IP: *.opole.dialup.inetia.pl 17.10.01, 23:38
najlepsza lodzka zupa, jak wy to robicie?
Obserwuj wątek
    • kropka. Re: zalewajka 18.10.01, 00:46
      1. Woda + coś wędzonego (boczek, skórka z boczku, kiełbasa...)
      2. ziele zngielskie, pieprz, owoce jałowca, liść laurowy, cebula, czosnek.
      3. Ziemniaki pokrojone w kostke
      Gotować do miękkości ziemniaków.
      Kupić "Biały barszcz" w torebkach. BIAŁY BARSZCZ Winiarów, a nie ŻUREK Knorra.
      Rozbełtać, jak w przepisie na opakowaniu. Wlać do tego, co sie gotuje w garze
      i gotować pare minut. Zgęstnieje trochę - i powinno!
      Wyłączyć. Do gotowej zupy dodać dwa, trzy roztarte ząbki czosnku i już nie
      gotować. Mozna dodać zrumienioną cebulke, mozna tez smietanę lub jogurt.
      Smacznego
        • kropka. Re: zalewajka 18.10.01, 01:20
          Bo prawdziwa zalewajka - to zupa na zakwasie chlebowym, lub na tzw "barszczu"
          czyli kwasie z mąki żytniej i wody. Stał zawsze na piecu we wszystkich
          wiejskich domach. Ale teraz o mąkę żytnią trudno, pieców nie ma, więc Barszcz
          biały Winiarów polecam. Sa też żurki w butelkach, ale strasznie szmatą śmierdzą.
          Pardon za okreslenie - ale tak własnie smierdzą.

          Nocny sabat? :)))
          • zamek Re: zalewajka 18.10.01, 01:23
            kropka. napisał(a):
            > Bo prawdziwa zalewajka - to zupa na zakwasie chlebowym, lub na tzw "barszczu"
            > czyli kwasie z mąki żytniej i wody. Stał zawsze na piecu we wszystkich
            > wiejskich domach. Ale teraz o mąkę żytnią trudno, pieców nie ma, więc Barszcz
            > biały Winiarów polecam. Sa też żurki w butelkach, ale strasznie szmatą śmierdzą
            O oryginalny zakwas można się (chyba jeszcze z powodzeniem) pytać w piekarniach.
            Jeszcze niedawno był do kupienia w piekarni na Żwirki (za Wólczańską).
            A zupa - mniam...:)))
            • kropka. Re: zalewajka 18.10.01, 01:28
              zamek napisał(a):

              > Jeszcze niedawno był do kupienia w piekarni na Żwirki (za Wólczańską).
              > A zupa - mniam...:)))

              Czy juz robisz sobie kanapki? Bo ja juz swoje przed sekunda zjadłam.
              :))
              • zamek Re: zalewajka 18.10.01, 01:30
                kropka. napisał(a):

                > Czy juz robisz sobie kanapki? Bo ja juz swoje przed sekunda zjadłam.
                > :))
                Jeszcze się wstrzymuję. Ale ostatkiem woli... :)
          • zamek Re: zalewajka 19.10.01, 00:44
            Gość portalu: wills napisał(a):

            > Gdzie tam byl sklep kolo Wojceicha ?
            Nie wiem, co to Wojciech, ale ten sklepik był po parzystej stronie w połowie
            drogi między Wólczańską a Gdańską (tak mniej-więcej naprzeciwko szkoły).
            Pozdrowienia
      • vladip Re: zalewajka 18.10.01, 23:46
        kropeczko dzieki za przepis... sproboje... a co mi tam
        bo ja drogie panie lubie bardzo gotowac rozne rzeczy , ale zalewajki jeszcze
        nie robilem...
        no ale kiedys musi byc pierwszy raz...
        pzdr
        vladip
        • Gość: Ixtlilto Re: zalewajka IP: *.tvsat364.lodz.pl 04.11.01, 14:29
          vladip napisał(a):

          > bo ja drogie panie lubie bardzo gotowac rozne rzeczy , ale zalewajki jeszcze
          > nie robilem...
          > no ale kiedys musi byc pierwszy raz...
          vladip, jak będziesz gotował to powiedz... może sie wproszę :)
          a przy okazji naucze sie gotowac :)))) wstyd sie przyznac ale moja rodzinka
          twierdzi, że ja kiedyś wodę na herdate przypale...
    • Gość: NINNA Re: zalewajka IP: 138.227.189.* 18.10.01, 09:52
      No wiecieeeee?

      Jak tak mozna. Zalewajka jest jedna z rzeczy ktorej mi najbardziej brakuje z
      Polski. Jak pamietam to w zalewajce ma jeszcze byc biala kielbasa. I mama
      zawsze dodaje do niej suszonych grzybow jako przyprawe.

      Naszczescie mama sie nade mna uzalila i kupila mi zalewajke w torebce ostatni
      raz jak tam byla. Ale niestety knorra.

      Zanim sie przeprowadzilam z moim partnerem odkrylam ze jego sasiadka byla
      Polka. Ktoregos dnia jak przyszlam do niego po uczelni napadlam na niego palcem
      w klatke piersiowa (zamiast przytulic i pocalowac).

      - Czy twoja sasiadka na przeciwko to Polka?! Przyznaj sie! No pwiec!! Polka!!?

      Spojrzal sie na mnie ze zdziwieniem.I powiedzial.

      - Skad wiesz? Tak to Polka.

      Na drzwiach wisi finskie nazwisko, i stad jego zdumienie. A skad ja wiedzialam.
      Cala kladka schodowa jechala zalewajka. A zapach kulminowal na ostatnim pietrze
      (on mieszkal na ostatnim pietrze) przed drzwiami sasiadow. A wtedy nie jadlam
      juz zalewajki od co najmniej trzech lat.

      Bylam bardzo blisko do zapukania do drzwi sasiadow. Mialam ochote sie tam
      wprosic na zupe i sie przedstawic jako Polka. No ale zabraklo mi odwagi, i ta
      pani prawdopodobnie do tad nie ma zielonego pojecia ze ja jestem Polka.

      No i teraz wiecie co zapach zalewajki czyni Polakom za granica.
      • kropka. Re: zalewajka 18.10.01, 10:17
        Ninna, daj adres mailem, przysle ci paczke z barszczami Winiarów.
        Choc może byc afera - biały proszek!
        Ale daj ten adres, najwyżej będziemy bohaterkami afery terrorystycznej
        polsko-szwedzkiej. Będzie smiesznie!
      • Gość: Wills Re: zalewajka IP: *.pt.lu 18.10.01, 23:53
        NINNA

        Zgadzam sie z Toba w 100%. Nie moge sie juz docekac jak przyjade do Polski i
        zjem zalewajke. Ostatnio przywiozlem z Polski kilka torebeek bialego barszczu
        (jeszcze przed szlenstwami z bialym proszkiem) zaprosilem kilku znajomych -
        Anglicy, Luksembuczycy i Amerykanie i podalem zalewajke... najpierw krecili
        nosem, ale pozniej, kidey sie do niej przekonali, to bardzo, ale to bardzo
        chwalili. Moja dziewczyna zdazyla sie juz przyzwyczaic do zalewajki, ktora
        serwowala nam moja babcia tego lata.
        Jedyny minus rekalmy tej pysznej zupy, to to, ze mam zamowienie na kilkanasci
        torebek barszczu... Kiedy nastepnym razem bede wracal z Polski, to celnicy
        odkryja pierwsza w ich zycuiu kontrabande Barszczu bialego Winiary...
        Jesli nie odezwe sie na formu w ciagu kilku miesiecy, to znaczy, ze siedze w
        wiezieniu za przemyt.
    • Gość: NINNA Re: zalewajka IP: 138.227.189.* 18.10.01, 11:22
      Skads sobie przypominam Winiary. Moze ta zalewajka jest Winiarow? Od taty
      dostalam Karpatke.

      Mam buljon z Knorra. Moze mi sie pomieszalo. A co do bialego proszku, to u nas
      bylaby panika. Bo bialy proszek u nas wyslali do zadu. A moja uczelnie
      straszyli o bombie. Wszedzie sa cyrki na kolkach. Wszyscy sie boja. A w
      telewizji nie mowia o niczym innym.

      Brakuje mi jeszcze swiezego polskiego chleba. Kidys mielismy tutaj w Vasteras
      polski sklep. Sprzedawali kiszona kapuste, polski chleb, kielabase, a przed
      gwiazdka makowca. Ale ten sklep chyba splajtowal, bo go juz nie ma. Co do
      chleba, to piekli go w Sztokholmie i u nas pojawial sie jak juz mial jeden
      dzien na karku. Babka za lada probowala we mnie wmowic ze chleb robiony na
      kwasie powinno sie jesc dopiero po paru dniach. Ma racje, jesli chodzi o
      szwecki chleb. Polski sie je cieply od razu od piekarza.

      Oj, knedle z truskawkami, makaron z serem, zsiadle mleko, smalec z cebulka,
      kluski na parze, sczawiowa (tutaj szczaw jest chwastem, a do tego jeszcze nie
      odkrylam jak on sie nazywa).. Chyba sie rozplacze..

      //NINNA
      • Gość: ochman Re: zalewajka IP: 194.203.162.* 18.10.01, 17:11
        Gos´c´ portalu: NINNA napisa?(a):

        > Brakuje mi jeszcze swiezego polskiego chleba.

        Autentycznie nie moge tego zrozumiec!!!! Mieszkam w kraju, ktorego chleby nasi rodacy uwazaja za
        niezjadliwe(?). Zupelnie nie moge pojac tesknoty za naszymi chlebami - co w nich takiego dobrego?
        Kielbasa - rozumiem, kapusta kiszona - rozumiem, ssiadle mleko - rozumiem, polski chleb - nie
        rozumiem ani troche.... :-(((
          • Gość: ochman Re: zalewajka IP: 194.203.162.* 18.10.01, 17:31
            Gos´c´ portalu: niunia napisa?(a):

            > ja kiedys dlugo musialam jesc tylko pszenne pieczywo, i wtedy tez zatesknilam
            > za polskim chlebkiem do zalewajki

            ja nawet nie wiem co to jest pszenne pieczywo
            wiem co to chleb razowy - mmmmmmm.....
            wiem co to chleb jasny - mmmmmm.... zwlaszcza z dzemem ale po cichutku bo niezdrowy
            wiem co to chleb ciemny - czasami mmmmmm... a czasami MMMMMM (tak przez zacisniete zeby) -
            nie mozna narzekac, bo sa zdrowe
            i wiem co to chleby z roznymi sprawami w srodku - mmmmmm... ale jak troche podeschna i sie o nich
            zapomni to np. ziarenka moga sprawic przykra niespodzianke
            :-))))
        • kropka. Re: zalewajka 18.10.01, 17:31
          Gość portalu: ochman napisał(a):

          > polski chleb - nie rozumiem ani troche.... :-(((

          Może to tęsknota za symbolem? :))
          Pozdrawiam
      • Gość: Nollotta Re: zalewajka (rec. tylko dla Ninny) IP: *.telia.com 18.10.01, 23:42
        Hej Ninna. Bez barszczu bialego w proszku sie nie obejdziesz, ale kropka Ci go
        miala wyslac. Reszte masz w sklepie w V. Do gara (duzego;) ) wlej wody i wrzuc
        odpowiednia ilosc bulionow örtgården (vitlök-persilja), jesli kielbasy poslkiej
        w V niet, to sprobuj z boczkiem (ja nie probowalem, ale powinien byc i na
        dniach sprobuje) dodaj mejram, nieco oregano, i wrzuc kilka kawalkow szuszonego
        Karl-Johana. Wrzuc pokrojone w kostke ziemniaki. Wcisnij kilka zabkow czosnku,
        pogotuj i teraz musisz do tego wlac rozbeltany kropkowy barszcz bialy. Na to
        nieco rostat lök i ... smacznego:))) Ale chyba Cie teraz zalame, zalewajka
        jeszcze lepsza jak dodasz nieco filmjölk, badz kefir i do tego... wdrobisz
        polski chleb ktory moze byc nawet kilkudniowy bo rozmieknie i tak w barszczu. I
        najlepiej jesc slevem nie skedem;))) Acha, kefir badz filmjölk to nie do gara a
        do talerza, a co do szczawiu to tez mialem klopoty ale to zdaje sie jest ...
        ÄNGSYRA. Powodzenia i pozdrawiam
        • kropka. Re: zalewajka (rec. tylko dla Ninny) 19.10.01, 00:32
          Broń Boże kefir! Waży sie w gorącej zupie i takie białe kropki pływają!!!
          Obrzydlistwo! (kropki w zupie, inne są w porządku!)
          No i proszę, wyszłam na forumową kucharę!
          A dla tych, co na obczyźnie - zapomnieliście o kaszy gryczanej? Ze zrazikami
          w sosie grzybowym?
          Przed Bozym Narodzeniem puszczę wątek z przepisami.
          Ochman, doczekasz sie wreszcie bigosu i pasztetu!
          Uściski

          • Gość: Ixtlilto Re: zalewajka (konkurs gorowania) IP: *.tvsat364.lodz.pl 04.11.01, 14:35
            kropka. napisał(a):

