Dodaj do ulubionych

Wątek Neosurrealistyczny

    • aard Przerwa na reklamę: HERBATA (zasłyszane) 03.11.03, 13:45
      HERBATA VIA'GREEN

      Witalność i sprawność
      zapewnić Ci możę
      praktykowana na chińskim dworze
      mieszanka "wolfberry"
      - jagody czerwonej
      oraz herbaty zielonej
      z korzenim żeń-szenia
      koreańskiego i syberyjskiego

      ...na nic Ci sakwa
      i klejnot rodowy!!
      ... gdy brak Ci wigoru
      u progu alkowy...

      Dzierżbór mała zielona tabletka!
      --
      Follow_the_black_widow...

      PS. Zacytowałem autentyczny wierszyk z opakowania herbatki "Via'green" firmy
      Bio Active :-)))
      • cruach C122 04.11.03, 07:44
        Czy cenzura winna ingerować głęboko?!
        Czy cenzura winna być (u)rażona wolnością semu?!
        Czy cenzura winna usuwać post w całości czy jego części niecenzuralnej?!
        Czy cenzura winna?!
        Cenzura winna! (Ale nie mam ochoty o niej, ni innej.)

        [Odpowiedz na list. Odpowiedz cytując?]

        Odpowiedź brzmi: O, bynajmniej (oby najmniej).
    • aard Klaskanie w mroku 05.11.03, 09:53
      Szprotka twierdzi, że Pigmeje, oprócz języka mówionego, mają cały system
      komunikacji za pomocą mlaskania. Ciekawe, czy jakiś ichni kompozytor pokusiłby
      się o napisanie "Opowieści mlasku pigmejskiego"? Byłby to utwór na instrumenty
      perkusyjno-wokalne, a podstawowym rekwizytem orkiestry byłaby odpowiednia
      liczba spluwaczek. Niezbędna także jest masażystka do doprowadzania zmęczonych
      mięśni ust do porządku. No i jeśli ładna, to znów powód do mlaskania :-)

      --
      Follow_the_black_widow...

      Per Cruacham napisano, co by miał C-ileśtam.
      • aard aardzie skrawki 05.11.03, 10:15
        Cytowane za końferansjerem z końcertu jazzowego przedwczoraj:

        - W barze są do nabycia trzy płyny Jana Ptaszyna. Pierwszy z okresu...
        Dalej nie słuchałem, bo się zwijałem ze śmiechu.

        A Ola stwierdziła, że jeśli chodzi o transport lektyką to "woli do Kazimierza,
        bo Kazimierz nas tanio wyniesie".

        Natomiast ja tak sobie myślę, że kalam bór to to samo, co brukam las.

        dzierzbórr Dziady Leśne!!
        --
        Follow_the_black_Ziutek...
        • maginiak Re: aardzie skrawki 05.11.03, 11:27
          aard napisał:

          > A Ola stwierdziła, że jeśli chodzi o transport lektyką to "woli do
          Kazimierza, bo Kazimierz nas tanio wyniesie".
          Co racja to racja. Kazimierz wynosi taniej nawet od wilka. Kazimierz nosi, a
          czasem nawet pływa. Wbrew pozorom po Wiśle, a nie nad nią, a jeśli już nad
          Wisłą, to lata, a potem zmęczony leży. Kazimierz jest bardzo wygodny, Wielki i
          taki błyszczący. Nie chcę robić reklamy, ale Kazimierz wynosi naprawdę tanio.
          Dla mojej koleżanki wyniósł ostatnio radio samochodowe. Wyniosło ją dużo
          taniej. Polecam! Kontakt: Kazimierz.Wynosiciel@.jumanka.kompot.pl

          --
          Jeśli to nie jest prawdziwe
          to jednak bardzo dobrze wymyślone
      • srootootoo Re: Klaskanie w mroku 05.11.03, 10:20
        aard napisał:

        > Szprotka twierdzi, że Pigmeje, oprócz języka mówionego, mają cały system
        > komunikacji za pomocą mlaskania. Ciekawe, czy jakiś ichni kompozytor
        pokusiłby
        > się o napisanie "Opowieści mlasku pigmejskiego"? Byłby to utwór na
        instrumenty
        > perkusyjno-wokalne, a podstawowym rekwizytem orkiestry byłaby odpowiednia
        > liczba spluwaczek. Niezbędna także jest masażystka do doprowadzania
        zmęczonych
        > mięśni ust do porządku. No i jeśli ładna, to znów powód do mlaskania :-)
        >

        Jak tak mlaskaja to mogą se wszystkie plomby wymlaskać z zębów i dalej
        mlaszcząc wychodzi im dźwięk kastanietów.Czyli najbardziej werbalny sposób
        gadania.
        --
        ------
        Kto rano wstaje temu ślimak pokaż rogi...
      • cruach C123 05.11.03, 12:14
        aard sygnapisał:
        > Per Cruacham napisano, co by miał C-ileśtam.

        Aardzie Muj Lubiony! :)
        I had a (wet) dream, co by strawestować pewnego Króla. Drymałem ja, w wozie Drymały, żeby
        stworzyć tekst, który zostanie zrecenzowany PRZED napisaniem. Potem doszedłem w stronę
        wniosku, że taki surreal to już był, a choćby u Lema i innych. Ano przyszedł mi do głowy inny
        Sur pomysł, na, uwaga:

        Tekst X, w którym odpowiadam na pytanie Y, które pyta o tekst Z,

        przy czym kolejność tworzenia jest taka: X Y Z, nie zaś: Z Y X, czyli wsobna vel wsteczna.
        (Wiem, że na pierwszy rzut młota to wygląda dziwkownie, ależ od czego mamamy światoczy a
        umysł świat warty?) Szczegóły podam Ci za chwilę w prywacie mailowej.

        [...]

        I dlatego stwierdziłem, że bez Ciebie ani ruch. Lecz skoro nie odniosłeś się do wrednej cenzury,
        która ucięła najpierw C119 a potem C121, wypada grę kończyć. Udała się (po części) co do zakresu
        oraz (całkowicie) co do dzięki Twojej koopulacji. Za którą ślicznie w dankbarze piję (do Ciebie).
        • aard Re: C125 05.11.03, 13:30
          cruach napisał:

          > I dlatego stwierdziłem, że bez Ciebie ani ruch. Lecz skoro nie odniosłeś się
          do
          > wrednej cenzury,
          > która ucięła najpierw C119 a potem C121, wypada grę kończyć.

          Nie takie to proste, Cruachu cwany. Sam wyznaczyłeś gry reguły na poziomie
          między 600 a 900, czyli nieza małe i niezad uże, to teraz się ich 3maj.
          Qrczakowo.

          --
          Follow_the_black_widow...
          • cruach C124 06.11.03, 08:22
            aard napisał:
            > Nie takie to proste, Cruachu cwany. Sam wyznaczyłeś gry reguły na poziomie
            > między 600 a 900, czyli nieza małe i niezad uże, to teraz się ich 3maj. Qrczakowo.

            Qrcze, kiedy nie wiem, o co chesz zapytać, więc nie wiem, jak ci przed-odpowiedzieć.
            Może zmodyfikujmy zasady tak, że ja zadam odpowiedzi a następny w grze udziela pytań?
            Spróbuję. Zadaję odpowiedzi (
            1. No i co z Tego? (ta odpowiedź jest w formie pytającej, bo się bardzo wzburzyłem)
            2. Wypchaj się! (ta odpowiedź jest w formie nakazującej, bo się jeszcze bardziej wzburzyłem)
            3. Aaa, chyba że: Tak. W takim razie: Dziewczyna. (tu już jest spokojniej, bo sprawa się
            wyklarowała jak Cabernet Sauvignon po przepłuczce przez szpary w zębach)

            Przykładowe zapytania, które dopiero się zada.
            a) Z Tego wszystkiego masz to, masz tamto, masz owamto, masz sio i masz owo. No co jeszcze zostało?
            b) Co powiedział pewien miś w sprawie równouprawnienia kołdry puchowej i puchatka pod kołdrą?
            c) Chyba, że jak podziękuje ci po szwedzku i w takim razie w jakim wieku ta Szwedka?

            A-ha: należy zaznaczyć, czy udziela się pytań w hurcie (np. w ten sposób: [Hurt] (a) + (b) + (c)]
            Ww. pytania udzielone w hurcie wyglądałyby np tak:

            No co jeszcze zostało ze Szwedki pod kołdrą?
    • cruach C125 06.11.03, 11:56
      A skoro nikt nie potwierdzał zatem PYTAJĄCY MOŻE:

      - podszyć pod odpowiadającego się!
      - wyruszyć w wysokie góry (wątku) bez asekuracji czekana (nie warto) nie czekając reasekuracji (nie Warta)!
      - w jednej odpowiedzi zmieścić wszystkie trzy!

      A OTO I ONE:
      1. Nie będziesz miał Dwóch Płonących Żyraf przed WSowymi.
      2. Pamiętaj, abyś w dzień Świataczy świadczył.
      3. Miej Przewodniczącego swego i Kapitułę swoją.

      podstawa praardawna: skoro aard zapytał:
      > 1. Nie będziesz miał Dwóch Płonących Żyraf przed WSowymi,
      > 2. Pamiętaj, abyś w dzień Świataczy świadczył,
      > 3. Miej Przewodniczącego swego i Kapitułę swoją,

      Teraz odpowiadaj, ha, sam sobie!
      (JE SUIS CON FUCKIN' GENIAL!�:)))
    • ciocia_lea neosurrealizm wg. Lei cz?: maskacze 06.11.03, 12:38
      mlaskacze to miłe stworzonka, które w nocy siedzą na drzewach, a w dzień
      chowaja sie pod ich korzeniami. mlaskacze, jak sama nazwa wskazuje mlaszczą, a
      najbardziej to lubią grapefruitowe mentosy.

      wątek dedykuję....., bo ministerstwo mlaskaczy czuwa!
      --
      moromo sori. ma ehro wri kali pero agori
      • aard Maradona Tatrat 07.11.03, 11:25
        Komuś się coś pomyliło, ale generalnie chodzi o niejakiego Hagiego, takiego
        kopacza z Tirgu Mures w Rumunii. Zresztą bardzo to uzusadnione, że z Tirgu
        Mures, bo tam (o ile mnie pamiec nie myli) zagłąbie węglowe jest. Ale jest też
        (od wczoraj) festiwal etiud filmowych i Polska ma tam najwięcej filmow. Liczy
        sie w końcu rozmiar...
        Właściwie nie wiem, czemu o tym pisze, a zwłaszcza tutaj. Może dlatego, że
        zapowiadają wiatr słaby i umiarkowany i gruntowne przymrozki przydupasy?
        A może dlatego, że już 11:18, piątek i łikend, tym dłuższy że długi, nadchodzi
        machając szczękonogogłaszczkami wyrastającymi wprost z głowoodbytu.

        Dzierzbórr głupawka!!
        --
        Follow_the_black_widow...
        • cruach C128 07.11.03, 12:12
          aard napisał:
          > Tirgu Mures
          > Tirgu Mures

          Aardzie. Prawda jest poważna a pardwa jest nielotna. Więc bez polotu prawdę w żywe oczy mogą kłamię.
          Otóż jakieś 3 lata temu, kiedy jeszcze się nie znaliśmy, zapytałem sam siebie dosyć ffundamentalnie:
          A CZEMU MIAŁBY KTOŚ PISAĆ A ZWŁASZCZA GDZIE?
          Po iluś tam długich miesiącach Ty na to pytanie antycypowane postycypujesz odpowiedź.

          > Właściwie nie wiem, czemu o tym pisze, a zwłaszcza tutaj.

          To nie koniec wszak. Choć nie wiesz czemu piszesz, wiesz co piszesz.
          Pisaniem swym o _Tigru_Mures postycypowałeś naszą antycpacność gdzieś z okolic C10 czy C15.
          Wychodzi mi na to, że Ty jesteś geniuszem a ja tego dowodem -- albo na odwrót.

          GRA zatacza coraz dalsze czasoprzestrzelne kręgi.
          Zapowiadają mi się gruntowne przygłupasy.
          Dopieka się Matrix. Prorok co rok.
          Docieka się Patrix. Surmagedon Is Nigh.
          Tonigh.
          (Drżę cały, papier, na kawał, i kawył ja, kak woł- ku bladej po świcie, ku mladej w prześwicie
          kochance.)
    • eyemakk Cóż za piękny surrealizm (made by AJ) 07.11.03, 12:18
      art. 36ust. 5 - wykreślenie telewizji [skreślone lub podkreślone następne
      słowo] Koncentracja

      I. Wykreślenie czasopism ogólnopolskich [na tym nadpisany nawias] (programy
      regionalne)

      II. [skreślone] Łącznie posiada

      Może posiadać jedno z 3 -

      - radio

      - TV

      - dziennik ogólnopolski powyżej ([skreślone] 20%?)

      udziału w rynku [skreślone] dzienników ogólnopolskich gazet codziennych - %
      udziału w rynku (ogólnopolskich i regionalnych, wspólnie liczonych.)
      egzemplarze - sprzedaż.

      III. Telewizja - komercyjna - prawo do posiadania telewizji regionalnych (ilość
      kanałów mała i ograniczona).

      IV. Radia - Skierować inwestorów poniżej 100 tys. mieszkańców.

      Polityka państwa - do 200 tys. 1 radio

      powyżej - 2 radia, różne programowo

      V. [skreślone] do 40% - nie dotyczy (może mieć.). (może podneść.)

      VI - radio - m[ni?]ejsza inwestycja (7 lat)

      tel. - 10 lat




      --
      "Dajcie ten wiatrak, to go zmiażdżę!" (Mezo/Lajner)
    • aard Z cyklu Definicje aarda: ODUPIEMARYNIZM 07.11.03, 13:47
      ODUPIEMARYNIZM - aktywność uprawiana powszechnie na wszelkiego rodzaju forach i
      czatach internetowych (z wyjątkiem forów surrealnych), która generalnie polega.

      Antonim M. odupiemarynizmu jest odupiemarynistyka, która generalnie
      charakteryzuje się tym, że już się na dany temat nie rozmawia, bo wystarczy.

      Zadanie do mowy: utworzyć po trzy zdania z każdym z podanych wyrazów i
      uzasadnić, dlaczego komplenie nie pasują one w miejscach, w któych zostały
      użyte.
      --
      Follow_the_black_widow...
    • szprota1 Zabydlony surreal i wyjechany rednacz.... 11.11.03, 19:03
      I nikt nie pisze. Nawet jedyna Kapitulna Kobieta. Niniejszym udzielam sobie. Z
      błotem się mięszam, póki jeszcze nie zamarzło.
      Szkoda, że nie umiem opisać tej nocy zaćmienia księżyca, gdy w żydowskiej
      dzielnicy pijany poeta śpiewał "Tomorrow belings to me", gęstej atmosfery
      jednoczesnego lęku i radości dzieci schowanych w szafie, zapamiętanych po
      źrenice świateł parkingu w kłębiącej się mgle. Może to właśnie o to chodzi: o
      odnalezienie tej drugiej twarzy w tłumie - ludzie dookoła przestają istnieć - i
      nawet nie trzeba wyciągać rąk, by wszystkie elementy tej psychodelicznej
      układanki trafiły na miejsce, już nie ma podglądania mojego cienia na
      zasłonie,wydeptywania ścieżek na znajomych peknięciach chodnika. Nie wypatruję
      chwiejącej się postaci. Zanurzam się w radosnym oczekiwaniu, bawiąc się z kotem
      lub pisząc.
      Teraz tylko drżące światło świecy - dziwaczna ciemna biel zimowego nieba - i
      wspólne słuchanie tykania zegara.
      --
      "Rozkład zaczyna się od zwątpienia
      Zacznij zadawać
      pytania"/by Marrek
    • maginiak Krasnoludki i burżuje 13.11.03, 12:12
      Nauka burżuazyjna umyślnie zatajała istnienie krasnoludków, ponieważ
      kapitaliści traktowali krasnoludki jak niewolników. Cała sprawa jest zresztą w
      pewnym sensie delikatna, a nawet dość gorsząca. Krasnoludki bowiem odznaczały
      się niezwykłymi walorami w sprawach miłosnych, co sprawiało, że istniało na nie
      duże zapotrzebowaniei nasze państwo potajemnie eksportowało je za grube dewizy,
      zwłaszcza do Francji, gdzie starzejące się damy ze sfer kapitalistycznych
      wynajmowały krasnoludki jako służących, aby w rzeczywistości wykorzystywac je
      do całkiem innych celów. Jeden znajomy zapoznał kiedyś małżeństwo krasnoludków,
      a nawet mieszkał z nim w tym samym hotelu. Któregoś dnia wszedł do ich pokoju
      nie przypuszczając, że małżonkowie jeszcze śpią, i zdębiał: leżeli w jednym
      łóżku, i to nie obok siebie, ale w jednej linii. Wniosek stąd taki, że oboje
      pochodzili z krasnoludków szumawskich, poniewaz sypianie w jednej linii jest
      atawistycznym nawykiem wszystkich tamtejszych krasnoludków, które zresztą w
      przeszłości nigdy nie budowały swoich chat w kształcie koła czy kwadratu, ale
      zawsze w kształcie wydłużonego prostokąta, poniewaz nie tylko pary małżeńskie,
      ale i całe rodziny zwykły były sypiać tworząc długi łańcuch - jedno za drugim.

      Powyższy tekst przeczytałam dziś rano w całkiem poważnej książce o całkiem
      poważnym życiu. Więc nie ma chyba powodu, żeby w tę historię nie wierzyć.

      --
      Optymizm to opium dla ludu
      Zdrowy duch zalatuje głupotą
      Taki Żart.
    • aard Przerwa na reklamę: PIZZERIA DO GASSO 14.11.03, 10:01
      Przyjdź do Pizzerii Do Gasso! Tylko u nas prawdziwe gazowe piece, z których
      wypieki mają jedyny i niepowtarzalny aromat i smak oraz zarumienioną, chrupiącą
      skórkę. Nie wciskamy Ci elektrycznego chłamu, który ma smak papieru toaletowego
      i kosystencję przesuszonego piaskowca! Nasza pizza nigdy nie jest musolona, a
      Twój gust podbije nasz najnowszy hit! Lera Pizza delle Treblinca!
      Zapamiętaj: Pizzeria Do Gasso to nowe doznania dla Twoich kubków i nozdrzy!

      DO GASSO, Zaułek Norymberski 19 m. 45

      Do GASSO - przygotuj się na coś, czego nikt jeszcze nien przeżył!
      --
      Follow_the_followers...
    • aarrdd Neosurrealizm czy nazizm? 14.11.03, 10:14
      Wyłóżmy karty na stół.

      Usmaż dwie żyrafy - a dlaczego nie hipopotamy, zebry, kozy, krowy, świnie,
      ryjówki. Żyrafy, żyr, żyf, żyd.., a może żydówki?
      Ale jak już żydówki no to smażyć. Smażyć, palić, gazować po prostu zgładzić.
      Zastraszyć przeszłością, zabić w przyszłości.
      Jeżeli usmażyliśmy jak kanibale to i bezcześcić kości nietrudno.
      Harmonijna brać, harmonijna rozpacz, harmonijna kolekcja trofeów.
      I pytanie schizofrenika, "Co robisz nieszczęsny".
      Chciał się otruć (pierwsza zbrodnia nie przyszła mu łatwo).
      Dokumentowanie tego czynu na skórzanym medium świadczy o wielkim zwyrodnieniu i
      chęci dokumentowania (typowe dla seryjnych).
      ,"jeśli wygłaszasz kazanie" - czyn obrzydliwy nie dość opisać trzeba go jeszcze
      głosić.
      Jeżeli chodzi o te smerfy to chyba przesadził z koksem albo mamy tu do
      czynienia z pedofilskim wybiegiem zboczeńca i o to najmniej trzeba się obawiać.

      W kolejnej części następuje główne przesłanie do pobratymców, w swej formie
      przypominające mojżeszowe tablice (konfiteor obłąkańca).

      1. Nie zadowalajcie się jedną ofiarą!
      2. Chełpcie się swoją zbrodnią!
      3. Ogłasza się kapłanem swojego piekielnego kościoła.

      Kolejne liczby oznaczać mają:

      2001 lat postu. W roku 2001 lub 2002 po raz pierwszy gotowy był uczynić ofiarę.
      304 dni. Odlicza dni zbrodnią być może są to ofiary, a być może imaginacje.
      10 miesięcy to te 304 dni amoku
      1 wielka rodzina (nazirodzina).

      Uderz, ale wysłuchaj (wydaje się znaczyć: błagania ofiary wysłuchać możesz, ale
      sprofanować ją musisz!)

      Salvadora Dali tu nie zawinił, ale natchnął popaprańca czyli :)
      • izakaotomita neosemantyzm czy neosemityzm 14.11.03, 10:38
        aarrdd napisał:
        > Wyłóżmy karty na stół.

        Sześć bez kantu.

        Pas. pas. pas (darty ze skóry o której niżej) (jeszcze niżej, boli, stop) Zapomniałeś że miłośnictwo monty pytona a
        przecież monty w slangielskim na golasa lata. A pyton: wiadomo co. Nie lata. Pręży się, węży, dręży, do grzechu
        przywodzi ewę żydówkę. Różnica taka, że żyrafa jabłko sama zjadła, zanim by co. Zupełnie niebiblijne stadko: nie
        dość że antyniemyci, kanilimbale oralni, a to jeszcze wyznawcy kultu węża (Conana sie czytało?), więc conaniści
        więc conaziści? więcej więców nie opamiętam się no pewnie że tak dalibóg dalidup mnie się wszystko z dali kojarzy

        Jetzt Twój Wistz.
            • eyemakk schizofrenikom mówimy zdecydowane NIE 14.11.03, 11:50
              biedny człowiek z Ciebie. niby surrealista, ale jednak nie. to co robisz nie
              robisz z potrzeby serca i wolności umysłu, a tylko z frustracji i niemocy.
              wiesz, mój surrealizm czasem też taki jest. gdy mam doła, gdy coś nie idzie po
              myśli. tylko nie można pozwolić, by ten stan przejąl nad Tobą kontrolę. czasem
              trudno odróżnić surrealistę od wariata.

              jest jedna rzecz, która surrealistów odróżnia od oszołomów. metody wyrazu, w
              przypadku inteligentnych oszołomów bywają nawet podobne. jednak o ile
              surrealista najczesciej bywa chłodnym analitykiem, o tyle dla oszołoma co
              najwyżej chłodne (ang. cool) są stosunki analne. walcz ze swoim oszołomstwem,
              ciemną stroną, silny bądź. inaczej nigdy nie będziesz dobrym rycerzem Jedi...




              --
              "Dajcie ten wiatrak, to go zmiażdżę!" (Mezo/Lajner)
              • schickelgrubernasizta nadwojebabkawróżbitom mówimy zdecydowaNIE TAK 14.11.03, 12:19
                "jednak nie" plus "niby surrealista" to "jednak nie niby surrealista" czyli "jednak naprawdę", w każdym razie coś koło
                stanu larwalnego człowieka z Ciebie biednego skoro nie rozumiesz że potrzeba serca to dowód frustracji a wolność
                umysłu niemocy a gdy mam doła to w niego wchodzę i wtedy nie chodze bo dół ciasny więc nic nie idzie ani po myśli
                ani po nodze mojemu człowiekowi z Ciebie mi inaczej trudno poróżnić surrealistę z kakofonią lutowniczą cokolwiek to
                znaczy ale zawsze można z tego poszydzić jak yoda z Ciebie niezły ale nie z yod zostają tylko smutne pelerynki w
                gąszczu gdzie złamana koza nie zawita a witam analize stosunków analnych o których mam tyle do napisania że mam
                je w dupie czego nie moge napisać o analizie osobowosci przez cennego człowieka z Ciebie biednego sporządzonej
                na oszłomomiojąco starym odbiorniku z radiem wolna bełkota
      • szprota Awruk, się wysłało bez mego ódziałó:/(WYĆ!) 14.11.03, 16:43
        Masz dwie żyrafy. Wydepilowana Krysia chce, by niebrzydki Jacek kameralnie
        pokonał Lorda Logina z CapsLocji i zorganizował zbiórkę na drugie Ucho Niebios
        w pentagramie. Co robisz? Jeśli dzień dobry w języq surrealizmu można
        sprowadzić do krótkiej wiadomości tekstowej wysyłanej co 5 minut do wroga z
        życzeniami satysfakcjonującego rozwiązania krzyżówki, to jesteś niesympatyczną
        kreaturą, co własną żonę wystawia na pożarcie wyrzutom sumienia i bieskiemu
        dźwiedziowi. Jeśli apercepcja metafizyczna haraczy lubi się mścić, to przejdź
        do ciumkająceego hipopotama, nie wiada jednak, żywego jeszcze czy umarniętego.
        Jeśli, to ratunkiem byłaby kaszka mleczna na sztandarach, jednak nie dla ryb,
        co mają przchlapane. Sagę o Hermanie Wyrwikuflu zanuci wówczas siedem małych
        krasnali niesłusznie branych za Ich (S)Troje, znalazłszy w lodówce surrealizm,
        fortepian, koty i ich muzykę.
        Natenczas Wojski podczas wojny Jeży z Psami, tego właśnie przedpołudnia w
        poszukiwaniu sensu życia znalazł trzy świnki, co weszły chórem na szczyt
        lustra, czasem miewając halucynacje. W tym samym czasie daleko na zachodzie
        dwie Chinki miały dwie żyrafy, mając problem prosiły o odpowiedź, a ich
        ponadnormatywnych członków wołanie o pomoc sprowadziło się do pytania:-Co
        zrobić z butelką absyntu i czy w ogóle warto się witac z tą krową?
        Na to pytanie mogli odpowiedzieć jedynie Agenci Chaosu działający w imię
        Świataka, wskutk działań których forumowicze łódzcy podziękowali kwiatami
        surrealistom szalejącym dziś nad Polską, zatrzymanym za pobicie redaktora
        naczelnego.
        Zaś w zeszłym tygodniu były dwa czwartki, a dziś w nocy dotykałam wisielca.
        I o.
        --
        To czyńcie na moją zajawkę!/WMZ
        • qu_rek do ławic pogodnych 17.11.03, 19:15
          Nie dysponując żyrafami a jeno jenotami jodłującymi libo limbami ze wzburzonym
          libido a sam będąc nieokreśloną jaźnią o podwójnym beknięciu, ale bez odbić-
          pozostaję po drugiej stronie lustra. Nie mnie z realu(M) siły ciemne
          transferować. Apercepcja co osioł wyskoczy nazbyt jednoznaczna i wszelkiej
          zwierzynie co na po lanach i pa łąkach roz pasana ,kłam niechybny zadaje. I na
          tej Łąkowej metaforze poprzestaję bo czas właśnie wyszedł i walnął drzwiami.
          --
          Rzeczywistość naśladuje sztukę.Oskar W.
    • neochuan cytacik z njiósłwika 47/2003 17.11.03, 16:07
      Hity tygodnia: Kino:
      1. Matrix, rewolucje (...)
      Ostatnia część trylogii o dzielnym NEMO, walczącym z maszynami (...)

      Pozdr. Nemochuan trapiony-zatorfiony:)
      --
      czego staś się nie nauczy - tym stanisław trąci
    • aard Miś i teczka a sprawa polskiej służby zdrowia 18.11.03, 13:25
      Miś i teczka a sprawa polskiej służby zdrowia


      Na początek materiał źródłowy w postaci:

      "Idziemy na wycieczkę,
      bierzemy misia w teczkę, (zaczyna się nawet niewinnie, prawda?)
      a misiu pisiu-pisiu
      zrobił do teczki sisiu (pierwsze ostrzeżenie, czyżby kłopoty z pęcherzem?)
      A teczka była chora, (aha!)
      więc poszła do doktora (no i przyszła koza do woza!)
      A doktor był pijany
      - przylepił się do ściany
      A ściana była mokra
      - przylepił się do okna.
      A okno było duże
      - wyleciał na podwórze
      Na podwórzu grały dzieci,
      kopnęły go na śmieci
      A w śmieciach były szczury
      wygryzły mu pazury,
      A potem przyszły koty
      wygryzły mu galoty."


      A no właśnie. Cóż tedy zbiorowy podmiot liryczny próbuje nam przekazać w tej
      dziecinnej rymowance? Już na pierwszy rzut oka wyłania się nam jeżący niemyty
      włos na głowie obraz polskiego lecznictwa. Spójrzmy bowiem od początku:
      "Doktor był pijany" - trzeba przyznać, że już na samym początku wytaczane jest
      dość poważne oskarżenie. Nie tylko zresztą explicite, bo w głowie uważnego
      czytelnika/ słuchacza zrodziło się niewątpliwie podejrzenie: skąd doktor miał
      pieniądze na alkohol, jeśli założyć, ze nie upadł (jeszcze - Ale o tym w
      dalszej części wiersza) tak nisko, by pić płyn do dezynfekcji. Otóż domyślać
      się można, że zdefraudował pieniądze szpitala, bo pensje lekarzy są z całą
      pewnością zbyt niskie, by wydawać je na alkohol. Mamy tu więc za jednym
      zamachem wyjaśnienie powszechnej niekorzystnej opinii o lekarzach jak i
      fenomenu ciągłego braku środków finansowych w służbie zdrowia. Ale idźmy dalej.

      To, że doktor zatoczył się na ścianę, można z łatwością wyjaśnić stanem
      zamroczenia alkoholowego, jednak, to, że do niej się przylepił, pozwala
      domniemywać, że ściana była najzwyczajniej brudna, gorzej - lepka od brudu!
      Była też, czego dowiadujemy się z następnego wersu - mokra. Prawdopodobnie od
      wody ściekającej z wyższych pięter (pamiętamy niedawną aferę w jednym z
      łódzkich szpitali, gdzie woda w piwnicy lała się przez dwa lata i nikt o tym
      nie widział), co nie tylko świadczy o marnotrawstwie, ale też o fatalnych
      warunkach sanitarnych panujących w - bądź co bądź - placówce medycznej, choć
      nie znamy jej rodzaju.

      W następnym wersie, doktor przylepił się z kolei do okna - no cóż, pensje
      pomywaczy są zbyt wygórowane? A może (choć w świetle powyższego trudno w to
      uwierzyć) okno było świeżo malowane? Tak czy owak, najwyraźniej brakowało w nim
      szyb, bo doktor wyleciał na podwórze, na którym grały dzieci. Sam ten fakt nie
      byłby może zbyt istotny, gdyby nie to, że wskutek braku szyb w oknie hałas
      czyniony przez dzieci podczas zabawy zapewne docierał do gabinetu lekarskiego i
      zarówno utrudniał proces badania, jak i przeszkadzał pacjentom, co jest tym
      ważniejsze, że osoba cierpiąca szczególnie ciężko znosi wysokie natężenie
      hałasu.

      W kolejnym wersie mamy jasny obraz stosunku naszego społeczeństwa, a konkretnie
      jego najmłodszych przedstawicieli do służby zdrowia. Dzieci, jak należy mniemać
      (w najlepszym razie) potraktowały doktora jako chwilową zabawkę, po czym
      odkopnęły go na śmietnik. To, że na śmietniku owym były szczury, wobec
      bliskiego sąsiedztwa placówki medycznej, woła o pomstę do nieba, ale niestety
      jest logiczną konsekwencją powyżej wskazanych uchybień. Obrazu dopełnia fakt,
      że doktor miał zbyt długie, zapuszczone paznokcie, co można wywnioskować ze
      sformułowania o szczurach: „wygryzły mu pazury”.

      Podsumowując, z przedszkolnego wierszyka powtarzanego od lat przez dzieci
      wyłania się koszmarny wizerunek polskiej służby zdrowia zarówno w aspekcie
      osobowym (pijany lekarz o zapuszczonych paznokciach), jak i rzeczowym (brudne
      ściany, okna bez szyb, szczury na podwórku). Czy wobec powyższego można się
      dziwić tyleż powszechnej co skrajnie niepochlebnej opinii na temat naszego
      lecznictwa?

      --
      Niech_będzie_odpalony
      • cruach C129 18.11.03, 14:37
        aard napisał:
        > bierzemy misia w teczkę, (zaczyna się nawet niewinnie, prawda?)

        No właśnie wcale że NIE niewinnie!!! W teczce w czasach dawnych nosił robotnik drugie śniadanie.
        (Bardziej nosił w teczce, ale czasy też mu się przydawały.) Czasami, kiedy robotnik był robotnikiem
        inteligenckim, to nosił śniadanie zawinięte w papier. Kiedy z papierem było krucho, a gazety całe
        były czerwone i puszczały farbę, przez co nawet zwykły kapeć wyglądał jak krwisty wołowy bez
        kości kobiety z ciążą bez kolejki na kartki z papieru którego brakowało, to się papier oszczędzało.
        Wniosek racjonalizatorski był np. taki, żeby bułkę wywinąc w papier z projektem inżynierskim czy
        innym tam schematem albo referatem. Skutkiem czego plamy z bułki wołowej przenikały, siusiąkały,
        przez co referat stawał się zjadliwszy a most z projektu stawał prostszy, czemu każdy, co pamięta
        owe czasy dawniejsze, tak tak, przytaknie.

        Zwyczaj papierowania posiłku przeszedł na owijanie towarów płynnych. Do dziś małpują nas w tym
        względzie zaplute karły Stanów Zjednoczonych, które na ulicy z gwinta popijają tylko w papierze, bo
        już inaczej nie potrafią.

        W Polsce zawijano w papier i piciu piciu i amu amu. Tylko bibułę jakoś ściagły organa.
        (Organa zwijano w co innego, ale to na inny zupełnie wątek.)

        W utworze rzeczonym (śpiewanym właściwie) przez twórców młodych ale Epokę pamiętających do
        teczki wsadzano potem nie tylko własne żarcie i picie, ale każde i wszędzie. Doszło do tego, że w
        barach mlecznych sami z teckami chodzili i nakładali sobie.

        Podmiot liryczny (choć tragiczny ten liryzm!) śpiewa mianowicie, że do lekarza szedł ktoś z wałówą,
        która w czasach niedoboru niedotaktu służyć mogła jako tak zwana łapówka. Piszę "tak zwana", bo
        czasem nawet nie trzeba było sobie rąk brudzić, ot, prosto z gwinta z papieru z teczki.

        Misiem zaś jest pan doktor, przyjazny i całusny na tak zwanego Breżniewa, ale przyjazny tylko w ów
        czas, kiedy dostał wałpówkę (w łapy wałówkę z popitką). Chęć bratania się inteligenciaka w kitlu z
        masą robotniczą była tak wielka, że do konsumpcji dochodziło od razu i na tak zwanych oczach. Piszę
        "na tak zwanych", bo robotnik teczkowy często oczy zamykał, że co on w trzy miesiące w kolejkach
        bez kolejki z ciążą kobiety przy kości bez kolejki na kartki wołowe wystał samoczwór, to jest z żoną i
        pociechą w liczbie dwa, przyszłością narodu.

        A skoro doktor misiu skonsumował, papierem się otarł, to nie dziwne, że pisiu, pisiu, że mokro się zrobiło,
        to się poslizgnął, przemoczył, zachorował, zbił okno, fujara, i tak dalej.

        Wniosek: piosenka jest przegadana. Właściwie można by pierwszy wers wyśpiewać, przypomnijmy:
        "bierzemy misia w teczkę"
        żeby, mądrej głowie dość posłowie, dojść samemu implicite do opisu mizerii polskiej służby tak zwanego
        zdrowia. Piszę tak zwanego, bo jak zwał tak zwał.

        Przypisy:
        1. ww. mizeria też mogła wejśc do teczki
        2. w rzeczonym (śpiewanym) wypadku miś NA PEWNO jest lekarzem a nie np. łapówkowałówarką.
        Bo primo, misiny w sklepach miśnych nigdy nie sprzedawano, bo jej nie było, a jak nie było, to cóż.
        Po secundo: na odstrzał misiny w warunkach naturalnych i okolicznościach przyrody pozwolić mogli sobie
        jedynie tak zwani miśliwi dewizowi (którzy mieli papierów jak lodu). Z krajów zachodnich, np. z Miśni
        w DDR. Co mi się wcale nie przyśniło, acz przyśliniło.

        Przypis do przypisu 2:
        Papier miał swoje dalsze losy służąc jako tak zwana ocierka dupy. (Piszę "tak zwana", bo jak się ktoś
        spił wałówką, to mógł nie trafić i septyka szpitalna pozostawała wtedy do życzenia. ) Przybysze z
        Miśni, chcąc wtopić sie w tłum autochtonów, próbował kopiować zwyczaje miejscowe, no więc dalej
        podcierać się. Ale że papierów miał przybysz dewizowy jak lodu, to sobie tyłek odmrażał, i dostawał
        tak zwanego wilka czyli hemorodiy. Piszę "tak zwanego", bo tego wilka nie da się ustrzelić nawet jak
        ktoś jest z DDR i ma na to papiery.
        • aard Błogosławieni Ci, którzy ujrzeli Prawdę 19.11.03, 09:26
          Widzisz więcej niźli jest alboli też wiesz o jakiejś mojej wpadce, o której ja
          nie wiem. Zaprawdę błogosławionyś (w przeciwieństwie do mnie, na szczęście).

          Ale mam do Ciebie prośbę, Aarrdzie, skoro już musisz tu pisać i skoro już
          wszystkie Twoje posty są puste, to zaznaczaj przynajmniej /nt w temacie, bo
          spamujesz.
          --
          Niech_będzie_odpalony

          Bajka o trzech świnkach - reaktywacja. Wkrótce na ekranach komputerów.
      • cruach C130 19.11.03, 09:26
        NIE WDÓW JARY!

        A ja myślałem, że to tylko w realu mogło się zdarzyć!
        Ale skoro tak Neo pisze, to ja Na piszę:

        Sprzedawca mego ostatniego komputera, machnąwszy się, zamiast katalogu Windows
        zrobił mi katalog Widows.
        To ja żem poszedł za ciosem i mam też: Widows Commander (wery macz maczo program)
        oraz katalog Black Widows, w którym trzymam pająki na specjalną okazję.

        Z wdowami się nie patyczkuję, penetrując bez akceptacji ich partycje.
        W partkach i kombojkach.

        Patyczaki mam schowane w kantalogu Black Sticks.
        Kombojki mam schowane w pantalogu O Shoetz!
        A partki wieszam na szelkach za plecami. (Tu słowo przestrogi nasladowcom pana Partyki:
        wyżej szelek nie podskoczysz.)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka