Dodaj do ulubionych

Wątek Neosurrealistyczny

    • szprota CZy jesli 03.08.04, 09:48
      zetkne kciuki to wystrzeli blyskawica czy wytworzy sie masa krytyczna?
      takie pytanie na dzien dobry w sam raz na surreal.
      dodam jeszcze, ze w tym samym czasie daleko na polnocy dwoje zziebnietych
      dzieci tkwilo posrodku nieprzebytej puszczy przy dawno juz zgaslym piecu.
      -Mowilem ci, ze pozory myla - powiedzial chlopczyk, chuchajac w zgrabiale
      dlonie. -To jednak nie byla BabaJaga, lecz Dziewczynka Z Zapalkami.
      --
      In ten years at my place
    • neochuan z cyku: siedze w rowach 03.08.04, 15:40
      na poczatek slow pare o slupsku, z ktorego wszystkie drogi prowadza przez mosty
      na slupi. jeden z nich nosi dumna nazwe Mostu Dziewic.
      pewnie jest zwodzony.
      nie wiem zreszta, bo nie tam patrzalem.
      jedzmy dalej: szprota na doorsach, chuan na dorszach. a jak to jest nam, a tak
      to jest wam??
      i czy doorsz to taki animalsz??
      na wsi pod slupskiem jest wytwornia drzwi. zeby zagraniczni i wspolczesna
      mlodziez wiedziala, napisali tez: the doors (!).
      charakterystyczna "doorsolica": pod tym wisi reklama radia, co ryja ma
      miast glosnika. jest to zreszta na wsi, ale i tu postmodernizm SWIECI dzien
      powszedni.
      dorsze, dorsze... z faunocyklu eyemakka: uKleja. wszystkie rybki cpia w
      jeziorze, tylko jedna na detoksie, macza sie w wiadomym koksie. wkrotce olimp
      jada - neo ch.
      (w gdasku stalismy tak
      jakos bo pradu w elektriczce zbraklo. a mury pruskie, a czolgi ruskie, a rowy
      pepanc...)
      --
      a morze to błękit pruski. ja.
    • blq II Powstanie w Getcie. 03.08.04, 21:47
      Jest rok 2044.

      Pare lat wczesniej Izrael ostatecznie rozwiazuje problem Palestyny. Jednak
      wojskowi nadal naciskaja na walke. Niestety, nie ma z kim walczyc. Rozwiazanie
      znajduje sie na wyciagniecie reki: Oto prezent z USA - Wehikul Czasu!

      Ten sam, za pomoca ktorego wyslano wszystkich Arabow... niewazne.

      Wiec tenze Wehikul sluzy elitarnej jednostce F-39 do przedostania sie do
      okupowanej Warszawy. Zydzi nigdy nie zapomna, co im zrobili Polacy. Ówcześni
      politycy pamietaja, jak jako dzieci przyjezdzali na wycieczki do Oswiecimia,
      POLSKIEGO obozu koncentracyjnego.

      Dzielni izraelscy piloci na pokladach swoich lsniacych maszyn maja zamiar
      pomoc swoim przodkom w rozpetaniu II Powstania w Getcie Warszawskim. Niestety,
      nie znajduja Getta w roku 1944 (z historia Zydzi zawsze mieli nie po drodze,
      wojskowi tak samo; wiec co dopiero wojskowy zydowski?), postanawiaja wiec
      zniszczyc niepotrzebne nikomu miasto.

      Wszsytko idzie po mysli dzielnych izraelskich zolnierzy - plazma i antymateria
      zalewa Warszawe, stolica znienawidzonych Polakow praktycznie znika z
      powierzchni ziemi, ginie kilkaset tysiecy cywili, no a przy okazji troche
      Nazistow (jakims dziwnym jezykiem oni mowia - jakby Niemiecki?). I gdy juz,
      juz ma byc po wszystkim - niestety jeden z F-39 musi awaryjnie ladowac. Co
      prawda i tak w okolicy zywej duszy, by kto mogl skopiowac techniczne
      rozwiazania, albo choc zdac raport o UFO (Roswell przy tym to betka) -
      niestety, takie sa procedury. Misje trzeba zakonczyc. Niepowodzeniem.




      wyjasnienie: tekst napisany pod wplywem lektury francuskiego Le Figaro. Wg
      tegoz pisma Powstanie Warszawskie mialo miejsce w getcie, i bylo drugim, po tym
      z 1943r.
    • maginiak Idąc za ciosem: A w radiu to mówili. 04.08.04, 10:13
      W pobliżu Kongo żyje nieco ciemne i bardzo murzyńskie plemię, składające się z
      niezwykle charakterystycznych, a wręcz surraberracyjnie odchylonych członków.
      Otóż podstawową dominantą owego dzikiego plemienia jest całkowita ambiwalencja
      seksualna u mężczyzn i odwrotnie proporcjonalna śmiałość seksualna u kobiet.
      Kobiety wkładają nieustannie facetom ręce pod spódniczki, a Ci, jakby nigdy
      nic, grają sobie w tym czasie w szachy. Owi zapaleni szachiści dość rzadko
      protestują, a jeśli już to robią, to oganiają się używając klapki na muchy bądź
      procy wystruganej z prastarego baobabu. Jednakże ichnia powściągliwość nie
      tylko nie zniechęca opętanych nieustanną chucią kobietek, ale zdaje się
      prowokować je do obmyślania coraz to nowych preliminarzy tych prześmiałych
      awansów. I szczerze mówiąc nie wiem, czy ta męska obojętność to przez ten upał,
      czy może dlatego że Ci faceci w spódniczkach chadzają. A może to dlatego, że
      adoratorki takie czarne są i do tego nieczęsto zęby myją?
      Dodam jeszcze tylko, że rozmnażanie odbywa się tam przez partenogenezę a wąż
      boa klęczy w tym czasie na grochu, z rękami uniesionymi wysoko ku górze.
      --
      Przepływam przez powierzchnię na drugą stronę głębokości.
      • aspazja.z.miletu Na Jowisza! 06.08.04, 00:17
        Poczulam sie jak niezbyt zgrana grupa hotlajnowych praszczurkow napedzanych
        kurzem z monitorow i lupaniem w nerkach intensywnie zujaca skondensowane wiory
        z automatu o nazwie "pani kanapka" czyli wyrozniona
        ale w dupie nie mam, bo nie slychac

        --
        Formularz zawiera szereg kategorii obejmujących między innymi dane pozwalające
        na określenie tożsamości żytkownika (dane osobowe).
        • meteor2017 obok Saturna 07.08.04, 18:55
          a końkretnie pod automatem do kawy - czarnej, bialej i rozowej
          ustawionym na jednym z pierscieni
          znalazlem kuleczke

          zgubieńca prosze o kontakt i rysopis zguby
          --
          Ide spac dzisiaj, bo wczoraj poszlam spac jutro.
          • aspazja.z.miletu QLKOBIENIEC 08.08.04, 02:33
            Pupil Aspazji z rodziny surrealnych (prometeoignizoa), rzad trzeci, pod siodma
            lawka. Charakteryzuje sie nieprawdopodobna wrecz mobilnoscia i wyjatkowo
            niezaleznym charakterem. Ksztalt kanciasty, romboidalny, z wyrazna prega na
            grzbiecie w ksztalcie strzalki, pawla, gawla i jednego ze stali domu. Wzrost w
            klebie: 10 mm. Masc krezowa lub kara ze sladami wina. Waga: 64KB. Zywi sie
            odciskami kciuka i czola. Na nocleg wybiera sobie miejsca suche i ciemne, np.
            uszy meteorow. Oswaja sie latwo szczegolnie przez ludzkie samice. Uczeni nie
            zbadali jeszcze wplywu qlkobiencow na poziom libido u kobiet, ale nawet oni nie
            zaprzeczaja, ze jest on olbrzymi, skoro panuje przekonanie, ze dochodza.
            --
            W 1703 roku na jarmarkach w miasteczkach północnych Włoch pojawił się mistyk
            zwany doktorem Caligari z somnambulikiem o imieniu Cezar.
            • meteor2017 Przepis na qlkobience 08.08.04, 15:09
              Wez dwa qlkobience plci roznej, wsadz do pudelka po zapalkach i zostaw na
              tydzien. Powinienes sie w tym czasie doczekac dorodnego stadka qlkobięcząteq

