W dole po lewej stronie wielki kamień. Wąska dróżka, znikająca we mgle jakieś
dwieście metrów dalej. Po drugiej stronie dróżki wielki piec. Ni to kaflowy, ni
to jakiś wielki stalowy baniak; u jego podstawy otwarte drzwiczki, widać żar.
Pod piecem kupka drewna i jakieś stare wiadra. Od pieca ochodzą rury, zlewają
się z krajobrazem znad dróżki i mgły - odległe pagórki, wieczorne niebo i
księżyc. Nikt tak naprawde nie wie, czy to tylko obraz na ścianie, czy też piec
podłączony do nicości...
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.