Dodaj do ulubionych

Wątek surrealistyczny

  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 22.10.02, 12:34
    No, prawie. Szprota najbliżej. Kto dogoni Szprot ogoni? W pobliżu Fiszhuzy -
    NITYCH!!! Kto (lub co) to jezd?
  • aard 22.10.02, 12:58
    Doszczekać się nie możemy!
    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in coelo et in terra.
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 22.10.02, 13:02
    NIczTYCH rzeczy. Tako rzeczy Das Mollendas
  • aard 22.10.02, 13:00


























    Tak tylko se gębę marką wycieram...
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 22.10.02, 13:04
    Niezła ta teoria Niczego, Drogi muj Fryderyku
  • aric 22.10.02, 13:28
    A co zrobiłeś z tą marką, co se nie gebę wycierałeś??
    --
    pzdr
    aric
    Jutro bedzie dzień.
    Jak co dzień.
    Dzień Świataka.
  • aard 22.10.02, 14:59
    aric napisał:

    > A co zrobiłeś z tą marką, co se nie gebę wycierałeś??
    Zamieniłem na 51 eurocentów gotówką i dwa bony towarowe Pewexu o wartości 1
    dolara amerykańskiego każdy. Wyjechałem przy tem jak pośliźnięty na mydle.


    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in coelo et in terra.
  • aard 22.10.02, 14:42
    Się nie chce mój nicpost - nicpoń otworzyć...
    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in coelo et in terra.
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 22.10.02, 14:45
    Bo tam nie ma nic (polski to bardzo surr-język, czyż nie zaprzeczysz podwójnemu
    zaprzeczeniu?) Niedos Niemollendos
  • aard 22.10.02, 15:03
    Gość portalu: Dos Mollendos napisał(a):

    >Niedos Niemollendos

    Jak nie dos, to Ci molle(n) zjedzą DOS!


    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in coelo et in terra.
  • aard 22.10.02, 14:20
    www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=3338743
    Niekture texty z nug zwlajom.
    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in coelo et in terra.
  • szprota1 22.10.02, 14:45
    Pijaw (23:41)
    o! moje klepki poszły do tapicera, bo jak stwierdziły cyklinowanie już im nie
    pomoże
    Szprota (23:42)
    moje też uciekają chyłkiem i tyłkiem. Ostrzał niemożebny
    Pijaw (23:42)
    to chyba znak, ze mozna zacząćź kolejny roz-dział naszej powiastki
    Szprota (23:42)
    auć! ty, one się szykuja do ataku na mnie. Formują szyk bojowy imperatywów
    Pijaw (23:42)
    roz - dział to wojskowy skrót na ROZstawienie DZIAŁ w taki sposób by było nie
    sposób
    Szprota (23:43)
    i wten oto sposób zginęło parę osób
    Pijaw (23:43)
    w dwójnasób
    Szprota (23:43)
    nasamprzód wyskoczyła harcowniczka klepka wypuczona
    Pijaw (23:44)
    nie rzucim przodu skąd nasz wrzód
    Szprota (23:44)
    a zwłaszcza naszych trzód
    Pijaw (23:44)
    Szprotka zrozpaczona, bo klepka wypaczona
    Pijaw (23:45)
    cichy chód
    Szprota (23:46)
    skradają się klepki, skradają...
    Pijaw (23:47)
    a kiepki klepki skradają...
    Szprota (23:47)
    a co klepek nie skrada?
    Szprota (23:47)
    Masońskiej Loży rada?
    Pijaw (23:48)
    Skradnik Lozy na klepki łoży
    Pijaw (23:48)
    Skradnik Ambroży
    Szprota (23:48)
    a z kim się barłoży?
    Pijaw (23:48)
    z kim się położy
    Pijaw (23:49)
    dlatego już wszyscy chorzy
    Szprota (23:49)
    gdzież głowę złoży?
    Pijaw (23:49)
    więc teraz siedzi Ambroży w obroży
    Szprota (23:49)
    może komuś świnię podłoży
    Szprota (23:49)
    i na drodze się wyłoży
    Pijaw (23:50)
    a Loża czeka na wiatr od morza aż położny mu głowę na pieniek złoży
    Szprota (23:50)
    więc przejdzie tędy Podkomorzy i go zdrowo wybatoży
    Pijaw (23:51)
    a potem wychędoży
    --
    LiveLong&Prosper
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 22.10.02, 14:52
    ah, jakie to piękne. Zgłoście się do Salv. a znajdziecie me POP-arcie. Sz.
    niech zgłosi P., a P. - Sz. W ten oto sposób unikniemy Kumoterstwa Paskudnego.
    10 mol + end Os
  • szprota1 22.10.02, 15:06
    DosMollendosie, coś stało się? Jeslim nietakt popełniła z tą rozmówką, to
    gotowam deprekować, ale miałam wrażenie, że pasuje na wontek?
    --
    LiveLong&Prosper
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 22.10.02, 15:12
    Ależ zacgwyt mój szczerem był, azaliż pokrętny może nieco dość!!! ;-)))))))).
    Zaś a propos zgłosin - podtrzymywam!
  • szprota1 22.10.02, 15:26
    Tiepier poniała:). DosMollendosie, ale problem wyłania się: toż Salvator za nie-
    WS przyznawany jest jeno! Na tym jego idea, plus i era polega! Tak ja nie widzę
    możności kandydowac wbrew regułom kapituły...Ale doceniam, ze doceniasz i
    cieszy mię Twe uznanie, wyznanie i rozeznanie.
    --
    LiveLong&Prosper
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 22.10.02, 15:37
    acha. No to umieść to n.p. na wątku o ścieżkach rowerowych. Ale jezdem dziś
    kurnia nieetyczny...
  • szprota1 22.10.02, 16:03
    EE tam, wrzucę to w wontek o jazzie w 77...albo już wiem! do masonerii!

    --
    LiveLong&Prosper
  • aard 22.10.02, 14:50
    Złammy stery.
    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in coelo et in terra.
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 22.10.02, 15:18
    A nie sprawi to afery
    Czyli grandy i
    Nie naśle na nas
    Bandy, co ni kciała
    Niemca lecz dać ciała
    Swoim to i
    Owszem dobre bo
    Te sfery
    Zarezerwowane dla
    LPR-y i Lepery
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 22.10.02, 15:18
    A nie sprawi to afery
    Czyli grandy i
    Nie naśle na nas
    Bandy, co ni kciała
    Niemca lecz dać ciała
    Swoim to i
    Owszem dobre bo
    Te sfery
    Zarezerwowane dla
    eLPeR-y i Lepery
  • pijaw 22.10.02, 23:06
    Okłammy sery

    Pijaw nabiałowy
  • pijaw 22.10.02, 23:11
    I zróbmy nowe - gumowe
  • aard 23.10.02, 11:50
    Lecz czy gumowe
    będą dość zdrowe?
    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in coelo et in terra.
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 23.10.02, 12:12
    Paracyklicznie Archetypowe?...
  • pijaw 23.10.02, 15:49
    są zdrowe, bo mają nity cynowe
  • aard 22.10.02, 14:52
    Ten musiał być mój. Trzynastka to moja liczba!


    Motto na dziś: „Pańska laska na pstrym koniu jeździ i go tuczy głowizną ze
    szczególnym uwzględnieniem oczu.”


    Miałem problem, jak zaklasyfikować ten temat. Zdecydowałem się zrodzić z
    mymłona osobny cykl. Kto chce niech się przy-łączy (można to zrobić na łące, na
    której rosną przy-laszczki).

    Topej (hiszp. „topeh”, franc. „tope’ż”, niem. “Hohenlinden”) to ssak z rodziny
    polonofilnych i rzędu trzeciego od końca sali. Sali nie dali. Słowo oznaczające
    tego sympatycznego paraborsukka zostało (prawdopodobnie jako jedno z dwóch w
    języku polskim (to drugie, to „ęsi” – kto nie wierzy, niech zajrzy do
    trzytomowego słownika jęz. polskiego pod. red. M. Szymczaka) zapożyczone z
    dziecięcego (nie mylić z dzięcieliną, której przydałaby się pała)
    zawołania: „Nie, mamo, zobać! Ono ma topeja*!! Ja też ciem!!! Yhyhyhyyyyyy...”.
    Badaczom dotychczas nie udało się ustalić, czyje to było dziecko, ani (lecz
    nie: Ani) kimże było owo „ono”, które topeja miało. Dość powiedzieć, że zarówno
    topej, jak i druga połowa o nim zawołania weszły do kanonu języka polskiego i,
    co ciekawe, zawołanie o nim oznacza samo w sobie właśnie mniej więcej tyle
    co „zawołanie”, tyle że nie każde. Chodzi bowiem o te z nich, które naśladują
    głos owego (nieznanego z imienia, lecz przecież nie bezimiennego) dziecka. Ale
    to już temat do następnego odcinka „Między namy polonistamy”. Na przyszłość się
    polecamy. Pozostańmy (jak świński ryj) w kontakcie!

    *Niektórzy twierdzą, ze stąd w języku polskim wzięło się słowo „nietoperz”. W
    tej kwestii przeważają jednak zwolennicy tezy, że pochodzi ono z francuskiego i
    zostało zapisane z błędem ortograficznym na końcu (prawidłowo: „nietopeż”
    od „nietopege”).

    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in coelo et in terra.
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 23.10.02, 13:27
    ...kim, lub czym jezd NITYCH, dopóki mi niezgadniecie (bądź raczej zgadniecie)
    czym, lub kim jest nieszczęsna FISZHUZA... Taki ze mnie poliż ham, jak też
    polisz swój finnish bejbi...
  • cruach 23.10.02, 13:38
    URRAALIZM
    Aard zajmuje się polszczyzną surrszczyzną, ja wezmę się na inne języki. Przepatrzę je wszerz a wzdłuż. W finale
    wiadomo będzie nawet, skąd się bierze Aard a z czym je. Na początek powtórka z walijskiego. Co znaczy: WRRA?
    Tego nie wiem - ale czyta się "urra". Toteż powrót w mrozy 1904-1905. Rosja niejakiej zachciewa się Mandżurii,
    Korei. Czyli Urii i Urei. I wychodzi poddawać się jej garnizon z Portu Artura. Ura? Artura ojcem był Uter per utero ad
    astra. Wróćmy na ziemię (Ur). Rosjanie czują: tyka godzina przegranej. Dumna durna słowiańska dusza w ostatni
    zryw rusza, Uruk-hai, katiusza, urrusza. Krzyczy soldateska:
    - Za Ural! Za Uromanowów! Urra! Urra! Urraaaa!

    Japończycy ogłupiali. Nie tak miało być. Ura? Ura po japońsku to strona odwrotna, tylna. Skoro do tyłu, to czemu oni
    lecą naprzód? Skoro się poddają, czemu się nie poddają? Ura? Ura? Kto choć raz brał ura mawashi na twarz, ten w
    locie chwyta w czym rzecz (w wybitych zębach). Dlaczego ura, duma Japończyk. Czego ura tamci ryczą?
    (Urakenem, tyłem pięstka, też można dostać na treningu karate kurate akurat kukuryku. Ura-ken to rewers miecza w
    wolnym tłumaczeniu (a wolnym, już szybciej nie umiem), skoro miecz to jest KEN. Nie, nie ten od Barbi, od Frytki. Ten
    od kendo, czyli drogi miecza. Drogą tą maszerował Musashi, mistrz urównoważony, Musashi, mawashi i starczy
    (uwiąd). Japończycy miecze wyciągając ociągają się, bo jak już wyjmą, to muszą użyć. Takie credo. Taka sztuka
    ociągłego wyjęcia miecza. Po japońsku IAI.
    Z jednej strony frontu Okudżawska Piechota wrzeszczą: urra!, z drugiej Kwitnący Wiśnią koncentrują się na: iai!
    Dur(r)aki: - Urraa! Urrraa!............Osi(o)łki: - Iaiiiiii! Iaiiiiii!
    Ci mają uraz i uprą na przód, tam hurma do tyłu, uraki zimują. Miecze szczękają o bagnety. Zęby szczękają, przecież
    mróz. Wot siurpryza. Spotykam raz Japończyka, Keinichi ma na imię. Myślę sobie, ładne imię, znaczy pewnie "jeden
    miecz", coś jak nasz Mietek. A Kenichi na to, że nieprawda, że ken ma wiele znaczeń, że kenichi w szybkim
    przekładzie znaczy "samo zdrowie". Miecz bywa dla zdrowia zgubny w rękach sam urrrra ja. Nawet krótki miecz.
    Czytaj: shuriken. Shuriken, uraken, uriken, magiczna rymowanka. W porządku, myślę, ani chybi taka gra antagonizmu,
    tao anty tao, jin i jang, zastawiennictwo przeciwieństw. Pełno tego w zen.

    Smok, cmok, idziemy, biegniemy dalej. To znaczy nie biegniemy, w końcu zdajemy sobie sprawę, że po co wojować.
    Ura. Uratować się trzeba. Zdrowie ponad wszystko. Każdy urolog wam to powie. Chodzić wcześnie spać a
    wstawać z urami. Na ustach. Czyli do rosołu. Zasiadywać. Wysiadywać. (Jaja. Ale jaja.) Urevenons a nos urrons.
    Que? Ou? Ou lala. Kurara.

    A zatem Zen. Przezacna filozofia. Umie człowieka podBuddować. Osią giąć urwanę. Odwrotność zen to po
    nippońsku jest ura-zen. Urazen? Urizen! Blake'a bóg przedwieczny, Urom Urach. JHWH. Zenland, Zenland
    Ur-der-alles. Jesteśmy w domu. Syjoniści do Syjamu, kosmogoni do Klewek.
    A co z wojną rosyjsko-japońską? Skończyła się, jak każda wojna. Pokojem podpisanym w Portsmouth. Z Portu Artura
    wyjść i do Portu Ust dojść to mandali Urkrąg pełny, kundalini. (Lekt Ura na popołudnie: "Urrent Urm" Sapkowskiego).
    Na koniec wam zaśpię wam szant o Portsmouth na melodię znaną:

    Do Portsmouth, do Portsmouth
    To piękne miasto jest
    Tam wypijemy wina dzban
    I zabawimy się
    Za dzielny statek, co nas niósł
    Szklanice wznieśmy też
    Gdy forsę puścimy
    Pójdziemy w nowy rejs!

    Nach Portsmund, nach Portsmund
    Die'st eine schöne Stadt
    Wir trinken eines Becher Wein
    Und haben gute Zeit
    Für treuen Schiffe das uns trug
    Wir heben Gläser gern
    Das Geld ist verschwanden
    In Reise so wir geh'n!

    Á Portsbouche, á Portsbouche
    Nous y allons enfin
    La-bas nous nous amuserons
    Buvons beacoup de vin
    Pour l' bon bateau que nous porta
    Levons nous notres verres
    L'argent est perdu, nous
    Allons encore en mer!

    (Pewnie nie czyta tego McVern, ale co szkodzi. Wsewo uroszewo żełaju, szotłandzki ty moj Drug.)
    A Ureus to pies? (No właśnie.) A Uroburos to pies? (Nie, smok.) Cruach Dalszy Nastąpi.
  • Gość: Do Mollendos IP: 212.191.74.* 23.10.02, 14:13
    Piękne to zaprawdę, lecz "to się uraja, to myśli zgraja.
    CzYteLlnIk Lechia Nerka"
  • hollygodtrousers 23.10.02, 13:56
    Mój świat już nie jest taki pusty. Na czole wyrosły mi nowe palce. To wielki postęp zwłaszcza, gdy ma się do dyspozycji tylko głowę. Mam jeszcze kłopoty z kontrolowaniem ich i co jakiś czas włażą mi bezczelnie do uszu. Moje gałki oczne nie są jeszcze do końca ukształtowane, więc gdy otwieram powieki widzę tylko kolorowe plamy ale przynajmniej przesuwają się kiedy ruszam oczami. Dociera za to do mnie wiele dźwięków. Ktoś szczęka naczyniami, szura przechodząc z miejsca na miejsce, stawia coś ciężkiego całkiem nie daleko. Słyszę to wszystko tak jakbym leżał w wannie. Czasami wydaje mi się, że ktoś stoi obok. Czasami wydaje mi się, że patrzy na mnie. Czasami wydaje mi się, że jest bardzo blisko, tak blisko, że aż w środku...

    ZADANIE:
    - otworzyć pojemnik i wyjąć głowę
    - włożyć głowę do medlabu
    - wprowadzić kod uruchamiający sekwencję automatycznej implantacji organu
    - wejść do medlabu i położyć się
    ZADANIE ZAKOŃCZONE POSTĘP SEKWENCJI AUTOMATYCZNEJ 8%
    9% 10% 11% ...
    Otworzyłem oczy i zobaczyłem przyćmione niebieskie światło. Powyżej mnie wisiała plątanina kabli i różnych przyrządów. Podniosłem się i poczułem jak spływa ze mnie lepka ciecz. Postąpiłem krok i wyszedłem z rodzaju wanny w której leżałem. Pod ścianą na stole paliła się mała lampa. Obok leżała głowa i kartka:
    ?Jesteś moją nową głową. Kiedy piszę na maszynie bardzo nie lubię odrywać się od tego i drapać po brodzie gdy swędzi. Próbowałem różnych sposobów lecz nie zdawały egzaminu. Jedynym rozwiązaniem okazało się zrobienie ciebie z tymi długimi palcami, którymi będę mógł cię drapać.?
    Podszedłem do lustra. Popatrzyłem na czoło, z którego jak czułki wyrastały dwa palce o starannie wypielęgnowanych paznokciach. Spojrzałem poniżej ust. Nie znalazłem żuchwy...



    --
    Wasza dotychczasowa egzystencja dobiegła końca. Nie stawiajcie oporu. Wasza świadomość zostanie dodana do naszej. Jesteśmy Borg.
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 23.10.02, 14:41
    "Głowa u mnie łączyć niebo z szyją
    Niebo w szyję wpada poprzez głowę
    Głowa lubi przez to być niczyją
    I dlatego ciągle jest jak jest..."

    LechJa nerka
  • Gość: pijaw_odpadnięty IP: *.dostep.pl 23.10.02, 16:45
    Jakbym to widział wczoraj wieczorem...

    szkoda, że żuchwa wirualna tolko. Chciałem zaproponować sucharki.

    Pijaw morski na sucharkach.
  • aard 23.10.02, 16:25
    Grzybki - rząd roślin plechowatych z rodziny surrealogennych (zobacz też:
    hyperreal.info/drugs/go.to/sec/18/ ), spotykany najczęściej na
    blokowiskach w dużych miastach oraz w lasach o gęstej pściółce, a także w
    pobliżu uli (a nie Basi, bo ta miała fajny biust, chyba że komuś to nie pasi-
    eka; i tak oto zatoczyliśmy krąg). Mają liczne zastosowania, lecz przede
    wszystkim służą do wywoływania. Wilka z lasu, wizji z tele i złudzeń że jest
    dobrze, panie Bobrze. Z powodu licznych konotacji zwierzęcych {poleca się je
    przeto uwadze Eyemakka}, takich jak wilk, bóbr czy pściółka, bywają nazywane
    psiakami. Być może jest też uzasadnione faktem, że po użyciu niektórzy
    szczekają, a innym głowa rozrasta się do rozmiarów, które wykluczają noszenie
    jej na karku. Ci zresztą od początku jej tam nie mieli.

    Dla zainteresowanych tematem polecam lekturę tekstów Beatlesów z albumu "Sgt.
    Pepper's Lonely Hearts Club Band"

    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in coelo et in terra.
  • Gość: pijaw IP: *.chello.pl 24.10.02, 23:45
    I do tego mają monopol na pędzenie bimbru.

    Pijaw drożdżowy.
  • Gość: aard IP: 195.117.14.* 24.10.02, 15:58
    Po intensuwnym surrealowaniu
    w dniach poprzednich
    teraz dupa.
    Rymu nie będzie
    aA
    Rd
  • Gość: pijaw IP: *.chello.pl 24.10.02, 23:42
    W sen zimowy zapadamy się Aardzie Kochany.
    A o suche liście do gawry coraz trudniej...
    Aby ułatwic zadanie początkującym zapadaczom zimowym proponuje powtarzać
    rymowankę:

    Zbieraj liście w wielkie kiście
    Rozrzuć w gawrze zamaszyście
    Gdy się ich góra zbierze
    Masz wygodne leże
    Połóż się na boku
    i śpij smacznie pół roku

    Pijaw senny.
  • szprota1 24.10.02, 16:18
    Spadałam. Pode mną ziała bezdenna przepaść, strasząca kikutami drzew kurczowo czepiających się ścian, nade mną podejrzanie optymistyczny błękit nieba. Zdążyłam jeszcze pomyśleć: ?Do cats eat bats??, gdy?
    ?ciepłe poduszki, chłód na policzkach, poczochrany łepek Maćka wy-chynający spod szczelnie otulającej go kołdry. Nie budził go potworny hałas, który zakończył mój lot. Gdy już udało mi się otworzyć drugie oko (zawsze budzę się lewym, prawe chyba chce dośnić sen i wita rzeczywistość dopiero po paru chwilach), namierzyłam źródło nietaktownego dźwięku. Telefon. Właśnie włączyła się sekretarka, nie musiałam odbierać, mogłam dospać drugi bok, ale z ciekawości powstrzymałam opadające powieki.
    - Wstawaj, słoneczko ? usłyszałam ciepły, ironiczny głos Marty. Nie ruszyłam się z miejsca, ciekawa dalszego ciągu. ? Ruchy, ptaszyno, nie mam dla ciebie całego dnia ? dodała nieco zimniej. Wystawiłam stopę spod kołdry. Natych-miast skwapliwie polizał ją chłodek poranny. Wzdrygnęłam się i odnalazłam w myśli to słowo, które najlepiej oddawało mój pogląd na sprawę dzwonienia do porządnych ludzi w środku nocy. Było wyjątkowo wulgarne.
    --
    LiveLong&Prosper
  • Gość: pijaw IP: *.chello.pl 24.10.02, 23:36
    Taakk.. tepsa winna blokować przychodzące rozmowy z innych stref czasowych niż
    nasza. pozwala to na uniknięcie niechcianej wycieczki ze snu do automatycznej
    sekretarki by dać jej automatycznie w mordę. Po tak ciężkim szoku można już nie
    odnaleźć drogi powrotnej do snu. i jestsię wtedy smutnym,wkurzonym, zagubionym
    niedospaczem sennym :( I co pozostaje? Zimne ciałka małych naleśnikuf.

    pijaw padnięty przed snem

    P.S. Szprotko, pisz.. Pisz... PISZ!!!!! (więcej :-))
  • eyemakk 24.10.02, 23:04
    KOTOPIES - ssak z rodziny surrealnych; jest to kot posiadający psychiczne oraz
    fizyczne cechy psa - przede wszystkim wydłużone pyski z długim nosem; Kotopsy
    uwielbiają, podobnie jak psy, kopać doły. Kotopies to najczściej kot wychowany
    przez psa (nigdy odwrotnie) lub przez innego kotopsa. Kotopies zajmuje się
    głównie zdawaniem robaków, gdyz odrobaczony kotopies (tzw Pustak) w istocie
    kotopsem nie jest. Kotopsy dzielą się na wiele podgatunków i odmian swobodnie
    się ze sobą krzyżujących. Niektóre kotopsy mają wielkie wargi, inne zamiast
    czajników zdają specjalny śluz lub czajniki (często bardzo cenne, np złote lub
    z klejnotami). W kotopsach gustują robaczkojadzi - mężczyżni (bardzo
    sporadycznie również kobiety) którzy spożywają robaki w celach zaspokojenia
    robaczanego głodu. Istnieje wiele typów robaków ze względu na wielkość smak i
    kolor (im lepszy robak tym większy i innego koloru). Wyróżnia się m.i. białe,
    żółte, czarne i niebieskie robaki a ich cena to od około 1 złoty do ponad 2000
    za sztukę.
    Kotopsy są inteligentne, potrafią mówić ludzkim głosem, także miałczą i
    szczekają. Najinteligentniejsze to tzw Ojcaki - elita kotopsów i ich mentorzy i
    przywódcy.


  • aard 25.10.02, 11:09
    Czy kiedy ktoś szantażuje kotopsy, to płacą one chętnie haracze?
    Ktotopsy?
    Ktotepsy? Jam internauta z polski modem. Wyprawiam się po złote (i runął).
    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in coelo et in terra.
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 25.10.02, 13:48
    Jezd w Łodzi takie miejsce. Na Bałutach. Aric wie, gdzie one są. Jest to
    sześcienny w formie, a usługowy w treści budynek z napisem. Napis, w zależności
    od warunków pogodowych, a zwłaszcza ilości opadów głosi zielonkawymi na tle
    ekri naklejanymi literkami:
    K ACIARNIA
    K AC ARNIA
    KWI CI NI
    KW AC ARNIA
    KWI CI NI
    WIACIARNIA
    K AC A N A
    AC A N
    KW AC
    W ACIA NA.

    PYTANIE BRZMI:
    Czy to zaleta,
    czy też wina ekri?
  • aard 25.10.02, 15:08
    Gość portalu: Dos Mollendos napisał(a):
    > PYTANIE BRZMI:
    > Czy to zaleta,
    > czy też wina ekri?

    Oczywiście jest to ocena subiektywna, ale powinno się to raczej uważać za
    abominację dla wszelkich normalnych WICI i WACIARNI. Nie inaczej jest
    jednakowóż.

    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in coelo et in terra.
  • Gość: eyemakk IP: *.toya.net.pl 25.10.02, 17:21
    owszem, jak sie je szantazuje to czasem placa haracze, ale nigdy haraczom.
    haracz czasem napadnie kotopsa calą bandą (w 10 dorównują siłą kotopsu) i łapią
    kotopsa za wszystkie nogi (po 2 na każdą i jeden za nos) a ostatni zasysa odbyt
    kotopsa i wyciąga z niego wszystkie robaki, czasem, jak to miodny kot jest,
    także troche miodku. haracz wtedy gromadzi te robaki pod polikiem a potem
    uczciwie dzieli się z kompanami. gorzej, jak haracz trafi na czajnik. wtedy sie
    udławia.
  • aard 25.10.02, 11:30
    Zobaczcie czołowych schozili Rzeczyforumowitej:
    www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=3381816http://www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=3381934
    www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=3381902http://www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=3381769
    www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=3381804
    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in coelo et in terra.
  • aard 25.10.02, 15:54
    Mój kolega zwykł mawiać: "Łany z ciebie yemioł!" Koniecznie bez "d" i
    przez "y". Czemu? O tym łojem skórnym.

    Jemioła (ang. missltetoe, missiletoe - pociskowy palec u nogi) - roślina z
    rodziny surrealnych (mollendae), pasożytnicza o zielonych nawet zimą gałązkach
    i liściach. Wykorzystywana brutalnie i bezlitośnie przez beznadziejnie
    zakochanych do całowania. Bez powodzenia i sutku. W kulturze masowej końca xx
    wieku sysnonim głupoty (stąd powiedzenie kolegi) i symbol świąt Bocianiego
    Narodzenia. Jemioła jest rośliną surrealną poprzez liczne związane z nią
    sprzeczności, oto one:
    Niejadalna, ale bardzo zjadliwa.
    Ozdobna, ale brzydka.
    Przydatna, ale pasożytnicza.
    Zielona, ale doświadczona.
    Całoroczna, ale sezonowa (sezon na nią trwa kilka dni pod koniec grudnia).

    Dlaczego zatem "łany" bez "d"? Bo kolega jest warszawiakiem, a samice jelenia
    żywią się chętnie jemiołą. Czemu yemioła przez "y"? Nie wiem. Może taka moda?
    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in coelo et in terra.
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 25.10.02, 16:06
    A jeszcze jezd za przeproszenie Rżnięta (n.p. Sierpem Złotym) przez Różne
    Druidy (n.p. CRUACH!) i Inne Dziady Borowe (n.p. DZIAD BOROWY). Gwoli
    uzupełnienia - pod Jemiołą całują się Jenoty i stąd się biorą i rozmnażają.
    Stąd bocian Tagrze. Z Jemioły wyrabia się, ah co to się wyrabia, naturalnie Jem
    (czyt. Dżiam) w Dżazzie (czyt. Jeżż). I ten oto sposób i Arik teżż. Pozdrawiam
    niniejszem karzdego i fżyzdkih. chujan.
  • yavorius 25.10.02, 22:57
    Jak mnie tu dawno nie było. Więc mówię, że w przyszły piątek w fabryce jestem
    JA. Bo w tym tygodniu na surreal nie starczyło miejsca, to co wyrabia MPK
    wystarczyło :)
    --
    jestem nienormalny
  • zygfryd_ 31.10.02, 18:54
    yavorius napisał:

    > Jak mnie tu dawno nie było. Więc mówię, że w przyszły piątek w fabryce
    jestem
    > JA. Bo w tym tygodniu na surreal nie starczyło miejsca, to co wyrabia MPK
    > wystarczyło :)



    A W JAKIEJ FABRYCE? JA PRZESZEDŁEM CAŁĄ FABRYKĘ WZDŁUŻ I WSZERZ I JAKOŚ CIĘ
    NIE ZAUWAŻYŁEM. CHYBA SCHOWAŁEŚ SIĘ POD JAKĄŚ CEGŁĄ W TEJ STAREJ FABRYCE.
    HAHAHAHAHAHAHA.
    POWIADASZ, ŻEŚ NIENORMALNY... HM, NO WIESZ...CHYBA SIĘ NIE MYLISZ!
  • szprota1 26.10.02, 13:16
    - No? ? przywitałam się serdecznie.
    - Ta, ja też się cieszę, że cię słyszę.
    - Mhm. Która godzina?
    - Dziewiąta ? wyznała Marta ze skruchą.
    - Wolę, kiedy dzwonisz za dnia.
    - Sorry. Jest powód.
    - Jaki? ? poczułam może nie błysk, ale maleńką iskierkę zaciekawienia.
    - A to jest długa historia.
    - Obfitująca w ważkie szczegóły? ? domyśliłam się zmartwiona.
    - Strzegóły ? skorygowała Marta z bezrozumnym uporem.
    - Detale ? ustąpiłam.
    - I ciągnąca się za mną jak smród za pospolitym ruszeniem.
    - Nie, wolałbym zielone ? dorzucił Maciek uprzejmie, kultywując swoje słynne monologi przez sen.
    - O czym on mówi? ? zainteresowała się natychmiast Marta usłyszawszy jego uwagę.
    - A co ja, wróżka? ? burknęłam. ? W sny mu jeszcze nie zaglądam.
    - Powinnaś ? potępiła mnie Marta i wreszcie przystąpiła do rzeczy.
    --
    LiveLong&Prosper
  • pijaw 27.10.02, 11:28
    W obronie maćkowego monologu muszę zaznaczyć, że ja również wolę uprzejmie
    zielone przez sen niż czerwone za dnia z wyjątkiem niebieskich podczas drzemki
    popoobiedniej a przedwieczornej, kiedy to preferuję wściekły beż.
  • pijaw 27.10.02, 11:30
    BTW: nie mogę znaleźć Crime Szproty c.p. (ciąg pierwszy) :-(

    Pijaw niepocieszony :-(
  • szprota1 27.10.02, 14:50
    Bo miał byc, ale coś mi się pokiełbasiło przy wysyłaniu (ja kiedyś Holly'ego GT przez omyłkę w kosmos wyślę) i poszło jako zwykłe re, no to już to zostawiłam, bo co, drugi raz miałam wysłac, przecież to spam i w ogóle się nie powinno, a swoją droga jak mam kaca to mi się gadulec załącza a wczoraj był miód pitny, punkowa nalewa o smaku kociego moczu, wódka i browar i dzisiaj mam wrażenie jakbym nidgy w życiu nie miała nic zjeść i czegoś śpiąca jestem, niech mi ktos przerwie bo ja tak mogę do wieczora....
    --
    LiveLong&Prosper
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 27.10.02, 14:53
    Rechotam, cześć Szprota...
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 27.10.02, 15:13
    A dlaczego re-chotam? Ostatnio mam nową rozrywkę... Sprawdzam biorytmy znanych
    obecnie trupów na dzień ich zejścia (n.p. James Douglas Morrison 3.07.1971) i
    mają się zwykle nienajgorzej. Czasem intelekt zawodzi, albo emocje
    nienajwyższe... a może to jednak kwestia Bio-medu niekorzystnego. Wszak med (pa-
    russkij czyt. mjed) to właśnie to, co piłaś... p-Ozdrawiam - Ch-ułan
  • szprota1 27.10.02, 15:48
    Mój biorytm niekorzystny, ociężałość umysłowa i spadek nastroju:( a jeszcze w teście antywirusowym mi wyszło, że zachoruję na grypę, jesli się nie zaszczepię, no to ja już nie wiem, co robić, chyba poszukam kogoś z większą deprechą niż ja i popocieszam go/ją trochę, bo to zawsze pomaga.
    Sprawdź Kurta Cobaina:)
    --
    LiveLong&Prosper
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 27.10.02, 16:21
    Jak mawia Tomek W.:

    "Everybody I like is either dead or not feeling very well..."
  • pijaw 27.10.02, 21:06
    Biorytmem się nie przejmuj, tak jak horoskopem. Moja qmpela w trakcie studiów
    pracowała w redakcji jednej z popularnych szmatławców, a raczej redakcji całej
    kolekcji szmatławców. Ten kto w poniedziałek przyszedł ostatni do pracy, pisał
    za karę horoskopy, biorytmy etc. na cały tydzień. ponieważ panna zwykle się
    spóżniała, to potem na co nudniejszych wykładach robilismy burzę muzguf
    wymyślając co bardziej prawdopodobne katastrofy dla emerytów i gospodyń miejsko-
    wiejskich. a potem ludzie pisali listy dziękczynne jak to im horoskop szczęscie
    na loterii przyniósł, lub od nogi złamania uratował. Chociaż przypuszczam, że
    listy też pisał ktoś kto się spóźnił, tym razem we wtorek. Qmpela pracowała na
    póół etatu, więc pisanie listów nigdy jej się nie trafiło.
    A co do antywirusów programowych, to moja diagnoza brzmiała następująco:
    "Znane obecnie systemy heurystyczne nie są w stanie usunąć wykrytych wirusów.
    Zalecana dwuletnia kwarantanna. Proszę natychmiast dokonać biopsji i dostarczyć
    tkanke mózgową w celu znalezienia skutecznej szczepionki. Z poważaniem, Marek
    Shell."
  • pijaw 27.10.02, 20:29
    Szprotko!
    Pisząc pokrętnie poprzedni punkcik miałem w zamysle wyrażenie żalu, ze nie moge
    się doczekać ciągu dalszego. ale ponieważ dalszy ciag własnie pooszedł, to
    spytałem o pierwszy, który przecież nie musi być przed dalszym, to zależy tylko
    z której strony się stoi, a skoro pierwszy teoretycznie jest przed, to spytałem
    gdzieon, bo go niebyło, a teraz Twój kac po skończonym nocnym ciągu różnych
    procentowych wynalazków stanowi wspaniały ciąg pierwszy, znakomicie komponując
    się z dalszym ciągiem i rzucając nowe światło na zielone Maćka, więc me
    pragnienia skromnego czytelnika zostały zaspokojone.

    Szybkiego powrotu apetytu i rychłego zatrzymania szalejącej pod Tobą ziemi :-)
    Twój pijaw zaplątany we własne zwoje muskowe.
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 27.10.02, 13:48
    Żeby porechotać
    Najpierw trzeba skumać
  • pijaw 27.10.02, 21:44
    Najlepiej się skumać z kumotrem. Można rechotać w duecie.
  • Gość: aard IP: 195.117.14.* 28.10.02, 10:58
    Jaki wariant zastosujemy, kumotrze Żołędny?
    Istny dom wariantów!
    aA
    Rd
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 28.10.02, 14:33
    Warianty Kur-anty??? W-Niosek: KO gut!!! (dobry KaOwiec). Ka owiec
  • Gość: pijaw IP: *.chello.pl 27.10.02, 23:09
    Żywot pijawa, czyli od sadzawki po zapalenie stawów.
    Pijaw - rodzaj meski pijawy, która to pijawa jest rodzajem żeńskim pijawa.
    Niestrudzona badaczka przestrzeni outernetowych, Szprota, dnia pewnego
    rozpoczęła kolekcjonowanie super limitowanej serii figurek w chipach LAYS-MINI
    pod wszystko mówiącym tytułem "Twoje ulubione robale". Stało się to przez
    przypadek, gdy biorąc do pyszczka coś co w pierwszej chwili wzięła za chipa,
    okazało się być turkuciem podjadkiem w skali 1:32 w bardzo modnym odblaskowo
    pomarańczowym kolorze. Ponieważ wyglądał bardzo żałośnie ze śladami szprocich
    zabków na polietylenowym pancerzyku, Szprota postanowiła zainwestować w karton
    chipów i odnaleźć nieuszkodzonego turkucia z cichą nadzieją, iż będzieon w
    bardziej naturalnych barwach. Niestety, o czym miała się szybko przekonać,
    super limitowana seria polega właśnie na tym, ze istnieje tylko jedna figurka
    danego rodzaju. Dlatego też od tej chwili Szprota dysponowała całym arsenałem
    potocznie mówiąc robali, w składzie: larwa bielinka kapustnika, dżdżownica,
    tasiemiec nieuzbrojony, pajonk, karaluch, mucha plujka, czterej przedstawiciele
    wieloszczetów, patyczak i modliszka. W ostatniej, najbardziej wymiętej paczce
    była pijawka. Ale ponieważ podczas odlewania w formie powstało kilka nacieków,
    ostatecznie zamiast pijawki wyszedł pijaw. Jako bardzo egoistyczne stworzenie,
    pozostałe figurki zjadł, a pancerzyki wyrzucił. Teraz siedzi na szprotowym
    kompie i klawiaturze się kompie.
    Żywot pędzi tajemniczy, gdyż pędzenie jest procederem, który należy uprawiać w
    tajemnicy. Dlatego też badania socjologiczne, patologiczne i nielogiczne trwają.
  • aard 28.10.02, 11:11
    Rozrzucone panczerzyki z plastiku
    Połamana sztuczna szczęka
    w słoiku.
    Będzie leppiej czy nie będzie?
    Na pewno będzie, lecz może chociaż nie wszędzie?
    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in coelo et in terra.
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 28.10.02, 14:51
    Kim jest Mała Rybka? To FISZKA!!!
  • aard 28.10.02, 14:54
    Bluszcz (Hetera), kilka gatunków krzewów i pnączy z rodziny aricowatych
    (Ariciae), obejmujący kilka gatunków krzewów i pnączy z obszaru Eurazji (kilka
    gatunków obejmuje kilka gatunków, toż to gruppenseks i to międzygatunkowy wśród
    roślin; jak to nazwać? Florofila? Chlorofila?). W Polsce jedynie bluszcz
    pospolity (Hedera helix), występujący w lasach liściastych na niżu (dlatego
    lubi deszcz, podczas wyżu chowa się pod ziemię - ze wstydu) i niższych
    położeniach górskich (jego położenie górskie może być ciężkie lub bardzo
    ciężkie - zależy od wielkości opadów sniegu), pnący lub płożący się krzew o
    zimotrwałych liściach i białozielonych kwiatach, rzadko spotyka się okazy
    kwitnące, być może dlatego, że kwiaty są białozielone i trudno z daleka
    odróżnić je od liści. Natomiast bliżej podejść badacze się boją, ponieważ
    bluszcz jest tak pnącą rośliną, że może opleść nogi ofiary w ułamku sekundy, a
    potem udusić skuteczniej niż anakobra (czyli odwrotność kobry, tj. wąż noszący
    soczewki kontaktowe - uwaga do Eyemakka).

    Roślina chroniona. Często uprawiany przez nią seks w wielu odmianach (przede
    wszystkim grupowych!) wciąga. Nic DZIWnego zresztą.

    Hasło powstało na podstawie:
    wiem.onet.pl/wiem/005203.html
    Więcej o bluszczu, a konkretnie o bluszczu pnącym, tutaj:
    m4.o2.pl/show.php?cmd=show&mid=46&bpart=2&m=
    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in coelo et in terra.
  • Gość: Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 28.10.02, 14:58
    A jeszcze
    Rozkwita przez Bluesz
    Gdy padają deszcze
    I już
  • eyemakk 29.10.02, 10:44
    PAJONK - Stawonóg z rzędu (takiego od konia) zaliczanego do gromady
    surrealnych. Posiada wyraźnie wyodrębniony głowotułów i zwłok, połączone ze
    sobą pierwszym segmentem zwłoka, tzw. łącznikiem. Łącznik, w muzyce fragment
    utworu muzycznego, zwłaszcza fugi i formy sonatowej, w którym dokonuje się
    przejście między tematami czy innymi ważniejszymi ogniwami formy, połączone na
    ogół z modulacją do nowej tonacji. Tygrzyk paskowany to jeden z pajonków.
    Wszystkie pajonki posiadają jad wydzielany przez gruczoł jadowy umieszczony w
    głowotułowiu. Ujście gruczołu jadowego mieści się w pazurkach stanowiących
    zakończenie szczękoczułków. Nogogłaszczki pająków są pięcioczłonowe, na
    ostatnim członie u samców znajduje się narząd kopulacyjny o złożonej budowie.
    Pajonki nie przeobrażają się, wzrost następuje w toku kolejnych wylinek. Cechą
    charakterystyczną pajonków są kądziołki przędne, wydzielające substancję
    krzepnącą w zetknięciu z powietrzem, służącą do budowy pajenczyny, a także
    warstwy ochronnej (kokonu), gniazda, kryjówki - niektóre gatunki pajonków
    używają nici pajęczyny do przemieszczania się (babie lato, dokuczliwe zwaszcza
    latem i w oolicach Rynku Bałuciego w Łodzi, gdzie lato dla tych bab trwa cały
    rok). Pajonki mają w każdym z odnóży miniaturowe, organiczne siniczi jonowe
    służące im do przemieszczania się do przemieszczania się z prędością
    podświetlną (to datego tak trudno zobaczyć lecącego pajonka). Pajonki bywają
    jadowite i olbrzymie, przeniające i Pajonki Mieczowce nawet, za które swego
    czasu było 2000 puntów doświadczenia.

    zobacz także:

    strony.wp.pl/wp/pajonkus/pajonkus.htmlhttp://www.politik.uni-bonn.de/main/doz/pajonk.html
    www.mairie-ouges.fr/ville/entreprises/pajonk/pajonk.htmhttp://www.sparkasse-bochum.de/presse/artikel/Pajonk.html


  • eyemakk 29.10.02, 10:48
    wiem ze do dupy wyszlo. ale to przez kawiature
    --
    Wiadomość nie została wysłana, powód: nie udało sie wstawić posta ORA-01401:
    inserted value too large for column
  • aard 29.10.02, 11:51
    eyemakk napisał:


    > zobacz także:
    >
    > <a href="strony.wp.pl/wp/pajonkus/pajonkus.htmlhttp://www.politik.uni-
    bo
    >
    nn.de/main/doz/pajonk.html"target="_blank">strony.wp.pl/wp/pajonkus/pajonkus.ht
    > mlhttp://www.politik.uni-bonn.de/main/doz/pajonk.html</a>
    > <a href="www.mairie-
    ouges.fr/ville/entreprises/pajonk/pajonk.htmw
    > ww.sparkasse-bochum.de/presse/artikel/Pajonk.html"target="_blank">www.mairie-
    ou
    > ges.fr/ville/entreprises/pajonk/pajonk.htmwww.sparkasse-
    bochum.de/presse
    > /artikel/Pajonk.html</a>

    Czemu to są martwe linki Eyemakku?

    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in coelo et in terra.
  • Gość: eyemakk IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 30.10.02, 19:34
  • Gość: ard IP: 195.117.14.* 31.10.02, 09:20
    I nie mów, że o prowokację...
    aA
    Rd
  • aard 29.10.02, 12:08
    Jakie ciekawe liczby napotka nasz WS tym "tysiącpościu"? Macie jakieś
    kandydatury? Dla mnie są to 1444 (już niedługo), liczba rekordowa (nie wiem
    jaka) i oczywiście 2000. A Wy co byście chcieli "ustrzelić"?
    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in coelo et in terra.
  • pijaw 30.10.02, 00:15
    Ja poluje na 1381 - najblizsza liczbę pierwszą (w chwili, gdy to pisze)

    pozdr.
    Pijaw_matematyczny
  • pijaw 30.10.02, 00:18
    No i prosze - jest :)
  • hollygodtrousers 30.10.02, 02:01

    --
    Wasza dotychczasowa egzystencja dobiegła końca. Nie stawiajcie oporu. Wasza
    świadomość zostanie dodana do naszej. Jesteśmy Borg.
  • hollygodtrousers 30.10.02, 02:32
    nie wiem kto to naisał i obawia m się że ktoś się potszył, gorzej, bo musiał
    się zalogować...
    --
    Wasza dotychczasowa egzystencja dobiegła końca. Nie stawiajcie oporu. Wasza
    świadomość zostanie dodana do naszej. Jesteśmy Borg.
  • aard 30.10.02, 08:57

    --
    aA
    Rd


    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in coelo et in terra.
  • aard 30.10.02, 08:54
    I czy ta liczba była pierwsza?
    --
    aA
    Rd


    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in coelo et in terra.
  • Gość: pijaw IP: *.dostep.pl 30.10.02, 10:08
    oczy-wiście że się udało - vide 4 wpisy powyżej :)
    Oczywiście była to liczba 138pierwsza.

    BTW: skoro wszyscy polują na lata 70-te, to ja zapoluję na swą datę urodzenia -
    1975 (a dokładniej: siedemdziesiątą rocznicę krwawej niedzieli - może wpis
    wypadnie w styczniu?)

    pozdr.

    Pijaw_pracujący :(
  • aard 29.10.02, 14:52
    Jawor, klon jawor (Yavorius magnificio), drzewo z rodziny niesklonowanych i
    rzędu (sadzone wyłącznie w rzędach, nigdy w szeregach) surrealnych. Jest on
    ważnym składnikiem wątków surrealistycznych w Europie.

    Charakterystyczny styl, która zdecydowanie odróżnia go od palanta (stąd nazwa
    łacińska). Dostarcza tekstu twardego, nieustępliwego, lecz dość łatwego w
    obróbce, używanego na wyroby nadrealne i uprzyjemniające wieczory przy winie
    (niekoniecznie drogim) oraz służące do wyrywania się z kolein myślowych.
    Otrzymano wiele pięknych odmian ozdobnych jawora, niestety wszystkie uschły na
    drodze z obiektywu aparatu redakcji na łamy papierowego wydania GW.

    Jawor ma też inne zastosowania, bywa mianowicie używany do tworzenia nazw
    własnych, np.:
    "Jawor, miasto w środkowej części województwa dolnośląskiego, w obrębie Równiny
    Chojnowskiej, w odległości 5 km od krawędzi Sudetów, na prawym brzegu Nysy
    Szalonej. 25,7 tys. mieszkańców (1998)."
    - podkreślam, że w Jego przypadku nawet Nysa jest Szalona. To nie może być
    przypadek.

    "Wzmiankowany w 1008, prawdopodobnie w 1242 otrzymał prawa miejskie.
    - stary jest, co?!

    Po podziale Śląska w granicach księstwa wrocławskiego, od 1293 zaś
    świdnickiego.
    - dobrze, że linia demarkacyjna nie przebiegała wzdłuż głównej ulicy, po obu
    stronach której rosną jawory oczywiście!

    W latach 1301-1346 stolica samodzielnego księstwa.
    - no proszę, proszę. Nie chwalił się, że jest Księciem Drzew...

    Miasto rozwijało się dzięki położeniu na ważnym szlaku handlowym łączącym
    Drezno z Wrocławiem. W XV i XVI w. główny ośrodek tkactwa na Dolnym Śląsku.
    - i dlatego teraz tak cienko tam przędą...

    Poza tkactwem rozwijało się piwowarstwo,
    - oczywiście!

    piekarnictwo, rzeźnictwo,
    - jeść też trzeba.

    szewstwo.
    - z szewskich zadań najlepiej opanowali zapewne pasję.

    W drugiej poł. XIX w. wybudowano linie kolejowe łączące Jawor z Legnicą i
    Jaworzyną Śląską (1856), Roztoką i Bolkowem (1896), Malczycami (1902).
    - linie są nadal, tyle że kolei nie ma :-((

    Hasło powstało na podstawie:
    wiem.onet.pl/wiem/008191.htmlhttp://wiem.onet.pl/wiem/000a14.html
    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in coelo et in terra.
  • aard 29.10.02, 15:09
    Jeszcze raz...

    wiem.onet.pl/wiem/008191.html
    oddzielam tekstem, może teraz wreszcie nie sklei, bo "enter" już, qrwa, nie
    wystarcza! surreal...
    wiem.onet.pl/wiem/000a14.html
    --
    zdrowo surrnięty
    mrówkojaard.Vader

    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in coelo et in terra.
  • szprota1 29.10.02, 20:45
    Magda odsunęła się na parę kroków od lustra, by z pewnej odległości ocenić
    efekt. Olśniewająca – pomyślała z satysfakcją. To jest to słowo. Olśniewająca.
    Przelotne spojrzenie na zbyt wypukły do fasonu sukienki brzuszek nie zakłó-ciło
    jej pławienia się w poczuciu bycia piękną. Nie samym brzuszkiem. Efka w
    obłędnym pośpiechu dokańczała niewprawnie makijaż przy oknie, jednym okiem
    spoglądając na trzepoczącą rzęsami Madzię, strojącą miny do wyłożo-nych lustrem
    drzwi. Madzia przegięła się niemożliwie w kibici, uniosła dłoń gestem
    umierającego łabędzia i przesłała omdlewające spojrzenie futrynie. Efka
    powstrzymała parsknięcie wyłącznie z żalu nad sypkim pudrem, którym właśnie
    obsypywała nos, policzki, podbródek, podołek, parapet i podłogę, a który mógłby
    nie zdzierżyć parskania w jego lotne jestestwo.
    Magda rzuciła okiem na skupioną Efkę, jak zwykle leciutko uśmiechniętą i z
    trudem opanowała uczucie rozbawienia, jakie czasem mają kobiety piękne (lub
    uważające się za takie) wobec tych mniej pięknych (lub za takie uważa-nych). Co
    prawda Efka nie przejmowała się porównaniami, była na swój spo-sób atrakcyjna,
    ale Magda nie pomyślała o tym.
    Jest wiele rzeczy, o których Magda nie myśli.
    Efka doskonale wychwyciła to ironiczne, protekcjonalne spojrzonko spod rzęs.
    Zakłuło. Bardziej rozbawiło, ale jednak trochę zakłuło. Ułożyła wargi w coś w
    rodzaju uśmiechu (szminką też nie potrafiła się posługiwać: miała ją także na
    zębach, co sprawiało dość makabryczne wrażenie) i puściła oczko odbiciu Magdy,
    która nie odpowiedziała jej najmniejszym gestem.

    --
    LiveLong&Prosper
  • pijaw 29.10.02, 23:35
    Co powinna zrobić Efka?

    1) Zostawić na parapecie odbezpieczoną puderniczkę ustawiona na 2-ie minuty i
    pod pretekstem mycia zębów ze szminki czym predzej opuscić pokój zamykając za
    soba drzwi na klucz.

    2) rzucić okiem na Madzię wybijając jej przednie zęby.

    3) Wymalować szminką zęby i bluzke a następnie zgłosić się na pogotowie
    oskarżając współlokatorkę o pobicie.

    4)Przejść na drugą stronę lustra.

    Miłej zabawy.

    Pijaw outer aktywny
  • szprota1 29.10.02, 23:55
    - No dobrze, ale co z tego? – chciałam wiedzieć. Wykluczałam możliwość, że
    Marta zadzwoniła do mnie tylko po to, by opowiedzieć, jak nasze dwie kole-żanki
    szykują się na socjoparty do Riff Raffu: wiedziała, że budzenie mnie o tej
    porze bez poważnego powodu grozi… tym, no…no, w każdym razie czymś
    nieprzyjemnym. Potężną awanturą na ten przykład. Logiczniej byłoby zało-żyć, że
    to dopiero wstęp, preludium, ten, jak mu tam, progesteron? Prolog! No. (Boże!
    Dlaczego?! Dlaczego muszę myśleć o tej porze zamiast szybować z Morfeuszem?).
    Marta zostawia lepsze kąski na deser, bo lubi, gdy jej opowieści są dobrze
    spuentowane. Mistrzyni słowa mówionego.
    - Kochaj mnie, a będę twoja – zapewnił mnie Maciek przez sen. Nie śmiałam
    wątpić.
    - Czyja on będzie? – zainteresowała się Marta, nie roniąc ani słowa z jego wy-
    powiedzi.
    (NIE!!! ZNOWU MYŚLENIE!)
    - Chyba tego, kto go pokocha, sama słyszałaś – wymyśliłam wreszcie.
    - Aha. No więc…
    - Czekaj – przerwałam jej brutalnie dzwoniąc zębami. – Okryję się kołdrą.
    Założę się, że twoja opowieść obrośnie w teleturnieje, rebusy i audiotele.
    - Wygrałabyś – zgodziła się Marta, z niejasnych dla mnie przyczyn bardzo z
    siebie zadowolona. – Podłóż sobie coś pod tyłek, żeby ci się nagniotki nie po-
    robiły.
    - A co ty się tak martwisz moim tyłkiem? – zaniepokoiłam się.
    - Lecę na ciebie przecież, mój ty cud kwiatuszku – rozrzewniła się Marta. Ranne
    wstawanie jej też szkodzi. Ten typ tak ma.
    - A tak. Zapomniałam. Wybacz.
    - To jest mój kotek… – przypomniał z naciskiem Maciek, ściskając kurczowo
    jasieczka i wierzgając energicznie kopytem.
    - Nie kończ! – wrzasnęłyśmy z Martą równocześnie, choć wrzask Marty był raczej
    bezproduktywny. Wybiło go to chyba z rytmu, bo otworzył jedno oko.
    - Mhm? – zapytał. Oko miało wyraz błagalny.
    - Nie, jeszcze nie – uspokoiłam go. – Marta dzwoni.
    - Mmm – dał wyraz uldze i momentalnie zapadł w sen.
    - Przez sen jest bardziej elokwentny – zauważyła Marta odczekawszy wypeł-nioną
    zduszonymi parsknięciami chwilkę.
    Poczucie rzeczywistości ocknęło się wreszcie w bardzo złym humorze i kazało mi
    sprostować.
    - Nie, on tylko tak rano. Potem przez cały dzień nie dopuszcza nikogo do sło-wa.
    - W nocy też nie. Biedulka – użaliła się nade mną Marta.
    - Idzie wytrzymać – zapewniłam lojalnie. – No?
    - Przemówię do twojej wyobraźni – zaproponowała znienacka Marta.
    - Aaargh – odparłam. – O tej porze?
    - Ty się nie targuj, tylko ciesz, że zakładam, iż takowa istnieje – powiedziała
    Marta wierszem, lekko zirytowana.
    - Taaa – mruknęłam wymijająco i szczelniej otuliłam się kołdrą.
    - No więc skup się kwiatuszku – usłyszałam i z trudem powstrzymałam rękę rwącą
    się do skubnięcia. – I wyobraź sobie, że…

    --
    LiveLong&Prosper
  • aard 30.10.02, 09:13
    Nie przerywaj, tylko napiszże wreszcie to zawiązanie akcji, bo siedzę jak ma
    szpil(man)kach! Może to nie jest klasyczny surreal, ale czyta się
    fantastycznie. Zresztą klasyczny surreal to oksymoron, czyli też surreal.
    --
    aA
    Rd


    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in coelo et in terra.
  • aard 30.10.02, 14:02
    Bieski Toperz zapodała, ja cytuję (casami):
    www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=3432141
    --
    ZdRoWo sUrRnIęTy
    aARd

    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in coelo et in terra.
  • aard 30.10.02, 14:54
    Mięta (Mentha), rodzaj z rodziny wargowych (surrealiae), ok. 15 gatunków roślin
    zielnych zamieszkujących (cóż za słowo dla rośliny!) umiarkowane i ciepłe
    obszary półkuli północnej mózgu. Wiele odmian uprawianych jako rośliny
    lecznicze i przyprawowe ze względu na znaczną zawartość olejków eterycznych.

    Mięta używana jest do produkcji między innymi gum do żucia. Niektóre zresztą
    nadają się tylko do wyplucia. Istnieje również słowo "miętosić", którego
    znaczenie nie brzmi bynajmniej "owinąć w liście mięty", tylko raczej "uciskać,
    wyrabiać" i wzięło się właśnie od zwyczaju żucia gumy miętowej, która jest
    miętoszona między zębami.
    "Czuć do kogoś miętę" znaczy "mieć się ku niemu, odczuwać do niego pociąg
    (towarowy i osoby zarazem, bo i jako do "niezłego towaru" jak i
    do "wartościowej osoby")". Wzięło się to stąd, że kiedy chcemy tego kogoś
    pocałować, to zazwyczaj dbamy o świeży oddech, by go (jej) broń Boże nie
    zniechęcić.
    Miętę można zatem czuć zarówno do kogoś, jak i od kogoś. Obie te sytuacje są ze
    wszechmiar pożądane, choć posłowie Ligi Polskich Rodzin twierdzą, że mięta jest
    narzędziem imperialistów próbujących zawładnąć naszym krajem i stąd ulubionym
    ich wierszem jest: "Nie żucim mięty w ten nasz smród".


    Do opracowania hasła wykorzystano:
    wiem.onet.pl/wiem/003c04.html
    --
    ZdRoWo sUrRnIęTy
    aARd

    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in coelo et in terra.
  • Gość: aard IP: 195.117.14.* 30.10.02, 16:58
    Świat jest popieprzony i posolony. Ale najlepiej przyprawiony 8nawet tartą
    bazylią) jest jednak NASZ WS!!!
    Niech żyje!!!!!!

    aA,
    Rd
  • aard 31.10.02, 11:03
    Ciekawe jak to jest mieć na nazwisko Pajonk? Czy tak samo jak nazywać się Kiler
    i mieć xywę Kiler i być kilerem...
    --
    ZdRoWo sUrRnIęTy
    aARd

    Światak noster, qui in coelis es
    Sanctificetur nomen Tuum
    Veniat regnum Tuum
    Fiat voluntas Tua, sicut in coelo et in terra.
  • pijaw 01.11.02, 17:30
    Janusz Sieczka.

    W wieku siedmiu lat straci siekacze, gdy założył się z Heńkiem - kolegą z
    sąsiedztwa, że siądzie na dachu i trzyma go w zębach za pasek od spodni.
    Przegrał, ale nie musiał oddawać swojej kolekcji suszonych krowich placków, o
    które się załozył. A nawet otrzymał heńkową kolekcję w spadku.
    W wieku lat czternastu trafił do domu poprawczego za udział w bójce z "użyciem
    praktycznego narzędzia" podczas prac społecznych, po której przed sądem
    zeznał: "sieknąłem gnoja łopatą". Zwolniony z wojska. W uzasadnieniu major
    Gruda napisał: "ma sieczkę w głowie". Od piętnastu lat Janusz S. pracuje w
    młockarni. Miesiąc temu wystąpił do Rozrządu Gminy o zmiane nazwiska,
    uzasadniając iż dotychczasowe wpływając na jego życie zniszczyło je
    doszczętnie. W propozycji nowego nazwiska podał: "Siekierkowski" motywując
    decyzje tym, jakoby chciał zostać drwalem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.