            > No i proszę, wyszłam na forumową kucharę!
            Kropka. informuję Cię wszem i wobec, że masz pomocnika! Znaczy się nie wiem kto
            komu będzie pomagał: Ty Zamkowi czy Zamek Tobie... ale jesteście oboje wytypowani
            na kucharzy...
            hmmm :) a może tak mały konkursik gotowania? Wyłonimy głównego kuchmistrza
            łódzkiego forum. Zgłazam się na jurora :))))
            • zamek Re: zalewajka (konkurs gorowania) 04.11.01, 14:44
              Gość portalu: Ixtlilto napisał(a):

              > Kropka. informuję Cię wszem i wobec, że masz pomocnika! Znaczy się nie wiem kto
              >
              > komu będzie pomagał: Ty Zamkowi czy Zamek Tobie... ale jesteście oboje wytypowa
              > ni
              > na kucharzy...
              > hmmm :) a może tak mały konkursik gotowania? Wyłonimy głównego kuchmistrza
              > łódzkiego forum.
              To może ja od razu do pomocy..., bez tego konkursu??
              (Nooo, wiem, że przegram...)
              >Zgłazam się na jurora :))))
              Hi, hi, przynajmniej się napałaszujesz! :)
              Pozdrowienia wszystkim smakoszom
        • Gość: NINNA Re: zalewajka (rec. tylko dla Ninny) IP: 138.227.189.* 19.10.01, 09:55
          Aaa Sztokholmiaka tu zagnalo. Widze cie tu pierwszy raz. Ty tez jestes z Lodzi?

          Dla wszystich ciekawych. Nollåtta, to jest 08. Kierunkowy to Sztokholmu. Tutaj
          wszystkich Sztokholmiakow tak nazywamy. Ja jestem Nolltjuguett 021.

          No teraz to chyba mam juz z dziesiec przepisow na zalewajke. A mimo mojego
          pobytu w Szwecji, to mnie mama nauczyla gotowac i zalewajke, grzybowa,
          barszczyk czerwony (dwa rodzaje), szczawiowa, rosolek, botwinke, pomidorowa,
          smieciarke, jarzynowa, krupnik. Moze cos zapomnialam?

          Mam nawet gdzies przepis na barszcz (na podstawe zalewajki). Ale jeszcze sie
          nie osmielilam zrobic.

          //NINNA
          • kropka. Re: zalewajka (rec. tylko dla Ninny) 19.10.01, 15:46
            Gość portalu: NINNA napisał(a):

            > Mam nawet gdzies przepis na barszcz (na podstawe zalewajki). Ale jeszcze sie
            > nie osmielilam zrobic.

            Taki barszcz surowy - zakwas - jest prosty w robocie jak budowa dzidy:
            10 łyzek mąki żytniej zalewa sie 1 litrem zimnej wody, miesza i stawia w cieple
            (na piecu, obok kuchenki) na 3-4 dni. Od czasu do czasu trzeba zamieszać
            (3-4 x dziennie). Jesli za bardzo zgęstnieje - dolać wody. Można tez taką
            surowiznę pić. Bardzo zdrowa.
            A barszcz biały, NINNO, robisz tak jak zalewajkę, tylko bez kartofli.
            Podajesz w filiżankach, a ziemniaki osobno na talerzu. Najlepsze purre odsmażane!
            Całuski
    • Gość: ELVIZ Re: zalewajka IP: *.mipro.pl 19.10.01, 14:37
      Tradycyjna receptura, moja mama wyciągnęła siłą przepis od babci, zupa jest
      świetna, ale jeszcze mi nie chce zdradzić, jak dobrać składniki. Bez tej zupki
      ciężko by mi się żyło. Tak samo kabanosy, kotlety, kapusta z fasolą, mniam
      mniam.
        • Gość: Nollotta Re: zalewajka i chleb IP: *.telia.com 20.10.01, 14:16
          Gość portalu: kropka. napisała:
          > A jakby ktos chciał chleb upiec - to tez potrafię i chetnie nauczę. :))
          Myslisz ze da sie upiec w domu taki chleb jak np z piekarni na Ks. Brzoski?
          Notabene tam mozna bylo kupic kiedys "barszczu za zlotowke" ale trzeba bylo miec
          wlasny sloik. Pomijajac to, chleb polski robiony jest zdaje sie na zakwaszonym
          ciescie. Takie ciasto by sie zakwasilo musi stac zdaje sie przez jakies 3-4 dni.
          Hmmm, bylo nie bylo prosze o recepte, uda mi sie zrobic taki chlebus, to bede
          Twoim dluznikiem, ba, sluga nawet. Albo nie, bede Cie po prostu wielbil:)))
          Pozdrawiam i czekam na przepis
          • Gość: kropka. Re: zalewajka i chleb IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 20.10.01, 15:49
            Nie znam smaku chleba z ul.ks.Brzóski, ale domowy jest pyszny! Pewnie, ze nie
            taki dobry jak wiejski, bo nie pieczony w piecu rozgrzanym drewnem, nie na
            liściach chrzanowych.
            Najpierw musisz przygotować zakwas. Patrz - przepis wyżej - na biały barszcz.
            W zależności od temperatury w pomieszczeniu, od jakości mąki żytniej, taki
            zakwas robi sie 3-5 dni. Tylko nie dolewaj za duzo wody! Bo barszcz robi sie z
            zakwasu, a nie odwrotnie! Zakwas do chleba musi być gęsty, konsystencja kisielu
            - mniej więcej. I jeszcze jedno - jak sama nazwa wskazuje - musi byc kwaśny!
            Na pierwsze podejście proponuje zakwas z 5 łyzek mąki i 1/2 litra wody.
            Najwyżej troche wody dolejesz, jak będzie za gęsty.
            Składniki na chleb:
            2 kg mąki żytniej
            1/2 szklanki mąki kartoflanej lub 1 ziemniak
            zakwas
            ok.1,5 litra mleka
            woda - sam musisz zobaczyc ile
            (niekoniecznie) 2 łyzki oleju lub oliwy, ale bezzapachowej
            sól (koniecznie)
            Miska, stolnica, lniana sciereczka, liście chrzanu (niekoniecznie, ale zapach
            nadają)
            ręce i święta cierpliwość!!!
            Do miski wrzucasz: mąkę żytnią + kartoflaną + sól (ok.1/4 łyżeczki), wlewasz
            mleko i zakwas i olej (daj ten olej, bo pewnie zdrowo sie odżywiasz i mleko
            beztłuszczowe kupujesz!).
            Łapami zaczynasz wyrabiac ciasto. Nie daje się? Za dużo mąki? Świetnie -
            dolewaj wody, ale po trochu, żebyś zupy chlebowej nie zrobił! Nie kombinuj!
            Wody - piszę, nie mleka!!! Nie będzie lepsze na samym mleku!!! To nie ciasto
            drożdżowe, tylko chleb!!!
            No właśnie. Ciasto musi miec konsystencję ciasta drożdżowego. Jaka to? Trochę
            rzadszy kit. Wyrabiaj, wyrabiaj! Rączki juz bolą? Trudno, na chlebek trzeba
            cięzko pracować! Wyrabiaj dalej! Do 7-mych potów! Ciasto jest gotowe, gdy jest
            jednolitą masą, a jak "uszczypnieś" kawałek, to sie lekko ciągnie, zanim
            urwiesz. Jeszcze za mało. Wyrabiaj! JUŻ. Narazie.
            Teraz uformuj z ciasta kulę. Dno i brzegi drugiej DUŻEJ miski wyłóż liścmi
            chrzanu. No dobra, trudno, może być folia spożywcza. ALUMINIOWA! przykryj
            lnianą sciereczką. To już koniecznie, bo musi przepuszczać powietrze i ciepło.
            Postaw w ciepłym miejscu, umyj łapy, zrób porządek w kuchni, umyj podłogę,
            wykąp się, prześpij lub idź na spacer. Masz duzo czasu, bo ciasto musi urosnąć.
            Powinno mniej więcej podwoic swoją objętość. W zależności od temperatury
            otoczenia - 3-4 godziny.
            Już? No to do roboty! Wyjmij ciasto i znów zagniataj. Juz nie tak długo, jakieś
            10-15 minut. Co? Zmalało? Nie martw sie - odrośnie w piecu!
            Wyłóż blachę folią do pieczenia. Wielką blachę, lub dwie, bo pamietaj, że
            ciasto nadal będzie rosło! Żeby ci z piekarnika nie uciekło!
            Włóż do nagrzanego piekarnika (ok.150-200 st). I teraz - "na oko". Po godzinie
            sprawdź patyczkiem, czy chleb jest upieczony. Jeszcze patyk wilgotny? Pieczemy
            dalej! Już?
            To wyłącz piekarnik, wyjmij chlebek i przykryj szmatką, żeby za szybko nie
            stygł. NIE SKUB GORĄCEJ SKÓRKI, łakomczuchu!!!
            Smacznego.
            • Gość: NINNA Re: zalewajka i chleb IP: 138.227.189.* 22.10.01, 17:34
              No wlasnie, zakwas na zalewajke, to tak naprawde jest kwas ktory sie uzywa do
              pieczenia chleba. Ciekawa jestem kto wpadl na pomysl zeby z tego ugotowac zupe.
              Moze komus za duzo kwasu wyszlo czy co..

              A co do barszczu (tym razem czerwonego, nie bialego), to on tez z poczatku byl
              robiony na kwasie buraczanym, a nie na swiezych burakach.

              Barszcz moze jest starym slowem na kwas... Hmmmm..... Moze ktos sie na tym zna?

              //NINNA
          • Gość: MadDog Re: zalewajka i chleb IP: *.mw.mediaone.net 12.12.01, 00:54
            sekret dobrego chleba jest w jakosci maki, wody, drozdzy. Uzywam maszyny do
            chleba i wychodzi lepszy jak w najlepszej piekarni w najlepszym kraju. Acha,
            uzyj miody zamiast cukru i oserwuj konsystencje. Jezeli mozesz ustaw skorke
            na 'ciemna' (wyzsza temperatura). Dziekuje wszystkim za przepisy na zalewajke!
    • Gość: kuba Re: zalewajka IP: *.interkam.pl 04.11.01, 15:19
      Zalewajka powinna byc odznaczona znakiem Teraz Lodz /analogia do Teraz Polska/ i miec poczesne
      miejsce w promocji naszego miasta.Kropka chyba barbarzynstwem jest uzywac do robienia zalewajki
      proszku marki Winiary.Nie uchodzi.
      • Gość: ChrisBTO Wodzianka IP: *.lodz-marysin.sdi.tpnet.pl 14.03.02, 17:37
        slobod napisał(a):

        > mnie koleżnaka z BielskaBiałej polecała wodnianke. czy
        macie jakiś pomysł co to jest?

        też: wodzianka.
        Mnie się kojarzy z zupą z usususzonych skórek chleba.
        Skórki wrzucało się na parapet między dubeltowe okna,
        gdzie schły na wiór nie pleśniejąc. Taki magazyn
        podręczny na przednówek - czarną godzinę.

        Zalane wrzątkiem i gotowane jakieś pół godziny dawały
        taką gęstą, paćkowatą bieda - zupę.
        Dla omasty wrzucało się - jak były - grube skwary
        słoniny, obsmażone na szklisto, razem z wytopionym z nich
        tłuszczem, albo ostatecznie smalec kupowany na wagę.
        Przyprawy - liście laurowe wtedy zwane bobkowymi,
        czosnek, pieprz, czasem goździki.
        Można było się najeść. Ohyda. Znacznie lepsza na obiad
        była pajda chleba, oblizana z wierzchu i posypana cukrem.
        To było dawno i nieprawda, oczywiście
        • kropka. Re: Wodzianka 14.03.02, 19:42
          ChrisBTO ma rację, ale do wodzianki dodawało się jeszcze dużo cebuli.
          Dziś nazywa się to zupa cebulowa i jest niezwykle wytworną potrawą.
          • Gość: ChrisBTO Re: Wodzianka IP: *.lodz-marysin.sdi.tpnet.pl 14.03.02, 20:59
            kropka. napisał(a):

            > ChrisBTO ma rację, ale do wodzianki dodawało się
            jeszcze dużo cebuli.

            Masz Kropka rację, zapomniałem: cebule - kilka - tarło
            się na grubej tarce prosto do gara z zupą, krótko przed
            podaniem.

            Co by nie dodawać, tak czy owak smak chlebowej GLAMDZI
            dominował w tej Soupe á l'oignon gratinée.
            Niedobre kulinarne wspomnienie z dzieciństwa. Wolę
            jajecznicę, aby dużo i tłusto. Dietetycznie.
    • geograf Re: zalewajka 14.03.02, 20:29
      Jeju! własnie przeczytałem ten watek i tak się uśmiałem!!:))
      Ech..te stare watki sa najlepsze:)) najlepsze to żarty naszych łódzkich emigrantów, zwłaszcze te o "białym proszku":))
      i gdzie jest ninna???
      :)))
      Pozdrawiam wszystkich, którzy tworzyli ten super watek (kiedyś trzeba będzie skorzystac z przepisów;)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka