Dodaj do ulubionych

Wątek surrealistyczny

IP: 195.117.14.* 18.03.02, 11:30
Masz dwie żyrafy. Rząd chce, żeby uczyły się grać na harmonijce. Co robisz?
Jeśli każesz im zapisać się do szkoły wieczorowej przejdź do punktu 25482,
jeśli wymieniasz żyrafy na dorodnego tapira to przejdź do fryzjera, jeśli
czeszesz zęby przejdź do punktu 23A*5xyz. Jeśli
Edytor zaawansowany
  • 18.03.02, 11:35
    Czeszę zaby, ale tylko wówczs, gdy zielony termometr podchodzi mi do przełyku. W
    innym wypadku biorę lutnię i zaczynam grać na niej "Marsyliankę". Poniekąd jest
    to najlepsza metoda na rozładowanie napięcia posesyjnego.
  • 18.03.02, 11:44
    Napięcie posesyjne wolę rozładowywać pukaniem w koci łeb. martwy, oczywiście,
    tzn kamienny. nie to, że pomnik kota, tylko taki wkopany w ziemię kot. a raczej
    kamień z bruku. kamień z bruku - kamień z serca jak powiediał grecki filozof
    podczas odpalania rakiety ziemia-powietrze. to nie to samo co Roland,
    średniowieczny rycerzyk, z pieprzonym plazmiaczem w ręku. i żeby ktoś widział
    ze to wszystko ma sens, zapewniam, że czas ulga tu przesunięciu o jednostkę "h"
    co wcale nie jest wysokością, tylko stałą Plancka. jawohl!
  • 18.03.02, 11:46
    A żyrafy - oczywiście - nadal grają na harmonijce. A stewardessa niesie
    orzeszki.
  • 08.11.05, 12:07
    ale zyrafy maja za dluga szyje
    --
    www.okazje.info.pl
    Złap okazje. Promocje.
  • 08.11.05, 12:08
    ale zyrafy maja za dluga szyje
    --
    www.okazje.info.pl
    Złap okazje. Promocje.
  • 08.11.05, 12:15
    ale zyrafy maja za dluga szyje
    --
    O JA.
  • 03.12.06, 20:57
    poczytajcie sobie wszyscy "Inne miasto" Ajvaza:) polecam :)
  • 18.03.02, 11:47
    Tylko trzeba uważać, bo zamiast Marsylianki może się okazać, że to natrętne
    segregatory znowu rozpocżły swój chocholi taniec na gruzach imperium
    marchewkowego. I wtedy nawet chityna nie pomoże i trzeba będzie, jak nic
    odwiedzić teściową krawca. Ostatni zajazd okaże się wówczas zwykłym wkładem do
    kostki cukru delikatnie umieszczonej przez niemrawego torbacza wewntrz
    bezprzewodowego czajnika.
    Pozdrawiam
    Yaa
  • Gość: kostas IP: *.toya.net.pl / 10.0.212.* 18.03.02, 11:56
    Na niemrawe torbacze kombinujące przy czajnikach, to jest sposób: trzeba na
    parapecie rozsypać kaszankę, zadziała na 100%, a wracając do żyraf, to (sorry,
    wiem, że każdy to wiedzieć powinien, ale tak na wszelki wypadek) nie można
    zapomnieć o zapałkach, bo bez nich to żadna żyrafa przecież nie zagra... a jak
    się ktoś zdecyduje na tapira, to życzę powodzenia, bo to raczej trudno zrobić bez
    słownika.
  • Gość: aard IP: 195.117.14.* 18.03.02, 12:10
    Słowniki są teraz raczej powszechnie spotykane i nie jest problemem upolowanie
    sobie jakiegoś. Właściwie to się raczej ponadnormatywnioe rozpleniły i coś by
    należało z tym zrobić, np. pograć w szachy. Oczywiście elektryczne pod wodą, bo
    co to za gra bez małego porażonka?
    Acha, pozostaje paląca kwestia dręczących dezyderatów. Może by im tak
    kroplóweczkę?
  • Gość: aard IP: 195.117.14.* 18.03.02, 12:17
    Plus niekonwencjum tridalne na czubeczek torciku.
    I fajeczkę.
  • 18.03.02, 12:49
    Fajeczkę trzeba nabić mieszanką konceptualistyczno-dekonstruktywistyczną o
    smaku cytrynowym.
    A w ogóle bez kanistra i podbieraka się nie obejdzie. Jeżeli nie będziecie o
    tym pamiętali, wylądujecie w gabinecie kosmetycznym, bez wody i bitej śmietany,
    nie mówiąc nic o porządnych kalibrach i choćby małym górnopłuku. I co wtedy
    zrobicie?
  • 18.03.02, 13:25
    Tulka, pytasz co zrobimy? Otóż odpowiedź jest prosta: wsiądziemy w autobus
    linii 21, jadący z Radogoszcza Wschodu na Radogoszcz Zachód, kierowcę poprosimy
    o pół litra świeżej przegotowanej surówki i powiemy mu, aby zamiast kierować
    autobusem, przesiadł się do cityrunnera. A tam jak wiadomo - łodzianie z
    mazakami koloru zdechłej nokii będą malować pantograf. A babcia będzie
    siedziała na trakcji, robiąc na drutach.
  • Gość: aard IP: 195.117.14.* 27.06.02, 14:31
    Wszak jednak napięcie posesyjne znacznie mniejszym jest niźli to przedsesyjne.
    Tak samo rzecz się ma z -miesiączkowym (ponoć), bo jeszcze nikt nie widział nie-
    napiętej kobiety. Ale jakoby istnieją, jak Yeti. Być może też jako klucze.
    Gęsi, albo żurawi. Portowych.
    A najlepsze portale to sztruxy.

    aA
    RD
  • Gość: grzesznik/sokol IP: *.deblin.sdi.tpnet.pl 24.11.02, 13:13
    yeti napewno istnieja tak jak i zyrafy grajace na harmonijkach ale o kobietach
    nie na piętach tylko na palcach to nie slyszlem. wiec powininnismy zaprzegnac
    do prac akademie pana kleksinskiego z domu szeczyka dratewki aby rozpoczela
    poszukiwania takiego to fenomenu.
  • 06.04.05, 15:46
  • 18.03.02, 13:42
    W jakikolwiek sposób nie klepałbym tego budzika to i tak wychodzi żółta łódź
    podwodna. Zastanawiam się czy nie pomalowaćby go niebieskim bezbarwnym
    lakierem w kolorze zielonkawego różu, fajnie by kontrastował filoletowym
    złotem moich szklanych oczków. Miś już nie chce śpiewać, zrobiłem mu
    trepanację tyłka skrzywionym wałem korbowym od Trabanta. Nawet nie pisnął.
    Starsznie wytrzeszczał oczko i drapał podłogę włosami na plecach. Sorry tato,
    ale nie musiałeś zakładać czajnika na głowę, barchanów babci i wbijać sobie
    ogórka w klatę piersiową aby podszyć się pod ciężarną kochankę mojego misia!!!
    ona ma na imię Jurgen i ma wąsy. Pies nauczył się latać, tylko nie wiem skąd
    ten skubaniec miał błonę między uszami i włosy na sercu. O pypciu na trzustce
    też dowiedziałem się ostatni od pana w telewizji który drapał się w piętę
    złamaną monetą 1-groszową przerobioną na pocisk ziemia-powietrze poprzez
    proces skomplikowanego stapiania pomodorów, wzbogaconego plutonu i ruskiego
    mleka spod Czarnobyla. Spadałem długo, w końcu to aż 2cm, dywan jest strasznie
    wysoki, nie mam drabiny - jak wróce do domu, do pracy w eskimoskiej hucie
    szkła, do żony mojego sąsiada i dzieci mojej wiewiórki. Pomóżcie.

    Wydepilowana Krysia
  • 18.03.02, 13:51
    Wydepilowana Krysiu!

    My, łódzcy górnicy i stoczniowcy oraz marynarze, w pełni solidaryzujemy się z
    Twoimi wydepilowanymi pachami. Byle nie częściej, bo jeśli Twój pies będzie się
    drapał za uszami, możesz być pewna, że przyjdzie ogrodnik-homoseksualista i
    wsadzi kiść soczystych arbuzów prosto w otwór gębiowy męża, którego nigdy nie
    miałaś.
  • Gość: Pisarz IP: 212.191.66.* 18.03.02, 13:57
    To facet! Krysia to facet, oj... depiluje pachy oj i jest oj transwestytą. i
    transseksualistą. i transatlantykiem. Titanikiem, i marszałkeim Tito. i Daewoo
    Tico.

    to ja, eyemakk, uhu. niezalgowany, hophop. hip hop.. jak peel motyff, albo jaki
    kaliber44. albo koliber. symbol multibanku. czyli wielobanku. wielobank, a
    jednak jeden. jeden w wielu osobach. czy to nie swietokradztwo? zastanow sie
    nad tym ojcze Rydzyku, pralacie Jankowski i arcybiskupie Paetzu. zastanowcie
    sie nad tym wszyscy, ktoryscie zbladzili, albowiem do was nalezec bedzie
    Krolestwo Czerwone!

    yavohl!
  • 18.03.02, 14:01
    On jest hipogryfem i hipokratą i hippiką i hipopotamem. A apercepcja
    metafizyczna w konglomeracie dywagacji emocjonalnej insymuluje inwolowanie
    inradacji psychopoznawczej.

    Droga Krysiu zatem!
    Nie udawaj kobiety (one są gorące), bo nie doznasz kurczaka na żywo, a rożen
    powiedział, że ma to gdzieś i poszedł do rogu, jedząc rożka, dmąc na rogu. A
    rogaczy było wielu, wśród nich Jankiel Szary, Bilbo i Frodo. I Fryderyk Szopen
    i jego szopa z pragnieniem miłości.

    Stoczniowiec Heniek oparty o ścianę, bo łopata się złamała.
  • 18.03.02, 13:59
    Zawyczaj nie odpowiadam nieznajomym bo tak mnie uczyła mama moje żony
    nieodżałowana Anna Maria Stefan Jamusz W. .Boję się jak to będzię z koniem
    mojego dalekiego kuzyna z Finlandii, on importuje kradzione krokodyle z
    Jamajki i uprawia feng-shui po linni bocznej na 12 hektarach. Wdał się w
    jakieś ciemne interesy, obawiam się że hahdluje razowym chlebem. Jego biedy
    praszczur Wielki Mogoł Fryderyk Watzenrode przewraca sie w swym grobie na
    Tahiti u boku pięknego tybylca z betonu o dźwięcznym imieniu Kunegunda Lao-Ti.
    Co siś dzieje w rodzinie Potwornickich to woła o pomstę do nieba, nikt już nie
    gra w pchełki.


    Niebrzydki Jacek kameralnie.
  • 18.03.02, 14:03
    Jacku, ja nie wiem, ja jestem szermierzem słynnego rodu Daermon
    N'a'Shezbaernon. Drizzt brzmi moje imię, a drży każdy kto je słyszy. Z
    Wulfgarem stanowimy jedność, razemy ssamy kość psa, co nas kąsa po chudych
    owłosionych łydkach. Nasze łydki drżą panicznie, pomocy zatem!

    Drizzt i Wulfgar
  • 18.03.02, 14:13
    melodis immaisto gara nach fista tuba pulite.

    były sobie takie panocek, ktory łun pracował w radijo i łun tak goda takom
    dialektom niepoznanym. i jom sik tak pytom wsszelakich istot cóż to takiego
    znaczy tyn łodzyw? bo muże tło cuś ważnygo jest? muże tło jokieś przysłanie?

    dobry wieczor.
    dobry wieczor\
    dobry wieczor...

    Antonio Banderas i Szmajdziński.
  • Gość: aard IP: 195.117.14.* 18.03.02, 14:15
    Zatem i zaczem z pomocą pośpieszają: Login z Komputerkrainy i wielebny Password
    z CapsLocji. Obaj tędzy to (dosłownie i przenośni) rębajłowie, a przy tym
    cnotliwi jak słowiki po wieczornym udoju. Galopując na swych wiernych
    rozynantach wirtualnego świata: Zewsząd Chędogim i Psie Andaluzyjskim
    przemierzają mile melatonicznych połączeń interneuronalnnych obżerając się bez
    pamięci microchipsami. Oczywiście popijają wodą po-kwiatach-kolońską,
    wyprodukowaną, jak sama nazwa wskazuje w Karnej Kolonii nad Renem. Gdy dotrą
    już na miejsce umówionego spotkania siądą pod wodą i zabulgocą ulubioną
    kołysankę wszystkich hydroplanicznych pilotów cierpiących na wodogłowie: "Nie
    rzucim wody w ten nasz lód".
  • Gość: aard IP: 195.117.14.* 19.03.02, 08:44
    Jednocześnie z drugiej strony chyżo nadciągają ich adwersarze, Schizofoniusz i
    Śmieciokwiat. Jakiż starcia będzie wynik?
  • 19.03.02, 14:23
    Wynik będzie prosty - 2:2 dla Śmiecikwiata. A sędzia w kluczowym momencie
    pokaże że nic nie było. Nie być najprościej jest, gdy kiedy.
  • 19.03.02, 14:36
    Azaliż i wyliż nasz wątek pierwszymbył.
  • 19.03.02, 14:39
    Nie przeczę, aliści na drzewach brak jeszcze, bo sołtys
    na cantus firmus w lewej ręce zaniemógł.
  • 19.03.02, 15:00
    Lecz teraz już jest lepiej - mam nadzieję
    Choć od rana wiatr wciąż wieje
  • 07.11.02, 11:35

    -- pozdrowienia, zyczę miłego dnia. mopsik69
  • Gość: aard IP: 195.117.14.* 20.03.02, 13:45
    Bawem w bój wyruszyły dalsze zastępy płaskonosych, spiczastouszych i bezrękich
    barbarzyńców, aby pokazać wszystkim swoje niepodtarte tyłki. W tej samej chwili
    PYŁKI kwiatowe w powietrzu armia Belle de Bub'a rozPYLIŁA, co ów skutek miało,
    że wszystkie słonie bojowe nagle się ambicją w powietrze uniosły i poszybowały
    do Nirwany cieszyć się łonem Abrahama, a szczególnie jego uroczej Małżonki.
    Widząc to wielebny Password z CapsLocji za telefon chwycił i rzucił nim z całej
    siły w nadlatujący rój. Cóż to był za widok - słonie pryskały na wszystkie
    strony jak krople tłuszczu z mokrej patelni, a psy na komendę podnosiły lewą
    nogę i obsikiwały końskie pęciny.
    Oczywiście sielankę musiał przerwać Prezes do spraw Reasekuracji, który z
    marsową miną i wenusjanskimi zamiarami otworzył drzwi do pokoju sekretarki....
  • Gość: aard IP: 195.117.14.* 20.03.02, 16:04
    Marazm forumowy na polu nadrealizmu ogarnął wszystkie kafelki, które śpiąc
    sobie wygodnie na ścianie, wątek ten zupełni olewają...

    pozdrowy,
    zdeterminowany dla podtrzymania tego wątq
    aard
  • 21.03.02, 09:16
    Jam kafelkiem jest, lecz
    nie mówię temu wątkowi precz
  • 21.03.02, 09:21
    I wielka z tej okazji chwała
    niech na Ciebie spłynie cała
  • 21.03.02, 09:52
    Ach dziękuję drogi Aardzie
    NIech prowadzi surreal - Cię
  • Gość: Eyemakk? IP: 212.191.66.* 21.03.02, 13:55
    teraz zaraz schodze, moze jeszcze wejde, ale nie wiem,
    teraz zaraz schodze, moze jeszcze wejde, ale nie wiem,
    teraz zaraz schodze, moze jeszcze wejde, ale nie wiem,
    teraz zaraz schodze, moze jeszcze wejde, ale nie wiem,
    teraz zaraz schodze, moze jeszcze wejde, ale nie wiem,
    teraz zaraz schodze, moze jeszcze wejde, ale nie wiem,
    07?
    kaszka na patelni i obłok.
  • Gość: aard IP: 195.117.14.* 21.03.02, 13:57
    Kaśka na patelni i obok
  • Gość: aard IP: 195.117.14.* 22.03.02, 08:27
    A dziadek stał na drabinie i smyrał babcie widłami po przerwie
  • Gość: aard IP: 195.117.14.* 22.03.02, 13:04
    Wtedy wszyscy, którzy nie-pisali w nie tym nie-wątku nagle nie-przestali się na
    nim nie-odzywać. Czyżby nie-sądzili, że nie jest on nie-pozbawiony przyszłości?
    A może nie są zdania, że nie warto go nie-podtrzymywać? Nie proszę was o opinię
    nie bardzo serdecznie.

    maiwardoP
    draa
  • 08.11.05, 12:06
    Bo zupa była za s łona
    --
    www.okazje.info.pl
    Złap okazje. Promocje.
  • Gość: aard IP: 195.117.14.* 22.03.02, 15:05
    Prawie już mi chęci brak
    A kafelkom wciąż nie tak.
    Czy ten wątek już umiera?
    Przyszła kryska na frajera?

    Zrozpaczony surrealistyczną niemocą Forumowiczów,
    aard
  • 23.03.02, 14:05
    Kasia + Anka = Kaszanka

    Nie jest nam przykro, wręcz przeciwnie
    Podnosimy wątek do góry, gdy tylko możemy
  • Gość: aard IP: 195.117.14.* 25.03.02, 09:41
    Tym gorzej świadczy to o Mocy naszej, a zwłaszcza o jej Ciemnej Stronie.

    W dniu dzisiejszym zaczniemy od apelu:
    W Pentagramie zbiórka!!!
    Kolejno odlicz!
    Pięć!
    Pięć!
    Pięć!
    Pięć!
    Pięć!

    Do Hymnu!
    Pięć, pięć, pięćdziesiątpięć (teraz pięciokrotny bis)
    Pięćset Pięćdziesiąt Pięć
    Pięć Pięćdziesiątych

    Po Hymnie!

    Spocznij!
    A teraz kilka spraw organizacyjnych.
    Po piąte, wątek surre też musi mieć jakąś strukturę. Proponuję, aby była to
    struktura oparta na liczbie pięć. Oczeqję propozycji od wszystkich Pięciu
    (niezależnie od tego jak wielu ich w rzeczywistości jest) uczestniqw tego wątq.

    Po piąte, pięciu Piętaszków pętało się po Pentagonie i pętali swymi piętami
    piękne zamiary wszystkich Pięciu Piędrców Pschodu. Piędź ziemi im co prawda w
    pętli czasowej spiętrzyli, aliści pięciu na budę się to zdało.

    Z pięciokrotnym pozdrowieniem
    pięciu aardów
  • 25.03.02, 11:12
    Ojcze!!!
    Wysłuchane zostały modły moje, żaby mojej egzystencji powlokła sierść
    męczeństwa. Skazanym został za malowanie w publicznym miejscu napisów
    gloryfikujących sens życia mego, takich jak "Tylko Jezus nie powie ci
    spierdalaj", "Śpiewające fortepiany przerobimy na kajdany" oraz "I love ojciec
    dyrektor". Skazanym na pomoc biednym i potrzebującym, na jazdę PKP i
    komunikacją miejską, na obiady w barze "Ryś", na noclegi w 50m mieszkaniu.
    Boję się ojcze, to zamach na Ciebie!!! Będę bronił swojej wiary, wczoraj
    ulepiłem wodę święconą z chleba i bombę termojądrową z kaszanki i pasty do
    butów. Żywcem mnie nie wezmą!!!

    Ojcze, daj mi siłę aby zmóc ten katar który mnie ogarnia (ci niewierni lekarze
    nazywają to ejc), nieprawda że hmmm, spowiadając można się zarazić. Ogarnia
    mnie strach, oni krążą dniem i nocą wokół mnie. Najczęściej jeżdżą tramwajem
    koło mojego pał.. to jest koło mojej lepianki. A ja ich wypatruję z wieży,
    przez lornetkę (i Bernadetkę też - ona też jest w spisku!!!)


    Ojcze żeganj!!!

    Bonifacy


    ps.Idą po mnie, bez odbioru... kszszsazszzzszszsz no czemu wiążesz na
    plecach, no pyyyyyyyyyyyyyytamm draaniu no nie na plecach..........
  • Gość: aard IP: 195.117.14.* 25.03.02, 11:47
    Panie Boziu!

    jako Założyciel i Reanimator tego wątq udzielam Ci niniejszym Upomnienia za
    uprawianie Politykowania i Satyry, które, moim zdaniem, nie mieszczą się w
    ramach Czystego Surrealizmu. Proszę o poprawę w następnym poście.

    Pozdrawiam,
    aard

    P.S. Prywatnie uważam, że Twój text jest superr. ;-))
    aa
  • 25.03.02, 12:03
    Hmmm, czy czystym surrealizem nie jest przypadkiem mieszkanie w 50m mieszkaniu
    przez brata Bonifacego???
    Toż to dyskryminacja jego kobiecości, on nie ma się nawet gdzie ogolić!!! że
    już o demakijażu nie wspomnę. A gdzie narysuje kwadraturę koła na drzwiach od
    stodoły połamanym rowerem??? No gdzie, pytam gdzie będzie hodował zaropiałe
    kaktusy tudzież czerwoną brukselką w odmianie niebieskiej??? Kto pokieruje
    jego rozwojem gdy połamie własne prześcieradło w geście protestu przeciw
    wbijaniu gwoździ jego skarpetkami stanowiącymi integralną część z wyższym
    stanem świadomości nawiązywaną za pomocą ruskiego spirytusu??? Absurd??? Nie,
    nie toż to czysta finezja, zawsze marzył o tym aby zostać owocem Jogobelli
    albo czwartym ostrzem w maszynce do golenia Mach25. Nikt go w tym nie
    wspierał, już pani w przedszkolu wiązała mu kiełbasę na szyi, aby choć
    rottweiler z sąsiedniego sanatorium chciał się z nim bawić. Ciężkie było życie
    jego!!! więc teraz ze śpiewem na ustach podąża w stronę słońca dzierżąc w
    dłoni eglemplarz "Bitwy pod Grunwaldem" w skali 3:1.



  • Gość: aard IP: 195.117.14.* 25.03.02, 18:13
    A nie wiem, czy wiecie, co robi świstak...?
  • 25.03.02, 18:33
    śpi. I we śnie plecie te papierki
  • Gość: aard IP: 195.117.14.* 26.03.02, 08:28
    jak suseł (skoro jesteśmy przy futerkowych).
  • Gość: aard IP: 195.117.14.* 26.03.02, 12:05
    Padł zatem wśród burzanów i wzburzony burzową pogodą buzował cały, aby tylko
    nie bluznąć. Aliści pełno było na drzewach tego roku słowikqw i inszych
    ptasiego rodu najdziwaczniejszych, wielkich a ogromnych przedstawicieli.
    Niejeden i strachu przez nie nielichego najeść by się mogł, gdyby nie fakt, że
    wypchanymi będąc, krzywdy nijakiej, nolens volens, wyrządzić niemogły.
    Gdzież zatem bohatyr ów znajdował się? W muzeum ewolucji powiecie? Czyżby?
    Otóż... tak. Był tam własnie i rozkoszowałsię rozkloszowanymi spódnicami
    tamtejszych Uroczych Asystentek, oglądanymi, rzecz jasna, z tak zwanej żabiej
    perpektywy.
  • Gość: aard IP: 195.117.14.* 27.03.02, 09:38
    Surrealistycznie zdeterminowany aard
  • 27.03.02, 09:55
    Rację masz drogi Przyjacielu, albowiem rasą naszą jest raca. I maca. I chleb
    żytni, którego znaczenia nie sposób w dwójnasób.

    Pięciu Yavoriusów
  • Gość: aard IP: 195.117.14.* 27.03.02, 14:16
    A przy tym ponadto nie należy zapominać o pamiętaniu. choć chleb chęnie chowam
    chatką chochlą chędogą, Chęciny chcąc nnie chcąc (nolens volens) ciemiężąc.
    Chowgh,

    chaard
  • 27.03.02, 14:31
    Należy jednak pamiętać, iż cokolwiek zdarzy się wieczorem, księżyc zawsze
    wypełniać będzie wata cukrowa przemocą zatknięta na fotografii z lat
    dziecinnych. Żadna przyjemność bowiem nie odbierze nam zysku z tonących w
    oparach żółtawego asfaltu pajaców z belek nieheblowanych, poprzetykanych
    świerzym miąszem rudy bizmutu i PCV. No chyba, że wydarzy się najgorsze i
    zostanie nam fioletowa pelerynka z zielonkawych ślimaków niosących w swoich
    wielkich kłach małe bombki przygotowane do zawieszenia na aloesowej gałęzi na
    zielone świątki.
    Pozdrawiam
    Yaa
  • Gość: aard IP: 195.117.14.* 27.03.02, 15:45
    aalbo naa Jaajkaanooc...
  • Gość: aard IP: 195.117.14.* 28.03.02, 08:38
    Dzień dobry w języq suurealizmu powinno brzmieć jakoś tak:
    "Przypuszczam, że po głębszym zastanowieniu dzień ten można by nazwać dobrym,
    ale tylko jeśli dobrym się okaże, ponieważ w oprzeciwnym wypadq dobrym dniem i
    tak nie będzie, więc po co go tak nazywać? Zatem użyć powyższego określenia
    można dopiero po przysłowiowym zachodzie słońca, tylko że wtedy to już będie za
    późno, więc czy w ogóle warto się witać z tą krową?"

    Surrealistycznie wita Was w pietym dniu tygodnia, niesłysznie zwanym czwartkiem

    draa
    ,maiwardzoP
  • Gość: aard IP: 195.117.14.* 29.03.02, 08:31
    A teraz dla odmiany w szóstym, równie niesłusznie jak poprzedni zwanym piątkiem
    witam was surrealizmowicze (których jest jak na lekarstwo i to przy
    dzisiejszych cenach medykamentów, a więc zero).

    Czy INWENCJA SURREALISTYCZNA JUŻ WYMARŁA???

    aard
  • 31.03.02, 16:16
    Ach, Aardzie. Nie ma ludu nie ma. Lodu też nie ma, ani lodówek na ulicy
    Lodowej, ani lodziarzy.
  • Gość: aard IP: 195.117.14.* 02.04.02, 09:29
    Ale przynajmniej Yavorius zapuścił korzenie przy ulicy Siur-realizmu :-))
    Może założymy surrealistyczną spółkę zoologiczną? Coś w stylu "Yaard&vorius"?
    Skoro już tylko my zostaliśmy na placu udoju...

    W poświąteczny i surrelistyczny jak zwykle fetorek wita Was
    aard

    PS. A jutro będzie smorda, pojutrze czadek, potem swądek, smrodota, śmierdziela
    no i oczywiście pośmierdziałek :-))
    śmiaard
  • Gość: pijaw IP: *.chello.pl 20.10.02, 14:27
    Są za to lotki wysokich lotów uprawiajęce loty latem z lutniami nad latarniami,
    na które niestety podlotki kiwi-nieloty nie lecą, gdyż nie lubią letniego
    lotniska i latarek i zapadają w sen nocy letniej w latrynie wieczorową porą w
    parach w sztruxowych porach z porami w parujących dziobach nad Biebrzą.
  • 02.04.02, 12:10
    Dali wam za dużo wolności i wybieracie nie pisać na wątq surrealistycznym.
    Dalibóg mylicie się. Dali i wybiegania w nią myślami się nie bójcie. Dalibyście
    się namówić, by znów tu zawitać i pisać, pisać i pisać bezsensowne i głodne
    kawałki? Daliście sobie radę z tyloma innymi wątkami, czemu, ach czemóż tu
    miałby być inaczej? Dalim i jego Dziełami się posiłqjcie i wenę z nich
    czerpcie. Dalii parę tuzinów by Wam w nagrodę przypadło, gdybyście tylko
    namówić się dali...
  • 03.04.02, 15:05
    Widzę, że z krowami taka sama lipa. A ja nie odpuszczę!
    Max. Ernst (niem. poważny) będę wyjątkowo dziś, ale wątek ten od zagłady w
    forumowym (od) niebycie uratuję.

    Pozdrawiam,
    draa
  • 04.04.02, 09:32
    Nadal walczę...
    aard
  • 04.04.02, 14:57
    Może podrzucicie jakieś pomysły na uratowanie tego wątq?
    aard
  • Gość: eyemakk IP: 212.191.66.* 04.04.02, 17:34
    owszem. otóż uważam, ze nie nalezy przeginac w zwiazkach z kobietami i puszczac
    sobie sygnalow co godzine. i lazic z komurami jak ten debil;
  • 05.04.02, 09:30
    Czy te sygnały miałyby oznaczać "kocham cię", albo "myślę o tobie"? Coś
    takiego? Rzeczywiście bzdura. Proponuję puszczać sobie co 5 minut sygnały z
    najgorszymi wrogami. Niech znaczą "urwę ci jaja!" albo "pocałuj mnie w dupę"
    aard
  • Gość: eyemakk IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 05.04.02, 18:44
    Nie wiedział właściwie, czemu to zrobił. Wydał właśnie resztę swoich
    pieniędzy na bilet PKP do Białegostoku. Czuł, że w pociągu będzie ich dużo.
    Jego miłości, jego zdobyczy, że przeżyje wiele niezapomnianych chwil, że
    woreczek napełni się po sam brzeg.
    W dzieciństwie nie interesowały go krzyżówki. Co najwyżej kaczki-krzyżówki,
    podobnie jak inne zwierzątka widywane w Zoo. Uzupełnianie brakujących wyrazów,
    owszem, potrafiło go na chwilę zaciekawić, nigdy jednak na tyle, by choć
    próbować rozwiązać całą krzyżówkę.
    Wszystko zmieniło się, wraz z początkiem jego dojrzewania płciowego. Raz,
    całkiem przypadkowo, wszedł w posiadanie krzyżówki. Ot, znalazł gazetę podczas
    sprzątania. Zaczął rozwiązywać i doznał erekcji. Krzyżówka była prosta, więc
    wkrótce zostało do wpisania tylko jedno słowo. Drżącą z podniecenia ręką wpisał
    je także. Co było potem łatwo przewidzieć, faktem jednak było, że żadna
    dziewczyna na filmie lub zdięciu nigdy go tak bardzo nie podnieciła jak ta
    wypełniona krzyżówka. Strumienie gorącej, pachnącej spermy wylewały się
    samoczynnie, bez manualnej pomocy z góry.
    Od tej pory żadnej nie darował, musiał mieć każdą. Spał po dwie godziny
    dziennie, resztę przeznaczał w niewielkiej części na naukę, a później pracę.
    Większość czasu spędzał na rozwiązywaniu krzyżówek. Rozwiązane przechowywał,
    jako pamiątkę i trofeum, z datą i długością orgazmu, z dokładnością do
    dziesiątej części sekundy (jak już mówiłem ręce miał wolne, ale nie do końca, w
    jednej bowiem zawsze trzymał długopis, bądź flamaster, a w drugiej stoper).
    Teraz miał przeszło czterdziści lat i pół wieku rozwiązywania krzyżówek za
    sobą. Miał też swoje mieszkanie, które dostał od kopalni, w której pracował.
    Miał łóżko ze starych krzyżówek, podobnie jak stół i krzesła. W tym pokoju
    (drugi był cały zawalony starymi krzyżówkami, podobnie jak piwnica i podziemia
    pobliskiego kościoła, o czym nawet proboszcz nie wiedział) tylko telewizor,
    wielki stoper w kształcie słonia i flamaster były prawdziwe. Oglądał właściwie
    tylko teleturniej z krzyżówkami, flamastrem wpisywał na ekranie hasła (na
    szczęście flamaster był zmywalny), zanim jeszcze uczestnicy poznali pytania.
    Podobnie rozwiązywał zresztą papierowe krzyżówki. Sam raz wystąpił w
    teleturnieju, ale został zdyskwalifikowany. Nikt nie uwierzył, że w swoim życiu
    rozwiązał ponad milion krzyżówek i zna już układ wyrazów, jakie pasują do
    danego schematu.
    Teraz miał także ten bilet. I obietnice wielkiej przygody.
    Otwożył drzwi pociągu i wszedł do środka. Już w pierwszym przedziale starsze
    małżeństwo rozwiązywało krzyżówkę. Usiadł więc.
    Podglądanie kogoś podczas rozwiązywania podniecało go niemiłosiernie. Tak
    bardzo, że zawsze nie wytrzymywał, i włączał się do gry. Czasem rozwiązujący
    akceptował pomoc, czasem nie. Ta druga możliwość miała dwa zakończenia:
    albo "ofiara" zostawiała mu swoją krzyżówkę, albo oddalała się wraz z nią. Jego
    jednak podniecało każde zakończenie, gdyż rozumiał także miłość innych do
    krzyżówek. W najgorszej sytuacji miał przecież kilkanaście swoich krzyżówek,
    zawsze przy sobie, gotowych do rozwiązania. I prezerwatywe zawsze nałożoną, by
    nie musieć tracić czasu na znajdowanie ustronnego miejsca w celu nałożenia.
    Pociąg ruszył. Starsze małżeństwo radziło sobie całkiem dobrze. Najlepsze
    było to, że mąż wszystko mówił na głos, nie musiało być tego okropnego
    zaglądania komuś do krzyżówki przez lupę. Zarówno kobieta, jak i mężczyzna z
    wdzięcznością przyjmowali też wszystkie podpowiedzi na hasła, których nie
    znali. Zgodna współpraca zakończyła się po dwudziestu minutach, i cała
    krzyżówka w "Naszym Dzienniku" była rozwiązana. Stoper wskazywał 27.15, gdy
    został wyłączony.
  • 06.04.02, 14:21
    :-)))))))
  • Gość: eyemakk IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 06.04.02, 15:04
    Sex
    Kirtr
    Ew
    Ewe
    Fret
    Dmuchanie na zimne ogranicza się do zadawania przewagi w W w.w. w/w.
    Akapit 1,5.
  • 07.04.02, 10:41
    Nieprawdą jest że azaliż. Wracam w świetle, gdyż chwała jest mi obca.
  • Gość: eyemakk IP: 212.191.66.* 08.04.02, 12:54
    ten kto zostawia zone swoja na pożarcie, zasługuje na odcięcie ręki. natomiast
    ten, co ręke wyciąga na pozarcie, powinien ściąć żonę. koniec i .
  • 08.04.02, 13:07
    Ten, kto wysyła swoją żonę po żarcie, zasługuje na połamanie zębów (co
    najpewniej się stanie po konsumpcji) i na wieki potępionym będzie.
    Natomiast ten, kto zjada żarcie po swojej żonie jest zwyczajnie niedożywiony.
  • Gość: eyemakk IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 08.04.02, 22:34
    pozostaje jeszcze problem tych, co jedzą własne żony. a w wersji mniej
    kanibalistycznej, a bardziej perwersyjnej... tych, co spożywają wydzieliny
    własnych żon.
  • 10.04.02, 09:15
    Ale nie dysqtujmy o smakoszach najwyższych lotów. Gdzież nam do nich...

    (właściwie to mówię o sobie, bez obrazy eyemakk :))
    aard
  • Gość: Eyemakk IP: 212.191.66.* 10.04.02, 10:27
    ja to nawet bardziej smakoszem jestem niż żonatym. lepiej o żonatych nie
    dyskutujmy. a ja jeszcze mam pytanie:
    CO TO JEST WONTEK?
  • 11.04.02, 15:26
    to jest Jontek, który poszedł won.
    aard
  • 11.04.02, 07:45
  • Gość: eyemakk IP: 212.191.66.* 11.04.02, 14:49
    a co, jeśli w dół?
  • 11.04.02, 15:43
    W dół to już się bardziej nie da...
    aard
  • Gość: eyemakk IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 11.04.02, 22:32
    za to tera idzie w bok.. w nasze prawo, a komputerowe lewo :)
  • 12.04.02, 13:13
    bieski dźwiedź. Kosmicznie rozczochrany polichromatyczny autochton. Pokostem
    pociągnięta kosztowna kostka do zkrystii.

    A-literacja
    a-ard
  • Gość: eyemakk IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 12.04.02, 21:13
    nie jestem dagoralkar. jestem neralkar. wszystko przez interpretacje imienia.
    tego pierwotnosłowiańskiego. i żeby to jeszcze surreal był, skoro ja prawdę
    piszę. elfi lepszy od słowiańskiego.

    neralkar
  • 15.04.02, 10:10
    Azaliż ja też Yavoriusem niedługo będę. Bo w elfa się zamieniem.
  • 15.04.02, 11:47
    Aliści prawdaż to?
  • 15.04.02, 11:55
    Tak, u Yavoriusow czasami tak sie zdarza, ze zamieniaja sie w elfy ksiezycowe i zmierzaja ku Silverymoon by kapas sie w blasku i chwale dnia dzisiejszego...
  • Gość: eyemakk IP: 212.191.66.* 15.04.02, 12:06
    ... nie ma to jak Silverymoon i jego władczyni;
  • 15.04.02, 12:20
    Alustriel na mysli masz?
  • 15.04.02, 12:38
    Oczym (o której xsiążce/filmie/systemie RPG) mowa? Bo się surrealistycznie
    zgubiłem...
    aard
  • Gość: yavorius IP: 212.191.66.* 15.04.02, 12:44
    Mowa o systemie Forgotten Realms (Baldur's Gate, Drizzt, Elminster) itp. Jesli jestes fanem - daj znac na watku "milosnicy RPG wystap"

    Czy Aardy maja GG? Niech podadza nr
  • Gość: aard IP: 195.117.14.* 15.04.02, 16:08
    aard ma firewalla, a nie gg :-(((
    aard
  • Gość: eyemakk IP: 212.191.66.* 15.04.02, 15:45
    Alustriel na myśli mam. a wiesz, że jej siostra, Quile, spotyka Liriel, gdy ta
    wychodzi z Podmroku; ja nie wiedzialem, zdziwilem sie wiec znacznie... :)
  • Gość: aard IP: 195.117.14.* 16.04.02, 08:21
    A co sądzicie o najnowszym systemie RPG "bin Laden"?

    aard
  • Gość: eyemakk IP: 212.191.66.* 16.04.02, 10:33
    ich bin laden, du bist laden itp.

    matołek koziołek skoczył na główkę
  • 16.04.02, 13:44
    er ist (be)laden - co należy rozumieć następująco:
    "załadowany bin Laden jest be!"
  • Gość: eyemakk IP: 212.191.66.* 17.04.02, 16:01
    swoją drogą ciekaw jestem, czy jest na tym świecie gej, co chcialby załadować
    samemu bin Ladenowi?
  • 18.04.02, 11:18
    W tę stronę się nie orientuję, ale gdzieś widziałem bin Laden "ładującego"
    Bushowi...

    aard
  • Gość: eyemakk IP: 157.25.164.* 19.04.02, 15:30
    a ja widziałem plakat młodego Busha, wiszący w pokoju któregoś z "Backstreet
    Boys"; był nawet podpis - "Love, Georgie" :)
  • 21.04.02, 20:21
    Witam. Poniewczasie również wróciłem azaliż. Gdyby nie, to to:

    APERCEPCJA METAFIZYCZNA W KONGLOMERACIE DYWAGACJI EMOCJONALNEJ INSYMULUJE
    INWOLOWANIE INRADACJI PSYCHOPOZNAWCZEJ.

    Jak to mówią: I o.
  • 22.04.02, 09:26
    Veni, vidi, zdziwi.
    Jednak surrealiści chodzą po świecie. Czyż to nie piękne w swym zakręceniu? O
    qrcze, nadepnąłem lornetkę. I co ja teraz pocznę? Sam pewnie niewiele. Wizja w
    szkle upada. A może by tak butelczynę? Nieeeeeeeeeeeee... Kamień nagrobno-
    węgielny. Uściski.
  • Gość: eyemakk IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 22.04.02, 21:57
    a ja sie powtórzę, bo mi wolno

    biskup=============O o============kleryk

  • Gość: aard IP: 195.117.14.* 23.04.02, 10:00
    @--;-'--- dla proktologa
  • Gość: aard IP: 195.117.14.* 27.06.02, 14:50
    Co ma bisqp do kleryka?
    Że jak zagra im muzyka,
    To się razem w skoczne tany
    Na wyprzódki wraz udamy.
    I klerykom bisqp włoży
    Coś w rodzaju, hm... obroży,
    Jeno wstecznie ułożonej
    Żeby się nie zmienił w żonę,
    No bo żona dla bisqpa
    Gorsza niż swędząca dupa.

    aA
    Rd
  • 22.09.02, 20:34
    To przynajmniej gdzieś w środku wątku, żeby się w czy ni rzucało.
    Ot, na przykład tutaj...
    --
    Pozdraardwiam,
    mrówkojaard.Vader

    Co masz zrobić dziś, zrób pojutrze - będziesz miał dwa dni na wspinanie.
  • 13.07.04, 21:20

    --
    Dessine-moi un mouton SVP, le petit prince [B00G13]
  • Gość: radek IP: *.lodz.dialog.net.pl 02.02.03, 09:54
    Gość portalu: aard napisał(a):

    > Co ma bisqp do kleryka?
    > Że jak zagra im muzyka,
    > To się razem w skoczne tany
    > Na wyprzódki wraz udamy.
    > I klerykom bisqp włoży
    > Coś w rodzaju, hm... obroży,
    > Jeno wstecznie ułożonej
    > Żeby się nie zmienił w żonę,
    > No bo żona dla bisqpa
    > Gorsza niż swędząca dupa.
    > inwigilacja
    kwiat na wykladzinie zakwitl
    choc to niemozliwe
    dlugopisie
    wyzyj sie
    > aA
    > Rd
  • Gość: aard IP: 195.117.14.* 23.04.02, 10:01
    A szyrafa sieci i safija śfistaka f te sreperka.
    aart
  • Gość: yavorius IP: 212.191.66.* 24.04.02, 10:50
    Ó niem to. Bo ździer natychmiast aza liż opiętnastejbędę.
  • Gość: eyemakk IP: 212.191.66.* 24.04.02, 11:03
    stanął mi. komputer, rzecz jasna. i rzecz pospolita... jakby to bylo rzecz
    jasna, po lacinie? ma ktos jakis pomysl? no i trzeba w tamtym komputerze
    historie zobaczyc. blah
  • 24.04.02, 11:31
    res hellenum (z łacińsko-niemieckiego): "rzecz jasna w Grecji!"
    No to cóż, że ze Szwecji? (i spróbuj tu człowieq szybko mówić...)
    aard
  • 24.04.02, 11:43
    draa
  • 24.04.02, 11:45
    Jako jego założyciel nie mogę sobie odmówić przyjemności wpisu nr 100 na tym
    wątq.
    aard

    W kwiatostanie kwintesencji niejednokrotnie natrafiamy na sztucznie chodowane
    hromosomy.
  • 24.04.02, 12:03
    jako jeden z patronów tego wątku nie moge odmówic sobie przyjemnosci być
    właścicielem 101.. że tak powiem roszczę sobie. roszczę
  • 24.04.02, 12:04
    HARACZE TO NAJBARDZIEJ ODRAŻAJĄCA I WYNATURZONA GRUPA SUBKULTURY.
    WYSTĘPUJĄ WSZĘDZIE, CHOCIAŻ SPÓJNĄ GRUPĘ WYTWORZYLI NA WSI, ORAZ W OTOCZENIU
    ROBACZKOJADÓW. SENSEM ICH ŻYCIA JEST WYSZUKIWANIE I SPOŻYWANIE TEGO, CO U TZW.
    NORMALNYCH LUDZI POWODUJE JEDYNIE OBRZYDZENIE, TZW. HARY;

    ZASADNICZYM CELEM HARACZY JEST AWANS NA ROBACZKOJADA. JEDYNYM SPOSOBEM, BY
    TEGO DOKONAĆ JEST WEJŚCIE W POSIADANIE ROBAKA LEPSZEGO NIŻ BIAŁY. WBREW
    POZOROM NIE JEST TO PROSTE. ŻÓŁTY ROBAK KOSZTUJE OK. 25 PLN, CO DLA HARACZA
    JEST SUMĄ ASTRONOMICZNĄ. HARACZE NIE POSIADAJĄ BOWIEM WŁASNYCH PIENIĘDZY -
    ALBO NIE MAJĄ DOCHODÓW, ALBO WSZYSTKIE PIENIĄDZE ODDAJĄ ŻONOM, LUB KOMUKOLWIEK
    INNEMU. JEST JEDNAK PEWIEN SPOSÓB, CZĘSTO WYKORZYSTYWANY PRZEZ HARACZY DO
    UZYSKANIA GOTÓWKI - ZBIERANIE MAKULATURY I BUTELEK (A OSTATNIO TAKŻE PUSZEK).
    PROBLEM W TYM, ŻE HARACZ TAK SIĘ PRZY TYM MĘCZY, ŻE ZAKUPIONEGO ŻÓŁTEGO ROBAKA
    (ALBO NAWET DWA, LUB BRĄZOWEGO) NATYCHMIAST ZJADA. CZASEM TEŻ NIE WYTRZYMUJE,
    KUPUJĄC BIAŁE ROBAKI.




    NAJCZĘSTSZE SPOSOBY POZYSKANIA ŻÓŁTEGO (LUB LEPSZEGO) ROBAKA TO:


    - WYSSANIE KOTOPSA;
    - KUPNO;
    - WYMIANA (ZA HARY, GUZIKI, PALCE DO MIERZENIA ITD.);
    - KRADZIEŻ;
    - ZNALEZIENIE;




    TERMINY SUBKULTURY DOTYCZĄCE HARACZY:


    - GUZIKI: WALUTA HARACZY; NOSZĄ JE NA PIERSI JAK MEDALE; PO LICZBIE I JAKOŚCI
    GUZIKÓW OKREŚLA SIĘ KLASĘ HARACZA (TO WŁAŚNIE HARACZE BEZ GUZIKÓW LIŻĄ HARY
    BEZPOŚREDNIO Z ZIEMI); JAKOŚĆ GUZIKA OKREŚLA SIĘ PROSTO - IM WIĘKSZY TYM
    LEPSZY; HARACZE NIE MOGĄ KUPOWAĆ GUZIKÓW W PASMANTERII, ZRESZTĄ NIE STAĆ ICH
    NA TO; WOLNO NATOMIAST KUPOWAĆ JE OD LIHARACZA - HANDLARZA GUZIKAMI LUB
    SPRZEDAWAĆ ZA NIE HARY;
    - HARA: PRZYSMAK HARACZY, KTÓREMU ZAWDZIĘCZAJĄ SWOJĄ NAZWĘ; HARĄ MOŻE ZOSTAĆ
    WSZYSTKO, CO WYGLĄDA LUB PACHNIE OBRZYDLIWIE; HARACZE MAJĄ JEDNAK SWOJĄ
    HIERARCHIĘ NAJCZĘŚCIEJ SPOTYKANYCH HAR; OTO ONA (W KOLEJNOŚCI OD NAJLEPSZEJ):
    /1/ ŚLUZ OD MIODNEGO KOTA;
    /2/ ROZMAŚLONY ROBAK LEPSZY NIŻ BIAŁY (HARACZE NIE ROZRÓŻNIAJĄ ROBAKÓW OD
    ŻÓŁTEGO W GÓRĘ, TO DLA NICH PO PROSTU ROBAK DAJĄCY AWANS NA ROBACZKOJADA);
    ROZMAŚLENIE UNIEMOŻLIWIA AWANS NA ROBACZKOJADA;
    /3/ WYMIOCINY ROBACZKOJADA, ORAZ ŻÓŁĆ (NIEWAŻNE CZY ROBACZKOJADA, W ŻÓŁCI NIE
    MA POZOSTAŁOŚCI ROBAKÓW, NAWET HARACZE O TYM WIEDZĄ);
    /4/ WYSSANA ŚLINA ROBACZKOJADA LUB KOTOPSA;
    /5/ ROZMAŚLONY BIAŁY ROBAK;
    /6/ ZWYKŁE WYMIOCINY;
    /7/ ZNALEZIONA ŚLINA ROBACZKOJADA LUB KOTOPSA;
    /8/ ROZMAŚLONY PRZEZROCZYSTY ROBAK;
    /9/ EKSKREMENTY;
    /10/ ŚLINA ZNALEZIONA NA CHODNIKU;
    - ŁOPATKA: PRZYRZĄD HARACZA SŁUŻĄCY DO ZBIERANIA HAR Z ULICY; ŁOPATKA WYGLĄDA
    JAK MAŁY SZPADEL (OK. 20 CM DŁUG.) ZROBIONY Z DREWNA LUB ŻELAZA; NOSZONA W
    KOMPLECIE Z TOREBKĄ;
    - KOT HARACZA: PASKUDNY DACHOWIEC BĘDĄCY TOWARZYSZEM ŻYCIA HARACZA;
    NIEKTÓRZY HARACZE WPROST UWIELBIAJĄ TOWARZYSTWO KOTÓW HARACZY (CZĘSTO UDAJĄC,
    ŻE SĄ ROBACZKOJADAMI); CZĘŚĆ KOTÓW HARACZY POMAGA HARACZOM WYSZUKIWAĆ HARY.
    JEDNAK WIĘKSZOŚĆ PO PROSTU PLĄCZE IM SIĘ POD NOGAMI W OCZEKIWANIU NA RESZTKI
    JEDZENIA (ZAZWYCZAJ ZE ŚMIETNIKA);
    - MIERZENIE PALCEM: POLEGA NA WYSTAWIENIU PALCA WSKAZUJĄCEGO (WŁASNEGO BĄDŹ
    WYKONANEGO Z DREWNA LUB KAMIENIA) I UŻYCIU GO DO POMIARU OKREŚLONEGO
    PRZEDMIOTU; MIERZENIE TO MA INNY CHARAKTER NIŻ MIERZENIE MIARKĄ U
    ROBACZKOJADA; HARACZ BOWIEM MIERZY PALCEM GŁÓWNIE TRZY RZECZY:
    /1/ GUZIKI, USTAWIONE JEDEN NA DRUGIM JAK MONETY;
    /2/ POZIOM HAR W TOREBCE;
    /3/ WYSOKOŚĆ STERTY MAKULATURY, KTÓRĄ ZEBRAŁ;
    - PALEC DO MIERZENIA: SPECJALNIE WYRZEŹBIONA W DREWNIE, LUB WYKUTA W
    KAMIENIU RĘKA Z WYCIĄGNIĘTYM PALCEM WSKAZUJĄCYM; PALEC TEN POSIADA PODZIAŁKĘ
    (ZUPEŁNIE DOWOLNĄ I NIEDOKŁADNĄ); PATRZ TEŻ: MIERZENIE PALCEM;
    - PODRZĘDNI HARACZE: HARACZE O NISKIEJ POZYCJI, BEZ PERSPEKTYW NA ZOSTANIE
    WAHADŁOWCEM; JAKO JEDYNI MIESZKAJĄ W KUBŁACH NA ŚMIECI, NIE POSIADAJĄ
    WIĘKSZOŚCI FETYSZY HARACZY, ZAJMUJĄ SIĘ GŁÓWNIE WYSYSANIEM ORAZ ZLIZYWANIEM
    HAR Z CHODNIKA; MOŻNA ICH ŁATWO ODRÓŻNIĆ OD INNYCH HARACZY, PONIEWAŻ JEDYNYM
    ICH UBRANIEM JEST STARA I POŁATANA KOSZULA NOCNA;
    - TOREBKA: PRZEZROCZYSTA, PLASTIKOWA TOREBKA SŁUŻY DO GROMADZENIA HAR; OBOK
    ŁOPATKI PODSTAWOWE WYPOSAŻENIE HARACZA;
    - ŚCIĄGANIE HARACZY: PROCES ZBIERANIA SIĘ WIĘKSZEJ GRUPY HARACZY W JEDNYM
    MIEJSCU; PODSTAWOWYMI POWODAMI, DLA KTÓREGO MAJĄ MIEJSCE, SĄ:
    /1/ CHĘĆ ZAATAKOWANIA ROBACZKOJADA I WYSSANIA Z NIEGO WSZYSTKIEGO, CO SIĘ DA;
    /2/ NAPAD NA DOBRZE STRZEŻONĄ HURTOWNIĘ ROBAKÓW;
    - ŚLUZ: ( KTÓRY HARACZE NAZYWAJĄ MIODEM) WYDZIELINA ŚLUZAKA; JEST TO NAJLEPSZA
    A ZARAZEM NIEOSIĄGALNA DLA ZWYKŁYCH HARA, NA KTÓRĄ STAĆ PRAKTYCZNIE TYLKO
    WAHADŁOWCÓW;
    - WYSYSANIE: ISTNIEJĄ DWA RODZAJE TEGO PROCEDERU PODRZĘDNYCH HARACZY - ZE
    WZGLĘDU NA PODMIOT WYSYSANY:
    /1/ WYSYSANIE ROBACZKOJADA: POZBAWIANIE GO ŚLINY, KTÓRE MOŻE PROWADZIĆ DO
    ODWODNIENIA; Z ZEWNĄTRZ WYGLĄDA JAK NAMIĘTNY POCAŁUNEK;
    /2/ WYSYSANIE KOTOPSA DWA PODTYPY:
    a) WYSYSANIE ŚLINY NA HARĘ (JAK ROBACZKOJADÓW); U WARAKÓW MOŻNA W TEN SPOSÓB
    NATRAFIĆ TAKŻE NA ROBAKI;
    b) NAJBARDZIEJ WYNATURZENI HARACZE ZDOLNI SĄ DO WYSYSANIA KOTOPSA PRZEZ ODBYT,
    BY POZYSKAĆ ROBAKI LUB ŚLUZ;



    MOŻNA WYRÓŻNIĆ KILKA GATUNKÓW HARACZY, ZE WZGLĘDU NA PALCE, JAKICH UŻYWAJĄ;
    NIE JEST TO WPRAWDZIE PODZIAŁ ŚCISŁY, PODANY ZOSTAŁ TYLKO DLA ORIENTACJI:


    - NIE MIERZĄ PALCEM (GDYŻ MAJĄ ZA NISKĄ POZYCJĘ W SPOŁECZNOŚCI HARACZY):
    NAJGORSI, PODRZĘDNI HARACZE; ZWYKLE NIE MAJĄ TOREBEK, ŁOPATEK, GUZIKÓW;
    ZLIZUJĄ HARY WPROST Z CHODNIKA; JEST TO JEDYNA HARA, JAKIEJ DOŚWIADCZAJĄ;
    MIESZKAJĄ W MAŁYCH I CIASNYCH ŚMIETNIKACH ULICZNYCH;


    - MIERZĄ WŁASNYM PALCEM: LEPSZA ODMIANA PODRZĘDNYCH HARACZY; MAJĄ JEDEN LUB
    DWA MARNE GUZIKI; OK. POŁOWA MA TOREBKI I ŁOPATKI, RESZTA ZLIZUJE HARY;
    MIESZKAJĄ W DUŻYCH KUBŁACH NA ŚMIECI;


    - WŁASNYM PALCEM Z NARYSOWANĄ PODZIAŁKĄ: PRZECIĘTNI HARACZE, MAJĄ PO KILKA
    GUZIKÓW, TOREBKI I ŁOPATKI; MIESZKAJĄ NA DWORCACH ORAZ W KANAŁACH; ZBIERAJĄ
    MAKULATURĘ I BUTELKI (PODRZĘDNI SĄ NA TO ZA GŁUPI);


    - WŁASNYM PALCEM Z WYTATUOWANĄ PODZIAŁKĄ: WYŻSZA KLASA ŚREDNIA HARACZY; MAJĄ
    TOREBKI I ŁOPATKI (CZASEM METALOWE); MIESZKAJĄ W MELINACH HARACZOWYCH
    (BARAKACH, BUDYNKACH DO ROZBIÓRKI); RZADKO ZBIERAJĄ HARY Z CHODNIKA;


    - DREWNIANYM PALCEM DO MIERZENIA: NIEWIELE BRAKUJE IM, BY BYĆ WAHADŁOWCAMI;
    MAJĄ WIELE GUZIKÓW, NOSZĄ JE JAK MEDALE; W OGÓLE NIE ZBIERAJĄ HAR Z ULICY;
    MAJĄ (ZAZWYCZAJ JEDNOIZBOWE) MIESZKANIA SOCJALNE W BIEDNYCH DZIELNICACH;


    - KAMIENNYM PALCEM DO MIERZENIA: WAHADŁOWCY;
  • 24.04.02, 13:02
    Qfa, mocne!
    draa
  • Gość: eyemakk IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 24.04.02, 17:40
    Zwolennicy wspóldziałania mają wyjaśnić aktywność w pierwszym rzędzie,
    jednostki pomiędzy środkami są najważniejsze. Jeśli jesteśmy w obrębie struktury
    organizacji autorytarnej, poziom uczestnictwa stanowią decydenci, lokalni
    politycy i
    emeryci. Drugą grupę stanowią działania i pieniądze. Trzecią grupę stanowią
    organa
    mowy i język.
    Są różne języki, tak zwane mówione i pisane. Jeżeli chodzi o aspekty
    dźwięków
    lub kształtów treści cechy dystynktywnej, pewna cecha może, jako spółgłoska,
    zrobić analizę zjawisk. Mowa jednostkowa musi się komunikować obrazem. Pojęcia
    nie mogą być jednorodnym i spójnym językiem, niemniej jednak duża część tych
    składników jest również alternatywna dla ogólnej metodologii. Każda nauka staje
    się
    twardym pojęciem prawdy, zadaniem socjologii jest nauka jako solidarność.
    Panuje
    przekonanie, że naukowcy dochodzą. Większość socjologów zapewnia ludziom
    kontakt ze światem, w którym wspólnoty pojawiają się w rzeczywistości
    społecznej.
    Nie ma czegoś, co jest prawdą naukową. Na podstawie opinii książki uznano,
    że to
    recenzenci biorą odpowiedzialność za naukowość. W każdej z koncepcji metodologii
    praca naukowa nie poszukuje uzasadnień, co jest naukowe. Ludzie otrzymali
    tytuły,
    zostali uznani za osoby na stopień państwa.
  • 26.04.02, 08:51
    Panuje przekonanie, że naukowcy dochodzą. Dziadek stał na drabinie i smyrał
    babcię widłami. Kolektywna zbiórka odpadów mózgowych w parlamencie. Elektryczna
    śliwka. Chałos i haos.
  • Gość: eyemakk IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 26.04.02, 23:05
    moj tezt powyzej powstał tak, że pisałem tylko co niektóry wyraz na wykładzie,
    taki akurat, który pasował gramatycznie i stylistycznie do poprzedniego. nie
    mogłem mu zmieniać osoby, rodzaju, przypadka itp. zdanie "panuje przekonanie...
    jest też moim ulubionym":)
  • Gość: eyemakk IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 26.04.02, 23:08
    ROBACZKOJADZI TO NAJWAŻNIEJSZA Z TRZECH GŁÓWNYCH KATEGORII SUBKULTURY (SUB-
    SUBKULTUR). ICH NAZWA POCHODZI OD PODSTAWOWEJ CZYNNOŚCI, KTÓRĄ WYKONUJĄ -
    SPOŻYWANIA ROBAKÓW. KATEGORIA TA NAJLEPIEJ ROZWINĘŁA SIĘ W MAŁYCH MIASTACH.
    KLASĘ ROBACZKOJADA OKREŚLA SIĘ ILOŚCIĄ I JAKOŚCIĄ SPOŻYWANYCH ROBAKÓW. ROBAKI
    TE MUSZĄ POCHODZIĆ OD KOTOPSÓW, CO WYKLUCZA NP. KUPOWANIE ICH W SKLEPIE
    WĘDKARSKIM LUB WYSZUKIWANIE W ZIEMI. JEST TO GŁÓWNA ZASADA NIEPISANEGO (PRZEZ
    NICH :) KODEKSU ROBACZKOJADA. KARĄ ZA NIEPRZESTRZEGANIE JEST DEGRADACJA DO
    HARACZA I (W PRZYPADKU POSIADANIA) KONFISKATA KOTOPSA.


    ROBAKI MOŻNA MIEĆ NA KILKA SPOSOBÓW. PODSTAWOWYM JEST OCZYWIŚCIE ZAKUP KOTOPSA
    (OK. 90% ROBACZKOJADÓW MA WŁASNEGO KOTOPSA, TYLKO OK. 3% - DWA LUB WIĘCEJ).
    ROBACZKOJAD MOŻE TEŻ JE KUPIĆ - OD INNEGO ROBACZKOJADA LUB W HURTOWNI ROBAKÓW .
    OSTATNIM ZE SPOSOBÓW (NIE LICZĄC ZUPEŁNIE NIEPRAWDOPODOBNYCH) JEST WYMIANA ZA
    CZAJNIK.




    MOŻNA WYRÓŻNIĆ KILKA PODGRUP ROBACZKOJADÓW. OTO ONE:


    - BILAKI (OK. 80% POSIADA KOTOPSA, RESZTA KUPUJE ROBAKI) PEŁNIĄ W STRUKTURZE
    ROBACZKOJADÓW RÓWNIE WAŻNĄ ROLĘ; DO ZADAŃ BILAKA NALEŻY BOWIEM INFORMOWANIE
    NOWOPRZYBYŁYCH DO MIASTA ROBACZKOJADÓW O SYTUACJI W OTOCZENIU - GDZIE ATAKUJĄ
    HARACZE, GDZIE SPRZEDAĆ CZAJNIK ITP.; BILAK ODPOWIADA TAKŻE ZA KONTAKT Z
    PROFESORKAMI; PRAWIE WSZYSTKIE BILAKI SĄ CHUDZI I NOSZĄ WĄSY, MOŻNA ICH WIĘC
    BARDZO ŁATWO ROZPOZNAĆ; Z RACJI SWOJEJ FUNKCJI SPOTYKA SIĘ ICH GŁÓWNIE NA
    PARKINGACH (SĄ TAM UBRANI W CHARAKTERYSTYCZNE POMARAŃCZOWE KAMIZELKI), NA
    DWORCACH KOLEJOWYCH I AUTOBUSOWYCH; ZDARZA SIĘ, ŻE ROBACZKOJAD JEST BILAKIEM
    OKRESOWO (NP. W WAKACJE); POZA SEZONEM JEST WTEDY NP. NORMANEM;
    - NORMANI (Z KTÓRYCH 99% POSIADA KOTOPSA) TO CAŁA RESZTA ROBACZKOJADÓW,
    STANOWIĄCA OK. 50% OGÓŁU; NIE MAJĄ ŻADNYCH FIZYCHNYCH CECH WSPÓLNYCH; ZE
    WSZYSTKICH PODGRUP NAJBARDZIEJ UKRYWAJĄ SWOJĄ PRZYNALEŻNOŚĆ DO SUBKULTURY; ICH
    KOTOPSY - TAJNIAKI PEŁNIĄ ROLĘ ZWYKŁYCH KOTÓW, ZDAJĄC ROBAKI POKĄTNIE, GDY NIKT
    POZA ICH PANEM TEGO NIE WIDZI;
    - PALMIARZE (POŁOWA POSIADA KOTOPSA, RESZTA KUPUJE ROBAKI) ZACIĄGAJĄ SIĘ WŚRÓD
    KIEROWCÓW ŚMIECIAREK, BETONIAREK, PIASKAREK ITP. POJAZDÓW; SWĄ NAZWĘ
    ZAWDZIĘCZAJĄ TEMU, ŻE Z UPOREM MANIAKA SADZĄ PALMY WOKÓŁ WYSYPISK I PLACÓW
    BUDOWY - "ŻEBY BYŁO ŁADNIEJ"; KAŻDY PALMIARZ JEDNĄ SADZONKĘ PALMY NOSI ZAWSZE
    PRZY SOBIE; CHARAKTERYSTYCZNY DLA PALMIARZY JEST KAPELUSZ (MAJĄ ICH MNÓSTWO, NA
    KAŻDĄ OKAZJĘ INNY); TEN ELEMENT POWODUJE, ŻE SĄ MYLNIE UTOŻSAMIANI Z
    WAHADŁOWCAMI; PALMIARZE NIE ZNOSZĄ PODRZĘDNYCH HARACZY, GDYŻ CI PLĄCZĄ SIĘ
    WOKÓŁ ŚMIECIARKI PODCZAS WYSYPYWANIA ŚMIECI, W BETONIARKACH ZAŚ PRÓBUJĄ MIESZAĆ
    HARY; ZE WSZYSTKICH ROBACZKOJADÓW PALMARZE MAJĄ NAJGORSZE KOTOPSY - SZMATAKI;
    - PROFESORKI (100% POSIADA KOTOPSA) TO GRUPA WSZECHSTRONNYCH ROBACZKOJADÓW
    PEŁNIĄCA W SUBKULTURZE ROZMAITE FUNKCJE - NAUKOWE, DORADCZE, URZĘDNICZE; DO ICH
    OBOWIĄZKÓW NALEŻY M.IN. GENETYCZNE DOSKONALENIE KOTOPSÓW I ROBAKÓW (TO ONI
    DOSTOSOWALI PIJAWKI I DŻDŻOWNICE DO BYTOWANIA W CIELE KOTOPSA, TWORZĄC Z NICH
    CZARNE I ZIEMNE ROBAKI, ORAZ BUDOWANIE STETOSKOPÓW; CHARAKTERYSTYCZNĄ CECHĄ
    PROFESORKÓW JEST POSIADANIE BARDZO INTELIGENTNYCH KOTOPSÓW - OJCAKÓW, KTÓRYCH
    GŁÓWNYM ZADANIEM JEST ASYSTOWANIE PRZY EKSPERYMENTACH (A NIE PRODUKCJA ROBAKÓW,
    TA JEST RACZEJ PRZYJEMNOŚCIĄ); SĄ ONE TRAKTOWANE NA ZASADACH PARTNERSKICH (NIE
    W IMIĘ RELACJI PAN - PODNÓŻEK, JAK U PROSTYCH ROBACZKOJADÓW, ZWŁASZCZA BILAKÓW
    I PALMIARZY);



    SUBKULTUROWE TERMINY DOTYCZĄCE ROBACZKOJADÓW:


    - BIEŻENIE: TYPOWY DLA ROBACZKOJADA STYL CHODZENIA; POLEGA NA POWOLNYM I
    DOSTOJNYM STAWIANIU NOGI WYPROSTOWANEJ W KOLANIE NA ŚCIĄGNIĘTE PALCE;
    ROBACZKOJAD BIEŻY TYLKO WTEDY, GDY JEST DUMNY, ZWYKLE W MIEŚCIE, RZADKO W DOMU;
    - GRA W SŁÓWKA: ULUBIONA ROZRYWKA PROFESORKÓW; JEST TO POWSZECHNIE ZNANA GRA,
    POLEGAJĄCA NA WYMYŚLANIU WYRAZU NA OSTATNIĄ LITERĘ WYRAZU ZAPODANEGO PRZEZ
    DRUGIEGO GRACZA; TEN Z ROBACZKOJADÓW, KTÓRY WYGRA, MA PRAWO ZABRAĆ DRUGIEMU
    DOWOLNY WYRAZ, KTÓREGO TEN NIE BĘDZIE MIAŁ PRAWA UŻYWAĆ DO KOŃCA DNIA; ZABRANIE
    WYRAZU "ROBAK" LUB "KOTOPIES" BYWA PRAWDZIWYM CIOSEM DLA PRZEGRANEGO!
    - LINIJKA: ROBACZKOJADZI (PRÓCZ PROFESORKÓW) NOSZĄ LINIJKĘ PRZY SOBIE, CZĘSTO
    MIERZĄC JĄ INNĄ LINIJKĄ; PEWNEGO RODZAJU SNOBIZMEM JEST ZMIENIAĆ LINIJKĘ
    CZĘŚCIEJ NIŻ POTRZEBA - NAWET KILKA RAZY W MIESIĄCU; SZCZEGÓLNIE GUSTUJĄ W TYM
    NORMANI I BILAKI; PALMIARZE NIE PRZYWIĄZUJĄ ZBYT WIELKIEJ WAGI DO MIERZENIA -
    CAŁYM ICH ŚWIATEM SĄ PALMY I ŚMIECIARKI (ORAZ KONSUMPCJA, NĘDZNYCH ZAZWYCZAJ,
    ROBAKÓW); PATRZ TAKŻE: MIERZENIE MIARKĄ;
    - MIARKA: OGÓLNA NAZWA DLA LINIJKI I SUWMIARKI, JEDNAK POTOCZNIE RACZEJ SYNONIM
    LINIJKI;
    - MIERZENIE MIARKĄ: U ROBACZKOJADÓW WYRÓŻNIA SIĘ DWA TYPY: PIERWSZY TO
    MIERZENIE ODRUCHOWE I SPONTANICZNE, RÓŻNYCH RZECZY, CZASEM PRZYDATNE, CHOĆ
    CZĘŚCIEJ ZUPEŁNIE BEZUŻYTECZNE; DRUGI, WAŻNIEJSZY Z PUNKTU WIDZENIA
    ZWYCZAJOWOŚCI, POLEGA NA PLANOWANYM, CODZIENNYM MIERZENIU JEDNEGO OKREŚLONEGO
    PRZEDMIOTU, KTÓREGO ROZMIAR NIE JEST DO KOŃCA PEWNY; NAJCZĘŚCIEJ FUNKCJĘ TĘ
    PEŁNIĄ KWIATY DONICZKOWE (GŁÓWNIE PALMY ZAKUPIONE OD PALMIARZY) ORAZ WĄSY (U
    BILAKÓW); DO MIERZENIA MIARKĄ NIE ZALICZA SIĘ POMIARÓW STETOSKOPÓW I ICH
    KOMPONENTÓW W TRAKCIE BUDOWY, PRZEPROWADZANYCH PRZEZ PROFESORKÓW;
    - STETOSKOP: NIE MA NIC WSPÓLNEGO Z MEDYCYNĄ (PRZYNAJMNIEJ MIEĆ NIE MUSI);
    MIANEM STETOSKOPÓW PROFESORKI OKREŚLAJĄ WSZELKIE MASZYNY PROJEKTOWANE PRZEZ
    SIEBIE, KTÓRE NIE MAJĄ ZAMIERZONEGO PRZEZNACZENIA TZN. NIE WIADOMO (AŻ DO
    ZBUDOWANIA) DO CZEGO BĘDĄ SŁUŻYĆ; ILOŚĆ ZBUDOWANYCH STETOSKOPÓW OKREŚLA RANGĘ
    PROFESORKA; PROFESORKIEM ZOSTAJE TEN ROBACZKOJAD, KTÓRY ZBUDUJE DZIAŁAJĄCY
    STETOSKOP; OKAZUJE SIĘ, ŻE NIE JEST TO TAKIE PROSTE (PRZYNAJMNIEJ DLA
    ROBACZKOJADÓW); MIMO, ŻE OK. 80% BILAKÓW , 30% NORMANÓW (CHCĄ WSZYSCY, ALE NIE
    KAŻDY MA WARSZTAT LUB PIWNICĘ, ŻEBY SIĘ UKRYĆ PRZED RODZINĄ) I 15% PALMIARZY
    (CI Z KOLEI NIE SĄ ZBYT AMBITNI) BARDZO MOCNO DĄŻY DO ZOSTANIA PROFESORKIEM,
    NAJWYŻEJ CO TRZECIEMU UDAJE SIĘ TO W CIĄGU TRZECH PIERWSZYCH LAT (PÓŹNIEJ
    WIĘKSZOŚĆ REZYGNUJE); BUDOWANIE STETOSKOPÓW JEST OBOWIĄZKIEM PROFESORKA; TEN,
    KTÓRY NIE ZBUDUJE NOWEGO STETSKOPU W CIĄGU KILKU MIESIĘCY, ZOSTAJE ZDEGRADOWANY
    DO NORMANA; PROFESORKOM W BUDOWIE STETOSKOPÓW CZĘSTO POMAGAJĄ FACHOWCY, PEŁNIĄC
    ROLĘ INŻYNIERÓW;
    - SUWMIARKA: KAŻDY PROFESOREK NOSI JĄ PRZY SOBIE, ZAMIAST LINIJKI; MIERZY NIĄ
    JEDNAK WYŁĄCZNIE STETOSKOPY ORAZ ICH KOMPONENTY; ROLA SUWMIARKI JEST WIĘC NIECO
    INNA NIŻ LINIJKI - BARDZIEJ... PRAKTYCZNA;
    - UCIECZKA: ROBACZKOJAD UCIEKA, GDY NIE WIE, CO ZROBIĆ; NIE TYLKO, GDY SIĘ BOI,
    ALE, NA PRZYKŁAD, GDY SKOŃCZYŁY MU SIĘ ARGUMENTY, LUB CZEGOŚ NIE ROZUMIE;
    PROFESORKI NIE UCIEKAJĄ WCALE (PRZYNAJMNIEJ NIE W TYM SUBKULTUROWYM SENSIE),
    PODOBNIE JAK PALMIARZE, KTÓRZY W BEZNADZIEJNEJ SYTUACJI PO PROSTU ZAMIERAJĄ
    ZREZYGNOWANI; UCIECZKA WIĘC, TO DOMENA BILAKÓW I NORMANÓW;
    - ZMIANA RÓL: ZWYCZAJ PRAKTYKOWANY PRZEZ NIEKTÓRYCH ROBACZKOJADÓW (OK. 90%
    BILAKÓW, 50% PALMIARZY, 10% NORMANÓW, 0% PROFESORKÓW) ORAZ ICH KOTOPSY, GŁÓWNIE
    TAM, GDZIE ISTNIEJE SILNY PODZIAŁ NA "PANA" I "PODDANEGO"; POLEGA NA ODWRÓCENIU
    TYCH RELACJI NA WEEKEND; O PÓŁNOCY W PIĄTEK NASTĘPUJE KONFRONTACJA; NAJPIERW
    ROBACZKOJAD BIJE KOTOPSA, WIEDZĄC, ŻE ZA CHWILĘ NIE BĘDZIE MIAŁ DO TEGO PRAWA;
    PO KILKU MINUTACH, JUŻ W SOBOTĘ (PRZY SOBOCIE, JAK MAWIAJĄ HARACZE), KOTOPIES
    ODWDZIĘCZA SIĘ TYM SAMYM; PRZEZ CAŁĄ SOBOTĘ I NIEDZIELĘ KOTOPIES RZĄDZI
    ROBACZKOJADEM, BY O PÓŁNOCY POWTÓRZYŁA SIĘ SYTUACJA SPRZED DWÓCH DNI, TYLE ŻE W
    ODWROTNEJ KOLEJNOŚCI;
  • 28.04.02, 17:06
  • Gość: aard IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 28.04.02, 18:23
    Surrealizm wiecznie żywy (i kopie)
  • Gość: eyemakk IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 28.04.02, 23:17
    nawet z weekendu w Miedzyzdrojach:)
  • Gość: ejemakk IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 01.05.02, 21:14
    jak nic nikt nie pisze to wątek spada na dół
  • Gość: eyemakk IP: 213.76.59.* 03.05.02, 21:44
    moze tylko i ja bede podbijac ten watek do gory, wbijam w to... ale Aard i
    Yavo - coscie tak zamarli?
  • 05.05.02, 10:33
    Eyemakku drogi, pojechałem na działkę, ale już wróciłem. I jestem. Jak tam?
  • Gość: bratek IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 05.05.02, 11:47
    Widzialem wczoraj przełaj mego skoku obcokrajowego połączonego sznurkiem z
    przejrzystego materiału.
  • Gość: eyemakk IP: 212.191.66.* 06.05.02, 14:03
    i oto moj brat tez sie dopisal do tego szacownego grona. ale czemu nie jako
    "Aminot"? i czemu juz w godzine po moim odjezdzie wlazl na internet? eh.
  • 06.05.02, 09:51
    Byłem offline w skałach. Teraz back. I wspack. i smack. Aha, wszechzwiązkowe
    katalizatory dopadły już swoją pierwszą ofiarę - Anioła Jerzego.
  • Gość: yavorius IP: 212.191.66.* 06.05.02, 11:57
    Zmęczony jestem, gdyż przybywałem. W pocie, brudzie, kurzu i upale oczy me wypatrywały tegoż. I widziały.
  • Gość: eyemakk IP: 212.191.66.* 06.05.02, 14:05
    z tego co wiem Jerzy nie byl aniołem, tylko świętym (tak, był, bo już nie jest)
    i walczył ze smokami. silny musiał być tak w pojedynke na smoka musiał mieć z
    20 poziom albo lepiej.
    pytanie: co jest lepsze: długi Jerzy, czy święty weekend?
  • 07.05.02, 11:46
    Z tego co wiem (a wiem niewiele), to Anioł Jerzy to nikt inny jak Jerzy Engel,
    a co za tym idzie, walka ze smokiem (czy raczej jakąś koreańską pasqdą) dopiero
    przed nim.
    Smoki są w Chinach i tam niech zostaną.
    Gdyż był koniem.
    draa
  • Gość: eyemakk IP: 212.191.66.* 07.05.02, 15:39
    eh, cienko z moja inteligencja, ze sie ni domyslilem. engel to engel; sa nawet
    niemieckie piosenki zatytulowane "Engel". to z pewnoscia na czesc naszego
    trenera. najbardziej znna chyba wykonuje Rammstein, ale moja ulubiona to ta w
    wykonaniu DAS MODUL
    ale nie znam w lodzi nikogo, co lubi das modula:(
  • 08.05.02, 11:11
    Zaraz sobie ściągnę i Ci powiem, czy lubię.
    Owszem, ale czy aby niestety?
    draa
  • 08.05.02, 14:30
    Nie przepadam za techno...

    Wszakże azaliż niegdyś też również?
    draa
  • 08.05.02, 16:44
    Ja bez wsparcia - ja samotny.
    Wrony rozsiady sié wokól ciala bogadyra.
    Smierc w oczy zajrzala makaronom cztrojajecznym.
    Wykluwanie konceptualizmu na bazie bierek elektrycznych pod woda.
    Sangwinizm.
    Degrengolada czekolady.
    Agrypinizacja Kreona w Medei.
    Q-niec.
    aard
  • Gość: EYEMAKK IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 08.05.02, 22:47
    WSZYSCY MNIE OLEWAJA, A MIMO TO JESTEM SUCHY. WSZYSCY MAJA MNIE GDZIES, A
    JEDNAK MNIE TAM NIE MA. WSZYSCY IGNORUJA MNIE, A JA NIE ODCZUWAM NAWET TEGO.
    WSZYSCY SA A MNIE NIEMA I NIKT DO MNIE NIE DZWONI WIECZORAMI.

    A MAJA NIENAWIDZE.
  • 09.05.02, 09:47
    Azaliż czemuż jesteś nieniawidzący maja?
  • 09.05.02, 12:52
    Gdyż pszczółka pierwszego Maja za skórę żądłem zapewne mu zalazła...

    Acha, dzemem się nie zatkasz, z kapustą za rogiem nie spotkasz.
    Korniszony do parlamentu!!
    aard
  • 09.05.02, 13:30
    A na drzewach zamiast liści
    Będą wisieć surrealiści.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.