Przyglądam ci się co dnia opychając się okruchami z talerza twojej paranoii.
Jak długo można ignorować istnienie własnego oddechu. Nie staram się przecież
przyczaić - wręcz przeciwnie włóczę się ciągle ciemnymi zaułkami wytrwale
budując drogę twojej konsternacji. Nigdy nie pozwolę zamknąć tych stworzeń w
szarości bezcielesności. Koagulacja twojej jaźni nie może nikogo już zwieść -
poniechasz się i tak jak ja skoczysz prosto w przerębel twojego pępka. Czekam
na to każdego dnia....
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.