Dodaj do ulubionych

Jak znika Zielona Góra

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 17:17
Za pl.rec.lotnictwo


Polecimy czy utkniemy w biedzie?
Adam Jan Fularz

Niestety, ostatnie wiadomości dotyczące losu lotniska w Babimoście
obwieściły
jego zamknięcie. A jest to drugi port lotniczy w Polsce co do wielkości
systemu
dróg startowych! Mogą z niego korzystać nawet te największe samoloty, jakie
zna
lotnictwo. Wydaje się, że powinien on mieć przed sobą wielką przyszłość i
służyć dalej mieszkańcom województwa. Jaka jest więc recepta na jego
rozwój?

Pasażerski port lotniczy na lotnisku działał od 1977, nosząc cały czas
nazwę
pochodzącą od największego miasta w okolicy: Port Lotniczy Zielona Góra. Po
31
latach od uruchomienia przez Polskie Linie Lotnicze LOT połączenia Zielona
Góra - Warszawa - Zielona Góra zostało ono najprawdopodobniej definitywnie
przez tego przewoźnika zamknięte. Do Zielonej Góry kursował (z
międzylądowaniem
w Poznaniu) 64-miejscowy samolot typu ATR 72. Główną przyczyną zamknięcia
linii
są zmiany na polskim rynku lotniczym: LOT przyciśnięty do muru przez
konkurencję 8 nowych przewoźników niskobudżetowych, którzy coraz śmielej
poczynają sobie na polskim rynku, musi zabierać samoloty z małoobciążonych
relacji i koncentrować swoją ofertę na liniach, gdzie walka konkurencyjna
jest
najbardziej nasilona.

W roku 2001 babimojskie lotnisko odprawiło 5571 pasażerów, w 2003 było to
już
7357 osób. Jest to wielkie nic: dziennie daje to około 15- 20 podróżnych! W
ostatnich latach na lubuskim lotnisku nie odprawiano żadnych ładunków
towarowych: statystyki wyraźnie pokazują iż przewozy cargo wynosiły w
okresie
2002- 2003 zero, mimo iż w skali kraju transportem lotniczym przewozi się
51
tysięcy ton cargo rocznie! Oferując znacznie tańsze ceny dla korzystających
z
lotniska, lubuskie lotnisko mogłoby obsługiwać znaczną część lotniczych
przewozów towarowych docierających do odległej o 140 km aglomeracji Berlina
(przez pierwsze 8 miesięcy tego roku wyniosły one 25 tys. ton, a w całym
roku
2003 wyniosły one 36, 7 tys. ton cargo i 14,7 tys. ton poczty. Mogłoby tez
obsłużyć choć znikomą część z ruchu pasażerskiego lotnisk aglomeracji
Berlina,
obsługujących rocznie 13,3 mln pasażerów i mających przepustowość ruchu
pasażerskiego w wysokości tylko 15,5 mln. Władze tej aglomeracji, w celu
odciążenia jej trzech przeciążonych lotnisk planują rozbudowę lotniska
Schönefeld do funkcji międzykontynentalnego portu lotniczego o nowej nazwie
Berlin- Brandenburg International. Nowe lotnisko-gigant będzie budowane od
2006
roku i ma być gotowe w 2010. Połączone będzie linią kolejową z centrum
Berlina,
dojazd do centrum zajmie tylko 17 minut.

Co jest jednak przyczyną tego tak niskiego zapełnienia babimojskiego
lotniska,
położonego w dość gęsto zaludnionym obszarze pogranicza Wielkopolski i
Ziemi
Lubuskiej, w odległości około 34 km od Zielonej Góry i około 90 km od
Frankfurtu nad Odrą na zachodzie i Poznania na wschodzie? Położonego w
zasięgu
półtorej godziny drogi autostradą od Berlina? Z racji swego położenia tak
wielkie lotnisko wydawałoby się skazane na sukces komercyjny, a tak nie
jest.

Wina jest ewidentna, i zdecydowanie leży po stronie władz województwa.
Bezpośrednią przyczyną jest pozostawienie sprawy głównego lotniska tego
regionu
samej sobie. Podczas gdy wszystkie inne polskie lotniska zostały przejęte
od
zarządzającego ongiś nimi państwowego przedsiębiorstwa PPL (z jednym
wyjątkiem)
przez władze samorządowe, w woj. lubuskim lotnisko pozostało w rękach tej
państwowej firmy, która jego istnienia niemalże nie dostrzega, bowiem swą
działalność skupia na pewno nie na generującym około jednej tysięcznej
dochodów
tej firmy głównym porcie naszego województwa, lecz na swym podstawowym
biznesie. Agencja Ruchu Lotniczego i Port Warszawa Okęcie generują 99,7 %
przychodów lotniczych, a porty w Rzeszowie i w Zielonej Górze to 0,3-
procentowa reszta. Port w Babimoście zatrudnia 29, 5 osób na etatach, co
stanowi 1 % personelu całego przedsiębiorstwa PPL.

Przychód z działalności lotniczej lubuskiego lotniska wyniósł w 2001 438
tys.
PLN a w 2000 r. było to ok. 28-krotnie mniej: przychód wynosił tylko 15,5
tys.
PLN. Dynamika przychodów z działalności pozalotniczej była na lubuskim
lotnisku
gigantyczna, przychody te wzrosły z 741 PLN (sic!) w 2000 roku do 125 tys.
PLN
w 2001, Ale i tak są niczym w porównaniu do przynoszącego nieco ponad setkę
milionów złotych lotniska warszawskiego! Czym jest lubuski port lotniczy w
strukturze PPL, nietrudno się domyślić: nic-nieznaczącym ziarenkiem na
peryferiach, wybrykiem natury dalekich pustkowi niemalże.

Historią sukcesu, jaką powinno powtórzyć lubuskie lotnisko, jest
niewątpliwie
historia lotniska Frankfurt (Hahn). Port lotniczy Frankfurt-Hahn powstał w
1993r. poprzez prywatyzację byłego lotniska wojskowego, działającego dla
armii
amerykańskiej od lat 50-tych. Lotnisko jest własnością spółki z przewagą
kapitału prywatnego (73,07 % udziałów posiada spółka Fraport AG, reszta
jest w
rękach samorządów). Jest jedynym w Niemczech portem lotniczym typu low-cost
i
skupiło się na obsłudze tanich przewoźników lotniczych oraz ruchu
towarowym,
stając się w przeciągu dekady 91 co do wielkości portem towarowym świata i
4 co
do wielkości portem towarowym w Niemczech.

Lotnisko Frankfurt-Hahn znalazło się także na 10 miejscu (z 37) najczęściej
uczęszczanych niemieckich lotnisk. W 2003 roku port lotniczy obsłużył 2,4
mln
pasażerów. Jest to o 67% więcej pasażerów w stosunku do roku poprzedniego i
o
83 razy więcej niż w roku 1998, kiedy przez to lokalne lotnisko przewijało
się
zaledwie 29 tysięcy podróżnych. Choć, jak wspominają władze zarządu
lotniska,
na początku działalności przewozowej było ich zaledwie 7 tys. rocznie
(tyle co
dzisiejszy ruch na lotnisku w Babimoście). Dziś przez lotnisko przewija się
już
8 tys. podróżnych… dziennie, korzystających z oferty ponad 50 lotów
rozkładowych w ciągu dnia.

Lotnisko w Hahn służy dziś tanim liniom lotniczym (Ryanair, Volareweb i
airpolonia.com) oraz obsługuje znaczny ruch towarowy (75 tys. ton towarów
przeładowanych w roku 2000). W roku 2003 odbyło się na nim 31 tysięcy
operacji
lotniczych (startów i lądowań), podczas gdy lubuskie lotnisko obsłużyło
zaledwie 1247 operacji i obsłużyło 330-krotnie więcej podróżnych od
lotniska
lubuskiego. Wokół lotniska działa dziś nieco ponad 105 nowych
przedsiębiorstw
(w roku 1996 było ich tylko 30) zatrudniających obecnie 2266 pracowników
(wzrost z 53 pracowników w 1996).

Lotnisko Frankfurt (Hahn) jest usytuowane na uboczu większych aglomeracji:
położone o 124 km na zachód od Frankfurtu nad Menem, do którego jedzie się
godzinę 45 minut, oraz odległe jest o ponad 2 godziny drogi od Kolonii. W
odległości 45 minut podróży od tego lotniska mieszka 1,5 mln mieszkańców, a
w
odległości 120 minut podróży mieszka ich 8,7 miliona. Lotnisko w Babimoście
ma
nieznacznie gorsze warunki: aglomeracje Berlina (3,4 mln mieszk.) i
Poznania
(0,58 mln mieszk.) są w bezpośredniej sferze jego oddziaływania, a samo
województwo lubuskie liczy 1 mln mieszkańców.

Sukces lotniska Frankfurt (Hahn) stał się wzorem do naśladowania dla innych
regionalnych portów lotniczych w całej Europie. Dynamiczny rozwój zaczął
się w
roku 1999, gdy stał się bazą dla taniego irlandzkiego przewoźnika Ryanair,
oferującego początkowo tylko dwa loty dziennie do Londynu-Stansted, a
później
coraz bardziej rozwijającego ofertę do 18 połączeń dziennie. Ryanair
wybiera
najtańsze, ubogo wyposażone porty lotnicze (tzw. Low-Cost-Airports) i stara
się
przyciagnąć pasażerów możliwie najniższą ceną przelotu. Często dzieje się
tak,
iż to zarządy portów lotniczych same ubiegają się o przyciągnięcie tej
linii
lotniczej.

Zmieniana jest także nazwa regionalnego lotniska. W przypadku Hahn była to
nazwa odległego o ponad 120 km Frankfurtu nad Menem, której uży
Obserwuj wątek
    • Gość: MarcinK CD: Jak znika Zielona Góra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 17:19
      ...

      W przypadku Hahn była to
      nazwa odległego o ponad 120 km Frankfurtu nad Menem, której używanie
      przyczyniło się do zwiększenia jego rozpoznawalności i popularności (któżby
      bowiem chciał lecieć do mało znanego Hahn?). Nowa, atrakcyjna nazwa
      spowodowała
      zresztą wytoczenie procesu przez największego niemieckiego przewoźnika
      Lufthanzę, według której nazwa portu wprowadzała pasażerów w błąd. Sąd
      oddalił
      te zarzuty.

      Inne podobne przykłady to peryferyjne lotnisko Charleroi koło Brukseli,
      które
      niedawno także przemianowało swoją nieatrakcyjną nazwę na Bruksela
      (Charleroi)
      i po jego przejęciu od Państwa jest zarządzane przez spółkę z udziałem
      samorządów lokalnych. Skoncentrowało swą działalność na tanich liniach
      lotniczych (takich jak Ryanair i airpolonia.com) i obsługuje ostatnio ok.
      200
      tys. podróżnych miesięcznie.

      Podsumowując, lubuskie lotnisko ma ogromne szanse by się rozwinąć. Klientów
      przyciągnie niskimi opłatami lotniskowymi i dobrą organizacją. Konieczna
      jest
      zmiana regionalnej nazwy lotniska na nową, obejmująca większe aglomeracje w
      jego pobliżu: odległy o 90 km Poznań lub nawet Berlin (140 km dystansu).
      Nowa
      nazwa lotniska brzmiałaby „Poznań/ Frankfurt-O International
      Airport” lub
      nawet „Berlin/Zielona Góra International Airport”, a port
      lotniczy byłby
      sprywatyzowany i skupiłby się na przewozach towarowych i obsłudze pasażerów
      tanich linii lotniczych. Lotnisko byłoby połączone bezpłatną komunikacją
      autobusową z węzłowym dworcem kolejowym w pobliskim Zbąszynku oraz
      regularnymi
      kursami autobusowymi do Berlina. Przyciągałoby podróżnych jako najtańszy
      port
      lotniczy w Polsce i wschodniej części RFN.

      Władze samorządowe powinny jak najszybciej przejąć port lotniczy z rąk PPL,
      pod
      którym to zarządem nastąpił jego upadek, i poszukać dla niego nowego,
      prywatnego zarządcy. Lotniska nie muszą być deficytowe: na osiem spółek
      zarządzających polskimi regionalnymi portami lotniczymi połowa przynosi
      zyski.
      Osiągnięcie dochodów jest więc możliwe. Niestety, spółki w których dominuje
      kapitał państwowy (w postaci PPL jako udziałowca) wciąż generują straty.
      Pełna
      prywatyzacja takiego lotniska jest więc niewątpliwe sposobem na
      przywrócenie
      jego rentowności.

      Konieczna jest rewolucyjna zmiana w strukturze własnościowej i
      organizacyjnej
      lubuskiego lotniska. Pytanie jest tylko, czy ona nastąpi, bowiem jak
      dotychczas, władze województwa nawet nie wykazały zainteresowania jego
      losem i
      były bierne wobec jego całkowitego upadku pod państwowym zarządem.
      Najprawdopodobniej jednak nie nastąpi żadna znaczna zmiana obecnego stanu
      własnościowego, a nasze województwo pozostanie trudno dostępną peryferią,
      choć
      posiada możliwości by stać się jednym z głównych portów lotniczych kraju i
      przysłużyć się do szybkiego rozwoju tego pozbawionego dobrej infrastruktury
      transportowej regionu. Marnowanie szans rozwoju jest bowiem łatwe, a ich
      wykorzystanie wymaga ogromnej wiedzy, której najwyraźniej żyjące w marazmie
      władze województwa nie posiadają lub nie widzą za stosowne posiąść.
      Dotychczasowa polityka władz pokazała, iż sprawy transportu w regionie
      podążają
      w zdecydowanie złym kierunku, wobec czego nadzieje na lepszą przyszłość dla
      jego mieszkańców są raczej płonne.


      Autor, Adam Jan Fularz jest ekonomistą i red. naczelnym kwartalnika
      „Ekonomika
      Kolei”. Specjalizuje się w ekonomice transportu.

      • Gość: stanish Re: CD: Jak znika Zielona Góra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.04, 21:32
        Mialem niedawno przyjemnosc leciec z Hahn. Jest to lotnisko (blaszany klocek -
        terminal przypomina hipermarket) wlasciwie w szczerym polu. Nie ma kolo niego
        zadnego wiekszego miasta a Frankfurt jest okolo 150 km (autobusem jedzie sie
        1h45minut). A jednak to lotnisko tetni zyciem. Pewnie, ze gdyby sie nie Ryanair
        i inni tani przewoznicy - nigdy bys ie tak nie stalo. Jednak fenomen jest to i
        tak bardzo zastanawiajace. Nie wiem czy mozna to przeniesc na polskie realia.
        Jednak Lodz ma duze lotnisko z low-costami mniej wiecej w takiej samej
        odleglosci jak Frankfurt ma Hahn (chodzi oczywiscie o Okecie). Nie jestem
        przeciwnikiem Lublinka (malo jestem jego goracym zwolenikiem), ale uwazam, ze
        nalezy takze maksymalnei wykorzystac mozliwosci jakie stwarza nam Okecie
        poprzez chociazby lepszy i szybszy do niego dojazd. Trzeba realnie podchodzic
        do problemu. Z Lublinkiem sa bardzo duze problemy, nawet jak powstanie dluzszy
        pas startowy i terminal to troche potrwa zanim beda stad latac duze samoloty
        tanich linii. Zwlaszcza ze duzo tanich linii juz obstawilo wiekszosc polskich
        lotnisk. Duza szansa mimo wszystko nalezy wiazac z duzym zagranicznym
        przewoznikiem takim jak Ryanair.
      • protz Re: W Łodzi mimo ze lotnisko nalezy do gminy jest 20.10.04, 20:51

        Ale mamy perspektywy!

        W tym roku rozpocznie sie rozbudowa pasa (moze juz do 2500 metrow) kołowanki i
        płyty postojowej. W przyszłym zbudowany zostanie terminal, a Łódz stanie sie
        centrum tanich linii lotniczych.

        he he

        Albert, jak tam Twoje meile?

        --
        Protz
        Skargi i wnioski składać na: GG - 2186383
        • Gość: Albert Spotkanie bez Zarządu? IP: *.toya.net.pl 20.10.04, 22:12
          Muszę przyznać, że jestem zaskoczony! Bo nie ma żadnej odpowiedzi. A ja
          bardziej optowałem za tym, że to malkonteci stchórzą i nie przyjdą z różnych
          względów na spotkanie, a tu taka niespodzianka! Poza tym wydaje mi się, że sama
          kultura wymaga, że jeżeli otrzymuje się służbowy mail (a poszedł do 3 osób w
          porcie) to należy na niego odpowiedzieć, a jeżeli nie chce się spotkać to można
          odmówić w sposób dyplomatyczny. Powoli zaczynam rozumieć trudności w przepływie
          informacji pomiędzy Zarządem a szeregowymi pracownikami, które potem owocują
          dyskusją za pomocą Expressu Ilustrowanego. Mam dużą obawę, aby obecny Zarząd
          nie podzielił losu poprzedniego, który generalnie im mniej miał efektów i
          osiągnięć, tym bardziej był butny i zadufany w sobie i tym mniej liczył się ze
          zdaniem innych.
          Wydaje mi się, że wobec tego powinniśmy się spotkać we własnym gronie. I trzeba
          chyba założyć formalne stowarzyszenie, aby mieć możliwość jakiegokolwiek wpływu
          na to, co się dzieje, i móc zajmować oficjalne stanowiska. Bo tak jesteśmy
          lekceważeni. I będzie coś takiego jak: Zarząd Spółdzielni Mieszkaniowej i
          Stowarzyszenie Obrony Lokatorów.
          • geograf off-topic 20.10.04, 22:19
            gwoli ciekawostki musze powiedzieć,że część Forumowiczów Komunikacyjnych już zawiązała Stowarzyszenie o odpowiednim profilu...

            Powodzenia!


            --
            " Chwalmy Łodź rozsądnie pokazując mozliwości a nie polewając lukrem, licząc że nie będzie widać zakalca."
            by Jasam
          • protz Re: Spotkanie bez Zarządu? 20.10.04, 22:23
            > Muszę przyznać, że jestem zaskoczony! Bo nie ma żadnej odpowiedzi.

            A ja nie. Ile czekasz?

            > Wydaje mi się, że wobec tego powinniśmy się spotkać we własnym gronie.

            Postaram sie wpaść.


            --
            Protz
            Skargi i wnioski składać na: GG - 2186383
                  • kriku Re: Spotkanie bez Zarządu? 21.10.04, 10:09
                    Gość portalu: MarcinK napisał(a):
                    > Chyba
                    > trzeba narobić troszkę hałasu tak na pół Polski.

                    ;)
                    Szacuneczek, ale bez przesady pol polski ma w d.. nasze problemy i lepiej bawic
                    sie we wlasnej piaskownicy.
                    Ja tez moze jak bog da sie pojawie na spotkaniu.
                    Pozdrowionka
                  • topjes Re: Spotkanie bez Zarządu? 21.10.04, 11:53
                    > Ja też się wybiorę. Bo to wszystko zaczyna wyglądać naprawdę dziwnie. Chyba
                    > trzeba narobić troszkę hałasu tak na pół Polski. A władzom Łodzi przypomnieć,
                    > że wybory się zbliżają.

                    Ja na każde piwo zawsze chętnie :) A to, że śmierdzi to już wiem od ok.
                    miesiąca. I to gruuuuuuuuubo śmierdzi. Wszyscy wiemy dlaczego. Dla mnie
                    pierwszym sygnałem był brak strony internetowej. Drugi mi już wystarczy - brak
                    podpisu pod decyzją.

                    pzdr
                    topjes
                      • default_user Re: Spotkanie bez Zarządu? 21.10.04, 12:45
                        Gość portalu: MarcinK napisał(a):

                        > Masz na myśłi brak podpisu pod wnioskiem o pozwolenie na budowę?

                        Raczej fakt, że winosek do podpisu jeszcze nie dotarł do wojewody! Tydzien temu
                        pisał o tym Albert.
                        Poza tym, szum wokół lotniska zrobi się lada chwila, już o to zadbają
                        przeciwnicy polityczni pana prezydenta Kropiwnickiego. Część ich argumentów
                        pzytaczałem już na forum, pozostałej części nie znam, ale mam całkiem sporo
                        domysłów. Jak sam raczyłeś zauważyć, kampania wyborcza się zbliża...
                        Pozdrawiam
                        M..M

                        --
                        sygnaturka współczesna
                • Gość: Zagłoba Nie będzie dobrze... IP: *.toya.net.pl 21.10.04, 15:34
                  Jak przyglądam się temu wszystkiemu, co dzieje się wokół lotniska to staję się
                  coraz większym pesymistą, zresztą chyba nie tylko ja. Co prawda nadzieję dają
                  jeszcze wypowiedzi medialne w stylu szefa Merloniego, który wyraźnie odczuwa
                  potrzebę rozbudowy pasa i całego lotniska, ale jemu zapewne bardziej chodzi o
                  lotnisko dyspozycyjne z prawdziwego zdarzenia. A nam przecież chodzi o coś
                  zupełnie innego. Obawiam się że jednak nasze oczekiwania nie zostaną
                  zrealizowane. Pisałem już kiedyś - przyjmijmy że po wielkich bólach pas
                  zostanie przedłużony, to i tak będzie to nadal najkrótszy pas ze wszystkich
                  lotnisk w Polsce (komunikacyjnych). W tej chwili standardem stał się pas 2800 m
                  czy choćby 2500 m. Druga sprawa to terminal - tak na chłopski rozum - jak takie
                  jaja odchodzą przy przedłużaniu pasa to już wyobrażam sobie co będzie przy
                  budowie terminala. Zanim jednak to wszystko się zrealizuje, wszystkie low costy
                  zadomowią się już na innych lotniskach i wcale nie będzie ich łatwo ściągnąć do
                  Łodzi. Bo kto pozbędzie się łakomego kąska? Poza tym Łódź musiałaby skusić
                  przewoźników na prawdę niskimi opłatami lotniskowymi. A przecież po
                  hipotetycznej rozbudowie portu kasa będzie potrzebna i raczej nie będzie
                  możliwości na operowanie za pół darmo. W obecnej sytuacji powinniśmy się
                  cieszyć że mamy w obrębie 150 km dwa lotniska low-costowe (Katowice i Okęcie-
                  Etiuda) z na prawdę sporą siatką połączeń. Wiele sporych miast nie ma aż tak
                  dobrze. I nasza walka powinna pójść raczej w kierunku stworzenia dogodnej
                  siatki połączeń autobusowych do tych dwóch miejsc (a zwłaszcza do Pyrzowic
                  gdzie już zupełnie nie ma się jak dostać).

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka