Dodaj do ulubionych

Wątek surrealistyczny

  • huann 22.08.05, 19:16
    gdzieś hen-hen, ponad nami i wami, nad troposferą, stratosferą i dziurą ozonową
    jest raj z furtką wg św. Piotra. Powyżej siedzi po lewicy wszystkich Najwyższy,
    ale, że horyzont to abstrakcja, więc raj jest okrągły. To oni właśnie decydują
    komu skapnie ze św. Graala i tylko jednego nie wiedzą w przeciwieństwie do
    Najwyższego po lewej: że ponad Nim siedzi sobie bury kotek i to jego mleko.
    Powyżej zaś jest św. Krowa z niej zrodzone, a nad nią odwrotne pastwisko i
    wszystko.
    Z hułańską fantazją
    Też jest źle


    --
    <a hlew
    ="mam">w</sygnat>ur ce>.
  • szprohuann 22.08.05, 19:51
    Patataj to prosty silnik spalinowy stosowany do napędu maszyn. Nazwa pochodzi
    od charakterystycznego odgłosu pracy. Powstał przez unowocześnienie i
    uproszczenie lokomobili benzynowej.

    Najczęściej jest to jednocylindrowy silnik wysokoprężny o ręcznym rozruchu i
    otwartym układzie chłodzenia bez termostatu, pompy wody i instalacji
    elektrycznej. Za pomocą przekładni pasowej napędzał maszyny np. młockarnie.
    Wyłączenie i zmiana napędzanej maszyny odbywa się przez zrzucenie pasa i
    ponowne założenie, przeważnie przy pracującym silniku. Nie spotkałem się z
    zastosowaniem do tego celu wolnego koła, bardzo popularnego w pędniach.

    Mimo swej prostoty, odznaczają się dużą trwałością i niezawodnością. Często
    pracowały całymi dniami bez nadzoru, dostarczając dodatkowo gorącą wodę. Dozór
    sprowadzał się do uzupełniania paliwa i wody, a wskaźnikiem poprawnej pracy był
    odgłos.

    Bardzo podobną budowę mają starsze, jednocylindrowe silniki wysokoprężne
    zabudowane na łodziach rybackich i niektórych jachtach żaglowych ale przeważnie
    są lepiej wyposażone w osprzęt, a w miejsce koła pasowego posiadają rewers
    bezpośrednio napędzający wał śruby.

    encyklopedia.servis.pl/wiki/Patataj
    --
    na bardzo praktycznym poziomie istnieje tylko
    Patataj: prosty silnik spalinowy stosowany do napędu maszyn.
  • cassani 23.08.05, 14:48
    lubię odwrócic czyjąś uwagę i się przyjrzeć co tak naprawdę po głowie mu za
    myśli chodzą. Potem oczywiście uwagę odwracam z powrotem i zyjemy sobie
    spokojnie, w nadziei że to co widziałem nie wpłynie na nasze lasy.
    przepraszam, losy miało być.
    --
    Uwaga:
    odpisuję na posty łamiące regulamin!
  • huann 29.08.05, 08:41
    tytułem wstępu: wymyślone wespół z Aardem w drodze powrotnej z wycieczki z
    Mag.giaardem na rowerze wczoraj pomiędzy 60, a 65 km jazdy po ziemi (ps.
    Aardzie - troszkę wzbogaciłem końcówkę):


    scena nr 1: do samolotu w kształcie nielota kiwi wsiadają pasażerowie. samolot
    ma napis (niewidoczny dla potencjalnych pasażerów, bo z innej strony niż
    wsiadają, ale my go widzimy): nieLOT

    scena nr 2: pasażerowie siedzą w środku przypięci już pasami, ale samolot-
    nielot nie może wystartować

    scena nr 3: zniecierpliwionym i zdezorientowanym pasażerom stewardessy, aby
    załagodzić ich wzbierające zniecierpliwienie rozdają zielone kwaśne owoce kiwi,
    po których pasażerowie jeszcze bardziej się krzywią

    scena nr 4: w krytycznym momencie za okienkami nielotu pasażerowie dostrzegają
    wzbijający się w niebo srebrzysty boeing albo inny airbus z wyraźnie widocznym
    napisem: LOT

    scena nr 5: pasażerowie wybiegają mimo protestów załogi z nielota i biegną po
    pasie startowym za wznoszącym się samolotem LOT-u.obraz staje się rozmyty i na
    cały ekran albo na pół albo nie wiem pojawia się napis: LOT WAS NIE OKIWI! :)


    koniec.
  • huann 06.09.05, 11:01
    żył sobie pewien ślimak. wielki był z niego pantoflarz i domator. nawet podczas
    wycieczek na zieloną trawkę zabierał się z całym kramem czyli domem. bardzo też
    dbał o ten dom, tak, że z czasem zaciął przypominać mu nie tyle dom co wręcz
    zamek! a ponieważ zaciął, więc skoczył do śluzarza na jednej nodze, a tu Henia,
    co powiedziała, że tata z sąsiadką trzeci dzień kran rżnie i zasromał się
    ślimak srodze i wrócił z domem na jednej nodze do domu a tu dom. więc wyprawa
    spełzła na niczym, ale na szczęście to był ślimak bez skorupy i nie mógł
    skoczyć za róg na jabłko ani jajko, a Henia go czasem przychodziła później bo
    duża i mądra była z niej dziewczynka już. koniec.


    --
    z czasem wszystkie
    papiery pożółkną... [huann]
  • huann 08.09.05, 18:07
    nie ma podróży bez końców:

    natalia semigalia
    nie to żebym był anty
    w mrowisku nie sztuka być mięso.

    Ingusze?!
    Indus zatrzymał Decebala w drodze do Pizy gdzie tetrarchowie samocięli natki
    miano!

    głowizna nierogacizna.
    bielizna frania:
    prążki do prania i kolory
    wstążki proszki i porożki.

    nadgryziony mielony
    karygorii czwartej
    trudne słowo ale jaja:
    pod majonezem!

    morze Łaptiewów poprę w całej rozciągłości
    musieli do srodkowej afryki aż!
    staś nel w babołapie
    (mówili o nim king w więźnia później celi)

    MartWyrologia
    (ko leżanki M.):
    tylu tu tylu a tylu
    a ilu to dylu na badylu:
    azja tutajbyłowicz
    parówka z kotlinem
    pud liszki
    netto
    ach, ty bruttalu
    czy ci nie żal
    u
    góralu: o z cypki!

    jak na pole on bo na party kok os frut i na.

    w schowku mam zapisane to mnie nie minnie the pooh!

    wteddy beer chmielu bary wzięte szerokie misie czasem zachodziły nawet sokolem
    nie zmierzwisz jesiostry futra i furta bazylianów gdy maje ranki wianki na
    koronkę dłubanki na dnie prze pony stepa potrawka zza burzanów bez miłosierdzia
    rozsierdzia.
    pal my za sobą mosty.

    para d'oxy czwórkami szły
    co dwie głowy świato-wid pół
    pół noc-pół nocny zachód.

    przed nówkiem żytka pełenka!
    miesiączek rumiankiem się okrył:
    stokrotkowe wdzięki.

    [A w Slodkowcach dzien wstal piekny. Stefcia wychylila sie przez okno i
    westchnela...]
    ...groarr. ...tymczasem ułani byli jednak bliżej!
    pod pochyloną brzozą zrobili popas
    Jejii!...

    a ouroboroughs william tell mi-29. ?

    Niektóre krzaki wyprowadzają z firmy.
    (altas przynosi kleik...)

    jutro będzie futuro: ferrari ferrata inco gnita bagna, morta del'la monte
    bianco ze śmietancą a scorupco za canapcą jajja miie!

    czyje?



    --
    z czasem wszystkie
    papiery pożółkną... [huann]
  • szprohuann 12.09.05, 20:17
    h: -wciąż myślę nad pomidorka skrojeniem. dojrzewa we mnie Decyzja.

    sz: -Chochlik puka w rytmie ihaha! Jezus Maria jak nawalają wszystko
    najważniejsze co u nich jak długo można czekać na połączenie z wami i to pani
    powinna wiedzieć gdzie wsadziłem umowę. Rotfl.

    h: -zjeść-niezjeść, zjeść-niezjeść, zjeść-niezjeść... idę ciepło dumać nad
    lodówką...
    h: -a, a. no i gdzie wsadził?

    sz: -No jak to gdzie, w pudełko po najkach :-P

    h: -no to chyba zjem jednak eternity z twarzą marylin mason-avelunch
    meatin'pomidorek znaczy. dodałem do ulubionych.

    sz: - zjedz! No prawie zazdrosna jestem normalnie no bo jakto ty nie to że ci
    się nie należy bo należy!

    h: -psia kość bo zupa wyła tętnica konina makes noise.

    sz: -dyktuje pani coś co przecież mogę wysłać esemesem a pani bahor ryczy
    ciekawa rzecz że się wpisało szczy Dzierżbór t9.

    h: -bahor ryczy to dobrze rockuje nasto lat, bo potem to bzznzzman w jednej z
    zagranicznych firm wieczorami gra w billard. powiedz pani to dobrze umrze do
    statku lub sfastryguje na okrętkę. niech ma niech trze ci fill ar - to lepiej
    niż małorolny ogródek! a zupa jak wyżrej żalu zje.

    sz: -A hukło mnie i pani w słuchawce bo dzwoniła z Dubois. Zgłodniałam.

    h: -pomidor. wszystko our,borós. lecz o i wszystko smallało...


    --
    na bardzo praktycznym poziomie istnieje tylko Patataj: prosty silnik spalinowy stosowany do
    napędu
  • latajacy_rosomak 23.09.05, 22:55
    Bosko! - zakrzyknął Jan o tym samym nazwisku, trzymając płonącymi naręczami róż
    plamistych antropologicznie przetrzebiene przezwiska powojennych konspiratorów
    o tak szczurzych mniemaniach obustronnie obusiecznych, iż mogło wydawać się, że
    wydawanie wydanych przez wydalenie wydojonych za pomocą wydalniczego układu
    warszawskiego sikorek, stanowi potężny i pręgowany transkosmiczny kataklizm
    trzech połówek jąder czarnych, a przedziurawionych krzykiem beznamiętnego
    parapetu, który skrzywdzony w dzieciństwie zapłakał słodko-gorzkim kwileniem
    przez chwilę, mając głęboko w poważaniu ukryte prezenty zabrane przez
    zaburzańskie mienie, wykorzystujące chwilowy niedosyt milczących frakcji
    ustępujących drzewom przechwalających się swoim kartezajańskim rodowodem psa
    rasowego i tabuly rasowej, która ze względu na swą onomatopeję organoleptycznie
    milczy słowem i słowami grzeszy, sądząc i wielbiąc bezprzykładne przykłady
    zmywania naczyń tuż przed posiłkiem, który może być ostatnim jak i również -
    powołując się na Pasmo Święte - pierwszym w wielkanocnej bożonarodzieniowej
    szopce pastewnej, która przez wieki kultywowana za pomocą mglistych metafor,
    krzykliwych wrzecion czasu, psychologicznym szujom, mentalnym nieborakom,
    onanizującym karłom beztwarzowej apopleksji, głuchej światopoglądowo symulacji
    współczesnej kserofobii, zakrzyknęli miałkim szczekaniem fungując i folgując
    najwyższym instytucjom wiarołomnej i zajadłej pannie z wilka, co dostała, a
    zsikała się i obrała się ze skórki i drogę słuszną i usłużną, wiedząc, swędząc
    i sądząc, że prędzej Grot-Rowecki z jasnego nieba strzeli jej nienaganne
    taksometrem przyłbicy zalęknione pustostany intelektualne niż wydarzyć się może
    coś równie wielkiego jak gaworzenia maluczkich oborników błagających o ilość,
    pięknych i usłużnych w swej nie stłamszonej tą i ową polityką, która gnuśnieje
    i cietrzewieje w wybranych czasoprzestrznnych sofizmatach i sylogizmach
    nomenklatury rozkładów autobusów i żydowskich rikszarzy, którzy spuszczając się
    i zasłonę milczenia na brukiew cytryny z herbatą, wyczekują chwili, która
    zapomni, że chwilą była, a pozostanie w swym stanie pustych ceregieli,
    wełnianych kociokwików, na zapleczu czekających Mołdawian po operacjach
    plastycznych córek syjamskich wprost z USA made in China, które wyniuchały
    chałwę macierzystą wytłamszoną w pieszczotach szczoteczek do zębów w dupie
    wywindowanej w hermetyczny hełm komunistycznych bojówek i ich kieszeni, a
    przede wszystkim na nich rozkład łapek i łebków, bo histeria się lubi potwarzać
    tak jak podczas dżdżu dżdżownica z macicą umiejscowianą na swoim pierwotnym
    archetypowym miejscu wyznaczonym przez matronę, matula i matuzalem z Jeruzalem,
    wtedy gdy wszystkim jeszcze zależało, ale teraz już zelżało i każdy lży i leży,
    a tysionc pincet się należy gdy łzy lecą rzęsistę wprost spod łokcia Władysława
    Łokietka, który był jak ta kokietka, kokotka czy inny Kot Filemon filatelista,
    zapisany na liście Wildsteina, który dziki był jak nie wiem co, ale wiem co jak
    co, kto oraz gdzie tudzież za ile, bo po ile stoi benzyna na szynach w szynkach
    pasteryzowanych jak pasta do zębów i butów niezbyt znośna lepkośc ich, a czyich
    gdy Szopen z szopem praczem raczej czasem gospodarzył i chędożył aż dożył
    wczesnych lat jesieni swego i cudzego życia gdy cudzołożnica była powszechna
    jak donica do niczego nieprzydatna jak podatki dla państwa i datki na tacę czy
    acetylen produkowany z lnu, który rosnąc i rosnąc powoduje wojny i choroby
    układu trawienia i tratowania na różne sposoby ratowania szczurzej tkanki
    kanali w kanałach i annałach dziejów oraz dziewojów ukrytej, zarytej i wrytej w
    pamięć dimm i simm, a to grzech podwójny przeca jest, a kto nie wie niech nie
    wie dalej, co kolej na kogo i stuka buch, buch, a łapie, a druczy i krowi much
    brzuch, a tryska to Kryśka, kryska na Matyska z Bayeru Leverkusen, będący
    kuzynem albo może i synem nemezis przewracającej, obracającej wielkimi sumami i
    płotkami pieniędzy za miedzą i wiedzą, a wiedza i świat, a wiedza i życie, to
    wszystko świat bałamut i fiut fiut, piedolicie Hypolicie, więc proszę o spokój,
    bo zadzwonię na police, która jądąc po waszmości pośladki, które są poszlakiem
    bursztynowym i jedwabnym, wiodącym z Jedwabne, wabiące i bawiące wszystkim
    wokół jak cokół, co spod kół się wytoczył, krwią broczył co roku, rok w rok, bo
    co rozkrok to prorok, a chromosom X wraz z Muzą X zgodnym krzykiem zaznaczając
    krzyżykiem PiS, love, freedom, będąc właściwie - nie przymierzając - głupimi
    jak but w siedmiomilowych kotach, który miał włosy rozpuszczone jak dziadowski
    bicz lub jak sicz zaporoska, gdzie każdy podrostek z Rostowa miał imię i
    nazwisko stosowne do swej przynależności wcześniej oddając wszystkie należności
    obcując z alienem i kobietami lepkich obyczajów z filmów obyczajowych.
    Najgorsze jest to, że brak tu akapitów, pitu, pitu, a PITu, VATitu i CITu 3x15
    czy 3x19?

    --
    Sygna Turka Osmańska. RU.
  • szprohuann 24.09.05, 13:33
    Huann [z nagła olśniony Decyzją Napicia Się Zrobionej Wcześniej Sobie Kawy]:
    -KAWY !!![następnie jednym cięgiem proponująco do Szproty]: -Jabłka?Ta Decyzja
    we mnie dojrzewała od jakiegoś czasu!Jabłka???


    --
    na bardzo praktycznym poziomie istnieje tylko Patataj: prosty silnik spalinowy stosowany do
    napędu
  • huann 26.09.05, 21:38
    spieszę donieść iż skończyłem niestety z klejeniem a z nudów obkleiłem oprócz
    połowy Bałut cały Dolny i Bałucki Rynek KANDYDATEM by na Placu Kościelnym
    zakończyć po 6 K. w jednym słupie ogłoszeń gdy już tam się przemieściłem
    usłyszawszy teorię od pani z psem na smyczy że ponoć już wybrani dawno i
    dosłownie z góry więc nie mam co się trudzić i brudzić że wszystkim steruje z
    kosmosu siła i że ma swoje macki w każdej komisji ten kosmos to bardzo ładny
    pomysł i te macki kryptozielone albo w zmowie spotkałem także babcię co mi
    powiedziała że Kaczyński to jedyny Polak w tym kraju nie pytałem dyplomatycznie
    co z jego bratem jest nie tak ustalono wreszcie że ile śmieci cały kosz na
    wiadro kleju się pozbędę chętnie a taki był ładny przedwyborczy
    półtransparentny u mnie Fido mocno parło-nalepiało, na koniec prężniej się
    włączyła Orczykowska 8/17 Urszula i efemeryczny choć zawsze podwójny Rakowski
    zielony choć zawsze czerwony a najbardziej Sauk-Więcławska taśmą klejącą też po
    dwa i to duże Jagiełła pod koniec praktycznie nie zaistniał Więcławska Sauk
    więc ona z nich najgorsza zawsze po 2 A4 i to poziomo sporo w ostatnich dwóch
    dniach krwi napsuła taśmą klejona i nie chwytał klej ponadto nierówno trochę
    Matuszaków jednak do ominięcia pojedyncze Lenarty, wyraźnie schyłkowe,
    Skrzydlewska, ooo, ona tu nie dotarła, może spieszyła się zbyt powoli jak do
    urny w lesie acha, ale to w lesie to zawsze w lesie jest spokój, trzeba było
    tylko w lesie lasy stanowią blisko 30% powierzchni Ojczyzny Naszej z czego
    sosna ponad 70% Kornaczewskiej czy jakoś tak na Bałutach też nie uświadczy to
    porządna dzielnica!
    czy jakoś tak, czy jakoś tak.
    noco sosna dobra jest?
    !!!
    ?

    --
    z czasem wszystkie
    papiery pożółkną... [huann]
  • aard 31.10.05, 10:45
    Wychodzimy na ulice i kiczamy. Ci zmęczeńsi atmosferą szczerbatych dyń
    przykrywają się prześcieradłami i kiczają w stronę najbliższego cementarza.
    Marmurarza. To nie znicze kopcą, nagrobki Osmala bin Laden.
    --
    Frequentia usis nocet (nadużywanie szkodzi)
  • szprota 07.11.05, 23:35
    cały świat zacina się od odurzeń zegara. wahadło fuka na niedowiarka w
    niechybność wzruszeń w oku łka zębate pomiotło wspomnień złośliwi mówią dym bez
    którego ani róż ani ciętych ripost na schodach a frojd by to zaciemnił
    (i słusznie, nawet schodowe klatki zyskują na urodzie w mroku)
    zaś mroczny mruk zapłonął na mnie ślepie słomkowej herbaty koloru a bella pupa
    gdy okrągła
    (obecność ogona niczego nie zadaje bez uprzedzeń)
    lepiej wszak się taką załatwić niż zatrudnić
    k..., o niecna dziś!
    --
    O JEJ
  • szprohuann 14.11.05, 22:55
    Chodzi o Tattoo angel różnicę w zeznaniach przed komisją, abażur abdykacja
    abecadło aberracja. Największa napędzana silnikiem parowym tłokowym z deczka: w
    zaokrągleniu coś około wszystko.
    Co najlepsze studentów medycyny: Bo gotowanie to wątroba, drogi żółciowe,
    trzustka komputerów, woreczek samochody aukcje i plisowanie pliszka policja
    policzek Polifarb okiełznać Sleipnira. Policja miewa brzydki zwyczaj 3544334.
    Hmm... 11?
    Kup i sprzedaj: komputery, antyki, muzyka kulinarne - tylko sprawdzone mam
    wiedzieć? Wielka encyklopedia aparaty receptury. Najlepsza książka kucharska z
    przepisami. Forum kulinarne: szuka! Grymas żłóbek. Czyżby to była nornica
    niczym „dzięcielina pała” i chamrał po kolei wszystkie osoby, nie, no nie
    kanadyjska, ale ubarwić moszna: zatrzymywania studentów z Polski gdzie
    dzięcielina pała ;). Oczywiście miałem przy sobie bardzo Polesia aukcje
    internetowe - ubrania, gry, dvd, Kruczyński do koszyka skąd Jasiek Jana Pawła
    II t.6.
    Wniebowstąpienie Lojzka Lapaczka: Lokomotywa, czuć się dobrze razem lub
    rzadziej turbinowym widzianego oczami Marii Rodziewiczówny i jej współziomków
    koszyka: Odważny Wujek Franek, Wesoły Parowóz, Calin dużo polskiej muzyki. Na
    wieczór wywieźli nas na festyn gdzies za miasto, na ności, tak, że mały miś ze
    Śląskiej gdzie panieński rumieniec dzięcielina pała kabała. Niestałe ceny,
    Wojciech, książka, książki, Wątroba, drogi żółciowe, trzustka żółciowa
    komputerów do wyjawiania poufnych również od dilerów? trścią nyska brygada
    antyterrorystyczna wraz z gryką jak śnieg biała i plastelina plik cielęcina
    pała, ale dzięcielina pała! Siadaj, pała!
    Policja chwyta mordercę i umieszcza go prowizorycznie w klatce na Podobne
    strony. NOSOROŻEC BIN LADEN KARTOFLE: Jesteście otoczeni! Dwaj policjanci
    przygryf, wstrzymał się od głosu. Giertych tłumaczył, że Wirus samot bryka
    affic dzięcielina -nie; -lin dziwożona -nie; -on dźwięknąć -nie; -nął, -nęła; -
    nąwszy delikatnie dializa Dojlidy dr habilitowany dyscyplina dzięcielina
    elektrolit elita Eliza piskliwa Ostrawy, abiturient gruźliczy z którym mielismy
    zjesc kolacje z Forum Wirtualnej Nysy -> Burdel? Jak policja to odczyta to z
    pewno MniamMniam.pl jak śnieg biała. Policja konna zgarnia z ulic podobne
    strony. A może to był gronostaj Ed pod pomnikiem Chopina w Łazienkach.

    --
    na bardzo praktycznym poziomie istnieje tylko Patataj: prosty silnik spalinowy stosowany do
    napędu.
  • huann 19.11.05, 22:41
    a powrót do korzeni poprzez łyka
    z kajdan kagan ogarek poszedł w las
    tak misie skojarzyły
    w grocie włóczni króla gór
    alu czy ci nie żul
    felgi.

  • doggu 21.11.05, 12:26
    No powiedzmy! Powiedzmy wszyscy chójrem że macie rację a ja ich nie mam!
    Czy ja jestem gorsza, bo nie mam co włożyć do garnka? Ba! Ja nawet garnka nie
    mam! No tak, mówią, Panie, trzeba sobie panie radzić <chlast chlast>
    Nie widzisz niedouku że mam biusta? i to jakiego biusta! a jakie usta! jakie
    czerwone, jakie karminowe, jak się błyszczyk na nich błyszczy! No, to patrz
    gdzie płciowiec patrzy a nie gdzieś w trzecie oko! Na przyszłość tłumaczę,
    żebyś słodziutki unikł lub zrobił w porę unik przed spodziewanym <chlast
    chlast> I nie nadstawiaj drugiego policzka, jak to po dob no nauczał oł dżizas,
    bo wyjdziesz na tym jak on sam w najlepszym wypadku, a żeś nie jest w trzech
    osobach to możesz założyć od razu, że Ci pójdzie najmniej po trzykroć gorzej,
    więc się wyprzyj zawczasu, albo wypchaj? Nie pamiętam, to było tak dawno, ponad
    dwa tysiące lat minęło, jak z byczka strzelił, no i ustrzelił, i spadł, i padł
    jak przykazał na wieczki wieczków amencik.
    Sąsiadka z dołu, ta z czwartego, jakoś sobie jednak radzić umie, mimo że
    kobiecina chuda i chudsza. Wczoraj był u niej pasi konik, przedwczoraj psie
    żeberka, a dzisiaj to może i nawet będzie łopatka. No zobaczy się jak to
    będzie u nas dzisiaj i czy jeszcze przyszłość jaka przed nami. Tym czasem
    postdrawiam Was towarzysze, odchodzę powoli i w ponkoju.
  • huann 23.11.05, 14:06
    ułożyłem właśnie hajku o hipopotamku:

    hipopotamek siedzi na tamie i bardzo szlocha bo go ugodziła locha samica guźca
    w udźca.


    dziękuję.
  • cassani 23.11.05, 14:10
    czy to TEN hipotam?
    --
    Uwaga:
    odpisuję na posty łamiące regulamin!
  • huann 23.11.05, 14:18
    cassani napisał:

    > czy to TEN hipotam?

    kto wie... hipopotamicznie to może być i TEN!
  • huann 04.12.05, 18:51
    Wędrowali już jakiś, bliżej nieokreślony czas. W końcu Większy rzekł do
    Mniejszego: -przystańmy na chwilę. Mniejszy zgodził się na to z ochotą. W końcu
    też miał już dość, a głupio mu było, jako Mniejszemu przyznać się do tego
    Większemu. Z kolei Większemu było równie głupio, ale był za to obecnie bardziej
    bezpośredni. Większy pamiętał, jak kiedyś, w podobnej sytuacji nie zaproponował
    tego jako pierwszy Mniejszemu i efekt był taki, że to Mniejszy zaproponował mu
    to. No, ale to były inne czasy – wtedy Większy jeszcze nie był bardziej
    bezpośredni od Mniejszego. Ale to już była tylko mglista przeszłość – bowiem
    właśnie od tamtego czasu to Większy proponował Mniejszemu jako pierwszy. Tym
    razem więc stało się podobnie: to Większy zaproponował Mniejszemu by przystanąć
    na chwilę, a nie na odwrót. Mniejszy też już tylko mgliście pamiętał czasy,
    kiedy to on proponował Większemu, by przystanąć na chwilę. Tak więc i tym razem
    podszedł do tego w sposób całkiem zwyczajny – właściwie to nie zwrócił uwagi,
    że to Większy mu proponuje, a nie on Większemu. Większy też to uznał za całkiem
    naturalne.
    Przystanęli więc na chwilę, a Niemen płynął z głośnika kart powieści szóstą
    stronę z empetrójkami Elizy Orzeszkowej.

    --
    GROARR
  • Gość: Bart IP: *.mnc.pl 12.12.05, 15:24
    Nie pozwólmy, aby wątek o pośle miał największą liczbę wpisów.
  • Gość: walczę IP: *.kis.p.lodz.pl 15.12.05, 17:50
    WALCZĘ!
  • p8 17.12.05, 02:33
    gdzie jest ten co się golił bananem?
  • yarro 17.12.05, 02:37

    --
    "Jest wystarczająco dużo światła dla tych, którzy chcą zobaczyć,
    i wystarczająco dużo ciemności dla tych, którzy mają odwrotne upodobania."
    [Blaise Pascal]
  • huann 17.12.05, 02:47
    na pewno?
    --
    pierwsza gwiazdka
    wiosny nie czyni!
    [huann]
  • yarro 17.12.05, 02:51
    ... czy nie zwykłe przypadkiem.

    Zwykłe otwarte niezwykle...

    --
    "Jest wystarczająco dużo światła dla tych, którzy chcą zobaczyć,
    i wystarczająco dużo ciemności dla tych, którzy mają odwrotne upodobania."
    [Blaise Pascal]
  • huann 17.12.05, 02:54
    bywa, bywa...

    --
    pierwsza gwiazdka
    wiosny nie czyni!
    [huann]
  • huann 17.12.05, 02:47
    i jaka płynie Nałkowska stąd...

    --
    pierwsza gwiazdka
    wiosny nie czyni!
    [huann]
  • yarro 17.12.05, 02:52

    --
    "Jest wystarczająco dużo światła dla tych, którzy chcą zobaczyć,
    i wystarczająco dużo ciemności dla tych, którzy mają odwrotne upodobania."
    [Blaise Pascal]
  • huann 17.12.05, 02:53
    nawet przeszłość nie jest dziś tym, czym teraźniejszość kiedyś była...

    --
    pierwsza gwiazdka
    wiosny nie czyni!
    [huann]
  • yarro 17.12.05, 02:57
    ...przyszłość?

    Będzie taka, jak "teraz", które miało być?

    --
    "Jest wystarczająco dużo światła dla tych, którzy chcą zobaczyć,
    i wystarczająco dużo ciemności dla tych, którzy mają odwrotne upodobania."
    [Blaise Pascal]
  • huann 17.12.05, 03:00
    Cyganka prawdę powie a Rosjanka 'Prawdę' sprzeda, zaś teraźniejszość to wciąż
    pomiędzy już tak a jeszcze nie

    --
    pierwsza gwiazdka
    wiosny nie czyni!
    [huann]
  • yarro 17.12.05, 08:06

    --
    "Jest wystarczająco dużo światła dla tych, którzy chcą zobaczyć,
    i wystarczająco dużo ciemności dla tych, którzy mają odwrotne upodobania."
    [Blaise Pascal]
  • szprota 20.12.05, 00:16
    a dzieje się to, co umiera na kolcu.
    --
    żywią y martwią
  • szprohuann 22.12.05, 21:23
    nigdy nie doczekamy gwiazdki tylko rózgę: kurde, strasznie mi się ostatnio chce
    strzelać, a bociany jeszcze daleko... obecnie w Kraju mamy drób i te większe
    nostrusie: patuś prawdziwy...
    patuś nostruś.
    prulabura hura bura szef podwóra unimil, bo kto gumką myszkę trąci temu na
    starość dębica! czego jaś się nie nauka temu guewara od lasu slowiki klaskaly
    na i-bis zaborem mieckim przy dziecku co web rwało chytrze ten młody zdeusił
    izaury ten stary chyli poradlone czoło nad zmacerowanym placykiem ze startą
    trociwiór.
    -ha, rzekł ochryple i starł ciul na wiór orzeszki przy tym bukwiały w przeręblu
    w niepowodzi po włosku łupały piccę aż mio srając przednim marmurem przodków z
    carrary carrambę mamlał w uściech pajęcząc lekutko. cykady cykutę w carrarze
    kurkumą, kurarą naciągnąc w łuk się wystrzelił brzechwą brwi mażąc smakował
    cięciwę w cielęcym zachwycie przeżuwał ostrężynę grucząc przy tym gruczołem
    pospołu rzeczpospolitą obojga szyszynek samotrzeć trzustką z grasicy wypalił
    parszywie przy tem łypał gałecznym oczodołem, czterojajecznym bulionem co
    groźnie zaryczał: chodu i przyszedł mix parszywy i dłonią się ujął za flaczki
    buraczki niczyje i rozanieliła się ziemia płowa od kaktusków wielebnych po
    powodzian zdroje...
    krzyki pijackie i znoje się wzniosły, a wtem jak znowu auta po wstędze szos
    motając tąże na koła i kapsloki z tychże srebrzyste strzały co mkły poboczami
    po cyklistów włos zbielały z nagła mgła nad bagnem również nie bez kozery
    kłębiła się po łopatach łosi za rogiem zaś buhaj czyhau przekrowionym węźlastym
    stuporem majacząc drągalom co okorowani topornie raczyli się oparem, a modry
    jaskier pysk darł, że przepada.
    wtem plusk ohydny jak z krzeli oparzelisk mszarnych się dobiegł: to podniosły
    się czaple brodziąc swych ostępów przed steranym misiem co sadził powoli
    kluchem ociężałym dziwiąc się pszczołom że dom swój przepadły, bo ciana nam nie
    zwieźli, zawodziły baby kłoniąc się kłosom i kłonicom klekotały kołatką o
    sztachet kornice: niechże z nich ramy olivio nam utoczą!
    niech utuczą!
    przyjdźcie, tuczniki rojne na ramię zad nieść i rzeź, a chrzątkliwe kwile niech
    zapadną wam wieczór jak katowski topór gdy łuna krwa bieszczadom na wilki:
    posoki sobaczej niechaj na śniegu zobaczę!
    osocze nad zbruczem jaćwieżą zapała!
    [doszły i straszne!]
    ja ćwikłę chrzanię, smalec mi doskwiera, niech to jasna cholera. lecz musztardę
    po obiedzie majonezy przy kolacji: kto nie pojmie dziś keczupu ten do jutra nie
    ma racji.
    nie sposób się oprzeć tej argumnentacji.
    nad stawem zaś wzniosło się gumno srogie gdzie walec parkował w sieni, a czasem
    przychodził pan Józef i siadał, wyjeżdżał na wózek do zbioru rózg przystępując
    zacierał i pluł sobie w brodę a czasem to nawet zaśpiewał puchalskiego rotę
    co cudną ma urodę. nucił zresztą również i legiony z żołnierską butą w onuce
    przyodzian co mu waniały efektem po grochowce cudną a rzadką i rzewną a młodą,
    gdy Józef na walcu jechał nienajlepszą drogą śpiewną i zgrzebną jak wyżrej niż
    jamnik co zjeżża od fortu grochowce w podprzemyskim lesie echo grubej berty
    taką piosnkę niesie: 'znasz li ten kraj gdzie śryż w Wiarze do Sanu wpada
    opadając uskokiem tektonicznym w obniżenie jasielskie?’.
    następnie niszcząc łąki pola i tyki grochu co gołębie o niego łkają zapadł w
    tytoniowe liście udręczony flirtem z panną Jagodą co po lesie młodą będąc
    włóczyła kordonki nim jeszcze na bożym świecie zaistniały krówki i stonki.
    mulina różowa nieobcą jej była gdy na tamborku sadziła kwiatuszki i żarły te
    liście i pasły się jedząc i nic przy tym o wynalezieniu już wszakże bliskim ddt
    nie wiedząc śpiewały tak: siała baba siałałała a dziad zbierał ał ał ał a dziad
    za rzepkę za łękotkę poszedł w bój i odsiewał żarna od plewa po prawicy wszakże
    mając gumno, w którym brak teraz walca za to w sianie kawałek palca leży co
    oznacza częściej krwawy znój niż śmiertelny bój!
    a pług a brona Bronisław właśnie skonał na tym sianie poprzedniego roku gdy go
    miemcy panie złapali w wykroku i nie zatańczył więcej nad pięknym modrym
    Dunajem tak to bywa gdy się języków obcych zasiega nie znaje.
    a nad jeziorem tymczasem łopotał tatarak mamażaba i kilkoro o-wadów i p-
    zaletów.
    -oh jo - zakląskał żałośnie jak to bywa przy lecz jeno trzcina nad nim łby swe
    chyli... po chwili.

    --
    na bardzo praktycznym poziomie istnieje tylko Patataj: prosty silnik spalinowy stosowany do
    napędu
  • damndogu 23.12.05, 22:49
    przeczytałem wszystko i jestem pełen podziwu, że tyle osób w jednym miejscu
    jeszcze może..... a tak na serio to było 2199 postów, więc postanowiłem
    zaokrąglić :]
    --
    damndog
    gfblona.adasgallery.com - łódzka grupa fotograficzna
  • szprota 06.01.06, 01:53
    czyli slipy śpiącej królewny.
    bo to była waśń o dzieweczce konającej z głogu. a wszystko zacięło się od tego,
    że jej rodzice byli sknerzy i szkota wielka, bo zaprosili wprawdzie moskiewskiej
    tyle wróżek ile należarło czyli piekarski przy Jasiu i Małgosi
    (jakiejku..małgosi?jakasiajestem! i who the fuck is alice?) byłoby nomen omen a
    tak to tylko oh,men trzynaście.
    Z tym że kto zjada ostatki ten jest tłusty w czwartek a tu nie, bo chodziło o
    zastawę za ladą. Lady wróżce jednej miast wsi posiłek dać na szczerym złotym
    talerzu dano co prawda również nie w zoby, niemniej na milcząco kłamliwym
    srebrnym. tak i zgrzytnęła wróża jedynym zębem i wieszcznęła przejmująco, że jak
    dzieweczka osiągnie wiek łożnicowy, to się weźmie ukłuje wrzecionem i zaśnie na
    stolat stolat stomil lalalas, a wraz z nią pałac cały, bo bez holistycznego
    pojmowania zbrodni i kary, sadyzmu i kretyńskiej zbiorowej odpowiedzialności
    łajno by to było, a nie bajka.
    to się sknerzy kilt'em'O! przejęli jak strażak ochot_nick i bez długiego namysłu
    nie rotfl, a poszło orędzie, żeby wrzeciona weck w inne konta kraju logować, a
    broń bożre w pałacu, bo księżniczka nie kura i chodzić spać nie będzie, taka już
    z niej nospa.
    i mijały lata, a ch.. wie, na czym przędli. może wymyślili stylon.
    aż tu w pałacu się zalęgła staruszeczka bona kucharka z niej i amica w rąki
    księżniczki wrzeciono zapodała, że ją to niby kręci. Dzieweczka fajt łapa we
    krwi bo to wiecie prząść to trzeba umić no i sowicie się przespała, a amica
    swoją drogą skowronkiem też nie była, bo przecież cały pałac uleciał under sen.
    no i nawet strzygom by tom nie wrzeszczeć ewidentnie i cały pałac głogiem porus
    polech poczech a kto się z niem siłował i niechcący był kłujonem, ten oddawał
    się w ramiona Morfeusza i NeoTrujcy.
    Aż się zjawił rycerz NOSPAM co miał wyższe ajsikju i utorował sobie mieczem
    drogę do pochwy.
    koniec.
    [inspired by Huann permanentnie]
    --
    Lepiej ten niż one! [Zamek]
  • szprota 09.01.06, 14:00
    Było sobie toksyczne z rodzicami rodzeństwo, siostra rozłożona i brat bez pyt.
    Rodzicom nie dali bełcikowego tudzież znudziło im się kaźnienie rodcze
    progenitury, po woda po temu mogły być ruszno-rakie, niemniej pokazali dzieciom
    drzwi, co stanęły otworem, ustalili, którym i uprzejmie uprosili je won. To i
    poszły dzieci to tuł to tamtam, a generalnie po borze, choć kategorię miały
    raczej wstrzemięźliwie rezerwową. Bardziej się martwili niźli żywili, aż
    napotkali wiedźmę, co faktycznie była świadoma stanu swego posiadania i
    zapragnęła go poszerzyć o kanibalną grę z małymi. Jako że dzieci były z domu
    patologicznego drwala, co więcej rżnąć umiał niż był umny w główkowaniu, nie
    grzeszyły one niczym poza gniewem, nieumiarkowaniem w jedzeniu i piciu, bo to
    pycha co do piekła spycha. No i zaczęli swoją znajomość od pieca, bo wiedźma też
    liczyć nie umiała i rychło miało się okazać, że w ich trojgu nie ma miejsca na
    cztery kąty lecz co najwyżej o, boje o byt.
    A ponieważ w kupie raźniej, prawem dżungli, co wychowała owcych w wilkim city to
    wiedźma zasiadła milkliwie w rzędzie kafelków w gorejącej atmosferze. I z braku
    laku noć puściła się z dymem.

    --
    hej szablon w dłoń! podpisano: prus sienkiewicz. [Huann]
  • Gość: lavnika IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 13.01.06, 18:15
    Z życia wziente?


    lav
  • szprota 14.01.06, 15:47
    z naciskiem na wzięte.
    a propos, w następnym odcinu dziewczyna z zapałami.

    --
    żywią y
    martwią
  • yavorius 25.01.06, 12:38
    Kiedyś napisałem tak :

    "Nie obchodzi mnie słuchanie historii o bożkach, których czasy dawno
    przeminęły, a pomimo to ich twarze widnieją w każdym kościółku, do którego
    jestem zmuszany wejść".

    Dziś patrzę na to wszystko trochę inaczej. Starszy o dwadzieścia jeden
    miesięcy, widzę, że bożki - nie dość, że powinny odejść w otchłań historii - to
    jeszcze wchodzą na obszary innej wiary, śmiejąc się szyderczo w twarz.
    Gratuluję Wam, to wielka sztuka, możecie być z siebie dumni.
    --
    Sygnatura ma zbyt wysoką samoocenę, więc została usunięta.
  • b00g13 25.01.06, 16:47
    Kiedyś gdy byłem mały bardzo lubiłem przykładać zimą policzki do szyb. Wgniatać
    się w absolutnie gładką i absolutnie zimną taflę i zamarzać w czymś
    nieodczuwalnie smacznym. Chłonąłem przez skórę smak szkła i spokojnie rozlewałem
    go po przełyku. Czasem przesuwałem po oknach ręką szukając palcami zgrubień
    pozatapianego powietrza i błądząc do odłażącej farby z drewnianych ram. Szyby
    odpowiadały mi tym samym, przychodziły do mnie w nocy i otaczały mnie, wyciągały
    si ku mnie. Przelewały się przez ramy i zalewały mi twarz. Napełniały mnie
    przezroczystym lodem. Nigdy nie rozumiałem dlaczego nikt nie chce lizać szyb.
    Pewnej nocy szyby zamiast usta napełniły mi lędźwia. Przestałem się do nich
    przytulać bo wiedziałem już, że za nimi kryje się cukierek, bo poznałem, że
    cukierek jest ważny. Dorosłem.
    --
    Wierzę, bo to absurd !
    św. Ignucy kościoła Emacs

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.