Dodaj do ulubionych

Bunt w SP nr 41 - rodzice zabierają dzieci

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.06, 02:14
nie znam osobiście tematu, może jestem manipulowany przez pisamków gazety ale
jeśli ojciec zrzyca wychowywanie syna (kłopotliwego) na nauczycieli to coś tu
jest niehalo
Edytor zaawansowany
  • falout 29.05.06, 05:47

    ja uważam że nie tylko tego chłopaka trzeba zabrać na porządne badania
    psychologichne. Po pierwsze to trzeba tam zaprowadzić jego rodziców !!!! Od
    kiedy za wychowanie osoby młodej odpowiedzialni są nauczyciele? Napewno w
    jakimś procencie są ale nie takim jak sugeruje jego ojciec !!!! Lecz sie
    człowieku !!!!
  • krasnov 29.05.06, 11:10
    Ano właśnie, od dawna uważam, że na posiadanie dzieci powinno się wymagać pozwoleń, i to po rzejściu odpowiednich kursów i zaliczeniu egzaminów. Inaczej zawsze znajdzie się taki cieć (a niby czlowiek z wykształceniem!), który uważa, że jego dziecko powinni wychowywać wsyscy inni, tylko nie on sam.

    --
    Moje ulubione newsy :) - zero polityki i religii.
  • krzysztofoledzki 30.05.06, 09:19
    Dyrektor szkoły ponosi odpowiedzialność karną za bezpieczeństwo każdego dziecka.

    Więc jeśli tylko jakieś dziecko zostanie uderzone (choćby przez innego ucznia)
    należy zrobić dwie rzeczy:
    1. zawiadomić policję o fakcie pobicia, rozboju, …..
    2. Włożyć do rejonowej prokuratury właściwej dla miejsca zdarzenia wiosek
    o wszczęcie postępowania wyjaśniającego, czy nie doszło do popełnienia
    przestępstwa przez dyrektora szkoły, lub nauczyciela.


    Tak duże dzieci (7-10 lat) doskonale zdają sobie sprawę, ze nie wolno bić i że
    za bicie można pójść do więzienia (poprawczaka).
    A urzędnicy państwowi (dyrektor, nauczyciel) nie stoją pad prawem.

    Pdr
    ko
  • Gość: monolith- IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.06, 10:05
    ani dyrektor szkoły, ani tym bardziej nauczyciel nie są urzędnikami państwowymi
    zatrudniani sa przez samorządy
  • crosser 30.05.06, 10:05
    >
    > Tak duże dzieci (7-10 lat) doskonale zdają sobie sprawę, ze nie wolno bić i że
    > za bicie można pójść do więzienia (poprawczaka).
    > A urzędnicy państwowi (dyrektor, nauczyciel) nie stoją pad prawem.

    Chyba nie masz pojęcia o czym piszesz, te "dzieci" doskonale zdają sobie sprawę,
    że nauczyciel nic im nie może zrobić a same sa bezkarne. Dlatego taka patologia
    szerzy się w szkole. Jak kiedyś nauczyciel mógł wytargać za ucho to był spokój.
    Teraz jak powie na kogoś, że jest baranem to dziecko skarży do dyrektora a
    rodzice pędzą do kuratorium bo dziecko tym słowem zostało zmaltretowane psychicznie.

    Moja teściowa (nauczycielka z 30-letnim doświadczeniem - bardzo lubiana przez
    dzieci) w podstawówce powstrzymała jednego dzieciaka przed dotkliwym pobiciem
    drugiego. Dzieciak wpadł w niekontrolowany szał a ona go przytrzymała co
    skonczyło się dla niej masą zadrapań na rękach i siniakami na nogach. Co zorbili
    rodzice przytrzymanego dzieciaka? Naskarzyli na nią do kuratorium. OBŁĘD! Całe
    szczęście, że w kuratorium znalazł się myślący człowiek a inne dzieci zechciały
    powiedzieć jak było naprawdę. Kurator powiedział rodzicom, że powinni
    podziękować a nie skarżyć.

    A co z tego wynika? Jaki przykład dali rodzice swojemu synowi? Ano taki, że
    rozrabiaj jak popadnie a jak cie nauczyciel będzie ci przeszkadzał to my sobie z
    nim poradzimy...

    Jakby mój syn coś takiego zrobił to by w dupe tak dostał, że przez następny rok
    by siedział grzecznie.
  • Gość: taki IP: 194.242.52.* 30.05.06, 10:49
    crosser napisał:
    > Jakby mój syn coś takiego zrobił to by w dupe tak dostał, że przez następny
    > rok by siedział grzecznie.

    On przez rok, a Ty przez pięć. Niech tylko lewacy wrócą do władzy, to nam
    dopiero bachory dają popalić.
  • darr.darek 30.05.06, 13:35
    Gość portalu: taki napisał(a):
    > crosser napisał:
    > > Jakby mój syn coś takiego zrobił to by w dupe tak dostał, że przez następ
    > > rok by siedział grzecznie.
    >On przez rok, a Ty przez pięć. Niech tylko lewacy wrócą do władzy, to nam
    >dopiero bachory dają popalić.

    Tu nawet nie ma znaczenia, czy lewica jest przy władzy czy nie. Czerwoni
    spowodowali takie skażenie umysłów chorą ideologią, że normalny człowiek musi
    się tłumaczyć ... "dlaczego coś chce zmieniać". Patrz przykład Ziobry, który
    chce zmieniać chorą rzeczywistość polskiej władzy sądowniczej.

    A w normalnym państwie rządzonym przez liberałów, szkoła prywatna powiedziałaby
    ojcu : nie chcemy pańskiego dziecka w naszej szkole. I temat wróciłby do tego,
    który jest w pełni odpowiedzialny za wychowanie swojego dziecka. Tak, aby nie
    był to materiał na młodego bandytę.
    Z tym się też wiąże debilny projekt ustawowy Piekarskiej, wg którego rodzic
    karany byłby więzieniem za uderzenie syna. A za lat kilkanaście nie będzie
    tematu czy ktoś jest zmuszony przyjąć młodego durnia do pracy - choć lewacy
    chcięliby takiego modelu. Za lat kilkanaście problemem może być następny etap
    lewackiej głupoty. Taki, że bandyta kogoś zabija i nie ma kary śmierci aby
    odstraszyć innych bandytów od zbrodni.
  • Gość: Kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.07, 00:28
    Czy ludzie tacy jak ty już nie myślą samodzielnie?, a to co czytają na każdym
    kroku podporządkowują do swoich chorych ideałów. A w każdym negatywie jaki jest
    na świecie doszukują się ubzduranej w swojej świadomości "bandy lewaków" - grupa
    ludzi widmo która chce zniszczyć Polskę - tak?

    Człowieku zastanów się. Nie potrafisz sam logicznie myśleć i wysuwać wniosków
    tylko potrzebujesz do tego powtarzać słowa jakie usłyszysz w telewizji
    wypowiadane przez twoich ulubionych polityków - czytaj Ziobro. Który notabene w
    moim odczuciu jest osoba zakompleksiona o nienawistnym stosunku do tego co nie
    jest takie jak w jego wizji świata?

    zastanów sie nad sobą.

    ...
    ...

    ok zastanowiłeś sie?

    " Pewnie ta kobieta to jakaś z kręgu lewaków - tak właśnie, Ziobro tez by tak
    powiedział. Jaki ja jestem genialny"
    Trafiłam?
    - ludzie tacy jak ty sie po porstu nie zmieniają.
  • Gość: Hh IP: *.toya.net.pl 30.05.06, 10:28
    Wytrącono im z ręki każdy argument który dyscyplinował by uczniów.Nawet bez
    zgody rodziców dziecko nie może powtarzać klasy.Krótko mówiąc nie może nie zdać
    bez zgody rodziców.To jest normalne? Dziś widziałem jak może 12 latek wchodził
    do szkoły i przed tuż przed przekroczeniem progu wyrzucił papierosa.To jest
    normalne?Ale ciągle przychodzą nowi "ministrowie " z nowymi pomysłami ale czy
    mądrymi?.
  • Gość: Matka IP: *.ac.tuniv.szczecin.pl 30.05.06, 11:41
    Nauczycielka mojego syna- codziennie wpisuje mu kilka uwag do dzienniczka -
    złe zachowanie się, na zebraniach skarzy sie na dziecko. Uwag przybywa a i w
    domu dziecko jest niezdyscyplinowane i wręcz chamskie. Idziemy do psychologa
    z małym pokazujemy dzienniczek, opowiadamy co i jak. Potem jest badanie,
    psycholog idzie do nauczycielki a ta mówi: To takie rozkoszne dziecko,
    zdolne,pracowite i nie stwarza żadnych problemów wychowawczych.
    Nam opadły szczęki bo dostaliśmy list z dyrekcji i skierowanie pedagoga do
    poradni a nauczycielka gdy przyszło co do czego i musialaby cos na pismie
    potwierdzic psychologowi- UMYWA RĘCE - bo nie wypada by pedagog przyznał sie do
    niemocy CO? Uwagi sa nadal a syn mowi o co tej pani chodzi przeciez jestem
    uroczy. Nie zwalajcie wszystkiego na dom- nauczyciele tez sa winni.
  • Gość: Marcin IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.05.06, 12:31
    Jesli dziecko nie umie sie zachowac to powinno byc wyrzucone ze szkoly i to
    rodzice powinni miec problem zeby znalesc mu nowa szkole .
  • Gość: tomaszek IP: *.adsl.inetia.pl 30.05.06, 13:06
    w domu aniołek???hmmm to się da wytłumaczyć.
    bezstresowo wychowywany, a winni są nauczyciele? a może przebadać rodziców??



    "noce i dnie"
  • Gość: anka IP: *.ac.tuniv.szczecin.pl 30.05.06, 13:54
    w domu tez daje popalic i tez czujemy sie tyranizowani i co ???
    Mamy go zabic?
  • Gość: SuperNanny IP: *.versanet.de 30.05.06, 14:15
    Nie, pomóc. Skoro się piekli, to znaczy, że coś nie gra. Nie ma jednej recepty,
    ale, gdy dziecko jest agresywne (fizycznie lub psychicznie), to ostatnie, czego
    mu trzeba, to rodzice, którzy zadają retoryczne i, bądźmy szczerzy, nie fair
    pytanie: "To co, mamy go/ją zabić?" Być może jakiś sport, który wymaga wysiłku
    fizycznego, ale przy okazji uczy bezwględnego szacunku dla przeciwnika byłby
    rozwiązaniem: aikido czyni cuda. Jest cool, a jednocześnie wymaga
    podporządkowania się mistrzowi i wyrabia myślenie w nieagresywnych kategoriach.
    To tylko pomysł.
  • Gość: ania IP: *.ac.tuniv.szczecin.pl 30.05.06, 14:37
    Tak ze cos jest nie tak wiemy i my. Gdzies popelnilismy blad i wiemy o tym.
    Maly czuje sie wszechmocny ( najlepszy uczen) ciagle żąda potwierdzenia tego
    od wszystkich , gdy tylko tego nie osiaga - stara sie manipulowac ludzmi(
    malymi, starymi, kazdym)stosujac rozne techniki. W domu i szkole ciagle
    dochodzi do proby przejecia wladzy, a gdy przegrywa ........Prosby, grozby,
    kary nagrody nic na niego nie dziala - bo jest mu wszystko jedno byleby tylko
    byc numerem 1.

    Psycholog napisala -" dziecko w sposób niezrozumiały dla otoczenia podąża za
    swoja potrzebą i emocją, nie kierujac sie przy tym znanymi normami społecznymi
    czy potencjalnymi konsekwencjami swoich czynów.Badanie intelektu wykazało
    ponadprzecietny poziom rozwoju umyslowego. U dziecka wyzwolily sie zachowania
    manipulatorskie tak wiec moze testowac ono otoczenie, sprawdzajac na ile moze
    sobie pozwolic w okreslonym srodowisku i kontakcie z dana osoba..........ITD.
    DLATEGO UWAZAM ZE SZKOLA JEST WINNA ZE NA TO TYLE CZASU POZWALALA - na poczatku
    nie zareagowanoia odpowiednio i dziecko przejelo kontrole.

    mamy skierowanie na grupowe zajecia psychoedukacyjne ukierunkowane na rozwoj
    umiejetnosci funkcjonowania w grupie i co 2 lata nie ma zajec bo jest za
    mala grupa by sie oplacalo.
  • ti_grin 30.05.06, 17:39
    a może nie karate tylko judo- tam trzeba nauczyć się przegrywać, okazuje się, że
    inni są lepsi i trzeba pogodzić się z tym... a może jako rodzice takiego
    ancymonka sami nauczcie się paru technik obronnych, lub obezwładniających
    przeciwnika...najgorszym wyjściem jest bezczynność.
  • Gość: aga IP: *.vline.pl / *.77.rev.vline.pl 30.05.06, 19:33
    kobieto! co ty robisz z życiem swojego dziecka? swoje marnuj ale nie jego.
    współczuję mu takich bezradnych rodziców
  • Gość: rodzic IP: *.ribeamt.dk 31.05.06, 11:38
    gdyby rodzice wybulili kase na zajecia, to szybko "tyran" zostalby postawiony
    do pionu
  • ti_grin 30.05.06, 17:31
    rodzice nie mogą dać się tyranizować, zabić? to nie rozwiązuje problemu...trzeba
    pomóc rodzicom i dziecku: ograniczenie praw rodzicielskich, terapia rodzinna i
    terapia dla chłopaka. On ma zaburzone zachowania:ADHD+ coś jeszcze , w domu
    treba nad nim pracować, szukać pomocy u fachowców -tylko neurolog lub psychiatra
    może zdiagnozować i pomóc. Szkoła zawsze wobec takich problemów zostaje sama.
    Dzieci boją się, a sprawca chodzi w poczuciu bezkarności za takie zachowanie.
    Może Pan Szanowny Minister G i e r t y c h wziąłby się za ten kawałek
    oświatowego poletka, bo mocno zachwaszczone ono jest.
    Nawet dzieciaki mające kuratorów są niedopilnowane, a szkoła jak zwykle jest
    niedoinformowana i zostawiona sama sobie z naprawdę poważnymi problemami.Co
    będzie z innymi dziećmi kiedy(tu przykład z mojego podwórka), kiedy uczeń mający
    zasądzony poprawczak za wymuszenia,uzależniony, czeka na miejsce w poprawczaku
    już drugi rok.Za jego występki obecne wini się oczywiście nauczycieli,
    pedagoga.. Sądy rodzinne powinny wspomagać szkołę.
  • olias 30.05.06, 13:20
    wlej nu. po prostu. dać wpirz. Dla jego dobra. jeśli ty tego nie zrobisz z
    miłości do dziecka - życie będzie go bić z nienawisci.
  • Gość: ania IP: *.ac.tuniv.szczecin.pl 30.05.06, 13:59
    Myslisz ze jak dziecko jest niegrzeczne to kupujemy mu prezenty, fundujemy
    lody i kino i glaszczemy po glowce????

    Rodzice takich dzieci szukaja pytaja czytaja i zalamuja sie i czuja sie
    bezradni.

    A co jak na dziecko nie dziala lanie i nawet nie uroni lzy i jest jeszcze
    podlejsze ze az sie go boisz. Dzieci nie maja psychopati tylko zaburzenia
    osobowosci a PPP nie chca niczego dac na pismie , bo boja sie swojej zlej
    diagnoze i kolo sie zamyka. wola nie robic nic bo potem jak jest klopot to
    latwiej umyc rece. Tak wyglada pomoc z Polsce a indywidulane nauczanie to
    nie pomoc to chowanie glowy w piasek i izolacja dziecka i tworzenie
    psychopaty w doroslosci.
  • Gość: Delfina IP: *.zaodrze.punkt.pl / *.zaodrze.punkt.pl 30.05.06, 15:44
    Jakoś trudno mi uwierzyć, że dziecko samo z siebie może być złe. Kochaliście go
    w dzieciństwie, nie był/nie jest wykorzystywany seksualnie? Może jest coś, o
    czym nie wiesz??
  • Gość: matka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.06, 16:39
    Co radzisz rodzicom jego kolegów z klasy? jakie widzisz wyjscie z tej sytuacji?
    I czy dobrze zrozumiałam, ze jestes matka chłopca opisywanego w Gazecie
    Wyborczej.
    Pozdrawiam
  • Gość: ja IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 30.05.06, 14:00
    Coś chyba nie do końca prawda z tym powtarzaniem klasy za zgodą rodziców...
  • mgrherbata 03.06.06, 18:09
    Jeśli chodzi o przechodzenie do następnej klasy to rzeczywiście w klasach I-III
    tylko rodzic może wyrazić zgodę na pozostanie dziecka w tej samej klasie.
    Teoretycznie może to też być orzeczenie Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej,
    ale po pierwsze rodzic nie ma obowiązku przebadać dziecka, a nawet jeśli to
    zrobi, nie musi wyniku badania przedstawić w szkole.
  • Gość: jarus16 IP: *.ornet.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 30.05.06, 10:53
    Mam problem. Mój trzylatek zrobił kupę w spodnie i nie mogę się zdecydować co
    wg. obecnych trendów w wychowaniu zrobić--- powiadomić policję,---złożyć donos
    do prokuratora,--- wytoczyć proces cywilny. Proszę o pomoc.
  • sneaker 30.05.06, 11:00
    Broń Boże nie myć, bo pójdziesz siedzieć za molestowanie.
    Jak to wygląda, żeby rodzice dotylaki pupy, czy genitaliów swojego dziecka;
    przecież to głęboko niemoralne.
  • Gość: Fagus IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.05.06, 11:02
    Palnij sobie w łeb - dzięki temu byc może zgaśnie przynajmniej jedna linia
    genetyczna sprawnych umysłowo inaczej.
  • Gość: Kefir IP: *.crowley.pl 30.05.06, 11:33
    Nie wyczules ironi kolego heh ;)
  • Gość: MaryPoppins IP: *.versanet.de 30.05.06, 14:16
    Wręcz przeciwnie - wyczuł/a doskonale.
  • Gość: xp IP: *.swan.ac.uk 30.05.06, 12:07
    ironie i sarkazm (do jarusa)
  • Gość: hugo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.05.06, 12:51
    trzeba powołać komisję śledczą!
  • Gość: NIKT IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.06, 11:32
    "krzysztofoledzki" Twój pogląd jest straszny!!!

    Zawiadomić, powiadomić, złożyć zawiadomienie itd.

    Ludzie przecież to są dzieci w wieku 9-10 lat. Przesadziłeś jak cholera.

    Naprawdę Twoją wypowiedź zrozumiałem w ten sposób, że w niedługim czasie
    policjant będzie potrzebny do pilnowania dzieci w piaskownicy w przedszkolu.

    Dla mnie to paranoja!!!!!!!!!!!!
  • btr19 30.05.06, 12:09
    > Naprawdę Twoją wypowiedź zrozumiałem w ten sposób, że w niedługim czasie
    > policjant będzie potrzebny do pilnowania dzieci w piaskownicy w przedszkolu.
    >
    > Dla mnie to paranoja!!!!!!!!!!!!
    owszem. ta paranoja już JEST i ten policjant na dobra sprawę JUŻ jest
    potrzebny. I pora to sobie uświadomić. To przerażające do czego są zdolne
    te "dzieci w wieku 9-10 lat". Sprawą do zastanowienia jest: co zrobić, by
    policjant nie był potrzebny - a nie kwestionowanie faktycznego stanu obecnego.
    Postawa rodziców, którzy z jednej strony- ograniczają i odbierają
    nauczycielowi "narzędzia" i prawo do wychowywania dzieci i jednocześnie
    przerzucaja całą odpowiedzialność wychowawczą NA nauczyciela i mówia: to on ma
    wychować moje dziecko, nie ja - to jest dopiero PARANOJA.
  • Gość: mukroko IP: *.chello.pl 30.05.06, 12:27
    > przerzucaja całą odpowiedzialność wychowawczą NA nauczyciela i mówia: to on ma
    zastanow sie nad etymologia slowa nauczyciel.

    > owszem. ta paranoja już JEST i ten policjant na dobra sprawę JUŻ jest
    > potrzebny. I pora to sobie uświadomić. To przerażające do czego są zdolne
    > te "dzieci w wieku 9-10 lat".
    radze przejsc sie do jakiegos lekarza, bo przy mojej piaskownicy policji nie ma
    a dziciaki jeszcze sie nie pozabijaly.

    nieudolni nauczyciele - ludzie bez charakteru i pasji do swojej pracy - sa
    wlasni winni obecnemu stanu rzeczy, niech mi ktos powie jak doroslego czlowieka
    moze pobic 12-latek ? ten czlowiek musi byc gorzej rozwiniety psychicznie i
    fizycznie od dziecka, wiec automatycznie nie nadaje sie do wychowywania dzieci.
  • Gość: Franek IP: *.toya.net.pl 30.05.06, 12:42
    Problemy psychiczne to raczej masz Ty. Każdy z nauczycieli musi znać
    zagadnienia prawne związane z wychowaniem ( a zgadni, co grozi za stosowanie
    siły fizycznej) i niemoc wynika z braku skutecznych rozwiązań prawnych. A
    starsza kobieta (nauczycielka) może być słabsza fizycznie od gagatka 12-latka.
  • Gość: mukroko IP: *.chello.pl 30.05.06, 14:11
    > Problemy psychiczne to raczej masz Ty.

    Ja nie twierdze ze nalezy przy piaskownicach stawiac policje bo dzieciaki sie
    codziennie w niej morduja i tak naprawde piasek ma juz kolor czerwieni.

    > zagadnienia prawne związane z wychowaniem ( a zgadni, co grozi za stosowanie
    > siły fizycznej)

    sily fizycznej nauczyciel nie ma prawa uzyc i chwala mu za to, jednakze obrona
    jest fundamentalnym prawe kazde czlowieka w calej Europie...

    > starsza kobieta (nauczycielka) może być słabsza fizycznie od gagatka 12-latka.

    jesli jest juz tak stara, to gdyby miala troszke odwagi, dawno juz przeszlaby na
    emeryture. szkola to nie ciepla posadka dla kazdego, tylko ciekza praca w
    wychowanie spoleczenstwa!
  • Gość: Franek IP: *.toya.net.pl 30.05.06, 14:18
    Wybacz, ale widać, że szkołe znasz tylko ze szkolenj ławki. A udowadniaj potem
    w sądzie, że "ten biedny 12 letni dzieciak" to w rzeczywistości 170
    centymetrowy (i 70 kg wagi) bandzior z rozumem małego kryminalisty. Czytaj ze
    zrozumieniem. Starsza nie oznacza stara. Kobieta 50-letnia może być słabsza
    (sam znam takie koleżanki). A o emeryturze zapomnij. Reforma każe nam pracować
    do 65 roku zycia (kobietom do 60). A jeżeli to taka ciężka praca, to dlaczego
    tak się mówi, że mamy tyle wolnego i tak nam duuuużo płacą.
  • Gość: mukroko IP: *.chello.pl 30.05.06, 16:50
    cholera nie wiedzialem ze rozmawiam z nauczycielem ;]

    > tak się mówi, że mamy tyle wolnego i tak nam duuuużo płacą.

    Ja wcale tak nie mówie

    > zrozumieniem. Starsza nie oznacza stara. Kobieta 50-letnia może być słabsza
    > (sam znam takie koleżanki). A o emeryturze zapomnij.

    jeśli nie chce iść na emeryture może poszukać pracy gdzie indziej, nikt jej tam
    nie każe pracować. ale jeśli nie potrafi sobie poradzić z dziecmi, to tak jakby
    gornik nie umial juz kompac wegla a chcial dalej pracowac pod ziemią

    >A udowadniaj potem w sądzie,

    jesli nie chce ci sie udowadniac w sadzie, to nie narzekaj. wlasnie przez taka
    bierna postawe szerzy sie chuliganstwo, gowniarze nie boja sie kogos pobic,
    polamac jakiejs lawki czy wyrwac kwiatek z osiedlowego klombu.
  • Gość: Franek IP: *.toya.net.pl 30.05.06, 16:59
    Napisałem, że "nie może", nie , że "nie chce" przejść na emeryturę. A postura
    fizyczną nie jest czynnikiem warunkującym wykonywanie zawodu nauczyciela. Masz
    rację, że jeśli nie potrafi poradzić sobie z dziećmi -winna zmienić pracę. Ale
    dajcie nam wreszcie jakieś argumenty w walce opornymi rodzicami, dziećmi źle
    wychowanymi. Jeśli "oni" wszystko mogą, a za nic nie odpowiadają (jak ten
    ojciec) - to co my możemy?
    A odnośnie sądu. Widziałeś, jak się tam zachowują bandyci? Przepraszam ofiarę,
    nie wiedziałem itp... (a np. zabił) A tu p[rzychodzi 12 latek (bez znaczenia
    reszta). Jak myślisz, trudno jest wmówić siędziemy, że to wina nauczyciela?
  • Gość: mukoko IP: *.chello.pl 30.05.06, 19:07
    rozumiem ze nie jest to latwe i ze sady czesto sie nie sprawdzaja, ale jednak w
    wiekszosci spraw orzekaja dobrze i na to trzeba w takich przypadkach liczyc,
    innego wyjscia nie ma. zgadzam sie z tym ze powinniscie miec "jakies argumenty".
  • tak_bywa 30.05.06, 13:16
    Czy Ciebie "Słonko", nie nauczyli czytac ze zrozumieniem? W OBECNEJ
    RZECZYWISTOSCI NAUCZYCIELOM ZABRANO WSZYSTKIE, WSZYSCIUTKIE INSTRUMENTY do
    wychowywania i uczenia mlodych ludzi ! Nie wolno im krzyknac, postawic w
    kacie,wyrzucic za drzwi, zostawic lenia na drugi rok w tej samej klasie, po
    prostu N I C Im nie wolno, to czego wymagacie? W domu nie ma komu wychowac, bo
    sie dzieci od kilkudziesieciu lat "choduje" a nie wychowuje. Przeciez tak jest
    o wiele wygodniej (oczywiscie dla rodzicow takich "cudeniek").
  • Gość: mukroko IP: *.chello.pl 30.05.06, 14:06
    kazdy czlowiek napadniety ma prawo sie bronic, i nie wazne czy zaatakowal go
    kibol, jakis smarkacz czy zagrozony gatunek, jesli nauczyciel ma swiadkow (a z
    reguly w klasie jest wiele osob) jest nietykalny, zwalaszcza jesli o tym ze
    uczen jest zdegenerowany wiedza inni nauczyciele.
  • Gość: MaryPoppins IP: *.versanet.de 30.05.06, 14:28
    Stary, ja ci powiem: wczoraj w Berlinie 12-latek pobił do nieprzytomności
    nauczycielkę, która mu "nie podeszła". Kobieta ma 59 lat, jest bardzo drobna i
    po kilkudziesięciu latach pracy z dzieciakami nie pierwszego zdrowia. Jak słysze
    takie komentarze, jak twoje: "ten czlowiek musi byc gorzej rozwiniety
    psychicznie i fizycznie od dziecka, wiec automatycznie nie nadaje sie do
    wychowywania dzieci", to sama mam ochotę solidnie potrząsnąć autorem. Od kiedy
    to, kolego, parametry fizyczne stanowią kategorię doboru kadry nauczania? I czy
    chcesz powiedzieć, że ktoś, kto z jakiejkolwiek przyczyny nie był się w stanie
    obronić przed atakiem w szkole, na ulicy, czy w pociągu jest sam sobie winien, a
    nauczyciele, których uczniowie postrzelą, dźgną nożem, oplują czy obrzucą
    stekiem wyzwisk mają inne prawa niż te gwarantowane wszystkim przez konstytucję?
    Nauczyciele są jacy są - czasem z pasją, czasem bez; czasem ludzie, a czasem
    bydlaki. Ale obarczanie ich odpowiedzialnością za nieudolność/brak
    zainteresowania/bydlactwo rodziców, to dowód prostactwa w myśleniu. Mam
    nadzieję, że nie masz dzieci i mieć ich nie będziesz. Aż strach pomyśleć, że
    mógłbyś/mogłabyś się rozmnożyć.
  • Gość: Franek IP: *.toya.net.pl 30.05.06, 12:12
    Mam wrażenie, że nie zrozumiałeś sedna sprawy. Prawo mamy dobre, tylko
    stosujemy je do d..y. Kiedy powiesz cięższe słowo łobuzowi - ląduje skarga w
    kuratorium lub prokuraturze. ale kiedy bandzior nieletni terroryzuje szkołę -
    nikt nie myśli o zawiadomieniu prokuratury. Gdyby rodzice maltretowanych dzieci
    zawiadomili odpowiednie organy (nie szkołę) i przeprowadzono dochodzenie, być
    może rodzice bachora dostaliby alternatywę - terapia grupowa albo ograniczenie
    praw (i dalej to samo). Reasumując -w naszym pieknym kraju z prawa korzysta
    patoligia, margines. A sądy są przeciążone (jak nasi biedni lekarze) ;-) i nie
    mogą wnikać za bardzo w sprawy. Więc może zacząć im wszystkim płacić od łebka
    (50%), a premię (drugie 50%) od braku fuszerki. Wtedy pracowity i ucziciwy
    zarobi, a reszta nich spada. A takie ananaski dostaną się pod odpowiednie
    skrzydła (lekarza, psychologa, wychowawcy w poprawczaku itp).
  • Gość: nicol-e IP: 80.51.255.* 30.05.06, 12:47
    i co z tego, ze 9-10 lat? mało wam w Tv doniesien, jak własnie takie małe
    dzieci zabijaja kolegów?? Biją? Własnie takie morderstwa wstrząsaja opinia
    publiczna, bo 12-latek zabił kolege itp- potem wszystko ucicha... A jesli ten
    mały "wariat" trafi kogos ta igłą w oko?? Kto wtedy poszkodowanemu dziecku
    pomoze ? tato zapłaci za leczenie? Wątpliwe... Skoro tylu uczniów wraz
    rodzicami podjeło decyzje, zeby nie przychodzić do szkoły, widac sprawa jest
    poważna, a nie czyjes widzimisię. Po co czekac na tragedie? Kiedy małemu
    psychopacie wyczerpia się pomysły na dręczenie, zacznie wymyslać inne,
    przerażające sposoby na udreczenie i zadawanie bólu. A jak pewnego dnia
    zamorduje swoich rodziców?
    usunąc go ze szkoły, skierowac do psychiatry itp.
  • swd1959 30.05.06, 12:16
    Po szkołach krążyła onegdaj policja z cyklem szkoleń dla nauczycieli
    (przynajmniej w Warszawie). Instruowali, by w przypadkach chuligańskich
    wybryków, pobić itd. nie starać się rozwiązać sprawy samemu, tylko wezwać
    natychmiast fachowców, czyli ich. Natomiast w kwestii rodziców tego dziecka,
    dyrektor w przypadku braku współpracy ma tak naprawdę tylko jeden ruch,
    doniesienie do prokuratora w zwiazku z podejrzeniem o niedostateczną opiekę nad
    dzieckiem. Dziecko to prawdopodobnie potrzebuje bardziej fachowej pomocy, niż
    mogą zapewnic pedagog i psycholog szkolny. W skrajnych wypadkach nakazać
    odpowiednią terapię może sąd rodzinny.
  • winiary2 30.05.06, 10:07
    krasnov napisał:

    > Ano właśnie, od dawna uważam, że na posiadanie dzieci powinno się wymagać pozwo
    > leń, i to po rzejściu odpowiednich kursów i zaliczeniu egzaminów. Inaczej zawsz
    > e znajdzie się taki cieć (a niby czlowiek z wykształceniem!), który uważa, że j
    > ego dziecko powinni wychowywać wsyscy inni, tylko nie on sam.

    I masz rację kolego. TAKIE EGZAMINY SĄ. TYLKO NIE DLA RODZICÓW NATURALNYCH, a
    tych którzy adoptują. Naturalny rodzic może być palantem do kwadratu, ku..,
    pijakiem i... nic. Wszystko OK.
    A spróbuj adoptować dziecko. To sprawdzą nawet czy nosisz majtki i czy co
    niedziela modlisz się w kościele.

    A co do tego ojczulka coś z HEYA: palantunio.
  • stalinowiec1 30.05.06, 09:39
    Popieram tą wypowiedź w całości. Wstyd panie inżynierze.
  • Gość: Tata córki IP: *.lze.lodz.pl 29.05.06, 07:02
    Tatuś normalnie mnie rozwalił!! Terapia psychologiczna nie tylko dla dziecka
    ale i dla rodzica (rodziców). Jakie ma znaczenie inżynierstwo tatusia??
  • Gość: lekarz in spe IP: 217.97.239.* 29.05.06, 07:09
    Normalnie komedia...dzieciak w podstawówce pobił nauczycielkę...ja wiem, że
    nauczyciel to słaba jednostka, która nie umie walczyć o swoje...bo nikt przy
    zdrowych zmysłach nie zostanie nauczycielem ale są jakieś granice. Czy jak w
    kolejce do mięsnego też ktoś się wepchnie przed takiego nauczyciela to on zrobi
    głęboki wdech i puści to płazem?

    A te dzieci to też jakieś orły. Kolega ich bije to trzeba zbić kolegę i się
    kolega nauczy, ale pewnie te dzieci wolą siedzieć przed kompem ,żreć słodycze i
    chować się pod sukienkę mamusi.

    A ten chłopak zajdzie daleko, bardzo daleko w życiu bo umie się rozpychać, umie
    wymusić w otoczeniu obawy, lęki i strach. Takich ludzi się premiuje w dorosłym
    życiu a te dzieci niech uciekają przed problemami. Podobnie będa robić w życiu
    dorosłym.
  • Gość: gm IP: *.net 29.05.06, 07:34
    Twoje poglady są chore chociaż co do przyszłości pewnie masz rację( chyba ,że
    wczesniej wyląduje w więzieniu). Nie można ze szkoły robić ringu. A poza tym
    tatuś pewnie by podał do sądu szkołę gdyby uczniowie i nauczycieli bronili sie
    bardziej aktywnie. W poglądach jestem niekonsekwentny ,bo swojemu synowi
    kazałem w miare możliwości reagowac zdecydowanie i obiecałem mu ,że stawie się
    na wezwanie wychowawcy.
  • Gość: ola IP: *.75.rev.vline.pl 30.05.06, 11:51
    Ja swojemu dzieciakowi mówię tak ---Jak cię ktoś walnie to mu oddaj i idź na
    skargę. To działa
  • Gość: Michał M. IP: *.tvsat364.lodz.pl 29.05.06, 07:58
    Któregoś dnia chłopaki z klasy skrzykną się i wtłuką "koledze". Muszą tylko do
    tego dorosnąć. Wtedy sprawa znowu będzie głośna.

    Swoją drogą, ciekawe jakie numery odwala w domu, a tatuś o tym nie mówi.

    Szkoła została pozbawiona wpływu na młodzież jak widać? A może nie? Może trzeba
    zgłosić sprawę na policję?
  • Gość: matka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.06, 12:09
    Sprawa nie będzie prosta. U majego syna w starej szkole było dwóch braci
    rozrabiaków. wszyscy sie ich bali aż w końcu ktoś (w obronie własnej im zrobił
    krzywdę). Chłopak, który sie bronił wyleciał z zaszargana opinia. Zabrałam ze
    szkoły syna czym predzej, a rozkoszna pani dyrektor powiedziała mi, ze przecież
    w tym wieku to normalne, że chłopcy troche rozrabiają. Wiec nic strasznego sie
    nie stało. mOże jeszcze i nie, ale dzieci się bały chodzić do szkoły i zawsze
    chodziły grupkami. Czy to normalne?
  • Gość: Retman IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.06, 14:08
    Lekarzu (in spe) lecz się sam.
  • Gość: Karolina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.06, 19:44
    Czyżby ostatnio nie bylo glosno jak nauczyciel wkoncu nie wytrzymal po
    wybrykach ucznia?
    Niestety ale pracownicy placowek publicznych nie moga tak poprostu wziac
    przelozyc przez kolano i wlać takiemu BACHOROWI. Przecież dyscyplinarnie
    wylecieli by z pracy!
    A dzieci no cóż... jeżeli jesteś o diwe głowy mniejszy lub gdy
    chłopak "dokucza" dziewczynie to ten kto obrywa zwykle nie oddaje bo po prostu
    jak sprubuje to pewnie bedzie mogl zbierac zęby z podłogi.
    Lekarzu LECZ SIĘ SAM... a "Adaś" powinien wylądować na leczeniu wraz z
    rodzicami... no i gdzie w tym wszystkim podziała się mamusia?
  • Gość: fred IP: 83.238.13.* 30.05.06, 10:12
    mamusi Adaś nastukal, a tatuś nakrzyczał na.... mamusie ;)
  • Gość: com_ment IP: *.4web.pl 30.05.06, 11:21
    o dokładnie...
    jak napada nas bandzior, zleje ukradnie to idziemy na policję, oni w miarę
    możliwości łapią zbira (czasem go dobrze wypałują:) i dalej sąd...

    w szkole jak jeden uczeń leje drugiego (sukcesywnie, jak wynika z wątku) to kto
    powinien stanąć w obronie tego słąbszego? analogicznie do "życia dorosłych" w
    obronę powinien ucznia brać nauczyciel i zastosować pewne środki wychowawcze, bo
    inaczej to mamy bezprawie w świecie dzieciaków i nikogo to nie interesuje
  • mgrherbata 03.06.06, 18:20
    Chciałabym zobaczyć kilka przykładów tych działań wychowawczych! Co konkretnie
    masz na myśli? Oczywiście zgodnego z prawem, statutem szkoły, prawami ucznia
    itd.
  • Gość: wirusx IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.06, 14:57
    Masz racje piszac "inzynierstwo", bo faktycznie MA znaczenie!
    Spróbuj porozmawiać o czymkolwiek z absolwentem politechniki, a włos Ci się
    zjeży , że takich wykształconych kretynow mozna wypuszczać, jako przygotowanych
    do dorosłego zycia absolwentow.
    Zakuwaja zamiast mysleć i potem zyja w tytm swoim politechnicznym matrixie.
    Straszne.
  • Gość: golek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.06, 10:38
    tak to straszne....
    masz jakies kompleksy?

    g.
  • Gość: ola IP: *.rkt.am.lodz.pl 29.05.06, 07:40
    Matko Boska, czy ten "TATUŚ" w ogóle zajmuje się swoim synalkiem, czy wie co to
    jest wychowanie dzieci??? Rozuimie, ze szkoła ma wychowywać, ale przecież
    ogromny wpływ na to, jak się zachowują dzieciaki mają RODZICE!!!Życzę
    powodzenia Rodzicom uczniów, którzy zostają w tej szkole. Mam nadzieję,że
    wszystko się wyjaśni i ten SZKODNIK zostanie przeniesiony w inne miejsce.
    Tylko gdzie....
  • Gość: uszaty99 IP: *.retsat1.com.pl 29.05.06, 08:46
    Wiem, że to chore ale moim zdaniem najlepszym sposobem w takich przypadkach
    jest rozwiązanie tego problemu przez dzieci. Jest ich 45?! Wychodzi po 9 na
    dzień w tygodniu. Jak ten debil dostanie na dzień dobry w szkole od 9
    rówieśników po pysku i jego bluza codziennie będzie zastępowała gąbkę, to
    myśle, że się szybko zmieni. Gratuluje mu ojca. Problem jest ogromny i
    przeżyłem go na własnej skórze bo mam obecnie 20 lat. I najgorsze jest to, że
    obecnie rodzice stawiają się za swoimi dziećmi w takich sytuacjach. U mnie w
    domu zawsze był pasek o przeznaczeniu innym niż podtrzymywanie spodni i chwała
    rodzicom za to. Ale jak rozmawiam z nauczycielami z moich dawnych szkół to
    zawsze powtarzają "z Wami było ciężko, ale teraz jest jeszcze gorzej".
    Nauczyciele są bezsilni (a raczej prawo). Nie mogą oddać, więc co najwyżej mogą
    wyjść z klasy albo dopisąć kolejną pałe ze sprawowania, jeżeli się jeszcze
    zmieści w dzienniku.
  • Gość: com_ment IP: *.4web.pl 30.05.06, 11:22
    pewnie wychowuje go bezstresowo :)
  • Gość: Gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.06, 08:38
    Przecież dosłownie obok na Retkinii jest szkoła integracyjna , w klasie jest 20
    dzieci, specjaliści na lekcjach, pedagodzy ze specjalnym przygotowaniem
    pedagogicznym, a dziecko jak widać ma ADHD- wiec dlaczego kuratorium odgórnie
    nie skieruje chłopca do tamtej szkoły?????????????
  • Gość: gość IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 29.05.06, 08:49
    Aż wierzyć się nie chce, jak mamy nieudolny system wychowawczy. Rodzice, ktozy
    nie radzą sobie z wlasnym dzieckiem i nie przyjmują żadnej krytyki są bezkarni!
    Zrzucają winę na szkołe, jakby byli pozbawieni odpowiedzialności za
    swoje "maleństwo". Tylko, że 'maleństwo" rośnie i niebawem podniesie rączkę na
    mądrego tatusia. To kwestia czasu. Nawet, jeśli szkoła zwróci się do Sądu dla
    Nieletnich o ograniczenie praw rodzicielskich, a ten przeciągać będzie sprawę,
    to wcześniej czy później sprawiedliwości stanie się zadość- synuś sam wymierzy
    karę rodzicom. Zaś rodzice pozostałych uczniów, będąc bezradni wobec "małego
    bandziora" wymierzają karę nauczycielom - pozbawiając ich perspektywy
    pracy.Prooponuję, by tatuś do końca roku szkolnego popracował na lekcjach z
    całą klasą, w tym ze swoim synalkiem.I jeszcze jedno. W domu tego dziecka także
    musi być sporo agresji.
  • Gość: MM IP: *.bremultibank.com.pl 29.05.06, 13:28
    ADHD się przed laty nazywało "rośnie nam mały bandyta" i istniało bardzo
    skuteczne lekarstwo - rózga.
    Teraz mamy epokę usprawiedliwiania wszelkich grzeszków swojego potomstwa róznymi
    chorobami. A to ADHD (jako usprawiedliwienie na "mały bandyta" lub "nieznośny
    gnojek"), a to dysleksja (zamiast "matoł i nieuk")...
    Rodzice, zdejmijcie klapki z oczu i częściej używajcie pasa, a okaże się, że te
    choroby są niezwykle rzadko spotykane.
  • Gość: Mig IP: *.vline.pl / *.109.rev.vline.pl 29.05.06, 17:04
    Zespol dziecka maltretowanego ma podobne objawy co ADHD. Zamienil stryjek
    siekierke na kijek. Ja nie bylem bity, mam z rodzicami partnerskie stosunki i
    jestem opetany mania tworzenia. Bite dzieci szukaja odwetu, wyrastaja na
    frustratow, szukaja cale zycie poparcia, a gdy go nie znajduja to popadaja w
    nalogi, maja niska samoocene i probuja ja podwyzszyc przemoca wobec innych: jak
    mnie nie lubia, to polubia mnie na sile.
  • Gość: G IP: 212.244.126.* 30.05.06, 10:37
    Co ty opowiadasz? Odroznij maltretowanie od lania w slusznej sprawie. Ja
    pamietam tylko 3 lania ze strony moich opiekunow. Raz wlal mi dziadek, a dwa
    razy mama. I za kazdym razem byl oto zasluzone i ja o tym wiem, nigdy nie
    zostalam uderzona za zle stopnie, czy inne pierdoly. Nie do kazdego malego
    lobuza dociera logiczna argumentacja, czasem trzeba go okielznac w inny sposob.
    Kiedys rozmawialam z przyjaciolmi na temat bicia dzieci i kazdy mowil to samo.
    Jak wspominamy dziecinstwo, to jezeli pamietamy jakies lanie, bylo ono w pelni -
    widzimy to z perspektywy - zasluzone. Ja pamietam siebie, jak kilka razy
    wrzeszczalam i tupalam nogami i kompletnie nic do mnie nie docieralo. A
    frustratka na pewno nie jestem, slyne z anielskiej cierpliwosci:) A mamie jestem
    wdzieczna, ze jak trzeba bylo, to mi przylala, bo dzieki temu jestem rozsadnym
    czlowiekiem.
  • fakara 02.06.06, 23:53
    Ale zauważ, że to nie jest 'normalne' dziecko i że gdyby jego rodzice zaczęli
    stosować kary cielesne, to musieliby je stosować codziennie, bo doszło już w tym
    przypadku do niezłej patologii. tak więc nie sądze, żeby lanie było najlepszym
    sposobem na wychowywanie dzieci trudnych i z problemami, to tylko zwiększy ich
    agresję i brak szacunku wobec rodziców.
  • zyzionow 30.05.06, 11:26
    Zgadzam sie w 100%
    "Uderzenie to nie pobicie??? " Wystarczy posluchac co opowiada tatusiek,
    dziecko sie UCZY agresji przede wszystkim w domu, nie na ulicy, nie z TV, nie w
    szkole, tam ja tylko SPOTYKA....

  • diora 30.05.06, 11:49
    Jako dziecko, gdy zasłużyłam, dostawałam lanie tak samo jak mój brat. Dzięki
    Bogu, a chyba raczej dzięki rodzicom, wyrośliśmy na ludzi odpowiedzialnych, nie
    kradniemy, uczciwie zarabiamy na życie, nie mamy problemów z kontaktami z
    otoczeniem, nie jesteśmy alkoholikami (choć alkohol pod różnymi postaciami
    pijemy), nie palimy -> trudno nas więc chyba nazwać nałogowcami, bandydatami
    etc. Z rodzicami teraz mamy układy czysto partnerskie, lecz jako dzieci to był
    układ "rodzic - dziecko".
    A na temat tego małego bandyty, to mój syn w zeróce też miał problem bardzo
    podobny (nie aż tak drastyczny na szczęście). Poradziłam więc synowi, aby
    najpierw mówił Pani, że mu ktoś dokucza, a jeżeli to nie pomoże to ma oddać.
    Pomogło, skończyły się narzekania, że dzieci (kilka) mu dokuczają.
  • Gość: Tanatos IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.06, 10:50
    Kiedyś też nie wierzyłem w dysleksję. Dopóki nie poznałem kilku osób
    zdecydowanie inteligentnych, z dużą wiedzą i kulturą osobistą, za to z
    kompletnym brakiem umiejętności ortograficznego pisania. Podchodziłbym ostrożnie
    do takich zaburzeń. Napewno trzeba pilnować, żeby nie stawały się one papierkiem
    umozliwiającym pewne zachowania.
    Ale fakt faktem, że przyczyną takich zachowań jest zapewne brak należytej uwagi
    ze strony rodziców albo jakieś inne błędy wychowawcze. Fakt faktem, że jak ja
    byłem dzieckiem, to takich numerów nie mieliśmy w szkole. Ale zrzucanie winy na
    nauczycieli jest nieporozumieniem. Myslę, że jest to raczej kwestia tego, że
    rodzice pracują i są zajęci, synek pewnie jest jedynakiem, któremu poświęca się
    całą uwagę w domu i rozpieszcza, a w szkole nie dają robić tego, co chce i
    jeszcze zmuszają do siedzenia w ławce... Każdy by się wkurzył :D Tak czy
    inaczej, zalecałbym panu "inżynierowi" poświęcenie większej uwagi dziecku i
    dokładne przyjrzenie się mu za pośrednictwem psychologa. No i poszukanie
    przyczyn pod własnym dachem...
  • zyzionow 30.05.06, 11:27
    Problem ADHD istnieje, tak samo jak problem dysleksji,
    a pasem to wlasnie sie takie potworki produkuje.....
  • Gość: Franek IP: *.toya.net.pl 30.05.06, 12:29
    A Ty jesteś ekspertem w tej sprawie? Ja akurat (jako wychowawca) mam w grupie
    troje dzieci ze zdiagnozowanym ADHD. Dwoje ma typowe zachowanie. Trzeci -
    przypadek raczej złego wychowania. A odnośnie choroby. Dzisiaj wszystko można
    załatwić za pieniądze.
  • Gość: titta IP: *.botany.gu.se 30.05.06, 11:32
    Malo w zyciu widziales. Nie kazde agresywne dziecko to ADHD, ale tez nie kazde
    jest po prostu niegrzeczne. Sa dzieci, u ktorych autentycznie wystepuje jakas
    dysfunkcja mozgu i to sie widzi - one sa inne, nie panuja nad soba, nawet jak
    chca. Choc wielu takich jak ty, myslacych "na skruty", chetnie by tak uwazalo.
    To samo z dysleksja - czy osobe z dwoma fakultetami i doktoratem z nauk
    scislych nazwiesz matolem i nieukiem, dlatego, ze nie potrafi porzadnie pisac?
  • ela_chmurka 30.05.06, 13:28
    Jeśli ktoś nie wie co to ADHD, nie powinien na ten temat zabierac glosu. To
    dziecko ma w 90% ADHD, ale powinien to stwierdzić specjalista. Dziwię się wiec
    ojcu, że nie chce pomoc sobie i swojemu dziecku. Ale nie zgodzę się też z tymi,
    którzy uważają, że szkoła nie ma również wychowywać. Czy Wam sie to podoba czy
    nie, my rodzice mamy niewielki wpływ na to, co nasze dziecko robi w szkole.
    Przekazujemy naszym dzieciom jak powinny się zachowywać (i ten chłopiec to
    wie!), ale czy to wykorzystają to już inna sprawa i tu jest właśnie rola
    szkoły. Ale nasz system oświatowy nie jest w stanie temu sprostać. Przeładowany
    program, klasy, szkoły, zfrustrowani i niedouczeni nauczyciele z jednej strony
    i roszczeniowi, niewspółpracujacy rodzice z drugiej. Taki jest obraz wiekszości
    dzisiejszych szkół, gdzie dziecko ginie, jest anonimowe. Jeżeli dziecko
    zauważane jest dopiero wtedy, kiedy sprawia kłopoty, to bedzie je sprawiać. Bo
    dziecko chce być zauważane przez nauczyciela, a zwłaszcza dziecko z ADHD.
    Właśnie w klasach 1-3 nauczyciel jest często większym autorytetem niż rodzic
    ("bo tak powiedziała Pani").
    Nauczyciele świetnie by sobie poradzili, gdyby klasy liczyły 15-20 osób. Nie
    klasy integracyjne, ale zwykle, przecietne. Nie tylko mieliby czas, aby
    zrealizowac przeładowany program, ale również zauważyć, że zdolniejsze dziecko
    zaczyna się na lekcji po prostu nudzić. Zauważyliby również dziecko z ADD czy z
    zespołem Aspergera, ktore nie sprawia takich problemów jak dziecko z ADHD.
    Rodzice nie broniliby się przed pójściem do psychatry czy nawet do psychologa,
    gdyby inne dzieci i ich rodzice nie przyklejali potem dziecku etykietki
    wariata, idioty, głupola.

  • Gość: Delfina IP: *.zaodrze.punkt.pl / *.zaodrze.punkt.pl 30.05.06, 16:24
    Napisałaś: "zfrustrowani i niedouczeni nauczyciele"- a propos niedouczenia,
    pisze się "sfrustrowani". Z resztą wypowiedzi nawet się zgadzam poza tym, że
    nauczyciel nie jest w stanie poznać dziecka tak dobrze, jak rodzic. Szkoła uczy,
    wychowuje dom. A efekty braku wychowania domowego widać w szkole, niestety
  • Gość: ela_chmurka IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 31.05.06, 09:39
    Delfino ja nie twierdze ze jestem douczona i z góry przepraszam za ewentualne
    błędy, ale niestety, niektórzy nauczuciele są i nie zwalałabym wszystkiego na
    dom. Mam troje dzieci i tylko jedno nie zachowuje sie właściwie. Dziecom
    przekazuje te same zasady, tak samo wychowuje. Zgodnie z Twoja teoria, zle
    wychowuje, tylko na Boga dlaczego tylko to jedno. Na swojej drodze spotkałam
    wielu nauczycieli. Jedni widzieli problem i próbowali mi pomoc, inni twierdzili
    to samo co ty. Winny jest dom!! Bardzo bym chciała cofnąc czas i dowiedzieć się
    w I klasie podstawówki, tego czego dowiedziałam się w I klasie gimnazjum. Nie
    zmarnowalabym 6lat swoich i syna. Nie musiałabym teraz naprawiać błędów, które
    popełniliśmy i szkoła i ja. Ale w przeciwieństwie do ojca Adasia, szukałam
    pomocy w szkole. Większość pedagogów na których trafiłam, potrafili sobie
    radzić z takimi przypadkami jak mój syn, ale nie mieli dostatecznej wiedzy, aby
    robić to właściwie. W synu narastała niecheć do szkoły i agresja w stosunku do
    wszystkiego co ze szkołą się wiązało. I stąd moja opinia o niedouczeniu. Często
    to niedouczenie nie wynika z niechęci nauczyciela do kształcenia się, ale z
    braku możliwości i środków.
  • Gość: matka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.06, 10:08
    Ja mam dwóch synów. Jeden z nich jest grzeczny - drugi wręcz przeciwnie. Na
    szczęście nikogo nie bije, bo to mu wtłukłam (w przenośni) do łepetyny i bardzo
    konsekwentnie pilnowałam.
    Młody nikogo nie bije, ale próby szantazu i wymuszenia, jak najbardziej.
    Dodam dla scisłości, że wychowywałam ich sama (tzn. z mężęm, ale bez żłobka,
    tabunów babć i opiekunek). Teoretycznie powinni być podobni. A nie są.
    Bo każde dziecko wychowuje się inaczej i na co innego mu się pozwala.
    Wiem, gdzie popełniłam błąd. Chociaż trudno to nazwać błedem wychowawczym:
    dziecko miało wadę w budowie krtani i kazdy dłuzszy płacz lub drobny katar
    kończył się jej obrzekiem. A to bezposrednio zagraża życiu.
    Teraz jest na tyle duzy i wie, że takie zachowania nie przejdą. Jednak nigdy
    jego zachowanie nie zagrażało bezpieczeństwu kogokolwiek, bo w tym miejscu
    przebiego dla mnie granica.
    Pozdrawiam
  • Gość: MM IP: *.bremultibank.com.pl 31.05.06, 10:47
    > Jeśli ktoś nie wie co to ADHD, nie powinien na ten temat zabierac glosu. To
    > dziecko ma w 90% ADHD, ale powinien to stwierdzić specjalista.

    To dziecko akurat nie ma ADHD. Stwierdził to specjalista.

    Nie twierdzę, że chorób takich jak ADHD, dysleksja itd nie ma wogóle. Twierdzę
    tylko, że spośrów wszystkich ludzi posądzanych o te choroby lub się do nich
    przyznających tylko niewielki procent jest chory w rzeczywistości. Te choroby są
    bardzo wygodne, więc wiele osób je wykorzystuje. Koronnym przykładem jest wysyp
    zaświadczeń o dysleksji i dysortografii przed maturą...
  • Gość: art director IP: 194.246.124.* 30.05.06, 17:36
    Widze, ze Cie rodzice chyba bili...i to chyba w glowke, niestety;((( A moze jestes z mlodziezy Wszy-polskiej albo innego szajsu wzywajacego do bicie dzieci i metod sprzed stulei? A ADHD jest faktem - i mozna je leczyc, ale trzeba wieele wysilku zarowno od strony szkoly, jak i rodzicow. Wiem co mowie.
  • Gość: Ew. IP: 213.17.180.* 31.05.06, 16:09
    kochany niedouczony rozmowco!ADHD istnieje naprawde-kiedys problem byl nieco
    mniejszy-dzieci nie bylu atakowane tyloma bodzcami z zewnatrz i tym samym byly
    nieco spokojniejsze.Rozwiazywanie problemow rozga,zapewne rowniez w Panskim
    przypadku,nie prowadzi do niczego dobrego--co rowniez widac w Panskiej
    wypowiedzi!!!Ja rowniez jestem matka dziecka z syndromem ADHD-potwierdzonym
    wszelkimi mozliwymi badaniami psychologiczno-neurologiczno-
    psychiatrycznymi.Prosze wiec zanim sie odezwiesz Komentatorze od siedmiu
    bolesci,poczytaj sobie moze cos na ten temat--to bedziesz madrzejszy.Serdecznie
    pozdrawiam.Aha i mam nadzieje ze ten syndrom nigdy nie dotknie Twoich dzieci--
    bo bede mialy naprawde przerabane,tak wiec nie zycze Ci dzieci,a jezeli je
    posiadasz -to serdecznie im wspolczuje!!!!!!!!!!
  • bri 30.05.06, 10:18
    Moim zdaniem to nie jest ADHD. Ten chłopiec ma jakieś skłonności sadystyczne.
    Rośnie mały Ted Bundy?
  • Gość: pajenczycatekla IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.05.06, 11:13
    Czy jest możliwość zainteresowania się, co sie dzieje w domu tego chłopca? bo
    ma takie objawy, jakby poza szkołą znecano się nad nim w wyjątkowo wyrafinowany
    sposób, nie tylko stosując przemoc fizyczną (dla wyjasnienia: jestem matką
    dwóch chlopaków, 10 i 7, obaj są nadpobudliwi i mają trudności z koncentracją,
    choć to - na szczęście - nie ADHD; zdarza się, niestety, że "wyjdę z nerw" i,
    zwłaszcza młodszy, zarobi klapsa)!!! Uczęszczałam na warsztaty terapeutyczne
    dla ofiar przemocy w rodzinie i jestem pewna, że zachowania Adama (psycholog
    ocenił go bardzo wysoko)spowodowane są jakąś nienormalną sytuacja w jego
    otoczeniu, albo ktoś się znęca nad nim, albo nad osobą mu bliską i on jest tego
    świadkiem, albo jedno i drugie. destabilizacja rodziny (np. rozwód, separacja,
    alkoholizm, nagłe pogorszenie sytuacji finansowej) też wywołują takie efekty.
    Autor artykułu nie podał, czy w ciągu trzech lat szkoła, psycholog, pracownik
    socjalny itd. zainteresował się sytuacją domową dziecka! A kuratorium nie
    powinno udawać, że to nie jego problem, bo od tego jest, kiedy szkoła nie daje
    sobie rady. Jeśli rodzice Adama nie chcą współpracować, są sposoby prawne, by
    ich do tego zmusić. To straszne, że cała sytuacja trwa już trzy lata, dzieci
    szkoda, i Adama, i jego kolegów. A tym, którzy uważają, że Adam świetnie
    poradzi sobie w dorosłym życiu, chciałam wyjaśnić, że pierwsza bolesna nauczka
    za "złe zachowanie" skutkuje odrzuceniem, depresją, a nawet próbami
    samobójczymi. Adam nie potrafi sobie dać rady ze sobą i nie ma wsparcia swojego
    otoczenia. Jeśli się do tego układu nie wmiesza pomoc z zewnątrz, bedzie coraz
    gorzej.
  • maqoofka 30.05.06, 11:50
    Pajenczyca,Adam się czuje całkiem bezkarny i ma adwokata w osobie ojca. Obaj
    gwiżdżą na wszystko, a tylko mają wymagania i wielkie pretensje do całego
    świata. Niezależnie od tego, co piszesz, czyli od sytuacji w domu Adama, która
    może być bardzo różna, nikt nie może z tego powodu być opluwany, bity czy
    poniżany. Adama należy odseparować od innych, skoro nie nadaje do życia wśród
    nich. Wszcząć postępowanie karne, zacząć leczenie... wszystko zależy od tego,
    jaka okaże sie jego sytuacja. Być może niezbędne będzie jedno i drugie. A może
    i pozbawienie lub ograniczenie praw rodzicielskich.
    Jednak to, że on ma problemy, że jego ojciec ma problemy, naprawdę nie ma
    żadnego znaczenia dla otoczenia! I dlatego mam wrażenie, że największy problem
    mają inni uczniowie, ich rodzice i nauczyciele. To ich trzeba chronić przed
    nieprzewidywalnym i złym dzieckiem! Dla ich dobra również, a nie tylko
    własnego, Adam powinien zostać odizolowany i skierowany na przebadanie i
    leczenie.
  • Gość: Beata IP: *.marymont.pl / *.marymont.pl 30.05.06, 12:05
    Mam ten sam problem w klasie córki - z chłopcem, który ma stwierdzone ADHD.
    Bez zgody rodziców ani kuratorium, ani dyrekcja szkoły nie może chłopca
    przenieść do innej szkoły. Takie są realia.
    Składaliśmy już podanie podpisane przez wszystkich rodziców z klasy o
    przeniesienie do innej szkoły. Poza wzburzeniem matki chłopca i obrażeniem się
    na całą klasę (tzn. na rodziców) nic nie osiągnęliśmy.
    Jedyne, co do matki dotarło to to, że chłopak ma w szkole asysentkę, tzn.
    studentkę pedagogiki, która w ramach praktyk opiekuje się nim i pilnuje jego
    zachowania. Jest odrobinę lepiej, ale to, co przez 3 lata bezkarności tego
    chłopca, stało się z klasą, to temat na inny wątek. Wszyscy chłopcy chcą mieć
    ADHD, bo to zwalnia od jakiejkolwiek odpowiedzialności za swoje czyny
    (oczywiście wg szkoły).

    B.
  • Gość: matka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.06, 12:20
    Dziecko nie ma ADHD. Jednym z kryteriów uznania ADHD w Stanach Zjednoczonych
    jest to, ze agresja w takich przypadkach jest skierowana na siebie, a nie na
    otoczenie. Dziecko, które bije innych, nie ma ADHD tylko jest wychowywane przez
    rodziców na małego mordercę. A pózniej na dużego mordercę. I żadne ADHD nie
    maja tu nic do rzeczy. Ludzie, nie mylcie dzieci niepełnosprawnych ze źle
    wychowanymi. Sama mam dzieci i wiem, że wychowanie to bardzo trudna praca. Tym
    trudniejsza im dziecko ma wyższe IQ. Mój syn ma 157 i pani psycholog
    powiedziała mi, że będą z nim problemy. BO z takimi dziećmi ZAWSZE jakieś są.
    On dzieci nie bije, bo wie, że tego nie wolno. Za agresje jest w domu karany.
    Chociaż próbował w ten sposób - niejako na skróty - rozwiązywać swoje
    problemy. Takie dziecko trzeba umieć wychować, a w tym przypadku rodzice
    wogóle nie podjęli takiego wysiłku. Winienie za to szkoły jest absurdem. Sama
    po rodzienie wiem, ze bardzo często dziecko w domu słyszy, że ta pani jest
    głupia (TAK!!!). To po co jej słuchac.
    Pozdrawiam
  • Gość: Marakuja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.06, 13:12
    Gość portalu: matka napisał(a):
    > Dziecko nie ma ADHD. Jednym z kryteriów uznania ADHD w Stanach Zjednoczonych
    > jest to, ze agresja w takich przypadkach jest skierowana na siebie, a nie na
    > otoczenie.

    Mój brat ma ADHD i bił innych. Ale tylko dlatego, że obserwował inne dzieci,
    które potrafiły się bić np. o zabawki w piaskownicy. Konsekwentnie
    miał "wybijane" z głowy przez rodziców takie pomysły i dzięki temu już wie, że
    przemocą się niczego nie załatwi. Nauczył się też przepraszać, jeśli zrobi coś
    innemu dziecku zbyt gwałtownie.

