Dodaj do ulubionych

Andrzej Michalczuk zakończył karierę

IP: *.toya.net.pl 01.06.04, 23:24
Powiem szczerze: tak do 1995 roku średnio go lubiłem. Przyszedł do Widzewa
jako napastnik, ale bramek nie strzelał. Z tego powodu zaczął grać w pomocy,
owszem był waleczny, ale wydawał mi się bezbarwny. Dlatego cieszyłem się, że
sezon 1995/1996 zaczynał jako rezerwowy. Szymkowiak w bodajże czwartym meczu
sezonu (chyba z ŁKS-em) zerwał więzadła w kolanie i "Wańka" wskoczył na jego
miejsce. Widać siedzenie na ławce podziałało na Niego jak płachta na byka, bo
wkrótce okazał się czołowym zawodnikiem drużyny. W ciągu kilku tygodni stał
się moim idolem. Biegał za trzech przez cały mecz, jak chciał to nikt nie był
w stanie go dogonić, znakomicie rozgrywał, dużo widział, a przede wszystkim
był niesamowicie waleczny. Jak trzeba było, to grał na obronie - ale nie jako
zapchajdziura, tylko naprawdę bywał nie do przejścia. Nie pamiętam innego
zawodnika w polskiej lidze, który miał takie rajdy prawą stroną, "Wańka"
tyrał od jednego pola karnego do drugiego. Śmiem twierdzić, że gdyby nie On,
Łapiński i Koniarek, to Widzew w 1996 roku nie zostałby Mistrzem Polski.
Następny sezon tylko potwierdził walory Andrzeja. Szkoda, że potem złapał
kontuzję, po której tak naprawdę już nigdy nie wrócił do dawnej dyspozycji.
Był dla mnie usposobieniem "widzewskiego charakteru", walczakiem który mógł
wypluć z siebie płuca, zostawiał na boisku zdrowie i nigdy nie wymiękał.
Żałuję, że tak rzadko bywał kapitanem Widzewa, a zasługiwał na to jak mało
kto. Można napisać o nim jeszcze dużo - że nie zawodził, gdy przyszło
strzelac karnego, że był niesamowice kulturalny (pamiętam, jak dał mi swój
autograf - dzięki Ci Andrzej, mam go do dzisiaj), że grał czysto i fair, że
nikt inny nie śpiewał tak jak On "Biełyje rozy" (chyba tak to się pisze) -
ale wszyscy zgodnie podkreślali, że poza boiskiem konsolidował zespół, był
bardzo koleżeński i w ogóle do rany przyłóż. Dla mnie był jednym z 5
najlepszych piłkarzy, jacy kiedykolwiek grali w Widzewie (w jednym szeregu z
Bońkiem, Łapińskim, Smolarkiem i Koniarkiem), poświęcił klubowi najlepsze
lata i dzięki Niemu mogliśmy przeżyć to, co przeżyliśmy. Mam nadzieję, że
będzie teraz jednym z tych, którzy odbudują Widzew i przywrócą Go na należne
Mu miejsce. Andrzej - liczymy na Ciebie i dziękujemy Ci za wszystko co
zrobiłeś!!!!!!!!!
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka