Dodaj do ulubionych

Wątek surrealistyczny

  • szprota 02.02.06, 19:54

    I stało się tak, że w dawnych strasznych czasoprzestrzeniach czyli jak sama nazwa wskazuje w starozytnej grecji żył sobie pastuch co przemawiał językiem owcym, a owce do niego ani razu. Niemniej był on omal japiszonem wśród ówczesnych trzymaczy trzód. Zatem zawrócił mu głowę headhunter Pan bo rzekł do niego niejedno. Oprócz sukcesów zawowcowych osiągał nasz bohater również prv.pl, a wbrew Panu heteryckie. Ona również pasała i nieźle jej się to udawało.
    Wybrał się nasz pastuszek razu pewnego na spacer milowy i znalazł kamień drogocenny. A ponieważ brakło mu do obrzydliwego happy endu świecideł na zadręczyny z wybranką, tak poniosł głaz i lodowato odniósł się do Pana, który również miał chrapkę. To tu Pan kazał, sługa nie trusia i sprzeciwia się? Pan się zeźlił strasznie owczywiście i pognał w dziki gon za pastuchem, który z kolei pędził w wiatr od ukochanej. Padli na sobie wreszcie oraz w ramiona, a Pan, który nie miał uprzedzeń do tylu płci co Panowie w dzisiejszych równie strasznych czasach zobaczywszy ukochaną ulubieńca machnął kopytkiem na to wszystko i się precz oddalił.
    Lecz to nie koniec japi endów albowiem co z kamieniem otóż padając w ramiona pastuch podał go jej a ona chyba heterą nie była, alboniewiem go nabrała do ust chyba żeby Panu nie było łatwo zawła szczyć. I nie było jak wyjąć bo tu ani grzebać ukochanej w jamie [żeby chociaż w otworze!] ani zezwolić by się puściła z ramion bo zapomniałam napisac że stali nad przepaścią i w ogóle było strasznie a ona słabosilna z sinym wolem. Więc pastuch postanowił wyjąć kamień ustami i tak się narodził pocałunek oraz powiedzenie o stawaniu języka osinowym kołkiem.


    --
    żywią y
    martwią
  • huann 04.02.06, 00:18
    W starej chatce pod starym borem mieszkała stara dziewica – Noworymberska. Za
    piasta tam już mieszkała i za jagiellona też mieszkała a jak nadszedł nabór na
    królów obieralnych to zerwała jabłko ze starego sadu opodal i zżarła ze skórką,
    taka już pomarszczona była. A kwaśne winogrona wisiały jej gdzieniegdzie, a
    indyki robiły jej jaskółki na koralowych drutach. Żyła by tak pewnie aż do dziś
    dzień, choć dziś noc akurat, ale nikt by dziś w to nie uwierzył, więc umarła.
    Nim jednak uczyniła ten wspaniały gest wobec zdrowego rozsądku
    zdroworozsądkowej części ludzkości zjadła maślaka. Jak sama nazwa wskazuje
    maślak jest zdrowy i pożywny, zawiera w sobie mnóstwo olejów wysokotłuszczowych
    i tak się tym nasyciła, że usiadła na przyzbie. Ponieważ współcześni
    użytkownicy wielkomiejscy sieci nie wiedzą zazwyczaj co to przyzba, więc nie
    napiszę co to, bo też nie jestem pewny, w każdym razie usiadła i
    zanuciła: ‘boby boby głóg tarninaaaaaaaaa’ czy coś bardzo, ale to bardzo
    podobnego, czyli chyba jednak właśnie to. Niosło echo po lesie zew pieśni tej z
    prawieku wyprzędłej, niczem poszum starej kniei, co niejednego jelonka zdechła.
    Usłyszał to kniaź cięty na pazia, prześlicznej urody i durny przy tem! Zasromał
    się w sobie, zadumał w sowie, zadął, zaklął i zagryzł wąsa i zapląsał a nimfy
    zgodnie potrząsnęły różowymi pomponami w ciapki morro w jutrznich mgłach na
    śródleśnej polance szemrząc ‘cziki-da cziki-da’. ‘Cziki-da!’ –zakrzyknął kniaź
    jak paź, bo on oto już wiedział, już czuł ten zew miłośny, tęskny a mocarny
    jednocześnie, niby przecudnej wiosny rozkwit w pełni i pędy dębów i w te pędy
    pojął, że oto przeznaczenie go wzywa na skraj boru. Bo tam właśnie w starej
    chatce pod starym borem mieszkała stara dziewica – Noworymberska. Za piasta tam
    już mieszkała i za jagiellona też mieszkała a jak nadszedł nabór na królów
    obieralnych to zerwała jabłko ze starego sadu i zżarła ze skórką, taka już
    pomarszczona była. a kwaśne winogrona wisiały jej gdzieniegdzie, a indyki
    robiły jej jaskółki na koralowych drutach. Żyła by tak pewnie aż do dziś dzień,
    choć dziś noc akurat, ale nikt by dziś w to nie uwierzył, więc umarła.
  • szprota 14.02.06, 01:46
    czuwaj!!! Gdzieś wśród zielonych liści drzew, mroczny cień zwierzęcia przemykał
    się niepostrzeżenie... Zawitałeś w naszym lesie więc czuj się tutaj gościem.
    Wyślij prywatną wiadomość, alkomat, Black Metal ~ Finntroll! Groar! führer z
    niczym tzn. z Łęczycą także, czy się nie mieścimy w kategorii "czegoś"?
    _____ Groar. ... Łza się w oku kręci. _____ Groar. z tym zdeka problem moze byc,
    albowiem starsi sie rzucaja ze mi dom ze tak powiem roz******la... moze i racje
    maja ja wydaje odgłosy różnych potworów z tibi reaz Krzyknełem mało z krzesła
    niespadłem Groar... - Co? - Groar. - To taki odgłos? - Nie, fala dźwiękowa...
    *** - Ej, właśnie, może ty mi powiesz :D - Ale co? wiem! Tak z najświeższych (co
    wcale nie oznacza lekkostrawnych: rok mrok szatan mrok szatan. Nadal nie Jest
    Dobrze, a nawet Jest zajebiście źle. Ale fakt, że żyję świadczy o tym, że on
    jest głodny! Biedny stworek, masz tu Śmiechżelki...czemu pytonga zaSLONILES
    NAPISEM (Charizard nażarł sie żelków i pełen pałeru ruszył na kurzyki) a
    Kurzajewski ma ładną bluzeczkę dzisiaj :)))e no szon, opie..sz sie nie
    działa time out koniec dead GROAR. wy nieumiecie OTS robica tematy zakladacie
    wrr... szkoda Ze nie mam modka bo bym się zamnkął nie zbudujemy już Pałaców, z
    naszych marzeń, Nie wypowiem słów Które mogłyby zawarzyć Nie czas nie czas nie
    czas, Ja panna ,on blizniak! Najbardziej konfliktowy uklad wsrod wszystkich par
    Pelno spiec. on balaganiarz,kocha wolnosc, Odporny na, Trucizna, Specjalne,
    Brak. Walka, w zwarciu, wazelinka mi scieka po spodniach :D tez wpadne do
    krakowa zownowac dzieci i zgarnac lizaki, szkoda , bo jeszcze trzeba tam
    dojechac ;] juz chyba wszystko zaleze odglupiego farta...(zeby jeszcze chcial
    sprzyjac nam a nie tym innym ;P) czytaj- ::jak_mustangi:: :) <------ czy to jest
    WILKOŁAK?! keeeeee? pomóżcie studentowi :D jak chcecie gadać o Hoeyu to zróbcie
    osobny temat:/. Poki udaje lwa przy oppeningach starych filmow. Ostatnio
    oglądałam ten Film, troche schizofreniczny taki, dziwny ale podobał mi
    Sie, wciagnął mnie bardzo .... no i musiałam wyjść...po starych śmieciach...
    ...tyle że widziałem ostatnio że I Czerwone Diabły są nim
    ponoć poważnie zainteresowane.badzcie pozdrowieni!! nie nabijam sie z
    joeordiego, ale groteska w jego wykonaniu jest tak samo szokujaca dla
    "normalnych" szarych zuczkow jak temat kupię kapcie - nie zgadzam się z jego
    poglądami na temat homoseksualistów i co!? I CO?!! I NIC!! Odgłosy, Brrrr,
    Groar. Opis, Misie żyją w norach i lasach całej Tibii. Są one przyjaznymi
    zwierzętami, lecz mogą być agresywne gdy ludzie za bardzo zbliżą następnie o
    mało nie spalą pola, robiąc ognisko bez zabezpieczeń (nie ma to jak nauka
    środowiska w podstawówce ;), na którym to Zresztą upieką Włosy nas oszukać, my
    szukać przez godzina i nie znaleźć Pudziana! KŁAP* z przykrością stwierdzamy, iż
    nieszczęśnikowi, co szukał wszędzie Puma ma za małe szczęki aby odkąsić głowę
    jednym ugryzieniem

    PS I jednak nie było tak długo jak spekulowaliśmy
    --
    albowiem zgodnie z filozofią wszystkie kosmetyki powstają w oparciu o wyniki
    najnowszych badań naukowych, dlatego są tak skuteczne oraz działają w harmonii i
    synergii z moją kurą czyniąc ją piękną.
  • Gość: szprota_za_Pijawa IP: 194.150.251.* 14.02.06, 12:43
    Żyła w pewnym Królestwie piękna księżniczka. Cały naród kochał ją gorąco,
    przeżywał bardzo jej rozterki miłosne i wiwatował będąc świadkiem sukcesów.
    Codziennie w każdym domu nie mówiło się o niczym innym, tylko o tym co nowego
    przydarzy się uroczej księżniczce Gwiazdeczce, jak ją pieszczotliwie nazywano.
    Gwiazdeczka dorosła już kilkaset odcinków temu i obecnie była Gwiazdą
    najważniejszego Serialu w Królestwie.
    Jednak mimo radosnych chwil na serialowym planie, jej życie nie było usiane
    różami. Pech chciał, że w księżniczce zakochany był potężny i zły czarnoksiężnik
    STOŁEN - mroczne i niebezpieczne indywiduum elektryzujące słuchaczy swym głosem
    i posiadające moc jeżenia na odległość włosów na głowach poddanych ojca
    księżniczki dzięki zdolności rzucania czaru "rachunekzaprąd". Jako adept
    mrocznej akademii Tajemnej Energii Pozyskiwanej Samodzielnie (w skrócie TEPSa)
    jako jedyny student zaliczył wszystkie stopnie wtajemniczenia i uzyskał
    Dwudziesty Stopień Zasilania zostając tym samym arcymistrzem i potentatem
    energetycznym. W krótkim czasie dzięki misternie uplecionej sieci przesyłowej
    stał się włascicielem MEgaelektrowni i prądotwórczym monopolistą. Od tej pory
    blady strach padł na obywateli Królestwa. W każdym domu włączenie telewizora,
    lub chociażby światła w łazience powodowało, ze stojący na straży prądu Licznik
    bił natychmiast po kieszeni. Nieliczni, którzy się zbuntowali, zmuszeni byli do
    wyrzeczenia się największej radości życia, jaką była telewizja i pogodzenia się
    z losem, że kolejne perypetie księżniczki będą znali jedynie z wyrywkowych
    opowieści znajomych, lub ze skrótów w głównym dzienniku Królestwa "Wszechświecie
    Serialu". A było coraz gorzej. Każdy odrzucony przez księżniczkę wyraz sympatii
    ze strony STOŁENa powodował jego niebywałą furię co natychmiast objawiało się
    przerwami w dostawach energii i zaciemnieniem kolejnych kwartałów ulic. Ludzie
    płakali nad nieczynnymi telewizorami, a producenci świec zacierali ręce.

    Pewnego dnia do Królestwa zawitała Nadzieja pod postacią młodego księżnika
    Elektryka (aby wybrać się w podróż porzucił szkołę, więc nie otrzymał tytułu
    jasnoksiężnika i został tylko księżnikiem). Pochodził on z dalekiego kraju, w
    którym jego ojciec, dobry, stary król Iesdeen oświecał lud za pomocą
    światłowodów. Najmłodszy syn Iesdeena - Elektryk wyruszył więc pewnego dnia w
    daleką podróż, aby nieść światłowód oświaty innym narodom. Sytuacja w Królestwie
    bardzo zaniepokoiła młodego gościa. Chodził więc od domu do domu i oświecał
    ludzi,że Megaelektrownia nie jest jedynym i ostatecznym źródłem energii.
    Roztaczał przed udręczonymi poddanymi wizje osobistych turbin wiatrowych i
    paneli słonecznych. Udowadniał, że ich zasosowanie daje duże szanse na
    osłabienie potęgi czarnoksiężnika. Bardzo szybko wyrobił sobie dobre kontakty z
    tubylczą ludnością, jednak wnet zaczęły mu je psuć wszechobecne wtyczki Stołena.
    Narastał konflikt, który zakończyć mogło jedynie decydujące starcie obu
    przeciwników.
    Tak więc w pewien giełdowy poranek ufny w swą potęgę Stołen uderzył na baterie
    słoneczne Elektryka. Młody księżnik był jednak za wczasu na to przygotowany.
    Parę tygodni wcześniej poznał znakomitego SPECa, który rozpoczął działania
    dywersyjne na tyłach wroga. Dzięki otrzymanej od księżnika skrzynce z butelkami
    magicznego eliksiru ze sfermentowanego zboża SPEC szybko przekonywał kolejnych
    Megakierowników elektrowni aby cała para szła w gwizdek. To jednak nie
    wystarczyło by powstrzymać mroczne zastępy. Transformatory nadal sypały iskry, a
    liczniki biły co sił. Baterie trzymały się dzielnie, ale ich opór słabł z każdą
    siłą. Widząc to obywatele Królestwa zrozumieli, że jedynie ich wspólny wysiłek
    może doprowadzić do obalenia tyranii Megaelektrowni. Ruszyli więc z pomocą
    Elektrykowi wykręcając gdzie się dało bezpieczniki i podłączając na dziko do
    sieci Stołena energochłonne żelazka, elektryczne czajniki bez wody i
    enegrochłonne piecyki. Rozgrzane nimi powietrze ruszyło ku górze wywołując prądy
    powietrzne, dzięki którym nadszedł wiatr zmian, który uruchomił wiatraki
    księżnika i przewiał chmury dymów z elektrowni. Zza chmur wyjrzało słońce, które
    widząc co się dzieje natychmiast ożywiło broniące się ostatkiem sił
    fotoelektryczne ogniwa. W całym Królestwie popłynął nowy, czysty prąd porywając
    czarnoksięską armię i jej przywódcę daleko na wschód ku gazowym obłokom Putimira
    Władyna.

    Efekt fotoelektryczny rozjaśnił uśmiechy na zmęczonych twarzach zwycięzców
    uruchamiając telewizory z jubileuszowym trzy tysiące dwieście osiemdziesiątym
    siódmym odcinkiem Serialu "Ka jak Krzysztof". Gościnnie w nagraniu na żywo
    uczestniczył księżnik Elektryk jako Krzysztof Kajak. Jego namiętna wymiana
    spojrzeń z księżniczką Gwiazdeczką nad papierowymi kubkami przy dworcowym
    automacie z kawą została zaliczona do najważniejszych scen w historii Serialu.
    Do dziś jest ona tematem wykładów na Akademii Serialowej, a jej analiza stała
    sie podstawą kilku znakomitych prac doktorskich.

    Jeśli chodzi o księżnika i księżniczkę to pili kawę długo i szczęśliwie. Aż do
    napisów końcowych i reklamy pasty do zębów.
  • szprota 14.02.06, 13:18
    Wewnątrz panował półmrok. Rozpraszała go jedynie cienka linia światła wpadająca
    przez szczelinę w niedomkniętym wejściu.
    - Widzisz coś? - spytał Większy Smok.
    - Cicho! -coś się tam rusza! - Mniejszy Smok poruszył nerwowo skrzydełkami.
    - Czy to On?
    - nie, to chyba Ona...
    - Jak sobie pomyślę o Jego zębach... i tych łapskach, którymi tak potrafi
    ścisnąć... Jak bym mógł, to bym się schował głębiej... - jęczał Większy Smok
    - no, to prawdziwy pogomca smoków! Co będzie jak jeszcze urośnie?? Ostatnio
    próbował mnie połknąć... - poskarżył się Mniejszy Smok.
    - Mimo twoich skrzydeł??
    - Mimo to! rozpostarłem je najszerzej, jak mogłem!! i waliłem go kółkiem!!
    - Niesamowite! To prawdziwy potwór!
    - Cicho! słyszę kroki! - Mniejszy Smok rzucił się w głąb ciasnej pieczary.
    - To Ona! Znowu na nas poluje! Większy Smok zbladł na widok ręki rozdzierającej
    wejście.

    Miękką pieczarę wypełnił stłumiony przeciągły zgrzyt. Mniejszy Smok z
    przerażeniem patrzył, jak jego większy brat walczy dzielnie unoszony przez
    potworną rękę w kierunku coraz lepiej słyszanego przeciągłego wycia Jego.

    - Nie zostawiaj mnie!!! Trzymaj się!!! - krzyczał Mniejszy Smok drżącym głosem.

    Większy Smok jednak go już nie słyszał. Skrępowany gwintowanym pierścieniem
    zawisł nad parującą białą breją. Ostatnie przebłyski świadomości niosły ze sobą
    dźwięk zasuwanego suwaka pieczary i zakęcanego na butelce pierścienia, a Jej
    głos mówił czule:

    - Chodź kochanie, mama ma dla Ciebie butlę z kaszką...

    W IMIENIU PIJAWA ZNóW WRZUCA SZPROTA

    --
    gdzie diabeł mówi dobranoc, tam babę pościele
  • szprota 15.02.06, 02:15
    tym razem nie było krótkowidza korytarzy
    nie było bazgrołów po marginesach ni nasłuchiwania ciepła na szyi
    przepatrzyłam przepastniej i już się nie dało przegapić.
    już trzeba zamknąć nos w golfie
    prześledzić róźne barwy świtu
    zachwycić się jednomyślą. czasem przesiać słońce przez liście.
    czasem zaboleć kilometrami w kolanach. najczęściej budzić się w zmysły.
    --
    gdzie diabeł mówi dobranoc, tam babę pościele
  • zamek 20.02.06, 11:46
    Właśnie pożegnałem 3 Augustów, gdy drogę zagrodziły mi 52 Kurczaki, zabiedzone
    jak dzieci 92. Stróża:
    - Dokąd idziesz?
    - Do 2. Chochoła, aby zapytać 96 Janów, czy nie widzieli 82 Andrzejów.
    - Nie warto. Wszyscy poszli na 12. Stoki, by pozjeżdżać na nartach. - odparły
    Kurczaki. - Będą tam aż do 9. Zdrowie najważniejsze! - dodały rezolutnie mimo
    swego wyglądu.
    - A widziałyście może 78 Aleksandrów? - ciągnąłem.
    - Tak. Tam, gdzie rośnie 66. Modrzew. Podążaj za lotem 59. Świtezianki, a z
    pewnością trafisz. Masz może rozmienić stówę? Chcemy pójść do knajpy i zamówić
    46 Ozorków w galarecie.
    Zerknąłem do portfela. - Nie. Mam tylko 60.
    - Dobra. Trudno. - Kurczaki poczłapały w swoją stronę, a ja założyłem słuchawki
    od discmana i załączyłem sobie V Symfonię e-moll op. 64 Czajkowskiego.
    --
    Schloß
  • cassani 20.02.06, 15:55
    wyszło 721 + V symfonia - tylko ze nie wiem czy arabskie można dodawać do
    rzymskich?
    --
    Wiele lat później, stojąc naprzeciw plutonu egzekucyjnego, pułkownik Aureliano
    Buendia miał przypomnieć sobie to dalekie popołudnie, kiedy ojciec zabrał go ze
    sobą do obozu Cyganów, żeby pokazać mu lód. (...)
  • huann 18.03.06, 13:25
    4 latka temu przyszedł na światak wątek surrealistyczny. Jest to dziwny wątek,
    którego pojawienie się poprzedziły niezwykłe i wcześniej nieszprotykane
    zyaviska. Miałeś już wtedy dwie żyrafy, lecz skąd przypuszczać mogłeś, że rząd
    zechce, żeby uczyły się grać na harmonijce? Przecież nic nie zrobiłeś!
    Jeśli byś bowiem kazał im zapisać się do szkoły wieczorowej - przeszedłbyś do
    punktu 25482, jeśli wymieniłbyś żyrafy na dorodnego tapira – przeszedłbyś do
    fryzjera, jeśli czesałbyś zęby - przeszedłbyś do punktu 23A*5xyz. Jeśli
  • Gość: wisielec IP: *.pl 18.03.06, 15:36
    Najlepiej powieś się....
  • huann 22.03.06, 00:31
    gość w dom. dawniej siadano na przyzbie i wypatrywano siedmiu plag egipskich
    zaprzężonych w czterech jeźdźców apokalipsy.psy przed nimi wyli, koty w pałąk
    wyginali, szczury opuszczały okręt pierwsze a kapitan ostatni mohikanin.
    dziś już łabądź budzi grozę. nie-my.

    ************************************

    siedzi.
    drzewiej bywało, że czasem wstawał. nie wstawał ot tak. to było wstawanie nie
    tylko po to, by wstać, ale i by nie siedzieć. teraz już niby tylko siedzi. ale
    nie tylko po to. także, a może przede wszystkim, by nie leżeć. do leżeć ma
    jeszcze kawałek i wcale mu się nie spieszy. gdyby było inaczej, musiałby wszakże
    wstać.
    a siedzi.
  • szprota 23.03.06, 20:32
    W całej historii z karceniem kota rzecz przypomina nieco kocią zabawę w
    uporczywe tkwienie po niewłaściwej stronie. Kot nigdy, ale to nigdy nie pojmie,
    że sam wywołał to dziwne zachowanie człowieka.
    Z psem sprawa jest prosta: umie skojarzyć przyczynę (zwłaszcza gdy jest
    spektakularna olfaktorycznie i od stosunkowo niedawna znajduje się na nowiuśkim
    dywanie) ze skutkiem (optymistyczna wersja zakłada słynną zwiniętą gazetę, a
    wszystkie nieuchronnie prowadzą na dwór do histerycznego przekrzykiwania szczeku
    psa o tej porze doby, w której wasza najbardziej nielubiana z wzajemnością
    sąsiadka ma domyślną porę menopauzalnej migreny dławionej drzemką, która to
    drzemka, w przeciwieństwie do homeopatii, działa wyłącznie w dużych,
    niereglamentowanych ilościach). Kot ma inną percepcję.
    Wizytę na dworze potraktuje raczej jako nie lada gratkę do przebiegnięcia ulicy
    w najbardziej ruchliwym miejscu*, wspięciu się na jedyną ocalałą topolę w
    okolicy, wywołania zbiegowiska sąsiadów za pomocą lekceważenia naszych mniej lub
    bardziej stanowczych zachęt do zejścia (wytrawni znawcy tej gry twierdzą, że
    wszystkie chwyty dozwolone i możemy skwapliwie korzystać z nieściganej w tym
    wypadku prawem możliwości stosowania gróźb karalnych) i wreszcie stoickiego
    odczekania na przyjazd wysoce wykwalifikowanych służb specjalnych, zdecydowanie
    zresztą zdegustowanych powołaniem ich do zadań tak mało apokaliptycznych jak
    lekko zdezorientowany kot. I, jeśli jesteśmy właścicielami Prawdziwego Kota,
    możemy byc więcej niż pewni, że ten wykaże się znakomitym wyczuciem konwencji
    narracyjnej i z przeskoczeniem na balkon sąsiedniej posesji oraz zręcznym
    zejściem po schodach pożarowych zaczeka dokładnie do momentu, w którym
    najbardziej nabzdyczony ze strażaków właśnie zdejmie nogę z ostatniego stopnia
    teleskopowej drabiny, która notabene tak nas fascynowała w dzieciństwie.
    Zatem ten sposób socjalizacji kota jest chybiony.
    Dość dobrą metodą natomiast jest tortura psychiczna. Gwałtowne złożenie gazety i
    trzepnięcie nią o blat nie najgorzej działa w obronie naszych kanapek. Ganianie
    kota wokół stołu też przynosi pewne rezultaty w kwestii odzyskania porwanych ze
    sznurka nylonowych pończoch. Ciekawym pomysłem jest próba sił pomiędzy kotem
    tkwiącym pod szafą a jego właścicielem wymachującym smętną resztką
    pielęgnowanego od lat kwiatka. Pewną w niej przewagę można w niej osiągnąć przy
    pomocy dobrze napełnionego zraszacza, ale uwaga, to działa tylko na koty, które
    organicznie boją się wody. Te, które jej po prostu tylko nie lubią, ograniczą
    się do reakcji spojrzeniem pełnym nienawiści.
    Behawioryści (to ci, co pociągali za dzwonki psy Pawłowa) uważają, że cały ten
    kram z karceniem zwierząt jest kwestią wzmocnien pozytywnych i negatywnych,
    systemu kar i nagród; i że wystarczy za wzorcowe skorzystanie z kuwety nagrodzic
    kota przysmakiem, a za własny pogląd na funkcje użytkowe koszyka ręczną robótką
    wykonywaną na specjalne zamówienie bezdzietnej cioteczki zza zachodniej granicy
    należy skarcić silnym chwytem za kark i stanowczą reprymendą, której niezbędnym
    elementem jest patrzenie w oczy zwierzęciu.Idę o zakład, że radzieccy naukowcy
    nigdy nie próbowali łapać naelektryzowanej poduszki na igły w locie. Koty już
    nieraz dowiodły, że dysponują siłą intelektu znacznie przewyższającą
    zneurotyzowanych psychologów w fazie maniakalnej i rekomendowaną naganę prosto w
    oczy traktują jako wspaniały trening do pracy nad zezem, od którego oczy łzawią,
    a co do przysmaków, no cóż... każdy kot wie, że mu się należą, za samą
    nieocenioną zaslugę bycia Kotem!
    --
    *ciekawa rzecz, że psy jakoś załapały przepisy ruchu drogowego, a koty dały mu
    odpór...
    --
    Żadnych triad, żadnych trójkątów, żadnych kwadratów, teraz dżezi są tylko kółka.
    Różańcowe [Brite]
  • huann 09.04.06, 01:12
    Asfaltowe żniwa.
    Przeto nawet dzień zbyt jeszcze krótki by do wazonu wstawić karp: zresztą
    jeszcze nie czas.
    Czas czas
    Aż po zakręcony kurek, nie wieże: ta osierocona wiosna jest jak pozostałe pory
    roku: nietypowa, pogoda też w grochu. Poprzez anteny antenatów jak trójka od
    kolebki po grób,
    od gołąbków po drób.
    Dalej będą już tylko strzeliste więzi dachowców widziane przez mgiełkę wczoraj,
    skosem pelerynny deszczu zimno wyskakuje jak kukułka z czasem. Jaja się zbliżą,
    to śmigus dyngus znaczy, znów się poleje zmiana czasu z letniego na ostygły.
    Kwaterkami. Trzecia grządka podkurką.
    Brrno mi.

    --
    Huann is osobowa emanacja pewna substancja żrąca :>
  • szprota 18.04.06, 23:29
    nienawidzę używać wielkich słów, ale to, co robię, robię inaczej niż wcześniej
    i to jest tak jak otwarcie okna w parną noc, się patrzy w gwiazdy i aż chce się
    krzyknąć, że już druga i wszystko jest w porządku, jest tak, jak miało być,
    robię to przez oddalenie, przez ułudę, że skoro słyszę głos, to musi być blisko,
    bo skoro się stało, to było możliwe (cezarowie śpią w swoich skrzyniach, gdy
    miasta pomorów krzywią swoje perspektywy) i pewnie nigdy już się nie stanie, nie
    musi, nie powinno, bodajby tylko chropowatość dłoni i sen banalne. Huan: -Wiem,
    na czym tonę. Szprota: -Na brzytwie Ockhama.
    --
    Tiefes Respiro. Lo ist aire.
    La Wirklichkeit erfindet zu mir,
    ich sind seine Legende. Außer!
  • szprota 19.04.06, 14:42
    a co to krętka blada? I z czym się to je? czy to pochodna skrętki komputerowej?
    myślałem, że to jakiś nowy fajny wirus, który moszna złapać, zeby nic nie robić
    i móc się bezkarnie wylegiwać i żeby się ZUS wkurzał.
    szkoda, ze nie poszedłem na studia na biotechnologie. miałbym teraz sklep
    internetowy www.L4.pl. na lato byłaby promocja na wirusy w kaslułkach, które
    można wybić jedynie naświetlaniem promieniami UV w stopniu umiarkowanym, np.
    przez opalanie na Majorce. przy zakupie 25 kapsułek - 5 gratis. epidemia - rabat
    20%.pandemia - rabat 50%. w sam raz dla pracowników Biedronek itp. Albo, żeby
    wykończyć konkurencję w sposób, za który pracownicy końkurencji podziekują a
    żabki nie potrzebują kapsułek, żeby się wygrzewać na słonku.
    kaslułki to chyba takie kapsułki od kaszlu...dla sepleniących od kataru. Od
    Kataru po Bombaj. byle Pad nam nie podskoczy. zwłaszcza MousePad.
    w mojej klawiaturze jest pełno okruszków. te literki to straszne fleje -
    zostawisz na klawiaturze ciacho i po chwili F G i H się ślinią od kremu...
    straty z tytułu ciastek obgryzionych przez klawisze są dla kieszeni przeciętnego
    biurowego podatnika w skali roku ogromne a N najgorsza! kawe mi wypija
    to na pewno jakiś spisek z właścicielami piekarń i cukierni. na pewno. bo
    inaczej dlaczego ciacho w kawiarnii kosztuje 10zł, a bardziej skomplikowaną
    klawiaturę w supermarkecie można kupić za 15. To piekarze i cukiernicy dopłacają
    drugie tyle do tej klawiatury. za to one (te klawiatury) wyjadają ciastka, bułki
    i co tam jeszcze im podejdzie. No i biedny posiadacz klawiatury-łakomczucha
    płaci za ciacho, zjada w sumie jego połowę, nadal jest głodny i musi iść po
    drugie ciacho. a to uzależnia, takie chodzenie po ciacha i potęguje zyski
    cukierniczej mafii. są też skutki uboczne - od ciastek uzalezniają się literki w
    klawiaturze i potem np. Twoje "N" wypija Ci kawę a "o" rzadko wchodzi. chyba śpi
    cały czas. cukrzyca.


    --
    dziś nie
  • aard 21.04.06, 10:45
    (zmysłowym półszeptem w stylu pani, która mówi "Heyah"): -Czujesz się samotny?
    Znudziło ci się pożycie małżeńskie? A może po prostu pragniesz chwilowej
    odmiany? Wszystkie te rzeczy i dużo dużo więcej zapewni ci Agencja Towarzyska
    LODEX. Czynna 24 godziny na dobę, 365 dni w roku.

    Zapraszamy też panie - wszystko jedno czy zechcesz sobie czekają na Niego
    poszydełkować, skorzystasz z usług naszych niewyżytych ogierów, czy też
    zajrzysz do naszej koedukacyjnej sali zaawansowanych zabaw swing-S/M - zawsze
    znajdziesz w naszym przybytku coś dla siebie.

    Agencja Towarzyska LODEX - od przybytku główka nie boli.

    Tylko teraz! Specjalne oferty sezonowe:
    - seks tantryczny (ryczysz z roszkoszy)
    - seks terapeutyczny (teraz możesz i po francusku!)
    - seks talmudyczny (dla sepleniących muzyków-doliniarzy)
    - seks oniryczny (onanizujesz się i ryczysz z rozkoszy!)

    oraz

    PROMOCJA! Do końca kwietnia każda pani odwiedzająca nasz przybytek otrzyma w
    prezencie rewelacyjny wibrator firmy Panta Rei! Pamiętaj! Tylko do końca
    kwietnia!
    Panta Rei - paluszek i główka... to przeżytek!
    --
    aA
    Rd
  • szprota 21.04.06, 11:01
    natomiast nastąpi w cień wolny od pracy pod hasłem Dzierżbór doda ci loda i
    przyklei komórkę do włosów. w ramach programu przewidziano obrazy, wymianę
    płynów ustrojowych i anarchistyczne kichanie na czas. Organizatorzy podzielili
    przekłamujących lody na pięć kategorii: niepełnosprawnych, uczniów szkół
    podstawowych i ponadpodstawowych oraz VIP i seniorów (czub góry lodowej).
    w planach również impreza pozafizyczna generująca traumatyczne psycholęki:
    konkurs na opis oposa.
    --
    dziś nie
  • huann 21.04.06, 21:03
    lodową, to DODA-m jeszcze, że Eskimoski (girlsy) robią grilla.
    rozbuchać Rzym i zogniskować Wezuwiusz.
    Pompe je?
  • szprota 22.04.06, 18:09
    je martwy albowiem zasypiał z gruszką w popielec.
    --
    Dzieci powstają ogniem i mieczem.
    Chłopcy biorą się z placu broni,
    a dziewczynki z zapałkami.
  • szprota 08.05.06, 15:08
    skrętka_wkłada_młode komu? krętka_składa_młode w domu w podarce. w potrawce.
    pod Arka, to moszna dołki wkopać i Arek wpadnie w sosie własnym. i będzie to nie
    sekret arka. Tylko as systentka. taka plika wsadowa? nie, aplikacja wycieczkowa
    do namiotu. z plaginem? Niestety nie. Na PLAGI-n Mojżesz licencji nie chce
    sprzedać. Ale za to z kOHeer-em oh! moszna też dokupić jako wyposażenie
    dodatkowe MAT-air-RACE Ale tylko w wersji "MArine". yellow submarine? grey i to
    tylko w porcie USB u SB to ja nigdy nie byłam

    --
    Dzieci powstają ogniem i mieczem.
    Chłopcy biorą się z placu broni,
    a dziewczynki z zapałkami.
  • longeta 08.05.06, 16:24
  • szprota 15.05.06, 22:45
    mija nastoletnia fascynacja demonami. ona
    jest srebrzysta w świetle górskiego potoku.
    on węzły mięśni i szorstkie palce zdobywcy. nurzają się we wspólnym czasie.
    albo inaczej zawsze
    parzyście.
    ona smak malin i lepkość dogorywania świtu. on ma
    troskę w zapachu ubrań i trochę potu.
    piasek w klepsydrze ma ich ślady. niewyraźne jeszcze.

    --
    gdy mnie przytulasz, światu robi się cieplej
  • yavorius 18.05.06, 14:56
    Andrzej to najodważniejszy chłopak w klasie. Przynajmniej wizualnie. Patrząc na
    niego, mam jednak wrażenie, że jego ojciec może i podziwiał pokazy mody i
    zabytki we Włoszech, ale weekendy spędzał w Holandii. A efektem wieczorów w
    tamtejszych barach jest przezroczysty panel łączący oczy Andrzeja.

    Jeszcze większe zaskoczenie od zewnętrza wywołuje wnętrze. Wchodzę do Andrzeja
    i czuję się jak w myśliwcu. Trochę przytłoczony i onieśmielony. Otulony
    jelitami przyciągam do siebie ciekawie ukształtowaną, regulowaną w dwóch
    płaszczyznach i - jak przystało na Andrzeja - pionowo ustawioną dwunastnicę.

    Spoglądam przed siebie i widzę dwa jelita, grube i cienkie. Obrazują - jak mi
    wytłumaczono - dwa poziomy komunikacji Andrzeja z żołądkiem. Cienkie - dalej
    odsunięte - przekazuje tylko ważniejsze informacje. Wszystko po to, by Andrzej
    jak najmniej się rozpraszał, a jego wzrok jak najkrócej błąkał pomiędzy
    trzewiami. Na grubym jelicie informacji jest więcej. Po chwili przyzwyczajenia
    bez problemów orientuję się w nietypowo rozmieszczonych żyłach i organach
    wewnętrznych, a obsługę ułatwiają liczne brodawki.
    --
    Folie à deux
  • huann 18.05.06, 15:35
    Któregoś dnia już od rana przytyłam, bolała mnie wątroba płodowa (trudno
    dostępny materiał), a mąż był wiecznie niezadowolony. W końcu rzekł mi:
    Pasztecie! W pierwszej kolejności pochłaniane są stare, zwyrodniałe i chore,
    tłuste i przetworzone...
    Nie mędrkuj! – odrzekłam. -Według teorii Pitkanena istnieje cała hierarchia
    ponadludzkich 'jaźni': choćby nerki, choćby błony śluzowe! Dasz sobie radę! Moja
    wątroba nie płaci sercu za to, że tłoczy ono krew - po prostu się niektórym
    pie... Ciesz się, że nie tobie!
    Nie spodziewałam się po tym, że może odejść.
    Sąd zabronił mu bezpośredniego ze mną kontaktu, bo może myśl na nim nie cierpi,
    ale kiepskość dziś polega na czymś innym. Polega na bólu brzucha. Dodajmy -
    kiedyś współbrzucha faceta, którego hierarchia wartości starannie omija ludzi,
    którzy go kochali. Wedle niego wątroba przesyła do umysłu obrazy. Co za osioł!
    Żeby się o tym przekonać, zaczął się z sądem wykłócać kto komu myje stopy!
    Siedział na ławie popijając raz po raz z kufla piwa i nie lubił wiórek: chyba
    rozmiękczony mózg upadł mu do rangi zbędnego organu! Oczywiście, badania
    wykluczyły nowotwór, podobno może to być silne zatrucie w postaci kolki w boku.
    A może po prostu na starość zmieniają się i preferencje, i hierarchia wartości?

    --
    ostrożnie z tą trąbką Eustachiuszu! [Szprota]
  • brite 18.05.06, 16:32
    Zaległo ciszą jak makiem. W stronę kałuży pobiegły nie myśląc za wiele, jednakże
    w środę było spokojnie. Wystąpiwszy przed pierwszy szereg Izydor elastycznie
    dobył osprzęt, wyzuwając uprzednio z gęsiej skórki. Mocząc się po cholewy
    wspomniał szerokie łany kukurydzy, terkoczące niczym klucz bezskrzydłych
    tchórzofretek. Przez źrenice dobiegł go szelest winylowych papuci. Zdecydował,
    że to będzie właśnie ta chwila, że właśnie teraz zakończy się jałowe oschłe
    zrywanie i podciąganie. Eksplodowały motyle, wstąpił.

    --
    Brite
    Subiektywny Vlog Łódzki
    Skype: brite1 #GG jeden jeden zero dziewięć cztery zero dwa
  • aard 27.06.06, 16:45
    Czyżby Brite debiutował tutaj? :)
    I od razu w stylu sprzed czterech lat? Super! Ja chcę więcej!
    A w ogóle to pomyslałem, sobie, że teraz jak już na FŁ nie ma strraszliwych
    trrolli i wszystko znów zmierza ku jak najściślejszemu porządkowi, to
    może wreszcie pora kluczem dzikich drzwi wrócić na łono i podrapać się po
    jajkach ekshibicjonisty? A może po prostu to ta powoli nadciągająca wiosna i
    antycypacja lenich upałów, które już za 20 stopni*?
    Tak czy owak, było nie było, nolens volens, quod erad plus maginiaque, aard
    zakwitał znów. Czy ciepło jego strumienia świadomości stłamsi klimatyzację WSa
    i znów jak pyłek zdmuchnie go ze swych zwojów (to poli!), czy zostanie, to się
    okaże, gdy zakwikną Kurniki...


    * od teraz
    --
    Im dalej wlazł, tym więcej drzewł
  • Gość: szprota_za_pijawa IP: *.zdnet.com.pl 01.06.06, 14:02
    BLOKI STRATOWE - (dział: budownictwo mieszkalne wysokościowe) Budynki
    wielorodzinne sięgające granicy stratosfery. Mieszkania wyposażone standardowo w
    śluzy powietrzne i kanapy ze spadochronem. Fotel przed telewizorem ma wbudowaną
    funkcję katapultowania po włączeniu kanału TV Trwam. Do zameldowania niezbędne
    jest posiadanie licencji pilota wycieczek ekstremalnych oraz zaświadczenie o
    wycięciu migdałków. Popularne wśród niebieskich ptaków i bujających w obłokach.
  • Gość: lavinka z nielogu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.06.06, 20:27
    A co z ochroną przeciw bojówkom żydokomuny? ;-)))

    lav
  • hermina77 27.06.06, 13:49
    Kiedy byłam na początku widziałam przed sobą rozstaje dróg i to, co za nimi i
    to, co za horyzontem.
    Widziałam siebie podążającą ku przyszłemu słońcu, które było jaśniejsze i
    cieplejsze. Słońcu, które było pięknym życiem.
    Kiedy byłam na początku miałam włosy w kolorze hebanu i skórę w kolorze śniegu,
    miałam suknię w kolorze czereśni.
    Stałam na ostatnim piętrze ostatniego zamku i widziałam wszystko.

    Ile miałam w sobie woli a ile wiary, tego nie zmierzysz.

    Potem zaczęłam iść. Droga nie była kręta i wyboista, ale zmęczyłam się prędko.
    Usiadłam pod prastarym dębem pachnącym prastarym dębem i gdy spojrzałam za
    siebie, nie zobaczyłam.
    Położyłam się pod prastarym dębem i mech okazał sie wygodnym posłaniem.
    A droga stała się kręta i wyboista.

    Nie, nie zawróciłam.

    Leżę pod prastarym dębem, bo posłanie z mchu jest miękkie i pięknie pachnie
    mchem spod prastarego dębu.

    Dlaczego mam iść, skoro jest mi wygodnie?
  • nitka102 03.07.06, 10:19
    no tak! odbiór paszportu wyznaczono na 32. jak mam spakowć łukasza z jego
    wszystkimi akcesoriami i złapać przlatującego admirała do 32 dnia miesiaca?
    chyba zrezygnuję z przystawek puszczajacych bańki rozpraszające ciemności.
    podobno TAM nie jest już tak strasznie jak wtedy gdy wyladowaliśmy na skrytym w
    szarych płatkach przekwitłych kalendarzy zapleczu szkoły wieczorowej dla żyraff
  • ileana 06.07.06, 16:46
    Witam po dlugiej niebytnosci...cieszy moje oczy calkiem realistycznie wasz
    tasiemcowy watek...ile km zajalby watek ustawiajac w szeregowym ustawieniu
    wszystkie surrrealistyczne wypowiedzi??
    Pozdrawiam i mam co czytac na dlugie wieczory:)
  • huann 09.07.06, 23:31
    Mcrelatywizm w postmaryniźmie: tylko stary grzyb rozbija o nogę jądra:
    zła to flądra,
    morze i płastuga – za to verty-kalna. Lososowo wyprana fiszka, jeśli biega o
    kwasy tłuszczowe – nienasycony jestem! Poniewąż ryby mają i ułudą zbawienny
    wpływ, stały się nied ość, że good karmą,
    to jeszcze seambolem, ale nie za dharmo.
    Prawda,
    tylko ja morze i bym chciał, ale śledzia bez-płatnego eggzjemplaża. Najchętniej
    w kawiorni: Wkszak seazone w pełni!

    Pie-eS: mam wilką i nieodpartą wędkę nazwać swego psa rybą, bo jemu to ryba, ale
    mógłby nie dać głosu i nie mókłbym więcej dokonywać seamodzielnych i
    seamorządnych wyborów w mylasie. A tak wiele jeszcze kal(afi)orii w hot-dogu…
    Słowem: jaja w szklance piesku do Buddy chał Wy!


    --
    Czemu tak bardzo boimy sie zastrzyków, a moze wstydzimy niewiem to forum jest na
    kazdy temat, schorzenia ortopedyczne itp.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.