Dodaj do ulubionych

ZNACZENIE JELENI W MIEŚCIE

IP: *.lodz-wschod.sdi.tpnet.pl 06.03.02, 18:32
w malej miescinie w zachodniopomorskiem jest mala szkola zawodowa dla
proacowmików handlu popularnie zwana handlowka. W owej szkole naucza sie
przedmiotu pt biologia i ochrona srodowiska. Co miesiąc uczennice maja napisac
referat na dany temat i wyobraażcie sobie ze w pażdzierniku byl to temat
Znaczenie zieleni w mieście. Nie byłoby w tym nic smiesznego gdyby nie to ze
jedna uczennica przeslyszala sie i zrozumiala ze temat brzmi Znaczenie JELENI w
miescie. Mało tego napisała dwustronicowy referat na ten teamt (szczęsliwie
jestem w posiadaniu kopii rego dzieła)
Naapiszcie jaka jest według was rola JELENI w mieście a ja was poczestuje potem
kawałkiem tej wysmażonej tyrady.
Francuzka
Edytor zaawansowany
  • Gość: border IP: *.pai.net.pl 06.03.02, 19:26
    Gość portalu: francuzk napisał(a):

    > w malej miescinie w zachodniopomorskiem jest mala szkola zawodowa dla
    > proacowmików handlu popularnie zwana handlowka. W owej szkole naucza sie
    > przedmiotu pt biologia i ochrona srodowiska. Co miesiąc uczennice maja napisac
    > referat na dany temat i wyobraażcie sobie ze w pażdzierniku byl to temat
    > Znaczenie zieleni w mieście. Nie byłoby w tym nic smiesznego gdyby nie to ze
    > jedna uczennica przeslyszala sie i zrozumiala ze temat brzmi Znaczenie JELENI w
    >
    > miescie. Mało tego napisała dwustronicowy referat na ten teamt (szczęsliwie
    > jestem w posiadaniu kopii rego dzieła)
    > Naapiszcie jaka jest według was rola JELENI w mieście a ja was poczestuje potem
    >
    > kawałkiem tej wysmażonej tyrady.
    > Francuzka


    Znam kilka(kilku) Jeleni Mobilnych -przemieszczaja sie i trudno powiedziec , czy
    odgrywają swe role tylko w miescie.
    Czesc z nich jest na dodatek Rogaczami.
    Ale zaden z nich nie odegrał w Miescie (UM) takiej roli, by była to Rola Jelenia
    w Miescie. A ci , co odgrywają -raczej rogaczami nie sa- jeno rogi małzonkom
    przyprawiaja. I czasami to ich jedyna Rola w Miescie...
  • kropka. 06.03.02, 19:55
    tylko dawaj szybko. I nie fragmenty, tylko całość od początku do końca. :-)
    pozdrowionka
  • Gość: aard IP: 195.117.14.* 07.03.02, 08:44
    Ja przypisałbym jeleniom w mieście znaczenie psychologiczne. Mianowicie: każdy
    zmęczony życiem, miastem, maszyną obywatel może uciec myslami od tych
    wszystkich okropieństw do łono natury, a tam już srożą się poroża i mnożą
    różnorakie rogacze. Na łonie natury bowiem (przynajmniej z psychologicznego
    punktu widzenia) znacznie łatwiej pogodzić się z faktem, że jest się otoczonym
    jeleniami, a mało tego - samemu jest się jednym z nich. A zatem Obywatele:
    Uciekajmy w jelenie i na łono!

    Ale jest i drugi aspekt, nieledwie rewers, tego medalu. Jeleń, jako gatunek
    biologiczny (a zatem również i łania) pozostawiony samemu (samej) sobie w
    mieście (zwłaszcza poza zoo) czułby się zapewne zagubiony i smutny. Być może
    stałby się agresywny, a nawet jego (jej) życie byłoby zagrożone. Dlatego
    apeluję do wszystkich kobiet i mężczyzn dobrej woli: Nie puszczajcie jeleni i
    łań samopas. Niech w towarzystwie ukojenie znajdą, skoro już w mieście z takich
    czy innych powodów przebywać muszą.

    Z rykowiska pozdrawia
    aard.
  • yaa 07.03.02, 11:18

    U mnie, jeśli mam wenę, to jak na zamówienie. Miłej lektury

    Miasto jeleni

    Wstałem rano, jak zwykle o 6.45. Poszedłem do łazienki i umyłem zęby, rogi i
    racice. Lekko trąciłem żonę, żeby wstawała. Potem wzajemne czesanie - uwielbiam
    jak ona szczotką gładzi mi sierść na grzbiecie - przyjemność niemal seksualna.
    Dzisiaj, niestety wszystko psuje coraz bardziej dokuczliwe swędzenie głowy – no
    cóż, zaczyna się wiosna i pora na zgubienie poroża.
    Potem zjedliśmy śniadanie. Pyszne są te płatki z kory świerkowej z
    kandyzowanymi listkami brzozowymi ! Wrzuca się to na mleczko i mniam mniam !
    Niestety, czas naglił i nie można było delektować się za długo. Szybko włożyłem
    buciki - cały czas ten na tylnej lewej nodze mnie upija, mimo, że byłem już u
    szewca i niby coś tam poprawił. Szalik, czapka, płaszczyk i szybciutko na
    tramwaj.
    W tramwaju, jak zwykle o tej porze tłok. Nie ma się co dziwić, wszyscy spieszą
    się do pracy.
    Jeszcze ten łoś zajęty czytaniem gazety pcha się na mnie jak diabli. Nie lubię
    łosi, wtykają te swoje łopaty wszędzie i jeleń nie ma gdzie stanąć. Na
    szczęście, nie ma ich za dużo. A ten jeszcze czyta jakiegoś szmatławca z
    rozebraną sarną na okładce. Ta gruba, obok też włożyła nos w gazetę, zdaje się
    pt. „Klępa i styl” i myśli, że jest wielką damą i może się pchać. Jak ja nie
    cierpię tramwajów. Niestety, moje autko stoi już trzeci dzień w warsztacie i
    cały czas nie mogą naprawić. Tak to jest, jak jeleń pożyczy swoje autko żonie a
    ona puknie przy cofaniu w słupek. I jeszcze się tłumaczy, że to daniel, ten
    parkingowy pokazywał jej drogę i twierdził, że można jechać. Ale co tam.
    Wyklepią błotnik i będzie jak nowy.
    Dzisiaj będzie sądny dzień w pracy. Najpierw muszę załatwić z szefową decyzję w
    sprawie renifera, który po pijanemu prowadził zaprzęg złożony z czterech
    pociągowych świętych Mikołajów i nie wyhamował na zakręcie i wjechał w kiosk z
    trawą i liśćmi nazywany powszechnie zieleniakiem. Potem mam zebranie w sprawie
    projektu rozporządzenia Ministra Finansów dotyczącego wprowadzenia podatku od
    poroża. Według mnie pomysł liczenia składki od liczby rozgałęzień rogów
    zdecydowanie dyskryminuje starsze osobniki i jest niezgodny z Konstytucją. Ale
    tych z finansów zawsze trudno przekonać.
    I jeszcze na domiar wszystkiego zepsuła mi się klawiatura w komputerze i muszę
    jedną racicą trzymać kabelek a dwoma pisać, co jest bardzo niewygodne. Ale cóż,
    takie jest życie.

    Ale na szczęście dzisiaj jest piątek. Na weekend ta młoda, ładna sarenka w
    telewizji zapowiadała śliczną pogodę, więc może uda się wyskoczyć za miasto.
    Pojedziemy do lasu, do rodziców. Może będą już świeże pędy na krzaczkach –
    zawsze zje się coś dobrego – ech nie ma jak u mamy ! Dzieci też lubią tam
    jeździć. Chodzimy na wycieczki – a od czasu do czasu w gęstwinie uda się nawet
    zobaczyć człowieka żyjącego na wolności ! To zupełnie co innego niż w zoo. W
    zeszłym roku widzieliśmy nawet Kobietę z małymi, ale trzeba uważać i nie
    wchodzić takiej w drogę bo może być niebezpieczna. A może będzie ten karibu,
    imigrant z Kanady, który osiedlił się u nas jakieś dwa lata temu. Fajny z niego
    jeleniowaty, można z nim o wszystkim pogadać i napić się soku z szyszek. Czyli
    byle do weekendu !

    Krzysztof Stefański (Yaa) 7.03.2002r.


  • Gość: kasiaprim IP: *.pai.net.pl 07.03.02, 12:25
    Cudnosci!!!
    Czy yaa jest historykiem architektury?
  • yaa 07.03.02, 12:30
    Gość portalu: kasiaprim napisał(a):

    > Cudnosci!!!
    Dziękuje, ciesze się, że podobało się.

    > Czy yaa jest historykiem architektury?
    Nie, a dlaczego ??? Tylko historycy literatury mogą pisać o jeleniach ??? ;-))
    Yaa jest prawnikiem.
    Pozdrawiam
    Yaa



  • tulka 07.03.02, 12:38
    Bardzo sympatyczne, ale muszę stanowczo wziąć w obronę łosie. Łosie są piękne,
    majestatyczne, a klępy poruszaja się z niezwykłą gracją (kto wymyslił, żeby
    określać tym mianem nieznyt powabną kobietę?) A w naturze to właśnie jelenie
    dokuczają i przeszkadzają łosiom swoim dość hałaśliwym rytuałem godowym. Bo
    łosie są ciche i dyskretne :-)
    To tak na marginesie. Opawiadanko czytało mi się z dużą przyjemnością :-)
  • yaa 07.03.02, 12:42
    Prywatnie też się przyznam, że lubię łosie. Ale miało być o jeleniach w
    mieście - więc napisałem z punktu widzenia jelenia. ;-)))
    Pozdrawiam
    Yaa
  • tulka 07.03.02, 13:00
    yaa napisał(a):

    > Prywatnie też się przyznam, że lubię łosie.

    To bardzo dobrze. Należy im się :-)

    Ale miało być o jeleniach w
    > mieście - więc napisałem z punktu widzenia jelenia. ;-)))
    > Pozdrawiam
    > Yaa

    Ja również pozdrawiam
    Tulka

  • Gość: kasiaprim IP: *.pai.net.pl 07.03.02, 12:58
    yaa napisał(a): > > Czy yaa jest historykiem architektury?
    > Nie, a dlaczego ??? Tylko historycy literatury mogą pisać o jeleniach ??? ;-))

    Nie , ale znam Jelenia o takim samym Imieniu i Nazwisku
    > Yaa jest prawnikiem.
    Lubie prawników
    > Pozdrawiam
    Ja też


  • yaa 07.03.02, 13:08
    O jasna cholera, pospieszyłem się i podałem imię i nazwisko. Qsze blade miał
    być sam nick.
    Nie zwracajcie uwagi na dane osobowe - jestem po prostu Yaa.
    Pozdrawiam
    Yaa
  • michal.ch 07.03.02, 13:32
    Yaa myślał,że pisze powieść i się podpisał. :-)
  • Gość: geograf IP: *.toya.net.pl 10.03.02, 18:46
    yaa, już masz przegrane :) odnajdziemy Cię.....:)))
  • Gość: aard IP: 195.117.14.* 07.03.02, 13:51
    aard powie tylko tyle: jestem pod wrażeniem.

    Gorąco pozdrawiam Yaa prawnika
  • michal.ch 10.03.02, 18:36
    Jelenie są w naszych władzach. Zdarzają się też łosie, np. Lepper. :-)
  • Gość: kasiaprim IP: *.pai.net.pl 10.03.02, 19:28
    michal.ch napisał(a): > Jelenie są w naszych władzach. Zdarzają się też łosie,
    np. Lepper. :-)


    Michaś!
    Ja Cie bardzo kulturalnie prosze- Ty nie obrazaj mi tu Łosi !

  • do_gory 12.03.02, 21:23

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.