Dodaj do ulubionych

Wątek surrealistyczny

  • aard 13.09.02, 13:46
    Pytanie to, w tytule postawione tak śmiało
    choćby z największym trudem rozwiązać by należało.
    Otóż Yavorius nie śpiewa YESZCZE.
    Ale zacznie, i to cienko, jeśli nadal
    będzie tak rzadko wpisywał się na surrealu.
    Stosuję groźbę przymusu bezpośredniego i musu jabłkowego.
    Niech więc się strzeże, bo ja w swoją moc wierzę.
    --
    aard.Vader
    (by Cruach)
  • aric 13.09.02, 15:13
    Aard terrorysta sie ujawnił. Przymusami nas tu bedzie szczuł. Ja ci dam
    przymysa. Się bedzie rzadził. A Yavorius sie skrył i w skrach się skrzy. Skrzyp
    skrzyp i ram tam tam. A Crauch ma juz ponad 40 wpisow na surrealu:)
    --
    pzdr
    aric
    Jutro bedzie dzień.
    Jak co dzień.
    Dzień Świataka.
  • aard 13.09.02, 15:35
    aric napisał:

    A Crauch ma juz ponad 40 wpisow na surrealu:)
    I zaprosiłem Go do kapituły i jakoś nie zaregował. Zapraszam ponownie
    niniejszym. Azaliż i wyliż.

    --
    aard.Vader
    (by Cruach)
  • yavorius 13.09.02, 20:32
    Yush jestem - r
    Any, jestem niepokonany... Jestem, jestem, tylko mi się to cholerst
    V
    O st
    Raszn
    Ie długo wgrywa, ale proszę - cyk - jestem. I t
    U pi
    Szę, nie gdzie indziej.

    --
    "Ten, który walczy z potworami, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z
    nich... Kiedy spoglądasz w otchłań, ona również patrzy w ciebie..."
    (Friedrich Nietzsche)
  • Gość: eyemakk IP: *.mirtel.net 14.09.02, 17:28
    by Wątek znilkal z pierwszej strony. Chcialbym tu jeszcze dodać coś
    surrealistycznego, al nie mam weny. moglbym wspomniec cos tam czasem ze niby i
    tak dalej, ale w sumie bedzie to tylko wyjąt z kontextu i nikt nic nie skuma,
    wiec poco. aleby grzeczniej było wszystko wszem przedstawić, dyć czasu nei mam,
    dlatego postanowiłem nu, sklecić takie cuś, zlepek słowny kompletnie pozbawiony
    stylu, zakręcony w swojej postmoderniczności...


    stanowisko numer sześć jest surrealne. i ta fajna brunetka na czwórce też. z
    łasku. i na pewno ma chłopaka....

    obok gościu szuka czegos o playstonie2
  • yavorius 14.09.02, 17:45
    Nie ma tu żadnego stanowiska nr 6!!!
    --
    "Ten, który walczy z potworami, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z
    nich... Kiedy spoglądasz w otchłań, ona również patrzy w ciebie..."
    (Friedrich Nietzsche)
  • Gość: aard IP: 195.117.14.* 16.09.02, 14:02
    tak to już jest na naszym surrealu ukochanym Yavoriuziu drogi. Ale już niedługo
    M!!!
    aard.Vader
  • Gość: kasiaprim IP: *.pai.net.pl / *.pai.net.pl 15.09.02, 22:50
    Własnie w TV ida Jego Przygody z Lajlonii!
    Niezły surreal- moze by tak Profesora na Członka???!
  • Gość: aard IP: 195.117.14.* 16.09.02, 14:07
    Właśnie - a ja włączyłem dopiero na ostatnie 5 minut... I usłyszałemc
    Zapasiewicza. Za to potem była Zbrodnia Ikara. I nie dotrwałem do końca, bo
    Raskolnikow był (nawet jak dla mnie) zbyt surrealistyczny, a powieki za
    ciężkie...
    aard.Vader
  • cruach 16.09.02, 10:37
    BEZWZGLĘDNA TEORIA UWZGLĘDNOŚCI (KOBITO ERGO SUR)

    Tak niewinnie, tak nie w wannie (*) się zaczęło tak tym tekstem tu:
    www1.gazeta.pl/kultura/1,34169,1017380.html
    Glosą do tekstu a z kontekstu porzekadła, iż "każdy Napoleon nosi buławę w torebce" zdaję te oto zniesmaczone
    pytania: czy sztuką genitalia męskie czy królika (**) też? czy koniecznie na krzyż, prosto się nie da? czy trzeba je
    fotografować, by były sztuką? jeśli genitalia od razu sztuczne, co sztuka na to? i jeśli ktoś swoim zdjęcie zrobi, staje
    się artystą? co z tantiemami jak podglądnie go sąsiadka a Zuzannę starzec? i co z prawem pierwszej kliszy (ius prime
    fotkis)? i czy koń, jaki jest, każdy widzi? czy to wszystko znaczy, że arcydzieła poniewierają się hurtem w albumach
    Playgirl po 35 złotych Sztuka przez duże S?
    A tu www1.gazeta.pl/kultura/1,34170,1016564.html czytam, że Polska wysłała do USA arcydzieła na ekshibicję i
    jakoś dziwnie mi ulgowo, że to arcydzieła _malarstwa_.

    (*) O wannie będzie w dalszej części tekstu.
    (**) Dlaczego królika: www1.gazeta.pl/nauka/1,34148,1013338.html

    Real ściga się z Surre w najlepsze. (W najgorsze) Może się okazać, że piszemy ponad rzeczywistością, która jest
    ponad nami. Że Surre tak naprawdę jest bardzo Re. Czy nawet Ad rem. To byłoby straszne! Nie byłoby wiadomo, w
    co najpierw surrence włożyć, ani w którą stronę ulatywać (nad poziomy)!
    Trzeba się jakoś zabezpieczyć. W tym celu wchodzim do wanny, pukam jabłkiem w głowę i wyprowadzam wzór:
    (E) = (m) (C) (kwadrat)
    (E) to energia naszych imaginacji. Zależy ona sprost intencjonalnie od masy (m). Im więcej zjecie dziś na lunch, tym
    lepiej dla Sprawy przez duże Sur. Namawiajcie rodziny i znajomych do porzucenia diet! Masa przyszłością Masarzy a
    Masonów! (Od razu nadmieniam, że nie chodzi ani o świadka koronnego Masę, ani o (M) trzy, cztery, i, ry)
    Od (C) ze wzoru nic nie zależy, ponieważ (C) to tylko znaczek zastrzeżenia praw (all copycruaghts deserved).
    Natomiast w (kwadrat) wpisujemy rzeczywistość, która, tym sposobem, nigdy nie będzie potężniejsza niż nasza
    wyobraźnia. I tak w kółko (kwadratury).
    Wszak nasze bezpieczeństwo będzie li o tyle pozorne, o ile schudnie wyparty przez teorię uwzględności ciecz.
    Tymczasem u mnie z cieczem krucho, bo się wanna zepsuła. A jabłko zjadłem. (Tyle dobrze, że masa urosła.)
    Liczę na koń wasz struktywny i dalsze tezy teorii uwzględnej (przewagi Sur nad Re).

    Cruachfully

    PS. Upominam (sobie), że post "C1" (ojciec ten post? a może sierota?) nie pojawił się w tym wątku, ale w ogóle poza
    Łodzią. "C25" nadałem dwakroć (z różnicą paru słów), jako że sądziłem, że dzień schizmy Surre na Sektę Intelektę i
    Sektę Hopajsiup bliski; wolałem więc dać i tu, i tam. Ściśle rzecz ujmując, dopiero _niniejszy_ post 40. jest. Cha! Ach!
    Byłoby kapitulnie, gdy mógłbym ostać Kapituły Prześwietnej, excusez le mot, członem. Ślijcie ślińcie ślicznie co trzeba
    (uścisk grabuli? dekret? akt nominacji? akt Britney Spears? patent oficerski? patent lenia patentowanego?) - a ja
    dołączę surrki na pazurki i hurra na jurra.
  • yavorius 16.09.02, 23:51
    To było coś co nie :) ?
    --
    "Ten, który walczy z potworami, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z
    nich... Kiedy spoglądasz w otchłań, ona również patrzy w ciebie..."
    (Friedrich Nietzsche)
  • aard 17.09.02, 10:17
    Wiele na to wskazuje, ale zobaczymy. Na razie cisza.
    Kiedyś się szyfrowało wiadomości zamieszczając w gazecie ogłoszenia w
    dziale "Różne", ale potem powstał e-mail i liczne programy kryptograficzne,
    czyli takie, które same rysują okazały grobowiec. Grob-owiec czyli krypta dla
    kopytnych wykonana z grabowego drewna. Dierewnia zresztą też. Wesz. Wiesz?
    --
    aard.Vader
    (by Cruach)
  • aard 17.09.02, 10:38
    Półrocze istnienia WS! A zbliża się wielkimi krokami tysiąc postów! jaki
    odchody proponujecie urządzić? Może rzucanie jajkami w nudziarzy? Albo nudzenie
    jajarzy rzutem? Albo jajcowanie rzutów (równoległych) nudy? Albo rzucanie nudą
    do jaja (ad ovo)?
    Z aardzdrowieniami czekam na propo.
    --
    aard.Vader
    (by Cruach)
  • joseph.007 17.09.02, 11:08
    W najśmielszniejszych halucynnych marzeniach, w dumnej naszej stolicy Małej
    Polski wywoływanych mocą odwiecznego zwyczaju przez starannie odmierzoną
    mieszankę piwa okocimskiego, mgły znad Nowej Huty i śmiertelnej dawki
    obwarzanków, nie spodziewałem się, że miasto Łódź (ang. "Boat") jest tak
    krańcowo zaludnione niejawnymi współpracownikami Międzynarodówki
    Nadrealistycznej z siedzibą w Katalonii. Wobec tego z całą mocą domagam się
    odpowiedzi na pytanie: dlaczego, gdy w lipcu roku 2000 zamówiłem Big Maca w
    barze przy ul. Piotrkowskiej, nie otrzymałem gotowanego aparatu
    fotograficznego?! Żądam natychmiastowej reakcji, bo w przeciwnym wypadku klnę
    się na pamięć mego wyrostka robaczkowego, że skłonię członków tut.
    podforum "komunikacja i inwestycje" by ekspresem "Reymont" udali się do miasta
    Łodzi i nocą poszerzyli Wam wszystkie tory tramwajowe do normalnych rozmiarów,
    i nie będziecie mogli nigdzie dojechać, i będziecie siedzieć po domach, i
    będzie Wam mopsowacie nudno, ha!
  • aard 17.09.02, 11:46
    W odpowiedzi na co następuje, napiszę że.

    > W najśmielszniejszych halucynnych marzeniach,
    po grzybkach zapewne.

    w dumnej naszej stolicy Małej
    > Polski
    Może jeszcze urośnie, nie martw się na zapas.

    wywoływanych mocą odwiecznego zwyczaju przez starannie odmierzoną
    > mieszankę piwa okocimskiego,
    Więc jednak nie grzybki? Zawodzisz mnie za (wielką) wodę na Wiśle.

    mgły znad Nowej Huty
    W nocy mgły i zamglenia mogą się pojawić na obszerze królewskiego miasta
    Krakowa oraz w dolinie Skawiny, nie mylić z Sikawiną.

    i śmiertelnej dawki
    > obwarzanków,
    A u nas też są! Na rogu Mickiewicza i Zachodniej stoi jak byk (ang. "Bull" -
    może być nawet "czerwony jak Jordan, rozgrzany jak bies po pastylkach
    przeczyszczających") napisane na wózku: "Obwarzanki krakowskie po centusie
    sztuka"

    nie spodziewałem się, że miasto Łódź (ang. "Boat")
    Niem. "Boot" i to das. A moze nie das? Kto Cię tam wi.

    jest tak
    > krańcowo zaludnione niejawnymi
    Ależ skądże - my jesteśmy najbardziej krzykliwą i upierdliwą grupą, zapytaj
    huBara, który jest naszym krańcowo i do bólu realnym Prezesem z Bożej łaski.

    współpracownikami Międzynarodówki
    > Nadrealistycznej z siedzibą w Katalonii.
    I to jest oszczerstwo, bo siedziba jest na serwerze Gazety, zapewne w
    Warsiawce. A my tu tylko cichcem i głośncem knujemy...

    Wobec tego z całą mocą domagam się
    > odpowiedzi na pytanie:
    A odpowiedź całem ciałem się stanie.

    dlaczego, gdy w lipcu roku 2000 zamówiłem Big Maca w
    > barze przy ul. Piotrkowskiej,
    i niech Ci w gardle nie stanie

    nie otrzymałem gotowanego aparatu
    > fotograficznego?!
    Bo, qrna, wyszły! Nóżek dostały w przeddzień, bo manifestacja przeciwko
    legalizacji błon (i to wcale nie dziewiczych) miała się odbyć, więc poszły,
    doszły, przyszły, zobaczyły, sfotografowały i zwycieżyły. I gotowe, a nawet
    gotowane.

    Żądam natychmiastowej reakcji,
    Zwróć (się) do Redakcji Big Maców znajdującej się przy ulicy Wołowej 123
    (czyt.: "raz, dwa ,trzy, krakowiacek cija")

    bo w przeciwnym wypadku klnę
    > się na pamięć mego wyrostka robaczkowego,
    Ale Ci wyrosło...

    że skłonię członków tut.
    > podforum "komunikacja i inwestycje" by ekspresem "Reymont"
    Remont w remocie i jest teraz pociągiem pociesznym, bo ma dwa końce i żadnego
    początku. Ciągnie się też jak makaron przez flaki z olejem i wpada do jednego
    bajora z Autostradą Wielkopolską.

    udali się do miasta
    > Łodzi i nocą poszerzyli Wam wszystkie tory tramwajowe do normalnych
    rozmiarów,
    Żeby się naszym kobietom nogi rozjeżdżały?! Ohyda!

    > i nie będziecie mogli nigdzie dojechać,
    Ale za to będziemy dochodzić!

    i będziecie siedzieć po domach,
    Lepiej siedzieć po domach niż przed domami.

    i
    > będzie Wam mopsowacie nudno, ha!
    Mops! I did it again! Znowu kogoś obszczekałem zamiast gogo rączo przywitać na
    surrealnej, łódzkiej niwie. Śpieszę zatem się wstydzić do Kącika Odosobnienia i
    Odosobowienia.

    --
    aard.Vader
    (by Cruach)
  • joseph.007 17.09.02, 12:07
    Nie jest albowiem prawdą, jakoby:

    1. Jeśli się Kobietom Waszym nogi rozjeżdżają, żeby to było ohydą. Fałszywa
    skromność jest gorsza od pizzy w czekoladzie. Swego nie znacie, wstyd.
    2. Krakowiacy cijają wyłącznie w porze deszczowej, tj. w okresie od kwietnia do
    listopada każdego roku przestępnego, z przerwą na 22 sierpnia (Dzień pracownika
    przemysłu chemicznego). Najpiękniejsze okazy cijających krakowiaczków
    obserwować można na obszarach zalewowych doliny rzeki Srawy (dzielnica
    Płaszów), gdzie ci królowie naszych łąk i lasów z dumą prezentują swoje
    upierzenie podczas walk o samice, samce (niektórzy) i samczęta (nieliczni, fe!).
    3. Tam gdzie obwarzanki, tam granice naszej ojczyzny. Wierzaj mi jednak, że to,
    co na Waszej pięknej ziemi łęczyckiej wciska się w przewody niczego
    nieświadomych zjadaczy, łączy z przedmiotami o szlachetnej nazwie obwarzanków
    wyłącznie kształt toroidalny.
    4. W Łodzi jest pałac Poznańskiego, a w Poznaniu nie ma pałacu Łódzkiego. Sił
    wam brak, czy motywacji? Bo jakby co, to ja z dziką rozkoszą się przyłączę.

    Życzę wszystkiego.
  • aard 17.09.02, 13:53
    joseph.007 napisał:

    > 4. W Łodzi jest pałac Poznańskiego, a w Poznaniu nie ma pałacu Łódzkiego. Sił
    > wam brak, czy motywacji? Bo jakby co, to ja z dziką rozkoszą się przyłączę.
    W Łodzi jest też Aleja Krakowska - my po prostu gościnni i kosmopolityczni
    jesteźmy i sobie takie ulyce i place zrobiliźmy.
    Chwilowo amen.

    --
    aard.Vader
    (by Cruach)
  • aard 17.09.02, 15:29
    Śpieszę donieść iż:

    (Fałszywa
    > skromność jest gorsza od pizzy w czekoladzie. Swego nie znacie, wstyd.)
    Epatowanie ekstremami obyczajowymi i rozpasaną seksualnością jest gorsze niż
    rolmopsy w wiórkami kokosowymi. Pilnuj zatem krakowskiego podwórka swego a od
    naszych kobiet ręce (i nie tylko) precz, jako od Rosji.

    (2. Krakowiacy cijają wyłącznie w porze deszczowej,)
    U nas jakoś inaczej deszcze padają. Ale cóż, Krakowo, zawsze było "orginalne"
    i "niepotwarzalne"

    [gdzie ci królowie naszych łąk i lasów z dumą prezentują swoje
    > upierzenie podczas walk o samice, samce (niektórzy) i samczęta (nieliczni,
    fe!)]
    Ha!, otóż i rozpasanie. Wstyd mi za Was tokujące gargulce!

    (3. Tam gdzie obwarzanki, tam granice naszej ojczyzny. Wierzaj mi jednak, że
    to, co na Waszej pięknej ziemi łęczyckiej wciska się w przewody niczego
    > nieświadomych zjadaczy, łączy z przedmiotami o szlachetnej nazwie obwarzanków
    > wyłącznie kształt toroidalny.)
    Wierzam Ci, jako żem jako Ziemiołęczyczanin z wnuka, prawnuka, a dziad mój w
    inszych całkiem (ale też niekrakowskich) rejonach bywać raczył był.

    Życzyć mi pozostaje z wzajemną ością.
    --
    mrówkojaard.Vader
  • aard 18.09.02, 09:01
    Czekać nie śmiem, ale śmieję się rychłająco. I ryjąco jak peccari ze śmiechu.
    Pozdraardwiam.
    --
    mrówkojaard.Vader
  • aard 17.09.02, 19:12
    Nie pachnie Wam M-ka? Wiem, ze to nie to samo, XXL-ka, ale jednak coś!
    Piszcie, bo już niedługo biba, i wsadzanie ręki w tryba!

    --
    mrówkojaard.Vader
  • yavorius 17.09.02, 19:16
    Wiemy, wiemy, ale to chyba po weekendzie. A może przed? W każdym razie ja
    jestem. Wybrałem wasze najlepsze posty już :P
    --
    "Ten, który walczy z potworami, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z
    nich... Kiedy spoglądasz w otchłań, ona również patrzy w ciebie..."
    (Friedrich Nietzsche)
  • aard 18.09.02, 08:46
    A ja włąśnie nie wybrałem, bo powoli tracę nadzieję, że to będzie potrzebne :-(
    Bądź co bądź. Będzie, co ma być. Będzie w urzędzie. I na urzędzie. na razie
    dowiedziełm się, że jutro wyjeżdżam służbowo, więc jutrzejszy termin odpada.
    Zostaje weekend...
    Qfa!
    --
    mrówkojaard.Vader
  • cruach 18.09.02, 08:51
    "BALLADA O PERSSE O'REILLYM"
    (wygrzebane z tłumaczenia najSurrejszej Knihyi wewszech świeciech)

    Słyszał z was kto, jak Humpty Dumpty
    Zleciał był i nagle, i po diable,
    Skarlał się jak Lord Olafer Crumple
    I na mur Magazynu wnet wpadł
    (Chór) Magazynu wnet wpadł
    Hełm, Humpty, a tak!

    Kiedyś był on nam Królem na Zamku
    Lecz dziś kopią go i od przodku, i od zadku
    A Sąd z Green Street wyśle go do czorta i do szwanku
    I do celi w samym Mountjoy
    (Chór) By tam w samym Mountjoy
    Zgnił on, ojoj!

    On był tatatatkiem spisków, co kłopotały nas:
    Bryk wolnych i prezerwatyw niepokalanych dla wszystkich mas,
    Chorym mlek do dna, i suchych niedziel co dnia,
    W bezwstydzie par oraz w religii zmian.
    (Chór) Oraz w religii zmian,
    Wstrętnych jak tran.

    Arrah, czemuż to nie dałby rady on?
    Ręczę za mleczarza słodkiego,
    Jak Cassidych byk bum, bum bodziesz w krąg
    Całe masło w swych rogach masz
    (Chór) On masło w swych rogach ma
    O, masło ma!

    (Repeta) Hurra hop, Hosty, och ty Hosty, ciuch na grzbiecie zmień
    Zrymuj w run, rym króla wszech run!

    Balbaccio, balbuccio!
    Dał nam chrup chrup chleb, chmiel, chudys chab, cholerę
    [osp i chińskie chuchra
    W światły sposób nasz światowy sprzedmydławca miękkosofy
    I jako Hun Cwot Erewan wśród naszych chłopców słynął stąd
    Gdy Chimpden wpierw zabrał głos
    (Chór) A z głosem, któż wie skąd,
    Kram Prem i Skont.

    Zacisznie mu się w zajeździe w zbytkowności żyło
    Lecz wnet ogniem strawim jego dóbr nie za dobrych gros
    Bo już wkrótce szeryf Clancy, ha!, zwinie mu całą tę spółkę bez o. o.
    I nasz syndyk mu zrobi bum!
    (Chór) Bimbam zrobi mu
    I skończy mu boom.

    Przekleństwo na fale, co na brzeg nam zniosły
    Łódź, w której tkwił ów hammerfest wiking
    I Gall przeklął ten dzień, gdy Eblanie cień
    Czarny aż po kil rzucił gość.
    (Chór) Czarny rzucił gość
    W jej portową mość.

    Skąd to? grzmi Poolbeg. Z Kukenkhaki on w wrzask Donner-
    [moi łajdaki, fraum ed symmer bruddaj-gi
    Fingal Mac Oscar Onesine Burgerast Bonifac
    Thak mni gammelwszerz Norveegickra monikzwą
    Jhak omni mnie fisz w gammelwszarz Norveegickrów w sztok.
    (Chór) To norweski kamel jest w sztok.
    Na miły bok.

    Rwij ty, Hosty, wzwyż ty, rwij diable ty! żesz rwij ten rym, na rym jest run!

    Oto podczas wodo lejstwa garden pompy
    Czy, jak podają ci z Nursing Mirror, podziwiania jakiejś małpy
    Ten nasz hafnowy hacerz Humpharey
    Ważył się z panną wio
    (Chór) Wioho! A panna cio?
    Nie może już zwać panienką sio!
    Rumienić winien się więc ten pryk, filozof i łowca cnót,
    Że tak jedną wprost i wręcz na miejscu złowić mógł.
    Bożmój, toż to krux biały, że hoho
    W tym naszym przedpotopowym zoo
    (Chór) Panów Gruchu i Gru
    Z archiw Noego, niu.

    Przy pomniku Wellingtona turkotał
    Nasz rotoryczny hipopupapotam
    Gdy przez wszarza co drzwi omnibusiku rozpostarł
    Fizylierska zjawiła się śmierć,
    (Chór) Oraz czynsz, co to był
    Sześć lat do tył.

    I żal tylko jego bogu winnych dziatek
    Ale trza fizys jego missyz widzieć wam!
    Czy gdy frau! chwyci łaps go za gagatek
    Chłop z erwikrą nie padnie w traw?
    (Chór) Erwikra padnie w traw,
    Wielgachna tak, że i strach.

    Sofokleks! Szajkszbir! Pseudodante! Anonimojżesz!

    Zagra mu Gael-Band, i tłumnie się zejdziem
    Gdy pod darń pójdzie mąż dzielny Skandalnawii
    I pogrzebiem go tam w Oxmanstown
    Społem z diabłem i z Dunami,
    (Chór) Du i dam z Dunami
    I z ich szczątkami.

    Nie zdoła króla ni konia dopust
    Ściągnąć z martwych ten corpus
    Bo nie zna Connacht ni piekło magii
    (bis) Abyl znów powstał Kain.
  • aard 18.09.02, 09:21
    cruach napisał:

    > "BALLADA O PERSSE O'REILLYM"
    > (wygrzebane z tłumaczenia najSurrejszej Knihyi wewszech świeciech)
    Czyżbyś tym razem przerobił tłumaczenie "Alice in Wonderland"?

    --
    Pozdraardwiam,
    mrówkojaard.Vader
  • cruach 18.09.02, 09:02
    Czy Wielka się? Się Wielka Kapituła? Kapituła pochyliła?
    (Czy może upadła?) (Kobieta?) Się pochyliła? (Kobieta?) (I biust jej się wylał?)
    Nad Postem Mym (Postem Scriptum) (Surraptum) Lokacja: C41 (Bo)
    Póki co: Dyndam (Dydnalski) w ekspektacji. Najgorszego
    A najgorsze (gorsze mi, gorze, że na to moje pytanie niniejsze) straciłem C43.

    Najgorszego.
    Powtarzam, do upadłego. Upadłego kobieta, co rozlał się na boki bokonosza. Miseczka 43C.
    O własnie. Niniejszym: 43C?
  • aard 18.09.02, 09:25
    panowie, Cruach ma rację - proszę o wypowiedzi na temat Jego członkostwa w
    Kapitule. Dwa z trzech warunków już spełnia (liczba postów i akces). Proszę Was
    zatem o opinię, czy przyjmujemy Go do kapituły. Akcept musi się odbyć
    jednogłośnie.
    Ja jestem ZA przyjęciem.
    --
    Pozdraardwiam,
    mrówkojaard.Vader
  • yavorius 18.09.02, 09:33
    aardzie! przecież dzisiaj pół roku nam mija!

    Jestam ZA Cruachem w Kapitule
    --
    "Ten, który walczy z potworami, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z
    nich... Kiedy spoglądasz w otchłań, ona również patrzy w ciebie..."
    (Friedrich Nietzsche)
  • aric 18.09.02, 10:07
    Oczywiscie. Honorowo z fanfarami jestem za. Zaza Gabor, mając 70 lat wyglądała
    na 40, tylko nie miała czucia w twarzy.:)
    --
    pzdr
    aric
    Jutro bedzie dzień.
    Jak co dzień.
    Dzień Świataka.
  • eyemakk 18.09.02, 11:06
    Popieram kandydaturę Cruacha na członka Kapituły. Wsławił się bardzo swoimi
    tekstami.
    --
    ---=== robaczkojad.prv.pl ===---
  • aard 18.09.02, 12:26
    Niniejszym ogłaszam, zę skład Kapituły konkursu o Złote Salvadory w Kolorowe
    Ciapki został rozszerzony o Cruacha. Tym samym składa się ona z pięciu osób,
    tj. aard, aric, cruach, eyemakk, yavorius.
    Jednocześnie informuję, że począwszy od następnej edycji, głosowanie Kapituły
    będzie tajne i odbywać się będzie za pośrednictwem e-maila lub przy
    bezpiśrednim spotkaniu.
    Rednacz WS
    --
    Pozdraardwiam,
    mrówkojaard.Vader
  • eyemakk.i.yavorius 18.09.02, 11:31
    18.03 o 11:30 aard założył pierwszego posta na tym wątku. Hurra, hurra,
    wszystkiego najlepszego dla nas i dla wszystkich co tu tworzyli.
  • aard 18.09.02, 12:30
    Hurrrrrrraaaaaaaaaaaaa!
    Do następnego półrocza.
    --
    Pozdraardwiam,
    mrówkojaard.Vader
  • blenda 18.09.02, 11:41
    MImo, że wchodzę tu nie czesto to chcialam wam powieeziec ze fajnie mniec jakis
    taki watek na którym mozna sie zatracić i oderwać w 100% od świata
    rzeczywistego.
    Niedługo wam 1000 stuknie. Wszystkiego najlepszego:)
    --
    pozdrówki
    blenda
  • yavorius 18.09.02, 11:50
    Dziękuję w imieniu swoim i Przyjaciół-Surrealistów
    --
    "Ten, który walczy z potworami, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z
    nich... Kiedy spoglądasz w otchłań, ona również patrzy w ciebie..."
    (Friedrich Nietzsche)
  • aric 18.09.02, 12:18
    A jednak jest ktoś kto czasami zwiedza forumowe podziemie.:)
    --
    pzdr
    aric
    Jutro bedzie dzień.
    Jak co dzień.
    Dzień Świataka.
  • yavorius 18.09.02, 12:37
    tęż, zrok
    --
    "Ten, który walczy z potworami, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z
    nich... Kiedy spoglądasz w otchłań, ona również patrzy w ciebie..."
    (Friedrich Nietzsche)
  • aard 18.09.02, 12:44

    --
    Pozdraardwiam,
    mrówkojaard.Vader
  • yavorius 18.09.02, 12:48

    --
    "Ten, który walczy z potworami, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z
    nich... Kiedy spoglądasz w otchłań, ona również patrzy w ciebie..."
    (Friedrich Nietzsche)
  • aard 18.09.02, 12:56
    Może ktoś odgadnie.
    --
    Pozdraardwiam,
    mrówkojaard.Vader
  • aard 18.09.02, 15:54
    Czasem chcaiłbym sobie zainstalować nowy inteligentny software w mózgu. Taki,
    żebym nareszcie dobrze myślał, zamiast ograniczać się do wykonywania
    niekontrolowanych ruchów palcami. W tej chwili akurat na klawiaturze.
    DNO - Dezoksyrybonukleoneutrino.
    --
    Pozdraardwiam,
    mrówkojaard.Vader
  • aard 18.09.02, 16:22
    To chyba byłaby nowość. Ma ktoś pomysł, jak mnie surrealistycznie doprowadzić
    do łez? Nie powinno być dziś trudno...
    --
    Pozdraardwiam,
    mrówkojaard.Vader

    Co masz zrobić dziś, zrób pojutrze - będziesz miał dwa dni na wspinanie.
  • aard 18.09.02, 19:51
    naprawdę fajnie ma w tej kafejce. I łacze zarąbiste, przynajmniej jeśli
    porównać z moim.
    150 lat sklepów nowej generacji. Ładna mi nowa, jak ma lat...
    aaey - zapamiętajcie te 4 litery...
    --
    Pozdraardwiam,
    mrówkojaard.Vader

    Co masz zrobić dziś, zrób pojutrze - będziesz miał dwa dni na wspinanie.
  • aard 18.09.02, 20:17
    Przeczytajcie wątek o Wiśniewskim.
    Jutro go przerobię, bo dziś mi posta zjadło w połwie pisania.
    Acha, nie jutro tylko pojutrze, bo czas tak szybko leci na Forum...
    --
    Pozdraardwiam,
    mrówkojaard.Vader

    Co masz zrobić dziś, zrób pojutrze - będziesz miał dwa dni na wspinanie.
  • Gość: łażej IP: *.retsat1.com.pl 18.09.02, 21:28
    Czy Cityrunner po przerobieniu na żyletki to Blade Runner??
  • yavorius 19.09.02, 00:26
    te sławetne 4 litery, aardzie :)

    my już wiemy co.

    ale nie powiemy, no nie?
    --
    "Ten, który walczy z potworami, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z
    nich... Kiedy spoglądasz w otchłań, ona również patrzy w ciebie..."
    (Friedrich Nietzsche)
  • aard 20.09.02, 09:28
    Chodzi o te?
    "yeaa"?
    Czy o inne?
    Oczywiście, że powiemy. W swoim czasie.
    --
    Pozdraardwiam,
    mrówkojaard.Vader

    Co masz zrobić dziś, zrób pojutrze - będziesz miał dwa dni na wspinanie.
  • yavorius 20.09.02, 09:36
    O te same :)
    --
    "Ten, który walczy z potworami, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z
    nich... Kiedy spoglądasz w otchłań, ona również patrzy w ciebie..."
    (Friedrich Nietzsche)
  • yavorius 19.09.02, 02:54
    Kiedy nocą śpią już praczki
    W stawach konie, gzy i kaczki
    Wtedy wyjmuję z rękawów ręce
    I zanurzam je w wanience

    Wanienka biała jest jak śnieg
    Co Murzyn, który po nim biegł
    Przychodzę więc i odchodzę
    Latam, biegam po podłodze.

    Nie wprost azaliż i wyliż
    Pojęcia znowu kolego mylisz
    Lecz kiedy przyjdziesz do mego domu
    Nie będziesz miał pomachać komu

    (Pisane o 2:54 totalnie bez zastanowienia)





    --
    "Ten, który walczy z potworami, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z
    nich... Kiedy spoglądasz w otchłań, ona również patrzy w ciebie..."
    (Friedrich Nietzsche)
  • yavorius 19.09.02, 03:00
    ROZDZIAŁ PIĄTY

    - Ludzie odchodzą od kościoła - stwierdził Mlekopij widząc ludzi wychodzących
    z kościoła. Pociągnął kolejny łyk mleka i nadal obserwował ludzi. Nagle
    zauważył dr Michalską z synem.
    - Dobrze mówię? Odchodzi pani od kościoła? - zapytał retorycznie. Z kieszeni
    wyjął spinacz i zapiął mleko.
    - Ty głupi ciulu - zabluźnił dziewięcioletni syn dr Michalskiej w kierunku
    Mlekopija.
    Matka trzasnęła go w twarz. Ten zaczął płakać. Mlekopijowi zrobiło się żal
    chłopaka. Odpiął mleko i poczęstował nim syna swej wykładowczyni.
    - Qrwa, ale dobre mleko - zabluźnił ponownie dziewięciolatek. Jednak tym
    razem reakcja jego matki była zupełnie inna.
    - Qrwa, super! - dr Michalska piła mleko i nie mogła się od niego oderwać.
    Mlekopijowi udało się wyrwać jej mleko i zapiąć je. Pani Michalska była
    oburzona.
    - Co ty, qrwa, odpier...! - wrzasnęła.
    - Przepraszam panią doktor, ale to mleko chyba źle wpływa na pani maniery -
    wyjaśnił Mlekopij.
    - E tam - dr Michalska ponownie dorwała się do mleka i chłeptała dalej.
    Po chwili mleka już nie było. Syn wykładowczyni zakończył posiłek chrupiąc
    spinacz.
    - Mój spinacz... - Mlekopij popatrzył obłędnym wzrokiem na dziewięciolatka -
    Mój spinacz... - wyszeptał. Następnie spuścił głowę i ruszył wprost przed
    siebie patrząc w siną dal. Po pewnym czasie znalazł sklep i wszedł do niego.
    - Poproszę mleko w kartonie i spinacz - powiedział.
    - Jaki ma być ten spinacz? - zapytała Baba.
    - Jak to jaki? - zapytał rozdrażniony Mlekopij - Spinaczowaty!
    - Pytam, czy ma być o wąskich warach czy o szerokich.
    - A co to ma za znaczenie?!
    - Bo jeśli chce pan spinacz o szerokich warach, to muszę dać panu mleko
    tłuste, a jeśli spinacz o wąskich warach, to muszę dać mleko chude - wyjaśniła
    cierpliwie Baba Ze Sklepu.
    - A czy są spinacze uniwersalne? - zapytał Mlekopij z nadzieją w głosie.
    - Są. Moje usta! - Baba zaśmiała się obleśnie i uciekła do kantorka.
    Mlekopij wrócił do domu. Włączył Inforadio i wypił cały karton mleka.

    --
    "Ten, który walczy z potworami, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z
    nich... Kiedy spoglądasz w otchłań, ona również patrzy w ciebie..."
    (Friedrich Nietzsche)
  • yavorius 19.09.02, 03:01
    ROZDZIAŁ SZÓSTY

    Jowita postanowiła się wykąpać. Nie robiła tego dosyć dawno, więc bardzo się
    bała. Po kilku godzinach poszukiwań znalazła wreszcie jakąś wannę. Wygnała z
    niej trolla, zdjęła swoją brudną sukienkę, rozebrała się i wlazła do wanny.
    - Nie rób mi tego! - krzyknęła Wanna - Nie zniosę tego brudu!
    - Ale ja chciałabym się umyć - zaprotestowała Jowita, odkręcając kurek.
    - Gdzie z tymi brudnymi łapskami?! - zdenerwował się Kurek - Pokryjesz mnie
    tłuszczem i stracę swój połysk!!!
    - Przepraszam! - zdenerwowała się Jowita - Ale właśnie chcę się pozbyć tego
    brudu!
    - To go wyskrob! - wrzasnęły razem Wanna i Kurek.
    Jowita chciała sięgnąć po pumeks, ale ten uciekł (wiadomo dlaczego). Usiadła
    naga w Wannie i zaczęła płakać. Wanna chciała krzyknąć: "Gdzie z tą brudną
    dupą?!", ale uznała, że pogrążyłoby to Jowitę jeszcze bardziej.
    - Czemu płaczesz, malutka? - spytał Wilk, który nagle pojawił się obok Wanny -
    Lubię takie dziewczynki jak ty - dodał - Ale nie takie brudne!
    - Bo, bo... - chlipnęła Jowita. Była za bardzo znerwicowana, by się go bać -
    Ja chciałam się umyć, a Wanna i Kurek krzyczą na mnie, a pumeks uciekł...
    - Tak, tak - Wilk mlasnął - Nie dość, że brudna, to jeszcze zafiksowana.
    - Ale... Naprawdę! - Jowita nie wytrzymała i wybiegła z Wanny.
    - Zaczekaj! - krzyknął za nią Wilk - Może cię nie zjem, ale mogę zrobić ci
    coś innego!
    Jowita stanęła jak wryta. Na policzki (i nie tylko) wypłynął rumieniec.
    - A co? - zapytała - Co mi zrobisz?
    - To, co zrobiłem swego czasu Czerwonemu Kapturkowi - Wilk zaczął
    fantazjować - Siedziałem za to dwa lata - dodał - Czerwony Kapturek nie była
    pełnoletnia.
    - A co jej zrobiłeś?
    - Zaciągnąłem ją w krzaki i zgwałciłem.
    - Łe, ja tak nie chcę - powiedziała Jowita - Ja lubię po bożemu.
    - Może być po bożemu - powiedział Wilk z obleśnym uśmieszkiem - Ale według
    zasad azteckiego boga Tezcatlipoca!
    Wilk założył paskudną maskę, a w jego łapie błysnęło krzemienne ostrze.
    Powoli zbliżał się do Jowity.
    - Aaaa! - wrzasnęła Jowita.
    Rumieniec zniknął, a Jowita pobiegła naga przed siebie. Gdy się zatrzymała,
    zauważyła, że Wilka już nie ma. Postanowiła wrócić do wanny. Wanna w
    przypływie altruizmu pozwoliła Jowicie skorzystać z siebie. Gdy Jowita już się
    ubrała, Wanna natychmiast uciekła. Przy Jowicie pojawił się Grubas.
    - Blu glu sru flu dlu - powiedział.
    - Co? - spytała Jowita.
    - Eble ble ble - dodał Grubas.
    - A, to ty - uspokoiła się Jowita - Wiesz, gdzie właśnie jesteśmy? - spytała.
    - Tak. Na mojej fłanecie - odpowiedział Grubas - Fo ja fie tufaj pfeniofłem.
    - Aha - Jowita wiedziała jeszcze mniej niż przed chwilą, więc wolała zmienić
    temat - Co teraz porabiasz?
    - Mam tu wonę i mefkanie - powiedział z dumą Grubas. Jowita wiedziała jeszcze
    mniej.
    - Jak się stąd wydostać? - zapytała.
    - A ble ble tość? - spytał Grubas.
    - Nie wiem - Jowicie udało się go nie zrozumieć.
    - Tońema snadżenia kciepójćeż - Grubas błysnął inteligencją, po czym poturlał
    się w kierunku swego domu.
    Turlał się tak szybko, że Jowita nie mogła go dogonić. Kompletnie załamana
    postanowiła nic nie robić, póki nie znajdzie się w bardziej przyjaznym
    miejscu. Zamknęła oczy i usnęła. Obudziła się w wielkim wiadrze.
    - Jestem plastyczną masą - powiedziało wiadro - Ale nie lubię, gdy ktoś
    siedzi we mnie przez tydzień.
    - Aż tak długo spałam? - spytała z niedowierzaniem Jowita.
    - Nie wiem, czy ktoś śpiący może krzyczeć: "O, jak dobrze! Jeszcze! Jeszcze!"
    przez kilka dni bez przerwy - stwierdziło wiadro.
    - O rany, to co ja robiłam? - zdumiała się Jowita.
    - Nie wiem - powiedział Grubas wtaczając się do domu. Jowita leżała w
    wiadrze. Za oknem ujrzała znajomy, leśny krajobraz - Chcesz coś zjeść? Mam tu
    pułpit do tfowenia żałcia - powiedział z dumą - Załatfię to f sekundę.
    - To poproszę frytki - powiedziała Jowita.
    - Fłytki?! - zapiał Grubas - Jesteś pewna?! A może wolisz fłytkę?
    - Taki jesteś skąpy? - odparła ironicznie Jowita.
    - Dobła, hłe hłe! - zarechotał Grubas - Dwie fłytki!!!
    Jowita usłyszała wielki rumor. Spojrzała w górę i zauważyła, że z wielkiej
    wysokości lecą na nią dwa wielkie bloki. Nagle dom Grubasa zatrząsł się.
    - Fłytki - powiedział Grubas Bimbacz.
    - To są frytki? - spytała Jowita. Frytki miały ze sto metrów długości, trzy
    metry wysokości i tyleż samo szerokości.
    - No, widzisz Jowifa, mamy tu kłyzys nadpłodukcji - Grubas był wyraźnie
    zakłopotany.
    - Ceny spadają do poziomu równowagi? - przypomniała sobie Jowita ekonomię.
    - Nie. Mamy za łówo żłarcia.
    - To eksportujcie. A sól? - zapytała Jowita, biegnąc do schronu (Grubas
    zawsze był przezorny), bo z góry zaczęły spadać głazy, będące ziarenkami soli.
    Po posiłku Grubas zaprosił ją na spacer.
    - Ćśś - powiedział w pewnej chwili Grubas - W kfaki!
    I zniknął. Jowita poszła w jego ślady i także zniknęła. Ściślej rzecz
    ujmując, skoczyła w krzaki. Drogą szło coś z parasolem i śpiewało "I'm singing
    in the rain".
    - To Zielony Grofek Bondłel - szepnął Grubas - Mieszka w ogródkach
    działkowych, kilometr w bok od Drogi.
    - Właśnie! Co to za droga i dokąd prowadzi? - spytała Jowita.
    - Nie wiem - powiedział Grubas - Nie ma początku. Wiem, że ma koniec.
    Płowadzi do Wielkiego Zamku, gdzie czeka na mnie Piękna Księżniczka i pół
    Dłogi.
    - Dlaczego na ciebie? - obruszyła się Jowita.
    - Bo na ciebie czeka... czeka...
    - Czy ktoś mnie wzywał? - zza drzewa wyszedł Czekan i groźnie zmarszczył
    brwi - Stop. Jestem Nadczekanem. O, Jowitko, to ty. Siemanko. Co chcieliście
    ode mnie?
    - Sie - co? - spytał Grubas.
    - Nie znam cię - powiedziała Jowita do Nadczekana - Kim jesteś?!
    - Jestem autochtonem. Kiedyś byliśmy jedynymi mieszkańcami tej planety. Gdy
    pojawili się inni, uznaliśmy, że musimy pilnować tu porządku.
    Nadczekan odszedł. Jowita zauważyła, że Grubas także gdzieś zniknął. Po
    chwili usłyszała sapanie. Pobiegła w kierunku, skąd ono dochodziło. Widok,
    który ukazał się jej oczom, był co najmniej obleśny i perwersyjny: Wilk leżał
    na ziemi, na nim siedział Grubas, który ujeżdżał Wilka, głośno przy tym
    bełkocząc. Ruchy Grubasa były coraz bardziej głębokie, obaj sapali coraz
    donośniej. I w końcu stało się. Wilk eksplodował. Grubas pobełkotał jeszcze
    chwilę, po czym implodował (eksplodował do wewnątrz). Jowita została sama.
    Rozpłakała się.
    - Nie płacz, mała - powiedział jakiś kobiecy głos. Jowita podniosła głowę.
    - Kim jesteś? - zapytała.
    - Jestem Czerwony Kapturek - powiedziała dziewczyna.
    - Więc to ty jesteś ta mała od Wilka - powiedziała Jowita - nie masz jeszcze
    osiemnastki.
    - Co? - zdziwiła się Czerwony Kapturek, siadając obok Jowity - Czyżby ten
    stary zboczek naopowiadał ci jakichś bzdur?
    - Noo, mówił, że cię zgwałcił - wyjaśniła Jowita.
    - Próbował, ale Leśniczy go odstrzelił - wyjaśniła Czerwony Kapturek.
    - O! - ożywiła się Jowita, która dopiero teraz zauważyła kapturek na głowie
    swej rozmówczyni - Jaki masz ładny kapturek. Po co ci on?
    - Antykoncepcja - wyjaśniła dziewczyna - Mam jeszcze jeden, chcesz?
    - Jasne - powiedziała Jowita, zakładając tenże kapturek - I chcę coś jeszcze.
    - Co? - spytała Czerwony Kapturek, chociaż doskonale znała odpowiedź.
    - Ciebie - powiedziała namiętnie Jowita.
    Czerwony Kapturek podeszła do Jowity. Zaczęły się całować.
    - Och, och... Hobbes, Weber... Och, och - jęczała Jowita.
    - Ach, ach - wtórowała jej Czerwony Kapturek - Leśniczy. Ach, ach!
    - Uch, uch - Grubas i Wilk także wzdychali, obserwując zza krzaków Jowitę i
    Czerwonego Kapturka.



    --
    "Ten, który walczy z potworami, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z
    nich... Kiedy spoglądasz w otchłań, ona również patrzy w ciebie..."
    (Friedrich Nietzsche)
  • ochman 19.09.02, 09:15
    Wreszcie nawiazanie do prawdziwego ducha surrealizmu!
    Teksty zdobywajace Wasze Salvatory powinny ociekac seksem, bo przeciez o to w
    surrealizmie chodzilo, taki byl glowny punkt surrealistycznego manifestu.
    :-)))
  • aard 20.09.02, 09:43
    Witaj na wątku. Widzę, że trafiłeś tutaj via Salvadory i właśnie po to w nich
    chodziło!
    Co do meritum Twojej wypowiedzi, to my kultywujemy własny surrealizm, w którym
    (moim zdaniem) o tyle nie ma miejsca na seks, że seks jest (na szczęście) jak
    najbardziej realny. U wcześniejszych surrealistów (Dali?), jak sądzę,
    zainteresowanie nim brało się z frustracji niespełnienia.

    Zaglądaj jak najczęściej!
    --
    Pozdraardwiam,
    mrówkojaard.Vader

    Co masz zrobić dziś, zrób pojutrze - będziesz miał dwa dni na wspinanie.
  • ochman 20.09.02, 13:14
    Pozwole sie z Szanownym Kolega nie zgodzic.
    Zainteresowanie surrealistow seksem wynikalo z
    zafascynowania artystow zwiazkami miedzy seksualnoscia,
    podswiadomoscia i snami (na ktore duzy wplyw mialy
    opublikowane w tym samym okresie prace Freuda).

    Surrealisci prascy na przyklad (a Praga, po Paryzu, byla
    tego kierunku druga stolica) posuneli sie do wydania
    markiza de Sade z pornograficznymi ilustracjami.

    Takze Panowie (i Panie) Surrealisci (i Surrealistki),
    czas siegnac do swojej podswiadomosci i wypuscic na
    swiatlo dzienne Wasze seksualne demony ;-)))

    pzdr.
    o.
  • aard 20.09.02, 13:37
    ochman napisał:

    > Takze Panowie (i Panie) Surrealisci (i Surrealistki),
    > czas siegnac do swojej podswiadomosci i wypuscic na
    > swiatlo dzienne Wasze seksualne demony ;-)))

    Sęk w tym, że nawet jeśli masz rację, to akurat tutaj pisują nieomal sami
    panowie, a ja, wie pan, z mężczyznami, to jestem raczej obrzydliwy.

    --
    Pozdraardwiam,
    mrówkojaard.Vader

    Co masz zrobić dziś, zrób pojutrze - będziesz miał dwa dni na wspinanie.
  • cruach 20.09.02, 13:58
    aard napisał:
    > Sęk w tym, że nawet jeśli masz rację, to akurat tutaj pisują nieomal sami
    > panowie, a ja, wie pan, z mężczyznami, to jestem raczej obrzydliwy.

    SękAardzie, to zależy jakiego demona seksu się wypuści. Gdyć inkuba, to w pełni się z Cią zgadzam.
    Dyć gdyć sukkuba? Sukkub może być całkiem mniamisty.
    (Raz widziałem u siebie najprawdziwszego sukkuba. Ale przyszła żona i się skończyło.)

    Cruach

    Splni splinem.
  • eyemakk 20.09.02, 14:20
    moje kontakty z sukkubami ograniczają sie do gier komputerowych. chcialbym
    spotkac sukkuba na zywo. moze odwrocilbym role i to ona by sie skusiła,
    hahahaha...

    Demonyakk
    --
    ---=== www.robaczkojad.prv.pl/ ===---
  • Gość: yavorius IP: *.smrw.lodz.pl / *.radio-gazeta.pl 20.09.02, 17:22
    Świntuch :)
  • aard 20.09.02, 15:44
    cruach napisał:

    > Dyć gdyć sukkuba? Sukkub może być całkiem mniamisty.
    > (Raz widziałem u siebie najprawdziwszego sukkuba. Ale przyszła żona i się
    skońc
    > zyło.)
    To teraz powiedz, co to znaczy. Bo ja tylko wiem tyle, że istnieje zespół
    succubus incubus (jakkolwiek się to pisze).

    --
    Pozdraardwiam,
    mrówkojaard.Vader

    Co masz zrobić dziś, zrób pojutrze - będziesz miał dwa dni na wspinanie.
  • Gość: eyemakk IP: 212.191.66.* 19.09.02, 10:31
    "zesraj sie do podartego słoika"
    taki napis widnieje na murze dworca kolejowego w pabianicach.
    czy ktos rozwinie ten wątek?
  • aard 20.09.02, 09:50
    Zesrać się do podartego słoika można na dwa sposoby:
    PRimo: kłębkiem drutu kolczastego. To sposób najprostszy (mimo iż najbardziej
    zakręcony), choć oczywiście najbardziej bolesny. Ma on jednak tę zaletę, że
    całego drutu pozbywamy się z jelit na raz i od tej pory nie czujemy już w sobie
    tej "wewnętrznej zadry".
    Sposób drugi to zesranie się garścią żwiru. Ma podstawową wadę - nigdy nie daje
    się do końca podetrzeć. Ma też zalety: obniża nadmierną perystaltykę jelit i
    skraca czas potrzebny od przełknięcia do pierdnięcia.
    Jest jeszcze, sposób trzeci (dla odważnych), ale nie polecam i nie omawiam,
    gdyż jest on nielegalny.
    --
    Pozdraardwiam,
    mrówkojaard.Vader

    Co masz zrobić dziś, zrób pojutrze - będziesz miał dwa dni na wspinanie.
  • eyemakk 20.09.02, 14:54
    :D dawno sie tak nie ubawilem czytając text na surrealu (chyba od czasów
    czytania któregos z C)

    a tak na powaznie: ten trzeci sposób zesrania sie do podartego słoika to... aż
    strach mówić... zesranie się samym sobą, po którym to czynie dochodzi do
    anihilacji człowieka i jego zniknięcia (wszak wiadomo że człowiek nie może
    istniec pod postacią fekaliów, bo człowiek gównem nie jest i nigdy nie będzie,
    przynajmniej nie każdy)

    --
    ---=== www.robaczkojad.prv.pl/ ===---
  • aard 20.09.02, 15:39
    Można jeszcze się zesrać na ściany łązienki - wtedy zamiast kafelków mamy
    fekalki.
    --
    Pozdraardwiam,
    mrówkojaard.Vader

    Co masz zrobić dziś, zrób pojutrze - będziesz miał dwa dni na wspinanie.
  • Gość: yavorius IP: *.smrw.lodz.pl / *.radio-gazeta.pl 20.09.02, 17:26
    Dobre :)
  • Gość: eyemakk IP: 212.191.66.* 19.09.02, 10:33
    "zesraj sie do podartego słoika"
    taki napis widnieje na murze dworca kolejowego w pabianicach.
    czy ktos rozwinie ten wątek?
  • cruach 19.09.02, 10:40
    KATEGORYCZNY IMPERATYW TEOLOGICZNY
    Aksjomat: logika boska = ludzka. Aksjolot: im więcej, tym lepiej. Automat: frania. Hiphipteza:
    Bóg będzie pomagał człowiekowi w rozwoju techniki, bo opanowanie przez ludzi gwiezdnych dominiów wyniesie go
    z pozycji monogatunkowego bożka małoplanetarnego do pozycji wszechgalaktycznego arcyboga omnigatunkowego.
    Reductio ad absurdum: Istnieje sonda kosmiczna, ergo istnieje kosmos, ergo nie istnieje niekosmos, ergo istnieje
    nieniekosmos który można sondować, ergo dnieje istna nieniekosmiczna (Q.E.I.)

    KATEGORYCZNY IMPERATYW NIEMORALNY
    Każda Jowita zanurzona w Wannie ocieka seksem tyle, ile widać przez spieniony w Wannie pian.

    POST ARICTUM
    20 IX 2001 w księdze rekordów Guinnessa zakonotowano rekord długości nosa. Tegoż dnia zakonotowano drugi
    rekord: "Leaping over Bar from Two Stories High". To daje do myślenia. W opozycyjnej księdze rekordów człowieka
    szaraka (Common Man's Book of World Records) rekordy można bić dwakroć: A) w ubraniu; B) na golasa.

    POST ZA TYM smutny dzień i dla mnie: wstającemu o piątej rano do autobusu do tramwaju do nielubianej pracy,
    internet nawala, nie ma mnie w księdze rekordów żadnej, nie mieszkam w Łodzi a to wszystko jeszcze przed
    południem.
  • aric 19.09.02, 15:05
    Tylko jego lustrzane odbicie. Zastanawialiscie się nad narcyzmam. Fajnie jest
    oglądać w lustrze swojego sobowtóra. I fajnie jest patrzeć jak cię nasladuje.
    Jedynym problemem jest to czy oglądana osoba jest do mnie naprawdę podobna. I
    tu zaczynają sie schody. Bo inda byłaby za dużym ułatwieniem. Cóż, może kiedys
    stłuke lustro i zozmnożę swoje ja na tyle by zasiedliło całą dozwoloną
    przestrzeń.
    --
    pzdr
    aric
    Jutro bedzie dzień.
    Jak co dzień.
    Dzień Świataka.
  • aard 20.09.02, 09:57
    aric napisał:

    Cóż, może kiedys
    > stłuke lustro i zozmnożę swoje ja na tyle by zasiedliło całą dozwoloną
    > przestrzeń.
    Dlaczego tylko dozwoloną?! Aricu, nie wolno dać sobie narzucić zewnętrznych
    ograniczeń! Ty nad poziomy (siedmiu lat nieszczęść) wylatuj!

    --
    Pozdraardwiam,
    mrówkojaard.Vader

    Co masz zrobić dziś, zrób pojutrze - będziesz miał dwa dni na wspinanie.
  • aric 19.09.02, 15:12
    Obserwując dokoła świat dochodzę do wniosku, że wszystko kreci sie wokół
    włosów. Pomyślcie tylko. Łysi są nienawidzeni, tepieni. Nawt łysiejący, nie
    będąc nienaturalnymi łysymi tez starają sie nie byc łysi. I tak dochodzę sobie
    do wniosku, że za włosy nie mogę łysego nawet pociągną. I smutek mnie ogarnia.
    Coraz mniej ludzi daje się ciągnąć. A kiesyś wystarczyła maczuga i włosy i
    kobieta była twoja. A teraz mamy erę wszelakich fryzur i łysych pał. Generacja
    niewypał.
    --
    pzdr
    aric
    Jutro bedzie dzień.
    Jak co dzień.
    Dzień Świataka.
  • Gość: eyemakk IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 19.09.02, 23:09
    o wiele bardziej zawodne są włosy na klacie i podbrzuszu bo kłują i uwierają. a
    pała jest tam też tyle ze nizej i jak ktos jest tam owlosiony to czasem boli.

  • eyemakk 19.09.02, 23:30
    oto wersja surrealistyczna. głoski, zgłoski, sylaby, literu - zgadzają się.
    oryginał jest zbyt osobisty do publikacji, ale paru ludzi otrzyma go do łapek



    "
    mo

    skończyć
    tnych przemocą zastąpi czułość
    ła mnie
    słuchać nie zechcą
    mam dla Ciebie przesłanie
    patrz
    witaj człowieku takim a

    chate i fajne
    a wśród nich są oni
    asz sobie że to w ogóle
    w i nie zrozumie swoich dzieci
    nie, o to tylko proszę
    a gdy JEMU ak inni
    dramaty i cej już zrobić
    niema wtedy nawet te pod moją
    blisko Punktu spojrzysz,
    to wzrok odwroci ojciec lub syn,
    jeden z tych co znii
    niegdyś i sto wystarczyło tym,
    że gdy rządzi kasa Ciebie piszę
    i a i łość im przed w oczy sąsiad
    moge bo oni
    rok temu samolot w wieżowce
    tak ko możliwe w porządnej rodzinie
    ja tu już nic nie poradze
    bo kasa z miłością wygrała
    na gruzach

    witaj piękno
    niby tacy sami i

    mo

    że nie zabił ni jeden chciał skrzywdzić
    drugi miłość zabił
    wyobraż przeczytasz a pisałem
    patrz człowieku taki jak inni
    choć mieszkający
    i o parę lat za wcześnie
    zo ż planów ten wiep Twych sąsiadów także

    nic wię wzajemnie krzywdzić się będą
    tak bard jedn zło oposz rodzin
    wychowo chód udeżył go
    jeśli jesteś że ciut lepszy

    mo

    że wyjątkowy dla
    a tak
    e nie
    tak jak
    niby też dzieci a to dlatego
    do inny od nich posłuchasz
    miejsce i zły czas by to
    w duszy człowieka zamiast miłości
    szczykiem prawości
    zabił uczucie szczyli
    całe Zer out o
    szczęśliwa rodzina
    edłem o sto metrów za daleko
    om jakich nie ogarniesz
    pamiętaj r s z n
    ważny bo mieszkający blisko
    miejsca tragicznego i ludz mnie jak inni
    miesiącem sam w oczy sąsiadów ie,
    opowiesz znajomym

    złe"

    --
    ---=== www.robaczkojad.prv.pl/ ===---
  • cruach 20.09.02, 10:15
    Karwuszka, splin wytrwala mi drugi dzień. Splin splinem, jak radzi skacowana brać siostrać jego mać.

    DOWÓD (NIE WPROST) ŻE NIC ZE MNIE NIE
    siedzę na zydlu i umywam zęby
    z tępym wyszczerzeniem szczoteczki
    a wszak gdybym tak był
    najlepszym zębomyjem osiedla
    czy największym gigantem kraju
    to każdy Omikron Mnie byłby zbyt cenny by
    odrywać go od składania zwichniętych kosmosów
    przyziemnym sikaniem pod wiatr
    prymitywnym odsiadywaniem na zydlu
    ugłaskiwaniem szkliwa twardym szczotem
    ergo

    nie rokuję, nie błysknę, nie będę
  • Gość: yavorius IP: *.smrw.lodz.pl / *.radio-gazeta.pl 20.09.02, 17:24
    No tak już jest...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.