Dodaj do ulubionych

Bunt w SP nr 41 - rodzice zabierają dzieci

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.06, 02:14
nie znam osobiście tematu, może jestem manipulowany przez pisamków gazety ale
jeśli ojciec zrzyca wychowywanie syna (kłopotliwego) na nauczycieli to coś tu
jest niehalo
Obserwuj wątek
    • falout Re: Bunt w SP nr 41 - rodzice zabierają dzieci 29.05.06, 05:47

      ja uważam że nie tylko tego chłopaka trzeba zabrać na porządne badania
      psychologichne. Po pierwsze to trzeba tam zaprowadzić jego rodziców !!!! Od
      kiedy za wychowanie osoby młodej odpowiedzialni są nauczyciele? Napewno w
      jakimś procencie są ale nie takim jak sugeruje jego ojciec !!!! Lecz sie
      człowieku !!!!
      • krasnov Re: Rodzice 29.05.06, 11:10
        Ano właśnie, od dawna uważam, że na posiadanie dzieci powinno się wymagać pozwoleń, i to po rzejściu odpowiednich kursów i zaliczeniu egzaminów. Inaczej zawsze znajdzie się taki cieć (a niby czlowiek z wykształceniem!), który uważa, że jego dziecko powinni wychowywać wsyscy inni, tylko nie on sam.

        --
        Moje ulubione newsy :) - zero polityki i religii.
        • krzysztofoledzki Dyrektor szkoły ponosi odpowiedzialność karną za b 30.05.06, 09:19
          Dyrektor szkoły ponosi odpowiedzialność karną za bezpieczeństwo każdego dziecka.

          Więc jeśli tylko jakieś dziecko zostanie uderzone (choćby przez innego ucznia)
          należy zrobić dwie rzeczy:
          1. zawiadomić policję o fakcie pobicia, rozboju, …..
          2. Włożyć do rejonowej prokuratury właściwej dla miejsca zdarzenia wiosek
          o wszczęcie postępowania wyjaśniającego, czy nie doszło do popełnienia
          przestępstwa przez dyrektora szkoły, lub nauczyciela.


          Tak duże dzieci (7-10 lat) doskonale zdają sobie sprawę, ze nie wolno bić i że
          za bicie można pójść do więzienia (poprawczaka).
          A urzędnicy państwowi (dyrektor, nauczyciel) nie stoją pad prawem.

          Pdr
          ko
          • crosser Re: Dyrektor szkoły ponosi odpowiedzialność karną 30.05.06, 10:05
            >
            > Tak duże dzieci (7-10 lat) doskonale zdają sobie sprawę, ze nie wolno bić i że
            > za bicie można pójść do więzienia (poprawczaka).
            > A urzędnicy państwowi (dyrektor, nauczyciel) nie stoją pad prawem.

            Chyba nie masz pojęcia o czym piszesz, te "dzieci" doskonale zdają sobie sprawę,
            że nauczyciel nic im nie może zrobić a same sa bezkarne. Dlatego taka patologia
            szerzy się w szkole. Jak kiedyś nauczyciel mógł wytargać za ucho to był spokój.
            Teraz jak powie na kogoś, że jest baranem to dziecko skarży do dyrektora a
            rodzice pędzą do kuratorium bo dziecko tym słowem zostało zmaltretowane psychicznie.

            Moja teściowa (nauczycielka z 30-letnim doświadczeniem - bardzo lubiana przez
            dzieci) w podstawówce powstrzymała jednego dzieciaka przed dotkliwym pobiciem
            drugiego. Dzieciak wpadł w niekontrolowany szał a ona go przytrzymała co
            skonczyło się dla niej masą zadrapań na rękach i siniakami na nogach. Co zorbili
            rodzice przytrzymanego dzieciaka? Naskarzyli na nią do kuratorium. OBŁĘD! Całe
            szczęście, że w kuratorium znalazł się myślący człowiek a inne dzieci zechciały
            powiedzieć jak było naprawdę. Kurator powiedział rodzicom, że powinni
            podziękować a nie skarżyć.

            A co z tego wynika? Jaki przykład dali rodzice swojemu synowi? Ano taki, że
            rozrabiaj jak popadnie a jak cie nauczyciel będzie ci przeszkadzał to my sobie z
            nim poradzimy...

            Jakby mój syn coś takiego zrobił to by w dupe tak dostał, że przez następny rok
            by siedział grzecznie.
              • darr.darek To właśnie są efekty władzy CZERwonej HOŁOty 30.05.06, 13:35
                Gość portalu: taki napisał(a):
                > crosser napisał:
                > > Jakby mój syn coś takiego zrobił to by w dupe tak dostał, że przez następ
                > > rok by siedział grzecznie.
                >On przez rok, a Ty przez pięć. Niech tylko lewacy wrócą do władzy, to nam
                >dopiero bachory dają popalić.

                Tu nawet nie ma znaczenia, czy lewica jest przy władzy czy nie. Czerwoni
                spowodowali takie skażenie umysłów chorą ideologią, że normalny człowiek musi
                się tłumaczyć ... "dlaczego coś chce zmieniać". Patrz przykład Ziobry, który
                chce zmieniać chorą rzeczywistość polskiej władzy sądowniczej.

                A w normalnym państwie rządzonym przez liberałów, szkoła prywatna powiedziałaby
                ojcu : nie chcemy pańskiego dziecka w naszej szkole. I temat wróciłby do tego,
                który jest w pełni odpowiedzialny za wychowanie swojego dziecka. Tak, aby nie
                był to materiał na młodego bandytę.
                Z tym się też wiąże debilny projekt ustawowy Piekarskiej, wg którego rodzic
                karany byłby więzieniem za uderzenie syna. A za lat kilkanaście nie będzie
                tematu czy ktoś jest zmuszony przyjąć młodego durnia do pracy - choć lewacy
                chcięliby takiego modelu. Za lat kilkanaście problemem może być następny etap
                lewackiej głupoty. Taki, że bandyta kogoś zabija i nie ma kary śmierci aby
                odstraszyć innych bandytów od zbrodni.
                • Gość: Kasia Re: To właśnie są efekty władzy CZERwonej HOŁOty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.07, 00:28
                  Czy ludzie tacy jak ty już nie myślą samodzielnie?, a to co czytają na każdym
                  kroku podporządkowują do swoich chorych ideałów. A w każdym negatywie jaki jest
                  na świecie doszukują się ubzduranej w swojej świadomości "bandy lewaków" - grupa
                  ludzi widmo która chce zniszczyć Polskę - tak?

                  Człowieku zastanów się. Nie potrafisz sam logicznie myśleć i wysuwać wniosków
                  tylko potrzebujesz do tego powtarzać słowa jakie usłyszysz w telewizji
                  wypowiadane przez twoich ulubionych polityków - czytaj Ziobro. Który notabene w
                  moim odczuciu jest osoba zakompleksiona o nienawistnym stosunku do tego co nie
                  jest takie jak w jego wizji świata?

                  zastanów sie nad sobą.

                  ...
                  ...

                  ok zastanowiłeś sie?

                  " Pewnie ta kobieta to jakaś z kręgu lewaków - tak właśnie, Ziobro tez by tak
                  powiedział. Jaki ja jestem genialny"
                  Trafiłam?
                  - ludzie tacy jak ty sie po porstu nie zmieniają.
          • Gość: Hh Co mogą zrobić nauczyciele? Nic. IP: *.toya.net.pl 30.05.06, 10:28
            Wytrącono im z ręki każdy argument który dyscyplinował by uczniów.Nawet bez
            zgody rodziców dziecko nie może powtarzać klasy.Krótko mówiąc nie może nie zdać
            bez zgody rodziców.To jest normalne? Dziś widziałem jak może 12 latek wchodził
            do szkoły i przed tuż przed przekroczeniem progu wyrzucił papierosa.To jest
            normalne?Ale ciągle przychodzą nowi "ministrowie " z nowymi pomysłami ale czy
            mądrymi?.
            • Gość: Matka Mogą być konsekwentni. IP: *.ac.tuniv.szczecin.pl 30.05.06, 11:41
              Nauczycielka mojego syna- codziennie wpisuje mu kilka uwag do dzienniczka -
              złe zachowanie się, na zebraniach skarzy sie na dziecko. Uwag przybywa a i w
              domu dziecko jest niezdyscyplinowane i wręcz chamskie. Idziemy do psychologa
              z małym pokazujemy dzienniczek, opowiadamy co i jak. Potem jest badanie,
              psycholog idzie do nauczycielki a ta mówi: To takie rozkoszne dziecko,
              zdolne,pracowite i nie stwarza żadnych problemów wychowawczych.
              Nam opadły szczęki bo dostaliśmy list z dyrekcji i skierowanie pedagoga do
              poradni a nauczycielka gdy przyszło co do czego i musialaby cos na pismie
              potwierdzic psychologowi- UMYWA RĘCE - bo nie wypada by pedagog przyznał sie do
              niemocy CO? Uwagi sa nadal a syn mowi o co tej pani chodzi przeciez jestem
              uroczy. Nie zwalajcie wszystkiego na dom- nauczyciele tez sa winni.
                  • Gość: SuperNanny Re: nikt nie pisal ze aniolek!! IP: *.versanet.de 30.05.06, 14:15
                    Nie, pomóc. Skoro się piekli, to znaczy, że coś nie gra. Nie ma jednej recepty,
                    ale, gdy dziecko jest agresywne (fizycznie lub psychicznie), to ostatnie, czego
                    mu trzeba, to rodzice, którzy zadają retoryczne i, bądźmy szczerzy, nie fair
                    pytanie: "To co, mamy go/ją zabić?" Być może jakiś sport, który wymaga wysiłku
                    fizycznego, ale przy okazji uczy bezwględnego szacunku dla przeciwnika byłby
                    rozwiązaniem: aikido czyni cuda. Jest cool, a jednocześnie wymaga
                    podporządkowania się mistrzowi i wyrabia myślenie w nieagresywnych kategoriach.
                    To tylko pomysł.
                    • Gość: ania Chodzi na karate. IP: *.ac.tuniv.szczecin.pl 30.05.06, 14:37
                      Tak ze cos jest nie tak wiemy i my. Gdzies popelnilismy blad i wiemy o tym.
                      Maly czuje sie wszechmocny ( najlepszy uczen) ciagle żąda potwierdzenia tego
                      od wszystkich , gdy tylko tego nie osiaga - stara sie manipulowac ludzmi(
                      malymi, starymi, kazdym)stosujac rozne techniki. W domu i szkole ciagle
                      dochodzi do proby przejecia wladzy, a gdy przegrywa ........Prosby, grozby,
                      kary nagrody nic na niego nie dziala - bo jest mu wszystko jedno byleby tylko
                      byc numerem 1.

                      Psycholog napisala -" dziecko w sposób niezrozumiały dla otoczenia podąża za
                      swoja potrzebą i emocją, nie kierujac sie przy tym znanymi normami społecznymi
                      czy potencjalnymi konsekwencjami swoich czynów.Badanie intelektu wykazało
                      ponadprzecietny poziom rozwoju umyslowego. U dziecka wyzwolily sie zachowania
                      manipulatorskie tak wiec moze testowac ono otoczenie, sprawdzajac na ile moze
                      sobie pozwolic w okreslonym srodowisku i kontakcie z dana osoba..........ITD.
                      DLATEGO UWAZAM ZE SZKOLA JEST WINNA ZE NA TO TYLE CZASU POZWALALA - na poczatku
                      nie zareagowanoia odpowiednio i dziecko przejelo kontrole.

                      mamy skierowanie na grupowe zajecia psychoedukacyjne ukierunkowane na rozwoj
                      umiejetnosci funkcjonowania w grupie i co 2 lata nie ma zajec bo jest za
                      mala grupa by sie oplacalo.
                  • ti_grin Re: nikt nie pisal ze aniolek!! 30.05.06, 17:31
                    rodzice nie mogą dać się tyranizować, zabić? to nie rozwiązuje problemu...trzeba
                    pomóc rodzicom i dziecku: ograniczenie praw rodzicielskich, terapia rodzinna i
                    terapia dla chłopaka. On ma zaburzone zachowania:ADHD+ coś jeszcze , w domu
                    treba nad nim pracować, szukać pomocy u fachowców -tylko neurolog lub psychiatra
                    może zdiagnozować i pomóc. Szkoła zawsze wobec takich problemów zostaje sama.
                    Dzieci boją się, a sprawca chodzi w poczuciu bezkarności za takie zachowanie.
                    Może Pan Szanowny Minister G i e r t y c h wziąłby się za ten kawałek
                    oświatowego poletka, bo mocno zachwaszczone ono jest.
                    Nawet dzieciaki mające kuratorów są niedopilnowane, a szkoła jak zwykle jest
                    niedoinformowana i zostawiona sama sobie z naprawdę poważnymi problemami.Co
                    będzie z innymi dziećmi kiedy(tu przykład z mojego podwórka), kiedy uczeń mający
                    zasądzony poprawczak za wymuszenia,uzależniony, czeka na miejsce w poprawczaku
                    już drugi rok.Za jego występki obecne wini się oczywiście nauczycieli,
                    pedagoga.. Sądy rodzinne powinny wspomagać szkołę.
                • Gość: ania a co??? IP: *.ac.tuniv.szczecin.pl 30.05.06, 13:59
                  Myslisz ze jak dziecko jest niegrzeczne to kupujemy mu prezenty, fundujemy
                  lody i kino i glaszczemy po glowce????

                  Rodzice takich dzieci szukaja pytaja czytaja i zalamuja sie i czuja sie
                  bezradni.

                  A co jak na dziecko nie dziala lanie i nawet nie uroni lzy i jest jeszcze
                  podlejsze ze az sie go boisz. Dzieci nie maja psychopati tylko zaburzenia
                  osobowosci a PPP nie chca niczego dac na pismie , bo boja sie swojej zlej
                  diagnoze i kolo sie zamyka. wola nie robic nic bo potem jak jest klopot to
                  latwiej umyc rece. Tak wyglada pomoc z Polsce a indywidulane nauczanie to
                  nie pomoc to chowanie glowy w piasek i izolacja dziecka i tworzenie
                  psychopaty w doroslosci.
              • mgrherbata Re: Co mogą zrobić nauczyciele? Nic. 03.06.06, 18:09
                Jeśli chodzi o przechodzenie do następnej klasy to rzeczywiście w klasach I-III
                tylko rodzic może wyrazić zgodę na pozostanie dziecka w tej samej klasie.
                Teoretycznie może to też być orzeczenie Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej,
                ale po pierwsze rodzic nie ma obowiązku przebadać dziecka, a nawet jeśli to
                zrobi, nie musi wyniku badania przedstawić w szkole.
            • btr19 Re: Polcja do pilnowania dzieci w piaskownicy? 30.05.06, 12:09
              > Naprawdę Twoją wypowiedź zrozumiałem w ten sposób, że w niedługim czasie
              > policjant będzie potrzebny do pilnowania dzieci w piaskownicy w przedszkolu.
              >
              > Dla mnie to paranoja!!!!!!!!!!!!
              owszem. ta paranoja już JEST i ten policjant na dobra sprawę JUŻ jest
              potrzebny. I pora to sobie uświadomić. To przerażające do czego są zdolne
              te "dzieci w wieku 9-10 lat". Sprawą do zastanowienia jest: co zrobić, by
              policjant nie był potrzebny - a nie kwestionowanie faktycznego stanu obecnego.
              Postawa rodziców, którzy z jednej strony- ograniczają i odbierają
              nauczycielowi "narzędzia" i prawo do wychowywania dzieci i jednocześnie
              przerzucaja całą odpowiedzialność wychowawczą NA nauczyciela i mówia: to on ma
              wychować moje dziecko, nie ja - to jest dopiero PARANOJA.
              • Gość: mukroko Re: Polcja do pilnowania dzieci w piaskownicy? IP: *.chello.pl 30.05.06, 12:27
                > przerzucaja całą odpowiedzialność wychowawczą NA nauczyciela i mówia: to on ma
                zastanow sie nad etymologia slowa nauczyciel.

                > owszem. ta paranoja już JEST i ten policjant na dobra sprawę JUŻ jest
                > potrzebny. I pora to sobie uświadomić. To przerażające do czego są zdolne
                > te "dzieci w wieku 9-10 lat".
                radze przejsc sie do jakiegos lekarza, bo przy mojej piaskownicy policji nie ma
                a dziciaki jeszcze sie nie pozabijaly.

                nieudolni nauczyciele - ludzie bez charakteru i pasji do swojej pracy - sa
                wlasni winni obecnemu stanu rzeczy, niech mi ktos powie jak doroslego czlowieka
                moze pobic 12-latek ? ten czlowiek musi byc gorzej rozwiniety psychicznie i
                fizycznie od dziecka, wiec automatycznie nie nadaje sie do wychowywania dzieci.
                  • Gość: mukroko Re: Polcja do pilnowania dzieci w piaskownicy? IP: *.chello.pl 30.05.06, 14:11
                    > Problemy psychiczne to raczej masz Ty.

                    Ja nie twierdze ze nalezy przy piaskownicach stawiac policje bo dzieciaki sie
                    codziennie w niej morduja i tak naprawde piasek ma juz kolor czerwieni.

                    > zagadnienia prawne związane z wychowaniem ( a zgadni, co grozi za stosowanie
                    > siły fizycznej)

                    sily fizycznej nauczyciel nie ma prawa uzyc i chwala mu za to, jednakze obrona
                    jest fundamentalnym prawe kazde czlowieka w calej Europie...

                    > starsza kobieta (nauczycielka) może być słabsza fizycznie od gagatka 12-latka.

                    jesli jest juz tak stara, to gdyby miala troszke odwagi, dawno juz przeszlaby na
                    emeryture. szkola to nie ciepla posadka dla kazdego, tylko ciekza praca w
                    wychowanie spoleczenstwa!
                    • Gość: Franek Re: Polcja do pilnowania dzieci w piaskownicy? IP: *.toya.net.pl 30.05.06, 14:18
                      Wybacz, ale widać, że szkołe znasz tylko ze szkolenj ławki. A udowadniaj potem
                      w sądzie, że "ten biedny 12 letni dzieciak" to w rzeczywistości 170
                      centymetrowy (i 70 kg wagi) bandzior z rozumem małego kryminalisty. Czytaj ze
                      zrozumieniem. Starsza nie oznacza stara. Kobieta 50-letnia może być słabsza
                      (sam znam takie koleżanki). A o emeryturze zapomnij. Reforma każe nam pracować
                      do 65 roku zycia (kobietom do 60). A jeżeli to taka ciężka praca, to dlaczego
                      tak się mówi, że mamy tyle wolnego i tak nam duuuużo płacą.
                      • Gość: mukroko Re: Polcja do pilnowania dzieci w piaskownicy? IP: *.chello.pl 30.05.06, 16:50
                        cholera nie wiedzialem ze rozmawiam z nauczycielem ;]

                        > tak się mówi, że mamy tyle wolnego i tak nam duuuużo płacą.

                        Ja wcale tak nie mówie

                        > zrozumieniem. Starsza nie oznacza stara. Kobieta 50-letnia może być słabsza
                        > (sam znam takie koleżanki). A o emeryturze zapomnij.

                        jeśli nie chce iść na emeryture może poszukać pracy gdzie indziej, nikt jej tam
                        nie każe pracować. ale jeśli nie potrafi sobie poradzić z dziecmi, to tak jakby
                        gornik nie umial juz kompac wegla a chcial dalej pracowac pod ziemią

                        >A udowadniaj potem w sądzie,

                        jesli nie chce ci sie udowadniac w sadzie, to nie narzekaj. wlasnie przez taka
                        bierna postawe szerzy sie chuliganstwo, gowniarze nie boja sie kogos pobic,
                        polamac jakiejs lawki czy wyrwac kwiatek z osiedlowego klombu.
                        • Gość: Franek Re: Polcja do pilnowania dzieci w piaskownicy? IP: *.toya.net.pl 30.05.06, 16:59
                          Napisałem, że "nie może", nie , że "nie chce" przejść na emeryturę. A postura
                          fizyczną nie jest czynnikiem warunkującym wykonywanie zawodu nauczyciela. Masz
                          rację, że jeśli nie potrafi poradzić sobie z dziećmi -winna zmienić pracę. Ale
                          dajcie nam wreszcie jakieś argumenty w walce opornymi rodzicami, dziećmi źle
                          wychowanymi. Jeśli "oni" wszystko mogą, a za nic nie odpowiadają (jak ten
                          ojciec) - to co my możemy?
                          A odnośnie sądu. Widziałeś, jak się tam zachowują bandyci? Przepraszam ofiarę,
                          nie wiedziałem itp... (a np. zabił) A tu p[rzychodzi 12 latek (bez znaczenia
                          reszta). Jak myślisz, trudno jest wmówić siędziemy, że to wina nauczyciela?
                • tak_bywa Re: Polcja do pilnowania dzieci w piaskownicy? 30.05.06, 13:16
                  Czy Ciebie "Słonko", nie nauczyli czytac ze zrozumieniem? W OBECNEJ
                  RZECZYWISTOSCI NAUCZYCIELOM ZABRANO WSZYSTKIE, WSZYSCIUTKIE INSTRUMENTY do
                  wychowywania i uczenia mlodych ludzi ! Nie wolno im krzyknac, postawic w
                  kacie,wyrzucic za drzwi, zostawic lenia na drugi rok w tej samej klasie, po
                  prostu N I C Im nie wolno, to czego wymagacie? W domu nie ma komu wychowac, bo
                  sie dzieci od kilkudziesieciu lat "choduje" a nie wychowuje. Przeciez tak jest
                  o wiele wygodniej (oczywiscie dla rodzicow takich "cudeniek").
                • Gość: MaryPoppins Re: Polcja do pilnowania dzieci w piaskownicy? IP: *.versanet.de 30.05.06, 14:28
                  Stary, ja ci powiem: wczoraj w Berlinie 12-latek pobił do nieprzytomności
                  nauczycielkę, która mu "nie podeszła". Kobieta ma 59 lat, jest bardzo drobna i
                  po kilkudziesięciu latach pracy z dzieciakami nie pierwszego zdrowia. Jak słysze
                  takie komentarze, jak twoje: "ten czlowiek musi byc gorzej rozwiniety
                  psychicznie i fizycznie od dziecka, wiec automatycznie nie nadaje sie do
                  wychowywania dzieci", to sama mam ochotę solidnie potrząsnąć autorem. Od kiedy
                  to, kolego, parametry fizyczne stanowią kategorię doboru kadry nauczania? I czy
                  chcesz powiedzieć, że ktoś, kto z jakiejkolwiek przyczyny nie był się w stanie
                  obronić przed atakiem w szkole, na ulicy, czy w pociągu jest sam sobie winien, a
                  nauczyciele, których uczniowie postrzelą, dźgną nożem, oplują czy obrzucą
                  stekiem wyzwisk mają inne prawa niż te gwarantowane wszystkim przez konstytucję?
                  Nauczyciele są jacy są - czasem z pasją, czasem bez; czasem ludzie, a czasem
                  bydlaki. Ale obarczanie ich odpowiedzialnością za nieudolność/brak
                  zainteresowania/bydlactwo rodziców, to dowód prostactwa w myśleniu. Mam
                  nadzieję, że nie masz dzieci i mieć ich nie będziesz. Aż strach pomyśleć, że
                  mógłbyś/mogłabyś się rozmnożyć.
            • Gość: Franek Re: Polcja do pilnowania dzieci w piaskownicy? IP: *.toya.net.pl 30.05.06, 12:12
              Mam wrażenie, że nie zrozumiałeś sedna sprawy. Prawo mamy dobre, tylko
              stosujemy je do d..y. Kiedy powiesz cięższe słowo łobuzowi - ląduje skarga w
              kuratorium lub prokuraturze. ale kiedy bandzior nieletni terroryzuje szkołę -
              nikt nie myśli o zawiadomieniu prokuratury. Gdyby rodzice maltretowanych dzieci
              zawiadomili odpowiednie organy (nie szkołę) i przeprowadzono dochodzenie, być
              może rodzice bachora dostaliby alternatywę - terapia grupowa albo ograniczenie
              praw (i dalej to samo). Reasumując -w naszym pieknym kraju z prawa korzysta
              patoligia, margines. A sądy są przeciążone (jak nasi biedni lekarze) ;-) i nie
              mogą wnikać za bardzo w sprawy. Więc może zacząć im wszystkim płacić od łebka
              (50%), a premię (drugie 50%) od braku fuszerki. Wtedy pracowity i ucziciwy
              zarobi, a reszta nich spada. A takie ananaski dostaną się pod odpowiednie
              skrzydła (lekarza, psychologa, wychowawcy w poprawczaku itp).
            • Gość: nicol-e Re: Polcja do pilnowania dzieci w piaskownicy? IP: 80.51.255.* 30.05.06, 12:47
              i co z tego, ze 9-10 lat? mało wam w Tv doniesien, jak własnie takie małe
              dzieci zabijaja kolegów?? Biją? Własnie takie morderstwa wstrząsaja opinia
              publiczna, bo 12-latek zabił kolege itp- potem wszystko ucicha... A jesli ten
              mały "wariat" trafi kogos ta igłą w oko?? Kto wtedy poszkodowanemu dziecku
              pomoze ? tato zapłaci za leczenie? Wątpliwe... Skoro tylu uczniów wraz
              rodzicami podjeło decyzje, zeby nie przychodzić do szkoły, widac sprawa jest
              poważna, a nie czyjes widzimisię. Po co czekac na tragedie? Kiedy małemu
              psychopacie wyczerpia się pomysły na dręczenie, zacznie wymyslać inne,
              przerażające sposoby na udreczenie i zadawanie bólu. A jak pewnego dnia
              zamorduje swoich rodziców?
              usunąc go ze szkoły, skierowac do psychiatry itp.
          • swd1959 Re: Dyrektor szkoły ponosi odpowiedzialność karną 30.05.06, 12:16
            Po szkołach krążyła onegdaj policja z cyklem szkoleń dla nauczycieli
            (przynajmniej w Warszawie). Instruowali, by w przypadkach chuligańskich
            wybryków, pobić itd. nie starać się rozwiązać sprawy samemu, tylko wezwać
            natychmiast fachowców, czyli ich. Natomiast w kwestii rodziców tego dziecka,
            dyrektor w przypadku braku współpracy ma tak naprawdę tylko jeden ruch,
            doniesienie do prokuratora w zwiazku z podejrzeniem o niedostateczną opiekę nad
            dzieckiem. Dziecko to prawdopodobnie potrzebuje bardziej fachowej pomocy, niż
            mogą zapewnic pedagog i psycholog szkolny. W skrajnych wypadkach nakazać
            odpowiednią terapię może sąd rodzinny.
        • winiary2 Re: Rodzice 30.05.06, 10:07
          krasnov napisał:

          > Ano właśnie, od dawna uważam, że na posiadanie dzieci powinno się wymagać pozwo
          > leń, i to po rzejściu odpowiednich kursów i zaliczeniu egzaminów. Inaczej zawsz
          > e znajdzie się taki cieć (a niby czlowiek z wykształceniem!), który uważa, że j
          > ego dziecko powinni wychowywać wsyscy inni, tylko nie on sam.

          I masz rację kolego. TAKIE EGZAMINY SĄ. TYLKO NIE DLA RODZICÓW NATURALNYCH, a
          tych którzy adoptują. Naturalny rodzic może być palantem do kwadratu, ku..,
          pijakiem i... nic. Wszystko OK.
          A spróbuj adoptować dziecko. To sprawdzą nawet czy nosisz majtki i czy co
          niedziela modlisz się w kościele.

          A co do tego ojczulka coś z HEYA: palantunio.
      • Gość: lekarz in spe paranoja IP: 217.97.239.* 29.05.06, 07:09
        Normalnie komedia...dzieciak w podstawówce pobił nauczycielkę...ja wiem, że
        nauczyciel to słaba jednostka, która nie umie walczyć o swoje...bo nikt przy
        zdrowych zmysłach nie zostanie nauczycielem ale są jakieś granice. Czy jak w
        kolejce do mięsnego też ktoś się wepchnie przed takiego nauczyciela to on zrobi
        głęboki wdech i puści to płazem?

        A te dzieci to też jakieś orły. Kolega ich bije to trzeba zbić kolegę i się
        kolega nauczy, ale pewnie te dzieci wolą siedzieć przed kompem ,żreć słodycze i
        chować się pod sukienkę mamusi.

        A ten chłopak zajdzie daleko, bardzo daleko w życiu bo umie się rozpychać, umie
        wymusić w otoczeniu obawy, lęki i strach. Takich ludzi się premiuje w dorosłym
        życiu a te dzieci niech uciekają przed problemami. Podobnie będa robić w życiu
        dorosłym.
        • Gość: gm Re: paranoja IP: *.net 29.05.06, 07:34
          Twoje poglady są chore chociaż co do przyszłości pewnie masz rację( chyba ,że
          wczesniej wyląduje w więzieniu). Nie można ze szkoły robić ringu. A poza tym
          tatuś pewnie by podał do sądu szkołę gdyby uczniowie i nauczycieli bronili sie
          bardziej aktywnie. W poglądach jestem niekonsekwentny ,bo swojemu synowi
          kazałem w miare możliwości reagowac zdecydowanie i obiecałem mu ,że stawie się
          na wezwanie wychowawcy.
        • Gość: Michał M. Re: paranoja IP: *.tvsat364.lodz.pl 29.05.06, 07:58
          Któregoś dnia chłopaki z klasy skrzykną się i wtłuką "koledze". Muszą tylko do
          tego dorosnąć. Wtedy sprawa znowu będzie głośna.

          Swoją drogą, ciekawe jakie numery odwala w domu, a tatuś o tym nie mówi.

          Szkoła została pozbawiona wpływu na młodzież jak widać? A może nie? Może trzeba
          zgłosić sprawę na policję?
          • Gość: matka Re: paranoja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.06, 12:09
            Sprawa nie będzie prosta. U majego syna w starej szkole było dwóch braci
            rozrabiaków. wszyscy sie ich bali aż w końcu ktoś (w obronie własnej im zrobił
            krzywdę). Chłopak, który sie bronił wyleciał z zaszargana opinia. Zabrałam ze
            szkoły syna czym predzej, a rozkoszna pani dyrektor powiedziała mi, ze przecież
            w tym wieku to normalne, że chłopcy troche rozrabiają. Wiec nic strasznego sie
            nie stało. mOże jeszcze i nie, ale dzieci się bały chodzić do szkoły i zawsze
            chodziły grupkami. Czy to normalne?
        • Gość: Karolina dla lekarza in spe !! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.06, 19:44
          Czyżby ostatnio nie bylo glosno jak nauczyciel wkoncu nie wytrzymal po
          wybrykach ucznia?
          Niestety ale pracownicy placowek publicznych nie moga tak poprostu wziac
          przelozyc przez kolano i wlać takiemu BACHOROWI. Przecież dyscyplinarnie
          wylecieli by z pracy!
          A dzieci no cóż... jeżeli jesteś o diwe głowy mniejszy lub gdy
          chłopak "dokucza" dziewczynie to ten kto obrywa zwykle nie oddaje bo po prostu
          jak sprubuje to pewnie bedzie mogl zbierac zęby z podłogi.
          Lekarzu LECZ SIĘ SAM... a "Adaś" powinien wylądować na leczeniu wraz z
          rodzicami... no i gdzie w tym wszystkim podziała się mamusia?
    • Gość: ola Re: Bunt w SP nr 41 - rodzice zabierają dzieci IP: *.rkt.am.lodz.pl 29.05.06, 07:40
      Matko Boska, czy ten "TATUŚ" w ogóle zajmuje się swoim synalkiem, czy wie co to
      jest wychowanie dzieci??? Rozuimie, ze szkoła ma wychowywać, ale przecież
      ogromny wpływ na to, jak się zachowują dzieciaki mają RODZICE!!!Życzę
      powodzenia Rodzicom uczniów, którzy zostają w tej szkole. Mam nadzieję,że
      wszystko się wyjaśni i ten SZKODNIK zostanie przeniesiony w inne miejsce.
      Tylko gdzie....
      • Gość: uszaty99 Re: Bunt w SP nr 41 - rodzice zabierają dzieci IP: *.retsat1.com.pl 29.05.06, 08:46
        Wiem, że to chore ale moim zdaniem najlepszym sposobem w takich przypadkach
        jest rozwiązanie tego problemu przez dzieci. Jest ich 45?! Wychodzi po 9 na
        dzień w tygodniu. Jak ten debil dostanie na dzień dobry w szkole od 9
        rówieśników po pysku i jego bluza codziennie będzie zastępowała gąbkę, to
        myśle, że się szybko zmieni. Gratuluje mu ojca. Problem jest ogromny i
        przeżyłem go na własnej skórze bo mam obecnie 20 lat. I najgorsze jest to, że
        obecnie rodzice stawiają się za swoimi dziećmi w takich sytuacjach. U mnie w
        domu zawsze był pasek o przeznaczeniu innym niż podtrzymywanie spodni i chwała
        rodzicom za to. Ale jak rozmawiam z nauczycielami z moich dawnych szkół to
        zawsze powtarzają "z Wami było ciężko, ale teraz jest jeszcze gorzej".
        Nauczyciele są bezsilni (a raczej prawo). Nie mogą oddać, więc co najwyżej mogą
        wyjść z klasy albo dopisąć kolejną pałe ze sprawowania, jeżeli się jeszcze
        zmieści w dzienniku.
    • Gość: Gość do 67 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.06, 08:38
      Przecież dosłownie obok na Retkinii jest szkoła integracyjna , w klasie jest 20
      dzieci, specjaliści na lekcjach, pedagodzy ze specjalnym przygotowaniem
      pedagogicznym, a dziecko jak widać ma ADHD- wiec dlaczego kuratorium odgórnie
      nie skieruje chłopca do tamtej szkoły?????????????
      • Gość: gość paranoja IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 29.05.06, 08:49
        Aż wierzyć się nie chce, jak mamy nieudolny system wychowawczy. Rodzice, ktozy
        nie radzą sobie z wlasnym dzieckiem i nie przyjmują żadnej krytyki są bezkarni!
        Zrzucają winę na szkołe, jakby byli pozbawieni odpowiedzialności za
        swoje "maleństwo". Tylko, że 'maleństwo" rośnie i niebawem podniesie rączkę na
        mądrego tatusia. To kwestia czasu. Nawet, jeśli szkoła zwróci się do Sądu dla
        Nieletnich o ograniczenie praw rodzicielskich, a ten przeciągać będzie sprawę,
        to wcześniej czy później sprawiedliwości stanie się zadość- synuś sam wymierzy
        karę rodzicom. Zaś rodzice pozostałych uczniów, będąc bezradni wobec "małego
        bandziora" wymierzają karę nauczycielom - pozbawiając ich perspektywy
        pracy.Prooponuję, by tatuś do końca roku szkolnego popracował na lekcjach z
        całą klasą, w tym ze swoim synalkiem.I jeszcze jedno. W domu tego dziecka także
        musi być sporo agresji.
      • Gość: MM Jakie ADHD??? IP: *.bremultibank.com.pl 29.05.06, 13:28
        ADHD się przed laty nazywało "rośnie nam mały bandyta" i istniało bardzo
        skuteczne lekarstwo - rózga.
        Teraz mamy epokę usprawiedliwiania wszelkich grzeszków swojego potomstwa róznymi
        chorobami. A to ADHD (jako usprawiedliwienie na "mały bandyta" lub "nieznośny
        gnojek"), a to dysleksja (zamiast "matoł i nieuk")...
        Rodzice, zdejmijcie klapki z oczu i częściej używajcie pasa, a okaże się, że te
        choroby są niezwykle rzadko spotykane.
        • Gość: Mig Re: Jakie ADHD??? IP: *.vline.pl / *.109.rev.vline.pl 29.05.06, 17:04
          Zespol dziecka maltretowanego ma podobne objawy co ADHD. Zamienil stryjek
          siekierke na kijek. Ja nie bylem bity, mam z rodzicami partnerskie stosunki i
          jestem opetany mania tworzenia. Bite dzieci szukaja odwetu, wyrastaja na
          frustratow, szukaja cale zycie poparcia, a gdy go nie znajduja to popadaja w
          nalogi, maja niska samoocene i probuja ja podwyzszyc przemoca wobec innych: jak
          mnie nie lubia, to polubia mnie na sile.
          • Gość: G Re: Jakie ADHD??? IP: 212.244.126.* 30.05.06, 10:37
            Co ty opowiadasz? Odroznij maltretowanie od lania w slusznej sprawie. Ja
            pamietam tylko 3 lania ze strony moich opiekunow. Raz wlal mi dziadek, a dwa
            razy mama. I za kazdym razem byl oto zasluzone i ja o tym wiem, nigdy nie
            zostalam uderzona za zle stopnie, czy inne pierdoly. Nie do kazdego malego
            lobuza dociera logiczna argumentacja, czasem trzeba go okielznac w inny sposob.
            Kiedys rozmawialam z przyjaciolmi na temat bicia dzieci i kazdy mowil to samo.
            Jak wspominamy dziecinstwo, to jezeli pamietamy jakies lanie, bylo ono w pelni -
            widzimy to z perspektywy - zasluzone. Ja pamietam siebie, jak kilka razy
            wrzeszczalam i tupalam nogami i kompletnie nic do mnie nie docieralo. A
            frustratka na pewno nie jestem, slyne z anielskiej cierpliwosci:) A mamie jestem
            wdzieczna, ze jak trzeba bylo, to mi przylala, bo dzieki temu jestem rozsadnym
            czlowiekiem.
            • fakara Re: Jakie ADHD??? 02.06.06, 23:53
              Ale zauważ, że to nie jest 'normalne' dziecko i że gdyby jego rodzice zaczęli
              stosować kary cielesne, to musieliby je stosować codziennie, bo doszło już w tym
              przypadku do niezłej patologii. tak więc nie sądze, żeby lanie było najlepszym
              sposobem na wychowywanie dzieci trudnych i z problemami, to tylko zwiększy ich
              agresję i brak szacunku wobec rodziców.
          • zyzionow Re: Jakie ADHD??? 30.05.06, 11:26
            Zgadzam sie w 100%
            "Uderzenie to nie pobicie??? " Wystarczy posluchac co opowiada tatusiek,
            dziecko sie UCZY agresji przede wszystkim w domu, nie na ulicy, nie z TV, nie w
            szkole, tam ja tylko SPOTYKA....

          • diora Re: Jakie ADHD??? 30.05.06, 11:49
            Jako dziecko, gdy zasłużyłam, dostawałam lanie tak samo jak mój brat. Dzięki
            Bogu, a chyba raczej dzięki rodzicom, wyrośliśmy na ludzi odpowiedzialnych, nie
            kradniemy, uczciwie zarabiamy na życie, nie mamy problemów z kontaktami z
            otoczeniem, nie jesteśmy alkoholikami (choć alkohol pod różnymi postaciami
            pijemy), nie palimy -> trudno nas więc chyba nazwać nałogowcami, bandydatami
            etc. Z rodzicami teraz mamy układy czysto partnerskie, lecz jako dzieci to był
            układ "rodzic - dziecko".
            A na temat tego małego bandyty, to mój syn w zeróce też miał problem bardzo
            podobny (nie aż tak drastyczny na szczęście). Poradziłam więc synowi, aby
            najpierw mówił Pani, że mu ktoś dokucza, a jeżeli to nie pomoże to ma oddać.
            Pomogło, skończyły się narzekania, że dzieci (kilka) mu dokuczają.
        • Gość: Tanatos Re: Jakie ADHD??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.06, 10:50
          Kiedyś też nie wierzyłem w dysleksję. Dopóki nie poznałem kilku osób
          zdecydowanie inteligentnych, z dużą wiedzą i kulturą osobistą, za to z
          kompletnym brakiem umiejętności ortograficznego pisania. Podchodziłbym ostrożnie
          do takich zaburzeń. Napewno trzeba pilnować, żeby nie stawały się one papierkiem
          umozliwiającym pewne zachowania.
          Ale fakt faktem, że przyczyną takich zachowań jest zapewne brak należytej uwagi
          ze strony rodziców albo jakieś inne błędy wychowawcze. Fakt faktem, że jak ja
          byłem dzieckiem, to takich numerów nie mieliśmy w szkole. Ale zrzucanie winy na
          nauczycieli jest nieporozumieniem. Myslę, że jest to raczej kwestia tego, że
          rodzice pracują i są zajęci, synek pewnie jest jedynakiem, któremu poświęca się
          całą uwagę w domu i rozpieszcza, a w szkole nie dają robić tego, co chce i
          jeszcze zmuszają do siedzenia w ławce... Każdy by się wkurzył :D Tak czy
          inaczej, zalecałbym panu "inżynierowi" poświęcenie większej uwagi dziecku i
          dokładne przyjrzenie się mu za pośrednictwem psychologa. No i poszukanie
          przyczyn pod własnym dachem...
          • Gość: Franek Re: Jakie ADHD??? IP: *.toya.net.pl 30.05.06, 12:29
            A Ty jesteś ekspertem w tej sprawie? Ja akurat (jako wychowawca) mam w grupie
            troje dzieci ze zdiagnozowanym ADHD. Dwoje ma typowe zachowanie. Trzeci -
            przypadek raczej złego wychowania. A odnośnie choroby. Dzisiaj wszystko można
            załatwić za pieniądze.
        • Gość: titta Re: Jakie ADHD??? IP: *.botany.gu.se 30.05.06, 11:32
          Malo w zyciu widziales. Nie kazde agresywne dziecko to ADHD, ale tez nie kazde
          jest po prostu niegrzeczne. Sa dzieci, u ktorych autentycznie wystepuje jakas
          dysfunkcja mozgu i to sie widzi - one sa inne, nie panuja nad soba, nawet jak
          chca. Choc wielu takich jak ty, myslacych "na skruty", chetnie by tak uwazalo.
          To samo z dysleksja - czy osobe z dwoma fakultetami i doktoratem z nauk
          scislych nazwiesz matolem i nieukiem, dlatego, ze nie potrafi porzadnie pisac?
        • ela_chmurka Re: Jakie ADHD??? 30.05.06, 13:28
          Jeśli ktoś nie wie co to ADHD, nie powinien na ten temat zabierac glosu. To
          dziecko ma w 90% ADHD, ale powinien to stwierdzić specjalista. Dziwię się wiec
          ojcu, że nie chce pomoc sobie i swojemu dziecku. Ale nie zgodzę się też z tymi,
          którzy uważają, że szkoła nie ma również wychowywać. Czy Wam sie to podoba czy
          nie, my rodzice mamy niewielki wpływ na to, co nasze dziecko robi w szkole.
          Przekazujemy naszym dzieciom jak powinny się zachowywać (i ten chłopiec to
          wie!), ale czy to wykorzystają to już inna sprawa i tu jest właśnie rola
          szkoły. Ale nasz system oświatowy nie jest w stanie temu sprostać. Przeładowany
          program, klasy, szkoły, zfrustrowani i niedouczeni nauczyciele z jednej strony
          i roszczeniowi, niewspółpracujacy rodzice z drugiej. Taki jest obraz wiekszości
          dzisiejszych szkół, gdzie dziecko ginie, jest anonimowe. Jeżeli dziecko
          zauważane jest dopiero wtedy, kiedy sprawia kłopoty, to bedzie je sprawiać. Bo
          dziecko chce być zauważane przez nauczyciela, a zwłaszcza dziecko z ADHD.
          Właśnie w klasach 1-3 nauczyciel jest często większym autorytetem niż rodzic
          ("bo tak powiedziała Pani").
          Nauczyciele świetnie by sobie poradzili, gdyby klasy liczyły 15-20 osób. Nie
          klasy integracyjne, ale zwykle, przecietne. Nie tylko mieliby czas, aby
          zrealizowac przeładowany program, ale również zauważyć, że zdolniejsze dziecko
          zaczyna się na lekcji po prostu nudzić. Zauważyliby również dziecko z ADD czy z
          zespołem Aspergera, ktore nie sprawia takich problemów jak dziecko z ADHD.
          Rodzice nie broniliby się przed pójściem do psychatry czy nawet do psychologa,
          gdyby inne dzieci i ich rodzice nie przyklejali potem dziecku etykietki
          wariata, idioty, głupola.

            • Gość: ela_chmurka Re: Jakie ADHD??? IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 31.05.06, 09:39
              Delfino ja nie twierdze ze jestem douczona i z góry przepraszam za ewentualne
              błędy, ale niestety, niektórzy nauczuciele są i nie zwalałabym wszystkiego na
              dom. Mam troje dzieci i tylko jedno nie zachowuje sie właściwie. Dziecom
              przekazuje te same zasady, tak samo wychowuje. Zgodnie z Twoja teoria, zle
              wychowuje, tylko na Boga dlaczego tylko to jedno. Na swojej drodze spotkałam
              wielu nauczycieli. Jedni widzieli problem i próbowali mi pomoc, inni twierdzili
              to samo co ty. Winny jest dom!! Bardzo bym chciała cofnąc czas i dowiedzieć się
              w I klasie podstawówki, tego czego dowiedziałam się w I klasie gimnazjum. Nie
              zmarnowalabym 6lat swoich i syna. Nie musiałabym teraz naprawiać błędów, które
              popełniliśmy i szkoła i ja. Ale w przeciwieństwie do ojca Adasia, szukałam
              pomocy w szkole. Większość pedagogów na których trafiłam, potrafili sobie
              radzić z takimi przypadkami jak mój syn, ale nie mieli dostatecznej wiedzy, aby
              robić to właściwie. W synu narastała niecheć do szkoły i agresja w stosunku do
              wszystkiego co ze szkołą się wiązało. I stąd moja opinia o niedouczeniu. Często
              to niedouczenie nie wynika z niechęci nauczyciela do kształcenia się, ale z
              braku możliwości i środków.
              • Gość: matka Re: Jakie ADHD??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.06, 10:08
                Ja mam dwóch synów. Jeden z nich jest grzeczny - drugi wręcz przeciwnie. Na
                szczęście nikogo nie bije, bo to mu wtłukłam (w przenośni) do łepetyny i bardzo
                konsekwentnie pilnowałam.
                Młody nikogo nie bije, ale próby szantazu i wymuszenia, jak najbardziej.
                Dodam dla scisłości, że wychowywałam ich sama (tzn. z mężęm, ale bez żłobka,
                tabunów babć i opiekunek). Teoretycznie powinni być podobni. A nie są.
                Bo każde dziecko wychowuje się inaczej i na co innego mu się pozwala.
                Wiem, gdzie popełniłam błąd. Chociaż trudno to nazwać błedem wychowawczym:
                dziecko miało wadę w budowie krtani i kazdy dłuzszy płacz lub drobny katar
                kończył się jej obrzekiem. A to bezposrednio zagraża życiu.
                Teraz jest na tyle duzy i wie, że takie zachowania nie przejdą. Jednak nigdy
                jego zachowanie nie zagrażało bezpieczeństwu kogokolwiek, bo w tym miejscu
                przebiego dla mnie granica.
                Pozdrawiam
          • Gość: MM Re: Jakie ADHD??? IP: *.bremultibank.com.pl 31.05.06, 10:47
            > Jeśli ktoś nie wie co to ADHD, nie powinien na ten temat zabierac glosu. To
            > dziecko ma w 90% ADHD, ale powinien to stwierdzić specjalista.

            To dziecko akurat nie ma ADHD. Stwierdził to specjalista.

            Nie twierdzę, że chorób takich jak ADHD, dysleksja itd nie ma wogóle. Twierdzę
            tylko, że spośrów wszystkich ludzi posądzanych o te choroby lub się do nich
            przyznających tylko niewielki procent jest chory w rzeczywistości. Te choroby są
            bardzo wygodne, więc wiele osób je wykorzystuje. Koronnym przykładem jest wysyp
            zaświadczeń o dysleksji i dysortografii przed maturą...
        • Gość: art director Re: Jakie ADHD??? IP: 194.246.124.* 30.05.06, 17:36
          Widze, ze Cie rodzice chyba bili...i to chyba w glowke, niestety;((( A moze jestes z mlodziezy Wszy-polskiej albo innego szajsu wzywajacego do bicie dzieci i metod sprzed stulei? A ADHD jest faktem - i mozna je leczyc, ale trzeba wieele wysilku zarowno od strony szkoly, jak i rodzicow. Wiem co mowie.
        • Gość: Ew. Re: Jakie ADHD??? IP: 213.17.180.* 31.05.06, 16:09
          kochany niedouczony rozmowco!ADHD istnieje naprawde-kiedys problem byl nieco
          mniejszy-dzieci nie bylu atakowane tyloma bodzcami z zewnatrz i tym samym byly
          nieco spokojniejsze.Rozwiazywanie problemow rozga,zapewne rowniez w Panskim
          przypadku,nie prowadzi do niczego dobrego--co rowniez widac w Panskiej
          wypowiedzi!!!Ja rowniez jestem matka dziecka z syndromem ADHD-potwierdzonym
          wszelkimi mozliwymi badaniami psychologiczno-neurologiczno-
          psychiatrycznymi.Prosze wiec zanim sie odezwiesz Komentatorze od siedmiu
          bolesci,poczytaj sobie moze cos na ten temat--to bedziesz madrzejszy.Serdecznie
          pozdrawiam.Aha i mam nadzieje ze ten syndrom nigdy nie dotknie Twoich dzieci--
          bo bede mialy naprawde przerabane,tak wiec nie zycze Ci dzieci,a jezeli je
          posiadasz -to serdecznie im wspolczuje!!!!!!!!!!
      • bri Re: do 67 30.05.06, 10:18
        Moim zdaniem to nie jest ADHD. Ten chłopiec ma jakieś skłonności sadystyczne.
        Rośnie mały Ted Bundy?
      • Gość: pajenczycatekla Re: do 67 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.05.06, 11:13
        Czy jest możliwość zainteresowania się, co sie dzieje w domu tego chłopca? bo
        ma takie objawy, jakby poza szkołą znecano się nad nim w wyjątkowo wyrafinowany
        sposób, nie tylko stosując przemoc fizyczną (dla wyjasnienia: jestem matką
        dwóch chlopaków, 10 i 7, obaj są nadpobudliwi i mają trudności z koncentracją,
        choć to - na szczęście - nie ADHD; zdarza się, niestety, że "wyjdę z nerw" i,
        zwłaszcza młodszy, zarobi klapsa)!!! Uczęszczałam na warsztaty terapeutyczne
        dla ofiar przemocy w rodzinie i jestem pewna, że zachowania Adama (psycholog
        ocenił go bardzo wysoko)spowodowane są jakąś nienormalną sytuacja w jego
        otoczeniu, albo ktoś się znęca nad nim, albo nad osobą mu bliską i on jest tego
        świadkiem, albo jedno i drugie. destabilizacja rodziny (np. rozwód, separacja,
        alkoholizm, nagłe pogorszenie sytuacji finansowej) też wywołują takie efekty.
        Autor artykułu nie podał, czy w ciągu trzech lat szkoła, psycholog, pracownik
        socjalny itd. zainteresował się sytuacją domową dziecka! A kuratorium nie
        powinno udawać, że to nie jego problem, bo od tego jest, kiedy szkoła nie daje
        sobie rady. Jeśli rodzice Adama nie chcą współpracować, są sposoby prawne, by
        ich do tego zmusić. To straszne, że cała sytuacja trwa już trzy lata, dzieci
        szkoda, i Adama, i jego kolegów. A tym, którzy uważają, że Adam świetnie
        poradzi sobie w dorosłym życiu, chciałam wyjaśnić, że pierwsza bolesna nauczka
        za "złe zachowanie" skutkuje odrzuceniem, depresją, a nawet próbami
        samobójczymi. Adam nie potrafi sobie dać rady ze sobą i nie ma wsparcia swojego
        otoczenia. Jeśli się do tego układu nie wmiesza pomoc z zewnątrz, bedzie coraz
        gorzej.
        • maqoofka Re: do 67 30.05.06, 11:50
          Pajenczyca,Adam się czuje całkiem bezkarny i ma adwokata w osobie ojca. Obaj
          gwiżdżą na wszystko, a tylko mają wymagania i wielkie pretensje do całego
          świata. Niezależnie od tego, co piszesz, czyli od sytuacji w domu Adama, która
          może być bardzo różna, nikt nie może z tego powodu być opluwany, bity czy
          poniżany. Adama należy odseparować od innych, skoro nie nadaje do życia wśród
          nich. Wszcząć postępowanie karne, zacząć leczenie... wszystko zależy od tego,
          jaka okaże sie jego sytuacja. Być może niezbędne będzie jedno i drugie. A może
          i pozbawienie lub ograniczenie praw rodzicielskich.
          Jednak to, że on ma problemy, że jego ojciec ma problemy, naprawdę nie ma
          żadnego znaczenia dla otoczenia! I dlatego mam wrażenie, że największy problem
          mają inni uczniowie, ich rodzice i nauczyciele. To ich trzeba chronić przed
          nieprzewidywalnym i złym dzieckiem! Dla ich dobra również, a nie tylko
          własnego, Adam powinien zostać odizolowany i skierowany na przebadanie i
          leczenie.
      • Gość: Beata Re: do 67 IP: *.marymont.pl / *.marymont.pl 30.05.06, 12:05
        Mam ten sam problem w klasie córki - z chłopcem, który ma stwierdzone ADHD.
        Bez zgody rodziców ani kuratorium, ani dyrekcja szkoły nie może chłopca
        przenieść do innej szkoły. Takie są realia.
        Składaliśmy już podanie podpisane przez wszystkich rodziców z klasy o
        przeniesienie do innej szkoły. Poza wzburzeniem matki chłopca i obrażeniem się
        na całą klasę (tzn. na rodziców) nic nie osiągnęliśmy.
        Jedyne, co do matki dotarło to to, że chłopak ma w szkole asysentkę, tzn.
        studentkę pedagogiki, która w ramach praktyk opiekuje się nim i pilnuje jego
        zachowania. Jest odrobinę lepiej, ale to, co przez 3 lata bezkarności tego
        chłopca, stało się z klasą, to temat na inny wątek. Wszyscy chłopcy chcą mieć
        ADHD, bo to zwalnia od jakiejkolwiek odpowiedzialności za swoje czyny
        (oczywiście wg szkoły).

        B.
      • Gość: matka To nie ADHD IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.06, 12:20
        Dziecko nie ma ADHD. Jednym z kryteriów uznania ADHD w Stanach Zjednoczonych
        jest to, ze agresja w takich przypadkach jest skierowana na siebie, a nie na
        otoczenie. Dziecko, które bije innych, nie ma ADHD tylko jest wychowywane przez
        rodziców na małego mordercę. A pózniej na dużego mordercę. I żadne ADHD nie
        maja tu nic do rzeczy. Ludzie, nie mylcie dzieci niepełnosprawnych ze źle
        wychowanymi. Sama mam dzieci i wiem, że wychowanie to bardzo trudna praca. Tym
        trudniejsza im dziecko ma wyższe IQ. Mój syn ma 157 i pani psycholog
        powiedziała mi, że będą z nim problemy. BO z takimi dziećmi ZAWSZE jakieś są.
        On dzieci nie bije, bo wie, że tego nie wolno. Za agresje jest w domu karany.
        Chociaż próbował w ten sposób - niejako na skróty - rozwiązywać swoje
        problemy. Takie dziecko trzeba umieć wychować, a w tym przypadku rodzice
        wogóle nie podjęli takiego wysiłku. Winienie za to szkoły jest absurdem. Sama
        po rodzienie wiem, ze bardzo często dziecko w domu słyszy, że ta pani jest
        głupia (TAK!!!). To po co jej słuchac.
        Pozdrawiam
        • Gość: Marakuja Re: To nie ADHD IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.06, 13:12
          Gość portalu: matka napisał(a):
          > Dziecko nie ma ADHD. Jednym z kryteriów uznania ADHD w Stanach Zjednoczonych
          > jest to, ze agresja w takich przypadkach jest skierowana na siebie, a nie na
          > otoczenie.

          Mój brat ma ADHD i bił innych. Ale tylko dlatego, że obserwował inne dzieci,
          które potrafiły się bić np. o zabawki w piaskownicy. Konsekwentnie
          miał "wybijane" z głowy przez rodziców takie pomysły i dzięki temu już wie, że
          przemocą się niczego nie załatwi. Nauczył się też przepraszać, jeśli zrobi coś
          innemu dziecku zbyt gwałtownie.

          Natomiast Adam z artykułu nie jest dzieckiem z ADHD! Objawy nie te.
          Wychodzi na to, że dziecko jest bardzo źle prowadzone w domu. Ojczulek daje mu
          przyzwolenie na takie zachowanie. A dzieci bardzo wiele czerpią z otoczenia
          (jak mój brat z biciem na wzór innych dzieci) i naprawdę umysłu dziecka powinno
          się rozpocząć od wizyty w poradni rodzinnej (rodzice + dziecko + ew.
          rodzeństwo)!
    • Gość: Fredie Re: Bunt w SP nr 41 - rodzice zabierają dzieci IP: *.toya.net.pl 29.05.06, 08:51
      Mój ojciec, gdy przyszedłem pobity(w szkole)do domu, powiedział krótko;jeszcze
      raz Cię zbiją - to Ja też Ci "wleję"No i wynik był taki, że lobuziaczek, gdy
      próbował mnie zaczepiać dostał w dziób(w szkole).I skończyło się zaczepianie
      itd...Czy myślicie, że w szkole nie można zastosować obrony koniecznej?Otóż
      można - i przynosi dobre efekty.Innymi słowy;nie dac się zastraszyć!
      • grabal Re: Bunt w SP nr 41 - rodzice zabierają dzieci 30.05.06, 10:47
        No dobrze zgadzam się. Też jestem za tym żeby dziecko zaczepione nie
        nadstawiało drugiego policzka, tylko w miarę mozliwości odpowiadało na atak.
        Ale co w przypadku, gdy taki mały bydlak jak "Adaś", zaczepia namolnie
        koleżankę (dziewczynki w zdecydowanej większości są słabsze fizycznie od
        chłopców) lub dziecko sporo od siebie mniejsze i słabsze. Próba oporu może
        tylko zwiększyc agresję takiego "Adasia", bo on nie ma oporu przed znęcaniem
        sie nad słabszym. To nie jest łobuz "honorowy", jemy wręcz chodzi o to, by
        ofiara była wyraźnie od niego słabsza. I co, Fredie, powiesz na to? Uważam, że
        w pewnym momencie interwencja dorosłych jest konieczna. I w przede wszystkim
        liczy się dobro normalnych dzieci. A takiego 10-letniego małpoluda Adasia
        powinno się przymusowo odizolować od reszty zdrowych emocjonalnie dzieci i
        przenieść do szkoły specjalnej. Albo kształcić czubka w trybie indywidualnym.
        Niech go tam jego ojciec kretyn prowadza. Jak już jest za przymusem szkolnym,
        muł pieprzony, półinteligent rodem z PRL-u.
    • mapi7 Re: Bunt w SP nr 41 - rodzice zabierają dzieci 29.05.06, 09:15
      Bardzo współczuję dzieciom, rodzicom,nauczycielom tej klasy!
      Opisana sytuacja jest skutkiem zła jakie zagościło wskutek reformy systemu
      oświaty w 1999roku. Idee reformy uczyniły z rodziców i uczniów klientów firmy,
      która nazywa się szkoła. Klient za nic nie odpowiada, nie ponosi żadnej
      odpowiedzialności, nie musi współpracować. Klient tylko wymaga jak najwyższej
      jakości usługi, z której korzysta. Ogromna rzesza rodziców bardzo utożsamiła
      się z tymi hasłami. Arogancko oczekują od przedszkola i szkoły opieki,
      wychowania i edukacji swojego dziecka, odrzuciwszy od siebie wszelką
      odpowiedzialność i obowiązek współdziałania.
      Szkoła odpowiada za wszystkie sfery istnienia dziecka, rodzic za nic,no może
      żeby miało nowoczesny telefon komórkowy, markowe ciuchy i wysokie kieszonkowe.
      Szkoła powinna być otwarta od 5.00 rano, a zamykana o 22.oo, by rodzice mieli
      czas rozwijać się zawodowo i mieć czas wolny na odpoczynek własny.Jednocześnie
      prawo stanowi, że wszystkie dzialania szkoły wobec dziecka mogą odbywać się za
      zgodą rodziców.
      Szkoła widzi potrzebę pracy dziecka z psychologiem, psychiatrą, terapeutą, ale
      rodzic nie chce, bo wie lepiej. Mechanizmy administracyjne zmuszające rodzica
      do współpracy ze szkołą dla dobra jego dziecka i innych uczniów praktycznie nie
      istnieją.Szkoła najczęściej wie, jak pomóc dziecku trudnemu, nie ma jednak
      znikąd żadnej pomocy i wsparcia, w pokonywaniu oporu i niefrasobliwości
      rodziców,którzy jak to w dzisiejszym świecie bywa, uważają że"dobrze, że umie
      bić innych, to nie zginie w życiu".
      Takich sytuacji, jak ta opisana jest bardzo wiele i będzie ich coraz więcej.
      Potrzeba prawnych rozwiązań systemu oświatowego, które pozwolą szkołom
      skutecznie działać w sytuacjach braku chęci współpracy nierozumnego rodzica.
      • Gość: miki Re: Bunt w SP nr 41 - rodzice zabierają dzieci IP: *.toya.net.pl 29.05.06, 20:31
        popieram w 100% !!!
        po przeczytaniu wszystkich wypowiedzi widzę, że to jedyny słuszny i rzeczowy
        głos w tej dyskusji. Potrzebne są przede wszystkim rozwiązania systemowe,
        uprawniające placówki opiekuńczo wychowawcze do stawiania wymagań i ich
        egzekwowania wobec rodziców, podejmowania działań zaradczych w sytuacjach
        kryzysowych przy wsparciu odpowiednich instytucji itd. szkoła to nie zakład
        usługowy, gdzie przychodzi klient i zamawia wyrób z proponowanej oferty, a
        dziecko to nie przedmiot przeznaczony do "obróbki" przez rzemieślnika.
        przykładów zachowań uczniów -jak opisane w artykule jest w szkołach dużo
        więcej, myślę, że w każdej się trafi porównywalny; niestety nauczyciele mają
        związane ręce - bez zgody rodziców nie da się podjąć żadnych działań wobec
        dziecka, nawet jeśli są one konieczne, a intencje słuszne. Zbyt mało jest też
        poradni i instytucji diagnozujących problemy dzieci (w Łodzi np na wizytę w
        Poradni Zdrowia Psychicznego dla dzieci czeka się 3-4 miesiące i dłużej), a
        jednocześnie współpracujących ze szkołą; ustawa o ochronie danych osobowych
        zabrania np informowania szkoły bez zgody rodzica o wyniku przeprowadzonych
        badań psychologicznych, na które szkoła dziecko kieruje. Jak wobec tego dawać
        dziecku fachową pomoc jeśli z założenia nie można nawet zbadać przyczyn jego
        trudności ???
        Można by tak jeszcze długo, problemów jest masa i wierzcie, że wiem oczym
        mówię, też pracuję w szkole, a przypadki wypisz wymaluj jak powyższy zdarzały
        się - był czas !!! - niemal co roku.
    • Gość: tradycjonalista Re: Bunt w SP nr 41 - rodzice zabierają dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.06, 09:28
      ja wiem skąd ten problem sie wziął - z przekonania, że dzieci się nie bije, bo
      gdyby po takim wybryku nauczycielka wpie..łaby gó..arzowi po dupie to by
      sie szybko zmienił, interwencja fizyczna nauczycielki jest w tym przypadku
      niezbędna, bo pobite dzieci nie mogą albo nie potrafią odpłacić synalkowi
      inżyniera pieknym za nadobne, no ale cóż "dzieci się nie bije".
      • Gość: szadoka Re: Bunt w SP nr 41 - rodzice zabierają dzieci IP: 212.160.172.* 30.05.06, 12:39
        nie zgadzam sie.
        Jaka masz gwarancje, ze kazdy nauczyciel jest zrownowazony psychicznie i nie
        bedzie chcial sie powyzywac na dzieciach. To nie jest rozwiazanie a tylko
        otwarcie furtki na inne patologie.
        A moze by takiego 'Adasia" zawiesic w prawch ucznia? Rodzice musza dziecko
        posylac do szkoly bo takie jest prawo, wiec niech postaraja sie , zeby dziecku
        wolno bylo do tej szkoly chodzic. Tyle, ze z artykulu wynika, ze to jest problem
        z rodzicami, ktorych ich wlasne dziecko zupelnie nie obchodzi.
    • Gość: rodzic TRADYCYJNY Re:No bo "dzieci się nie bije". IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.06, 09:30
      ja wiem skąd ten problem sie wziął - z przekonania, że dzieci się nie bije, bo
      gdyby po 6takim wybryku nauczycielka wpie..łaby gó..arzowi po dupie to by
      sie szybko zmienił, interwencja fizyczna nauczycielki jest w tym przypadku
      niezbędna, bo pobite dzieci nie mogą albo nie potrafią odpłacić synalkowi
      inżyniera pieknym za nadobne, no ale cóż "dzieci się nie bije".
        • maheda Kiedyś 30.05.06, 09:33
          dzieci można było uderzyć i były rózgą w szkole bite.
          Oczywiście, na pewno zdarzały się i osoby chore, które do dzieci i ich
          fizycznego karania nie powinny mieć dostępu - zawsze takie były, są i będą - ale
          od tego mogły by być relacje dzieci plusokresowe badania psychologiczne.
          A nieraz, jak widzę te dzieci, to jednemu z drugim za pomocą klapsa wytłumaczy
          się lepiej i krócej - mniej krzywdy wyrządzi taki g**niarz innym dzieciom, niż
          gdyby mu tłumaczyć - bo tłumaczenie po prostu dłużej dochodzi do dzieciaka, niż
          kara fizyczna.
          Widać, że nie miałaś bezpośredniego kontaktu z dzieckiem agresywnym w stosunku
          do innych, mając pod swoją opieką _wszystkie_ te dzieci.
          • bri Re: Kiedyś 30.05.06, 10:23
            Nie wiem czy "klaps"by na tego Adasia podziałał. Ćwicz boks skoro masz taką
            ochotę na wymierzanie kar cielesnych.
        • Gość: Drozd Re:No bo "dzieci się nie bije". IP: *.toya.net.pl 30.05.06, 13:56
          Miałem kiedyś chłopaka, który pastfił się nad innymi. Kazał sobie kupować różne
          rzeczy, zastraszał itp. Pierwsze było upomnienie (oczywiście z mojej strony -
          działań innych nauczycieli nie liczę)- normalna rozmowa i ostrzezenie, by tego
          nie robił. Nie pomogło. Miał 16 lat i był z niego kawał chłopa. Wziąłem go więc
          na stronę, zamknąłem się w klasie i porozmawiałem "po męsku". Po informacji
          (kiedy przyciśnięty za fraki stał pod scianą), że jak jeszcze raz, to go
          rodzona mamusia nie pozna, mamrotał tylko, ze "Pan nie może". Ja mu na to, ze
          wylecę ze szkoły, ale on zapamięta, co oznacza zaczepianie chłopaków z mojej
          klasy. I jaki był efekt? Skończyły się zastraszania, wyciąganie pieniędzy (i to
          nie tylko w mojej klasie). A chłopak, jak mnie zobaczył na korytarzu to z 10
          metrów się kłaniał. Wniosek jest jeden. Do wychowania trzeba głowy i zdrowego
          podejścia. Kiedy trzeba rozmawiać - rozmawiać. Ale czasami potrzebna jest juz
          tylko pałka policyjna. Acha, ten chlopak był po terapiach psychologicznych itp.
          Nie pomogły... Połowa koleżanek zastanawiała się, co takiego zaszło, że
          przestał być agresywny w szkole... Ciekawe?
          • Gość: katarz Nieczęsta postawa. IP: *.usc.gov.pl 30.05.06, 14:02
            Cóż, nie każdy uczeń przełknie takie praktyki bezgłosnie. Większość pobiegnie
            do rodziców, a ci do dyrektora. I trudno sie im dziwić, maja prawo bronic swoją
            pociechę. Jesli miałoby to skutkowac np. naganą, albo nawet wydaleniem
            nauczyciela z pracy. to również nie dziwie się, że nie każdy będzie chętny
            ryzykowac. Nauczyciele maja rodziny na utrzymaniu i sądzę, że postawa
            pt. "najwyżej wylecę, ale ty zapamiętasz" nie jest zbyt częsta.
    • alpepe Re: Bunt w SP nr 41 - rodzice zabierają dzieci 29.05.06, 10:34
      a jest jedna prosta rada, żeby dzieci dręczone zmówiły się i zrobiły kocówę temu
      młodocianemu psychopacie. Ale cóż, ponoc to nie jest cywilizowana metoda.
      Na takiego skurczybyka tylko to, co do niego przemawia: prawo pięści.
      --
      Kury, kaczki, droga na Ostrołękę...
    • Gość: G. Re: Bunt w SP nr 41 - rodzice zabierają dzieci IP: *.lodz.mm.pl 29.05.06, 12:25
      Moja córka siedzi właśnie w domu, nie dlatego,że jest chora, ale dlatego,że
      jest uczennicą równoległej klasy.Postanowiliśmy nagłośnić tę sprawę, aby w
      końcu władze óświatowe wiedziały, że takie przypadki jak agresja w szkole na
      poziomie klas I-III istnieją.Taka sytuacja trwa od początku,nie znajduje
      rozwiązania, gdyż rodzice nie widzą problemu.Na dyrekcji ciąży obowiązek
      zapewnienia bezpieczeństwa w szkole, ale jak ma tego dokonać? przecież nie
      biciem !!!(jeśli ktoś sugeruje takie rozwiązanie, sam powinien podlegać
      terapii) dziecka, które jest nadpobudliwe.Dziecko obejmuje obowiązek
      szkolny,tylko za zgoda rodziców może mieć nauczanie indywidualne,rodzice nie
      wyrażają zgody-sytuacja patowa.Kuratorium nabrało wody w usta.Nie sądzę , aby
      ten przykład był odosobniony w polskiej szkole.Ta sytuacja powinna być
      przyczynkiem do tego,aby wreszcie porozmawiać o szkole i jej problemach.Z
      urzędniczego punktu widzenia ,to tylko incydent.Dla mnie i mojego dziecka to
      duży problem,prawdopodobnie od września zacznie chodzić do innej szkoły, nie
      mam zamiaru robić dziecku wakacji przez następny rok, zwłaszcza, że też je
      dotyczy obowiązek szkolny.Dlaczego problem jednej rodziny, jednego ucznia ma
      zaważyć na istnieniu badź nie całej szkoły? Dlaczego wszyscy którzy mogą w
      takich sprawach interweniować nic nie robią? Pozostawiając nas i nasze dzieci w
      sytuacji przymusu.
    • Gość: Robert Re: Bunt w SP nr 41 - rodzice zabierają dzieci IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 29.05.06, 13:06
      To jest straszne zeby dla jednego chorego dziecka posiadajacego nie
      odpowiedzialnych rodziców którzy nie chcą mu pomóc cała szkoła była
      sparalżowana strachem. Jakie mamy teraz prawo??? że nikt nie może nić z tym
      zrobić. To nie jest blef. Byłam światkiem ostatniej furii chłopaka w szkole,
      odbierając wnuka. Szkoła zamknięta, policja i karetka pogotowia pod szkołą.Po
      otworzeniu szkoły widziałam zdemolowany parter w szatni. Nigdy przdtem nie
      szłyszałam o tym chłopcu więćbył to dla mnie szok.On ma dopiero 9 lat.Co będzie
      dalej , jeśli nie będzie leczony.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka