Dodaj do ulubionych

Wątek surrealistyczny

  • aric 24.07.02, 12:44
    Grywałem kiedyś w szach z pewnym osobnikiem. Mój przciwnik był długości siedmiu
    metrów. Jego przekrój ciała wynosił kilkanaście centymetrów kwadratowych, a
    wszystko co mógł wydobyć ze swojej ślizgiej paszczy z długim jezykiem, to syk.
    Syczał, a ja przesuwałem jego figury. Każdy syk oznaczał coś innego. Nie wiem
    skąd znałem jego język, ale rozumiałem gdy syczał: przsuń piona z H3 na H4, czy
    mówił, przepraszam syczał: szach królowi. Był wężem, więc cóż mógłbym od niego
    wymagać poza syczeniem. Syczał i syczał, a ja poruszłem wszystkimi figurami na
    szachownicy. Czasm gdy był zagrożony syczał inaqczej. Wtedy nie mogłem go
    zrozumieć. Rozumiałem tylko syki odnoszące się do szachów. Cóż, ogrywał mnie
    zawsze. Tylko chwilami miewałem przewagę. Wtedy szyczał tak paskudnie, że
    pragnąłem przegrywać. Ale zdarzył się cód. Przy 64 partii pokonałem go.
    Postanowiłem przemóc moją wielką niechęć do słuchania przeraźliwych syków. I
    wygrałem ostatnią z partii, które mielismy rozegrać. To było radosne
    wydarzenia. Wygrałem pierwszy raz z wężemi. A ten gdy przegrał, syczał tak i
    syczał aż mu zabrakło tchu. Jego język z rozdwojonym koncem zaczął wysychać i
    po kilku minutach odpadł. Oczy ze złości zaszły mu mgłą i wyparowały. Pozostały
    tylko dziórki z lekkimi oparami wydobywajacymi się z głębi. Ja patrzyłem, a on
    ciągle syczał. Nagle zaczął pękać. Pękał aż się rozpadł. Jego kawałeczki
    zaczęły zmieniać się w proch. Proch przobraził się w dym, dym rozpłynął się w
    powietrzu. Tylko zapach siarki unosił się wokół mnie. Odetchnąłem. Połowa drogi
    była za mną. Ale moja mała radość trwała krótko. Usłyszałem jakiś odgłos, a
    następnie naprzeciw mnie pojawił się gołąbek w kolorze bieli i zaczął gruchać.
    Rozumiałem jego gruchanie, podobnie jak syk jego poprzednika.
    - No gołąbku. - Powiedziałem. - Do roboty.
    Rozstawiłem piony. Gołąbek zagruchał. Ruszyłem jego białego piona dwa pola w
    przód.
    I tak zaczęła się pierwsza z 64 parti. Gdy tylko wygram jedną z nich, będę mógł
    opuścić te dziwne pośmiertne światy i spotkać sie z rodziną. Bardzo tęskniłem
    do życia i to stanowiło najwiekszą motywacje z możliwych.

    --
    pzdr
    aric
  • aric 24.07.02, 12:45
    Byłem kleptomanem, byłem rozwiązły. Nie przywiązywałem wagi do tego, że mój
    organizm nie może wytrzymać naporu nagromadzających się myśli w moim umysle.
    Kradnij, bież co ci się należy i nie myśl o innych. Mój egoizm był tak dalece
    posunięty, że kobieta była tylko otworem otoczonym przez ciało. Rozwiązłość i
    egoizm doprowadziły do spostrzeżeń związanych z egzystencją. Czy to ja rządzę
    otaczającym mnie światem? Myslałem i myslałem, aż wymysliłem, że dostałem
    świra. A co jak ktoś dostaje świra? Dwa wyjścia z sytuacji. Samozagładam, albo
    zagłada dla innych. Umierać nie chciałem, więdz wybrałem drugie wyjście z
    sytuacji. Chęć niesienia innym ulgi w ich cierpieniach związanych z problemami
    otaczającego ich świata stała się obsesją. I tak to trwało. Zmniejszałem
    populację na Ziemii i doprowadziłem do tego, że zostało ich tak niewielu, iż
    mogłem nimi kierować i zniewolić. To było apogeum mojego celu. Ale coś nie
    dawało mi spokoju. Gdy tylko wyłączyłem żelazko, znalazłem się w ciasnym pokoju
    z wyprasowaną koszulą w reku. Czas do pracy. Fajnie jest być megalomanem
    pracującycm w zakładzi dla umysłowo chorych.

    --
    pzdr
    aric
  • aric 24.07.02, 12:45
    Mężczyzna wyłonił się z ciemności, niczym letnia bryza, zalewająca nagle
    miasto. Stąpał lekko, bezszelestnie, przesuwając nogi kolejno w przód. W pewnej
    chwili przystanął. Wyjął paczkę papierosów i zapalił jednego z nich. Błysnął
    niewielki ogień z zapalniczki, oświatlając przez chwilę jego, jakby wyciętą z
    komiksu twarz. Dobry obserwator jednak zauważyłby, żę jego twarz nosie wiele
    śladów przeszłości, którą była często nękana. Gdy płomień zgasł, ciemność wokół
    niego rozpraszał jedynie żarzący się ogarek w malejącym z każdym zaciągniećiem
    się papierosie.
    Mężczyzna wyraźnie na kogoś czekał. Był to jego dzień czhwały. Długo czekał, by
    odzyskać to co niegdyś utracił, swoje Ja. Swoją osobowość, która została mu
    odebrana dawno temu. Od tego czasu stał się bezkształtną powłoką ze skórą
    ograniczającą jego bezkształt, a uformowaną w ciało, które oglądali mijający go
    ludzie. Dlaczego utracił swoje Ja? Nie sprawdził się? Nie podołał sytuacji.
    Problemy z kobietą, która była tak niezwykła, że potrafiła zmienić ciało stałe
    w lotne, a uczucia usuwać z umysłu bez mrugnięcia powieką. Gdy ów nieszczęsny
    mężczyzna poznał ową niezwykła kobietę, nie spodziwał się wcale takiego obrotu
    spraw, jakiego doświadczył. Został zmiażdżony psychicznie i nie mógł się przez
    długi czas pozbierać. Gdy zostawiła go wysysając mu całkowicie jego własną
    wolę, leżał na dywanie bez jakiejkolwiek szaty, a jego skóra była sucha i
    zupełnie biała. Prawie nie oddychał, nie mógł ruszyć palcem, ani u nogi, ani u
    ręki. Jedyne na co się zdobył drgnięcie lewej brwi. Przez chwilę do jego
    umysłu, poprzez zwężone źrenice, dotarł promień słoneczniego światła. To
    pozwoliło, by coś powstało z niczego i zrodziło reakcję łańcuchową, prowadząc
    do pełnej regeneracji umysłu. Mężczyzna ów stał się znów pełnosprawny i mógł
    rozpocząć żmudną drogę, którą zakończył właśnie w tej chwili, paląc coraz
    krótszego papierosa. Jego droga do chwili obecnej była jednym wielkim stosem
    nieprzyjemnych doświadczeń. Poszukiwania owej okiety, oprucz tego, że stały się
    celem i koniecznością działania w jego życiu, obfitowały również w tak smutne i
    tragiczne wydarzenia, że jego twarz musiała wyglądać właśnie tak, jak w tej
    chwili wyglądała. Lata poszukiwań, hektolitry kawy, tony tytoniu i niezliczone
    ilości pustych butelek po różnorodnych alkoholach, wyznaczały czas i stały się
    spuścizną okresu poszukiwań, który zakończył się wreszcie sukcesem.
    Mężczyzna skończył palić i wyrzucił papierosa, kilka metrów przed siebie,
    zrobił następnie trzy kroki, przy trzecim dosięgnął peta. Przy następnym
    sięgnął do wewnętrznej kieszeni prochowca i dobył pistoletu. Wiedział, że jego
    cel za kilka sekund wyłoni sie zza rogu kamienicy. Szedł na spotkanie swojej
    ofiary, pewny, że to ta, która kiedyś go pokonała, dokona żywota właśnie z jego
    ręki. I nie zawiódł się, oddał strzał prosto między oczy, gdy tylko ujrzał
    dobrz znaną twarz swojej dawnej pogromczyni. Kobieta trafiona w centralny
    ośrodek mózgowy znieruchomiała, powoli na sztywnych nogach usiadła całym
    ciężarem swojego ciała. Ziemia lekko zadrżała, a mężczyzna poczół nagle
    niokiełznaną satysfakcję z tego co uczynił.
    Jednak satysfakcja ta nie była tym czym powinna. Nagle mężczyna zgasił uśmiech
    na swojej twarzy. Opuścił pistolet, trzymając go lufą w kierunku ziemi.
    Zadowolenie przechodziło w smutek, a smutek dał mu bodziec do myślenia. Jakież
    smutne i okropne było jego życie. Lata, które spędził by odzyskać swoje Ja ,
    stały się czasem straconym. Gdy jego Ja trafiło wreszcie do jego umysłu
    powiedziało mu, że w życiu nie jest ważne dążenie do celu, lecz radość z tego
    co nas otacza, a przeszłość nie istnieje.

    --
    pzdr
    aric
  • Gość: aard IP: 195.117.14.* 24.07.02, 13:43
    Zemsta jako środek na uspokojenie umysłu nie sprawdza się...

    Drogi Aricu, jestem pod wrażeniem. Surrealistycznym, oczywiście. Jakże by
    inaczej?
    aA
    Rd

    PS. Polubiłem Cię - wszystkie Arki to fajne chłopaki. /Miś/
  • aric 24.07.02, 13:50
    I nie przeniesiesz mnie do sekcji sportowej? Wolę pozostać tam gdzie jestem.
    Napłodziłem tego trochę, więc powrzucam czasami me krótkie złote myśli. HAHA
    Dzięki za słowa uznania. Poczytasz przygodzy Johna, tam wzniosłem się na
    szczyty. Ale nie ponaglam. Co nagle to po fredzie.
    --
    pzdr
    aric
  • aard 24.07.02, 14:41
    Wczoraj znowu przeczytałem "Co się z nami dzieje po śmierci"... Niech Ci to
    wystarczy za komentarz.
    aA
    Rd
  • aric 24.07.02, 14:50
    Ale ja mówię o właściwych "Przygodach Johna". Wysyłam jeszcze raz bo może się
    zagubiły.
    Podziwiam cię.
    --
    pzdr
    aric
  • aard 24.07.02, 14:57
    aric napisał:
    > Podziwiam cię.

    Cieszy mnie to. A z jakiego powodu?
    aA
    Rd
  • aric 24.07.02, 15:07
    Że potrafisz przebrnąć przez moje grafomańskie wymysły. Jak przebrniesz przez
    Kompleks Johnów, zawierających 20 Przygód Johna, i bedzie Ci się to podobało,
    będę Cię podziwiał jeszcze bardziej. No i będę miał motywację to pisania
    kolejnych. Zacząłem bowiem nowy cykl Przygód Johna, ale stanąłem na 25.
    --
    pzdr
    aric
  • aard 24.07.02, 15:36
    A pewnie, że przebrnę! I to, jak mniemam, z przyjemnością. Wysyłaj, bo nie mam.
    chyba że wysłaleś w ciągu ostatniej godziny. Wtedy nie wysyłaj, bo mam.
    Wszystko jedno.
    aA
    Rd
  • aric 24.07.02, 16:01
    Wysłałem, dostałeś?
    --
    pzdr
    aric
  • aard 24.07.02, 16:29
    Tak, dzięki. odpowiedziałem
    Pozdro,
    aA
    Rd
  • aard 24.07.02, 15:05
    I tak oto surreal zbliża się raz większymi, a raz mniejszymi krokami do
    czterech setek. Już niedługo...
    Jakże się cieszę.
    aA
    Rd
  • aard 24.07.02, 16:32
    A imię jego czterysta i cztery.
    http://www.bocznica.org/~obrazek.htm%20<http://www.bocznica.org/~obrazek.htm>

    aA
    Rd
  • kpiarz 25.07.02, 01:59
    Oooo... aardy! Witajcie!
  • aard 25.07.02, 09:23
    Oooo, Kpiarze! Witamy. A tak poza tym, to może się znamy, że tak zagajacie?
    Pozdrawiam,
    aA
    Rd
  • kpiarz 26.07.02, 19:52
    Znane i poważane są działania aarda na tym forum...
  • aard 25.07.02, 09:19
    Ale i tak niezłe:

    karen.blog.pl/
    aA
    Rd
  • aric 25.07.02, 09:29
    Przyznam się, że brak znajomości motywacji kaaren prowadzi do braku zrozumienia
    z mojej strony. Czy są jakieś motywy takowego pisania, czy to po prostu tak
    sobie. Jeżeli tak sobie to w porządku i jest ok. Zakręcone, dziwne aczkolwiek
    ciekawe. Jeżeli są motywy to się przyznam, że nie kumam.
    --
    pzdr
    aric
    Brak pieniędzy jest źródłem wszelkiego zła.
  • aard 25.07.02, 09:52
    Zajrzyj na wątek: "To jest reklama mojego bloga" - może to Ci coś wyjaśni. Mnie
    nie bardzo. A wiesz co to jest, ten blog?
    aA
    Rd
  • aric 25.07.02, 09:58
    W wyszukiwarce WP wywaliło mi adres do tworzenia włanych dzinników.
    --
    pzdr
    aric
    Brak pieniędzy jest źródłem wszelkiego zła.
  • aard 25.07.02, 10:13
    To by nawet miało sens. Dzięki.
    Że też sam na to nie wpadłem...?

    Pozdr,
    aA
    Rd
    Pieniądze to rzecz straszna... kiedy się ich nie ma.
  • aric 25.07.02, 10:20
    Powrzucam poszczególne Przygody Johna.
    --
    pzdr
    aric
    Brak pieniędzy jest źródłem wszelkiego zła.
  • aard 25.07.02, 10:28
    I blogam, nie każcie mi innego bloga zakladać, bo to jakaś blaga.
    Blogobojny aARd
  • aric 25.07.02, 10:32
    Tak więc o pomstę do bloga wołać, by się blog wyblogował. A tak na powagę.
    Będziemy zakładąc stronę o zespole i związanych z tym róznych rzeczach.
    Postaram się dać linka do surrealu. Na razie strona w fazie planów ale zawsze.
    Tak więc bloga blogiem na blogach wyblogować i no more blogi.
    --
    pzdr
    aric
    Brak pieniędzy jest źródłem wszelkiego zła.
  • aric 25.07.02, 12:24
    Czasem siedzę i myslę. Ogólnie to wiem, że myslenie nie jest zbyt dobre dla
    psychiki, gdyż natłok wątków nie prowadzi do nikąd, a co wiecej powoduje
    destrukcję mojego barwnego umysłu. Ale tak z umiarem, to czasem sobie pozwalam
    na małe odstepstwa. I co mi sie na myś nasuwa. Ano kłębią mi się mysli wokół
    tego dlaczego istniejemy, czy jakąś siła sprawcza nami kieruje. Czy istnieją
    inne dziwne stwory w innych miejscach ogromnej przestrzeni, bo jakież było by
    jej marnotrawstwo, gdybyśmy byli sami. I tak dochodzę do wniosku rozpatrując
    wszystkie ale, że jestem lekko szurniety, bo zamiast się modlić ja tu herezje
    wymyslam. Czy to ja jestem szutniety czy ludzie są nieświadomi? I co bedzie jak
    się okaże że Rick rzeczywiście sprawuje władzę?

    Aard poradź człowiekowi, bo rzygać mi się chce jak tak sobie myslę, i nic
    wymyslić nie mogę.
    --
    pzdr
    aric
    Brak pieniędzy jest źródłem wszelkiego zła.
  • aard 25.07.02, 15:08
    Ba! Myślalem o tym, nie raz, nie sto. Głowiłem się w tygodniu i w weekendy. W
    roku szkolnymi w wakacje, w pracy i na urlopie. I co? Ano WYMYŚLIŁEM!!
    Niewiele, ale jednak. Najpierw sentencja mojego autorstwa:

    Żyje się po to, aby poszukiwać odpowiedzi na pytanie, po co się żyje.

    Że co? Że mało? Że sofizmat? A co ja poradzę? Mnie wystarcza. To znaczy nie
    wystarcza, bo wciąż poszukuję, ale kiedy nie mogę znaleźć, to zawsze sobie
    przypominam to zdanie i na kilka chwil mogę przerwać szukanie, delektując się
    słodko-kwaśnym jak danie orientalne smakiem tej odpowiedzi.

    Ale to nie koniec. Bo szukając (zgodnie z Biblią, o której mam marne pojęcie i
    której ideologię neguję) znajduję. I co znalazłem?
    Oto co jakiś czas znajdujemy odpowiedź na pytanie o sens życia. Na przykład
    kiedyś (kilka lat temu) stwierdziłem, że sensem życia może być miłość i życie z
    ukochaną osobą. Prozatorium? Ale poetyckie.
    Potem doszedłem do wniosku, że to za mało. To znaczy, że to jest prawda, ale
    nie cała. To może być treścią życia i przez jakiś czas nadawać mu sens, ale
    wszystko podlega erozji, miłość też, choćby niewielkiej, i nie można przeżyć
    życia posiłkując się TYLKO nią.
    Myślę wszelako, że po uogólnieniu może tobyć regułą uniwersalną. Każda kolejna
    odpowiedź, którą znajdziemy poszukując, okaże się prędzej czy później tylko
    fragmentem ostatecznej odpowiedzi. Część się być może całkowicie zdewaluuje.
    Ale z pozostałych fragmentów uda mi się kiedyś złożyć całość lub przynajmniej
    znaczącą jej część.
    Tak mi dopomóż Bóg.

    aA
    Rd

    PS. Chyba zrobię z tego osobny wątek, tutaj jednak mało kto zagląda, a warto
    poznać poglądy Forumowiczów na Sens Życia.

    PPS. Jeszcze jedna moja sentencja:
    Życie jest walką z góry skazaną na porażkę (śmierć), ale chcę żyć tak, żebym na
    łożu tejże śmierci mógł sobie powiedzić: "Walczyłem tak dobrze, że gdyby walka
    była uczciwa, to miałbym szanse co najmniej na remis"
  • aric 25.07.02, 15:22
    Zyjemy po to, aby znaleźć odpowiedź po co żyjemy. Trochę maślane, ale z sensem.
    Ja natomiast żyje wedle reguły, że żyję bez celu, gdyż moim celem jest życie.
    Zawsze uważałem, że posiadanie celu w życiu jes zupełnie nie potrzebne, że
    zawsze dokonujemy słusznych wyborów, że nie jesteśmy całością złożoną z
    indywidualności, tylko indywidualnościami tworzącymi całość. Że życie
    poszczególnych ludzi to krzyżujące się ze sobą linie, bez początku i końca,
    patrz "Spojrzenie", ale gdy patrze na ludzi to się gubię. I moje założenia się
    walą jak bloki na Retkini. Cóż ubzdurałem sobie, że jeszcze się nie zdarzyło to
    co ma się zdarzyć, więc co...
    Więc czekam.
    --
    pzdr
    aric
    Brak pieniędzy jest źródłem wszelkiego zła.
  • aard 25.07.02, 15:43
    aric napisał:

    > Cóż ubzdurałem sobie, że jeszcze się nie zdarzyło to
    >
    > co ma się zdarzyć, więc co...
    > Więc czekam.


    • Tego przedpołudnia... - aard, 24-07-2002 10:59
    • Re: Tego przedpołudnia... Gość: aard, 24-07-2002 13:49
    • Re: Tego przedpołudnia... - aric, 24-07-2002 13:56
    • Re: Tego przedpołudnia... - aard, 24-07-2002 14:51
    • Re: Tego przedpołudnia... - aric, 24-07-2002 15:02

    Czekał...
    aA
    Rd
  • aard 25.07.02, 15:59
    A mówią, że dziennikarze szanujących się gazet nie powinni popełniać
    niezręczności językowych

    • Koniec krańcówki na ul. Północnej (55) redakcja 25.07.02, 15:54
    • Kraniec końcówki na ulicy Północnej (4) aard 25.07.02, 15:51

    Na Północnej zawsze miałem końcówkę. Nie wiem jak to możliwe, ale odkąd
    pamiętam była tam ZAWSZE. Nigdy nie musiałem jej tam umieszczać, ani stamtąd
    zabierać. Po prostu tam BYŁA.
    Nie zadawałem sobie też długo pytania PO CO. Skoro była od zawsze, to była i
    już.
    Ale pewnego dnia wybuchł pożar w kamienicy na Nowomiejskiej. Niby nic,
    prawda? Pożarów jest codziennie wiele, nawet w Łodzi są prawie codziennie
    jakieś incydenty z ogniem. A jednak ten był szczególny. Oto bowiem na sygnale
    przyjechał wielki czerwony samochód straży pożarnej, wyskoczyli z niego
    strażacy w błyszczących hełmach na łbach i...
    ZABRALI MOJĄ KOŃCÓWKĘ NA NOWOMIEJSKĄ!! Potem odkręcili wodę i zaczęli gasić
    pożar. Ugasili. Ale po wszystkim zwinęli mnie i spakowali ze sobą do
    samochodu. Odjechaliśmy już bez sygnału, ale w moich myślach monotonnie jak
    syrena strażacka wyły słowa:
    Oto kraniec mojej końcówki na ulicy Północnej, oto kraniec mojej końcówki na
    ulicy Północnej, oto kraniec...






    Z tautologicznymi pozrowieniami dla Redakcji
    aA
    Rd


  • aard 26.07.02, 09:34
    ...upadkowi surrealistycznych obyczajów. Na razie tyle.
    aA
    Rd
  • aard 26.07.02, 09:37
    Nekrofilia i fetyszyzm w jednym.
    aA
    Rd
  • aric 26.07.02, 10:20
    To co widzę ma czasem mierne znaczenie dla moich zmysłów. Otaczający mnie
    ludzie i przedmioty w ich dłoniach. Przedmioty otaczające ludzi i przedmioty
    otaczające przedmioty otaczające ludzi. Przestrzeń otaczająca przedmioty
    otaczające itd. Nie ma znaczenia dla mnie sens ich istnienia. Ktoś powiedział
    kiedyś, że życie bez celu nie ma sensu. Ja natomiast chciałbym zaprzeczyć tej
    wypowiedzi. Ci jest celem? Czy to aby osiągnąć kiedyś wysoki poziom życia,
    posiadać rodzinę, pieniądze, dom? Czerpać zadowolenie z tego co w sumie nie
    potrafi zadowolić? Czy wystarczy dążyć do tych rzeczy aby żyć? Ci, którzy tak
    żyją nie zauważają, że żyją. Tak ich pochłania obrany cel, że zjadają dzień za
    dniem nie zwracając uwagi na otaczające ich przedmioty i ludzi z przedmiotami.
    I wracamy do początku. Czy ja także posiadam jakiś cel? Mówię, że widzę, ale
    nie zwracam uwagi? Hipokryzja czasami pomaga w obranej drodze. Wolność pomaga
    przetrwać, a osoba, którą widzę, nawet gdy jej przy mnie nie ma, stanowi źródło
    mojego działania. Życie bez celu jest więc niczym więcej jak tylko istnieniem.
    Życie z celem obranym sobie za priorytet jest ślepotą, która postępuje.
    Przebudzenie następuje zbyt późno, by marzyć o powrocie do beztroskiej miłości
    wobec otaczających nas przedmiotów i ludzi z przedmiotami w rękach. Warto więc
    żyć bez celu, aby zobaczyć wszystko bardzo jasno i nie zastanawiać się czy to
    co widzimy to rzeczywistość czy fikcja wyimaginowana przez nasze receptory.
    Więc wstań młody człowieku i podążaj do szkoły, mysląc, że dzień ten będzie
    twoim pierwszym ważnym dniem w twoim życiu, w którym od teraz nie będziesz miał
    celu. I posłuchaj jeszcze jadnej rady twojego starego ojca. Życie bez celu musi
    się stać właśnie twoim celem, bez priorytetów, wartosciowania innych i bez
    zastanawiania się nad przyszłością. Ja obudziłem się w dobrym momencie, by
    wpoić ci wszystko to co leży mi na sercu. A tera smarkaczu zmykaj i nie mów o
    niczym matce, bo dostanie zawału, dowiedziawszy się jakimi jej stary karmi cie
    herezjami.
    --
    pzdr
    aric
    Brak pieniędzy jest źródłem wszelkiego zła.
  • aard 26.07.02, 10:25
    Dlaczego wstydzisz się swoich poglądów?
    Pozdrawiam,
    aA
    Rd

    PS. To jest mądre. Nie zgadzam się z tezą, ale podziwiam. Szczerze.
  • aric 26.07.02, 10:34
    Wcale się nie wstydzę, ale i tak ludzie pozostaną uczestnikami wyscigu
    szczurów, to nadaje im sens życia, chociaż nie wiedzą, że jednocześnie ich
    zabija.
    Wiesz z wieloma ludzmni próbowałem rozmawiać, ale to nie dociera. A za co
    bedziesz żył? Pieniądze to podstawa. Fakt, bez pieniędzy ani róż. Ja zarabiam,
    moja żona zarabia i co z tego. Jeżeli nie bedziemy się cieszyć z tego, że
    żyjemy, tylko dlatego, że żyjemy, to życie nie ma sensu.
    --
    pzdr
    aric
    Brak pieniędzy jest źródłem wszelkiego zła.
  • aard 26.07.02, 10:42
    aric napisał:

    > Wcale się nie wstydzę,

    To dobrze, bo kolejna wzmianka o "herezji" mnie zaniepokoiła.
    Pozdrawiam,
    aA
    Rd
  • aric 26.07.02, 10:48
    Lubię herezję, fascynuje mnie, czasem bywam heretykiem, ale tylko żeby się
    przekonać co sądzą inni. Czasmi warto podszyć sie pod poglądy innej osoby i
    wtedy mozna się dowiedzieć kim ta osoba w rzeczywistości jest. Ciekawe
    doświadczenia. Polecam.
    --
    pzdr
    aric
    Brak pieniędzy jest źródłem wszelkiego zła.
  • aard 26.07.02, 10:53
    Dziękuję za polecenie. Stosuję to od dość dawna. Tylko że stosunkowo często
    obraca się przciwko mnie...
    aA
    Rd
  • aric 26.07.02, 11:14
    Inaczej mówiąć, zabawiłem się w próbę rozszyfrowania kompleksu Boga:

    Gdy tylko wydobedę się z szarej świadomości, dobędę pistoletu i zacznę
    strzelać. Moje ofiary będę dobierać ostrożnie, z rozwagą, tylko w jednym celu.
    Trzeba wyeliminować tylko to co nie pasuje do reszty. I tak, pierszy, który by
    zginął byłby chyba najszczęśliwszym trupem w chistorii. Na wieki stałby się
    nieśmiertelny. Pamięć o nim nie mogłaby wygasnąć do konca ludzkości. Uśmiercił
    go wybraniec z pełnym magazynkiem w śmiercionoścnej broni. Kim jest ten, który
    umrze? Właściciel pieknego domu, drogiego samochodu, eleganckich ubrań.
    Właściciel ludzi dających mu zadowolenie. Posiadacz kawałka plastiku z
    nieograniczonymi mozliwościami. To on zginie pierwszy. Jego dobra materialne
    przejdą na moją własność, a ja zajmę jego miejsce. Na trochę, na kilka chwil.
    Na tyle, by poczuć jego siłę oddziałowywania. Później odejdę zostawiając
    wszystko innym. Nastepnie odbiorę życie człowiekowi, który nic nie ma, poza
    czapką trzymaną w przemarznietej dłoni. On także będzie szczęśliwy odchodząc z
    tego świata, a ja zajmę jego miejsce, by poczuć jego bezsilność. Na trocę, na
    mniej niż kilka chwil, na tyle by zapragnąć śmierci dla każdego, który podaruje
    mi odrobinę serca. Gdyż lepiej nie mieć dobroci w sobie, bo stajemy sie słabi i
    nie dajemy sobie rady z codziennością. Będę celował w tych, którzy są silni,
    twardzi, źli. Zabije wszystkich i zostaną sam. A może nie...
    Zmieniłem jednak zdanie, gdy zabiłem drugiego, polubiłem to i uzależniłem się
    od uśmiercania. Potem wskrzeszę istoty czyste i ukształtuję je na swoje
    podobieństwo. Ja jestem tym jedynym, który jest panem życia i smierci. Jestem
    wszechmocny i tak ma być. Takie bowiem są przywileje nowego zbawiciela.

    Czy jestem wpełni rozumu? Hihi.
    --
    pzdr
    aric
    Brak pieniędzy jest źródłem wszelkiego zła.
  • eyemakk 26.07.02, 13:55
    Wrocilem z wakacji. lepiej pozno niz wcale, a dla mnie i tak o pare dni za
    wczesnie. Dziewczyna na dzialce a ja wydaje majatek dzwoniac na komorke.
    Napisalbym ze pojde z torbami, ale toreb nie mam jeno dwa plecaki duzy i maly...

    A teraz tak nonsurrealnie: przede wszystkim ciesze sie, ze watek nie umarl.
    jest wielki! ale mam pytanie: kim jest(es) Aric?

    ps. ja to przeczytam... wszystko... w swoim czasie. ale teraz mam tylko pol
    godziny w tym przybytku, a w domu wchodzic w net na razie nie bede. inaczej
    pojde z plecakami...
  • aric 26.07.02, 14:02
    Witam cię i po krótce wyjaśniam. Reszte dopisze aard, bo mnie jakoś nie wypada.
    Kim jestem? Przyjacielem świata o światopoglądzie nieokreślonym. Czasem
    wymyslam cos i niekoniecznie cos mądrego, a tak to ze mną jest, że nie boje się
    swoich leciutkich odchyleń. Nie szkodliwy jestem.
    Pozdrawiam weterana i zapraszam do odnalezienia Wątek suurrealistyczny -
    Sequel, oraz Prequel.
    --
    pzdr
    aric
    Brak pieniędzy jest źródłem wszelkiego zła.
  • aard 26.07.02, 14:56
    aric napisał:

    > Pozdrawiam weterana i zapraszam do odnalezienia Wątek suurrealistyczny -
    > Sequel, oraz Prequel.

    Ja też polecam Ci, drogi Eyemakku, te dwa wątki. Ale UWAGA: w podanej
    kolejności. A zacząć trzeba tutaj, przy postach o wojnie jeży z psami. Potem
    sequel, a potem prequel. Miłej lektury.
    aA
    Rd
  • aard 26.07.02, 14:45
    Witaj Eyemakku powakacyjny!! Na długo do Łodzi? Jeśli tak, to czemu tak
    wcześnie, przecież wakacje jeszcze w toku... Kobieta, co...?
    Jezu, jak się cieszę...
    aA
    Rd

    PS. Aric przedstawił się sam, a ja tylko powiem, że jest git-surrealowcem i w
    pełni zasługoje na wątkostwo w naszym członku. Zresztą sam oceń.
  • yavorius 27.07.02, 09:26
    Guess whos back, back again
    Yavorius' back, tell a friend
    Guess who's back, guess who's back,
    guess who's back
    Guess who's back...
  • aard 29.07.02, 09:11
    Czy teraz będziesz znów często gęsto surrealował? Pisz. pisz, pisz. Niech
    tysiączne posty na naszym wątku suę ścielą, a strona już w ogóle i absolutnie
    nie chce się otworzyć!

    pozdrawiam poniedziałkowo.
    aA
    Rd
  • yavorius 03.08.02, 01:12
    Ja Ci mówię, aard!!! 500 post MÓJ!!!
  • aric 26.07.02, 15:51
    Napisałem to kiedyś w poczuciu głebokiego spokoju ducha. Tak przed łikendem dla
    potomności:

    Kiedyś, nie wiadomo jak dawno temu była sobie piekna kobieta. Czasami mówi się,
    że czasy te były ciężki, czasem, że piekne, a czasem, że razazem smutne i
    radosne. Nikt dokładnie nie może powiedzieć, jak to było naprawdę z tym
    okresem, w którym urodziła się, dorastała, kochała i nienawiadziła zarazem
    piekna kobieta. Jedyne co jest pewne, to że kiedyś była i zawładneła umysłem
    pewnego mężczyzny. Nie umiał on do konca wyrazić tego co czuł. Nie mógł znaleźć
    sobie miejsca na świacie, chociaż był przy niej. Oddał jej to co miał
    najcenniejszego, swoją wolność i niezależność. Pragnął by piekan kobieta stała
    się jego nauczycielem i uczniem, jego guru, mentorem, jego przyjacielem. Nie
    potrafił jednak pozbyć się smutki w swojej duszy. Nie poddawał się prostemu
    biegowi uczuć i zapominał, że dawanie szczęścia było jego pierwszorzędnym
    zadaniem. Zawiódł i musiał odejść. Nie rozumiał, dlaczego każde jego słowo,
    każdy czyn był bacznie obserwowany i analizowany, zamiast przyjęty i
    zaakceptowny. Taki był los tej kobiety i jej mężczyzny.
    Mijały chwile, mijały wraz z ogniem, który palił ich wnetrz. I nigdy nie
    wiedzieli czy kiedykolwiek on się wypali, czy może bedzie trwał wiecznie. Ona
    dręczona brakiem pewności siebie, on przygnębiony z powodu jej trosk. Każde
    chciało szczęścia drugiej osoby, a jednak nie było im dane dzielić go wspólnie.
    Dawno to było i nie należy tego rozpamietywać. Jedynym powodem, że opowieść ta
    jest przekazywana innym jest to, czego już się teraz nie spotyka. Wyrzuty
    sumienia. Za coś, co nazywano błędami, nietaktem, brakiem dobrego smaku. Brak
    pewności, że druga strona zrozumie o co tej pierwszej chodzi i przyjmie
    wszystko ze spokojem, bez wnikania w pojedyncze słowa.
    Nigdy w tamtych casach tak się nie działo. Istniały kompromisy, zamiast
    wzajemnego zrozumienia. Ustepstwa, udawanie, konspiracja uczuć. I dopiero gdy
    mój pradziadek zrzucił z siebie maskę i nakazał wszystkim by przestali bać się
    własnych uczuć, wszystko stało się piekne i proste. A czas stanął w miejscu,
    dając wszystkim mnóstwo przyjemności z powodutego, że przestał płynąć.

    I żegnam się do poniedziałku, gdyż za 15 minut rozpoczynam łikend.
    --
    pzdr
    aric
    Brak pieniędzy jest źródłem wszelkiego zła.
  • aard 29.07.02, 09:08
    czasem mam wątpliwości, czy Twoje teksty nie są zbyt mądre i głębokie jak na
    surreal. Ale pisz dalej, drogi Aricu, bo powoli Ty stajewsz się moim mentorem
    :-))

    aA
    Rd
  • aric 29.07.02, 09:28
    E tam, takie tam sobie pierdoły piszę, bo czasami mnie coś napadnie zależnie od
    nastroju, patrz Szara Świadomość, kilka postów wyżej. A tak wgóle to
    stwierdzam, że wątek ten, zaczyna otwierać się coraz wolniej i aardzie masz
    wiadomość, niesioną na falech światłowodów, poprzez cyfrowe centrale i tak
    dalej, zaczynakąc od palców a na oczach kończąc.
    --
    pzdr
    aric
    Brak pieniędzy jest źródłem wszelkiego zła.
  • dwoch_mezczyzn 29.07.02, 10:41
    aric napisał:

    aardzie masz
    > wiadomość, niesioną na falech światłowodów, poprzez cyfrowe centrale i tak
    > dalej, zaczynakąc od palców a na oczach kończąc.

    I wzajemnie Aricu.
    A co otwierania, to skomentowałem to kilka postów wyżej w "aard... tęskniłem -
    ja też yavoriusie" czy jakoś tak.
    aA
    Rd
  • dwoch_mezczyzn 29.07.02, 10:43
    Całą nadzieja w tym, że mało kto tu zagląda...
    dwóch
    mężczyzn
  • Gość: Do. IP: 129.194.53.* 29.07.02, 10:45
    HIHI, niestety :-))))))))))))))))))
    Brawo aard!

    Do.
  • Gość: Do. IP: 129.194.53.* 29.07.02, 10:26
    aric napisał:

    > Nigdy w tamtych casach tak się nie działo. Istniały kompromisy, zamiast
    > wzajemnego zrozumienia. Ustepstwa, udawanie, konspiracja uczuć. I dopiero
    gdy
    > mój pradziadek zrzucił z siebie maskę i nakazał wszystkim by przestali bać
    się
    > własnych uczuć, wszystko stało się piekne i proste. A czas stanął w miejscu,
    > dając wszystkim mnóstwo przyjemności z powodutego, że przestał płynąć.
    >

    I na szczescie, bo w stojacym czasie kobieta zrozumiala, ze to co pali ja we
    wnetrzu to potrzeba tego mezczyzny i juz nie mogla zaprzeczyc, ze tak wlasnie
    musi byc i jej madrosc cala na nic skoro tak jej kaze dusza. A mezczyzna na
    chwile bezchwilowa zamyslil sie i przyznal, ze to co uwazal za chec dawania
    nie bylo bezinteresowne i teraz juz mu wszystko jedno, musi wrocic, musi
    umiec, musi na nowo...
    Pradziadek mial racje.
    Tylko, ze oni byli bardzo daleko od siebie.
    Czy spotkaja sie?

    --------------------
    Do.
  • aric 29.07.02, 10:58
    Gość portalu: Do. napisał(a):

    > Tylko, ze oni byli bardzo daleko od siebie.
    > Czy spotkaja sie?

    Spotkali się niecałe dwa lata temu. I żyja w szczęściu, przynajmniej na razie.
    --
    pzdr
    aric
    Brak pieniędzy jest źródłem wszelkiego zła.
  • Gość: Do. IP: 129.194.53.* 29.07.02, 11:06
    Sliczne.


    Do.
  • vladip 29.07.02, 10:56
    Właśnie odkryłem, że jeżeli wydrukuje się cały wątek surrealistyczny (każdy
    post na osobnej kartce) rozłoży go na podłodze i czyta poruszając się ruchem
    konika szachowego to traci on cały surrealistyczny charakter...
    Czyżby był to sposób na odczytanie tajemnic wszechświata?
    pzdr
    vladip
    --
    Wbrew powszechnej opinii inni także istnieją
  • Gość: Do. IP: 129.194.53.* 29.07.02, 11:05
    To dopiero zaczyna byc tajemnicze!!!

    Do.
  • Gość: aard IP: 195.117.14.* 29.07.02, 11:06
    vladip napisał:

    > Właśnie odkryłem, że jeżeli wydrukuje się cały wątek surrealistyczny (każdy
    > post na osobnej kartce) rozłoży go na podłodze i czyta poruszając się ruchem
    > konika szachowego to traci on cały surrealistyczny charakter...
    > Czyżby był to sposób na odczytanie tajemnic wszechświata?

    Niezłe, ale w takim razie na pewno jest rozkład tych kartek na podłodze (hali
    fabrycznej? lotniska w Chicago?). Jakiego użyłeś, normalnego czy t-studenta? A
    może Shapiro-Wilka?

    aA
    Rd
  • vladip 29.07.02, 11:20
    Gość portalu: aard napisał(a):

    > Niezłe, ale w takim razie na pewno jest rozkład tych kartek na podłodze (hali
    > fabrycznej? lotniska w Chicago?). Jakiego użyłeś, normalnego czy t-studenta?
    >A może Shapiro-Wilka?
    >
    to chyba oczywiste że posługiwałem się zbiorem Mandelbrota
    pzdr
    vladip
    --
    Wbrew powszechnej opinii inni także istnieją
  • Gość: aard IP: 195.117.14.* 29.07.02, 11:29
    vladip napisał:

    > to chyba oczywiste że posługiwałem się zbiorem Mandelbrota

    Migdałowy chlebek, mniaaaaam...
    W takim razie idę poskakać.
    skoczaARd
  • kitana 29.07.02, 12:28
    Próbowałam to wszystko przeczytać, ale niestety, cieżko było i poznałam tylko
    co któryś list. To jest bardzo chore, a najbardziej chory jest chyba Aric, mam
    nadzieję, że nie szkodliwy.
  • Gość: aard IP: 195.117.14.* 29.07.02, 12:44
    Oj Kitana, Kitana.....
    Aric na pewno się ucieszy z Twojego osądu. Gorzej z resztą - jak mogłaś nas tak
    skrzywdzić?

    Pokręcony jak fasolka szparagowa aARd

    PS. Trzy świnki weszły na szczyt lustra i ujrzały otchłań pod kopytkami.
    Pomyślały chórem: "o ja pierdolę" i czym prędzej włączyły motorki żeby odlecieć
    na bezpieczny koniec tęczy.
    Garnka nie było...
    aA
    Rd
  • Gość: aric IP: *.wonlok.com.pl / 172.27.18.* / *.wonlok.com.pl 29.07.02, 13:03
    Ja osobiście uważam, że jestem całkiem normalny, a inni są zdecydowanie
    zkreceni bardziej ode mnie. Spójrz uważnie np na takiego aarda, on to potrafi
    zakrecić, niczym moja żona weki. Ja tylko tak sobie postukuję w klawiaturę,
    myśląc, że jestem oryginalny, a tu masz ktoś cię od chorych wyzywa. Wstydź się
    Kitano, bo na tym tku nie tylko ja jestem chory. Wszyscy są chorzy, aczkolwiek
    rzeczywiście nieszkodliwi.
    I gdy tak stukmam po klawiszach, to literki zdają się zamazywać, a mgła ogarnia
    moje oczy, im wiecej uderzeń tym bardzie niejasno widzę, ale cóż to coś się
    pojawia, to jakiś napis. Tak, zaczynam go widzeć wyraźniej. Jest, teraz wiem co
    jest napisane: "idź do lekarza". Więc wstaję i idę, ale niestety mgła spowija
    moje oczy jeszcze bardziej i uderzam w drzwi, które są jak na złość w kolorze
    mgły, i zasypiam, a jak sie obudzę, to sie napiję czegoś mocniejszego, bo mi
    się we łbie poprzewracało. A moja zona tyle razy mówiła, nie jedz tych grzybków
    z trawnika.
  • aric 29.07.02, 16:16
    Czasem mi sie zdaje, że ja to nie ja, bo jak mogę być sobą, gdy każdy mówi, że
    jestem kimś innym? Cieżko mi wtedy dojść do siebie, bo przecież stoję tak
    daleko, że nie mogę się dojrzeć. Wtedy zamykam oczy i widzę ciemność, która
    ogarnia mnie zewsząd. A później pojawia się światło oznajmiające, że ktoś mi
    otworzył oczy, wbrew mojej woli, ale nikogo obok mnie niema, oprucz mnie, który
    stoi obok. Wtedy stwierdzam, że mam halucynacje i idę umyć twarz w zimnej
    wodzie. Dochodzę do umywalki i co widzę, na krawędzi białej ceramicznej
    umywalki siedzę sobie ja, mały wpatrzony w niklowany kran. Po odkręceniu wody
    przeze mnie, patrze się z tej krawędzi na strumień i zaczynam przemijać wraz z
    płynącą wodą. I topię się w odkreconej przeze mnie wodzie, spływam do
    kanalizacji serfując na mydle upuszczonym przeze mnie. Cóż, jak się nad tym
    zastanowić, można o mnie powiedzieć, że spłukałem swoje ja, które już było tak
    małe, że zmieściło się miedzy oczka sitka. Odpływam zostawiając siebie
    wycierającego sie ręcznikiem. Pozbyłem się siebie, stając sie znów sobą. Aż do
    kolejnych halucynacji.
    Muszę chyba mniej jeść tych grzybków z bezkresnych łąk średniowiecza.
    --
    pzdr
    aric
    Brak pieniędzy jest źródłem wszelkiego zła.
  • Gość: aard IP: 195.117.14.* 30.07.02, 10:26
    Czasem wydaje mi się, że włączam komputer. Wchodzę w Internet Exporera i na
    Forum GW. Jest to tak realne przywidzenie, że mogę nawet czytać wątki. Cóż z
    tego, kiedy wszystkie są jakieś pokręcone. Właściwie, gdyby nie surrealizm tych
    wątków byłbym przekonany, że to się dzieje naprawdę. Ale na szczęście to
    zdradza tego wrednego halucynogennego robala, który siedzi we mnie. Już ja go
    kiedyś dopadnę! Nie daruję skurczybykowi i wszystkie surrealistyczne i
    rzeczywiste flaki mu wypruję!!
    Zrobię to! Zaraz, natychiast!! Jak tylko wyplączę ręce z tych długich rękawów...
    aA
    Rd
  • aric 30.07.02, 10:18
    Dziś w nocy miałem sen, wszystkiemu winne są grzybki. Moja głowa urosła do
    takich rozmiarów, że mój kark nie był w stanie jej utrzymać, więc do pracy idąc
    szurałem głową po chodniku, idąc tyłem. W tamwajach było piekło, najpierw
    trzeba było wciągnąć głowę po schodach, a ta ciężko się odijała o każdy
    stopień, a później nikt mojjej głowie nie chciał ustąpić miejsca. I musiałem
    tak stać zgiety w pół, z głową na podłodze tramwaju. Kurde, jak mnie bolał
    krzyż. Gdy wreszcie dotarłem do pracy, okazało się, że głowa tak mi urosła, że
    nie mogę się zmieścić w drzwiach, więc usiadłem na schodach i zacząłem płakać.
    Z moich oczu ciekły łzy spływając prosto z głowy na wybetonowane stopnie. No i
    pojawiła się krew, cieknąca z ran powstałych podczas szurania i odbijania sie
    głowy. Bolało jak cholera, ale byłem twardy. Wyjąłem z plecaka szpikulec,
    zawsze noszę w plecaku szpikulec, na wszelki wypadek, jakby mi napuchła głowa,
    i wpiłem go sobie w ucho. Syknęło, a ja odfrunąłem i zapadła ciemność. Potem
    jasność. Obudziłem się naprawdę, pomacałem głowę. Wszystko było w porządku.
    Muszę wreszcie zacząć słuchać żony, bo te grzybki mnie w końcu uśmiercą.
    --
    pzdr
    aric
    Brak pieniędzy jest źródłem wszelkiego zła.
  • Gość: aard IP: 195.117.14.* 30.07.02, 10:38
    Albo coś bierzesz, albo ...
    Gratuluję wyobraźni. Qrcze, jak w reklamach...
    aA
    Rd

    PS. Jakich reklamach? Oczywiście - przyszłości.
    Twoja praca wymaga wiele czujności i zaangażowania? Zawsze musisz mieć oczy
    dookoła głowy? Zgłoś się do "Kliniki Pokorski"! "Klinika Pokorski" w serii
    kilku całkowicie bezbolesnych operacji w ciągu dwóch tygodni wstawi Ci trzy
    nowe pary oczu - po jednej na każdą stronę głowy! Dla klientów, którzy zamówią
    usługę ekspresową lub przyjdą z partnerem/ partnerką brylantowe powieki lub
    wymiana starych oczu GRATIS!!
    "Klinika Pokorski" zaprasza codziennie od 6 do 24, a w niedziele cała dobę!
    Pokorski - your life is more than meets the eye...
    Do ZOBACZENIA!
  • aric 30.07.02, 10:44
    Czy oglądasz czasem telewizję? Ja dość często. Chociaż ostatnio mnie, ze
    wzgledu na braki w ilości kanałów. Kiedyś byłem tv maniakiem, ale żona mnie
    troche wyleczyła. Moje dziwne wypociny, to pozostałości po tym co obejrzałem i
    przeczytałem. Natchnienie samo mnie nachodzi, jak troche poogladam tv i coś mi
    się przyśni.
    Ostatnio lubię Total Rekall.
    --
    pzdr
    aric
    Brak pieniędzy jest źródłem wszelkiego zła.
  • dwoch_mezczyzn 30.07.02, 10:55
    Rzadko oglądam. I właściwie niegdy "telewizję", tylko zawsze jakiś konkretny
    program. Szkioda, że nie ma kanału z samymi reklamami. Wtedy bym oglądał.
    A co do telewizji, to wolę bardziej twórcze, rozwojowe zajęcia. Choćby czytanie
    lub zgoła pisanie. Na surrealu i nie tylko...
    aA
    Rd
  • dwoch_mezczyzn 30.07.02, 10:58
  • aric 30.07.02, 11:12
    Czyżby znów rzeczywistość się pomieszała z fikcją. Czy d_m to a. czy a. to d_m.
    Pilnuj się, surreal cie trzyma.
    --
    pzdr
    aric
    Brak pieniędzy jest źródłem wszelkiego zła.
  • dwoch_mezczyzn 30.07.02, 13:28
    d_m to depeche młode. A nie żadne a. A.le o co chodzi?
    A. może nad morze?
    d_m
  • aric 30.07.02, 13:37
    Dzisiaj na przykład nie mogłem odróznić kota od klamki. Próbowałem otworzyć
    drzwi a coś ciągle piszczało, a ja nie mogłem się wydostać z sypialni. Dopiero
    gdy zona krzyknęła kot przeistoczył się w klamke i ruszyłem z pełnym pęcherzem
    w kierunku ustepu. Po drodze zaryłem czaszką o ławę, bo ta moja głowa coraz
    cięższa się staje.
    --
    pzdr
    aric
    Brak pieniędzy jest źródłem wszelkiego zła.
  • aric 30.07.02, 10:46

    --
    pzdr
    aric
    Brak pieniędzy jest źródłem wszelkiego zła.
  • aric 30.07.02, 11:05
    Cholera, wcisnęło mi się enter. Nieświadome poczynania kończyn zaczynają mnie
    drażnić.
    Ostatnio żona przyłapała mnie jak lizałem ekran telewizora. Jej cierpliwość
    chyba zaczyna sie kończyć. Nie wiem dlaczego to robiłem. Gdy zapytała co się
    dzieje, odwróciłem się tylko i z głupim uśmiechem powiedziałem, że widziałem
    bardzo wielkiego dropsa anyszkowego. Nadal nie wiem skąd to wszystko pamietam.
    Zdawało mi się, że drops na ekranie, którego właściwie nie było, mówił do mnie
    w jezyku który znałem z dzieciństwa, jak jeździłem z dziadkiem po stepach
    Ukrainy. Zagadywał, jaka pogoda i itd, a póxnie zapytał czy niechciałbym go
    pocałować. Na co odparłem z chęcią i właśnie wtedy mnie żona przyłapała.
    Zapytała nastepnie jakiego dropsa, skoro telewizor jest wyłączony, i dlacego
    ubrałem sie w futro. Chlera, kompletnie nie wiedziałem co jej odpowiedzieć. Nie
    wiem jak długo jeszcze będzie przy mnie.
    --
    pzdr
    aric
    Brak pieniędzy jest źródłem wszelkiego zła.
  • dwoch_mezczyzn 30.07.02, 10:48
    A niech to, Panowie (Panie wybaczcie, ale wydaje się, ze patriarchat na tym
    wątku jest przytłaczający, czyżby Damy twardziej stąpały po ziemi?).

    Ten wątek jest POPIEPRZONY i to zdrowo, nie bez soli!
    Ale PODOBA MI SIĘ! Szkoda, że dopiero teraz pojawiłem się na Forum. Tyle tu się
    ciekawego działo, a ja, przeczytawszy wszystko na raz, mam totalny mętlik w
    nadymającej się z wolna głowie. W każdym razie zapewniam Was, że nim wstanie
    świt, roziweje ranne mgły, będziemy już pląsać w blasku nigdy nie gasnącego
    ogniska, rozpalonego u wejścia do groty przeznaczenia. Wszystkie samice
    jeżozwierzy przysiądą się do tapirów i za dwa kiwnięcia ogonem fryzury będą
    gotowe. Byle wikingowie nie przybyli przed czasem, bo lipa...
    Ale i tak nie dojdzie nas tam słońce, przyrzekam ja tobie. Zawżdy. Azaliż i
    wyliż (za Yavoriusem).
    Tak miło Was poznać :-))))))))

    Pozdro,
    d_m
  • aric 30.07.02, 12:13
    Myslałem, że wreszcie się pozbyłe grzybków z organizmu, ale jakoś kurde nie
    chcą się odczepiś. Dzis rano wstałe, bez żadnych halucynacji i poszedłem do
    lodówki przekasić na sniadanie. Zaglądam, a tam jedynie kiełbasa. Najzwyklejsza
    kiełbasa w naturalnym flaku. Aż wsadziłem głowę, aby się dokładnie rozejrzeć
    czy w lodówce jest może coś jeszcze. Zrobiłem dwa obroty szyją o 360 stopni,
    wyjąłem kiełbasę i zamknąłem lodówkę. Co było nie tak. Przecież odstawiłem
    grzybki, a tu kręcę głową lepiej niż sowa. Cóż, pomyslałem, że mam taki dar.
    Położyłem kiełbasę na talerzu i zasiadłem za stołem. I tutaj stało sie coś
    nieoczekiwanego. Wziąłem kiełbasę do ręki i pociągnąlem w kierunku ust. A
    kiłbasa coraz dłuższa. Bdy zjadłem kawałek, drugi koniec kiełbady twkwił wciąż
    przytwierdzony do talerza, a talerz leżał na ławie jakby przklejony, klej, też
    czasami wącham. I tak sobie pożerałem kawałek za kawałkiem tej kiełbasy, 10,
    20, 50, 100 cm i nie mogłem przestać. A brzuszek pęczniał. Po około 7 metrach
    wreszcie się skończyła. Wtedy wstałem i ruszyłem ku oknu, a cieżko było, oj
    ciężko. Otworzyłem okno, a kiełbasa zaczęła wychodzić ze mnie, zmniejszając
    stopniowo moją wagę. Gdy wyszła cała, złapałem końcówkę i przywiacałem do
    kaloryfera pod oknem. Drugi koniec dotykał ziemi na podwórku przed oknem.
    Zacząłem schodzić na dół, a potem się ocknąłem. stałem przed drzwaimi
    frontowymi i próbowałem wyjść z mieszkania, ale żona mnie zamknąła i zabrała
    grzybki, bym ich wiecej nie jadł. Jadnak mój mózg pracował ciągle wymyslając
    kolejne drogi ucieczki z mieszkania.
    Grzybki to straszne uzależnienie.
    --
    pzdr
    aric
    Brak pieniędzy jest źródłem wszelkiego zła.
  • aric 30.07.02, 14:37
    Świat jest piekniejszy, a i surreal jaki.
    --
    pzdr
    aric
    Brak pieniędzy jest źródłem wszelkiego zła.
  • Gość: aard IP: 195.117.14.* 30.07.02, 14:44
    Można też na wzór Twojej "Palarni" założyć "Grzybiarnię" - przyda się zwłaszcza
    wtedy, jak się tutaj całkowicie zatka i trzeba będzie zrobić W.S.(2)

    Póki co powiedz, jak to się je, bo jeszcze nie miałem okazji...
    aA
    Rd
  • aric 30.07.02, 14:49
    Idziesz na dwór, znajdujesz kawałek trawy, szukasz czy istnieja jakieś fungi, a
    potem do buzi i żujesz. Przełykasz i czekasz jak brzuszek zaboli. To objaw
    trawienia, pierwsze kilka razy tak jest. A potem trzeba kogoś by był na tyle
    silny aby cię z tego wyleczyć. Pamietaj, grzybki to wredne paskudztwa, jak cie
    raz dopadną, to dupa blada. Ale, mimo to warto. Trochę szkodzą na głowę, lecz
    świat wydaje się mega surrealistyczny.
    --
    pzdr
    aric
    Brak pieniędzy jest źródłem wszelkiego zła.
  • aard 30.07.02, 15:43
    która odgranicza posty niekonqrsowe od konqrsowych. Wszystko co poniżej (do
    następnej GRUBEJ KRECHY będzie podlegało ocenie kapituły w konkursie w
    najbliższym tygodniu.
    Następna GRUBA KRECHA w środę o 9.00 (i ta porą będzie stała co tydzień)
    aA
    Rd
  • dwoch_mezczyzn 31.07.02, 09:33
    To może ja:

    Raz uciekły z pozłacanej klatki
    Cztery małe pluszowe niedźwiadki.
    Szły na wschód, w kierunku słońca. Słońce wzeszło gwałtownie, jak na zwrotniku.
    Zabłysło z siłą milionów megaton. Po chwili nadeszła też fala uderzeniowa. Na
    termiczną nie trzeba było długo czekać. Zrobiło się gorąco. Pierwszemu
    niedźwiadkowi stopiły się oczy. Płakał przy tym rzewnymi ebonitowymi łzami.
    Drugiemu przypalił się nos - ciężki zapach spalonego plastiku niósł się po
    okolicy. Trzeciemu futerko osmaliło się tak bardzo, że ze złotawego zmieniło
    się w czarne jak skrzydło kruka, tyle że bez granatowego połysku. Ostatni
    przykrył się prześcieradłem. Wszystkie razem zaczęły się czołgać w kierunku
    najbliższego cmentarza, to znaczy na wschód. Tam właśnie w cieniu wielkiego
    grzyba upiornym uranowym blaskiem świeciło Miasto...
    d_m
  • aard 01.08.02, 09:09
    ... trzy świnki spokojnie grały w skata. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby
    nie fakt, że nie miały kart, a poza tym (podobnie jak autor) nie miały pojęcia,
    jak się w TO gra. Co nie przeszkadzało im grać z zapałem i zaangażowaniem. Do
    czasu. Kiedy wzeszło słońce przeciągnęły się i wciągnęły w nozdrza rześki
    zapach pustyni. Kiedy ponownie spojrzały na wschód, Nabuchodonozor rzekł: a
    właśnie, mieliśmy przecież iść na grzyby!

    --
    aA
    Rd

    "Tylko czyjaś głupota pozwala zrozumieć pojęcie nieskończoności"
    J. Sarzało
  • aric 01.08.02, 09:25
    - Gzybki? - zapytała jedna z trzech świnek.
    - Tak, takie małe coć co kapelusz posiada. - opowiedziała druga
    - A co się z tym robi? - trzecia zapytała.
    - Ano je się i ma się wizje. - odpowiedział nadęty Nobuhodonozor.
    I poszli szukać grzybków, a peleryny powiewały im w rytm bezwietrznej pogody.
    --
    pzdr
    aric
    Nie wyzbywajmy się nałogów!
    Tak niewiele przyjemności w życiu mamy.
  • aric 31.07.02, 10:29
    Dwie Chinki przyszły pod koniec imprezy. Wprosiły się na moje przyjęcie
    urodzinowe. Nie odmówiłem im posiłku, napojów alkoholowych i zabawy, gdyż
    powiedziały, że pracują w zoo. Bardzo lubiłem zwierzęta, a ponieważ impreza
    miała się ku końcowi przydały się nowe twarze, w dodatku ze skośnymi oczami.
    Bawiłem się więc, tańczyłem z dwiema Chinkami do momentu zejścia. Film mi się
    urwał i obudziłem się dopiero około południa.
    ***
    Gdy obmyłem twarz i wypełniłem organizm odpowiednią ilością płynów,
    postanowiłem udać się do dużego pokoju. Nie spodziewałem się zbyt szczególnych
    atrakcji, lecz na środku dywanu stał sobie niczym nie wzruszony mrówkojad i
    wpatrywał się w okno balkonowe. Osłupiałem, a po chwili rozejrzałem się dokoła.
    Matka siedziała na kanapie.
    - Co to jest? - Spytałem ją.
    - Mrówkojad. - Odpowiedziała.
    - Wiem, że to mrówkojad, ale skąd się wziął?
    - Dwie Chinki rano przyniosły. - Odpowiedziała matka i zaczęła czytać gazetę.
    W tym momencie do pokoju weszła moja siostra niosąc w dłoniach miskę pełną
    mrówek.
    - Śniadanko. - Zawołała do mrówkojada i postawiła mu przed ryjkiem posiłek. On
    natomiast zabrał się do spożywania. Przy pomocy długiego języczka wciągał coraz
    większe ilości mrówek. Był szczęśliwy.
    - Skąd się wziął ten zwierzak? - Zapytałem ponownie, tym razem siostrę.
    - Dwie Chinki przyniosły rano. - Odpowiedziała. Postanowiłem zapytać inaczej:
    - Dlaczego?
    - Bo wczoraj ciągle marudziłeś, że chciałbyś mrówkojada. Pewnie tego nie
    pamiętasz, bo byłeś zalany jak bela, ale one pamiętały. Przyjdą po niego
    wieczorem.
    Byłem lekko zaniepokojony o stan mojego umysłu. Co mi strzeliło do głowy.
    Mrówkojada do domu sprowadzać.
    ***
    Minęła godzina, mrówkojad zaczął się przeraźliwie wiercić, co według mnie nie
    było dobrym znakiem. I stało się, mrówkojad najpierw puścił bąka, następnie się
    sprężył i wypróżnił na dywan. Co to był za widok. Niezapomniana chwila.
    Mrówkojad srający w twoim własnym domu na twój własny dywan. Jednak nie był to
    koniec dzisiejszych atrakcji. Niecałe pięć minut później okazało się, że nie
    był to mrówkojad płci męskiej, jak to z góry założyłem. Pani mrówkojadowa
    bowiem położyła się nieopodal swoich ekskrementów i urodziła sześcioro małych
    mrówkojadów. Trwało to niespełna chwilę. Następną niecałą chwilę zajęło im
    wstanie na nogi i ustawienie się w dwuszeregu za swoją matką. Wszyscy
    jednocześnie zasalutowali prawymi przednimi kończynami i oświadczyli chórem:
    - Idziemy walczyć za naszą ojczyznę.
    Tego było za wiele. Nie czekając na dalszy rozwój wypadków wyszedłem na balkon
    w celu zaczerpnięcia odpowiednich porcji powietrza. A tu czekała mnie następna
    niespodzianka. Na balkonie leżała bowiem kobieta. Miała jakieś trzydzieści lat
    i nie oddychała. Rozpocząłem więc reanimację. Odchyliłem jej głowę w tył. Pięć
    ucisków w dolnej części mostka na serce i jeden głęboki wydech powietrza z
    moich do jej płuc. Powtórzyłem tę czynność kilkakrotnie. Kobieta wreszcie się
    ocknęła, podobnie jak ja. To był tylko popołudniowy sen. Obudziłem się pięć
    minut przed godziną szesnastą.
    ***
    Chyba zbyt dużo gier komputerowych i serialu „Ostry Dyżur”.
    --
    pzdr
    aric
    Brak pieniędzy jest źródłem wszelkiego zła.
  • kpiarz 31.07.02, 10:41
    Jezus Maria!

    Ludzie wody!

    Co tu się dzieje!

    W sianokosy usiadłem.
  • aric 31.07.02, 10:46
    A czytaj, a nie wstaniesz, taki to jest surreal.
    --
    pzdr
    aric
    Brak pieniędzy jest źródłem wszelkiego zła.
  • dwoch_mezczyzn 31.07.02, 15:43
    Czemu na tak fajnym wątku jest tak mały ruch?
    Czemu nie można budować mist na dnie oceanów?
    Czemu dinozaury wyginęły a starsze ewolucyjnie rekiny żyją?
    Czemu pies ci mordę lizał?
    Czemu tu się dziwić?
    Czemu większość światowych przebojów jest po angielsku?
    Czemu Enrique Iglesias ma tę kurzajkę?
    I po czemu truskawki?

    d_m
  • aric 31.07.02, 15:56
    Z mojego doświadczenia, a grzybki wciąż swoje, wynika, że nie każdy może
    surrealisą być, i nudzą go te dziwne słowa. Ja ze swojej strony mogą dodać, że
    wczoraj wreszcie wydostałem sie z domu. Żona popełniła błąd i zapomniała o
    mojej sile fizycznej. Z początku troche się bałem wyważania drzwi, jednak jak
    sie wziąłem to jakoś poszło i teraz się nie martwię. Leżę sobie na początku
    schodów, gdyż z rozpedu sie po schodach zwaliłem i nie wiem co mam dalej robic.
    Nie czuję nów, nie czuję rą, ale widzę. Widzę ogromną rudą grubą babę, która
    nade mną stoi i się dziwnie usmiecha. 260 kilo żywego tłuszczu z usmiechem, z
    niewiadomego powodu. Nie mogę się ruszyć, ale patrzę. Rudzielec i jego ponad
    ćwierć tony powoli sie nachyla i zaczyna jeść moje nogi. Nic nie czuję, więc
    się nie sprzeciwiam, żuje przełyja i kąsa znów, potem obgryza kości, wylizuje i
    chrupię same kości, zajadając się szpikem. Przychodzi kolej na ręce, tak samo,
    zaczyna od paluszków i wgryza się coraz bardziej, kończąc na barkach. Gdy
    skończyła, to się oblizała, wzieła mnie za własy i zaniosła na górę mówiąc:
    - Teraz jesteś lekki, twoja żona kazała mieć cię na oku i gdybyś uciekał
    zanieść cię spowrotem na górę. - Szła z dziwną lekkością po schodach,
    przeniosła mnie przez próg, rzuciała na podłogą, a ja wciąż nic nie czując
    ległem i nie mogłem niczym ruszyc. Poza tym nie bardzo miałem czym. Wyszła,
    zamknęła drzwi od zewnątrz i zniknęła mówiąc:
    - Z nogami i rękoma nie dałabym rady cię wnieść. Co ta twoja żona myslała, że
    ja jakiś ciężarowiec jestem?
    A ja sobie tak leżałem i leżałem, a czas sobie mijał.
    --
    pzdr
    aric
    Nie wyzbywajmy się nałogów!
    Tak niewiele przyjemności w życiu mamy.
  • aard 31.07.02, 16:52
    Tak ze dwie małe rybki. Już na patelni skwierczy tłuszcz, więc zapowiada się na
    niezłą ulewę. Dla czego surreal utożsamiamy tutaj z bezsensem? A miało być tak
    pięknie...
    --
    aA
    Rd

    "Tylko czyjaś głupota pozwala zrozumieć pojęcie nieskończoności"
    J. Sarzało
  • aric 01.08.02, 08:20
    I jest pieknie, my jesteśmy tożsamością surrealu, a surreal utożasmiamy jest z
    nami. I wbrew pozorom ja widzę w tym duży sens. Patrz poniżej:
    --
    pzdr
    aric
    Nie wyzbywajmy się surrealizmu!
    Tak niewiele przyjemności w życiu mamy.
  • aard 01.08.02, 08:57
    aric napisał:

    > Nie wyzbywajmy się surrealizmu!
    > Tak niewiele przyjemności w życiu mamy.

    A prącie Panie Boże!!

    --
    aA
    Rd

    "Tylko czyjaś głupota pozwala zrozumieć pojęcie nieskończoności"
    J. Sarzało
  • aric 01.08.02, 11:51
    To jest coś co mnie zabiło, czytałem sobie Nie i trafiłem na to:
    www.nie.com.pl/main.php?dzial=akt&id=621
    --
    pzdr
    aric
    Nie wyzbywajmy się nałogów!
    Tak niewiele przyjemności w życiu mamy.
  • Gość: aard IP: 195.117.14.* 02.08.02, 09:42
    To było bardzo zabawne, gdyby nie fakt, że prawie na pewno jest prawdziwe...
    aA
    Rd

    O trzech świnkach, które poszły do lasu i co z tego wynikło jeszcze nie
    pisałem. A może nie powinienem...?
  • aric 02.08.02, 09:53
    Dlaczego, a myslałem, że dążymy do rzymskiego D.
    --
    pzdr
    aric
    Prądem go, prądem.
  • Gość: aarD IP: 195.117.14.* 02.08.02, 11:06
    na pewno zdążymy, tylko pytanie, kiedy.
    Dlaczego mielibyśmy nie zdążyć?
    aA
    Rd
  • Gość: aard IP: 195.117.14.* 02.08.02, 11:14
    Może kiedyś nauczę się czytać. Jak na razie sorry.
    aA
    Rd

    PS. Myśle, że ze względu na oszołamiającą prędkość surrealu kiedy już
    osiągniemy Wielkie D, to po prostu założymy W.S. bis czy coś takiego. Oby nam
    Yavorius i Eyemakk wybaczyli... A link do tego można sobie zostawić i zawsze
    sięgnąć, nawet jak spadnie bardzo nisko :-))
  • aric 02.08.02, 11:55
    No to umawiamy się, że w poniedziałek dopchniemy się do D. Teraz trochę to
    forum ślamazarne. A świnki własnie ruszyły na grzybki.
    --
    pzdr
    aric
    Prądem to forum przebrzydłe, prądem.
  • Gość: aard IP: 195.117.14.* 02.08.02, 14:49
    aric napisał:

    > A świnki własnie ruszyły na grzybki.

    Skoro do lasu, to na cóż by innego?
    aA
    Rd

    PS. A możę w weekend ktoś nas uprzedzi i dopchnie? Co Ty na to?

    "Ostatnio jakoś nie chciało mu się pisać. W ogóle nic mu się nie chciało.
    Wisiał spokojnie na suficie i machał nóżką. Właściwie trzema nóżkami. Albo może
    jedną potrójną. Złote kółka świeciły się w świetle świec. Wosk kapał na jego
    klapę. I co z tego, że, kurwa, do góry?! Zawsze musisz przerywać?!!!
    Tak, kapał wosk. Świece były coraz krótsze. Wreszcie zgasły, a fortepian
    pogrążył się w mroku..."

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.