    Natomiast Adam z artykułu nie jest dzieckiem z ADHD! Objawy nie te.
    Wychodzi na to, że dziecko jest bardzo źle prowadzone w domu. Ojczulek daje mu
    przyzwolenie na takie zachowanie. A dzieci bardzo wiele czerpią z otoczenia
    (jak mój brat z biciem na wzór innych dzieci) i naprawdę umysłu dziecka powinno
    się rozpocząć od wizyty w poradni rodzinnej (rodzice + dziecko + ew.
    rodzeństwo)!
  • Gość: matka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.06, 13:49
    Ale na pewno nie dręczy z premedytacją. Mogą uderzyć, ale nie bić. Dzieci z
    ADHD maja problem ze skupieniem uwagi. A poza tym - UWAGA!!! - dzieci z ADHD
    tez się wychowuje, zgodnie z tym, co opisał Marakuja.
  • Gość: Fredie IP: *.toya.net.pl 29.05.06, 08:51
    Mój ojciec, gdy przyszedłem pobity(w szkole)do domu, powiedział krótko;jeszcze
    raz Cię zbiją - to Ja też Ci "wleję"No i wynik był taki, że lobuziaczek, gdy
    próbował mnie zaczepiać dostał w dziób(w szkole).I skończyło się zaczepianie
    itd...Czy myślicie, że w szkole nie można zastosować obrony koniecznej?Otóż
    można - i przynosi dobre efekty.Innymi słowy;nie dac się zastraszyć!
  • grabal 30.05.06, 10:47
    No dobrze zgadzam się. Też jestem za tym żeby dziecko zaczepione nie
    nadstawiało drugiego policzka, tylko w miarę mozliwości odpowiadało na atak.
    Ale co w przypadku, gdy taki mały bydlak jak "Adaś", zaczepia namolnie
    koleżankę (dziewczynki w zdecydowanej większości są słabsze fizycznie od
    chłopców) lub dziecko sporo od siebie mniejsze i słabsze. Próba oporu może
    tylko zwiększyc agresję takiego "Adasia", bo on nie ma oporu przed znęcaniem
    sie nad słabszym. To nie jest łobuz "honorowy", jemy wręcz chodzi o to, by
    ofiara była wyraźnie od niego słabsza. I co, Fredie, powiesz na to? Uważam, że
    w pewnym momencie interwencja dorosłych jest konieczna. I w przede wszystkim
    liczy się dobro normalnych dzieci. A takiego 10-letniego małpoluda Adasia
    powinno się przymusowo odizolować od reszty zdrowych emocjonalnie dzieci i
    przenieść do szkoły specjalnej. Albo kształcić czubka w trybie indywidualnym.
    Niech go tam jego ojciec kretyn prowadza. Jak już jest za przymusem szkolnym,
    muł pieprzony, półinteligent rodem z PRL-u.
  • mapi7 29.05.06, 09:15
    Bardzo współczuję dzieciom, rodzicom,nauczycielom tej klasy!
    Opisana sytuacja jest skutkiem zła jakie zagościło wskutek reformy systemu
    oświaty w 1999roku. Idee reformy uczyniły z rodziców i uczniów klientów firmy,
    która nazywa się szkoła. Klient za nic nie odpowiada, nie ponosi żadnej
    odpowiedzialności, nie musi współpracować. Klient tylko wymaga jak najwyższej
    jakości usługi, z której korzysta. Ogromna rzesza rodziców bardzo utożsamiła
    się z tymi hasłami. Arogancko oczekują od przedszkola i szkoły opieki,
    wychowania i edukacji swojego dziecka, odrzuciwszy od siebie wszelką
    odpowiedzialność i obowiązek współdziałania.
    Szkoła odpowiada za wszystkie sfery istnienia dziecka, rodzic za nic,no może
    żeby miało nowoczesny telefon komórkowy, markowe ciuchy i wysokie kieszonkowe.
    Szkoła powinna być otwarta od 5.00 rano, a zamykana o 22.oo, by rodzice mieli
    czas rozwijać się zawodowo i mieć czas wolny na odpoczynek własny.Jednocześnie
    prawo stanowi, że wszystkie dzialania szkoły wobec dziecka mogą odbywać się za
    zgodą rodziców.
    Szkoła widzi potrzebę pracy dziecka z psychologiem, psychiatrą, terapeutą, ale
    rodzic nie chce, bo wie lepiej. Mechanizmy administracyjne zmuszające rodzica
    do współpracy ze szkołą dla dobra jego dziecka i innych uczniów praktycznie nie
    istnieją.Szkoła najczęściej wie, jak pomóc dziecku trudnemu, nie ma jednak
    znikąd żadnej pomocy i wsparcia, w pokonywaniu oporu i niefrasobliwości
    rodziców,którzy jak to w dzisiejszym świecie bywa, uważają że"dobrze, że umie
    bić innych, to nie zginie w życiu".
    Takich sytuacji, jak ta opisana jest bardzo wiele i będzie ich coraz więcej.
    Potrzeba prawnych rozwiązań systemu oświatowego, które pozwolą szkołom
    skutecznie działać w sytuacjach braku chęci współpracy nierozumnego rodzica.
  • Gość: lilka IP: *.toya.net.pl 29.05.06, 10:10
    pierwsza osoba, która wie o czym pisze!
    pozdrawiam
    lilka
  • Gość: miki IP: *.toya.net.pl 29.05.06, 20:31
    popieram w 100% !!!
    po przeczytaniu wszystkich wypowiedzi widzę, że to jedyny słuszny i rzeczowy
    głos w tej dyskusji. Potrzebne są przede wszystkim rozwiązania systemowe,
    uprawniające placówki opiekuńczo wychowawcze do stawiania wymagań i ich
    egzekwowania wobec rodziców, podejmowania działań zaradczych w sytuacjach
    kryzysowych przy wsparciu odpowiednich instytucji itd. szkoła to nie zakład
    usługowy, gdzie przychodzi klient i zamawia wyrób z proponowanej oferty, a
    dziecko to nie przedmiot przeznaczony do "obróbki" przez rzemieślnika.
    przykładów zachowań uczniów -jak opisane w artykule jest w szkołach dużo
    więcej, myślę, że w każdej się trafi porównywalny; niestety nauczyciele mają
    związane ręce - bez zgody rodziców nie da się podjąć żadnych działań wobec
    dziecka, nawet jeśli są one konieczne, a intencje słuszne. Zbyt mało jest też
    poradni i instytucji diagnozujących problemy dzieci (w Łodzi np na wizytę w
    Poradni Zdrowia Psychicznego dla dzieci czeka się 3-4 miesiące i dłużej), a
    jednocześnie współpracujących ze szkołą; ustawa o ochronie danych osobowych
    zabrania np informowania szkoły bez zgody rodzica o wyniku przeprowadzonych
    badań psychologicznych, na które szkoła dziecko kieruje. Jak wobec tego dawać
    dziecku fachową pomoc jeśli z założenia nie można nawet zbadać przyczyn jego
    trudności ???
    Można by tak jeszcze długo, problemów jest masa i wierzcie, że wiem oczym
    mówię, też pracuję w szkole, a przypadki wypisz wymaluj jak powyższy zdarzały
    się - był czas !!! - niemal co roku.
  • Gość: saskia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.06, 10:29
    Jestem nauczycielką. Zgadzam się z Tobą w 100%. Jest dokładnie tak, jak
    piszesz. Pozdrawiam.
  • Gość: alik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.06, 12:22
    W koncu głos rozsądnego i mądrego człowieka. Dziekuję! Masz rację!
  • mgrherbata 03.06.06, 18:35
    Dziękuję, dziękuję, dziękuję. Nareszcie.Mądre, wyważone, realistyczne.
    Pozdrawiam.
  • Gość: krzyhoo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.06, 09:20
  • Gość: tradycjonalista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.06, 09:28
    ja wiem skąd ten problem sie wziął - z przekonania, że dzieci się nie bije, bo
    gdyby po takim wybryku nauczycielka wpie..łaby gó..arzowi po dupie to by
    sie szybko zmienił, interwencja fizyczna nauczycielki jest w tym przypadku
    niezbędna, bo pobite dzieci nie mogą albo nie potrafią odpłacić synalkowi
    inżyniera pieknym za nadobne, no ale cóż "dzieci się nie bije".
  • Gość: szadoka IP: 212.160.172.* 30.05.06, 12:39
    nie zgadzam sie.
    Jaka masz gwarancje, ze kazdy nauczyciel jest zrownowazony psychicznie i nie
    bedzie chcial sie powyzywac na dzieciach. To nie jest rozwiazanie a tylko
    otwarcie furtki na inne patologie.
    A moze by takiego 'Adasia" zawiesic w prawch ucznia? Rodzice musza dziecko
    posylac do szkoly bo takie jest prawo, wiec niech postaraja sie , zeby dziecku
    wolno bylo do tej szkoly chodzic. Tyle, ze z artykulu wynika, ze to jest problem
    z rodzicami, ktorych ich wlasne dziecko zupelnie nie obchodzi.
  • Gość: rodzic TRADYCYJNY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.06, 09:30
    ja wiem skąd ten problem sie wziął - z przekonania, że dzieci się nie bije, bo
    gdyby po 6takim wybryku nauczycielka wpie..łaby gó..arzowi po dupie to by
    sie szybko zmienił, interwencja fizyczna nauczycielki jest w tym przypadku
    niezbędna, bo pobite dzieci nie mogą albo nie potrafią odpłacić synalkowi
    inżyniera pieknym za nadobne, no ale cóż "dzieci się nie bije".
  • Gość: lilka IP: *.toya.net.pl 29.05.06, 10:13
    po to jesteś dorosły, wykształcony i odpowiedzialny, żebyś nie musiał stosować
    przemocy.
    myślisz, że jeśli chłopak nie "odda" nauczycielce to gdzie się przeniesie jego
    agresja???
    naiwne to przypuszczenie, że przemoc nie pociągnie za sobą przemocy...
    pozdrawiam
  • maheda 30.05.06, 09:33
    dzieci można było uderzyć i były rózgą w szkole bite.
    Oczywiście, na pewno zdarzały się i osoby chore, które do dzieci i ich
    fizycznego karania nie powinny mieć dostępu - zawsze takie były, są i będą - ale
    od tego mogły by być relacje dzieci plusokresowe badania psychologiczne.
    A nieraz, jak widzę te dzieci, to jednemu z drugim za pomocą klapsa wytłumaczy
    się lepiej i krócej - mniej krzywdy wyrządzi taki g**niarz innym dzieciom, niż
    gdyby mu tłumaczyć - bo tłumaczenie po prostu dłużej dochodzi do dzieciaka, niż
    kara fizyczna.
    Widać, że nie miałaś bezpośredniego kontaktu z dzieckiem agresywnym w stosunku
    do innych, mając pod swoją opieką _wszystkie_ te dzieci.
  • bri 30.05.06, 10:23
    Nie wiem czy "klaps"by na tego Adasia podziałał. Ćwicz boks skoro masz taką
    ochotę na wymierzanie kar cielesnych.
  • Gość: Drozd IP: *.toya.net.pl 30.05.06, 13:56
    Miałem kiedyś chłopaka, który pastfił się nad innymi. Kazał sobie kupować różne
    rzeczy, zastraszał itp. Pierwsze było upomnienie (oczywiście z mojej strony -
    działań innych nauczycieli nie liczę)- normalna rozmowa i ostrzezenie, by tego
    nie robił. Nie pomogło. Miał 16 lat i był z niego kawał chłopa. Wziąłem go więc
    na stronę, zamknąłem się w klasie i porozmawiałem "po męsku". Po informacji
    (kiedy przyciśnięty za fraki stał pod scianą), że jak jeszcze raz, to go
    rodzona mamusia nie pozna, mamrotał tylko, ze "Pan nie może". Ja mu na to, ze
    wylecę ze szkoły, ale on zapamięta, co oznacza zaczepianie chłopaków z mojej
    klasy. I jaki był efekt? Skończyły się zastraszania, wyciąganie pieniędzy (i to
    nie tylko w mojej klasie). A chłopak, jak mnie zobaczył na korytarzu to z 10
    metrów się kłaniał. Wniosek jest jeden. Do wychowania trzeba głowy i zdrowego
    podejścia. Kiedy trzeba rozmawiać - rozmawiać. Ale czasami potrzebna jest juz
    tylko pałka policyjna. Acha, ten chlopak był po terapiach psychologicznych itp.
    Nie pomogły... Połowa koleżanek zastanawiała się, co takiego zaszło, że
    przestał być agresywny w szkole... Ciekawe?
  • Gość: katarz IP: *.usc.gov.pl 30.05.06, 14:02
    Cóż, nie każdy uczeń przełknie takie praktyki bezgłosnie. Większość pobiegnie
    do rodziców, a ci do dyrektora. I trudno sie im dziwić, maja prawo bronic swoją
    pociechę. Jesli miałoby to skutkowac np. naganą, albo nawet wydaleniem
    nauczyciela z pracy. to również nie dziwie się, że nie każdy będzie chętny
    ryzykowac. Nauczyciele maja rodziny na utrzymaniu i sądzę, że postawa
    pt. "najwyżej wylecę, ale ty zapamiętasz" nie jest zbyt częsta.
  • Gość: Drozd IP: *.toya.net.pl 30.05.06, 14:22
    Owszem, ale dlateo było to na osobności (brak świadków) i było to potrząsnięcie
    raczej psychiczne. Tu trzeba główkować. Ryzyko jest zawsze. Ale było to dla
    dobra wszystkich (jego także).
  • joannamc 29.05.06, 09:37
    Eh, jeżeli to dziecko chodziło do przedszkola na przełajowej to znam je
    osobiście, mały diabeł i nic się z nim nie zrobi. Można go sprać a on się śmieje
    w twarz.
    A rodzice zawsze bronili, oj zawsze zawsze, bo on taki "żywiołowy".
  • Gość: mcguirre IP: *.unregistered.net.telenergo.pl 29.05.06, 09:40
    Tatuś wini szkołę za zachowanie swojego synalka. Widać nie daleko padło jabłko
    od jabłoni. Tatusiu Adasia, to ty jesteś odpowiedzialny za wychowanie swojego
    syna. Szoła ma uczyć a ty wychowywać. Jak się nie weźmiesz do roboty to
    następnym w kolejce do kopniaka będziesz właśnie ty.
  • dziad_borowy 29.05.06, 10:33
    Chetnie bym stanal z tym pseudotatusiem i "nie pobil" go jednym uderzeniem. Co
    za duren. A za jego durnote tyle osob musi cierpiec.
    Dzierżżżż!!!
  • Gość: Rygal IP: *.lodz-retkinia.sdi.tpnet.pl 29.05.06, 12:30
    Dobrze mowisz! Wtedy by zmienil zdanie...
  • alpepe 29.05.06, 10:34
    a jest jedna prosta rada, żeby dzieci dręczone zmówiły się i zrobiły kocówę temu
    młodocianemu psychopacie. Ale cóż, ponoc to nie jest cywilizowana metoda.
    Na takiego skurczybyka tylko to, co do niego przemawia: prawo pięści.
    --
    Kury, kaczki, droga na Ostrołękę...
  • Gość: karotka69 IP: *.swedwood.konstantynow.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 29.05.06, 10:48
    Chłopak jest nadpobudliwy.Musi się nim zająć psychatra i stwierdzić jego stan,
    to pewne.
  • lesew 30.05.06, 10:22
    I co komu po tym że stwierdzi (jego stan)????
  • Gość: sie porobiło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.06, 11:12
    a pomyśleć, ze kiedyś klaps w dupę był skuteczny, co to się porobiło na tym
    swiecie, poradnia psychologiczna dla trzecioklasisty, a ja myslałem, ze to jest
    przybytek dla bab, którym zbliża się koniec owulacji...
  • Gość: jurgenm IP: 149.226.255.* 29.05.06, 11:21
    Rodzice nadają się do leczenie psychiatrycznego. Nie zasługują na
    bycie "rodzicami"
  • Gość: ka IP: *.toya.net.pl 29.05.06, 11:25
    A moze za uderzenie nauczycielki w twarz daloby sie go przeniesc do osrodka
    wychowawczego dla mlodocianych przestepcow? Do tego nie potrzeba zgody
    rodzicow.
  • Gość: kllim IP: *.pai.net.pl 29.05.06, 11:33
    dyrektorka zrobiła wszystko...ojciec spycha wine gdzie indziej...piękny mamy kraj!

    cóż...chłopak i tak pewnie skończy (przy takiej postawie rodziców) w jakimś
    pierdlu wcześniej czy później...lepiej ratowac inne dzieciaki!nikt nie
    powiedział że każdy musi być profesorem....ktos musi rowy kopać!
  • Gość: Pawus IP: *.retsat1.com.pl 29.05.06, 12:13
    jestem absolwentem tej szkoły, wprawdzie zakończyłem edukace 10 lat temu, ale
    widze, że nic się w niej nie zmieniło
  • Gość: G. IP: *.lodz.mm.pl 29.05.06, 12:25
    Moja córka siedzi właśnie w domu, nie dlatego,że jest chora, ale dlatego,że
    jest uczennicą równoległej klasy.Postanowiliśmy nagłośnić tę sprawę, aby w
    końcu władze óświatowe wiedziały, że takie przypadki jak agresja w szkole na
    poziomie klas I-III istnieją.Taka sytuacja trwa od początku,nie znajduje
    rozwiązania, gdyż rodzice nie widzą problemu.Na dyrekcji ciąży obowiązek
    zapewnienia bezpieczeństwa w szkole, ale jak ma tego dokonać? przecież nie
    biciem !!!(jeśli ktoś sugeruje takie rozwiązanie, sam powinien podlegać
    terapii) dziecka, które jest nadpobudliwe.Dziecko obejmuje obowiązek
    szkolny,tylko za zgoda rodziców może mieć nauczanie indywidualne,rodzice nie
    wyrażają zgody-sytuacja patowa.Kuratorium nabrało wody w usta.Nie sądzę , aby
    ten przykład był odosobniony w polskiej szkole.Ta sytuacja powinna być
    przyczynkiem do tego,aby wreszcie porozmawiać o szkole i jej problemach.Z
    urzędniczego punktu widzenia ,to tylko incydent.Dla mnie i mojego dziecka to
    duży problem,prawdopodobnie od września zacznie chodzić do innej szkoły, nie
    mam zamiaru robić dziecku wakacji przez następny rok, zwłaszcza, że też je
    dotyczy obowiązek szkolny.Dlaczego problem jednej rodziny, jednego ucznia ma
    zaważyć na istnieniu badź nie całej szkoły? Dlaczego wszyscy którzy mogą w
    takich sprawach interweniować nic nie robią? Pozostawiając nas i nasze dzieci w
    sytuacji przymusu.
  • Gość: Gosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.06, 12:39
    Nalezy ograniczyc prawa rodzicielskie. Widac z tego, ze ten facet jest podobnie
    niepoczytalny jak jego udany synalek. Ta sprawa powinien niezwlocznie
    zainteresowac sie sad rodzinny!!!
  • Gość: Robert IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 29.05.06, 13:06
    To jest straszne zeby dla jednego chorego dziecka posiadajacego nie
    odpowiedzialnych rodziców którzy nie chcą mu pomóc cała szkoła była
    sparalżowana strachem. Jakie mamy teraz prawo??? że nikt nie może nić z tym
    zrobić. To nie jest blef. Byłam światkiem ostatniej furii chłopaka w szkole,
    odbierając wnuka. Szkoła zamknięta, policja i karetka pogotowia pod szkołą.Po
    otworzeniu szkoły widziałam zdemolowany parter w szatni. Nigdy przdtem nie
    szłyszałam o tym chłopcu więćbył to dla mnie szok.On ma dopiero 9 lat.Co będzie
    dalej , jeśli nie będzie leczony.
  • Gość: Robert IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 29.05.06, 13:20
    Zapomniałam zapytać o najważniejszą rzecz. Czy u na s w Polsce najpierw trzeba
    się sparzyć żeby na zimne dmuchać? Czy wszkole musi dojść do tragedii żeby
    odpowiednie władze zareagowały? Przecież sam kochany tatuś przyznaje że nie
    potrafi dać sobie rady z synalkiem mowiąc że od wychowania jest szkoła.
  • Gość: Ann IP: *.1.rev.vline.pl 29.05.06, 14:27
    to dla mnie niezrozumiale ze nauczyciele nie potrafia sobie poradzic z chlopcem
    ktory chodzi do podstawowki...to jakis zart!? co to ma byc? ciekawe co by bylo
    gdyby uczyli w liceum....te szkole juz dawno by zamkneli.....paranoja
  • nela42 29.05.06, 14:56
    takie uwagi niczego nie rozwiązują, nadpobudliwe dziecko potrzebuje opieki
    psychologa i rodziców , szkoła nie może niczego zrobić bez ich zgody.
  • Gość: psychologgg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.06, 15:22
    a czy ktoś pomyślał , że to dziecko ma być może ADHD????
  • Gość: bbb IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 30.05.06, 09:11
    Jak słyszę o ADHD to śmiech mnie ogarnia, ten cłopak napewno ma ojca idiotę i
    jego przyzwolenie na takie zachowanie, to szkoła winną, koledzy winni ale synek
    skąąąąąąąąąąaad.
  • Gość: darek IP: *.home1.cgocable.net 30.05.06, 09:23
    ADHD ? a to fajny wymysl dla gowniarza, jak to ktos wczesniej zauwazyl "rosnie
    nam maly bandyta". Za moich czasow to tak sie wlasnie nazywalo, a teraz mozna
    uczenie i z angielska nazwac. na wszystko mozna znalezc i wymowke, i pigulke...
    to co, moze pigule dac gowniarzowi? nazywa sie riatlin czy cos w tym rodzaju,
    jak hamerykanska choroba, to i hamerykanski lek...
    A rodzice, nie ma co mowic, przewspaniali!
  • bri 30.05.06, 10:31
    Ci co piszą o ADHD nie mają chyba najmniejszego pojęcia na czym ten syndrom
    polega. Sadyzm charakterystyczny dla tego chłopca nie jest objawem ADHD.
  • Gość: titta IP: *.botany.gu.se 30.05.06, 11:39
    -dziecko z ADHD nie bedzie wybieralo ofiary.
    -nie bedzie chodzilo za nia i wymyslalo metod dreczenia.
    dlaczego? Podstawa ADHD jest klopot ze skupieniem uwagi. Takie dziecko wpadnie
    w furie, skopie, rozwali itp. Ale jsli sie pastwi i dokucza to cos innego jest
    na rzeczy (nawet jesli przy okazj ma ADHD).

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka