opamiętania chipsy ,żelki i co tam im jeszcze w łapki wpadnie. I co zamierzasz zakazać sprzedaży dzieciom śmieciowego jedzenia w ogóle?
    Naprawdę lepiej walczyć o wprowadzenie zdrowego jedzenia do szkoły (i to na poziomie szkoły ,a nie przez urzad miasta) i uczyć dzieciaka dokonywania świadomych wyborów. Na pewno przyda mu sie to w przyszłości nie tylko na zakupach.
    Swoją droga założenie ,ze w gimnazjum (wiek 12-16 lat) dla dziecka wybór pomiędzy chipsami,a jabłkiem jest za trudny, ale wybór dalszej drogi edukacji ( a czasami i zawodu) już nie rozbawił mnie do łez.
  • Gość: Joanna IP: *.toya.net.pl 15.09.11, 12:24
    Może twoje dzieci jeżdżą na kolonie, moje znają lepsze i bardziej kształcące formy wypoczynku. Swoją drogą, jeszcze istnieje coś takiego jak kolonie? I prowadzą tam komunistyczną propagandę, jak w czasach Gomułki i Gierka? Uważam, i nie jestem w tym odosobniona, że wiek 13 - 16 lat to najgłupszy wiek w życiu i należy w tym czasie dzieci szczególnie kontrolować, bo inaczej narobią strasznych głupot, z których trudno będzie później wyjść bez szwanku. Samodzielne podejmowanie decyzji owszem, bo dziecko musi nauczyć się tego.To nie znaczy jednak, że ma to czynić bez żadnej kontroli. Ja wiem o każdym kroku mojego dziecka, choć ono zapewne sądzi, że jest całkiem samodzielne. I zapewniam cię, że nie ma mowy o żadnym śmieciowym jedzeniu w jego życiu. A do sklepiku szkolnego nawet nie wchodzi i jest to jego samodzielna decyzja, którą oczywiście pochwalam, a nawet jestem z niej dumna. Pieniądze, które dostaje, oszczędza na kupno super aparatu fotograficznego za kilka tysięcy, bo fotografia to jego pasja. Oczywiście,kiedy zaoszczędzi połowę, z przyjemnościa dofinasujemy mu resztę. Dziecko będzie szczęśliwe, a my dumni z tego, że wychowaliśmy oszczędnego, ambitnego i rozsądnego młodego człowieka.
  • Gość: <> IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.09.11, 13:16
    Łoł , następne słoneczko Żoliborza nam rośnie co to na wakacje tylko z mamusią lub babcią. Spaślakiem może nie będzie ,ale zadatki na szczupłego socjopatę będzie miało , że ho ho.
    Zgadzam się z ,że wiek gimnazjalny to wiek głupoty. Ale to do tego wieku dzieciak powinien mieć wyrobione prawidłowe nawyki żywieniowe. A odnośnie kontroli zakupów w sklepiku to mogę na poczekaniu wymyslić parę metod ,ale zaufanie jest dużo lepsze.
    Skoro jednak twoje dziecko widząc napis sklepik , zamyka oczy , wstrzymuje oddech i szybko przechodzi obok to w czym masz problem?
    Żeby była jasność nie jestem zwolennikiem śmieciowego jedzenia ,ale jestem bezwzględnym zwolennikiem pozostawienia wolności wyboru,zarówno rodzicom ,jak i dzieciom, jak również jak najmniejszym ingerencjom zewnętrznym w społeczność jaką jest szkoła. Niech rodzice , uczniowie i nauczyciele sami określają na jakich zasadach ma działać sklepik w ich szkole i wezmą za to odpowiedzialność.
  • Gość: Joanna IP: *.toya.net.pl 15.09.11, 13:37
    Jasne! I niech kupują do tych czipsów jeszcze piwo i fajki. Tak będzie jazzy i cool. W moim domu dorośli wiedzą, co jest dobre dla dzieci i zapewniam cię, że tak jest najlepiej i wszyscy są zadowoleni. Co prawda, znam również domy, w któych dużo więcej o porządnym wychowaniu wiedzą dzieci niż ich niby dorośli rodzice, ale, na szczęście, nas to nie dotyczy. Na wakacje moje dziecko jeździ z rodzicami (nie tylko z mamą - skąd w ogóle pomysł, że dzieci mają tylko mamy?), rodziną rodziców, znajomymi rodziców i ich dziećmi. Zdarza się również, że jedzie samodzielnie (np. samolotem) do jakiegoś mniej lub bardziej odległego kraju, w któym jest odbierane przez rodzinę i znajomych, pod opieką których znajduje się w czasie wakacji. W każdym z tych przypadków program pobytu jest dokładnie wcześniej ustalony i nastawiony na zdobywanie wiedzy o regionie, który odwiedza i nowych umiejętności, np. dotyczących fotografowania lub sportowych. Bo wakacje mają być czasem poznawania nowych kultur i efektywnego wypoczynku, a nie żarcia czipsów, chlania piwa i wchodzenia w chwilowe, niczego nie wnoszące związki (a często będące źródłem kłopotów dla obu stron). Rozumiem, że nie podzielasz moich opinii i masz nieco "spontaniczne" podejście do rzeczywistości i wychowania. Trudno, nie zamierzam cię przekonywać. Przedstawiam tylko mój punkt widzenia. Na marginesie, straszna nuda dzisiaj w pracy, skoro wszyscy mamy czas na pisanie w internecie.
  • Gość: <> IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.09.11, 15:08
    I jeszcze narkotyki ,zapomniałaś o narkotykach, aha jeszcze broń w końcu od rzemyczka do koniczka.
    Gratuluję samopoczucia i pewności ,że wiesz (do spółki z reszta rodziny) co jest dobre dla dzieci. Ja tej pewności nie mam . Dodatkowo nie mam przekonania ,ze Ty tez wiesz . A więc zajmij się organizacja reszty życia (studiów , znajomych , związków, pracy) swojemu dziecku (dzieciom) tak aby każde wakacje były twórcze, jedzenie zdrowe,a zainteresowanie twórcze i rozwijające i nic przypadkowego (a zwłaszcza przypadkowi znajomi) nie stawali na jego (ich) drodze, resztę zostaw w spokoju.
    Nawiasem mówiąc wakacje są czasem odpoczynku, a jego formę wybiera dziecko.
  • Gość: Joanna IP: *.toya.net.pl 15.09.11, 15:32
    A odpoczynek polega na chlaniu piwa, żarciu czipsów, uprawianiu przypadkowego seksu, itd., itd. Gratuluję doświadczenia życiowego tobie i twoim dzieciom. Ja jakoś takich doświadczeń nie mam i w niczym mi to w życiu nie przeszkadza, a nawet, powiedziałabym, że mi pomaga brak podobnej przeszłości. Żeby cię jeszcze bardziej zdenerwować, dodam, że w naszym domu przygotowuje się na wakacje listę lektur dla młodziezy i skrupulatnie sprawdza (poprzez rozmowę o tej literaturze), czy zostały przeczytane i przemyślane. Podobnie zresztą działa to w czasie roku szkolnego. I, oczywiście, nasze dzieci, część swojego wypoczynku poświęcają pracy dla innych, np. w parafii (uprzedzając krytykę - nie jesteśmy katolikami, których zresztą specjalnie nie cenimy, choć, oczywiście, szanujemy tak, jak należy sznować każdego człowieka). Ale żeby tak wychowywać młode pokolenie, to trzeba poświęcić masę czasu na rozmowy z dziećmi i na zwyczajne bycie z nimi. I pewnie tu cię boli, bo sam masz ważniejsze sprawy niz rozmowy ze swoim potomstwem.
  • Gość: <> IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.11, 20:28
    > A odpoczynek polega na chlaniu piwa, żarciu czipsów, uprawianiu przypadkowego s
    > eksu, itd., itd.
    i jeszcze narkotyki , zapomniałaś o narkotykach i napadach z bronią w ręku. Dziwne jakoś masz te dzieci skoro zakładasz ,że puszczenie ich samopas spowoduje od razu picie palenie i przypadkowy seks (rozumiem ,ze w tym akcie też będziecie towarzyszyć pociechom z całą rodziną i znajomymi)
    >Żeby cię jeszcze bardziej zdenerwować, dodam, że w naszym domu przygotowuje się na >wakacje listę lektur dla młodziezy i skrupulatnie sprawdza (poprzez rozmowę o tej >literaturze) czy zostały przeczytane i przemyślane.. Podobnie zresztą działa to w czasie ro
    > ku szkolnego
    Ja swojemu nie robię rozpiski , po prostu przychodzi i pyta czy mam jej coś do zaproponowania do czytania, i nie mamy takiego pojęcia jak literatura młodzieżowa tylko dobra lub nie. No tak ale Ty musisz dbać ,żeby jakaś zła literatura nie zaszkodziła maleństwom
    >Ale żeby tak wychowywać młode pokolenie, to trzeba poświęcić masę czasu na rozmowy z >dziećmi i na zwyczajne bycie z nimi. I pewnie tu cię boli, bo sam masz ważniejsze sprawy >niz rozmowy ze swoim potomstwem.
    Masz rację zrobiło mi się głupio ,że siedzę w tym brudnym podkoszulku chlejąc piwo ogladając pornola bo nie ma meczu i zastanawiając się jak wlać żonie i wykorzystać córkę ...Boże jak ty jesteś zadufana w sobie i mniemanie masz o sobie wielkości Everestu. Nie wiesz o mnie nic ,ale żeby się dowartościować już stworzyłaś mój obraz z którym dzielnie walczysz. Problem w tym ,ze walczysz nie ze mną i moimi poglądami tylko ze swoim wyobrażeniem bo tu łatwiej.
  • Gość: czytelnik IP: *.ndix.bit.nl 14.09.11, 09:32
    Pomysl naprawde warty jest wdrozenia w szkolach.
    Ale artykul czyta sie strasznie. Skladnia zdan i ch tresc na poziomie liceum, moze nawet gimnazjum. Chyba autor chcial napisac ten artykul wlasnie dla tej grupy.
    Proponuje udac sie do jakiejs szkoly dziennikarskiej albo dac artykul przed publikacja do recenzji komus kto sie na tym zna.
  • Gość: czytelnik IP: *.ndix.bit.nl 14.09.11, 09:53
    Tytul artykulu: "Dlaczego DYREKTORKI bronią chipsów i coli w sklepikach?"

    i jego poczatek: " Od tego, czym handlują szkolne sklepiki, może rozboleć brzuch, ewentualnie zęby. Od tłumaczeń DYREKTOREK szkół boli głowa...."

    Rozumiem, ze problemem sa tylko dyrektorki szkol? Dyrektorzy mezczyzni w pelni popieraja ten pomysl i nie ma z nimi zadnych problemow?
    Zenada...
  • Gość: jj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.11, 10:16
    powinna byc alternatywna, sklepik szkolny powinien miec to i to, zdrowe jedzenie i chipsy, bo dzieciak i tak kupi i zje, zreszta rodzice chetnie zapychaja tym własne pociechy. Szkoły łataja budzet, co dziwic nie powinno, dziwi mnie ta nagonka i udawana troska o zdrowie, przedwyborcza zapewne.
  • Gość: klawa IP: *.imp.lodz.pl 14.09.11, 12:02
    Nie, sklepik szkolny powinien właśnie promować zdrową żywność. Może we wrześniu jeden z drugim splunie na kanapki z sałatą i pobiegnie po pączka do cukierni obok. My też tak w szkole robiliśmy. Ale potem jest zima, trzeba się ubrać i jakoś przestaje się chcieć tego pączka. I nachodzi człowieka myśl, że może jednak by tę kanapkę... :D To nie jest tak, że dzieci zaczną magicznie zdrowo jeść, bo w sklepiku leży sałatka warzywna i jabłka. Ale z czasem się do tego przyzwyczają. Może kupią, spróbują, bo nie będzie czipsów i koli.
    Każdy z nas to obserwuje na sobie i bliskich - jak się przestaje kupować słodycze, to potem nagle człowiek pewnego dnia odkrywa, że wcale nie musi ich jeść. Jak się ileś razy zapomni o posłodzeniu herbaty, to w końcu się wypije niesłodzoną i odkryje, że to nawet smaczne jest.

    Na zakupy w sklepiku jest tylko parę minut na przerwie, decyzja musi być szybka. bo wszyscy się pchają, a jeszcze trzeba zdążyć zjeść w jakim takim spokoju. Jeśli do wyboru będą kanapki, sałatki i owoce to w końcu dzieci zaczną je kupować. I może polubią. I odkryją, że można jeść co innego niż zapiekanki i hot dogi.

    Bardzo, bardzo dużo zależy od oferty sklepu. Jak u mnie w liceum wprowadzili do sklepiku mikrofalę i zapiekanki, to wszyscy wcinali zapiekanki, bo było szybko, na ciepło, tanio. Jak w bufecie na uczelni weszły sałatki i kanapki zamiast hot dogów, to się też społeczność szybko przestawiła. Sklepik to nie restauracja, bierze się, co jest. I dlatego takie ważne jest, co jest.
  • Gość: neonzamachowiec IP: *.ntlworld.ie 14.09.11, 14:45
    Nie bronie smieciowego zarcia, ale niektore wpisy po prostu mnie rozbrajaja.
    Pierwsze zdanie Twojej wypowiedzi zwalilo mnie prawie z krzesla.
    SKLEPIKI SZKOLNE powinny promowac "zdrowa" (he,he...) zywnosc? SKLEPIKI????
    Sklepiki to placowka gastronomiczno-handlowa, i jej celem, jest wyrabianie zysku. Placowkami edukacyjnymi sa w tym przypadku SZKOLY, nie SKLEPIKI. I to one powinny promowac, nauczac, ostrzegac. Idac tym tropem, promowac wsrod dzieci czystosc i higiene powinna szkolna wozna...
    To zadanie dla szkol, aby rozpoczac walke, z wszechobecna reklama chipsow, coli czy batonow. Wielkie koncerny wydaja na kampanie reklamowe w Polsce miliony, a moze i miliardy, jak chocby taka Coca-Cola co roku przed Bozym Narodzeniem, a Ty chcesz walke z ta reklama przerzucic na barki pani Jadzi ze sklepiku szkolnego??? Opamietaj sie. To ze dzieci sa otyle, to w duzej mierze wina koncernow, oraz rodzicow i systemu edukacyjnego, ktory zostawil problem samemu sobie. Sklepiki beda handlowaly i korzonkami, jesli tylko bedzie to przynosilo zysk.
    Czy mozesz teraz szerzej rozwinac definicje "zdrowej zywnosci"? Zawsze mnie ona ciekawi... Czy zalicza sie do niej wszystko, czego nie nazywamy "smieciowym" zarciem? Czy zaliczamy do niej np.: opryskiwane na maxa warzywa z wielkich upraw? Albo wedliny, ktore sa barwione w sposob podobny, do jakiego lakieruje sie auta... Czy zaliczymy do tego chleb, ktory dzis jest wypelniony do bolu srodkami nieorganicznymi? Co nazywamy "zdrowa zywnoscia"? Podpowiem Ci, ze gdyby w sklepikach miala sie pojawic prawdziwa zdrowa zywnosc, to stac by na nia bylo tylko uczniow, ze szkol prywatnych. I to tych, z wyzej polki.

    To redaktora, ktory tak dumnie przedstawil sie z imienia i nazwiska: zna Pan termin: miejsce publiczne? To a propos alkoholu w liceach.... Zna Pan granice wiekowa, od ktorej mozna sprzedawac wyroby tytoniowe? To a propos papierosow w gimnazjach. Mialo Panu wyjsc dobrze, a wyszlo jak zwykle. To ja skontruje: do piwa i fajek, niech jeszcze sprzedaja w szkolach Gazete Wyborcza. To dopiero bedzie natlok zlych i szkodliwych rzeczy w jednym miejscu....
  • Gość: kika IP: *.ro-ni.net 14.09.11, 10:19
    w większości szkół w Anglii dzieci mają zabronione nawet wnoszenie takich śmieciowych produktów do szkoły
  • ordynat.uchleja 14.09.11, 10:36
    Mundrość etapu.
    Śmiała konkurencja z osiedlowymi sklepikami i mężne przeciwstawianie się ich zapędom monopolistycznym stawia kadrę derektorów szkół w awangardzie budowniczych kapitalizmA.

    Efekty widać. Na maturach i nie tylko.
    Ujawniony niedawno przypadek nauczyciołki - dilerki narkotyków to pierwsza jaskó (u ?)łka przemian i nowego spojrzenia na oświatę.


  • Gość: zdrowy rozsadek IP: *.toya.net.pl 14.09.11, 11:05
    Nauczycielki dealerki narkotyków? Opowiedz coś więcej. W której szkole? Jak się nazywa ta pani? A Piątkowskiemu radziłbym przyjrzeć się związkom rodzinnym między ajentami i dyrektorkami. Może tutaj cos ciekawego znajdzie? A później niech przyjrzy się również związkom między pozostałymi pracownikami szkół i dyrektorkami. Również w kręgu kilku okolicznych szkół. Może się okazać, że szkoły to są biznesy rodzinne. Byłoby miło, gdyby tak nie było, ale ja bym sprawdził. Dla spokoju sumienia.
  • nandik 14.09.11, 11:09
    Gość portalu: zdrowy rozsadek napisał(a):

    > Nauczycielki dealerki narkotyków? Opowiedz coś więcej. W której szkole? Jak się
    > nazywa ta pani? A Piątkowskiemu radziłbym przyjrzeć się związkom rodzinnym mię
    > dzy ajentami i dyrektorkami. Może tutaj cos ciekawego znajdzie? A później niech
    > przyjrzy się również związkom między pozostałymi pracownikami szkół i dyrektor
    > kami. Również w kręgu kilku okolicznych szkół. Może się okazać, że szkoły to są
    > biznesy rodzinne. Byłoby miło, gdyby tak nie było, ale ja bym sprawdził. Dla s
    > pokoju sumienia.

    Z własnych obserwacji wiem, ze duzo w tym prawdy jest...
  • ordynat.uchleja 14.09.11, 15:47
    Gość portalu: zdrowy rozsadek napisał(a):

    > Nauczycielki dealerki narkotyków?
    Użyłam liczby pojedyńczej pisząc o jednym, znanym mi, UJAWNIONYM w prasie takim przypadku.

    Opowiedz coś więcej. W której szkole?
    Zdrowe zainteresowanie tematem nie zwalnia z samodzielnego czytania.

    Jak się
    > nazywa ta pani?
    Informacja prasowa zawierała jedynie inicjały tej przedsiębiorczej nauczyciołki (co jest zresztą całkowicie zrozumiałe i zgodne z prawem):D
  • nandik 14.09.11, 11:06
    Bardzo szanuję to, ze wspiera Pan tę wartościową i potrzebną inicjatywę,( a nawet walkę) ... I w imieniu swoim jak i innych rodziców dziękuję...!
    Proszę się tez nie przejmować róznymi podłymi wpisami tzw. pseudopolonistek, które maja na celu Pana osłabic i osmieszyć w oczach czytających Pana artykuł.

    Szkoła powinna dbać o własciwe standardy zachowań i lansować wzorce z najwyższej półki... Chęć zysku i zbijania kasy za wszelką cenę powinny odejść ze szkół... Niestety poziom moralny i etyczny wielu dyrektorów szkół pozostawia wiele do zyczenia ( myślę, ze sie Pan i o tym już przekonał...), dlatego teraz nam przyszło się borykać z takimi absurdami jak ; walka o to by ze szkół wyeliminować żywność, która truje i szkodzi... a którą się nęci i podsuwa pod nos dzieciom bez kontroli i przyzwolenia rodziców...

    Dziękujemy...! i w trosce o zdrowie naszych zagubionych pociech prosimy, aby Pan nie odpuszczał....

  • Gość: ybfdwa IP: *.swic.dialup.inetia.pl 14.09.11, 11:26
    A może pan piątkowski zechce zająć się w pierwszej kolejności elementarnym bezpieczeństwem i bezpośrednim zachowaniem higieny wśród uczniów?

    To miłe, że chcą wyeliminować colę i chipsy ale napier może:
    a) wymienić okna w szkołach. Są w tak tragicznym stanie, że zimą zamykane są sale gimnastyczne a uczniowie ćwiczą w salach lekcyjnych (na korytarzach też się nie da bo za zimno). Wiele grozi wypadkiem.

    b) zamontuje ogrzewanie w toaletach - siadanie na desce sedesowej zimą w mrozie nie jest najzdrowsze

    c) zorganizuje środki na papier toaletowy (o ręcznikach nie będę pisać, bo to już doprawdy lusus)

    d) warto by pomyśleć o przynajmniej jedej toalecie na każdą szkołę, w której byłaby ciepła woda - przynajmniej nauczyciele mogliby zachęcać do korzystania właśnie z niej; nauczyciele mogą się obejść - żeliwne górnopłuki i zimna woda to przecież standard

    e) prysznice po wfie - nie znam szkoły (poza tymi z basenem), w której by istniały w stanie nadającym się do użytku

    f) warto pomyśleć o naprawie ogrodzenia szkół - upadek dziecka na psie odchody może być doprawdy radosnym przezyciem dla naszych pociech

    g) może jeszcze kuchnia w każdej szkole? Bo niby czemu dzieci nie mogą jeść obiadów tylko muszą czekać do 4 aż skończą lekce.

    I można tak wyliczać. Pan piątkowski niech zacznie od siebie :)
  • jonaszewski 14.09.11, 11:57
    Lepiej od razu powiedz, że chcesz jeść chipsy. Czy każdy dobry pomysł trzeba torpedować na zasadzie "autostradę by skończyli, a nie za sklepiki się brali"? Można robić i jedno, i drugie.
  • Gość: ybfdwa IP: *.swic.dialup.inetia.pl 14.09.11, 12:21
    Wolę by moje dziecko przed jedzeniem czegokolwiek jednak umyło ręce w ciepłej wodzie...
  • Gość: Bartek IP: 195.205.154.* 14.09.11, 12:52
    I dlatego w sklepiku powinny być chipsy i cola?


    Gość portalu: ybfdwa napisał(a):

    > Wolę by moje dziecko przed jedzeniem czegokolwiek jednak umyło ręce w ciepłej w
    > odzie...
  • Gość: neonzamachowiec IP: *.ntlworld.ie 15.09.11, 03:44
    To jest takie trudne do zrozumienia, ze Twoj przedmowca demaskuje tutaj najzwyklejszy populizm polityczny pana Piatkowskiego? Najlepiej rozpoczac walke o wyrzucenie chipsow ze szkol (i naglosnic ja przed wyborami. Nawet bezpartyjni sie lansuja), i jednoczesnie slowem sie nie zajaknac o PRAWDZIWYCH PROBLEMACH LODZKICH SZKOL. Chocby tych, ktore opisuje Twoj poprzednik.
    A tak na marginesie: rozsmieszacie mnie ludzie... Po takich artykulach, mam pewnosc, ze to nie gowniani politycy sa problemem w Lodzi. Jej problemem sa mieszkancy....
    Jeszcze kilka miesiecy temu nazywano prezydenta Piatkowskiego "grabarzem lodzkich szkol", z powodu jego wniosku o zamkniecie kilku szkol. Temu ze pan prezydent chce zamknac SP $) wcale sie nie dziwie.... W koncu latwiej zamknac drzwi na klucz, niz chocby naprawic ogrodzenie, ktore wandale zniszczyli....jakies 15 lat temu? Pan Piatkowski chce zamykania szkol, nie dba o te ktore jeszcze stoja, ale gdy wypowiedzial tylko zdanie o "smieciowym zarciu" to juz naiwni ludzie wyniesliby go na trony :D:D Brakuje juz tylko "santo subito"... Naiwnosc Lodzian jest przerazajaca, ale tez daje obraz tego co naprawde jest w Lodzi problemem. A tym, sa jej mieszkancy.
    A wracajac do pana Piatkowskiego - drodzy Lodzianie, populizm polityczny wcale nie umarl z s.p. Andrzejem Lepperem.... Zastanowcie sie czasem.
  • Gość: Joanna IP: *.toya.net.pl 15.09.11, 12:31
    Ależ ja popierałam, popieram i popierać będę decyzje pana Piątkowskiego o zamykaniu części szkół.Szczególnie słabych ogólniaków i osiągających słabe wyniki gimnazjów. Uważam, że większość młodzieży powinna uczyć sie w szkołach zawodowych (technikach i zawodówkach), ponieważ nie ma i nie będzie miała predyspozycji intelektualnych do studiowania i pracy na stanowiskach wymagających wyższego wykształcenia. Nie należy mącić młodym ludziom w głowach i mamić możliwościami "awansu społecznego". Gospodarka potrzebuje zwykłych pracowników i średniego personelu do dozorowania robotników. I to są miejsca kariery dla większości młodzieży. To jest rozsądne i potrzebne. Reszta to mrzonki - szkodliwe i prowadzące do frustracji młodych ludzi.
  • Gość: kooooooka IP: *.play-internet.pl 15.09.11, 13:18
    Ok. tylko dlaczego zamyka sie szkoły podstawowe i zmusza małe dzieci, aby dojeżdżały daleko i uczyły się w klasach 30 osobowych. Chyba coś jest nie tak, tym bardziej, ze równolegle obowiązkowo posyła sie 6 latki do szkół! To po ile uczniów będa klasy miały i jaki będzie w szkołach podstawowych ścisk.
    Co likwidacji ogólniaków, to likwidujecie niestety te dobre i z tradycją.
  • Gość: Joanna IP: *.toya.net.pl 15.09.11, 13:41
    A które to są te "dobre i z tradycją"? Z tego, co wiem, jedynka, trójka, dwudzieste pierwsze, dwudzieste szóste, dwunastka, trzydzieste pierwsze i kilka innych, dobrych szkół jeszcze działa i ma się dobrze. W większości podstawówek część sal stoi pusta i nawet posłanie do szkół sześciolatków nie spowoduje ich zapełnienia.
  • Gość: ybfdwa IP: *.swic.dialup.inetia.pl 15.09.11, 14:24
    Joasiu, a przekonał Cię pan P. do likwidacji szkół jakimiś obiektywnymi danymi? Np. finansowymi? Wiesz, że miasto pozwoliło na otwarcie kolejnych szkół publicznych na swoim terenie, zlokalizowanych w pobliżu szkół tego samego typu przeznaczonych do likwidacji? To się nazywa chyba niegospodarność.
    A wiesz, że miasto nie pobiera nawet złotówki od sporej liczby szkół prywatnych? Znaczy dokłada do interesu prywatnych ludzi nie dbając o własne szkoły, czyli swój majątek. Myślisz, że zlikwidowane szkoły pójdą pod młotek a środki zasilą konta szkół pozostałych, by można było je wyremontować?

    Miłego dnia :)

    PS. Kończyłem szkołę prywatną. Później także renomowaną państwową. Oby nasze dzieci uczyli ci po Wyższej Szkole Humorystycznej lub Zbójeckiej.
  • Gość: Joanna IP: *.toya.net.pl 15.09.11, 14:48
    Akurat ja uważam to za przejaw gospodarności, bo miasto nie musi utrzymywać budynków, płacić nauczycielom i obsłudze. Jedyne, co musi, to zapłacić dotację. Ale dotacja jest sporo niższa niż utrzymywanie szkół w całości. Gdyby to ode mnie zależało, to wszystkie szkoły w Łodzi byłyby prywatne. Od razu spadłyby koszty ich utrzymania. Chociaż, oczywiście, to co piszesz, jest czystą demagogią. Po sprawdzeniu, okazałoby się, że takie działania w ogóle nie miały miejsca, a przypadek, na który sie powołujesz, dotyczy szkoły budowlanej na Siemiradzkiego, która, nawiasem mówiąc, była w fatalnym stanie, a i kandydatów do niej wielu nie było. Inicjatywa, o ile mnie pamięć nie myli - Marcina Gortata, wydaje się bardzo rozsądnym rozwiązaniem dla tej szkoły. Miłego dnia!
  • jonaszewski 15.09.11, 17:16
    Gość portalu: neonzamachowiec napisał(a):
    > To jest takie trudne do zrozumienia, ze Twoj przedmowca demaskuje tutaj najzwyk
    > lejszy populizm polityczny pana Piatkowskiego? Najlepiej rozpoczac walke o wy
    > rzucenie chipsow ze szkol (i naglosnic ja przed wyborami. Nawet bezpartyjni sie
    > lansuja), i jednoczesnie slowem sie nie zajaknac o PRAWDZIWYCH PROBLEMACH LODZ
    > KICH SZKOL. Chocby tych, ktore opisuje Twoj poprzednik.

    Nie masz czasem jakichś PRAWDZIWYCH problemów do rozwiązania, zamiast tak siedzieć na forum i bezproduktywnie tracić czas? Tylko gadasz, a mógłbyś w tym czasie zająć się czymś konstruktywnym.
    Uprawiasz taki sam populizm, tylko że bez znaczenia, bo bijesz pianę, a nic z tego nie ma. Jak Piątkowski będzie walczył o ciepłą wodę, to powiesz, że najpierw ma załatwić węgiel na zimę. Jak załatwi węgiel, to powiesz, że bzdurami się zajmuje, bo dach przecieka. A jak da podwyżkę nauczycielom, to oplujesz go za to, że w sklepikach jest śmieciowe żarcie i tym się powinien zająć. I tak w kółko. Takim jak ty nigdy nic nie pasuje.
  • nandik 14.09.11, 12:33
    Czy ty nie rozumiesz, ze stosujesz swoista demagogię...bowiem dlatego, ze masz okna nieszczelne... czy dlatego, ze nie jesteś zaradny jako skuteczny dyrektor - chcesz truć dzieci...!!!
    Z taką umysłowościa i rozumem mam nadzieję, ze nie pracujesz w szkole.
  • Gość: ybfdwa IP: *.swic.dialup.inetia.pl 15.09.11, 14:16
    Może po prostu wolę, by moje dziecko w pierwszej kolejności chodziło do bezpiecznej szkoły? A on lubi mieć proste sprawy do załatwienia - ma sukces. A poważnych problemów nie drąży. Bo po co? By przegrać?

    Czemu nie mówi(sz) o braku stołówek w szkołach? Bo to kosztuje i nie można od tak mieć sukcesu polityczno-społecznego? Niech pan P. rozwiąże kwestię obiadów - będę bardzo na "tak". A to czy dziecko zje chipsy w drodze do domu, na przerwie (kupione przez rodziców) czy serek, to sprawa dalszej rangi.
  • Gość: ybfdwa IP: *.swic.dialup.inetia.pl 15.09.11, 14:17
    A zapomniało mi się - dyr nie jestem, nie mam w rodzinie ani w znajomych żadnych sklepikarzy :)
  • marek.p.j 14.09.11, 11:56
    Wywalić ze szkół te kole i inne trucizny. Jeśli "ajent dba o własną kieszeń" to proste - chcesz sprzedawać śmieci, to w*dalaj. Nigdzie nie ma przepisu, że w każdej szkole musi koniecznie być sklepik, czy to czipsowy., monopolowy czy inny - niedawno dopalacze jeszcze były modne.

    Za moich czasów w szkole była stołówka, ale tam nigdy nie jadałem, bo codziennie był śmierdzący kotlet mielony ze sczerniałymi, tłuczonymi ziemniakami. Nie wiem, czy dzisiaj też są w szkołach stołówki, ale jeśli tak to tam chyba uczeń się naje, nie trzeba go dokarmiać tym nie-wiadomo-czym (czipsy rzekomo "z ziemniaków", hmmm).

    W stołówkach niech będą kotlety sojowe, grochowe, cieciorkowe, ciecierzycowe, zupa z soczewicy, fasola strączkowa, kasza gryczana, pęczak jęczmienny, ryż brązowy. Zamiast koli do picia sok z marchwi albo wywar z imbiru, herbata też oczywiście, w tym również czerwona. To wszystko najlepiej dotowane przez Ministerstwo Zdrowia. Wtedy nawet dyrektor mógłby się tam żywić, zamiast pożerać przyniesione z domu kanapki i patrzeć, jak dzieciaki pożerają: glutaminian sodu (E621), dwutlenek siarki (E220), butylowany hydroksyanizol (E320), pirosiarczyn sodu (E223), pirosiarczyn potasu (E224), alginian sodu (E401), wodorotlenek sodu (E524) czy przede wszystkim rakotwócze, syntetyczne substancja chłodzące: acesulfam K (E950) i aspartam (E951). I oczywiście, w roli konserwantów, wszechobecne beznzoesany, (E210-219). najczęściej benzoesan sodu (E211) - przy regularnym stosowaniu mogą mieć działanie rakotwórcze, a w śmieciowym żarciu i napojach są wykorzystywane bardzo często, o ile nie zawsze.
  • Gość: Wojtek IP: *.play-internet.pl 14.09.11, 13:34
    Wreszcie sie ktoś za tę chałastrę wziął.
  • asmok6 14.09.11, 13:43
    A wiceprezydent to nie ma żadnych poważnych obowiązków? Jeśli marnuje energię na takie rzeczy jak doglądanie asortymentu sklepików szkolnych to może jest to zbędne stanowisko?
    Bo najwyraźniej nie ma dla niego żadnego produktywnego zajęcia.
  • Gość: Wojtek IP: *.play-internet.pl 14.09.11, 13:48
    asmok6 napisał:

    > A wiceprezydent to nie ma żadnych poważnych obowiązków? Jeśli marnuje energię n
    > a takie rzeczy jak doglądanie asortymentu sklepików szkolnych to może jest to z
    > będne stanowisko?
    > Bo najwyraźniej nie ma dla niego żadnego produktywnego zajęcia.


    Ochrona zdrowia i życia dziecka ma wartość nadrzędną.Kim trzeba być, aby tego nie rozumieć.
  • Gość: zdrowy rozsądek IP: *.toya.net.pl 14.09.11, 13:51
    Chronienie dzieci przed śmieciowym żarciem nazywasz nieproduktywnym zajęciem? Dla mnie nieproduktywnym zajęciem jest wszelka papirologia. Walka o ważne sprawy jest poważnym obowiązkiem. Jeśli Piątkowskiemu uda się wywalić śmieciowe żarcie ze sklepików, to ja jestem gotowy postawić mu pomnik na Placu Wolności!
  • Gość: m IP: *.4web.pl 14.09.11, 14:23
    Będąc młodą nauczycielką ;) pamiętam, jak na porannym dyżurze na korytarzu (jeszcze przed pierwszym dzwonkiem na przerwie) dzieciaki siadały pod klasami i wyjmowały... chipsy i cole.
    I zajadały to śniadanko, zapewne przygotowane im przez zapobiegliwych rodziców, bo sklepik był otwierany dużo później.

    Kiedyś rozmawiałam z ajentką sklepiku o jogurtach - czemu nie ma ich w ofercie. Pani powiedziała, że kiedyś próbowała, ale niestety jogurty nie były atrakcyjnym towarem dla dzieciaków...

    Zatem sprawa nie jest czarno - biała i chyba raczej trzeba zacząć od edukacji społeczeństwa, również wielokrotnie uświadamiać dzieci, co jest zdrowym jedzeniem, a co śmieciem.

    W tym roku moja córka poszła do 1 klasy i od pierwszego dnia zachwyciła się sklepikiem - bo taaaaki wybór słodyczy, a mama nie kontroluje zakupu ;) Teraz ma przyzwolenie na zakupy w sklepiku raz w tygodniu. A kanapka i owoc obowiązkowo muszą być zjedzone. Myślę, że to zdrowy (dosłownie i w przenośni) kompromis.
  • Gość: WX IP: *.play-internet.pl 14.09.11, 14:50
    > W tym roku moja córka poszła do 1 klasy i od pierwszego dnia zachwyciła się skl
    > epikiem - bo taaaaki wybór słodyczy, a mama nie kontroluje zakupu ;) Teraz ma p
    > rzyzwolenie na zakupy w sklepiku raz w tygodniu. A kanapka i owoc obowiązkowo m
    > uszą być zjedzone. Myślę, że to zdrowy (dosłownie i w przenośni) kompromis.


    dla mnie to jest zakamuflowana gadka albo dyrektorki szkoły, która ma udziały w dochodach, albo ajenta, który jest jej kuzynem i tyle. Moim zdaniem, trzeba odciąć to wielkie G od szkoły i to szybko.. Jak rodzice chcą to niech na własną odpowiedzialność dzieci truja i przez siebie zakupione trucizny, a szkoła nie jest od takich rzeczy. W szkole sie uczy tego co ma sens.
  • Gość: Joanna IP: *.toya.net.pl 14.09.11, 15:12
    Też by mnie to nie zdziwiło. Ale paniusie nauczycielki, szczególnie młode, też potrafią podobne głupoty wygadywać. A nawet kupować własnym dzieciom słodycze i czipsy. Teraz, żeby zostać taką nauczycielinką, wystarczy licencjat zrobić. Takich licencjatek od jęzków obcych po Wyższej Szkole Lansu i Nibylansu mamy w naszym mieście sporo. One czasem mają kłopoty z poprawnym mówieniem i pisaniem po polsku. A co dopiero mówić o logicznym myśleniu.
  • marek.p.j 14.09.11, 17:34
    Gość portalu: m napisał(a):

    > (...)
    > Kiedyś rozmawiałam z ajentką sklepiku o jogurtach - czemu nie ma ich w ofercie.
    > Pani powiedziała, że kiedyś próbowała, ale niestety jogurty nie były atrakcyjn
    > ym towarem dla dzieciaków...
    >
    > Zatem sprawa nie jest czarno - biała i chyba raczej trzeba zacząć od edukacji s
    > połeczeństwa, również wielokrotnie uświadamiać dzieci, co jest zdrowym jedzenie
    > m, a co śmieciem.
    >
    > W tym roku moja córka poszła do 1 klasy i od pierwszego dnia zachwyciła się skl
    > epikiem - bo taaaaki wybór słodyczy, a mama nie kontroluje zakupu ;) Teraz ma p
    > rzyzwolenie na zakupy w sklepiku raz w tygodniu. A kanapka i owoc obowiązkowo m
    > uszą być zjedzone. Myślę, że to zdrowy (dosłownie i w przenośni) kompromis.
    ___________________________________________________

    Niech każdy z rodziców da dzieciakowi kanapkę i owoc, a sklepik można zamknąć w πzdu. W szkole nie ma przymusu istnienia sklepiku, mało tego - jaki sens ma w ogóle funkcjonowanie takiej instytucji na terenie szkoły? Dlaczego sklep ze śmieciem dopaszczowym, a nie na przykład rusek z chińskimi ciuchami albo dziad sprzedający, być może przydatne na wf, fluorescencyjne sznurówki?
  • asmok6 16.09.11, 12:25
    Gość portalu: zdrowy rozsądek napisał(a):

    > Chronienie dzieci przed śmieciowym żarciem nazywasz nieproduktywnym zajęciem?

    W ten sposób? Owszem. Bardzo nieproduktywnym, wręcz bzdurnym i szkodliwym.
  • nandik 16.09.11, 14:02
    asmok6 napisał:

    > Gość portalu: zdrowy rozsądek napisał(a):
    >
    > > Chronienie dzieci przed śmieciowym żarciem nazywasz nieproduktywnym zajęc
    > iem?
    >
    > W ten sposób? Owszem. Bardzo nieproduktywnym, wręcz bzdurnym i szkodliwym.



    A w jaki inny sposób chronic dzieci przed szkodliwymi i trującymi produktami...? Tylko szybkie wyeliminowanie tych świnstw ze szkół daje gwarancje, ze powróci normalność, a szkoła na nowo stanie się miejscem gdzie przekazywana wiedza nie kłóci się z przekazywana praktyką.... w imię kasy oczywiście... zarabianej przez zaprzyjaźninych z dyrekcją sklepikarzy.

    Zresztą, o czym ta dyskusja...?! jak mozna w ogóle walczyć o usankcjonowanie mechanizmów, które wyrządzają szkodę nieukształtowanym jeszcze i bezbronnym dzieciom...?!
    Dyrektorów szkół, którzy twierdza, ze dziecko i tak na przerwie wyjdzie i kupi sobie to co chce, nalezy z magiczną szybkością pozbawiac stanowiska... z wielu powodów... A najważniejszy to taki, ze w załozeniu po to by chronic zyskowną, a szkodliwą dla dzieci działalnośc sklepikarzy, manipuluja argumentacją, i co najgorsze przyklepują sytuację i zgadzają się na to, ze małe dzieci na przerwach, bez opieki mogą wychodzić po zakupy ze szkoły ...

    To wszystko naprawde budzi usmiech na twarzy z jaka nagorliwością i pomysłowoscią niektórzy dyrektorzy szkół bronią szkodliwych nonsensów...
  • Gość: <> IP: *.ssp.dialog.net.pl 16.09.11, 14:51
    > A w jaki inny sposób chronic dzieci przed szkodliwymi i trującymi produktami...
    > ?
    Wychowując i ucząc prawidłowych wyborów? A jezeli to nie pomaga to po prostu nie dawać pieniędzy

    >Tylko szybkie wyeliminowanie tych świnstw ze szkół daje gwarancje, ze powróci
    > normalność, a szkoła na nowo stanie się miejscem gdzie przekazywana wiedza nie
    > kłóci się z przekazywana praktyką....

    No akurat ,żeby osiągnąć ten cel to należałoby by zmienić w szkole dużo, duuuuużo wiecej i to z rzeczy na które szkoła ma dużo większy wpływ i za które dużo bardziej odpowiada

    > Zresztą, o czym ta dyskusja...?! jak mozna w ogóle walczyć o usankcjonowanie me
    > chanizmów, które wyrządzają szkodę nieukształtowanym jeszcze i bezbronnym dziec
    > iom...?!

    To kiedy się maja kształtować? . Jak sie tutaj i teraz nie naucza "bycia świadomym konsumentem" to w wieku 20 lat beda bezmyślnym bydłem łykającym wszystko co im się podsunie. Tutaj w miarę bezpiecznie mogą uczyć się prawidłowych zakupów .

    > Dyrektorów szkół, którzy twierdza, ze dziecko i tak na przerwie wyjdzie i kupi
    > sobie to co chce, nalezy z magiczną szybkością pozbawiac stanowiska... z wielu
    > powodów... A najważniejszy to taki, ze w załozeniu po to by chronic zyskowną,
    > a szkodliwą dla dzieci działalnośc sklepikarzy, manipuluja argumentacją, i co n
    > ajgorsze przyklepują sytuację i zgadzają się na to, ze małe dzieci na przerwach
    > , bez opieki mogą wychodzić po zakupy ze szkoły ...
    Ale Ci dyrektorzy maja absolutna rację. Szczytem hipokryzji jest twierdzenie ,ze jak dziecko kupi sobie chipsy w sklepiku to mu zaszkodza , a jak kupi mu babcia wracajac ze szkoły to juz nie. Skoro te produkty są tak szkodliwe to proszę zakazać ich reklamy (jak jest w przypadku alkoholu i papierosów) i pakowac w odstreczjace opakowania (jak to jest w przypadku papierosów, a jak nie to prosze decyzję zostawić radom szkoły
  • Gość: fan Piątkowskiego IP: *.toya.net.pl 14.09.11, 15:24
    zaczął od foliówek, potem likwidował szkoły, teraz słodycze likwiduje.
    Pamiętamy, ze sport i służba zdrowia tez podlega pod Piątkowskiego i tylko kwestią czasu jest gdy zabierze się za likwidowanie tych dwóch podległych mu rzeczy!
    Kononowicz to przy nim neptek!
  • Gość: :) IP: *.play-internet.pl 14.09.11, 15:32
    Gość portalu: fan Piątkowskiego napisał(a):

    > zaczął od foliówek, potem likwidował szkoły, teraz słodycze likwiduje.
    > Pamiętamy, ze sport i służba zdrowia tez podlega pod Piątkowskiego i tylko kwes
    > tią czasu jest gdy zabierze się za likwidowanie tych dwóch podległych mu rzeczy
    > !
    > Kononowicz to przy nim neptek!


    Ty to przy nim jesteś neptek. Nie macie argumentów to przechodzicie do ataku i agresji :)
  • Gość: Antoni IP: *.toya.net.pl 14.09.11, 15:38
    Tak naprawdę, to one nikomu do niczego nie są potrzebne. No chyba, że tym ajentom do robienia pieniędzy na głupocie dzieci. Ale akurat to powinno się wyciąć z korzeniamii jeszcze nałożyć na nich finansową odpowiedzialność za choroby, na które z pewnością te dzieciaki zapadną w przyszłości.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.