Dodaj do ulubionych

Wątek surrealistyczny

  • eyemakk 04.10.02, 14:16
    ŁASICA - ssak z rodziny surrealnych, zamieszkujący Europę, wschodnią część Azji
    oraz Afrykę Północną. Jest najmniejszym drapieżnikiem występującym w Polsce,
    nie licząc oczywiście pająków drapieznych, innch pajęczaków a także owadów.
    Łasica znana jest z tego, że do wszystkiego się łasi, czasem też robi łaskę
    (nie mylic z laską). Łasice żyjące w najbardziej na północ wysuniętych
    twierdzach, np w Dolinie Lodowego Wichru, w okresie zimowym posiadają białe
    ubarwienie sierści. Tryb życia głównie nocny, a trybik od traktora. Pożywienie
    dla Łasicy stanowią głównie gryzonie, oraz potrawy kuchni francuskiej,
    szczególnie zaś: naleśniki "Suzette", kolorowe ragout, zrazy zawijane Fontanges
    oraz Pissaladiere. Najbardziej znany przedstawiciel łasic to Jam Łasica (I. Am
    Weasel), popularny aktor, kosmonauta, prawnik oraz lekarz.
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 04.10.02, 14:31
    Drogi Kajmaku!!! (nie mylić z Kajmankiem!). Dziękuję uniżenie za mych
    postulatów uwzględnienie. Ja rozumiem - grasica nie wyszła, ale uwzględniając
    to, że (jak sama nazwa wskazuje) postulaty realizowane są przeciętnie po stu
    laty, niniejszym doceniam i życzę owocnych dalszych realizacji narzuconych
    sobie celów. Na grasicę masz jeszcze całe (no, prawie, bo bez 20-stu minut) sto
    lat. Więc się weną nie przejmuj i brakiem chwilowym też. CZY tell nik
  • aard 04.10.02, 15:09
    Rozmowa na GG Arica ze mną:

    Uzytkownik: (15:03)
    z tym napalmem niezłe
    Uzytkownik: (15:03)
    ale, qrwa, nie dziwię się, że nie łapię - żadnego z tych filmów nie widziałem!
    Aric: (15:04)
    ja widziałem wszystkie, ale cytatów nie za bardzo pamietam, chociaż część sobie
    przypomniałem:)
    Uzytkownik: (15:04)
    a jjupi-aj-ej to nie było właśnie z "Taxi Drivera" najpierw?
    Aric: (15:05)
    aaaa, może i tak
    Aric: (15:05)
    ale jakośc nie pamietam
    Aric: (15:05)
    czy De NIro tak powiedział??
    Uzytkownik: (15:05)
    przed lustrem, z giwerą na szynie w rękawie. potem ten cytat byłw Kilerze
    Aric: (15:05)
    nieee
    Uzytkownik: (15:06)
    de Niro miał już wtedy Irokeza
    Aric: (15:06)
    De Niro mówił
    Uzytkownik: (15:06)
    na pewno
    Uzytkownik: (15:06)
    masz rację - z Kilerem mi się pochrzaniło
    Aric: (15:06)
    Are You Talking to me??
    Uzytkownik: (15:06)
    mówiłto w innych okolicznościach
    Uzytkownik: (15:06)
    też
    Aric: (15:06)
    Kiler był w podkoszulku z blachą na szyi
    Aric: (15:06)
    i mówił jupijajej
    Uzytkownik: (15:07)
    de Niro też
    Aric: (15:07)
    tak wygladał John McClan w Die Hard
    Aric: (15:07)
    no dobra,
    Uzytkownik: (15:07)
    jak wyglądał?
    Aric: (15:07)
    nie wazne
    Uzytkownik: (15:07)
    z irokezem?
    Aric: (15:07)
    aric (15:04)
    Kiler był w podkoszulku z blachą na szyi
    aric (15:04)
    i mówił jupijajej
    Aric: (15:08)
    aric (15:04)
    tak wygladał John McClan w Die Hard
    Uzytkownik: (15:08)
    ale jak "tak"? nie cytuj siebie, tylko odpowiedz
    Aric: (15:09)
    Nie rozumiem
    Aric: (15:09)
    John McClane z irokezem, czy Kiler z irokezem
    Aric: (15:09)
    bo kiler udawał obu przed lustem
    Uzytkownik: (15:09)
    de Niro w Taksówkarzu
    Aric: (15:09)
    Willisa i De Niro
    Aric: (15:09)
    tak
    Uzytkownik: (15:09)
    z irokezem
    Aric: (15:09)
    De niro był z irokeze w Taksówkarzu
    Uzytkownik: (15:10)
    o jezu, ale pojebana dyskusja
    Aric: (15:10)
    no właśnie

    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui es in coelis
    Sanctificetur nomen Tuum
    Adveniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua.
  • szprota1 05.10.02, 19:49
    Kiedym dostrzegła, żem nie dostrzegła mojego ukochanego WS, popadłam w panike
    połączoną z nerwicą natręctw, moczeniem się, ślinieniem i jąkaniem i podjęłam
    pod pachy męską decyzję podwindowania biedaczyny. Co też niniejszym czynię (a
    niech się dłużej ładuje tym, co go jeszcze nie odwiedzili, a co!)
    --
    LiveLong&Prosper
  • eyemakk 05.10.02, 20:25

    --
    ---=== www.robaczkojad.prv.pl/ ===---
  • eyemakk 05.10.02, 21:10
    post znad krawędzi czyli poczta on the edge

    jak pisze dlugo to mnei wylogowuje i jeszscze roi smutną mine. to pewnie z
    łaski

    zeby surreal w moim wykonaniu byl pelny, zadowalający, satysfakcjonujący i
    pełen wewnętrznego orgazma potrzebne są dwa czynniki (factory, czyli fabryki:
    to coś, w czym jesteśmy drukowani, a wszystko to przez niejakiego G.): pierwszy
    czynnik to lekki dół z elementami nadzieji (hope-hole), drugi to faza z
    elementami piwa (beextacy). gdy te czynniki są spełnione surreal made by
    eyemakk powinien się udać.

    a aard nie mieszka z rodzicami.

    fragment "Zwierzątka eyemakka cz. 1500 100 900 'Remorhaz'

    REMORHAZ - owad z rodziny surrealnych, występujący w norach i znoszący jaja;
    wyglądem przypomina"

    ciemno już, zgasły wszystkie światła. jednak w bloku przy ulicy... nieważne
    przy jakiej ulicy. sam tego nie wiem. jednak wiem, ze ktoś pytał wczoraj,
    04.10.02, około północy "Co ty tutaj robisz o tej porze". pytanie zupełnie nei
    na miejscu. pytanie nawiązujące do przeboju "Elektrycznych Gitar" oraz do nazwy
    popularnego warzywa. pytanie zadane przez tzw "zwyklaka" człowieka szarego (nei
    mylić z alienem) niewyróżniającego się z tłumu i robiącego za tzw. plebs;
    człowieka, który irytuje prawdziwych ludzi, a nie manekinów takich jak on sam.
    należy tu wspomnieć, że około 90% populacji to manekiny, sztuczni ludzie
    stworzeni przez elementy bliżej niesprecyzowane. blisko tak blisko, tak blisko
    tak... jestes tak blisko mnie, czasami jednak daleko tak, wszedłem do domu i
    tak dalej. Tytuł piosenki: "Szatan". wykonawca - O-Hate

    Three-O-Hate

    "Leg in Leg"
    leg in leg
    down and up forever
    forever leg in leg
    we can't make it better...

    Derby. o tym też muszę wspomieć, azaliż taki jest opis mojego brata a brat
    rzecz święta. nie.. teraz ma opis "3sex69".. zmienił. ano cóż. kobieta zmienną
    jest. tak bywa. pozwólcie że teraz wstawię odrobinę tekstu znalezionego przez
    moją ulubioną wyszukiwarke po wpisaniu hasła "laco"

    "cliccando su entra, dichiarate la Vostra maggiore età svincolando Laco.it da
    qualsiasi danno, diretto o indiretto, provenga dalla visione delle pagine del
    sito. Laco.it non è collegato ai siti indicizzati e non è responsabile del loro
    contenuto. non troverete nessun sito contenente immagini, informazioni o
    ideologie riguardanti violenza e/o abusi sui minorenni."

    laco.it. polecam stronke, fajna laska na przedzie


    polecam też wyszukiwarke "chuj.com" jest fajowa i nawet znajduje moją stronke o
    robaczkojadach.
    chuj.com.chuj.com.chuj.com

    chuj komputer. taki mialem przez pewien opis na ikonce odpowiedzialnej na
    windows na samej górze

    przescieradło powinno byc wykrochmalone i przejechane kołkiem i deską. deska
    musi być sosnowa z sękiem i otrębami, a kołek osikowy zaostrzony na wszelki
    wypadek. nei powinienem mieszkać w tak małym mieście, gdzie jest dworzec pkp, a
    przy nim wiejska a przy nim targ, a przy nim niejaka klimkowizna. na dziesięć
    zagadań tylko pół kończy się jako takim powodzeniem, jeszcze zależy czy w real
    czy w net. wnet zza krzaka wyskoczył wilk i pożarł/okradł/zgwałcił/wystraszył
    czerwonego kapturka. niepotrzebne skreślić

    M. razy 2


  • szprota1 07.10.02, 11:32
    - wrzasnęły wstrząśnięte bobry, wciągając żagle na plecy i zabierając się do
    nurkowania. Niestety, z ogonów wystrzeliły im przyssawki, wybitnie utrudniając
    tę podróż w nieznane, a żagle łopotały i łaskotały po oczach. -Nic to -
    westchnął jenot i otworzył kolejną Praktyczną Baryłeczkę ze Szprotami w
    miodzie...
    --
    LiveLong&Prosper
  • aard 09.10.02, 14:32
    eyemakk napisał:

    > post znad krawędzi czyli poczta on the edge
    >
    > jak pisze dlugo to mnei wylogowuje i jeszscze roi smutną mine. to pewnie z
    > łaski
    z laski łasicy-grasicy

    > REMORHAZ - owad z rodziny surrealnych, występujący w norach i znoszący jaja;
    > wyglądem przypomina"
    Ale tylko niekiedy, bo jednak zazwyczaj, to on działa amnezjogennie.

    pytanie zadane przez tzw "zwyklaka" człowieka szarego (nei
    >
    > mylić z alienem) niewyróżniającego się z tłumu i robiącego za tzw. plebs;
    > człowieka, który irytuje prawdziwych ludzi, a nie manekinów takich jak on
    sam.
    > należy tu wspomnieć, że około 90% populacji to manekiny, sztuczni ludzie
    > stworzeni przez elementy bliżej niesprecyzowane.
    Naczytałeś się polskiej fantastyki ("Według łotra")
    wnet zza krzaka wyskoczył wilk i pożarł/okradł/zgwałcił/wystraszył
    > czerwonego kapturka. niepotrzebne skreślić
    Skreśliłem. Zupełnie.

    Postpostum: gratulacje zostania wielkanocnym Szkotem (McEaster) od ruffniesz.

    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui es in coelis
    Sanctificetur nomen Tuum
    Adveniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua.
  • Gość: eibon IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.10.02, 13:28
    Gość portalu: aard napisał(a):

    > Masz dwie żyrafy. Rząd chce, żeby uczyły się grać na harmonijce. Co robisz?
    > Jeśli każesz im zapisać się do szkoły wieczorowej przejdź do punktu 25482,
    > jeśli wymieniasz żyrafy na dorodnego tapira to przejdź do fryzjera, jeśli
    > czeszesz zęby przejdź do punktu 23A*5xyz. Jeśli żyrafy to tak na prawdę
    słonie to wymień je na dwa konie. Jeśli
  • Gość: zosia samosia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.10.02, 13:30
    Gość portalu: aard napisał(a):

    > Masz dwie żyrafy. Rząd chce, żeby uczyły się grać na harmonijce. Co robisz?
    > Jeśli każesz im zapisać się do szkoły wieczorowej przejdź do punktu 25482,
    > jeśli wymieniasz żyrafy na dorodnego tapira to przejdź do fryzjera, jeśli
    > czeszesz zęby przejdź do punktu 23A*5xyz. Jeśli żyrafy to tak na prawdę
    słonie to wymień je na dwa konie. Jeśli
  • szprota1 07.10.02, 13:53
    jeśli zaś rozminiesz się z fryzjerem, to trafisz do miejsca szczególnie chętnie
    odwiedzanego przez maniakalnych włó-częgów, terminalnie samotne matki,
    lokalnych wyrzutków, młodzież poma-wianą o szerzenie degeneracji i edukacji
    seksualnej, zapijaczonych czaro-dziejów, ociężałe umysłowo elfy oraz inne
    efekty wojen, gett, kryzysów gospo-darczych i rządów fanatyków religijnych. Na
    tym tle musisz się wyróżniać schludnym, podróżnym ubiorem i brakiem pijackiej
    euforii.
    --
    LiveLong&Prosper
  • Gość: eyemakk IP: *.toya.net.pl 07.10.02, 18:25
    dzisiaj jestem jako gosc. obronilem magisterke dzis, wiec gosc ze mnie, no nie?
    teraz moglbym byc jednym z tych debili, co jak sie przedstawiaja to mowia "mgr
    X Y" hehe. to sa cioty, i z tego miejsca caluje ich wszystkich w odbyt
    przepychaczką do klozetu mojej ciotki

    zaintrygowalo mnie wyrazenie "terminalne samotne matki". a może terminujące? na
    czeladnika na przykład? a moze matki-terminatory? z tym wybujałym instynktem
    macierzyńskim i frustracją wynikłą z braku oparcia, to nigdy nic nie wiadomo...

    wiecie ze na koncercie na RTL2 jedna z niejakich Atomic Kitten miała cycki na
    wierzchu a druga była w ciąży?
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 08.10.02, 13:47
    Jak Gość do Gościa:
    Ogólne GratefulDeadyfikacje z wyżej opisanego powodu. Będąc jednocześnie Magiem
    i Strem (Sterem?... Sam Sobie?...), Ty nad poziomki wylatuj. A robota nie
    zając, nie ucieknie. Jak mawia Syzyf. Życzę niniejszem ciepłej posadki.
    Życzliwy:-)
  • aard 07.10.02, 22:46
    Rozbebeszyli mi kable na ulicy i łącze diabli wzięli. Taaaaaka duuuupa. Ale
    jutro powinno być OK. Surrealnie przepraszam, tj. szalenie praszam.
    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui es in coelis
    Sanctificetur nomen Tuum
    Adveniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua.
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 09.10.02, 11:58
    A propos rozbebeszania sów kilka:
    Był sobie raz taki jeden, a zwał się Prometeusz. Mieszkał w klimacie
    śródziemnomorskim, gdzie zimy są jak w Polsce, a lata jak w Polsce. Więc
    mieszkańców tej pięknej krainy suszyło kak Russkich. Zawołali więc P., żeby coś
    zaradził. No przecież wam tej wody w wino nie zmienię, cuda się jeszcze nie
    zdarzają! Zakrzyknęli więc stropieni srodze, a P. wielce tym krzykiem
    zniesmaczony przyniósł im złośliwiec jeden wodę... ognistą. A tamci o tym nie
    wiedząc posępili od niego na tyle skutecznie, że im wątroby wyżarło. I jest tak
    do tej pory.
  • aric 08.10.02, 12:30
    Cassey Ryback (ur. 1991) zasłynął liberalizajcją złych osobników, doprowadzając
    ich do upadłosci i rozkładu. Kucharz z zamiłowania.
    Potrafi posługiwać się wszystkim co znajdzie w zasiegu ręki, chociaż nie
    dorównuje on w tym Angusowi MacGiverowi, o którym póżniej, to jednak nie stoni
    od broni, lubię rymy.
    Zasłynął rozwaleniem dwóch band złych najemników, próbujących zwedzić broń
    masowej zagłady. Jednak dzieki swoim umiejętnościom doprowadził do potwornego
    przetrzebienia w sferach zorganizowanej przestepczości.
    Inspiruje mnie tym, że ni pyta tylko wali w mordę.
    --
    pzdr
    aric
    Jutro bedzie dzień.
    Jak co dzień.
    Dzień Świataka.
  • eyemakk 08.10.02, 23:11
    no coz.... gosc jest typowym przykladem pokolenia bezposrednio nastepującego po
    POKOLENIU NIC. czyli po nas... fakt, moze nam zaimponowac. jemu, i jemu
    podobnym, beda imponowac ludzie jeszcze mlodsi, z pokolenia naszych dzieci...
    ale to zupelnie inna historia. ten swiat sie dopiero tworzy, pozwolmy mu
    zaistniec w spokoju, bo inaczej sie na nas zemsci.
    --
    ---=== www.robaczkojad.prv.pl/ ===---
  • b00g13 09.10.02, 10:57
    rekoma zlapalem sie za trakcje, nogi postawilem na torach i pojechalem jak
    tramwaj
    hxcgf sdf se gfrwtc df ffgfrt gf cvdstgfg hgfj ghjh vh fgrt
    cf... sdf gf.... jhfasfd... fdd..
    GVN GHNMBK KJGFDGD MBN!
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 09.10.02, 11:27
    "Gallia est omnis divisa in partes tres:
    Cactus,
    Sanctus,
    Nostradamus..."
    Et Laviniaque venit:
    "Gallia est omnis divisa in partes tres:
    Cirrus,
    Stratus,
    Mały Fiatus..."
    Et Laviniaque venit:
    "Gallia est omnis... ... ........
  • aard 09.10.02, 12:10
    OKU

    Dynamika kosztów

    Towarzystwa życiowe

    1 b/o Zurich Życie 66%
    2 b/o Ergo Hestia Życie 67%
    3 b/o Credit Suisse Life&Pensions 72%
    4 b/o Polisa-Życie 73%
    5 b/o Fiat Ubezp. Życie 75%
    6 b/o CU na Życie 82%
    7 b/o Warta Vita 87%
    8 b/o ING Nationale-Nederlanden 88%
    9 b/o Universum Życie 93%
    10 b/o Allianz Życie Polska 93%
    11 b/o Samopomoc Życie 94%
    12 b/o Nordea 96%
    13 b/o Amplico Life 96%
    14 b/o Generali Życie 97%
    15 b/o Gerling Życie 99%
    16 b/o Royal PBK 100%
    17 b/o PZU Życie 102%
    18 b/o TUW Rejent Life 103%
    19 b/o Garda Life 107%
    20 b/o Concordia Capital 109%
    21 b/o Inter Życie 111%
    22 b/o Polonia Życie 118%
    23 b/o Prumerica 121%
    24 b/o Filar Życie 133%
    25 b/o Metropolitan Life 148%
    26 b/o Cardif Polska 148%
    27 b/o Skandia Życie 164%
    28 b/o Nationwide 165%
    29 b/o Vienna Life 166%
    30 b/o Compensa Życie 177%
    31 OKU? Europa Życie n/d
    32 OKU? Signal Iduna n/d
    33 OKU? Finlife b.d
    34 OKU? Prevoir-Vie b.d
    35 OKU? Sampo b.d
    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui es in coelis
    Sanctificetur nomen Tuum
    Adveniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua.
  • aric 09.10.02, 15:09
    Ellen Replaj (ur. 1979) wsławiła się tym, że usmierciła wiele razy ruzne
    mutacje surrealistyczne jednego złego stwora.
    Usmieciła je: po raz pierwszy, odrzutowao, po raz drugi robotowo-próżniowo, po
    taz trzeci na sposób rozgrzewajaco-chłodzący, po raz czwatry ssąco-próżniowy.
    Czekamy obecnie na raz piaty.
    Usmiercała je równiez, oczywiście z niewielką pomoca przyjaciół w sposób
    maszynowo-ogniowy, ale to w tak zwanym miedzyczasie.
    Przeszła tak dużo, że aż strach mówić. Długo spała, znów długo spała, potem
    umarła, a potem zmartwychwstała. Jet wiec przykładem wzorcowym wskrzeszeń
    wszelakich i snu długiego.
    Zaispirowała mnie tym że nazywa się Powtórka.
    --
    pzdr
    aric
    Jutro bedzie dzień.
    Jak co dzień.
    Dzień Świataka.
  • aard 09.10.02, 16:37
    Ależ Ty bohaterów wyciągasz. ja zupełnie nie wiem, o kim mowa...
    Z czego owa Ellen? Oprócz że z Żelaza?
    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui es in coelis
    Sanctificetur nomen Tuum
    Adveniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua.
  • Gość: Hollygodtrousers IP: *.w / *.w-s.pl 09.10.02, 17:39
    Witajcie! oto mutacja szproty. Szprota+borgwałciciel, pierwszy podzbiór
    unimatrycy 0,000009 w królestwie jedni. Mówimy jednym głosem zwielokrotnionym
    podwójnie. Nasze subłącza wykryły waszą obecność. Opór jest bezcelowy. pewnie i
    tak nam się nie uda...
  • Gość: Hollygodtrousers IP: *.w / *.w-s.pl 09.10.02, 17:41
    Witajcie! oto mutacja szproty. Szprota+borgwałciciel, pierwszy podzbiór
    unimatrycy 0,000009 w królestwie jedni. Mówimy jednym głosem zwielokrotnionym
    podwójnie. Nasze subłącza wykryły waszą obecność. Opór jest bezcelowy. pewnie i
    tak nam się nie uda...
  • aard 10.10.02, 09:05
    skoro mówicie głosem podwojonym, to i piszecie postem zdublowanym? Jest to
    jakiś pomysł formalny, a zarazem metoda dołądowywania (wygrubaszania?) wątku.
    Ale co na to netykieta?
    A na poważnie (choć na tym wątku nie powinno to mieć miejsca, to myślę, że to
    był przypadek.
    :-)
    Do zobaczenia wieczorem w Stereo.
    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui es in coelis
    Sanctificetur nomen Tuum
    Adveniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua.
  • eyemakk 09.10.02, 21:09
    PIES - ssak z rodziny surrealnych, udomowiony przez człowieka, zamieszkujący
    tereny całego świata oraz, w pewnych okresach historycznych (poł. XX wieku
    chwilowo i od połowy XXI na stałe) także orbitę okołoziemską. Pies posiada
    wiele zastosowań. W kulturze azjatyckiej jest hodowany w celach kulinarnych.
    Najsmaczniejszy na gorąco (ang. Hot Dog), oraz jako główny składnik ciast (ang.
    Pies), od których zresztą pochodzi jego nazwa. Inne zastosowania psa to:
    zwierze pociągowe (w kulturze eskimosów oraz w kręgach zoofilnych), obronne (na
    wsi), tamże stosowany również jako anty-kogut (psy pieją głównie wieczorem, nie
    dając spać); przez samotne kobiety wykozystywany do zlizywania miodu, przez
    liharaczy zaś do obnoszenia sie z nim na plaży oraz jako substytut kotopsa. Psy
    są kochane przez tych, których nikt inny kochać nie chce, stąd ich olbrzymia
    popularność. Psy pozostawiają wszędzie, zwłaszcza na trawnikach, swoje DNA w
    postaci odchodu, na wypadek gdyby ktoś chciał sobi takie cudo sklonować.
    Głównym zajęciem psów, prócz robienia kup, jest wąchanie drzew (psy są znanymi
    dendrologami), aportowanie (aportowanie morskie oraz aportowanie szeregowe i
    równoległe) a także pogoń za kotem. Pies po zderzeniu z uciekającym kotem scala
    się z nim i w ten sposób powstaje kotopies (wszystkie inne teorie nt. powstania
    kotopsów, zwłaszcza publikowane na pewnej stronie www, są nieprawdziwe).
  • Gość: Hollygodtrousers IP: *.w-s.pl 09.10.02, 21:50
    Kot: ssak z rodziny anty(quasi[???])surrealnych. Nikt do tej pory nie określił momentu historii, w którym człowiek został przez niego udomowiony. Występuje praktycznie na całym obszarze znanej nam kultury, a w szczególności literatury. Głównymi oznakami obecności kota w twoim stożku czasu są dżwięki, które zostały zidentyfikowane jako towarzyszące początkowej fazie prokreacji tegoż. Kot, jako antypies, czasem w ruchu zmiennym po linii krzywej napotyka swoje przeciwieństwo, czemu wbrew pozorom nie towarzyszy anihilacja, lecz dżwięki podobne do wymienionych wyżej. Istnieje teoria mówiąca (w przeciwieństwie do teorii niemych), że koncepcja znanego nam wszechświata rozpadłaby się bez tej, z pozoru tak błahej, swojej cząstki, jaką jest kot.
    Kot używa człowieka do następujących celów:
    1) jako moderatora polowań na myszy
    2) jako moderatora snu
    3) jako moderatora przeciągania się i mruczenia
    4) jako operatora kuwety i powierzchni płaskich
    5) jako providera pożywienia
    6) jako ładowarki elektrostatycznej (głaskanie)
  • aard 10.10.02, 09:19
    A oto do czoego ludziom się wydaje, że mogą używać kotów.
    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui es in coelis
    Sanctificetur nomen Tuum
    Adveniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua.
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 10.10.02, 11:28
    Zważ, niczy nomen omen mleko, że kot nieużywany zmienia się w nieużykot, kodłóg
    lub ugórkot. Wiem coś o tym. Ianuarius Mollendarius
  • aard 11.10.02, 15:53
    Gapa ze mnie - zapomniałem o linku:
    www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=57&w=2998833
    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in caelo et in terra.
  • Gość: Szprota IP: *.w-s.pl 11.10.02, 16:54
    Ucieszne! Jednakowoż, jako kociara, nie zmienię zdania, że to kot udomowił człowieka i pozwala mu u siebie mieszkać, na co Garfield (czy gar-field, to pole, na którym rosną garnki?) jest najprzepaśniejszym przykładem!
  • szprota1 10.10.02, 11:15
    Kot, jako
    > antypies, czasem w ruchu zmiennym po linii krzywej napotyka swoje
    przeciwieńst
    > wo, czemu wbrew pozorom nie towarzyszy anihilacja, lecz dżwięki podobne do
    wymi
    > enionych wyżej.
    W wynku czego, co oczywiste, powstaje psokot, czyli nowa wersja rzeczwistości
    wg kota
    --
    LiveLong&Prosper
  • eyemakk 10.10.02, 19:08
    psokoty, jakoi takie, nie istnieją. chyba tylko w anty-świecie zbudowanym z
    antymaterii... istnieją za to kotopsy. i o.
  • eyemakk 10.10.02, 19:15

    ... bo kiedys sam mialem kota, nazywal sie Szmelc, ale pewnego razu ciotka w
    nocy zamknela go na balkonie i rano go juz nie bylo. musze przyznac ze utrata
    kota byla najbardziej traumatycznym przezyciem w moim zyciu. a dzialo sie to
    jakies 2 lata temu. dopiero niejaki Z i jego samochód Z przebili traumatyzm
    tasmtej chwili inną chwilą. 2 miesiące temu.

    dlatego nei chjcialem pisac o kotach, bo juz dwa razy stracilem kota w swoim
    zyciu, choc za drugim razem kotka byla dziewczyną. eh

    dzieki za wyręczenie mnie z trudnego obowiązku pisania o kotach i kotkach :)
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 10.10.02, 11:24
    A czy kotopies to odwrotność psiakoty? I jeszcze coś z podwórka cuzamenhoffa a
    propos "do kupy": Hund-red-dog. Pies, czyli ciasteczka, sly pies... Pozdrawiam -

    - czytelniken I. von Mollendorferburger
  • aard 10.10.02, 09:48
    Róża (Dupca Ausrtalica), roślina z rodziny różowatych (zwanych też różowymi),
    ponad 200 gatunków (wg niektórych badaczy nawet kilka tysięcy - to już
    zdecydowanie przewyższa liczbę gatunków wódki) krzewów występujących na
    obszarach umiarkowanych i radykalnych. Gałązki kolczaste (istnieje teoria
    mówiąca o pokrewieństwie róży z jeżem, co uzasadnie się między innymi
    ortograficznie), liście złożone (na karb różowej głupoty), kwiaty okazałe (o
    ile ktoś je komuś okaże), pięciokrotne, co dowodzi serrealnego charakteru tej
    roślinki (uważni czytelnicy pamętają o związkach surrealu z liczbą pięć).


    Róża ma wiele zastosowań w kulturze, przemyśle i pomyśle. Stosuje się ją między
    innymi jako ozdóbkę i Oz-dupkę (stąd jej łacińska nazwa). Jej kolce służą też
    do rozniecania ognia (znane powiedzenie "Nie ma róży bez ognia"). Róża przydaje
    się też do nadawania imion żeńskich, a właściwie jednego, właśnie Róża.
    Dziewczęta o tym imieniu charakteryzują się wspaniałą urodą, ale niestety
    cierpią na chroniczne wiatry (Róża wiatrów), co spowodowało wykształcenie się w
    purytańskim społeczeństwie przekanania, że seks oralny jest niesmaczny.

    Róża jest blisko spokrewniona semantycznie z rododendronem (różanecznik), o
    którym będzie mowa w następnym odcinku naszego florocyklu.

    Póki co odjeżdżam na moim motocyklu na spotkanie z Cruachem.
    CRUACHU, gdzieżeś TY???!!!


    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui es in coelis
    Sanctificetur nomen Tuum
    Adveniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua.
  • hollygodtrousers 10.10.02, 11:51
    Zbudzony przez samego siebie w szarą godzinę deszczowego jesienno-sobotniego
    poranka, szczęśliwy byłem. Godzina wczesna była, a ja szczęśliwy, choć
    niewyspany i nie mogący ponownie zasnąć. Trzymał mię w niespaniu kłąb myśli o
    dniu dzisiejszym, mogącym przynieść oprócz codziennych dość częstych upupień
    coś, co mogłoby przynieść ulgę upupianiu, gdyż był to dzień wolny. Gdy tak
    leżałem obracając umysł swój wokół koncepcji miłego czasu spędzania, dźwięk
    jakiś znajomy, acz nierozpoznawalno-przyziemny, zaczął męczyć obwody logiczne
    moje, które grzać się niebezpiecznie poczęły. Z prędkością narastającą w
    geometrycznym postępie oddaliłem się od krystalizującej się w mym umyśle
    koncepcji.
    Zorientowawszy się, iż z błogiego myślostanu wyrywa mię do drzwi
    dzwonek, wybuchem rąk zerwałem z siebie kołdrę i rzuciłem się na zegarek
    wskazujący czterdziestą piątą minutę po godzinie szóstej. Drzwi otwarły się, a
    w nich człowiek stanął. Wysoki i długie włosy noszący, z przerażeniem na
    twarzy, Danielem zwany, wtargnął w rozleniwiony mój poranek, przynosząc na
    swych ustach wytrącającą z równowagi wiadomość:
    - Ubieraj się! Do szkoły idziemy!
    Prędkość sceny tej wywarła oczekiwany skutek na mnie i od razu
    podporządkowawszy się koledze spieszyłem się okropnie. Tatuś (Daniel przeze
    mnie zwany tak jest) bezgłośnie poganiał mię, skutkiem czego ubrać zdążyłem się
    do połowy dolnej jedynie, zaś u góry w piżamie zostałem.
    Wyszliśmy, a wyjaśnić sytuacji nie mogłem, jako że gdy tylko rozmowę zagajać
    zaczynałem, Tatuś poganiać nas zaczynał:
    - Prędzej, prędzej, bo się spóźnimy! Do szkoły! Do szkoły!
    Od pośpiechu tego zdziwienie sytuacją dopiero teraz przenikać do mózgu mojego
    poczęło. Głowę mogłem dać, iż wcześniejszy dzień piątkiem był, a to by
    oznaczało, że dniem dzisiejszym sobota jest. Dość długo zasiedziały zwyczaj
    dawał uczniom XV LO możliwość wypoczynku w sobotni dzień, a tu…
    Wrzuciliśmy ciała swe w szkołę. Rozebraliśmy je w szatni i popędziliśmy
    przymuszonym popędliwym truchtem do klasy. Pędząc tak przez korytarze
    stwierdziłem, iż ludzie, których znam i nie, spoglądają na mnie w sposób
    ewoluujący. Twarze ich były nagle zdziwione, zadumane, po czym coraz weselsze,
    aż do wybuchnięcia szczerym śmiechem. Powtarzało się to na twarzy każdego, kto
    na mnie spojrzał. Początkowo uwagi nie przywiązywałem do tego, zapamiętując się
    w biegu do klasy swoim i Daniela. Zorientowałem się jednak, że ze mnie śmieją
    oni swe gęby. Przypomniałem sobie, iż mam pidżamę wymiętą snem dzisiejszym
    krótkim acz niespokojnym, założoną na część ciała grzbietem zwaną.
    Pierwszy polski był. Dzwonek wpędził do klasy nas i Ją zarazem. Usiadłszy w
    ławkach upupiani kończyć poczęli zaczęte na przerwie interesa. Biurko, za
    którym zasiadała Ona, wywyższone było na podwyższeniu wywyższającym się poza
    wszystkie wyżyny, wyższym i wyższym w swej wywyższającej się wysokości.
    Podwyższenie to nazywane „katedrą” kiedyś było i symbolem władzy nauczyciela
    nad uczniem. Teraz określenie zarzuconym zostało wstydliwie i przestało
    egzekwowanym być. Otóż to biurko, za którym zasiadała, zastawione było również
    niezliczonymi szpargałami, książkami i przedmiotami, nie znanego mi
    autoramentu, Ją zasłaniającymi. Wszystko to tj. wysokość katedry, biurka i
    przedmioty te powodowały , że tylko gdy wchodziła i wychodziła widziałem Ją. To
    zaś, w interesującym nas momencie w złożeniu z innymi upupieniami czyli piżamą
    na mym grzbiecie i brakiem powodu mojego znalezienia się tutaj, moją bezwolę,
    rezygnację i entliczek-pętliczek w głowie sprawiło. Zza biurka dźwięki słów
    wypowiadanych przez Nią rozlegać się jęły. Słowa te nazwiskami ludzi znajomych
    mi były, co ciekawe, poustawiane w porządku alfabetycznym. Zadziwiło mnie, że
    znam ich wszystkich. Wtem, gdy dźwięki słów do Ż dotarły, nazwisko swoje zza
    biurka usłyszałem. Milczenie przerwało ciszę. Do tej pory, po każdym nazwisku,
    słowo pewne, którego kontekstu przez stan swój rozszyfrować nijak nie mogłem,
    rozlegało się spoza moich pleców. Słowo to wyrażało byt kogoś, kto był tu
    wypowiadając to słowo, swoją obecność potwierdzał tym słowem ktoś, kto
    znajdował się tu. Tylko po co słowem byt wyrażającym, potwierdzać na głos byt
    swój w miejscu, w którym jest się? Kwestii owej zrozumieć nie mogąc,
    spostrzegłem upupianego zwanego Wojtkiem, siedzącego obok mnie, dającego mi
    mimiką gęby swojej, jakieś tajne znaki, do których klucza również w umyśle
    swoim nie mogłem znaleźć. Cisza trwała nadal, a ja znów spostrzegłem resztę
    klasy, gapiącą się na mnie i wyginającą swe gęby w tych tajnych znakach. Dość
    śmiesznie tłumek ów wyglądał w wygibasach swych, więc ciszę przerwałem śmiechem
    szczerym. Ja się śmiałem, a oni podminowywali minami gębowymi zaminowany
    dezorientacją mózg mój. Wtem ktoś wstał.
    - On jest, pani profesor, tylko gdzieś daleko…
    Usłyszałem jeszcze dwa nazwiska i potwierdzenia bytu po nich. Cisza nastała
    znów. Obejrzałem się w nadziei, że spektakl gębowy ujrzę jeszcze raz, lecz nikt
    się na mnie nie patrzył, a czekali wszyscy na coś w skupieniu, trzymając gęby
    bezminiaste.
    - Rosiak – cisza przerwana zza biurka została – skoro tak dobrze wiesz, gdzie
    jest kolega, może powiesz, jak wygląda kompozycja tekstu w „Ferdydurke”.
    Delikwent, którego nazwisko na początku wyartykułowane przez Nią zostało,
    zaczął kurczyć się i krztusić, robił się czerwony, a potem blady, jęczeć zaczął
    i stękać coś niezrozumiałego, lecz Ona zastawiona tymi szpargałami, ograniczone
    pole widzenia mając, zajęta znajdowaniem drugiej ofiary była.
    - Ciebie, Żelazowski, pytać nie będę, bo widzę, żeś dzisiaj beton…
    Urzekło mnie, że „beton” jestem, widzi. Powoli dotarło do mnie! Na
    lekcji będąc pytany miałem być. Więc na lekcji byłem! Mózgowa pustka powoli
    wypełniać się zaczęła. (W międzyczasie ofiarą niejaka Adamczyk została).
    Przypomniałem sobie jednak, że wczoraj piątek był, a dziś sobota, „Co ja tutaj
    robię”, pomyślałem więc. Spakowałem się i wyszedłem. Odprowadzał mię zdumiony
    wzrok wszystkich obecnych
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 10.10.02, 12:39
    Pamiętajmy o żyrafach
    Przecież stamtąd przyszliśmy!

    Podpisano: Przestawiciel Klasysyzma

    P.P. (Post Postum):

    Ruda żyrafka=ryżawka
    Ruda róża=ryża
    Rudy rudy rudy rudy ryż
    Rudy 102 tyż
    Rudy mollibdenu
    Ruda Śląska
    Kluski Śląskie
    Śluzki kląskie
    Kląskawka
    Pokląskwa
    .....................srutututu
  • zygfryd_ 11.10.02, 10:37
    czlowieku! tego sie nie da czytac? co to za glupoty?
    na przyszlosc pomysl zanim cos napiszesz!!!
    nikt normalny tego nie przeczyta do konca!
  • aard 11.10.02, 11:08
    Zygfrydzie - jeśliś normalny, to BROŃ BOŻE, nie czytaj!! Innych normalnych tu
    nie ma - możesz się zarazić!
    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in caelo et in terra.
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 11.10.02, 12:00
    aaRD
    AA
    BBKing
    CCCatch
    DD Wiadomości Małe
    JJCole
    M&Ms
    OO - WC!
    PP Witamina
    Brygada RR
    SS
    TeTetka
    Wa-wa
    ZZTop
    XX wiek
  • eyemakk 10.10.02, 23:41
    czy biblioteka publiczna to taka, do której przychodzimy uprawiać sex z
    książkami, czy normalnie z prostytutkami, tylko podczas czytania książek? a
    może coś innego jeszcze?
  • aard 11.10.02, 10:08
    Biblioteka publiczna (bibus publicus) - twór z rodziny surrealnych wystepujący
    we wszystkich miastach i miasteczkach znajdujących się na obszarze
    oddziaływania tzw. cywlizicji zachodniej (zwanej też cywilizacją prozachodnią
    lub nawet wieczorną lub też cywilizacją schyłku). Jest czymś (naukowcy nigdy
    nie zgodzili się co do systematyki) o dużych lub bardzo dużych rozmiarach,
    które w swych czeluściach oferuje schronienie amatorom różnych zajęć, w tym:
    liczenia (biblioteka pubLICZNA), aktywności pubowej (zmień se czytelniku capsy
    z poprzedniego nawiasu sam), bibantów (grupa blisko spokrewniona z poprzednią),
    ministrów (biblioTEKA publiczna), survivalowców (biblioteka pubLICZ NA siebie)
    weteranów wojennych cierpiących na dysgrafię (biblioteka puBLIZNA) oraz amantów
    uwielbiających się całować (biblioteka pubLIZNA).

    Bywa, że Ci ostatni posuwają się do działań bardziej nasilonych i przychodzą w
    towarzystwie pań do tegoż, po czym udają się do specjalnego pomieszczenia
    (zwanego czadernią), by tam oddawać się rozpuście w sposób klasyczny (z głową
    opartą na dziełach Wergiliusza i Seneki), romantyczny (z głową przykrytą
    pierwszym wydaniem "Cierpień młodego Wertera"), dekadencki (z głową spuszczoną
    na kwintę), pozytywistyczny (z głową dumnie podniesioną i wzrokiem zapatrzonym
    w świetlaną przyszłość), surrealistyczny (bez głowy) i wreszcie, po wyczerpaniu
    możliwości oferowanych przez seks tradycyjny, sięgają po rewers swej
    towarzyszki, by dokonać gruntownej anallizy dzieła literackiego.

    Obiekt zwany biblioteką publiczną kryje jeszcze wiele tajemnic i pozostawia
    pole do intepretacji dla innych surrealistów. Zapraszam.
    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui es in coelis
    Sanctificetur nomen Tuum
    Adveniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua.
  • zygfryd_ 11.10.02, 10:33
    eyemakk napisał:

    > czy biblioteka publiczna to taka, do której przychodzimy uprawiać sex z
    > książkami, czy normalnie z prostytutkami, tylko podczas czytania książek? a
    > może coś innego jeszcze?



    ty jestes naprawde taki glupi czy tylko udajesz nienormalnego?

    osobiscie mam nadzieje, ze to drugie.

    wiec przestan juz udawac i zajmij sie czyms pozytecznym, pomoz staruszce
    przejsc przez ulice, ewentualnie dokarm glodne jelenie w lesie lagiewnickim.

    Z obrzydzeniami
  • aric 11.10.02, 10:46
    Czy jesteś głodny skorow wołasz o jedzenie?? I odkiedy zamieszkujesz lasy
    łagiewnickie??
    --
    pzdr
    aric
    Jutro bedzie dzień.
    Jak co dzień.
    Dzień Świataka.
  • aard 11.10.02, 11:20
    Szkoda jej na gościa. Niech sobie pomacha szabelką. Zygfryd de Loewe. "Na
    kolana psie"...
    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in caelo et in terra.
  • szprota1 11.10.02, 12:59
    Najpewniej Zygfryda rzuciła Krymhilda albo stracił koronę Nibelungów i dlatego się uwidocznił! Czarujący pacjent! Jestem skłonna wybaczyć mu agresywnośc, bo dostarczył mi nie lada rozrywki - nie sądzicie, że jelenie w Łagiewnikach są całkiem Surrealne?
    --
    LiveLong&Prosper
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 11.10.02, 13:14
    ...Widziano nawet osła którego mrówka niosła...
  • szprota1 11.10.02, 13:31
    A sympatyczne wiewiórki żegluą by chmurki
    (czy wie wiórka to stworzonko, które wie, co to wiórek?)
    --
    LiveLong&Prosper
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 11.10.02, 13:49
    To kwestya raczej dla Eyemakka
  • aric 11.10.02, 09:28
    Martin Ricks (ur 1984) zasłynął tym, że za pieniądze potrafi wyłamać sobie bark.
    Połowa zespołu, ale o tym w nastepnym odcinku, dażącego do eliminacji złego
    elementy przy pomocy metod prawie konwencjonalnych. Ricks, który zasłynął także
    swoja celnościa strzału, potrafił z pistoletu marki... mark & the funky banch,
    ustrzelić w ucho świnke morską podwieszoną na szponach orła nurkującego lotem
    koszącym z predkoscią Asa Sztukasa. Taki to był model.
    Wiele przeszedł, zabili mu żonę, rozjebali domek na plaży, topili, prądem
    razili, tłukli po łbie, oj dużo tego było. Ale pewnego razu Ricks poznał Lorne
    i odtąd już na dobre i na złe, ale bez ślubu, który notabene później jednak
    wzieli, urodzili sobie dziecko. I żyli długo i szczęśliwie, ukatrupiając dzień
    wcześniej bewnego chińczyka ze smiercionośną malą, którego powierzchownie
    ranili przbijając na wylot prętem zbrojeniowym.
    --
    pzdr
    aric
    Jutro bedzie dzień.
    Jak co dzień.
    Dzień Świataka.
  • aard 11.10.02, 12:09
    Bakterie – mikroskopijne, jednokomórkowe organizmy roślinne z rodziny
    surrealnych (eyemacci) o kształtach cylindrycznych (co wynika z ich
    modnisiostwa i upodobania do meloników oraz szapoklaków), spiralnych (są dobrze
    uświadomione w kwestii antykoncepcji) i kulistych (to dla wygody, choć
    niektórzy twierdzą, że z łakomstwa), żyjące we wszystkich środowiskach, nawet w
    ekstremalnych warunkach (np. w przewodzie pokarmowym ministra zdrowia i opieki
    społecznej); powodują rozkład substancji organicznej, co u rzeczonego ministra
    wybitnie łatwo zauważyć (rozkład moralny substancji szarej), fermentację - u
    tegoż jak najbardziej alkoholową, wiązanie azotu atmosferycznego - bakterie
    azotowe wiążą cząsteczki azotu parami i powrozami, plecami do siebie i więżą je
    często latami, podczas gdy te gniją w ich lochach, a ich azotanowe rodziny
    wypłakują łzy z kwasu azotowego złożone; powodują też rozkład amoniaku do
    postaci koniaku i rozkład rumaka do postaci rumu; są samożywne, co oznacza, że
    żywią się samymi sobą (z wyjątkiem tych omówionych w kolejnym akapicie) lub
    cudzożywne, które żywią się cudzym żarciem i za nie nie płacą, ponieważ: te
    ostatnie mogą wywoływać groźne choroby ludzi, zwierząt i roślin; co oznacza, że
    płacimy za to my.

    Bakterie są niezwykle mocno ucywilizowane - charakteryzują się wysoką kulturą,
    która z przyczyn ich dużej liczebności w przyrodzie zwykle bywa określana w
    liczbie mnogiej "kulturami bakterii". Być może przyczyną owej językowej
    mnogości jest też fakt, że istnieje wiele różnych bakterii i każda z grup
    wytworzyła swoją specyficzną kulturę. Bakterie są, jako się rzekło niezywkle
    kulturalne, chciałoby się rzec: szarmanckie. Zawsze przepuszczają obojniaka w
    fazie samiczej przodem, nie pierdzą w towarzystwie i spuszczają po sobie wodę.
    Bardzo dużo wody.

    Słowo bakteria pochodzi z greki (baktérion) i oznacza "laska, kij". Bakterie
    są bowiem niezłymi laskami (obojniaki w fazie samiczej), a te w fazie samczej
    przy nich zachowują się, jakby kij połknęły.

    Są bakterie doskonałymi informatykami (co doskonale wpisuje się w powszechne
    przekonanie o ich ogólnym ucywilizowaniu), bowiem bakteria (angielskie
    bacteria) to program pochłaniający zasoby systemu wskutek ustawicznego
    powielania samego siebie. Mnożąc się w tempie wykładniczym bakterie szybko
    doprowadzają do przeładowania systemu.

    Porównaj też:
    www.bakteria.org/
    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in caelo et in terra.
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 11.10.02, 12:53
    Lecz czy na pewno bakteria jest rośliną? Bo jeśli jednak jest zwierzątkiem, to
    może zabierasz chleb powszedni tow. Eyemakkowi? Przemyśl-Tych-Lwów.


    Post Factum: Napisałem jakiś początek do kolejnego z florocyklu. Rozwiń to
    morze, bom ja jest miszcz krótkiej formy i kończe (szkapa Guevary). January
    Mollendary
  • aard 11.10.02, 14:55
    Gość portalu: Dos Mollendos napisał(a):

    > Lecz czy na pewno bakteria jest rośliną? Bo jeśli jednak jest zwierzątkiem,
    to
    > może zabierasz chleb powszedni tow. Eyemakkowi? Przemyśl-Tych-Lwów.

    bakteria na pewno jest rośliną:
    wiem.onet.pl/wiem/01d91e.html

    > Post Factum: Napisałem jakiś początek do kolejnego z florocyklu.
    Gdzie?

    Rozwiń to
    > morze, bom ja jest miszcz krótkiej formy i kończe (szkapa Guevary). January
    > Mollendary
    Chętnie, jak się dowiem, gdzie to jest.



    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in caelo et in terra.
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 11.10.02, 15:09
    Jest to chyba przy okazji diety arica ale nie pamiętam, bo to było dzisiaj
    rano, czyli koło południa... :-)))
  • aard 11.10.02, 14:28
    www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=3232435&a=3235481
    to po pierwsze

    a po wtóre stary mail:
    Jeśli...
    >
    >
    >
    >
    >
    >
    >
    >
    >
    ...dało by się Je (tzn. żyrafy) skrzyżować temi organkoma, to zwiększy się
    ich kopulacja, twu, populacja, a w większej próbie są większe szanse na
    trafienie osobnika szczególnie uzdolnionego w tem muzykalnem kierunku...
    Pewnie już ktoś wcześniej na to wpadł, ale jeśli nie, to może jest to
    rozwiązanie problemu?... Poza tem pieczemy niniejszem dwie pieczenie na
    jednem ogniu:
    1. Stawiamy na ilość, a nie jakość
    2. Walczymy z systemem, to jest państwem, które zapewne w następnem ruchu
    wprowadziłoby n.p. Winiety. Niniejszem to nam przy tem nie grozi.
    Pozdrawiam - + + + - czyli Graveyard T.


    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in caelo et in terra.
  • eyemakk 11.10.02, 14:53
    JELEŃ - ssak z rodziny surrealnych. Jego nazwa pochodzi od tego, że lubi jeść,
    oraz sie lenić (nie mylic z linieniem!); Jelenie część swego życia spędzają na
    rykowisku, gdzie ryczą. Jednak większość wolnego czasu pochłania im robienie
    niczego, oraz jedzenie. Jedzenie trzeba u jeleni podzielić na dwa rodzaje:
    wypasanie oraz dokarmianie. Gdy jeleń pasie sie sam, dochodzi u niego do tzw.
    samojedzenia. Natomiast zawodowym dokarmianiem jeleni zajmują się osły. Osioł
    dostaje od jelenia satysfakcje z nakarmienia, oraz (czasami) brankę, czyli
    kobietę jelenia (łanię). Osły przecież znane sa z tego, że potrafią współżyć z
    nie swoim gatunkiem (np. z koniem, tworząc muła), więc i łanią nie pogardzą.
    Istnieje teoria, że najlepsze łanie w okolicy bytują w lesie łagiewnickim
    (prawdopodobnie to tylko plotka, lecz wszystkie osły się ślinią na samą myśl).
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 11.10.02, 15:00
    Swego czasu przebywając przejściowo w owym kompleksie leśnym podobno
    największym na świecie widziałem daniela. Na imię miał Daniel. Jak mu
    przyprawiono rogi, to nawet był podobny do Jelenia. Czytany od tyłu brzmiał:
    Lei nad... Jeleń zaś to nic innego jak: ńe leJ. Stąd kolejna teoria do
    udowodnienia, ale jaka tybetańskiego, to jeszcze nie znaju. CZYTELNIK
  • aric 11.10.02, 15:12
    Oto co spłodziłem:

    www1.gazeta.pl/lodz/1,35148,1061212.html
    Miłej, aczkolwiek krótkiej lektury:)
    --
    pzdr
    aric
    Jutro bedzie dzień.
    Jak co dzień.
    Dzień Świataka.
  • aard 11.10.02, 15:39
    A tu link do pewnego wątku z Twojego debiutanckiego forum-filiorum.
    www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=10033&w=3238600
    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in caelo et in terra.
  • hollygodtrousers 12.10.02, 13:21
    Przez pomyłkę poszedł nie na ten wątek i do tego z moim loginem, a tekst był
    Szproty:
    www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=3230730&a=3244408
    --
    Wasza dotychczasowa egzystencja dobiegła końca. Nie stawiajcie oporu. Wasza
    świadomość zostanie dodana do naszej. Jesteśmy Borg.
  • eyemakk 12.10.02, 14:56
    Gałka muszkatołowa, wysuszone jądro nasienne muszkatołowca korzennego
    (muszkatołowiec). Zawiera od 6 do 8 % olejku, którego głównym składnikiem jest
    mirystycyna, oraz ok. 30% tłuszczu, zawierającego kwas muszkatołowy.

    Używane jako popularna przyprawa o specyficznym zapachu i smaku korzennym.
    Należy jej używać z umiarem, aby mocny aromat nie zdominował podstawowego smaku
    potrawy. Sproszkowaną lub utartą na tarce, gałkę muszkatołową dodaje się do
    pasztetów, flaków, farszów mięsnych, zup, sosów i potraw warzywnych. Ponadto
    gałka muszkatołowa znalazła zastosowanie przy produkcji słodkich wódek i
    likierów.

  • eyemakk 12.10.02, 15:02
    z tej okazji definicje: Torbiel, Wykałaczka, Caps Lock


    Torbiel, cysta, w medycynie jama patologiczna o ścianach wysłanych nabłonkiem,
    wypełniona płynem lub galaretowatą substancją. Torbiel może powstać: z resztek
    przewodów naturalnych z okresu życia płodowego, przez zamknięcie ujścia
    gruczołu, z wysepek nabłonka lub przez rozmiękanie tkanek w wyniku działania
    pasożytów (torbiel rzekoma).

    Wykałaczka - Johnny Wykałaczka
    (Johnny Stecchino)
    zagłosuj na ten film średnia ocena: 9.0 / 10
    (głosów 3)
    wybierz ocenę12345678910
    dodaj do ulubionych gatunek: Komedia
    produkcja: Włochy
    data produkcji: 1991
    od lat: 12
    reżyseria: Roberto Benigni
    scenariusz: Roberto Benigni, Vincenzo Cerami
    zdjęcia: Giuseppe Lanci
    muzyka: Evan Lurie (I)
    czas trwania: 120 min.


    cAPS lOCK
    What use does the caps lock key have on a modern computer keyboard? Seriously.
    The caps lock key is nothing but a pain in the arse.
    Back in the days of typewriters to do a capital letter meant holding down the
    shift key with ones little finger. This caused the entire set of keys to move
    down, making the capital letters being the ones that struck the paper. It was
    held in place by a spring, so it took quite a bit of effort For doing a lot of
    capital letters for an important heading, such as "THE MINUTES OF THE HAMILTON
    EAST LADIES BOWLING CLUB 1968 ANNUAL GENERAL MEETING" the typists little finger
    would get pretty sore holding down that big heavy shift button for all that
    time. So the shift-lock button was invented so the capital letters could be
    locked in place for ease of typing that eye-catching heading.
    But then came computers and the flexibility of layout with word processing
    programs. No longer did people have to resort to capitals for an important
    heading. Italics, bold and different sizes of headings and different fonts
    could achieve that.
    And more significantly, the shift button, instead of having the weight of all
    the metal keys and a spring, it only has a light spring underneath it. The
    little finger has no trouble holding down the shift key and typing sentences.
    But still, sticking with the convention of the old typewriter keyboard, the
    same one that has commonly neighbouring letters places apart so the keys don't
    jam, the shift key remains.
    I never use it. Or if I do, it's by accident. Like when I go to type a capital
    A and accidentally hit the caps lock key, and suddenly ALL THE TEXT IS IN
    CAPITALS. iT TAKES ME A WHILE TO NOTICE IT, THEN i DO, i CURSE AND TAKE THE
    CAPS LOCK OFF. You will note the feature of the lower case 'i's, which is a
    result of trying to capitalise when in caps lock.
    It was something of a revelation when I discovered I never ever used the caps
    lock key. I don't use the SysRq, or F5 - F12, but they actually can have uses
    (I just have to find out what, especially that SysRq...) and none of those keys
    can get accidentally activated.
    So this is what I demand: I would like to see the caps lock key taken off
    keyboards. I want to see an end to tHIS. No one I know has been able to come up
    with one good reason for caps lock to stay. It must go.
    Join me, friends, in ridding the world of the menace of cAPS lOCK.
  • aard 14.10.02, 10:27
    Czy Ty aby Eyemakku nie w szkodę wszedłeś? Eee, chyba nieee...
    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in caelo et in terra.
  • szprota1 12.10.02, 14:57
    Tam, gdzie rosną smażone zielone pomidory, a żuk gnojarz niczym Syzyf jakowyś toczy swój urobek przed siebie z uporem godnym lepszej sprawy, dżdżownica wychyna ze swej norki i żali się kwiląc cichutko, że jej konkubenta wyciągnęli na ryby, pojawia się maleńki kopczyk, ot, maleńki, cieszący oko kurhanik, a na jego szczycie czubku materializują się dwie postacie. Widzimy oto Małego Krecika i Dużego Krecika. -Tatusiu, tatusiu - zagaja Mały Krecik chcąc podtrzymać więdnącą niczym lipka pokojowa konwersację. -Co to jest, to niebieskie, nad nami???. -To jest, synku, niebo- przemawia Duży Krecik basem stentorowym.- A tatusiu, tatusiu, to, co tak cudownie myzia mię po wąsikach. -To jest, synku, wiaterek, któregom puścił.(chyba przesadziłem-przyp.autora). -A to, co tak cudownie pali mie w główkę?. -To jest, synku, słoneczko. -To skoro tu jest tak pięknie, tatusiu - marudzi Mały Krecik. -To czemu my ciągle żyjemy pod ziemią?. -Bo to jest, synku, NASZA OJCZYZNA.
    W tych wspaniałych okolicznościach przyrody tego i niepowtarzalnej nikt nie zauważył, że Komunistka Biedronka (nader aktywna towarzyszka, laureatka wielu nagród im.Świataka i kawalerka dwupokojowa wielu orderów) umierała na ból brzucha...
    --
    LiveLong&Prosper
  • hollygodtrousers 13.10.02, 14:03
    Koszmarny Sen Picarda
    Dziennik Kapitana, data gwiezdna 9215,59. Na mostku dzieją się dziwne rzeczy.
    Gdy wszedłem, to zbledłem. Przy konsoli uzbrojenia uwijał się Worf ubrany jak
    baletniczka w trykocik i puenty. Data odwrócił się zza pulpitu sterowniczego
    prezentując dorodne poroże godne Jelenia w Lesie Łagiewnickim i powiedział:
    - Dzień dobry, kapitanie.
    Nie odparłszy ani słowa wycofałem się do swojej kajuty, potrząsnąłem głową i ze
    zdziwieniem zauważyłem łupież. Sypał jak śnieg z coraz bardziej gęstniejącej
    czupryny.
    ....
    zapraszam do kontynuowania gwiezdnej sagi…

    --
    Wasza dotychczasowa egzystencja dobiegła końca. Nie stawiajcie oporu. Wasza
    świadomość zostanie dodana do naszej. Jesteśmy Borg.
  • Gość: Terry Pratchett IP: *.w-s.pl 14.10.02, 13:25
    "PUZUMA
    Najszybszym zwierzęciem na świecie jest wyjątkowo neurotyczna Wieloznanczna Puzuma, która porusza się tak szybko, że osiąga prędkość podświetlną. To znaczy, że jeśli ktoś zobaczy Puzumę, już jej tam nie ma. Większość samców puzumy ginie młodo z powodu ostrego zapalenia stawu skokowego, wywołanego bardzo szybkim bieganiem za samicami, któych tam nie ma i - oczywiście- osiąganiem masy samobójczej, zgodnie z teorią względności. Reszta ginie od zasady nieoznaczoności Heisenberga, ponieważ niemożliwe jest, by równocześnie wiedziały, dzie są i kim są. Powoduje to naprzemienną utratę koncetracji, co oznacza, że puzuma osiąga poczucie tożsamości jedynie w stanie spoczynku - zwykle ok. 50 stóp w rumowisku,jakie pozostało z góry, z którą przed chwilą zderzyła się z prędkością podświetlną. Plotka głosi, że puzuma jest wielkości lamparta i ma wyjatkowe futro w czarno-białą kratę. Jednakże ezgemplarze zbadane przez mędrców i filozofów skłaniają raczej do stwierdzenia, że w stanie naturalnym puzuma jest płaska, bardzo cienka i martwa..."
    Za Terrym Pratchettem cytowała Szprota
    (sorka że cytat, ale wena kopnęła w kalendarz, a zwierzątko do surreala pasuje.)
  • aard 14.10.02, 14:10
    W ogóle Pratchett bardzo tu pasuje.
    "Mgła kłębiła się, kiedy mag przechodził przez most. Te dwa zdarzenia nie
    pozostawały ze sobą w żadnym związku - mgła kłębiłaby się tak czy owak, była
    bardzo doswiadczoną mgłą i kłębienie się doprowadziłą do poziomu sztuki"
    Za Terrym Pterodakterrym cytywał i cytował:
    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in caelo et in terra.
  • szprota1 14.10.02, 14:40
    No to jeszcze Pratchett, mój najulubieńszy kawałek...:
    "Choć nie ma to nic wspólnego z naszą historią, warto wspomnieć o pewnej ciekawostce. Jakieś pięćset mil od Ankh-Morpork niewielkie stado ptaków wybierało drogę wśród drzew. Miały głowy podobne do flamingów, tułowia indyków i nogi godne zapaśników sumo. Poruszały się krótkimi szarpnięciami, jakby głowy były umocowane gumkami do stóp. Wydawały dźwięki jak stado gęsi napompowanych nadtlenkiem azotu. (...)Ich podstawowy sposób obrony polegał na rozśmieszeniu drapieżnika do tego stopnia, że uciekały, zanim się uspokoił.
    Były to imperatywy"
    --
    LiveLong&Prosper
  • Gość: eyemakk IP: 212.191.66.* 14.10.02, 14:59
    i bardzo dobrze, zreszta. jedynym zwierzatkiem, o jakim chcialbym jeszcze
    napisac, jest Osioł Zygfryd. osioł zygfryd jest chwilowo tam, gdzie jego
    miejsce - na oślej ławce :)
  • Gość: Szprota IP: *.w-s.pl 14.10.02, 15:27
    Właśnie dlatego cz.7 jest zostawiona dla niego, Eyemakku...
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 15.10.02, 18:59
    Napisz coś, Proszę-Szproto, o dwóch zwierzątkach zwanych łącznie Para-dygmatem.
    Czy zawsze występują w parach, a może są to pasożyty zamieszkujące Szachistę
    (odrostek -mat). Ewentualnie Bosman-mat. Napisz-Proszę. CzYtElNiK
  • aard 14.10.02, 14:38
    Pokrzywa zwyczajna, pokrzywa wielka, bylina z rodziny surrealnych (szprotae),
    występująca niemal na całej kuli ziemskiej, a także na niektórych obszarach
    Dysku Ziemskiego i Walca Księżycowego (walc księżycowy jest tańcem z rodziny
    ciężkokrocznych i charakteruzyje się tym, że swobodnie tańczyć go można tylko w
    warunkach grawitacji równej 0,17 G). Jest byliną (nie mylić z bydliną, którą
    jesteśmy my), wytwarzającą podziemne rozłogi i silne korzenie. Doskonale
    zostało to zobrazowane w doniczce stojącej na moim oknie w pracy, gdzie armia
    pokrzyw lada moment będzie rosła wyżej pierwotnie zamieszkująca tam dracena.

    W Polsce jest pospolitym chwastem ruderalnym rosnącym w zacienionych ruderach,
    przy płotach i pod płotami, gdzie bursztynowy świeżop a pijaczki sączą
    skurczyBYKa, w ogrodach (o których nie sposób zapomnieć), zaroślach (znanych
    też jako zbytrośla), pastwiskach (jest doskonałą paszą - raz nią poczęstowane
    zwierzę staje się ekonomiczniejsze, gdyż całkowicie odmawia jedzenia), na
    glebach zasobnych w sole mineralne (np. NiMH, a zatem glebach nawożonych
    bateriami od walkmanów i akumulatorami samochodowymi). Posiada łodygę
    wzniesioną (z czego?), wysokości do 1,5 metra (te na moim oknie na razie ok. 40
    cm), czterokanciastą (nie sprawdzę - boję się dotknąć), gęsto ulistnioną (to
    się zgadza, a nawet - po połknięciu - zgaga). Liście ułożone naprzeciwlegle,
    ogonkowe, do 15 cm długie, jajowato-lancetowate, zaostrzone, brzegiem grubo
    ząbkowane, z przylistkami (nudy!). Kwiaty niepozorne w zwisających gronach,
    wiatropylne, wykształcają drobne owoce, orzeszki roznoszone przez mrówki
    (orzeszki, powiadacie? Nie wiedziałem. A mrówki chodzą i noszą te orzeszki do
    tych sreberek od czekolady...). Cała roślina pokryta jest parzącymi włoskami,
    zawierającymi kwas mrówkowy (tu ostatecznie wyjaśnia się związek orzeszków z
    mrówkami - po prostu pojkrzywa sprzedaje mrówkom orzeszki za kwas - normalny
    barter*).

    Pokrzywa jest rośliną niezwykle pokrzywioną. Nawet jak prosto rośnie, to krzywo
    jakoś. Jest też jedyną na Ziemi rośliną, która posiada własną zdolność
    motoryczną. Pokrzywy co prawda rzadko z niej korzystają, ale niekiedy wyruszają
    w drogę całymi koloniami i, co charakterysryczne, poruszają się wyłącznie po
    krzywych. Rzadko zresztą są to krzywe Gaussa. Raczej mamy tu do czynienia z
    hiperbolą, ponieważ, jeśli ktoś jest uczulony na jad pokrzywy, to go oparzenia
    nią hiper bolą. Nawet bardziej niż oparzenia parą (która nota bene porusza się
    zawsze po paraboli).

    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in coelo et in terra.

    *) dla niepoznakomionych z ekonomią: barter to taki parter, który ktoś wymienił
    za dziesiąte piętro (roślinnnne oczywiście)
  • eyemakk 14.10.02, 16:37
    Osioł - ssak z rodziny surrealnych inaczej. Surrealizm osła polega na braku
    surrealizmu, o czym zaswiadcza jego postępowanie w różnych sytuacjach. Osły
    znane są z szukania: szukają głównie jeleni, by móc dostać łanię w zamian za
    dokarmienie (symbioza osła z jeleniem tworzy nakarmionego jelenia i
    zaspokojonego seksualnie osła z muleniem w tle; potomstwo osła i łani to bowiem
    tzw. jeleni muł - Muleń); osły szukają także Alfonsów, bo same trudnią się
    prostytucją. Pewien inteligentny osioł imieniem Zygfryd szukał alfonsów pośród
    najbardziej zasłużonych członków KFL, za co został odesłany na Oślą Ławkę. Ośle
    ławki to miejsca, gdzie osły bytują najczęściej. A że osioł domowy jest
    zwierzęciem niezwykle odpornym na niekorzystne warunki bytowania, jest
    użytkowany jako zwierzę juczne, wierzchowe, pociągowe. Wyhodowano liczne rasy,
    np. Poitou, Puli, zaliczane do największych ras osła domowego, oraz formy
    pośrednie, najbardziej popularne, i rasy karłowate, jak np. osioł macedoński
    czy korsykański.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.