              Uwaga: W celu uzyskania roznolodnosci miotu, warto wybrac do rozplodu
              qlkobience roznej masci, najlepiej pstrokate roznej pstrokatosci.
              --
              -Co tam tak pohukuje?
              -To orły szablastozębe.
    • neochuan z cyku: siedzę w słupsku i ustce 08.08.04, 12:52
      uważam, że yavor to klon. przynajmniej w pla(ta)nach.

      poza tym "z moszną dziadka powędrować (można!),
      z moszną dziadka spacerować (można!),
      z moszną dziadka pożartować (moszna?)
      i pomarzyć o czym tylko się chce"!
      a także:
      "wieczór z moszną to przygoda pod gwiazdami".

      na plaży nudystów wszędzie pełno noworodów i dziadów zarabiających na
      nowotworki.
      oddział nowotworków.

      całuję, hm... klamkę? ch. ułan

      ps priv aard chyba dupa z taterami, ale się odezwiemy w piątek, jakem.
      --
      a morze to błękit pruski. ja.
    • aard Z motocyklu: RUbryczka 09.08.04, 11:48
      RUbryczka - pojazd o napędzie surrealnym, dwukołowy, szesnastoyavorowy i
      silnikiem na planie siedmiokąta formnego inaczej z dwoma szapoklakami. Jedyny
      pojazd dopuszczony do ruchu(-ruchu frykcyjnego) w Rezerwacie Utopia. Poruszany
      pociągiem do konia. RUbryczka sprawdza się jako pojazd terenowy, szczególnie
      sprawnie radzi sobie na terenie wątku pornograficznego wraz z tymi, których
      wozi.
      Zresztą nieprzeliczone zalety RUbryczki nie wymagają nawet udovodnienia
      --
      Nic to też coś, bo nie może być nic, nic samo w sobie już jest czymś, a gdyby
      nic było niczym, to nie byłoby nic. [PAWEŁ-STRZAŁKA]
    • szprota S.S.S. (?) 09.08.04, 16:16
      ktos rzucil czar przemiany: przez cala strukture rzeczywistosci przeszla drobna
      fala. przez chwile stracilam swiat z oczu mimo ze byly wytrzeszczone prosto w
      ogien.
      najbardziej intensywnym zmyslowo doznaniem byl w owym momencie kawalek
      tymianku, ktory utkwil mi pomiedzy zebami. wiec teraz wiem: calkowita przemiana
      rzeczywistosci smakuje tymiankiem.
      a teraz? wszystko jest pozornie takie same. obudzilam sie w tej samej poscieli.
      tak samo mruczal kot. swiat w ogole nie uwzglednil tego ze nie jest juz taki
      sam. nawet nie mam sil na gniew. jest we mnie tylko obezwladniajace
      zaskoczenie, ze najbardziej melodramatyczne scenariusze z nastoletnich lat -
      wtedy, gdy na sile w zyciu szuka sie sensacji, bo powszedniosc zdaje sie byc
      obmierzla - spelniaja sie co do joty.
      wiatr nagania przez drzwi drobne iskierki. pachnie ozonem i swiezym ogorkiem.
      niezmienionym gestem poprawiam okulary.
      kimkolwiek jestem, jakakolwiek jest moja data urodzenia, jednego jestem pewna:
      JESTEM.
      skorzystam z tej szansy.
      dopiero teraz wiem, jak bardzo byla jedna na tysiac (a wiec musi sie udac)
      --
      Prometeusz:-Ja tu tylko na chwile. Macie ognia?
    • mystic_x Otwieram szeroko oczy 10.08.04, 00:15
      I znów się dziwię. Że można. Nie: że TRZEBA, nie: że MUSZĘ, nie: POWINNAM.
      Kiedy można, ja wtedy chcę. Wolę być prowadzona za rękę (nie uzurpuję sobie
      prawa do prowadzenia), nie: być CIĄGNIĘTA, nie: być PCHANA.

      Z ciągnięciem to jeszcze jak cię mogę (chociaż: co gdy ciągnący jest ślepy?),
      ale gorzej jest z pchaniem (pchając, nie zawsze widzi się, gdzie się kogoś
      pcha, a pchanemu w pewnym momencie robi się wszystko jedno).

      A teraz rozliczę się z urzędem skarbowym moich uczuć: oddaję fiskusowi
      niewiarę, niepewność, strach. W zamian poproszę o zwrot niesłusznie naliczonej
      nadziei i miłości (słucham? nie, nie przekażę jej na cele dobroczynne -
      przeznaczę ją dla tego, który pokazał mi drogę), mam nadzieję że chociaż tak
      będę mogła mu podziękować.


      Więcej mnie - tutaj.
      • renovigo (...) 12.08.04, 08:45
        "Dotykam twoich ust, palcem dotykam brzegu twoich ust, rysuję je tak, jakby
        wychodziły spod mojej ręki, jakby po raz pierwszy twoje usta miały się
        otworzyć, i wystarczy, bym zamknął oczy, aby zamazać to wszystko i zacząć od
        nowa; za każdym razem tworzę usta, których pragnę, usta wybrane pośród
        wszystkich, w absolutnej wolności przeze mnie wybrane, aby moja ręka narysowała
        je na twojej twarzy, a które przez niezrozumiały dla mnie przypadek dokładnie
        odpowiadają twoim ustom, uśmiechającym się pod moimi palcami.
        Patrzysz na mnie, patrzysz na mnie bliska, jeszcze bardziej z bliska, jeszcze
        bardziej z bliska, oczy powiększają się, zbliżają do siebie, nakładają jedno na
        drugie, cyklopi patrzą sobie w oczy łącząc oddechy, usta odnajdują się i
        łagodnie walczą gryząc się w wargi, leciutko opierając języki o zęby, igrają
        wśród tego terenu, gdzie przelewa się tam i z powrotem powietrze, pachnące
        starymi perfumami i ciszą. Całujemy się, jakbyśmy mieli usta pełne kwiatów czy
        też ryb o szybkich ruchach, o świeżym zapachu.
        I jeżeli całujemy się aż do bólu – jest to słodycz, a jeżeli dusimy się w
        krótkim, gwałtownym, wspólnie schwyconym oddechu – ta sekundowa śmierć jest
        piękna.
        Jedna tylko jest ślina, jeden zapach dojrzałego owocu, kiedy czuję, jak drżysz
        koło mnie niby księżyc odbijający się w wodzie."
    • zamek alt+0160 12.08.04, 11:28
      Dzień był męczący. Od rana z wolna narastał upał, by wczesnym popołudniem
      kulminować poduchą rozedrganego, dusznego powietrza nad całą powierzchnią.
      Ludzie gromadzili się już od wczesnych godzin; większość jak zwykle okupowała
      skraje, szukając tam zabawy i ulgi od gorąca. Odważniejsi zapuszczali się
      dalej, czy to korzystając z siły rąk, czy też z maszyn - czasem, by zdobyć
      pokarm, a niekiedy, by dowieść własnej śmiałości i zadać szyku posiadanym
      sprzętem. Że przy okazji uchyłek pochodnych benzenu lądował we wnętrzu, czyniąc
      w nim wprawdzie ograniczone, lecz dotkliwe spustoszenia, ludzi nie obchodziło.
      Wewnętrzne stworzenia obserwowały tę ludzką ciżbę z niechęcią, a niekiedy nawet
      przestrachem. Te bardziej doświadczone umiały już odróżnić żywą ofiarę od
      martwego wabia niosącego zgubę; inne orientowały się w zasadzce, gdy było już
      za późno. Wiele zostało wpierw umęczonych na zdradliwych, obłożonych
      pożywieniem hakach, a potem wydobytych. Nad powierzchnią polatywały krzycząc
      ptaki. Niektóre przysiadały zręcznie na niej, inne nawet zapadały na chwilę -
      tak długą, jak zdołały wytrzymać - pod spód, aby i dla siebie znaleźć smakowity
      kąsek. Potem rozpościerały skrzydła i po paru wstępnych wymachach wpierw
      rozpędzały się biegiem po powierzchni, by wznieść się w przestwór.
      Pod wieczór wszystko zaczynało się uspokajać. Słońce na krótko sparzyło
      powierzchnię czerwienią, by pozornie zapaść się pod nią, w rzeczywistości
      skrywając się poza horyzontem. Spośród ludzi zostali najwytrwalsi, obozujący
      blisko skrajów lub czatujący na stwory wewnętrzne, które pod osłoną nocy,
      nieświadome niebezpieczeństw, czuły się pewniej. Całość stygła, poczynała lekko
      falować, a w jej zamierająej wyobraźni zaczęło się roić nadciągające powoli,
      szarobrązowe, krępe i przyjemnie opierzone ptactwo. Wpierw jedna, potem kolejne
      dwie, trzy, wreszcie całe stado.
      Jezioro Śni Pardwy.
      --
      ╩╦╩╦╩╦
      ╦╩╦╩╦╩
      ╩╦╩╦╩╦
    • aard Z cyklu aarda: POMRUCZNOŚĆ JASNA 13.08.04, 09:18
      Pomruczność jasna - błogostan związany zazwyczaj z przeżyciami natury
      fizycznej, w tym szczególnie --> seksualnej. Stan doświadczany niekiedy przez
      łódzką Straż Miejską uprawiąjącą z kierowcami na ul. Piptrkowkiej tzw. --> SM
      (Strażowanie Miejskie).

      Objawia się skotnością do mruczanda murmuranda i upychania kota do buta. Bywa
      również osiągana przy pomocy napojów wyskokowych, znajdujących zastosowanie w
      wyskakiwaniu kotu z buta. Nazwa "napoje wyskokowe" wzięła się stąd, że co
      bardziej krewcy młodzieńcy po zażyciu wygłaszają chętnie a często tekst "no,
      koleś, wyskocz!". Ci mniej krewcy, czy też, mówiąc ściślej,
      więcej-promimili-wkrewcy doświadczają właśnie wtedy stanu pomruczności jasnej.

      Pomruczność jasna uzyskana drogą alkoholową tym różni się od tej uzyskaną drogą
      seksualną, że rano po pierwszej z nich mdłości mają wszyscy wczorajsi
      pomrucznicy, a po drugiej - tylko kobiety i to często z kilkunastotygodniowym
      opóźnieniem.

      Słowiczek śpiewniejszych treblinów:
      Pomrucznik - osobnik, który w wyniku alkoholowej pomruczności zasnął pod
      gwiazdami na za(pa)gonach.
      --
      Składam buziaki dla wszystkich Członków na karb przewodniczącej ręki jako i
      usty. [MAGINIAK]
    • szprota Powidok 17.08.04, 18:03
      -gdy spisz tuz obok, zasypiajac klade dlon na oczach, by nie oslepial mnie twoj
      blask.
      -zmarnowalismy ten swit, prawda?
      -nie do konca. twoja nagosc jest nadal nienaturalnie perwersyjna.
      -co to znaczy?
      -nie wiem. slowa, ktorych uzywam, przerastaja mnie i nabieraja znaczenia z
      czasem.
      -wiec nawet nie starasz sie mnie zdobyc.
      -wiec nawet nie dajesz mi jalmuzny nadziei.
      -swit nie jest po to, by go marnowac, a wlasnej nadziei mam zbyt malo, by
      jeszcze ja rozdawac.
      -powiedz mi, jak to jest... twoje usta smakuja cynamonem, a jednak jestes dalej
      niz najdalsze slonce.
      -bo wolisz o mnie marzyc niz mnie miec.
      --
      Prometeusz:-Ja tu tylko na chwile. Macie ognia?
    • aard Czerwony szewrolet radia zet 23.08.04, 11:50
      Czeka na wszystkich autorów pozdrowień. Tak mówią w Trójce. Myślę, że im się
      pomyliło, ale moze się mylę, że im się pomyślało. WN był do przed chwila
      watkiem nr 99 w Łodzi. Niestety, jak zwykle wszystko popsułem.

      --
      Nawet będąc soba grasz tylko rolę. Podpisano: Michał Żymierski.
      • szprota I po numerze do BOKu heyah :P 23.08.04, 16:27
        Bo prawdziwa sztuka trzyma sie za twarz i tym samym nie pozwala wzruszeniu
        scisnac cie za gardli, tak?
        z innej beczki: ogorek wyemitowal sie apercepcyjnie wobec informacji ze naukowcy
        przeteleportowali swiatlo nad rzeczka opodal warunkow pozalaboratoryjnych
        (podobno byli ubrani w pekate szarawary odslaniajace skadinad zupelnie
        bezczelnie lyse posladki i mantrowali "ora et labora")
        --
        Like a true Satan's child
        I was born, born to say "AAAARGH!"
        [B00G13]
    • aard Reformacja Nieświeżych Pasażerów 27.08.04, 10:08
      W nawiązaniu do licznych wątków podnoszonych (podobno zapachy w ciepłym
      powietrzu się unoszą) na FŁ, Państwowa Agencja Zasypkowa ogłasza, że skończyły
      się zapasy i teraz znów trzeba mieć chody. Kto się odpowiednio nie zakorzenił
      będzie usunięty, a motorniczym zostanie wydany nakaz palenia w swojej kabinie
      co najmniej pięciu papierosów na godzinę. W ten sposób wizja "Kibiel kibel
      kibel kibel roznosi zarazki/ kibel kibel kibel kibel wylęgarnia muszek/ kibel
      kibel kibel kibel a z kiblem obrazki/ kibel kibel kibel kibel chyba się uduszę
      nie ziści się, albo ziści w stopniu niewystarczającym do powszechnego
      zagazowania społeczeństwa.
      Oczywiście pozostaje kwestia, kto za to wszystko zapłaci. Póki co wiadomo tyle,
      że ktokolwiek to będzie, to całkowicie go to rozkeszuje.
      aA
      Rd

      Minister Odchodów przypomina: od chodu lepszy dochód!
      --
      Składam buziaki dla wszystkich Członków na karb przewodniczącej ręki jako i
      usty. [MAGINIAK]
    • aard Z cyklu aarda: waKACje 27.08.04, 10:51
      Z reguły waKACje składają się z pipca i cierpnia. Ale ja nie o tym.

      WaKACje - okres w zyciu wiekszości młodych ludzi powtarzający się regularnie (w
      pipcu i cierpniu, a co, nie mówiłem?!). Cechą charakterystyczną jest to, że
      ludzie ci piją wtedy jeszcze więcej. Nierzadko też jedzą (bo co to za picie bez
      podkładu?), stąd końcówka "je". Przedrostek "wa" jest półfonetycznie zapisaną,
      spolszczoną wersją słowa "wow", co ma wyrażać uznanie dla tej formy spędzania
      czasu.
      aA
      Rd
      A propos Uznania: Wolin trzyma się dobrze.

      Dzierżbór występuje wśród Wikingów!
      --
      Nic to też coś, bo nie może być nic, nic samo w sobie już jest czymś, a gdyby
      nic było niczym, to nie byłoby nic. [PAWEŁ-STRZAŁKA]
    • Gość: katastrofa_uv Dodatek qlinarny do GW IP: 80.51.227.* 27.08.04, 14:46
      z wiadomego jedynie mi źródła przeciekła do mnie szczegółowa informacja na
      temat zawartosci nowego dodatku kulinarnego do "GW". "Kuchnie świata" to tylko
      przykrywka! Oto co pod nią:

      Przepisy czytelników:
      Umberto Mleko poleca kisiel z róży
      Tortilla Flat - jednowymiarowe danie hiszpańskie

      porady w cyklu "Noblese oblige":
      cz. 1: jak zabawiać gości:
      Gra "Julio Kota zżarł"
      cz. 2: co serwować:
      "Rocznik 1984"
      cz.3: niespodziewane kłopoty:
      "Kremem z wisien - Porzyganie za friko"
      "Dziad a nawalony"
      cz.3: poradnik prewencyjny
      Agatha Ch.- "I nie było już nikogo" (jak ratować nieudane przyjęcie)
      Pan Tiffany - "Tu masz Kapotę" (jak zapraszając gości na śniadanie ustrzec się
      przed koniecznością podania im także obiadu)

      rubryki naszych stałych felietonistów:
      "Blaszany bębenek" - jak folgować sobie kulinarnie a mięśnie zachować
      twarde jak stal
      "Bułka-how?" - pan Michaił ujawnia tajniki wyrobu ciasta i wypieku!

      !!! DO PIERWSZEGO NUMERU DOŁĄCZAMY PREZENT: aromat do dań mięsnych Rzeźnia no.
      5 firmy WONNE_GUT

      ---------------
      smacznego życzy
      katastrofa_nadfioletu
    • szprota S.S.S. 28.08.04, 22:32
      idealnie przewidywalna struktura tesknoty: wystarczy poczuc smak zielonej
      herbaty lub skapac twarz w dymie.
      nastepnie projekcja: jem, spisz, snie, pracujesz. zliczanie minut bez ciebie.
      nieosiagalne odbice stopy w zmarszczkach wody: postawic ja, by wpasc w twoje
      ramiona.
      a mozna inaczej: wystarczy, oparlszy dlonie na twoich kolanach, z bliska
      popatrzec ci w twarz. wtedy znika wszystko. swiatlo swiecy na twoich policzkach.
      division bell. zapamietam: to szczescie.
      mam jeszcze czas.
      --
      Prometeusz:-Ja tu tylko na chwile. Macie ognia?
      • szprota Lichota zas szprodukcji niechaj nie przeslania 31.08.04, 18:31
        A wlasciwie dlaczego nie? skoro sobie zyczy?
        Ja codziennie milego dnia rycze i dziekuje za to, ze mnie czestuja bluzgami. Co
        jeszcze bardziej wkomponowuje mnie w konwencje umilowanego absurdu.
        A tak poza tym, to chcialam nadmienic (w sumie trudno, zeby surrealistka
        zwyczajnie zmieniala lub wrecz podmieniala), ze:
        ***a potem przestaje sie liczyc wszystko
        tylko niebezpiecznie slodki smak bibulki
        i strugi deszczu
        ***Koniec***
        --
        Like a true Satan's child
        I was born, born to say "AAAARGH!"
        [B00G13]
    • aard Przerwa na reklamę: LATAJĄCY ROSSO MAC 02.09.04, 08:40
      Przyjdź do McDonaarda i spotkaj LATAJĄCEGO ROSSO MACA!! To nowy wypasiony
      burger z czerwonym mięsem i sezamowym czubem oraz mnóóóóstwem dodatków.
      Zasadniczo nawet jak się go skonsumuje do cna, to i tak nie wiadomo, co w nim
      jest, taki nieodgadniony.
      Doskonale wchodzi zarówno z keczupem jak i czerwonym Beaujolais Nuoveau. Niebo
      w gębie i odlot mentalny w jednym!
      ROSSO MAC - szkoda, że pod Monte Cassino ich nie mieli!

      Te rosso maki na Monte Cassino
      Zamiast rossy piły polską krew...
      aA
      Rd

      Słoiczek smaczniejszych termitów:
      Pogłoski o wampiryzmie czerwonych maków są mocno przesadzone (temi cebulkoma).
      --
      Kobiety są jak sygnaturki.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka