Dodaj do ulubionych

Wątek surrealistyczny

  • zygfryd_ 14.10.02, 18:07
    eyemakk ale glupoty chrzanisz!!
    i to non stop.
    zlituj sie czlowieku nad ludzmi.
  • szprota1 15.10.02, 12:29
    Doprawdy, skoro już porzuciłeś oślą ławkę i łagiewnickie jelenie, mógłbyś rozejrzeć się za jakimś smokiem do zabicia zamiast ubliżać inteligentnym ludziom. Dajesz tylko świadectwo swojej ignorancji. Wstyd. A wydawałoby się, że z takim imieniem prezentujesz jakiś poziom umysłowy.
    --
    LiveLong&Prosper
  • aard 15.10.02, 12:47
    szprota1 napisała:

    Wstyd. A wydawałoby się, że z takim im
    > ieniem prezentujesz jakiś poziom umysłowy.
    Niestety prezentuje poziom Fryderyków dla Ich Troje, czyli jest do Niczego (nie
    pomylić z Fryderykiem Nietzschem)

    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in coelo et in terra.
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 15.10.02, 13:09
    Po prostu: ZygZygSputnik...
  • eyemakk 15.10.02, 16:09

    Litość rzeczą ludzką. Nad Tobą na pewno się zlituję, i nie wystąpisz w moim
    felietonie w "Wyborczej". ah, jaka szkoda, ah ah... no, ale za to wiem już, co
    będzie dziesiątym zwierzątkiem moim.

    pozdrawiam
  • aard 16.10.02, 09:54
    Zwycięstwo-pokój, po niemiecku Siegfried(en) to zwierzę z rodziny żałosnych
    (smutnae), maści kredowobladej i o chorobliwej cerze. Niekiedy nakrapiane żółto
    z zazdrości i raczej ponure dość. Pojęcie "zabawa" jest mu albo nieznane, albo
    co najmniej wstrętne. Strzela żabimi oczkami i czyni złośliwe uwagi na każdym
    kroku. Poza krokiem nie ma właściwie żadnej częći ciała, która by przypominała
    inne, normalne animalia. W jego przypadku są to bowiem raczej anomalie i tych
    (a nie Tych) ma bez liku (pozostaje kwestia: przedniego, dolnego czy wolnego w
    grocie?).
    Żywi się własną żółcią. Prędzej czy później sam się zjada.
    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in coelo et in terra.
  • zygfryd_ 16.10.02, 10:20
    eyemakk napisał:

    >
    > Litość rzeczą ludzką. Nad Tobą na pewno się zlituję, i nie wystąpisz w moim
    > felietonie w "Wyborczej". ah, jaka szkoda, ah ah...

    Ach, to się trzeba jeszcze pochwalić felietonikiem, Osobo Publicznie Znana?z
    twarza ja niewypal, !!!

    Nie chodzi o to że wypisujesz głupoty, bo masz do tego prawo. Chodzi o to, aby
    to miało jakiś POZIOM (bo sensu już dawno brak). Nie zostanę bohaterem Twojego
    felietoniku? Chlip, chlip. Zamoczyłem klawiaturę łzami.
  • szprota1 16.10.02, 14:18
    "Zygfryd" - dramat polski z 1986 roku, traktujący o tragedii egzystencji i wyidywidualizowaniu jednostki z rozentuzjazmowanego tłumu. Lektura szkolna dla szkół zawodowego ubliżania i bezinteresownej upierdliwości. Filmowej adaptacji dokonał i bardzo tego żałuje Henryk Złośliwski, w rolach głównych Niedopchnencja Ograniczonowska, Daniel Odbytnicki oraz Cezary Pasłszczura, pardon, Pasłjelenia.
    Aktualnie istnieje tylko jedna kopia tego filmu, pokazywany jest wyłącznie przy uzyciu największych środków ostrożności, jako że widzowie tego filmu doznają wzrostu tenedecji samobójczych.
    --
    LiveLong&Prosper
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 16.10.02, 14:26
    W ogóle ten rocznik 1986 to bardzo dobry rocznik jezd. Wówczas powstała n.p.
    Czarnobylska Zona, czyli strefa, w której nie ma ani jednego mózgu na przykład,
    a jelenie są zmutowane i przyprawiają sarnom rogi...
  • aard 15.10.02, 10:14
    Czy byście się bali polecieć na Bali?
    ci co się nie bali, to ich zajebali.
    Ja bym na Bali popłynął na balii,
    lecz nim bym dopłynął, to byłoby już po balu...

    --
    zdrowo surrnięty i bardzo obrazoburczy
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in coelo et in terra.
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 15.10.02, 13:37
    Największy zaś na Bali gród:
    Baligród
  • aard 15.10.02, 14:05
    A teraz coś zupełnie innnej beczki, czy aarda ze szprotą rozmowy o WSie i jego
    ładowaniu (się):

    Szprota: (13:03)
    27 minut! Cóż to za debil binarny jest!
    Szprota: (13:04)
    Opętała mnie wizja Szproty, która tkwi przed monitorem zapuściwszy korzenie,
    paznokcie do kostek etc
    Uzytkownik: (13:07)
    coś pięknego - szprota z paznokciami!
    Uzytkownik: (13:07)
    zamiast czy na końcu płetw?
    Szprota: (13:08)
    no co, paznokcie zamiast płetewek bocznych, a zamiast płetwy ogonowej piekny,
    kosmaty ogonek!
    Uzytkownik: (13:08)
    a zamiast odbytowej?
    Szprota: (13:08)
    Z niebieską kokardką rzecz jasna.
    Szprota: (13:09)
    a zamiast odbytowej jędrny, kształtny tyłeczek...
    Uzytkownik: (13:11)
    no pieknie! to jeszcze zamiast piersiowych...
    Uzytkownik: (13:11)
    chyba wkleimy tę dyskusją na Ws... :-)
    Szprota: (13:12)
    no właśnie się zastanawiam, czy pozostać przy gołej klacie, czy dodać parę
    czarnych, kręconych włosków...
    oj chyba tak
    Szprota: (13:13)
    No dobrze, zrezygnuję z włosków na klacie i zostawię sobie dorodną brodawkę
    Uzytkownik: (13:13)
    rysujesz to?
    Szprota: (13:14)
    Nie, ale faktycznie mogłabym. Gdzie papier? Gdzie papier!?
    Uzytkownik: (13:14)
    na środku - jedną!


    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in coelo et in terra.
  • aard 15.10.02, 14:07
    o herbacie i okolicach:

    Polecam jeszcze żeńszeniową, ponoć działa jak afrodyzjak
    Uzytkownik: (13:48)
    na kogo?
    Szprota: (13:48)
    Na pijącego, jak tuszę
    Uzytkownik: (13:49)
    a na pijącą?
    Uzytkownik: (13:49)
    i jej (ewentualną) tuszę?
    Szprota: (13:49)
    Tembardziej! Na tusze działa magicznie, otóz tusza się wykrusza,,,
    Szprota: (13:51)
    Przeczytaj nowy dopisek DosMollendosa, wdzięczna i hecna lektóuóurka
    Uzytkownik: (13:52)
    no to bardzo cenne (nie ta tusza lecz to afrodyzjaczne działanie)!
    Szprota: (13:52)
    Hmmm... wypróbujesz?
    Uzytkownik: (13:54)
    może...
    Uzytkownik: (13:54)
    a może nie będę musiał
    Uzytkownik: (13:54)
    :-) na to liczę zresztą
    Szprota: (13:54)
    No właśnie! po co ci jakieś wspomaganie?
    Szprota: (13:55)
    :)))
    Uzytkownik: (13:55)
    mi nie, mam nadzieję, zę jej też nie...

    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in coelo et in terra.
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 15.10.02, 13:35
    Długo mnie nie było w domu. Bywałem bowiem w niebycie stapiając się w
    czterodniowym amoku z telewizorem marki Elektron. A oto, co zaobserwowałem
    (oczywiście, to nie wszystko, czego doświadczyłem w tak długim czasie...):
    7 rano - gotowanie na ekranie
    7:15 - przerwa techniczna na skrobanie przypalonego ekranu (marki Elektron)
    8:30 - Karier w regionalnej trójce
    8:45 - Pagoda - prognoza dla telewizji jap.
    8:47 - Ich Trójka (bo nie nasza...)
    8:48 - Ich Trio (Łociec, wuj i stryjo...)
    9:00 - Teleranka - magazyn młodzieży szpitalnej
    10:00 - Żaden z dziesięciu (a jeno Sznuk) - teleturniej
    10:40 - I Miliard nie zrozumie - teledurnie
    11:40 - Serial braz. prod. Pd.Amerykańskiej
    12:00 - WiadroMości - transmisja z powodzi
    12:10 - Rollnik Stonkęs - koncert z przytupem
    12:50 - Chlip i chlap - transmisja z powodzi
    14:01 - "Lessie, wróć!!!" - transmisja ze spłukanych rollników z Wyż. Lubelskiej
    14:02 - Eleni inaczej - kącert def leppardowców
    15:02 - Koziłek MaTyłek - film dla dzieci starszych
    16:00 - Pedał Błażeja
    16:30 - "Ciupcia" - Kulfon Klinton i Monika Żaba pseudonim "Paszcza"
    17:00 - Telezipper
    17:20 - Kość dnia - magazyn kynologiczny
    17:40 - Dość dnia - magazyn o Lasce
    18:00 - ChamIliada - teleturniej dla każdego i wszystkich
    18:40 - Żołędzie do narodu wystawi Taka Jedna Szycha
    19:00 - WilczuRynka - "Jak Czerw. CapTurek odnalazł się w realiach dzikiego
    kapitalizmu"
    19:30 - to co zawsze
    19:55 - Szprot( :-))) ) i pro gnoza
    20:00 - Film o dwóch takich, co adoptowali trzeciego. W rollach tytułowych n.p.
    Bogusław Kaczyński. I było Ich Troje
    22:40 - Glisty o gospodarce
    23:15 - Z kamerun do zwierząt - Pokaz zwierzątek kol. Eyemakka przeprowadzą w
    te i nazad państwo Gucwińscy
    23:45 - Śliniaka zdrowego człowieka
    24:00 - Nieżyt - magazyn arabski
    0:00 - TV Katar przedstawia:
    0:01 - Co się rusza u Busza?
    0:02 - Katiusza (film dla Dorosłych)
    1:00 - KONIEc
  • aard 15.10.02, 14:45
    Mol Endos, ale masz (tele)wizję! Po(wo)dziwiam!
    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in coelo et in terra.
  • eyemakk 15.10.02, 16:23
    LITOŚĆ - ryba z rodziny surrealnych. Jej ciało składa się w 89% z litu (Lit,
    Li, lithium, pierwiastek chemiczny, liczba atomowa 3, masa atomowa 6,94; znane
    są dwa trwałe izotopy litu. W przyrodzie występuje w nielicznych minerałach
    (spodumen, lepidolit, ambligonit, tryfilin i in.) oraz niektórych wodach
    mineralnych. Miękki, bardzo lekki, srebrzystobiały metal, temperatura topnienia
    180° C, bardzo aktywny chemicznie). Resztę zaś stanowią ości, a raczej jedna
    wielka ość, zbudowana z bliżej nieokreślonej substancji (zawsze gdy prowadzona
    jest sekcja zwłok litości, jej ość znika, zostaje tylko jej zarys wewnatrz
    ciala litości). Litoście zamieszkują obszar całego świata, choć ostatnio ich
    populacja kurczy się bardzo i być może wkrótce wyginą. Charakterystyczne jest
    to, że w dobrym guście jest znać się na tym gatunku ryb - nie są zbyt lubieni i
    cenieni ludzie, co nie znają litości.
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 15.10.02, 18:54
    Ja jeżcze w kwestji Jelenia. Otóż jest taki rodzaj tego Jelenia, czyli Jego
    odmiana , a nazywa się Jeleń-Sica [czyt. sika]. Jest to temat skromnem mem
    zdaniem do pogłębionych studiowań, zwłaszcza, że w skrócie możemy o nim rzec:
    Jesika {jessica}. Czy zatem jest to jedyny wśród saren model płci wręcz
    przeciwnej, czy też odwrotnie? A może on tylko je i sika?
    Ale Jak To Możliwe? :-000. CzYtElNiK
  • eyemakk 15.10.02, 21:38
    jessica..... jesika... jest w tym pewna nielogicznosc. jezeli je, to powinna
    robic kupe, a nie sikac. wiec albo "jerobikupe" (wulgarne acz lepiej
    brzmiące "jesra") albo też "pijesika" - ta druga wersja bardziej mi sie podoba

    dziewczynki proponuje nazywać "pijessica" - P.J. Sicca
    --
    Wiadomość nie została wysłana, powód: nie udało sie wstawić posta ORA-01401:
    inserted value too large for column
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 16.10.02, 10:44
    POPIELICA - ssak z rodziny myszoOGONiastych (surrENDaers) z racji szybkiego
    (t.j. n.p. za framugę)wycofywania się na z góry upstrzone pozycje, z podrodziny
    wiewiórkokształtnych (ryżaidea). Zamieszkuje n.p. drewniane cerkwiska w stylu
    ortodoksyjnym. Sierścią (jej strukturą, teksturą i maścią) przypomina do
    złudzenia fizjonomię archipatriarchy - stąd nazwa: "popie lica". Zaliczany do
    ryżaidea ze względu na to, że kiedyś chodzono do popa po ideę, a teraz chodzimy
    do Idei po Popa. Częsta wzdłuż trasy Brześć - Białystok, ostatnio Jej populacja
    zmniejsza się ze względu na rozpowszechniające się zakazy palenia w miejscach
    publicznych, gdyż ten zgubny nałóg jest także i Jej udziałem. W domach
    publicznych - relikt. Żywi się niedopałkami, a na wschód od Linii Ker-zona
    niewypałkami i Czarnobylska Zona. Spokrewniona z surrikatką z ZOO.
  • p8 16.10.02, 14:30
    Przyłożyłe po oczach. Lewą albo prawą ręką zawiniętą w plastikowy szlafrok. I
    wyszło szydło z worka, stanęło na środku pokoju i zaryczał pełnym głosem:
    Transcendentne pochodzenie wysublimowanych arterii ludzkiego rozumowania
    tudzież artefakty ludzkiej godności sens swój zatraciły, wiadomym bowiem jest
    że woda i tak będzie mokrqa...


    --
    *** OUTSIDER OI OI OI ***



    -->> outsider.prv.pl <<--
  • aard 16.10.02, 15:02
    Kiedy człowiek chciał naśladować chód, wymyślił koło, które nie przypomina w
    niczym nogi. W ten sposób stworzył surrealizm, sam o tym nie wiedząc.

    Wilhelm Apolinaris Kostrowicki (Apollinaire)

    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in coelo et in terra.
  • eyemakk 16.10.02, 16:04

    słuchaj no, panocku. co jak co, ale poziom to poki co TY masz żałosny.
    wchodzisz na forum Łódź i piszesz w temacie "Hubar to alfons". jaki to ma
    poziom???

    to ty tu jesteś niewypał, chłopie. przykro mi.
  • aard 16.10.02, 16:50
    Bo się nigdy nie odpowietrzy od Ciebie. Niech sobie pyszczy, a kolorytu
    gadaniem wredym WSowi dodaje. Nas nic nie zniszczy, a co nie zniszczy (ergo
    wszystkto) to wzmocni.

    Tako rzecze i zara tu sra
    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in coelo et in terra.
  • Gość: eyemakk IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 16.10.02, 22:44
    na sadzie pracują sadysci. w zaszadzie. czyli sadzą sadzonki. sądzą sądzonki
    czyli prokuratorzy. orzą. orają. srają. a najbardziej to już queen

    we are the lampions!!!
  • aard 17.10.02, 09:43
    Wszyscy surrealiści noszą Świataka w swoich pokręconych głowach przez cały rok
    i żadne dodatkowe święta nie są im konieczne, by Go czcić, wielbić i się na
    Jego niwie surrealizować. Jednakże dzisiejszy dzień został przez program 2 TVP
    (który ma do tego prawo jak każdy inny) ogłoszony Dniem Świataka i my z tej
    okazji proponujemy zasiąść przed odbiornikami o godz. 20.

    Podpisano:
    Pięciu aardów
  • hollygodtrousers 17.10.02, 11:40
    Słusznej tej idei się przychylamy i nastawiamy magnetowid na 20.00...
    --
    Wasza dotychczasowa egzystencja dobiegła końca. Nie stawiajcie oporu. Wasza świadomość zostanie dodana do naszej. Jesteśmy Borg.
  • aric 17.10.02, 15:04
    Dzień Świataka jest niemiłosiernie ważny dla wszystkich czcicieli. Żadko kiedy
    medialne przekaźniki pozwalaja na pojawianie sie opisu tego dnia na szklanych
    ekranach. Wtedy wszystko sie zmienia i powoduje wzrastanie nastrojów
    pobudzajacych do działania. Ach motywuj nas Świataku.
    --
    pzdr
    aric
    Jutro bedzie dzień.
    Jak co dzień.
    Dzień Świataka.
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 17.10.02, 15:15
    A ja będę naonczas u okulisty i nic nie zobaczę, buuuuuu...
  • aard 17.10.02, 16:02
    u-o-kulisty, bo utyłł byłł.
    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in coelo et in terra.
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 17.10.02, 16:13
    Pedział bym Ci "Tacz Mi!", ale cim ci rym cim nie nada...
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 17.10.02, 16:17
    A poza tem, to kullista jest Ziemia i oparta na surreallu... Patrz: Wolni
    Mulaarze... (czyt. z niem. ar-ce, n.p. okulisten mit oken und tablitzen z
    literken i cyferken kurde blaten)
  • aard 17.10.02, 14:52
    Kakaowiec (Theobroma cacao), drzewo z rodziny za-twardych, pochodzące z Ameryki
    Południowej, obecnie uprawiane w obszarach przyrównikowych Afryki i Azji oraz
    wszędzie tam, gdzie występują owce. Nazwa kaka owiec ma swoje podłoże (nie bez
    kozery użyto tu właśnie tego słowa) w nawozie, na którym najlepiej rosną
    kakaowce. Doskonale bowiem radzą one sobie na terenach obficie zaowcowanych i,
    co za tym idzie, zaowcosranych. Kwiaty i owoce kakaowca wyrastają bezpośrednio
    na pniu (drzewo to rośnie tak szybko, że nie ma czasu wykształcić pomniejszych
    gałązek) lub starszych gałęziach, fakt ten spowodował zaliczenie kakaowca do
    nadrzędu surrealnych "kaulifloria" (kalafiorowacenie innych roślin)
    i "kaulikarpia" (kalafiorowacenie ryb słodkowodnych).

    Owoce zawierają wiele nasion zanurzonych w soczystym miąższu. Nasiona zawierają
    ponad 50% tłuszczu, ok. 20% białka i 10% skrobi oraz alkaloidy: teobrominę i
    kofeinę, w sumie ok. 105% składników. Stąd powszechne przeświadczenie, że
    kakaowocowiec jest bogaty w wartości odżywcze. Poddane fermentacji brunatnieją
    i w takiej postaci są surowcem do produkcji masła kakaowego, kakao w proszku i
    czekolady. Poddane brunatyzacji natomiast, fermentują i w takiej postaci są
    surowcem do produckji kumysu alternatywnego. Konsekwencją tego jest iż,
    stymulujący napój z nasion kakaowca używany był i wysoko ceniony przez
    mieszkańców Ameryki Środkowej już przed przybyciem Kolumba. Był również wysoko
    przez nich pity, bo np. stolica Inków Cuzco (gdzie napój ten był bardzo
    popularny) jest położona na wysokości 3326 m.n.p.m. Później zwyczaj ten został
    przeniesiony (na ramionach atlasów o wspomnianej wysokości i umiejących chodzić
    po wodzie) do Europy i na inne kontynenty.

    Glosa do tematu:
    wiem.onet.pl/wiem/0029fb.html
    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in coelo et in terra.
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 17.10.02, 16:06
    Przeczytawszy uważnie o Kakaowcach stanowczo przerzucam się na Bialą czekoladę,
    czyli albinos jest w każdym stadzie się znajdzie czarna owieczka jellou.
    cZyTeLnIk
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 17.10.02, 16:52
    Co to jest: FISZHUZA?
    Dla pierwszej poprawnie udzielonej osoby która wie, gwarantuję Pierwszy
    Oficjalny Pokaz FISZHUZY w miejscu i czasie ustalonym przeze Mła. Pozdrawiam,
    życząc Owocnej. Dos M-dos
  • szprota1 17.10.02, 18:03
    Fizjognomia Infantylnej Szproty Humorystycznie Ukazana Znaojmemu AArdowi!
    --
    LiveLong&Prosper
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 17.10.02, 18:06
    Pikne skrótu rozwinięcie, lecz tu nie o skróty się rozchodzi
  • Gość: Szprota_wywalona IP: *.w-s.pl 17.10.02, 18:43
    Skojarzenie mam ze sushi i generalnie centralnie rybno-wschodnie. Potrawa z najeżki?
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 19.10.02, 12:02
    Centralnie rybno-wschodnie - to bardzo, bardzo blisko (dobry kierunek!), ale
    coś Ty Szproto robiła, żeś wywalona i Cię sushi?... :-)))P - ozdrawiam -
    JU-AN SCHIN
  • aard 18.10.02, 10:00
    To poskręcana świeża gilza papierosowa (Frisch Hulse). A może pokręcona...?
    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in coelo et in terra.
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 19.10.02, 11:59
    Blisko, blisko, jest to (podpowiadam) pewne miejsce, z którego takowe mogą być
    przemycone do Kraju Naszego, jakim jezd Polska.
  • adikk 17.10.02, 20:16
    FISZHUZA - jest to pradawny potwor bagienno pustynny, o lagodnym smaku i ostrej
    budowie futrzanego pancerza.Sklada sie z trzech glownych czesci z czego dwie sa
    niewidzialne a czwarta czesc wcale nie jest czescia.Potwory te maja kolor teczy
    czyli sa fioletowe w zielone raby.Resza z kolorow teczy jest widoczna tylko po
    zamknieciu oczu.Oczywiscie oczu potwora.Potwor ma oczu sztuk jedna, gdyz
    wyklucza to problemy z zezem roz- i zbieznym, poza tym mniej czasu zajmuje mu
    zamkniecie jdengo oka, niz zajmowaloby zamkniecie wielu.Pozywienia potwora
    stanowily glownie grzyby, a w szczegolnosci prawdziwki sromotnikowe, w korych
    smaku wyczuwaly lekka nutke dekadencji.Wielkosc potworow uzalezniona jest od
    ich wagi, ta natomiast od wielkosci, ktora nie przekracza normy dzinennej
    okreslonej w ustawie o FISZHUZACH.FISZHUZY spaly glownie w nocy.W dzien spac
    nie mogly bo byly wyspane po nocy.Dlugosc zycia potworow wynosila zawsze 100
    lat, no chyba ,ze umarly wczesniej.FISZHUZY byly bardzo fajne, szczegolnie w
    swietle otwartej lodowki.FISZHUZY posiadaly jednak jedna bardzo powazna wade,
    otoz nie posiadaly migaczy, co prowadzilo do czestych kolizji z innymi
    osobnikami.Po kolizji FISZHUZ nadawal sie tylko na zlom gdzie byl przerabiany
    na sloiki z miodem.I tak do dzis jedynym sladem po nich sa polki w
    supermarketach pelne miodnych sloikow.A to ze pszczolki robia miod to
    sciema.Pszczolki od zawsze w swoich ulach plastry.....

    Niech Niemoc nie bedzie nie z Wami
    --
    Boze spraw by mi sie chcialo tak jak mi sie nie chce...
  • aard 18.10.02, 10:08
    Tak miło Cię czytać, zwłaszcza, że pięknie włączyłeś się w nurt. Pisuj jak
    najwięcej i jak najgrubiej. Najlepiej pogrubionym boldem idącym właściwą
    kursywą.

    Niech Mocz będzie z Tobą!
    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in coelo et in terra.
  • adikk 18.10.02, 17:39
    Rowniez me skromne usta piekne niczym u zniewiescialego Jurgena chca
    zakrzyczec "Jest nam bardzo niezmiernie drogi aardzie".Lecz palce nie usta i
    glosu jakoby nie mialy wiec mysl te przelewam za pomoca wciskow plastikowych
    klawiatura zwanych na te wirtualna kartke.Poczuwam sie w obowiazkowym obawiazku
    wrzut tu czasem jakis taki surrealistyczny zapodac, aby o lenistwo i nierobstwo
    posadzonym nie byc.

    ja vohl

    Takiach dwoch jak nas trzech to nie ma ani jednego rzekla czwarty i poszli w
    PIECIORO
    --
    Boze spraw by mi sie chcialo tak jak mi sie nie chce...
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 19.10.02, 11:57
    Blisko, blisko, choć jeszcze nie to. Ale skojarzenia wodno-bagienne jak
    najbardziej słuszne. Jest to raczej miejsce, gdzie potencjalnie mogą występować
    opisane stworzenia, a nie stworzenia same we sobie opisane przez Ciebie. Reszta
    jest milczeniem owiec, jak mawiają Ryby, co dzieci nie mają... Pozdrawiam -
    Huan Dos M.
  • Gość: łażej IP: *.retsat1.com.pl 17.10.02, 20:30
    Kwintesencja surrealizmu
  • aard 18.10.02, 10:17
    Wszyscy surrealiści noszą Świataka w swoich pokręconych głowach przez cały rok
    i żadne dodatkowe święta nie są im konieczne, by Go czcić, wielbić i się na
    Jego niwie surrealizować. Jednakże dzisiejszy dzień został przez program 2 TVP
    (który ma do tego prawo jak każdy inny) ogłoszony Dniem Świataka i my z tej
    okazji proponujemy zasiąść przed odbiornikami o godz. 20.

    Podpisano:
    Pięciu aardów

  • szprota1 18.10.02, 12:39
    Słusznej tej idei się przychylamy i nastawiamy magnetowid na 20.00
    --
    LiveLong&Prosper
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 19.10.02, 12:09
    Byłem jak najbardziej kullisty-u-o, a Jego Tam nie było, bo poszedł obejrzeć
    Dzień Ś. bo mu się rymuje niniejszem Okulista-Surrealista. Glista, mglista
    dżdżysta, czysta, cysta, oto rymowanek lista...
  • aard 18.10.02, 15:01
    dwie. Rząd, żeby się na. Co?
    Jeśli im się szkoły przejdź punktu,
    jeśli żyrafy dorodnego to do, jeśli
    zęby do 23A*5xyz. Jeśli

    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in coelo et in terra.
  • yavorius 18.10.02, 21:34
    Ale nie pokażę. Mi się podoba.

    to tyle,


    yavorius nieobecny
    --
    jestem nienormalny
  • eyemakk 19.10.02, 15:17
    .. a raczej zza talerza Shoarmy lub ekranu nowego komputera narzeczonej :P

    :Pozdrawiam, Yavo
    --
    Wiadomość nie została wysłana, powód: nie udało sie wstawić posta ORA-01401:
    inserted value too large for column
  • Gość: aard IP: 195.117.14.* 21.10.02, 09:39
    Yavoriusku. tak się cieszę ;-)
    Masz adres, gdzie go wysłać? na wszelki wypadek Ci go mailnę.
    Czekam z niecierpliwością na piątek...

    pięciu aardów
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 19.10.02, 12:12
    FISZHUZA nadal nieodgadniona!!! Kto To może być??? Co to być musi???!!! Któż to
    wie????? Dźmin?
  • szprota1 19.10.02, 15:07
    Może to jakie zmutowane skrzelodyszne stworzonko, nie dające się zabić przez wiedźmina, występujące w bagienkach moralnych i jeziorkach jadu i zawiści?
    --
    LiveLong&Prosper
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 19.10.02, 15:20
    Jezd to raczej jednak związane z bursztynem i russką mafią, a więc wody zarówno
    przejrzyste ze słonecznym przebłyskiem, jak i mętne (jako Szprota wiesz, że w
    mętnych wodach są największe Surryby)i tu z mętn-ością trafiłaś jak RYBAKI w
    przerębel. Czy już wiesz, czo to jeszt?
  • szprota1 19.10.02, 17:12
    W tym momencie skojarzenie z Obwodem Kaliningradzkim i nielegalnym wydobyciem bursztynu (ale miejsca na mapie nie znalazłam):(
    --
    LiveLong&Prosper
  • pijaw 20.10.02, 16:03
    Nie wiem, czy definicja właściwa, ale za "Dzikim Słownikiem Zwrotów
    Nieokiełznanych" cytuję:

    Fiszhuza - ze staromoczarowego fisch-hussarre, co w języku nijakim oznacza
    rybłana - gad z rodziny sosnowatych. Cechują go rybi głos i ułańska fantazja.
    Uzbrojony w cięty język i gęstą bursztynową ślinę używaną do oblepiania swych
    ofiar. kolekcje ofiar gromadzi w jamach wykopanych na torfowiskach lub w
    morskich zatokach, aby złożone wraz z nimi jaja rybłana miały czym cieszyć swe
    oczy. po narodzinach pozostaje jedynie wydzielina jajowa, która błyskawicznie
    tęzeje i po kilku dniach przypomina grudki kolekcjonerskie rybłana, jednak bez
    zatopionych ofiar. Mnogość znajdowanych grudek poporodowych pozwala szacować
    jeden miot na 3 do 5000 osobników, w zależności od stopnia ignorancji badacza.
    Istota żadko spotykana w stanie naturalnym, zaś często słyszana dad morzem lub
    jeziorami w letnie wieczory, gdy głosi wszem i wobec swą pieśń godową "Przepili
    ułani pod panienką".

    Z ukłonami, pijaw zoolog od siedmiu boleści.
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 21.10.02, 14:44
    Lokalizacja Fiszhuzy słuszna, ale typ to bardziej abstrakcyjny,choć mniej
    surrealny, niestety i pojedynczy. Witaj, Pijawie, co pijasz, kto wie...
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 21.10.02, 11:39
    Onegdaj było coś do podpowiedzi
    Tako jest i tytule
    Nie pisuję
    DRUKUJĘ

    Iannis Mollendopoulos z Delfos
  • eyemakk 19.10.02, 16:13
    LAMA - ssak z rodziny surrealnych, zamieszkujący cały glob z wyjątkiem terenów
    niezamieszkałych, oraz Korei Północnej i niektórych krajów muzułmańskich. Lama
    użytkowana jest przez ludność tubylczą rejonu Andów (And - ang. "i") jako
    zwierzę juczne, (lamy juczą dość często) dostarczające wełny, skór, mleka i
    mięsa (przynosi je z hipermarketu). Lama osiąga wysokość w kłębie ponad 130 cm,
    długość ciała do 220 cm, ogona do 25 cm, języka 23,256322 cm, ciężar ciała
    ponad 100 kg. Długa, wełnista sierść może być ubarwiona zmiennie, wąska głowa,
    oczy duże piwne, uszy długie, spiczaste jak u demona, długa, wąska szyja
    (żyrafia?), nogi wąskie, długie i krzywe, zakończone 2 palcami z blaszką
    rogową. Lamy są dosc czesto duchowymi nauczycielami buddyjskimi, co jednak nie
    tłumaczy ich kompletnej nieznajomości komputera i gier komputerowych. Lama
    często nie potrafi go nawet włączyć, często jej działanie powoduje formatowanie
    twardego dysku, zawirusowanie go lub poważne konflikty I/O. W grach
    komputerowych lama nie potrafi sfragowac przeciwnika, przejąć bazy Harrkonenów,
    zabić choćby goblina (w zależności od rodzaju gry). Większość lam jest płci
    żeńskiej (choć one nie nauczają buddyzmu chyba że amatorsko) natomiast ich
    lamowatość jest niejako wypadkową ich płci. Samica nie będąca lamą jest zwykle
    równie atrakcyjna co niebezpieczna (dla samców, wśród których lamy trafiają się
    również dość często; zwłaszcza starsze samce niemal zawsze są lamami). Na
    koniec najważniejsze - lama to pojęcie względne. Tak naprawde wszyscy jesteśmy
    lamami.
  • aard 21.10.02, 09:55
    Reżyseria 13200 lam peruwiańskich, 174 lamy boliwijskie i Terry Gilliam.
    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in coelo et in terra.
  • szprota1 20.10.02, 02:13

    Rekomenduję Pijawa, bo bardzo surreakny jest. A resztę sam dopowiada..

    --
    LiveLong&Prosper
  • pijaw 20.10.02, 15:39
    przycunem sobie w konciku przy suficie i bede bazgrał po scianach co mi pajonk
    na zęby przyniesie gdy tylko nadarzy się okazja alboinie.
    Podwontek 1275-ty zacząłem, z czego się cieszę straszacznie, gdyż jeszcze 700
    jedynie i data mych urodzin niezapomnianych przypadając była będzie.

    z harcerskim pozdrowieniem:

    Czuj Maj!
  • aard 21.10.02, 10:03
    witam odrealnionego i odseparowanego przestrzenią międzypodłogąasufitem Pijawa.
    Niech Ci suflet lekkim będzie, a pióro Twe tekstami jak z surrealnego rękawa
    (to jest mankieta bez patki i na lewą stronę założonego na nogę) sypie.

    I niech widelce będą z Tobą jako i Światak.
    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in coelo et in terra.
  • pijaw 21.10.02, 22:53
    O Naczelny Naczelniku gromady Naczelnych!

    Dzięki Ci wielkie za twe wykrętne słowa otumanionej otuchy!
    Myśl twa droga mi jest wielce, tak więc wymienię ją w lombardzie na sokowirówkę
    i latawiec, a jeszcze reszta na drobne wymysły zostanie.
    Kierując się przeto bezzasadną tezą, że lepsza kaczka dziennikarska po pekinsku
    niż chleb wielorazowy, niejednoznacznie stwierdzam że najprawdopodobnej
    prawdopodobieństwo nierpawdopodobnych zbiegów okoliczności jest bardziej
    prawdopodobne niż nieprawdopodobieństwo prawdopodobnych więźniów oczywistości.
    A zwłaszcza u marchewek.

    Tak mi dopomóż sosna i buk.

    Niech Wam real lekki bedzie.

    Pijaw radosny :)
  • eyemakk 21.10.02, 11:30
    ŚWISTAK - ssak z rodziny surrealnych zaliczający się do rzędu gryzoni,
    zamieszkujący łąki wysokogórskie Alp i Tatr na wysokości 900-2300 m n.p.m. W
    Tatrach spotykany jest powyżej 1700 m n.p.m. Czasem mylony z Światakiem,
    bóstwem surrealistów. Łączy ich nie tylko podobna pisownia, ale i podobne
    poczucie surrealizmu. Świstak uwielbia zawijać w sreberka, wszystko co
    znajdzie, zwłaszcza pokarm - zawija. Jest bowiem niezwykle przewrażliwiony na
    punkcie świezości: nie chce by się mu zepsuło jedzenie (często nosi też zegarek
    zawinięty w sreberko, aby nigdy mu nie stanął; pewną część ciała owija z
    dokładnie odwrotnej przyczyny). Sreberka często wykrada z fabryk, czasem
    zakupuja legalnie za pieniądze zarobione w filmach ("Dzień Świstaka", "Nowe
    przygody Kubusia Puchatka" itp.) lub reklamach. Świstak żyje na koloniach
    liczących zazwyczaj kilkanaście osobników, kopie nory głębokie niekiedy na
    kilkadziesiąt m, służące za miejsce snu zimowego dla całej kolonii (to właśnie
    świadczy o ich surrealizmie - wolą kolonie letnie od zimowych, mimo że żyją w
    górach, gdzie zimą jest ciekawiej niż latem), drąży system nor będących
    schronieniem w razie zagrożenia. Naturalnym wrogiem rasowym świstaka jest
    kogutopatwa. Ich walki przypominają walki żmij i mangust.
    Pożywienie świstaków stanowią trawy i zioła (czyli jedno i to samo, kto to
    palił, ten wie). W czasie żerowania kolonii jedno ze zwierząt bacznie obserwuje
    okolicę stojąc na tylnych kończynach, w razie zagrożenia wydaje donośny świst.
    Stwierdzono, że zarówno świstaki, jak i żyjące w górach kozice reagują na
    sygnały alarmowe drugiego. Dzieje się tak dlatego, że kozica to też świstak,
    tyle że większy!
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 21.10.02, 15:01
    Ja też autentycznie wolę góry od zimy. A propos kogutopatw - w kurnej chacie
    nie uświadczysz. Zaś w każdym oku rosołu znajdziesz przerażone spojrzenie
    kogutka. Podpisano: Czytelnik McAaron
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 21.10.02, 15:04
    eyemakk napisał:
    >
    > ...okolicę stojąc na tylnych kończynach, w razie zagrożenia wydaje donośny
    świst.

    Otóż na tylnych kończynach, czy też raczej KONICZYNACH?
  • szprota1 21.10.02, 11:40
    Rozmowa z PIjawem na GG na tenże temat...
    Szprota (20:29)
    śliczny surreal dziś widziałam. Nawet dwa. Najpierw: wyobraź sobie zdezelowanego starego maluszka, wiozącego na bagażniku na dachu elegancką nową sofę (brakowało tylko gościa z piwem na tej sofie)
    Pijaw (20:32)
    i tv
    Szprota (20:33)
    a drugi: na wyjeździe z parkingu pod ŁDKiem stał sobie bucik, taka szpileczka ładna, jakby ją Kopciuszek zgubił, i wszystkie wyjeżdząjące samochody wymijały ten pantofelek szerokim łukiem
    Pijaw:
    BTW: raz widziałem białego starego dużego fiata ze złotą szpilką na dachu
    jechał sobie powoli w tłoku.
    wyglądało na to, że w korku, ktoś mu ten bucik np. z autobusu postawił.
    A szpileczka ze 20cm miała (no, prawie)
    Pijaw (20:38)
    dobrych było też dchóch ludzi, którzy na warszawskiej pradze nieśli kompletną budę od malucha
    tylko nogi im wystawały, ale gdyby nie to, to przez szyby widać ich było jak pasażerów
    --
    LiveLong&Prosper
  • cruach 21.10.02, 11:48
    MODLITWA PRZEDNOWOROCZNA (CHOROBA SZALONYCH CIELCÓW)

    Przypominam wam, o śmiertelnicy wielkiego Surrca, że do święta Samhain pozostało dni...
    Jedenaście.
    Śmierć tym, którzy o śmierci zapomną. Nie tym śmierć, których śmierć zapomni.
    Na śmierć zapomniane święto staje się na nowo. Nowy Rok nastaje się. Szykujcie kilty swe, wytaczajcie
    beczki. Śmiechu nie, prochu (nie wymyśli (wy my śli (szli na (ślina język (irlandzki) przyniesie)))).

    Cielec Crom Cruacha złoty wytoczony będzie wyt oczy ludzkie. A w pohańbieniu codzienności stać będzie
    czas jakiś. Lud patrzeć będzie jak cielec na malowane złota, i stanie się cielec ludem a lud cielcem.
    Crom Cruach cielec dwie matki zje. Ze złota nastanie słota, i deszcz zmyje wstyd. Płodne dni nastaną
    przeze meń, przemienień, a zmian a zmyleń. Irowie poświęcali co trzecie dziecię a co pierwo rodne. Lecz
    Irów nie mam już przy sobie. Zostali w Mag Slecht, zastali szlachtę swą, zaszlachtowani, glajszachtowani.
    Szykujcie ofiary. Czeka. Się. Na. Nie. Mówią, że ci, co czczą cielca, jak cielce się stają i pod nóż trafią.
    Nóż może.

    1
    Świataku nóż ty
    Który gładzisz śmiechy chacha
    Ścinaj krew pod nami
    2
    Nasz świadku noży
    Który gładzisz strzępy gardła
    Wyjm krwiobiegi nasze
    3
    Nuż święty bożku
    Który oddasz w Samhain brata
    Obdarz twarz pokrojem

    Ofiara z oka: www.mojairlandia.pl/tradycje.shtml
  • aard 21.10.02, 13:11
    Za to żeś wrócił (i czy aby na stałe - czy te czasu nastały?) pomodlę się z
    Tobą, tyle że we współcześnie obowiązującym języku.

    cruach napisał:

    > 1
    > Świataku nóż ty Światak nos ter
    > Który gładzisz śmiechy chacha Qui włos in rieris
    > Ścinaj krew pod nami Cuttas blada nostra

    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 21.10.02, 15:22
    Cruachu - jako Spec w Dziedzinie, czy wiesz cokolwiek o dalszych losach Dzika
    zwanego Twrch Trwyth? A może Eyemakk jako spec od zwierząt coś wie? Napiszcie,
    proszę, bo tłumaczenia Jakoby Wspomniany wyżej Dzik poległ przez tego
    wstrętnego króla uważałem zawsze za blagę. MacH. dos Mcllendos
  • hollygodtrousers 21.10.02, 17:35
    Dym gryzł w oczy, zatykał nos, przeszkadzał myśleć. Gorący nawiew nie rozpraszał go tylko mieszał z pozostałym powietrzem. Papieros spalił się cały i parzył w palce.
    - Marcin, otwórz okno...
    Samochód zaczął się kołysać w rytm obracanej korbki. Niedopałek pofrunął w ciemność i zniknął w krzakach.
    Odwróciłem głowę, w szybie odbijała się moja twarz oświetlona nikłym blaskiem deski rozdzielczej. Na horyzoncie pojawiła się łuna, potem trzy oślepiające punkty, wreszcie pociąg przejechał a do uszu wdarł się przenikliwy pisk hamulców i stukot kół. Był środek tygodnia więc działki nocą były już puste, nie zapalono nawet latarń. Zaparkowaliśmy na ostatnim dostępnym parkingu. Była mała szansa, że psy tu wjadą i nas znajdą, a towarek zaczął przyjemnie rozlewać się po ciele i umyśle.
    Nic nam nie mogli zrobić: spaliliśmy joya i w aucie nic już nie było, siedzieliśmy grzecznie, nie robiliśmy hałasu, w końcu mieliśmy prawo do siedzenia w samochodzie i kontemplowania tego co nam do łba akurat w tej chwili przyjdzie.
    Toyota celica pierwszej generacji miała mało miejsca z tyłu choć była rejestrowana na pięć osób, w tym stanie nie przeszkadzało mi to jednak...
    Siedzieliśmy we trzech: Igor, Marcin i ja...
    Podsufitka zaatakowała mnie z przerażającą furią...
    W rogu okna zobaczyłem księżyc...był taki wielki...zaraz się z nim zderzę...kiedy to było?...co kiedy było?...może teraz trochę pozorów...
    -Marcin... coooo....z tą pracąąąą u ciebie będzieeee???
    -Jeest?eeś pewien, że b?ęędziesz pamiętał co do ciebie mówię?
    -Nie. Nie jestem nawet pewien czy to ty do mnie móóóówissszzz czy to ja ssssam mój ssskarbie...
    Musi, że się potem pospałem...

    Potem miałem taki sen:
    Poszedłem do pracy u Marcina. Pracowałem w narzędziowni ale jakoś nie mogłem dać sobie rady, nie traktowano mnie tak jak bym chciał, zacząłem tracić tożsamość, Marcin zrobił się zbyt protekcjonalny, rozchorowałem się (sic...), potem terroryści zburzyli WTC a ja nie uzgadniając nic z Marcinem zwolniłem się na własną prośbę.
    Od tej pory nie miałem z nim kontaktu. Słyszałem, że się na mnie obraził. Szkoda...
    A potem się obudziłem i okazało się, że to nie był sen tylko koszmarna prawda a ja jestem głodny...
    Teraz jadę pożyczonym od Igora motorem. W kącikach oczu migają drzewa. Asfaltowa droga jest nużąco prosta a pola puste jak okiem sięgnąć. Jadę na wschód. Nie wiem czy na pewno na wschód ale tak czuję. W oddali zaczyna majaczyć grupa drzew, stary park, raczej ogród. Gdy się zbliżam okazuje się, że jest tam stary dwór. Dwór to za mało, to pałac w ogromnym zaniedbanym angielskim ogrodzie. Za pałacem jest dziwny kwadratowy podwórzec wyłożony czarnym i białym marmurem w szachownicę. Jest otoczony rodzajem fosy. Gdy na niego patrzę wydaje mi się, że stoją tam ludzie poprzebierani za figury szachowe. Rozlega się: ?KOŃ NA G6?, potem: ?SZACH I MAT?. Wtedy na szachownicę wbiega jakiś kretyn z mieczem i zaczyna masakrować tych ludzi poprzebieranych za pionki, hetmanów, wieże... krew spływa do fosy i płynie rubinową kaskadą do pojedynczego ujścia tuż pod moimi stopami. Stoję tyłem do pałacu, przede mną szachownica. Odrywam wzrok od krwi znikającej w jakiejś studzience, podnoszę głowę i widzę pustą szachownicę.


    --
    Wasza dotychczasowa egzystencja dobiegła końca. Nie stawiajcie oporu. Wasza świadomość zostanie dodana do naszej. Jesteśmy Borg.
  • aard 22.10.02, 12:42
    Ostrokrzewowe spodnie boga?
    Hm... może ja też już spłynąłem...?
    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in coelo et in terra.
  • Gość: eyemakk IP: 212.191.66.* 22.10.02, 10:22
    dołączam się do powitań po powrocie, potworze po powiciu i ponagleniu po
    spaleniu!!!

    uah uah
  • cruach 22.10.02, 10:06
    ODPOWIADAM NA PYTANIE CZYTELNIKA
    Cruach zna Iroszkotów, sprawki młodszych braci z Cymru (mu) mi dalsze. Ale odpowiem, śmiertelniku o
    wielkim Swrrcw. Absolutnie konieczne jest podpowiedź tym, którzy właśnie złamali sobie język:

    Walijską literę "w" czyta się dzisiaj jako zwyczajne "u".
    Swrre czytaj więc: surre.
    Cwrw (piwo) czytaj więc: kuru.
    Kura z kolei po walijsku: cywen.
    Posądzenia Cruacha (po walijsku: Crwacha) o to, że jest prezydentem Crwaśniewskim lub kurą, są
    mylne. Nie(o)mylne zaś jest to, że Crwach uprawia (crwa mać) najstarszy zawód świata.

    Zawód boga. Crwawego boga. Ale teraz opowiem o Twrch Trwythu.
    "Prawdę i tylko prawdę."
    "Truth and nothing but the truth." (Z angielska)
    "Trwth a dim oni 'r trwth." (Z wallijska)
    (Po prawdzie i tylko prawdzie, walijska "prawda" to jest "gwir", ale gwirżdżę na takie drobiazgi.)

    Jak wspomniano Twrch Trwyth to dzik. Ale może to tur (twr)? A może to człowiek zdziczały? Zesłany był z
    zaświatów, by demony rozmnażać. Tak czy inaczej, chciało się wielu śmiałkom na niego polować. Miał
    nasz dzik między uszami nożyce, grzebień i inne fryzjerskie utensylia, być może i brzytwę. Brzytwę mnisie
    skryby zniekształciły potem w miecz. Kto by ów miecz z dzika wyjął, brałby królewnę niejaką Olwenę z
    przyległościami czyli królestwem.
    Zapalił się taki jeden młodzian, (zwał się Kulwch i od jego imienia 'kura' po walijsku, o czym już było, to
    'cywen') a że strachliwy był jak, no właśnie, kura, żebrał o pomoc. U tego o konia, u siego o psy gończe,
    innego o robociznę. O robociznę poprosił Artura, późniejszego króla na Okrągłym Stolcu.
    I Artur się zgodził. I co miał zrobić, to zrobił. Czyli dzika ubił. (Rzekomo!)

    Potem nastąpiła marksistowska dystrybucja dóbr: robotnik (Artur) dostał królestwo a wyzyskiwacz
    (Kulwch) tylko babę za żonę. Zgrzytał Kulwch zębami, gdyż wolał na odwrót, ale pretensji nie głosił, tym
    bardziej że teść, czyli ojciec Olweny, nie żył. A nie żył (rzekomo!), bo to on był dzikiem fryzjerem. Poplątane
    to a że ledwie się kupy trzyma. Ale zostawmy kupę na trawie w spokoju. Ważniejsze jest: dzik przeżył! Bo
    po prawdzie i tylko prawdzie było to tak:

    Widzi Artur (Arthwr) dzika. W Irlandii widzi, bo dzik szybkobieżny był i z Walii na Szmaragdową Wyspę
    przegalopował. Czyli na zachód, dziki zachód. Ku zdumieniu Artura, dzik ludzkim głosem przemawia:
    - Trufli ci nakopię albo do dupy nakopię. Wybieraj.

    Głupi Artur nie był. W Orszańskiem bywał. Wybrał trufle, po walijsku: trwthfle. Ugadali się, przyklepali
    piątkę, świadków rozstrzelali i rozstali w zgodzie. (Jeno trufli w Irlandii dziś dużo mniej, bo prawie
    wszystkie Twrch Trwyth wyrył). Sprawa by się nie wydała, gdyby nie pewien słowiański wyrobnik strzał,
    Jasiek, herbu Brzechwa. Na strzały była nadpodaż, musiał się przekwalifikować i coś (choć nie strzała)
    strzeliło mu do głowy, że zostanie bardem. Przyjeżdża do króla Artura, przed majestat i Okrągły Stolec, i
    zasuwa takim tekstem na poczekaniu czkanym, żeby się pochwalić biegłością w rymowaniu:
    - Dzik jest dziki, dzik jest zły, dzik ma bardzo ostre kły. Kto spotyka w lesie dzika, ten z truflami szybko
    zmyka.
    Artur zmarszczył brwi, bo myślał tak: świadków rozstrzelaliśmy, a ten insynuuje. To pewnie siła nieczysta,
    słowiańska (a od tej pory Słowian się ma za brudasów, nawet "sloven" po angielsku znaczy "niechluj").
    Pewnie, jasna cholera, jasno jakiś widz. Odpowiada Artur przybyszowi:
    - Najmę cię, jeśli powiesz, czym zakończyła się wyprawa na dzika?
    Brzechwa bez zastanowienia chciał palnąć "klopsem", ale się przejęzyczył:
    - Kleksem.
    Zląkł się Artur, że wie Brzechwa za dużo i wypędził go na trzy wiatry, a ściślej nad Wisłę. Brzechwa bardem
    został, tyle że w innym kraju i nie krzywdował sobie. Po dziś dzieci jego poemów uczą. Dzieje wyprawy na
    dzika zakamuflował w eposie "Akademii koniec Kleksem", a chcąc wskazać na Artura, wszystkie dzieci w
    tej akademii miały imiona zaczynane od litery "a". Spytacie: skąd to Jasiek Brzechwa wiedział? Ano, był on
    nie kim innym lecz dzikim Twrch Trwythem, co zakpić sobie chciał cudzym kosztem. I żyje on, i ma się
    dobrze. Na święto Samhain przyobiecał mi pierworodne prosię pieczone, ha!

    Zaprawdę, zaprawdę, nie od rzeczy będzie przypomnieć, że do dnia składania ofiar Cruachowi pozostało
    dni: Dziesięć.
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 22.10.02, 12:29
    Pytań niniejszem już nie mam (poza jednem), gdyż wyczerpwjącą odpowiedź
    otrzymałem, za co oddolne dziękwję. A jedno - jedyne pytanie to: kim Bwg, zwany
    Hlejem (a pisany Lleuem, czy jakoś w podobie przez "w") najbardziej opiekwje?
    CZTLLNK
  • cruach 22.10.02, 13:21
    Cruach może się tylko domyślać, kogo ma na pytającej myśli badacz wielkiego Swrrca.
    Pierwszy spośród braci tych moich nienajmniejszych to LLUDD LLAW EREINT, czyli Srebrnoręki. W jego
    władaniu jest uzdrawianie. Zwą go Srebrnorękim, bo taką właśnie ma, kutą na cztery nogi ze srebra rękę.
    Bardziej znany jest w Walii jako Nudd, w Irii zaś jako Nuadu.
    Tenżego zastąpił młodszy LLEU LLAW GYFFES, czyli Pewnoręki. On jest czystością w świetle i światłem
    w czystości. W Irii znany jest jako Lug(h).

    A jeden to wcielenie drugiego, bo światło uzdrawia.
    Niedziela jest dniem mu poświęconym, Sun-Day, łaski słońca pełnym.
    Spójrz sam: NIEDZIELA = NUDD(E) + LLEU(AGH)
    Rzymianie spisali: Lludd Llaw Ereint - i dalej: Lux Lex Errent - i dalej: Lucis Ferrent
    Rzymianie spisali: Lleu Llaw Gyffes - i dalej: Lex Illud Ippsos - i dalej: Lucigifferes.
    Tak czy inaczej: Lucyfer.
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 22.10.02, 14:07
    Czyli Lwcy Fair. To wyjaśnia, dlaczego pewna zapoznana Lwćka tak lwbi chlać, a
    jest przy tym naprawdę w porządelw. Dzięk Jw!!!
  • aric 22.10.02, 11:23
    Czy was czsem mączą. Tylko stukają i stukają. Siedzą w rurach, kaloryferach,
    ścianach. Są niewidzialne i ciągle straszą swoim stukaniem.
    Tommy the Knocker.
    --
    pzdr
    aric
    Jutro bedzie dzień.
    Jak co dzień.
    Dzień Świataka.
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 22.10.02, 12:31
    To są Stu-koty. Przeciwieństwo Hund-red-sów.
  • aard 22.10.02, 12:55
    Czasem stwkają. jak zaczną stwkać ok. dwwdziestej drwgirj, tak pwkają do
    siwdmej rano. Okrwtnie to męczące i denerwwjące. Co ronić, poradźcie?

    Kerma Keur
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 22.10.02, 13:00
    Jak pech, to pech. nr 13 00.Pech w klozecie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.